Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

jak pokonać barierę strachu do latania??

2,173 views
Skip to first unread message

Michał J.

unread,
Jun 15, 2013, 3:28:48 PM6/15/13
to
bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
macie jakiś sposób?

grimow

unread,
Jun 15, 2013, 3:32:48 PM6/15/13
to

Ale boisz się w "teorii" czy juz latałeś i to wzbudziło wszechmocny strach? Jeśli to drugie to nie ma rady, szkoda się męczyć na siłę, jeśli to pierwsze to na kursie zaczyna się od takich trochę wyższych skoków, stopniowo się przyzwyczajasz...

kon...@epsilon.lubin.pl

unread,
Jun 15, 2013, 3:47:58 PM6/15/13
to
duzo latac, duzo latac, duzo latac... jedyna metoda

grzeschicago

unread,
Jun 15, 2013, 3:50:12 PM6/15/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik Michał J. napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
>
> macie jakiś sposób?

Wszystko jest w twojej glowie. Cwicz nad soba I swoimi slabosciami , Udowodnij sobie I swojemu rozumowi ze mozna byc wysoko I sie nie bac, ze moze troszke hustac ale ze to dobrze ze tak sie dzieje itd. Robisz to systematycznie dla siebie nie na pokaz, starch to nie wstyd .Brawura to glupota . Pozdrawiam I powodzenia
Grzegorz

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Jun 15, 2013, 3:50:47 PM6/15/13
to
Według mnie odwrotnie. Jeśli latałeś i zacząłeś się bać to normalne i da się to kontrolować. Jak boisz się a jeszcze nie latałeś, to możesz spróbować w tandemie. Gorzej już nie będzie. Tylko uprzedź pilota, że się boisz.

Zbyszek Gotkiewicz

Michał J.

unread,
Jun 15, 2013, 3:52:00 PM6/15/13
to
latałem ale było małe kuku

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Jun 15, 2013, 3:57:40 PM6/15/13
to
Trzeba odzyskać pewność siebie. Na początek trzeba usunąć przyczynę obaw. Napisz co się stało, to można będzie zaplanować takie działania, które pozwolą opanować wrażliwy element.

Zbyszek Gotkiewicz

Negro

unread,
Jun 15, 2013, 4:01:03 PM6/15/13
to
Użytkownik "Michał J." napisał w wiadomości l
>tałem ale było małe kuku

latanie to straszny nałóg, jak jest warun to nic się nie liczy, cierpi
rodzina, praca, zdrowie, lepiej znajdź sobie inne hobby

nałogowy latacz
Negro


Michał J.

unread,
Jun 15, 2013, 4:05:36 PM6/15/13
to
Lot PPG o poranku,... na ziemi wiało 0-1m/s, start ok ale na 30 metrach jak wyszedłem nad linię drzew glajt poszedł mocno do tyłu a póżniej mnie wyprzedził.
Zaciągnąłem za mocno sterówki i zaczęło się spadochronowanie...aż do ziemi...
Uraz + szpital...
Dziś już jest wszystko ok tylko ten strach...

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Jun 15, 2013, 4:25:43 PM6/15/13
to
Na początek kilkadziesiąt godzin na ziemi z glajtem nad głową. Potem nauka latania aktywnego u instruktora który umie latać. Do tego zmiana skrzydła, bo skrzydłu które zdradziło już nigdy nie zaufasz. Jeśli latanie z napędem to tylko w bardzo spokojnych warunkach i na otwartej przestrzeni.

Zbyszek Gotkiewicz
Message has been deleted

jan mlodyszewski

unread,
Jun 15, 2013, 6:08:51 PM6/15/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik you mee napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
>
> macie jakiś sposób?

http://www.youtube.com/watch?v=B1hbx2bFtE8&feature=youtu.be

Lotnik54

unread,
Jun 16, 2013, 1:50:26 AM6/16/13
to



>
> W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik you mee napisał:
>
> > bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
> >
> > macie jakiś sposób?
> Film
>
>
> Po co wkleiłeś tu ten film. Co niby ma on wspólnego z pytaniem o "barierę strachu" ?. W czym pomogłeś koledze ?. Nic nie rozumiem.
>
>

flaytec

unread,
Jun 16, 2013, 2:57:10 AM6/16/13
to

Po wypadku tez nie mogłem latać, straciłem 90% pewności siebie, kupowałem sprzęt, bedac 2m nad ziemią czułem stres,zero przyjemnosci z latania, ladowałem i sprzedawałem sprzet, 3 miesiace pozniej kupowałem sprzęt i sytuacja sie powtarzała... dałem spokój na dłużej i wróciłem do latania ale psycha już nie ta sama...tyle ze ja przeginałem ostro i już miałem kupować maskę i butle do latania,wiec wypadek i tak był kwestią czasu ale jakoś wydawało mi się ze wszystko moge i zabijają sie inni....

Każdy reaguje inaczej.
Pojezdzij i posiedż trochę na startowiskach bez sprzętu jak reszta lata .Bedzie wieksza ochota. ;)

jszo...@interia.pl

unread,
Jun 16, 2013, 7:50:44 AM6/16/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik you mee napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
>
> macie jakiś sposób?

A ja po wypadku przeanalizowałem to co sie stalo - czasu miałem pod dostatkiem bo 60 dni lezałem a w zasadzie to wisialem w hamaku, ktory pomagal w zrosnięciu sie miednicy ( przy okazji pekla potylica, lopatka, ramię sie rozsypało , 3 kręgi poszly kompresyjnie, rozerwalo mi spojenie lonowe). Uspokoiłem sie a potem kupiłem bezpieczniejsze skrzydlo i po 11 niespełna miesiacach od zdarzenia, w ktorym o maly wlos..., pojechałem na gorke, postałem ze dwie godziny, poobserwowałem co sie dzieje w powietrzu i wystartowałem. Usmiech po tym prawie 50-cio minutowym locie nie schodził mi z twarzy przez kilka dni. Teraz powoli dogaduje sie z nowym skrzydłem i uprzężą i staram sie latac gdy mam tylko wolna chwile. Uznalem, że dostałem druga szanse .... na latanie!!!!

jszo...@interia.pl

unread,
Jun 16, 2013, 7:52:18 AM6/16/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik you mee napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
>
> macie jakiś sposób?

I prawdą jest, że wszystko odbywa sie w naszej glowie - powodzenia

alt...@op.pl

unread,
Jun 16, 2013, 2:18:38 PM6/16/13
to
A masz rodzinę ,dzieci ? co oni na twoje latanie?

alt...@op.pl

unread,
Jun 16, 2013, 2:19:52 PM6/16/13
to


A ja po wypadku przeanalizowałem to co sie stalo - czasu miałem pod dostatkiem bo 60 dni lezałem a w zasadzie to wisialem w hamaku, ktory pomagal w zrosnięciu sie miednicy ( przy okazji pekla potylica, lopatka, ramię sie rozsypało , 3 kręgi poszly kompresyjnie, rozerwalo mi spojenie lonowe). Uspokoiłem sie a potem kupiłem bezpieczniejsze skrzydlo i po 11 niespełna miesiacach od zdarzenia, w ktorym o maly wlos..., pojechałem na gorke, postałem ze dwie godziny, poobserwowałem co sie dzieje w powietrzu i wystartowałem. Usmiech po tym prawie 50-cio minutowym locie nie schodził mi z twarzy przez kilka dni. Teraz powoli dogaduje sie z nowym skrzydłem i uprzężą i staram sie latac gdy mam tylko wolna chwile. Uznalem, że dostałem druga szanse .... na latanie!!!!
dotyczy tego postu...
Message has been deleted

ariu...@gmail.com

unread,
Jun 16, 2013, 3:18:23 PM6/16/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:32:48 UTC+2 użytkownik grimow napisał:
> Ale boisz się w "teorii" czy juz latałeś i to wzbudziło wszechmocny strach? Jeśli to drugie to nie ma rady, szkoda się męczyć na siłę, jeśli to pierwsze to na kursie zaczyna się od takich trochę wyższych skoków, stopniowo się przyzwyczajasz...

Nooo to ciekawe!!!jeśli ktoś po pierwszym razie się nie bał !!to chyba ja jestem inny aczkolwiek nie mówię za wszystkich może tylko to moja przypadłość bo ja mam Pietra:)do dzisiaj !!

andrze...@gmail.com

unread,
Jun 16, 2013, 3:40:47 PM6/16/13
to
Dokładnie miesiąc temu startowałem ppg z przecinki leśnej można tak nazwać bo tylko kierunek na s był bez drzew reszta las ,zmieniło sie na w ale co dam rade przejdę nad drzewami efekt na pełnym palniku zakręt przed drzewami lądowanie z wiatrem gleba, straty oberwana poduszka i trauma, za tydzień nie mogłem wystartować brak zdecydowania i pewnosci w ten piątek wstałem o piątej rano i z tego samego miejsca wiało s w palnik i wyzdrowiałem przeszło wszystko ,ale nie moge się porównywać do Ciebie.

Pozdrawiam!!
Andrzej

maro

unread,
Jun 16, 2013, 4:39:03 PM6/16/13
to

Użytkownik <andrze...@gmail.com> napisał w wiadomości
news:4c64903e-1afe-4882...@googlegroups.com...
======================================
Ja za to mam problem innego rodzaju.
Latam już tyle lat... i co?
I nic. Właściwie nie miałem poważniejszych atrakcji. Nie pamiętam kiedy
dostałem większą klapę, nie mówiąc już o froncie.
Krawat znam z opowiadań. Negatywkę raz widziałem (ostatnio na Szczeblu ktoś
ładnie kręcił :)
Latając czasem macam bez sensu klamkę od zapasu. Boję się, że jak przyjdzie
trąba słonia to sobie nie poradzę :(
Co robić.. panie premierze?
maro


grimow

unread,
Jun 16, 2013, 5:50:47 PM6/16/13
to



>
>
>
> Nooo to ciekawe!!!jeśli ktoś po pierwszym razie się nie bał !!to chyba ja jestem inny aczkolwiek nie mówię za wszystkich może tylko to moja przypadłość bo ja mam Pietra:)do dzisiaj !!


Kolego błysnąłeś, szkoda że bez sensu... Jeśli uważasz że nie ma różnicy między strachem, a strachem który paraliżuje i uniemożliwia start.. baw się dobrze.
Nie znam osoby która by się nie bała, znam jednak takie które nie latają bo ten strach jest zbyt wielki.
Uważam że moje pytanie było zasadne gdyż czym innym jest strach przed lataniem gdy nigdy się nie latało, czym innym jest strach po nieprzyjemnym, "mocno kopiącym" locie, czym innym jest strach po wypadku. I zapewniam cię kolego że każdy z nich skutecznie może uziemić.

ZToniS

unread,
Jun 17, 2013, 9:32:50 AM6/17/13
to
Am 15.06.2013 21:28, schrieb Michał J.:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
> macie jakiś sposób?
>

To ja cie calkiem nie rozumiem.
Po jaka cholere sie tak meczyc!?
A moze lubisz: bac sie i pokonywac strach? Ale do tego latanie to dosyc
kosztowny sposob.
Pozdrowienia
ZToniS

maro

unread,
Jun 17, 2013, 10:09:03 AM6/17/13
to

Użytkownik "ZToniS" <zto...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:kpn3a9$532$1...@speranza.aioe.org...
Toni, odpowiedzią jest cytat z hrabiego de Valmont : "to siłniejsze ode
mnie"


ZToniS

unread,
Jun 17, 2013, 10:08:53 AM6/17/13
to
Am 17.06.2013 16:09, schrieb maro:
> U¿ytkownik "ZToniS" <zto...@gazeta.pl> napisa³ w wiadomo¶ci
> news:kpn3a9$532$1...@speranza.aioe.org...
>> Am 15.06.2013 21:28, schrieb Micha³ J.:
>>> bardzo chcê ale nie mogê - tak to t³umaczê...
>>> macie jaki¶ sposób?
>>>
>>
>> To ja cie calkiem nie rozumiem.
>> Po jaka cholere sie tak meczyc!?
>> A moze lubisz: bac sie i pokonywac strach? Ale do tego latanie to dosyc
>> kosztowny sposob.
>> Pozdrowienia
>> ZToniS
>
> Toni, odpowiedzi± jest cytat z hrabiego de Valmont : "to si³niejsze ode
> mnie"
>
>

Znaczy jednak lubi. I to koniecznie na sposob latania.
;-)
Pozdrowienia
ZToniS

Carlo

unread,
Jun 17, 2013, 1:28:17 PM6/17/13
to

Kiedyś drzewowałem na Żarze. Świeżak byłem i chciałem
odpuścić latanie na dobre. Po miesiącu zacząłem przychodzić na
startowisko i samo mi przeszło. Znów poczułem głód latania. Jeśli
naprawde jesteś zarażony lataniem to taka terapia ci pomoże. Zawsze
będziesz chodził z oczami utkwionymi w niebo, bo tam byłeś i chcesz
wrócić jak mawiał Leo DVinci:)

trzymam kciuki

Carlo

Kasia

unread,
Jun 18, 2013, 5:17:06 AM6/18/13
to
Od początku latania nie bałam się latać. Latałam wszędzie, w każdych
warunkach, blisko stoku... do czasu aż przegięłam i złamałam rękę na
durnej, małej górce. Potem strach był tak paraliżujący, że bałam się
podpiąć do skrzydła. Gotek dobrze gada. Sprzedaj skrzydło. Ja swoje
sprzedałam rok za późno. Zacznij od początku. Od łąki. Przy okazji
dowiesz się na kogo możesz liczyć a na kogo nie, kto w Ciebie wierzy a
kto zwątpił. I nie oglądaj i nie słuchaj o wypadkach. Na mnie takie
rzeczy bardzo mocno działają. Po 2 wypadkach (jeden śmiertelny a drugi
Jacka) znowu wrócił strach. Sięgnij po fachową wiedzę psychologiczną
(jeśli sam dasz radę, to polecam artykuły w Cross Country i w Vario, a
jak nie to psycholog). To da się kontrolować! Ale postępy nie są tak
szybkie jak u początkujących adeptów paralotniarstwa. Napatrzysz się
na "młodziaków" łapiących wszystko w lot i będziesz się frustrował. Po
kilku latach pracy ze sobą wczoraj poleciałam 40 km bez żadnego
demona :))) Czego i Tobie życzę.

pzdr
Kasia

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Jun 18, 2013, 6:32:22 AM6/18/13
to
Piloci mają dwa etapy latania. Jeden radosny gdy nagroda warta jest każdej kary i drugi etap gdy lata się w tandemie. Ten pasażer ma tylko jedno zadanie. Obrzydzić nam latanie. Panikuje, straszy, podpowiada koszmarne scenariusze. Trzeba go uciszyć, przekonać że nie ma racji. W rozmowie trzeba używać argumentów. Argumenty muszą być mocne. Na przykład: stawiam i kontroluję skrzydło w takich warunkach bez problemu, startowałem przy silniejszym wietrze, jestem w stanie wylądować na rozłożonej gazecie więc z lądowaniem na tej łące nie będę mial problemu, innych nie składa, więc powietrze jest spokojne, a poza tym mam bezpieczne skrzydło, sprawdziłem wszystkie zapięcia przed starym itd. Niestety argumenty jak widać muszą być poparte odpowiednim treningiem i umiejętnościami.

Zbyszek Gotkiewicz

Ruslan Bushchak

unread,
Jun 18, 2013, 8:51:43 AM6/18/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik you mee napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
>
> macie jakiś sposób?

Witam!
Wiele pilotów przeżywa w swoim lataniu kryzys. Jeden jest większy drugi mniejszy ale z każdym trzeba sobie radzić.
Jest wiele sposobów na leczenie takiego stanu, ja również przezywałem podobnie i miałem kryzys. Taki stan przychodzi u każdego pilota w swoim czasie. U jednego od razu na początku kariery w lataniu, a u innego dosyć późno, kiedy pilot ma już dosyć sporo godzin wylatane i w rożnych warunkach.
Dobrym lekarstwem jest powrót do podstaw. Same-mu, świadomie przećwiczyć, ugruntować swój fundament i kroczek po kroczku wrócić do latania. Taki powrót często trwa kilka lat. W trakcie powtórnego ugruntowania swoich umiejętności, to polecam polatać na różnych sprzętach. Szybowiec, samolot, motolotnia, to pomoże Wam nie zapomnieć poczucie wysokości. Dosyć ciekawym i dającym sporo wrażeń, to lot na motolotnią w termikę. Wiadomo że jako pasażer ale poprosić instruktora dać posterować samemu, to pomaga a jednocześnie poszerza Wasz horyzont w lataniu na innym sprzęcie.
Bardzo ważne, co zauważyłem u siebie, to robić to wszystko powoli i często, regularnie. Nie rzucać się po pierwszej poprawie na głęboką wodę, małą łyżeczką ale często.
Nu najważniejsze, to trzeba chcieć, nić na siłę. Latanie ma dawać Wam przyjemność a nie ekstremalny wyczyn z Waszej strony.

http://www.youtube.com/watch?v=nDPkyNmVs5U

Serdecznie pozdrawiam Ruslan Bushchak
Lotnia Aeros Discus C15, Paralotnia SOL Synergy 5
www.aeros.com.ua
www.aerospara.com
www.solparagliders.com.br
www.avasportcentral.com
kievprop.com/index.html
www.blu-eye.com/extreme-airsports.html
Skype: ruslan-b, GG6964149, +48 503 547 987
ae...@interia.pl

gre...@poczta.onet.pl

unread,
Jun 18, 2013, 9:02:53 AM6/18/13
to
W dniu wtorek, 18 czerwca 2013 12:32:22 UTC+2 użytkownik Zbigniew Gotkiewicz napisał:
> Piloci mają dwa etapy latania. Jeden radosny gdy nagroda warta jest każdej kary i drugi etap gdy lata się w tandemie. Ten pasażer ma tylko jedno zadanie. Obrzydzić nam latanie. Panikuje, straszy, podpowiada koszmarne scenariusze. Trzeba go uciszyć, przekonać że nie ma racji. W rozmowie trzeba używać argumentów. Argumenty muszą być mocne. Na przykład: stawiam i kontroluję skrzydło w takich warunkach bez problemu, startowałem przy silniejszym wietrze, jestem w stanie wylądować na rozłożonej gazecie więc z lądowaniem na tej łące nie będę mial problemu, innych nie składa, więc powietrze jest spokojne, a poza tym mam bezpieczne skrzydło, sprawdziłem wszystkie zapięcia przed starym itd. Niestety argumenty jak widać muszą być poparte odpowiednim treningiem i umiejętnościami.
>
>
>
> Zbyszek Gotkiewicz

W sumie ja moge dorzucić swoje.
Miałem dosyc konkretny lęk wysokości. Jak wychodziłem na balkony bez barierek to tez bałem sie bardzo.Pirewszy raz tandem z gościem na Żarze - pamietam jak dzis, niejaki Wojtek, który usłyszał od żony ze chce iśc na kurs, powiedział ze sie nie nadaje ze poczas lotu było zero reakcji.Pózniej na kursie II na wyciągarce pamietam masakrtczny paralizujący strach gdy zostałem wyciagniety na 200m. Zadnego wychylania się podczas zakretów nawet nie wsiadłem jak trzeba w uprzaz. Nawet balem sie wyciągnąc zaczep bo trzeba było sterówki przełożyc do jednej reki. Jak lądowałem to już chialem tam wrocic. Pózniej na kolejnych lotach cos do mnie dotarło. Zaczałem sobie wmawiac ze nic mi nie jest, ze w uprzezy jestem bezpieczny. Ostani lot na kursie już zaczałem kombinowac co spowodowało ze powisiałem 15 minut...
Pózniej zaczałem latac sam w BW. Ciagle sie bojąc latałem strasznie asekuracyjnie. Kiedyś wyciągło mnie na 850m nad start nad Snieżnica. Strach był masakryczny - nic tylko "chce na ziemie".
Momemt w którym sie przełamałem to chyba gdy oglądnałem film "Speed to fly"
Gostek tam mówilm ze trzeba zamienic strach na poozytywne rzeczy. I ze jesteśmy bezpieczni a jak nas paralizuje to zeby sobie krzyknąc i powiedziec sobie. Jest super trzeba sie cieczyc jestem bezpieczny. Od tej pory jest dużo lepiej. Latam dużo lepiej, robie dużo ciasniejsze zakrety ( jak na możliwości mojego 1-2).
Wychylenia dosc mocne ( czasami nie trzeba dużo sterówki).
Chyba najwazniejsza rzecz w lataniu to utrzymywac predkość. Jak mamy predkośc to lot jest w miare stabilny i bezpieczny.
A ja już sie nie boje jak kiedyś. Niektorzy pytają mnie czasami czy nie mam stracha przed lataniem ale jakby wiedzieli ile przeszdłem zeby zaczac latac to chyba by nie pytali...

raf&karo

unread,
Jun 18, 2013, 9:45:41 AM6/18/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik you mee napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
>
> macie jakiś sposób?

Cześć.

Kolega zadał pytanie ale nie wiadomo jak doszło do wypadku.
Okoliczności może być wiele....start w rotorach,w termice albo na zbyt mocnym napędzie i wszystko składa się na brak doswiadczenia.
To zapewne pierwszy lot kolegi więc skoro "you mee" czyta ten wżtek to...do kąta,przemyśleć i zgłosić się do najbliższej szkoły.
Wbrew pozorom latanie jest bardzo bezpieczne ale tylko kiedy ktoś wie kiedy i jak to robić...innej rady nie ma.
Na internecie ani w książce nie da się nauczyć latać...chociaz są tacy co potrafią nawet acro zza komputera nauczyć.
Pozdro i oby jak najmniej wypadków w tym sezonie.

marek rożalski

unread,
Jun 18, 2013, 10:14:41 AM6/18/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik you mee napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
>
> macie jakiś sposób?

ZNAJDŹ KOGOŚ KTO ZNA SIĘ NA NLP. ZAPYTAJ O USUWANIE FOBII NA STAŁE. PROCEDURA JEST ZRESZTĄ DOKŁADNIE OPISANA (FAST FOBIA CURE) W WIELU PODRĘCZNIKACH. EFEKTY SĄ ZDUMIEWAJĄCO TRWAŁE. TYLKO NIE POMYL STRACHU Z FOBIĄ. STRACH JEST NATURALNYM ZABEZPIECZENIEM, FOBIA NIE.
PZDR
MAREK ROŻALSKI

pav...@wp.pl

unread,
Jun 18, 2013, 6:03:48 PM6/18/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik you mee napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
>
> macie jakiś sposób?

Ja w czasie pierwszego "kangura" na holu potknąłem się przy starcie i wypieprzyłem na łeb tak konkretnie że rozłączyło mnie na 3 minuty, z następnej pół godziny po odzyskaniu przytomności nic nie pamiętam. Doszedłem do siebie w karetce. Jakbym się ze snu obudził pięknego. Tomograf nic nie wykazał a ja stwierdziłem, że dostałem kolejną szansę. nadal chciałem latać. Odczekałem jeden dzień i pojawiłem się na startowisku. Otuchy dodały mi śmiechy i poklepywania - nikt nie wierzył, że wrócę na kurs ;-) Jak mnie pierwszy raz holowali myślałem, że się zesram ale zwieracz wytrzymał ;-) Teraz mam srakę przed każdym startem ale zawsze zabieram srajtaśmę i pomaga ;-) Raz złapałem fronta z rotacją, ale skrzydło samo wyszło a zwieracz nie puścił ;-) Latam PPG 2 lata i nie zamierzam przestać.
Dla mnie ważna jest pokora: jelito - nie sługa ;-) I nie zawsze da się wystartować. Nic na siłe. A towarzystwo kolegów - lataczy przy starcie działa krzepiąco.

pozdrawiam
Paweł

Michał

unread,
Jun 19, 2013, 1:42:20 AM6/19/13
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik you mee napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
>
> macie jakiś sposó

Michał nie pierdol tylko wsiadaj ze mną na tandem. Zreaktywuję Cię!!!!

pmtchr...@gmail.com

unread,
Jun 20, 2013, 11:09:35 AM6/20/13
to
> macie jakiś sposób?

A wiesz czego się boisz?


Boimy się tego czego nie rozumiemy. Przełamać się będziesz mógł wyłącznie samemu- odpowiadając na to pytanie.

Latać, latać, latać...

Chrząszczu

Kubeł

unread,
Aug 26, 2019, 12:54:29 PM8/26/19
to
Kozak, graty

Cichy

unread,
Aug 26, 2019, 1:59:27 PM8/26/19
to
Ja za każdym razem, gdy jadę polatać, boję się. Dopiero to mija, gdy zaczynam biec, wciskam manetkę na maxa... wtedy zaczyna się inny świat. Już miałem kilka wypraw na zasadzie "ostatni lot i sprzedaję", po czym u góry leciałem nad ptakami, innym razem przy ziemi goniłem jelenie, później przepiękny zachód słońca, czy lot koszący nad wałem przy Warcie... i znowu kolejny raz pakuję sprzęt na samochód i... "a może odpuścić sobie, może ostatni lot"... i tak już ponad rok i drugie skrzydło - do pierwszego nie miałem zbytnio zaufania. Dodam, że zmieniłem też uprząż na wygodniejszą - to sporo dało.
2ch znajomych latających swobodnie wróciło do skrzydeł A - na B nie czuli się komfortowo, a (jak określili) chcą latać, a nie "walczyć".

bledowska....@gmail.com

unread,
Aug 27, 2019, 4:52:43 AM8/27/19
to
W dniu sobota, 15 czerwca 2013 21:28:48 UTC+2 użytkownik Michał J. napisał:
> bardzo chcę ale nie mogę - tak to tłumaczę...
> macie jakiś sposób?

Polecam znaleźć w internecie pdf "7 steps to dealing with fear in paragliding". Mnie pomógł kilka lat temu.

Powodzenia!

u2

unread,
Aug 27, 2019, 4:55:23 AM8/27/19
to
W dniu 2019-08-27 o 10:52, bledowska....@gmail.com pisze:
Mysle, ze po 6 latach to albo przelamal swoje lęki, albo przesiadl sie
na planszowki :)

--
u2


Merytoryczne dyskusje paralotniowe przeniosly sie na www.pgforum.pl

Statler

unread,
Aug 27, 2019, 5:59:37 AM8/27/19
to
W dniu wtorek, 27 sierpnia 2019 10:55:23 UTC+2 użytkownik u2 napisał:
> albo przesiadl sie
> na planszowki :)

Tobie zostało jeszcze pół roku, góra rok. No, półtora;) (niech bedzie).

jojom...@gmail.com

unread,
Aug 28, 2019, 2:35:15 PM8/28/19
to
Ja latałem kilka lat swobodnie z takimi sobie sukcesami ale nie latam od roku jak wytrzepało mnie bardzo solidnie w Brasovie. Chłopaki trochę polatali, pili piwo a ja walczyłem z sobą przez cały wyjazd. W tym momencie powiedziałem sobie : kurwa dość.
Moją decyzję wspomógł fakt że byłem świadkiem z góry jak gość na skrzycznym poszedł do ziemi i zginął o czym dowiedziałem się już na Kaimówce.
Do tego w swobodnym straszy mnie zawsze chmara glajtów w jednym miejscu dlatego odpuściłem.Dla mnie swobodne kręcenie się nad górką kilkudziesięciu skrzydeł jest zaprzeczeniem podstawowego prawidła w lotnictwie jakim jest bezpieczna separacja. Dlatego swobodne to nie dla mnie z resztą co w tym swobodnego jak po raz 500 latasz w tym samym miejscu i nie możesz się z niego ruszyć gdzie chcesz bo wtopisz. Dla mnie latanie to zwiedzanie a nie jeżdżenie wiecznie w te same miejsca.
Zacząłem bawić się w coś bezpiecznego czyli w moim wypadku w kamperowanie w dostawczaku.
Zabawa fajna, spanie na dzikusa nad jeziorem, w lesie, kilkanaście tyś km w roku daje dużo radości ale jednak czegoś brak.
Latanie się dopomina jak cholera.
Widać jak się raz zaczęło to już nie da się przestać.
Postanowiłem dać skrzydłom drugą szansę.
Parę dni temu kupiłem solówkę, teraz rozglądam się za lekką trajką i zaczynam przygodę w ppg. Nic nie oczekuję, nie ryję sobie głowy że coś muszę osiągnąć, coś sobie udowodnić a tylko chcę się dobrze bawić w bezpieczne latanie. A dostawczak... aż się prosi żeby załadować do niego latający szpej i ruszyć w drogę.


skut...@gmail.com

unread,
Aug 29, 2019, 4:42:20 AM8/29/19
to
Bravo ty-ppg daje swobodę i niezależność o której mówisz-będziesz zachwycony zwiedzaniem i lataniem-powodzenia

voice

unread,
Sep 1, 2019, 4:01:51 PM9/1/19
to
W dniu 26.08.2019 o 19:59, Cichy pisze:
> Ja za każdym razem, gdy jadę polatać, boję się. Dopiero to mija, gdy zaczynam biec, wciskam manetkę na maxa... wtedy zaczyna się inny świat. Już miałem kilka wypraw na zasadzie "ostatni lot i sprzedaję", po czym u góry leciałem nad ptakami, innym razem przy ziemi goniłem jelenie, później przepiękny zachód słońca, czy lot koszący nad wałem przy Warcie...


Romantyczne, nie da się ukryć. I z pewnością mobilizujące.

A tak przy okazji Cichy to może dało by się odpuścić tym jeleniom ? One
uciekają bo się boją, tak myślę. To tak trochę głupio walczyć z własnym
strachem strasząc innych (chyba, bo mogę się mylić)

Jestem przekonany (choć mogę się mylić) że goniony jeleń nie jest w
stanie zakumac jak bardzo jest to super fajne i romantyczne. Podobnie
jak uciekający pasażer przed taranującym przystanek MPK szpachlowanym bmw.

Ale rozumiem to że łatwiej się dowartościować/przekonać goniąc jelenia
niż poradzić sobie w poszarpanym kominie termicznym "typu" +9 m/s. Tym
bardziej że tam nie ma zwierzaków które można by pogonić dla poprawy
samopoczucia.

Niemniej jeśli by się dało, jeśli byłbyś w stanie (dałbyś radę) lecieć w
innym kierunku niż stoją te jelenie to spróbuj. Może się uda...

wysokości, pozdrawiam
v.

Mateusz SP8EBC

unread,
Sep 1, 2019, 6:13:39 PM9/1/19
to
W dniu 28.08.2019 o 20:35, jojom...@gmail.com pisze:
Jojo? Ten Jojo z Radomia?

A tak w ogóle może nie latam jakoś super ale na Skrzycznem w dobry a
nawet przeciętny dzień da się bez jakichś dużych umiejętności odlecieć.
Nawet początkujący powinien dowiosłować w okolice Koniakowa (no chyba,
że coś pokroju Nemo to wtedy nie). Kwestia tylko zrobienia odpowiedniej
wysokości, bezwietrznego dnia i tego wyczucia jak bardzo można się
wkleić w góry oraz gdzie w okolicach Baraniej i Magury Radziechowskiej
będzie następny komin.

Ale ja tu nie o tym miałem. Napęd PPG to może i jest rozwiązanie ale
jakieś. Jak ma się garaż, bagażnik na hak do wożenia napędu, zapas pod
tyłkiem i rozrusznik w PPG a nie szarpaczke to jeszcze ujdzie.

Jak jednak trzeba to targać z 4 piętra bez windy, do tego za każdym
razem składać, rozkładać, podpinać zapas, sprawdzać x razy czy wszystko
jest na pewno zapięte i sprawne. Potem męczyć się z odpalaniem tego z
pleców, no i samo bieganie z ponad 30 kilo na plecach, to hm.....
Dochodzi się do wniosku, że latanie swobodne jest jednak prostsze,
łatwiejsze, mniej wysiłkowe a i pewnie tańsze. A weź tu jeszcze z takim
napędem spal start...

Napęd PPG jest fajny do latania po lataniu swobodnym, na dni z brakiem
waruna albo jak się jest na gościnnych występów na płaskim. Gdybym miał
jednak powiedzieć co wolę bardziej, to zdecydowanie swobodne. Latanie
swobodne do ciągłe wyzwanie i szkoła wytrwałości. Niestety prawda o
napędzie jest taka, że tu wszystko załatwia się benzyną. Lejesz do baku,
startujesz i hm... nic się nie dzieje. Startuje czasami PPG z Buczkowic,
czy generalnie z kotliny Żywieckiej. Nawet przelatuje w pobliżu
Skrzycznego i czuje że jednak czegoś mi wtedy brakuje.

Dobry warun na Straniku, Skrzycznem czy Javorovem to w zasadzie latanie
tak bajecznie proste, że już PPG jest trudniejsze przez start z nóg. W
tym roku w lipcu o godz 17..18 kręciłem podstawy po 1800 metrów na
Javorovem. Latałem 3 godziny po okolicy. Goście na Nemo i innych tym
podobnym też dawali radę, to byli w zasadzie kursanci a też polatali z
godzinę.

// ML

Conrado

unread,
Sep 2, 2019, 4:53:22 AM9/2/19
to

> Gdybym miał jednak powiedzieć co wolę bardziej, to zdecydowanie swobodne.
> Latanie
swobodne do ciągłe wyzwanie i szkoła wytrwałości. Niestety prawda o
napędzie jest taka, że tu wszystko załatwia się benzyną. Lejesz do baku,
startujesz i hm... nic się nie dzieje. Startuje czasami PPG z Buczkowic,
czy generalnie z kotliny Żywieckiej. Nawet przelatuje w pobliżu
Skrzycznego i czuje że jednak czegoś mi wtedy brakuje

Znamy się Mateusz osobiście, więc odpiszę co mi tam przez głowę przeszło :).
Najpierw piszesz co wolisz, ale już linijkę niżej gloryfikacja jednego,
umniejszanie drugiemu (zestawienie wyzwania, szkoły wytrwałości do prawdy o
zalaniu do baku i nudzie).

Moim zdaniem jest inaczej niż piszesz. W każdej zaawansowanej czynności jaką
wykonujemy w życiu można się doskonalić, osiągać więcej niż przeciętna i to
daje satysfakcję i pozwala odkryć nowe możliwości. Nieważne, czy jest to
jazda quadem, czy kręcenie ołówkiem pomiędzy palcami. Dla tylko części
populacji frajdą jest też samo doskonalenie. Zapewne znasz temat szkolnego
grania w piłę. Byli ci co grali świetnie, tacy co grali i chcieli dorównać
tym lepszym i tacy, którym nie wychodziło. Tym ostatnim najczęściej i
najłatwiej było powiedzieć - "nie lubię grać w piłkę", "nie podoba mi się ta
gra", "lepsza jest siatkówka", etc. (mało kto powiedział - nie umiem i
dlatego nie mam z tego frajdy). Od dzieciaka jesteśmy programowani do bycia
w czymś dobrymi i dopiero wtedy czerpania z tego satysfakcji. Tak
nauczyliśmy się najpierw mówić "nie lubię" i "to głupie" odsuwając od siebie
i umniejszając to co nam szło słabiej. Sporo sportów też niestety jest
takich, że dają satysfakcję właściwie dopiero gdy się je ogarnie (wystarczy
popatrzeć na uczących się np. windsurfingu).

Nie, siatkówka nie jest lepsza od piłki nożnej ani nożna od siatkówki.
Uprawiamy takie sporty jakie nas kręcą, a mało kogo kręci coś w czym kiepsko
się czuje, albo czuje że odstaje od innych mimo że próbował w to wejść.
Ciężko też w niektórych sportach dobrnąć do momentu ślizgu na pełnej
prędkości jak w przykładowym windsurfingu, żeby dotknąć sedna i cieszyć się
w pełni tym co dany sport może dać. Nie ma więc lepszych i gorszych,
wspanialszych i dennych - jesteśmy my i nasze postrzeganie przez pryzmat
własnych predyspozycji, umiejętności, możliwości i chęci.

I jedno Ci Mateusz powiem - jak na swojej drodze spotykasz ludzi, którzy
uważają, że ich jest lepsze od innych, innych jest gorsze niż moje, PPG jest
lepsze od swobodnego a swobodne po PPG, to unikaj ich..., omijaj, nie wdawaj
się w dyskusje, bo to toksyczne.
Jak porozmawiasz z kimś z dobrym sercem, to z rozmowy wyniesiesz, że i jedno
i drugie jest piękne, tylko to jedno kogoś urzekło bardziej lub bardziej
pasował własnym sobą do tego właśnie.


Conrado

P.S. Mam wrażenie, że na obecną chwilę konfigurację sprzętową jak i
logistyczną masz niedobraną do siebie, co też odbiera masę przyjemności i
możliwości. Zrób coś z tym, pomyśl, zadziałaj, zmieniaj skoro to nie to. Nie
trwaj w tym.
Znajomy kupił jakiś czas temu moją trajkę. Składając ją do transportu
namawiałem go, aby sobie zorganizował przyczepkę do transportu trajki w
całości (no ale przyczepkę też trzeba gdzieś trzymać, hak zamontować etc).
On za to zorganizował sobie hangarowanie sprzętu na lotnisku i jedzie sobie
teraz na luzaka do nagaru, po czym wyjeżdża na pas :). Dostosował do
własnych warunków i potrzeb zarówno sprzęt jak i logistykę w obrębie
własnych możliwości.

ebc...@gmail.com

unread,
Sep 2, 2019, 5:50:10 AM9/2/19
to
Siema Conrado :)
Od tyłu zaczynając to tak logistycznie nie iest to najszczesliwiej zrobione u mnie ale nie widzę możliwości znacznej poprawy. To jest coś co mnie denerwuje w PPG. Czasami z jednej strony chciałbym sobie polatac a z drugiej jak pomyśle, że muszę się znowu wozić z tym żelazem to już mi się nie chcę. Zamontowanie rozrusznika i zapasu pod uprząż coś by pewnie pomogło ale ogólnie ppg wymaga więcej zachodu niż swobodnie. Ale pisze to jako ktoś kto do Szczyrku ma 20 minut jazdy autem.

Ciężko porównać bezposrednio PPG do swobodnego ale wg mnie swobodnie jest jednak fajniej. Nie mówię, że napęd mi się nie podoba bo bym go sprzedal gdyby tak było ale zdecydowanie wole latać swobodnie. I nie zgodził bym się ze napęd rozwiązuje problemy z lataniem swobodnym bo jednak jak widać generuje nowe których swobodnie nie ma.

// ML

adamparagliding

unread,
Sep 2, 2019, 6:13:48 AM9/2/19
to

> Ciężko porównać bezposrednio PPG do swobodnego ale wg mnie swobodnie jest jednak fajniej. Nie mówię, że napęd mi się nie podoba bo bym go sprzedal gdyby tak było ale zdecydowanie wole latać swobodnie. I nie zgodził bym się ze napęd rozwiązuje problemy z lataniem swobodnym bo jednak jak widać generuje nowe których swobodnie nie ma.
>
> // ML

Przecież te dwie przyjemności ( dwa sposoby latania ) można doskonale połaczyć, ale trzeba dojść do tego poziomu właśnie przez samodoskonalenie jak wspomniał Conrado.
https://www.youtube.com/watch?v=i6p8S0-U1OA
Pozdrawiam

ebc...@gmail.com

unread,
Sep 2, 2019, 6:32:03 AM9/2/19
to
Szczerze Adam to podziwiam za to latanie PPG w termie. Jeszcze ma kursie PPG zdarzyło mi się latać po 10 rano jak już chodziło. Wieczorami też terma.o różnej porze siada. Stresu z tego nie ma oczywiście, mam dolne ruchome wypory ale sterowanie w porownaniu do PG jest jednak całkiem sztywne. Efekt odsmiglowy, efekt żyro bo nie mam sprzęgła odsrodkowego. Jednak bym się tego nie podjął na dłuższą metę

Ale ja mieszkam w Beskidach. Jak bym był na płaskim to bym pewnie inaczej gadał

jojom...@gmail.com

unread,
Sep 2, 2019, 12:13:30 PM9/2/19
to

> A tak w ogóle może nie latam jakoś super ale na Skrzycznem w dobry a
> nawet przeciętny dzień da się bez jakichś dużych umiejętności odlecieć.
> Nawet początkujący powinien dowiosłować w okolice Koniakowa (no chyba,
> że coś pokroju Nemo to wtedy nie). Kwestia tylko zrobienia odpowiedniej
> wysokości, bezwietrznego dnia i tego wyczucia jak bardzo można się
> wkleić w góry oraz gdzie w okolicach Baraniej i Magury Radziechowskiej
> będzie następny komin.

>
> Dobry warun na Straniku, Skrzycznem czy Javorovem to w zasadzie latanie
> tak bajecznie proste, że już PPG jest trudniejsze przez start z nóg.






Jojo ale nie z Radomia.
Znam to bo latałem trochę nad Beskidami i wiem że da się w fajny dzień dolecieć trochę dalej ale to wciąż latanie tymi samymi lub podobnymi ścieżkami i to mnie trochę nudzi.
O lataniu w nietermiczne miejsca można zapomnieć.
Właśnie to wiszenie chmarą nad paroma górkami jak muchy nad g.... mnie znudziło i zmęczyło jednocześnie bo trzeba mieć oczy w tyłku.
Do tego startowiska PPG a startowiska PG.
Do PPG masz często hektary a do swobodnego miejsca co czapką przykryje, pod kątem, często z atrakcjami typu korzenie a jak wiatr się odwróci to zostaje piwo a nie latanie. No i dzień szlag trafił licząc dojazd-powrót itp.
Do tego żeby coś osiągnąć trzeba kręcić podstawę, co w tym fajnego, nie dość że zimno (a na startowisku 35st) to jeszcze ogląda człowiek google map a właśnie po to szedłem latać żeby się najeść widoków, naoglądać miejsc które znam z ziemi i to nie tylko w jednym miejscu ale w całej Polsce.
W lataniu swobodnym jak wreszcie można się naoglądać to trzeba szukać miejsca do przyziemienia i tyle było tych atrakcji. Po prostu każdy szuka czego innego w lataniu. Ja szukam możliwości napatrzenia się na ziemię z trzeciego wymiaru ,nacieszenia się widokami różnych pór roku i to mam nadzieję da mi właśnie PPG.
Tym bardziej że mam mega warunki bo mam duży garaż i osobne miejsce na przyczepę.
Nie mówiąc o znacznie dłuższym sezonie na PPG przy trwającej 7 miesięcy jesienio-wiośnie.
0 new messages