W dniu 14.10.2018 o 11:14,
mwi...@gmail.com pisze:
Cz,
Skoro masz 140km na Stranik to gzie mieszkasz? Bo z tego co widzę to
chyba gdzieś w okolicach Bielska/ Żywca czy w południowej Małopolsce.
Ze Skrzycznem to osobiście uważam, że lepszy na początek jest E. Start
jest stromy ale to bardziej pomaga niż przeszkadza ale do tego trzeba
ogarniać alpejkę, bo nic innego nie wchodzi tam w grę. Lądowiska w
Szczyrku są zdecydowanie wymagające, zarówno Kaimówka i inne łąki w
Szczyrku, a startując na N lądujesz właśnie tam.
Gdybyś chciał zrobić sobie wieczornego zlota też będzie łatwiej latać do
Lipowej, bo trzeba pamiętać o spływie. Ja pipcyłem ostatnio na słabym
żaglu i pomimo w zasadzie zachodu słońca lądowanie było bardziej nerwowe
niż w termiczny dzień. W zasadzie to wrażenie było takie jak gdyby na
raz wiał wschód i południe, bo normalny wiatr mieszał się ze spływem z gór.
Z tym szukaniem termiki tu i tam to nie jest tak do końca i nie ucz się
tego na pamięć, bo to wszystko zależy od dnia. Jak masz trochę wiatru to
kominy nawiewa Ci na stok i nie lata się od razu po przedpolach, bo
szybkiej nawiążesz z nimi kontakt przy górze. Chyba, że wiatru nie ma
prawie w ogóle to czasami lepiej nosi przedpole ale to też nie jest regułą.
Miałem na Javorovem taką sytuację w sierpniu gdzie przy w zasadzie
zerowym wietrze pipcyło się w dwóch/trzech miejscach na przedpolu w
okolicach lądowiska bo samo zbocze nic nie nosiło. Termika była ale nie
było wiatru, który mógłby ją nawiać na górę. Dało się polatać ponad
godzinę ale była straszna żebranina z niską podstawą. Innym razem nosiło
w kilku standardowych miejscach nad zboczem i o 16 jeszcze kręciliśmy
się na 1600m nad poziom.
Na początek najprędzej polatasz na żaglu bo jest łatwo, musi wiać
odpowiedni wiatr z kierunku i większej filozofii w tym nie ma.
// ML