skryba napisał:
> Ja, tam się nie znam, ale tak mi się zdaje, że w każdym
> Polski regionie po 22,00 pszczół nie usłyszysz.
> Czasami w okolicy dobranocki pszczółka Maja się objawia.
We wtorek zakwitły bzy. Tak dosyć nieśmiało. Ale w środę kwiaty miały
już pełną gębą. Trzy dni tak kwitły w ciszy. Pszczoły zwiedziały się
o tym dopiero dzisiaj. Od rana brzęczą aż miło. Z pszczołami nigdy
nic nie wiadomo.
Pszczoły pszczołami, a w zeszłym tygodniu przyleciał do mnie trzmiel.
Jeden. Za to gruby. Ale po co ja takie rzeczy piszę, każdy wie, że
trzmiele grube. Wleciał przez uchylone okno i bzyczy. Patrzę na niego,
całkiem zadbany, skrzydełka lśniące, wszystko jak należy. Okno mam
od północy, a ten leciał ku słońcu, no i wpadł. Biorę go, niosę do
południowego okna od ogrodu i wypuszczam. Poleciał. Kwadrans późnej
idę do ogrodu po wytchnienie i natchnienie. Po chwili słyszę basowe
"bzzz". A tuś mi bratku. Dobra, fajnie żeś jest, ale bierz się do
roboty i zapylaj. Czy zapylał, tego nie wiem, ale ja musiałem zaraz
zapylać do furtki, bo tam listonosz z poleconym. Ledwie zdążyłem
podpisać, a ten znowu przy mnie. Aż się poczciarz zainteresował.
Mówię mu -- spokojnie, oswojony. Gruby jakby tylko na to czekał
i siada mu na papiery.
Ja nic przeciwko temu nie mam, ale dawniej tak nie bywało, że owad
latał za człowiekiem niby pies jaki. Idzie nowe, czy co?
Jarek
--
Tu biedny Dreptak o ścianę uderzył głową trzy razy...
Oj, można się, można przywiązać i do najgorszej zarazy!