Od pewnego czasu jestem zauroczony paralotniarstwem.
Chciałbym również zacząć latać, ale żona robi mi awanturę, że jest to
sport extremalny i niebezpieczny??
Czy rzeczywiście tak jest ??
Jak należy zacząć cały proces przygotowywania się do uprawniania tego
sportu??
Czy można z "marszu" zapisać się na kurs bez żadnego przygotowania
fizycznego i teorytycznego??
Pozdrawiam
ruffus - (może przyszły paralotniarz :))
Czy możesz mi polecić jakąś szkołe,
w internecie jest dużo ośrodków się reklamuje, ale chciałbym zaciągnąć
opinii od ludzi ze "środowiska".
(Dodam, że jestem spod warszawy)
żona ma zdecydowanie racje, latnie zmienia wszystko ....
...życie, czasami nawet samą żone ....
Tomek
No tego bym nie chciał :)
nigdy nie mów nigdy, z góry lepiej widać... różne rzeczy :)
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Proces przygotowania należy zacząć właśnie od żony.Jak znajdziesz
instruktora, to załatw żonie przelot tandemowy. Kto wie, może potem na
kurs pójdziecie razem.
Co do przygotowania fizycznego to ja Pudzianem nie jestem, ale w wieku
45 lat poszedłem na kurs PPG i do dziś (49)daję radę. A są jeszcze
starsi i wątlejsi ode mnie.
Przygotowanie do latania zacznij od przygotowania zony to fakt.
ruffus napisał(a):
Czy dużo jest wypadków u nas , czym sa najczęściej spowodowane ?
> Czy możesz mi polecić jakąś szkołe,
> w internecie jest dużo ośrodków się reklamuje, ale chciałbym zaciągnąć
> opinii od ludzi ze "środowiska".
http://www.alti-paralotnie.pl/ - tam uczą nieekstremalnej odmiany
paralotniarstwa.
Kurs możesz potraktować jako sposób na spędzenie urlopu. Kiedy Ty
będziesz wypacał kilogramy podchodząc pod górkę, żona może wybrać
sobie rower wodny, plażę, wycieczkę na Żar czy gdzie indziej. Jeśli
dojedziesz do wniosku, że to nie to, nie stracisz.
> (Dodam, że jestem spod warszawy)
no to może się spotkamy na lataniu :)
--
Pozdrv!
Andrzej
http://glajty.w.interia.pl
http://ump.waw.pl
/www.paralotnie.biz/- link do strony M Sokoła
Sławek
najczesciej to chyba niedostosowaniem predkości do warunków na drodze ....
;)
Tomek
Tu nie chodzi o wypadek o strach przed nim.
Stary po starcie czas staje w miejscu i nic sie nie liczy.
Zonie tlumacze ze w tym sporcie zdarzja sie urazy ale mniejsze niz w
wypadkach samochodowych.
> Witam wszystkich,
>
> Od pewnego czasu jestem zauroczony paralotniarstwem.
> Chcia=B3bym r=F3wnie=BF zacz=B1=E6 lata=E6, ale =BFona robi mi awantur=EA, =
> =BFe jest to
> sport extremalny i niebezpieczny??
> Czy rzeczywi=B6cie tak jest ??
>
> Jak nale=BFy zacz=B1=E6 ca=B3y proces przygotowywania si=EA do uprawniania =
> tego
> sportu??
> Czy mo=BFna z "marszu" zapisa=E6 si=EA na kurs bez =BFadnego przygotowania
> fizycznego i teorytycznego??
>
> Pozdrawiam
> ruffus - (mo=BFe przysz=B3y paralotniarz :))
Wszystko może być niebezpieczne nawet spacer po mieście. Paralotniarstwo też
jak się je uprawia bez głowy. Latanie radzę rozpocząć na kursie, ale kondycja
fizyczna jest bardzo ważna. Jeżeli nie ma koło Ciebie jakiejś dużej góry lub
klifu to będziesz zmuszony latać z napędem, a ten zatankowany trochę waży. Ja
mam w tej chwili 92 kg wagi, ale jak zaczynałem to ważyłem 132. Napęd ważył z
paliwem (5l) 43 kg. Przy bezwietrznej pogodzie starty były koszmarne.
Paralotniarstwo zmusiło mnie do uprawiania innych sportów poprawiających
kondycję i zrzucenie wagi ciała. Teraz jest o niebo lepiej. Człowiek sprawny
fizycznie rzadziej ulega kontuzjom. A i żonie zaczęło się to podobać, bo
przestałem żłopać piwko (tuczy jak cholera) no i wydolność w innych ważnych
sprawach się poprawiła. Tak więc przecierp rok narzekania żony, a później
będzie już bardzo dobrze. Pozdrowienia i powodzenia w lataniu.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
W
Użytkownik "Jogi TechnoFly" <twitoW...@onet.pl> napisał w wiadomości
news:60b5.00000c...@newsgate.onet.pl...
W
Uzytkownik "aleppg" <brat_s...@poczta.fm> napisal w wiadomosci
news:efe4afb1-8aa0-4c1e...@z8g2000yqz.googlegroups.com...
Ten jeden procent to może być na przykład bąbel termiczny, którego nie
sposób przewidzieć, albo uskok wiatru. Oba te zjawiska występujące
przy starcie lub lądowaniu mogą skutecznie sponiewierać. . Może też
być np. w ppg urwanie śmigła i wybicie nim dziury w glajcie na tyle
poważnej że nie będziesz w stanie normalnie (tzn. miękko)wylądować. I
wady ukryte sprzętu, ale te raczej się nie zdarzają choć teoretycznie
mogą. Itd itp.
Więc 100% wypadków jest z winy pilota.
W
Użytkownik "mimi31" <kurz...@gmail.com> napisał w wiadomości
news:b06e6811-40f5-4ecc...@u26g2000yqu.googlegroups.com...
Pozdrawiam
Tomek
Taaaaa... A jak wyjdziesz zimą z domu i złamiesz nogę na oblodzonym
chodniku to też twoja wina, bo przecież jest zima i musi być ślisko -
mogłeś przewidzieć i zostać w domu. Albo jak cię walnie piorun na
działce to też twoja wina, bo przecież wiadomo ,że burze w naszym
klimacie się zdarzają i wyjście z domu bez piorunochronu to kuszenie
losu. :-)
pozdrawiam
P.
Jeśli jesteś zauroczony zwróć się do szkoły latania i zrób na początek
kurs I stopnia.
Po tym będziesz wiedział czy to dla ciebie i co chcesz robić
dalej.Latać swobodnie czy z napędem.
Czy to jest niebezpieczne?, a czy jazda samochodem jest bezpieczna?
Ja osobiście czuje się bezpieczniej w górze niż na polskich drogach.
Jak będziesz latał z "głową" będziesz cieszył się tym sportem do
starości.
Żona no cóż z czasem się oswoi i przywyknie. Moja czy idę na lotnisko
czy pojeździć na rowerze
reaguje tak samo- "o której wrócisz?". Może tak jest, bo wiedziała co
bierze, a raczej kogo :).
Latanie było na dłuuuuugo przed nią. :)
Zabierz swoją na jakieś latawisko niech zobaczy, że nie taki diabeł
straszny.
Co do przygotowania fizycznego, jeśli nie jesteś sapiącym misiem
kanapowo-piwnym to dasz radę.
Powodzenia
Karamba
Tutaj dostepny jest katalog:
http://www.psp.org.pl/index.php?option=com_wrapper&Itemid=66&lang=polish
Pozdrawiam,
Viking
Podam przykład :
Jest pusto lecę prosto wysoko 500m nad ziemią. Nade mną gość kręci
komin na 800m Gdy zniknie mi nad moim glajtem zacznie kręcić spiralę
taką 25m/s. W 8 sekund z góry wpakował się we mnie. Oczy dookoła głowy
nie pomogą. Wina pilota ale innego i przewidywanie tu nic nie pomoże.
jest na You tubie taki film
Tadeusz
A poważniej to z moich obserwacji wynika ze zaledwie niewielka cząstka
zdarzeń powstaje z "winy" pilota, a wiekszość z braku umiejętnośći,
szczęscia lub innych czynników.
To że pilot nie potrafi sobie poradzić w sytuacji w której się znalazł nie
znaczy że jest za to winien. Owszem można polemizować o zakresie jego wpływu
na to że się znalazł w danej sytuacji ale wówczas dojdziemy do wniosków
które wywaliłem na poczatku tego wątku. Że każdy kontakt z paralotnią jest
potencjalnie niebezpieczny, ale to dotyczy się też normalnego życia, bo
można wyjsć na spacer i podknąc sie o wystająca płytę chodnikową i złamac
sobie noge w trzech miejscach (zdarzenie autentyczne) i czy winna jest płyta
chodnikowa? a może ten co ją kład? a może ten który szedł i nie patrzył pod
nogi, a może poprostu wszystkie te czynniki i brak szczescia, bo przecież
mogł się podknąc i nie ponieść z tego tytułu żadnych konsekwencji.
W
I tak do tego należy podchodzić.
Użytkownik "TM" <tade...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:d254f784-6a4c-4122...@x21g2000yqa.googlegroups.com...
Ale czyja to ocena, że "coś poszło nie tak", Twoja czy Jego? Pewnie jemu to
pasuje. W paralotniarstwie jak w życiu - zawsze stoimy przed wyborami i to my
ustalamy co jest dla nas najważniejsze. Czasem się mylimy - jak to w życiu.
Jedni odnajdują równowagę gdzieś po drodze i są szczęśliwi żyjąc "powolutku",
inni pędzą cały czas z górki i w tym znajdują swoje szczęście.
Nie trzeba uprawiać paralotniarstwa, żeby mieć te dylematy. Ma je każdy, kto nie
spędza życia przed telewizorem (li tylko).
Pozdrowienia dla Grupy 303. Dajecie czadu ostatnio :)
Szwajcar
To prawda, ze 99% wypadkow wynika z bledu pilota.
Ale...
Czy znasz chociaz JEDNEGO czlowieka, ktory NIGDY nie bladzi?
Zalozenie, ze jestesmy w stanie dzialac bezblednie -
to jest wlasnie to BLEDNE zalozenie. :)
Zatem - wniosek koncowy... ;)
Koniu :)
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Latać , latać, latać.
No nie do ko�ca - generalnie najlepsza definicja sport�w ekstremalnych jest
w OWU jakiejďż˝ ubezpieczalni
Cz�� ubezpieczalni rozr�nia: sporty wysokiego ryzyka i sporty ekstremalne,
inne wszystko pakuj� do worka sport�w ekstremalnych
Wygl�da wi�c �e cz�� ubezpieczalni lepiej si� przy�o�y�a i ju� wie �e
Paralotniarstwo jednak nie jest takie niebezpieczne jak by si� wydawa�o
skoro jest na r�wni z jazd� konn�, narciarstwem czy sztukami walk.
Dla przyk�adu definicja sport�w wg. Hestii:
33) sporty ekstremalne - uwa�a si� dyscypliny sportowe,
kt�rych uprawianie wymaga ponadprzeci�tnych umiej�tno�ci,
odwagi i dzia�ania w warunkach du�ego ryzyka, cz�sto
zagro�enia �ycia, w szczeg�lno�ci: skoki bungee, B.A.S.E,
jumping, speleologia, sporty lotnicze (z wyj�tkiem sportu
balonowego, spadochronowego i paralotniarstwa), kolarstwo
g�rskie, motocross, jazda na skuterach wodnych, wy�cigi ��dek
motorowych itp.,
34) sporty wysokiego ryzyka - uwa�a si� rafting i inne
sporty wodne uprawiane na rzekach g�rskich, nurkowanie
z wykorzystaniem aparat�w oddechowych, wspinaczk�, sport
spadochronowy i balonowy, paralotniarstwo, sztuki walki
i wszelkiego rodzaju sporty obronne, my�listwo, jazd� konn�,
narciarstwo, snowboard, bobsleje, skoki narciarskie, surfing,
windsurfing, jazd� na nartach wodnych oraz sporty, w kt�rych
wykorzystywane sďż˝ pojazdy przeznaczone do poruszania siďż˝ po
�niegu lub lodzie,
I dla odmiany wersja wg. Compensy (nie ma definicji sport�w wysokiego
ryzyka)
11) SPORTY EKSTREMALNE - sporty, kt�rych uprawianie wymaga
dzia�ania w warunkach du�ego ryzyka, w szczeg�lno�ci hydrospeed,
canyoning, rafting lub inne sporty uprawiane na rzekach g�rskich,
alpinizm, skoki bungee, paralotniarstwo, szybownictwo, spadochroniarstwo,
baloniarstwo, nurkowanie przy u�yciu specjalistycznego sprz�tu
lub speleologia, a tak�e wyprawy do miejsc charakteryzuj�cych si�
ekstremalnymi warunkami klimatycznymi lub przyrodniczymi.
Jakze to proste! :)
A jakas glebsza mysl...?
Koniu
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Użytkownik "Koniu" napisał
>> Latać , latać, latać.
>
> Jakze to proste! :)
> A jakas glebsza mysl...?
Jaka mysl?
Do latania wystraczy prasi mozdzek.
--
uriuk
Jak zwykle masz racje. ;)
Ale ptaszki lataja jako "naturszczyki" i czasem po udanym starcie nastepuje
niespodziewane ladowanie w turbinie silnika samolotu pasazerskiego.
Zatem... dajmy sie wypowiedziec koledze "latac, latac, latac" czy jest on we
wlasnej opinii nieomylny jako pilot - bo w tym temacie raczyl byl zabrac glos...
w sposob (jak dla mnie) nie calkiem zrozumialy. :)
> Zatem... dajmy sie wypowiedziec koledze "latac, latac, latac" czy jest on we
> wlasnej opinii nieomylny jako pilot - bo w tym temacie raczyl byl zabrac glos...
> w sposob (jak dla mnie) nie calkiem zrozumialy. :)
>
> Koniu
>
> --
> Wys ano z serwisu OnetNiusy:http://niusy.onet.pl
A co tu jest takiego niezrozumiałego? Z mojej wypowiedzi wyciągasz
złe wnioski. Gdybym był nieomylny to nie musiałbym ostatnio zawozić
poszatkowanego glajta do naprawy. Przed każdym lotem mam obawę lub
wręcz lekki strach czy będzie wszystko ok, czy nie zrobię jakiegoś
błędu lub czy sprzęt nie zawiedzie. Zawsze staram się dmuchać na
zimne. Nie startuję jak za mocno(na moje umiejętności) wieje,nie robię
popisówek, spiral, wingoverów i innych figur, bo jest mi to do latania
niepotrzebne. Słowem staram się nie stwarzać sytuacji przy których
mógłbym popełniać błędy. Kierując się zdrowym rozsądkiem mamy większe
szanse dożyć późnej starości w dobrym zdrowiu.
A morał?
No cóz musicie sobie sami wymyslec.
W
Użytkownik "mimi31" <kurz...@gmail.com> napisał w wiadomości
news:2cc69c8d-dafe-48b1...@u7g2000yqm.googlegroups.com...
Rozumiem Twoją aluzję co do schodów i muszę Ci przyznać rację. Wiem,
że należałoby ćwiczyć różne figury aby się potem nie zdziwić. Jednak
ja z kolei porównam to do jazdy samochodem. Są ludzie którzy w życiu
nie ćwiczyli wychodzenia z poślizgu chociaż powinni, żeby nie być
zaskoczonymi kiedy im się poślizg przytrafi. Ale ci kierowcy
przeważnie jeżdżą tak, aby ryzyko poślizgu zminimalizować.
> Są ludzie którzy w życiu
> nie ćwiczyli wychodzenia z poślizgu chociaż powinni, żeby nie być
> zaskoczonymi kiedy im się poślizg przytrafi. Ale ci kierowcy
> przeważnie jeżdżą tak, aby ryzyko poślizgu zminimalizować.
Rozumiem, że latasz wyłącznie wcześnie rano i przed zmrokiem? ;-)
MiG
No to juz inna rozmowa. :)
Otoz moja pierwotna wypowiedz zmierzala w takim kierunku:
"To prawda, ze w wiekszosci wypadkow zwiazanych z lataniem mozna by bylo ich
uniknac, gdyby nie blad pilota. ALE nalezy bardzo powaznie zapytac, czy ten
konkretny pilot byl w stanie NIE POPELNIC tego konkretnego bledu?"
Moim zdaniem, nie byl w stanie.
Bo gdyby byl - to by po prostu nie popelnil.
Przeciez nie startowal ze swiadomym zamiarem zrobienia sobie krzywdy. :o)
I dalej, mozna zastanowic sie, DLACZEGO popelniamy bledy?
Niewiedza?
Czasem rzeczywiscie tak - ale moim zdaniem jednak bardzo rzadko.
Pilot na ogol DOBRZE WIE, ze nie powinien tego a tego robic - a jednak to robi.
Dlaczego?
Na takie pytanie, odpowiedz "latac, latac, latac" - to jest niestety zadna
odpowiedz, poniewaz nie dotyczy tematu wystepowania mechanizmu psychologicznego,
uruchamiajacego BLEDNE POSTEPOWANIE PILOTA, pomimo pelnej swiadomosci
wystepujacego zagrozenia.
To jest pytanie z zakresu naszej zdolnosci do swiadomej percepcji samych
zagrozen oraz autorefleksji na temat naszej wlasnej ZDOLNOSCI do podejmowania
sensownych decyzji, pomimo wstepnego niezlego rozeznania o wystepowaniu
zagrozen. :)
Wbrew pozorom, ta zdolnosc wcale nie musi rosnac wraz z nabywana praktyka (tzn.
"latac, latac, latac" :)
Przeciwnie, nabywana praktyka i idaca za nia rutyna moze bardzo wyraznie OBNIZAC
poziom sygnalu alarmowego jaki odbieramy w sytuacjach potencjalnie ryzykownych.
Pozdrawiam - Andrzej
PS.
Wg mnie takze "latac, latac, latac!". Naprawde. :)
Pytanie: jak robic to sensownie? :)))
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Najczęściej późnymi popołudniami. Również dlatego, że dla mnie bujanie
na boki i windy góra-dół to żadna przyjemność.
> Pilot na ogol DOBRZE WIE, ze nie powinien tego a tego robic - a jednak to robi.
> Dlaczego?
W większości przypadków tak, ale pilot nie jest w stanie przewidzieć
że za chwilę wleci w potężny uskok wiatru, albo jakiś bąbel. Albo że
mimo przeglądu przedstartowego urwie mu się śmigło i poszatkuje kilka
linek. I w tych m.in. przypadkach nie widzę błędu pilota
bardzo fajny materiał :) no i gratuluje małżonki :)
Pozdrowienia dla Was
Tomek
Do�� drogi (raczej dla zamo�niejszych)
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl