> Gdybym miał jednak powiedzieć co wolę bardziej, to zdecydowanie swobodne.
> Latanie
swobodne do ciągłe wyzwanie i szkoła wytrwałości. Niestety prawda o
napędzie jest taka, że tu wszystko załatwia się benzyną. Lejesz do baku,
startujesz i hm... nic się nie dzieje. Startuje czasami PPG z Buczkowic,
czy generalnie z kotliny Żywieckiej. Nawet przelatuje w pobliżu
Skrzycznego i czuje że jednak czegoś mi wtedy brakuje
Znamy się Mateusz osobiście, więc odpiszę co mi tam przez głowę przeszło :).
Najpierw piszesz co wolisz, ale już linijkę niżej gloryfikacja jednego,
umniejszanie drugiemu (zestawienie wyzwania, szkoły wytrwałości do prawdy o
zalaniu do baku i nudzie).
Moim zdaniem jest inaczej niż piszesz. W każdej zaawansowanej czynności jaką
wykonujemy w życiu można się doskonalić, osiągać więcej niż przeciętna i to
daje satysfakcję i pozwala odkryć nowe możliwości. Nieważne, czy jest to
jazda quadem, czy kręcenie ołówkiem pomiędzy palcami. Dla tylko części
populacji frajdą jest też samo doskonalenie. Zapewne znasz temat szkolnego
grania w piłę. Byli ci co grali świetnie, tacy co grali i chcieli dorównać
tym lepszym i tacy, którym nie wychodziło. Tym ostatnim najczęściej i
najłatwiej było powiedzieć - "nie lubię grać w piłkę", "nie podoba mi się ta
gra", "lepsza jest siatkówka", etc. (mało kto powiedział - nie umiem i
dlatego nie mam z tego frajdy). Od dzieciaka jesteśmy programowani do bycia
w czymś dobrymi i dopiero wtedy czerpania z tego satysfakcji. Tak
nauczyliśmy się najpierw mówić "nie lubię" i "to głupie" odsuwając od siebie
i umniejszając to co nam szło słabiej. Sporo sportów też niestety jest
takich, że dają satysfakcję właściwie dopiero gdy się je ogarnie (wystarczy
popatrzeć na uczących się np. windsurfingu).
Nie, siatkówka nie jest lepsza od piłki nożnej ani nożna od siatkówki.
Uprawiamy takie sporty jakie nas kręcą, a mało kogo kręci coś w czym kiepsko
się czuje, albo czuje że odstaje od innych mimo że próbował w to wejść.
Ciężko też w niektórych sportach dobrnąć do momentu ślizgu na pełnej
prędkości jak w przykładowym windsurfingu, żeby dotknąć sedna i cieszyć się
w pełni tym co dany sport może dać. Nie ma więc lepszych i gorszych,
wspanialszych i dennych - jesteśmy my i nasze postrzeganie przez pryzmat
własnych predyspozycji, umiejętności, możliwości i chęci.
I jedno Ci Mateusz powiem - jak na swojej drodze spotykasz ludzi, którzy
uważają, że ich jest lepsze od innych, innych jest gorsze niż moje, PPG jest
lepsze od swobodnego a swobodne po PPG, to unikaj ich..., omijaj, nie wdawaj
się w dyskusje, bo to toksyczne.
Jak porozmawiasz z kimś z dobrym sercem, to z rozmowy wyniesiesz, że i jedno
i drugie jest piękne, tylko to jedno kogoś urzekło bardziej lub bardziej
pasował własnym sobą do tego właśnie.
Conrado
P.S. Mam wrażenie, że na obecną chwilę konfigurację sprzętową jak i
logistyczną masz niedobraną do siebie, co też odbiera masę przyjemności i
możliwości. Zrób coś z tym, pomyśl, zadziałaj, zmieniaj skoro to nie to. Nie
trwaj w tym.
Znajomy kupił jakiś czas temu moją trajkę. Składając ją do transportu
namawiałem go, aby sobie zorganizował przyczepkę do transportu trajki w
całości (no ale przyczepkę też trzeba gdzieś trzymać, hak zamontować etc).
On za to zorganizował sobie hangarowanie sprzętu na lotnisku i jedzie sobie
teraz na luzaka do nagaru, po czym wyjeżdża na pas :). Dostosował do
własnych warunków i potrzeb zarówno sprzęt jak i logistykę w obrębie
własnych możliwości.