> Skoro dowiedziałeś się o takiej możliwości to dlaczego, jako dealer, nie poinformowałeś o tym, co najmniej, grupy?
Nie wpadłem na ten pomysł i żałuję. Nie było by dzisiaj nieprzyjemnego dla mnie pytania. To był mój błąd.
> Nic nie wspominałem ponieważ wiem, że ludzie popełniają błędy i te liny miały prawo być splątane.
No właśnie nie miały prawa, a jeśli były to warto ustalić jak były poplątane.
Raczej nie ma opcji, żeby były poplątane fabrycznie, bo zapas przekładałem osobiście i nie ma możliwości, żebym nie zauważył, że są założone na taśmę w niewłaściwej kolejności. Jedną z czynności jaką wykonuje się przy przekładaniu zapasu jest posegregowanie olinowania, na prawe i lewe. Jest to podstawa od której zaczynam układanie zapasu ( nie wspominam o przygotowaniach).
Zatem jeśli liny były poplątane, to zrobiłem to własnymi rękami na etapie ich układania, łączenia w sekcje, zakładania gumek, wkładania do kontenera. A może poplątane były wychodzące po za kontener.
Możesz zapytać układacza, który to stwierdził? Może pamięta. Albo mnie z nim skontaktuj.
Twoją ocenę mojej postawy uważam za niesprawiedliwą. Dla mnie puszczanie wadliwych towarów w obieg łączy się zazwyczaj z kosztami napraw, transportu etc. i choćby ze względów ekonomicznych jest dla mnie kompletnie bez sensu. Może niech wypowiedzą się te osoby, które miały wymienione po roku czy dwóch latach używania tych spadochronów, czy ponieśli jakikolwiek koszt wymiany ich na nowe.
pozdrawiam
Walter