ponawiam pytanie (kiedys pytalem w odpowiedzi na wiadomosc T.S. - ale pewnie
wiele osob ma go w killfile'u :-) wiec ponawiam pytanko bezposrednio)
czy (i jesli tak - to gdzie jest tak napisane - prosze o konkret a nie
"slyszalem od wujka mojego brata ciotecznego ..." ) faktycznie zgodnie z tym
co pisze TS (nawet w dzisiejszym ogloszeniu o kursie) jest tak, ze robiac
kurs w np. Egipcie nie mam prawa nurkowac w polskich wodach ?? (czy dotyczy
to tylko morza - czy takze jezior ??)
kto i w jaki sposob to weryfikuje ?? bo nie bardzo sobie wyobrazam, ze jakis
gostek w powiedzmy Zanzibarze :-) bedzie wiedzial jakie warunki panuja w np.
Kanadzie w jakims tam jeziorze gdzie klient zrobil kurs ??
jakos na stronach PADI nie udalo mi sie nic takiego znalezc (pewnie zle
szukalem) - tak samo google milcza na ten temat (oprocz wiadomosci od TS)
pozdrawiam,
RP
tez tak mi sie wydawalo :-)
pozdrawiam,
RP
Pozdrawiam
maciek kanski wrote:
> Z artykułu instruktora nurkowania wynika, że taka przesiadka nie jest
> trudna.
To jest tez moje wrazenie. Mysle, ze sporo jednak zalezy od tego, gdzie
i jak sie nurkuje. Ja plywam zwykle na niewielkich glebokosciach
najczesciej do 12 m), w akwenach ze wzglednie dobra widocznoscia,
jasnych, o przecietnych temperaturach. Mnie 'przesiadka' zajela
jeden-dwa nurki, mimo ze co poniektorzy bardzo starali sie mnie
przestraszyc ;)
Rekawice, fakt, moga byc problemem, ale kupilam sobie takie z
kompresowanego neoprenu (super wygodne).
Dla mnie jednak jedynym prawdziwym wyzwaniem jak do tej pory jest
muliste dno w jeziorach :)
Mysle jednak, ze sytuacja jest kompletnie inna, jesli ktos podejmuje sie
nurkowania na wiekszych glebokosciach, w ciemnosci itp - mnie to jednak
na razie kompletnie nie interesuje, wiec ten problem mi odpada.
Generalnie (jak juz tu kilka razy pisalam) mam wrazenie, ze przesiadka
cieplo->zimno jest zbytnio demonizowana. Mysle, ze jak ktos bedzie mial
na pierwszego nurka dobrego przewodnika, to bardzo szybko zalapie o co
chodzi - bo nie wierze, ze ja jestem jakos specjalnie utalentowana ;)
A nasze jeziora europejskie jeziora sa _super_ - w sobote nurkowalam z
trzema zolwiami (!), to mi sie na razie nawet na rafie nie zdarzylo :)
Dunia
Kłopot polega na tym, że jeśli nurkujesz w polskim jeziorze bez pomocy
lokalnego przewodnika, to moga spotkac Cie niezbyt mile niespodzianki.
Niedoswiadczona w naszych wodach osoba spojrzy na wode w jeziorze i pomysli,
ze jest przejrzysta, bo przeciez widac dno. Nie wezmie przy tym pod uwage, ze
dno widac ale dlatego, ze jest do niego 60 cm. I tyle wlasnie wynosi
maksymalna widocznosc co moze stac sie zrodlem stresu, nawet na 10 m, dla
kogos, kto dotychczas nurzal sie tylko w wodzie o "normalnej" przejrzystosci.
> Generalnie (jak juz tu kilka razy pisalam) mam wrazenie, ze przesiadka
> cieplo->zimno jest zbytnio demonizowana.
Nie zgadzam się z Toba. Raczej jest bagatelizowana.
>Mysle, ze jak ktos bedzie mial
> na pierwszego nurka dobrego przewodnika, to bardzo szybko zalapie o co
> chodzi
Tak, ale jedno nurkowanie nie zalatwia sprawy. Dobrze jest - po zdobyciu
uprawnien w cieplych krajach - przejechac sie z kims doswiadczonym i na
Koparki i na Hancze, nie wspominajac o Baltyku, w ktorym prady bywaja znacznie
silniejsze niz w Morzu Czerwonym. Taka strategie podpowiada zdrowy rozsadek i
instynkt samozachowawczy, bo faktycznie przepisy az tak rygorystycznych
rozwiazan nie narzucaja.
> A nasze jeziora europejskie jeziora sa _super_ -
Tu sie z Toba zgadzam w 100%!
Pozdrawiam - otffin
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Nurkowie z certyfikatem
PADI Open Water Diver są kwalifikowani do:
? Nurkowania z partnerem bez nadzoru, wykorzystując wiedzę oraz umiejętności
zdobyte podczas tego kursu, stosując się do limitów związanych z ich
wyszkoleniem i doświadczeniem.
? Wypożyczania sprzętu nurkowego, ładowania zestawów powietrznych oraz do
innych usług nurkowych
? Planowania, wykonywania i logowania nurkowań bezdekompresyjnych na wodach
otwartych, jeżeli są odpowiednio wyposażeni oraz gdy nurkują z partnerem w
warunkach, w jakich byli szkoleni oraz odpowiednich do poziomu ich
doświadczenia.
? Kontynuowania ich szkolenia nurkowego na nurkowaniach specjalistycznych
(Adventure Dives), kursach specjalistycznych oraz na kursie zaawansowanym
programu Advanced Open Water.
chodzi o zapis"gdy nurkują z partnerem w warunkach, w jakich byli szkoleni"
oczywiście nikt nikomu nie sprawdza warunków szkolenia, bo jest to
praktycznie niewykonalne,
klient sam określi czy chce przejść dodatkowe szkolenie
w zakresie nurkowania LOKALNEGO
PADI zakłada że to nurek sam decyduje o zakresie szkolenia,
bo to on odpowiada za własne nurkowania.
PS " zapis został zmieniony bo w wcześniejszych wersjach było
"gdy nurkuje w warunkach , w jakich był szkolony lub lepszych"
--
Pozdrawiam
Andrzej Martin Kasiński
tel. +48 501/62-78-46 (czyli 501/MARTIN)
instruktor CMAS M2/PADI MSDT
www.nurkomania.pl
www.nurkowanie.edu.pl
zapraszam na kursy nurkowania
otffin wrote:
>
> Kłopot polega na tym, że jeśli nurkujesz w polskim jeziorze bez pomocy
> lokalnego przewodnika, to moga spotkac Cie niezbyt mile niespodzianki.
I zgoda - ale to, o czym piszesz, wiedzialam juz zanim weszlam do wody
(zwykla logika), a juz na pewno po pierwszym nurku. Jesli zdajesz sobie
sprawe z tego, co na Ciebie czeka, to mozesz sie jakos psychicznie
nastawic (ja moge). Jakis tam element stresu w tym jest, ale mysle, ze
podobnie ma nurek jeziorowy, ktory po raz pierwszy znajdzie sie w
pradzie. Dla mnie stresem bylo nurkowanie jako takie (ze wzgledu na male
doswiadczenie i przerwe po kursie), a nie fakt, ze nurkuje na zwirowni,
a nie na rafie. Powiedzialabym, ze stres czesciwo byl mniejszy, bo
wiedzialam, ze jak zle machne pletwa, to co najwyzej wzbudze za soba
tuman mulu (i niechec innych nurkow), ale nie zniszcze fragmentu rafy
(to dopiero jest stres, uwierz).
Z poziomem trudnosci tez moge podyskutowac: wczoraj pare osob robilo u
nas na zwirowni pierwszego nurka kursowego na wodach otwartych.
Sloneczny dzien, dobra widocznosc, spokojna woda. Moj pierwszy oficjalny
nurek w wodach otwartych byl dryfem w lekkim pradzie na sciance -
bedziemy sie licytowac, kto mial latwiej, kto trudniej ?
> Nie zgadzam się z Toba. Raczej jest bagatelizowana.
Moze tak jest w Polsce. Ja w 9 przypadkach na 10 bylam czestowana
frazesami, ze sobie nie poradze, ze sie zaraz utopie i w ogole jak to
strasznie trudno i ciezko jest w jeziorze. A ja pierwszego nurka
zrobilam na zwirowni z super widocznoscia i bylo tak samo jak na
Filipinach po sztormie ;)
> Tak, ale jedno nurkowanie nie zalatwia sprawy. Dobrze jest - po zdobyciu
> uprawnien w cieplych krajach - przejechac sie z kims doswiadczonym i na
> Koparki i na Hancze,
Nie wiem, co i jak jest na Koparkach i na Hanczy, wiec nie moge sie do
tego ustosunkowac, sorry.
Moim zalozeniem bylo od poczatku "nuranie szuwarowe", gdzie jest ladnie,
w miare cieplo, rybki i rosliny. Uwazam, ze w tych warunkach nurkuje juz
dobrze. Na 20 czy 30 m w gorskim jeziorze sie nie pcham (bo z mojego
subiektywnego punktu widzenia nie mam po co). Jesli bede miala chec i
odpowiedni sprzet, to pewnie wybiore sie tam z kims, kto ma odpowiednie
doswiadczenie.
Moze wg. Twoich standardow nie jestem zupelnie "przestawiona" na
jeziora, bo nie nurkowalam jw, ale to zawsze trzeba doprecyzowac. Ja
twierdze (ze swojego wlasnego doswiadczenia), ze takie nurki, jakie ja
robie, po nauce w cieplych wodach nie sa najmiejszym problemem (z
zalozeniem tego, o czym wczesniej pisalam: czyli przewodnik na pierwsze
nury, odpowiedni sprzet itp).
> nie wspominajac o Baltyku,
Baltyk to osobna historia. Uwazam, ze osoby, ktore sie ucza nurkowac w
spokojnym jeziorku na 9-10 m beda mialy w Baltyku wiekszy problem niz ja
(bo np. nurkowalam juz w pradzie, z lodki i musialam sie zanurzyc w
niespokojnej wodzie itp.).
>Taka strategie podpowiada zdrowy rozsadek i
> instynkt samozachowawczy, bo faktycznie przepisy az tak rygorystycznych
> rozwiazan nie narzucaja.
To chyba jest oczywiste ? IMHO dotyczy _kazdych_ nowych warunkow,
zwlaszcza jesli ma sie niewielkie doswiadczenie. Zreszta, nurkowanie na
"nowym" akwenie z przewodnikiem, ktory zna go jak wlasna kieszen, jest
calkiem fajne - ja nie mam nic przeciwko.
Zreszta... ja sama nie wiem, czy jestem nurkiem jeziornym czy
cieplowodnym, bo jak w tym momencie spojrze w logbook, to mam wiecej
zalogowanych nurkow jeziornych - i dyskusja sie rypie ;)
Dunia
NURKOMANIA wrote:
> chodzi o zapis"gdy nurkują z partnerem w warunkach, w jakich byli szkoleni"
> oczywiście nikt nikomu nie sprawdza warunków szkolenia, bo jest to
> praktycznie niewykonalne,
> klient sam określi czy chce przejść dodatkowe szkolenie
> w zakresie nurkowania LOKALNEGO
Dzieki za ten cytat ! Ciekawa jestem, co znaczy wg PADI to "szkolenie w
zakresie nurkowania lokalnego" - czy trzeba kupic od nich jakis kurs :-\
czy chodzi po prostu o nurkowanie z lokalnym przewodnikiem ("Discover
Local Diving" czy jak to tam szlo) ?
Dunia
Opis programu:
Program Nurkowanie Lokalne DISCOVER LOCAL DIVING powinien zawierać:
1. opis lokalnego miejsca nurkowego oraz odprawę na temat warunków, miejsc
ciekawych oraz miejsc stanowiących potencjalne zagrożenie.
2. zapoznanie się z odpowiednimi dla danego miejsca nurkowego technikami i
procedurami nurkowania.
3. Omówienie po nurkowaniu zawierające opis procedur oraz tego, co zostało
zaobserwowane podczas nurkowania
Po ukończeniu nurkowania Nurkowanie Lokalne DISCOVER LOCAL DIVING, uczestnik
jako potwierdzenie uczestnictwa w tym programie powinien otrzymać pieczątkę
programu.
Gdybym był przewodnikiem w Egipcie to na pierwszego nurka po kursie nie
zabrałbym Cię w dryf, na ściankę i prąd. No, ale cóż w odstepie zaledwie
tygodnia słyszałem o wzięciu nurka w trakcie kursu na 30 m i drugą historię
polskiego instruktora w Egipcie, który wziął czlowieka na "dicover scuba
diving" na 50, więc może rzeczywiście przesadzam... ;-)
> Moze tak jest w Polsce. Ja w 9 przypadkach na 10 bylam czestowana
> frazesami, ze sobie nie poradze, ze sie zaraz utopie i w ogole jak to
> strasznie trudno i ciezko jest w jeziorze.
Nie chodzi o opowiadanie frazesów i straszenie tylko o uczciwe i realistyczne
przedstawienie warunków.
> Nie wiem, co i jak jest na Koparkach i na Hanczy, wiec nie moge sie do
> tego ustosunkowac, sorry.
W każdym z tych miejsc jest zupełnie inaczej. Koparki - względnie płytko,
łatwa nawigacja, niezła widoczność i znośna temperatura. A i tak widziałem
przerażenie w oczach osób, które przedtem nurkowały jedynie w Egipcie.
Hańcza - zimno i głęboko. Znane przypadki narkozy azotowej na 20 metrach.
Dodam jeszcze jeden akwen - mój "ulubiony" - jezioro Ołów. Do 15 m widocznośc
zero. Od 15 - może z 5 metrów, ale tylko do czasu gdy ktoś nie machnie płetwa
za blisko mułu. Tak czy siak - doskonałe ciemności. Uwierz mi - niezła jazda
dla "leszcza".
>
> Baltyk to osobna historia. Uwazam, ze osoby, ktore sie ucza nurkowac w
> spokojnym jeziorku na 9-10 m beda mialy w Baltyku wiekszy problem niz ja
> (bo np. nurkowalam juz w pradzie, z lodki i musialam sie zanurzyc w
> niespokojnej wodzie itp.).
Pozwolę sobie zachować zdanie odrębne, choc szanuję Twoje. Według mnie o
główne czynniki stresujące takie "ciemno, zimno i sieci" łatwiej w polskim
jeziorze niż w ciepłych morzach.
> Zreszta, nurkowanie na
> "nowym" akwenie z przewodnikiem, ktory zna go jak wlasna kieszen, jest
> calkiem fajne - ja nie mam nic przeciwko.
To bardzo "niepolskie" podejście do nurkowania. Nawet w Egipcie, gdzie dobrzy
przewodnicy pokazują rzeczy, które turysta musi przeoczyć, nasi rodacy słyną z
pędu do niezależności.
> Zreszta... ja sama nie wiem, czy jestem nurkiem jeziornym czy
> cieplowodnym
A ja jestem nurek... po prostu nurek ;-)
otffin wrote:
>
> Gdybym był przewodnikiem w Egipcie to na pierwszego nurka po kursie nie
> zabrałbym Cię w dryf, na ściankę i prąd. No, ale cóż w odstepie zaledwie
> tygodnia słyszałem o wzięciu nurka w trakcie kursu na 30 m i drugą historię
> polskiego instruktora w Egipcie, który wziął czlowieka na "dicover scuba
> diving" na 50, więc może rzeczywiście przesadzam... ;-)
Tak zle nie bylo ;) Bylam juz dosc przyzwyczajona do panujacych
warunkow, bo wiekszosc cwiczen na "confined water" bylo wykonanych na
ca. 8 m - tam prady pojawialy sie dosc czesto ze wzgledu na plywy. W
okolicach tego drop-offu bylismy wczesniej pare razy, tak wiec zupelnie
nowa sytuacja to nie byla. Zreszta... ta scianka i prad to wywarly na
mnie takie sobie wrazenie, gorzej ta glebokosc pode mna ;)
I pociesze Cie - maksymalna glebokosc podczas kursu to bylo 15 czy 16 m :)
Moj kurs dal mi naprawde w kosc, dlatego tak mnie wzburza "strereotyp
nurka cieplowodnego" ;) - tym bardziej, ze mam teraz okazje obserwowac
kursantow w moim klubie i wiem, czego i jak sie ucza.
> Nie chodzi o opowiadanie frazesów i straszenie tylko o uczciwe i realistyczne
> przedstawienie warunków.
I w tym rzecz. Ja mialam wrazenie, ze co poniektorzy biora odwet za to,
gdzie wydalam swoje 300 dolcow (x2) ;)
Dobrej rady poslucham zawsze i wszedzie (nawet jesli na poczatku sie z
czyms nie zgadzam), ale konstruktywna krytyka jest rzecza rzadka.
> W każdym z tych miejsc jest zupełnie inaczej. Koparki - względnie płytko,
> łatwa nawigacja, niezła widoczność i znośna temperatura. A i tak widziałem
> przerażenie w oczach osób, które przedtem nurkowały jedynie w Egipcie.
Cieniasy ;)
> Hańcza - zimno i głęboko. Znane przypadki narkozy azotowej na 20 metrach.
> Dodam jeszcze jeden akwen - mój "ulubiony" - jezioro Ołów. Do 15 m widocznośc
> zero. Od 15 - może z 5 metrów, ale tylko do czasu gdy ktoś nie machnie płetwa
> za blisko mułu. Tak czy siak - doskonałe ciemności. Uwierz mi - niezła jazda
> dla "leszcza".
No i w tym wlasnie sek - ja w takich miejscach na razie po prostu nie
nurkuje. I zgadzam sie, ze to nie powinno byc miejsce na pierwszego
slodkowodnego nura. Ale uwierz mi, nasze swiezo upieczeni owudziaki ze
zwirowni tez mialy by tam niezla jazde, bo na kursie plywaja sobie z
okonkami na 9 m.
Nie chodzi mi o to, zeby sie licytowac, wydaje mi sie tylko, ze jedno
szkolenie jeziorne nie jest rowne innemu - nawet w tej samej
organizacji, bo przeciez - jak sam piszesz - warunki w europejskich
akwenach tez sa bardzo rozne.
Dunia
otffin wrote:
> To bardzo "niepolskie" podejście do nurkowania. Nawet w Egipcie, gdzie dobrzy
> przewodnicy pokazują rzeczy, które turysta musi przeoczyć, nasi rodacy słyną z
> pędu do niezależności.
Tak mi sie teraz skojarzylo: moze to nie jest tak, ze ludziom
przeszkadza przewodnik, ale po prostu nurkowanie duza grupa - te dwie
rzeczy sa przewaznie ze soba zwiazane.
Ja, o ile nie mam nic przeciwko nurkowaniu z przewdonikiem, jestem dosc
przerazona mysla o nurze w kilkunastoosobowej grupie - jak na razie
zawsze bylo dosc kameralnie.
Nie wiem, jak jest w morzu, ale lokalnych akwenach zauwazylam, ze kazda
zywa istota trzyma sie z daleka od duzej ilosci bablujacych... niestety
:( Jak plywam sama z moim buddym, to jest rewelacja, jak sie dolacza
2-3 osoby to o bliskim spotkaniu ze szczupakiem mozna po prostu
zapomniec. A jak ktos - tak jak ja - nurkuje, zeby ogladac ryby, to jest
to bardzo niefajne :(
Dunia
Pzdr
P.S. Sumy poniżej litoralu też zdają się kompletnie olewać turystów.
maciek kanski wrote:
> No właśnie chyba nie każda. Szczupaki są raczej ciekawskie i odważne,
Tu masz chyba racje :) Wczoraj plywalam kilka minut nad jednym takim
osobnikiem, a on dawal sie podziwiac :) - az zalowalam, ze nie mialam
aparatu - bylo by super zdjecie.
Co najsmieszniejsze, grupa, ktora byla w tym samym miejscu 10 min
pozniej, tez go widziala - czy szczupaki maja swoje terytorium ? W
kazdym razie w tym miejscu byla cala masa okonkow, wiec szczupak mial
swoje powody :)
> ponadto nocą ławice małych rybek (pewno uklejek) trzymają się blisko nurka,
> a raczej blisko jego światła szukając niejako schronienia przed szczupakami.
> Bardzo fajne wrażenie z tymi rybkami:)
Warte wyprobowania :)
> P.S. Sumy poniżej litoralu też zdają się kompletnie olewać turystów.
Spotkalam w sobote "cos" co mogloby byc ewentualnie sumem, ale sie
szybko schowalo :(
Najsmieszniejsze jest to, ze kiedy zaczelam nurkowac w lokalnych wodach
dopiero sobie uswiadomilam, jak malo wiem o zyjacych tu zwierzetach. W
szkole powinno sie urzadzac snorkeling jeziorny zamiast lekcji biologii :)
Dunia, nadrabiajaca zaleglosci
Ale bywa też odwrotnie ja np zrobiłem kursy w Polsce. W tym roku pierwszy
raz miałem okazję dać nura w Chorwacji a więc w wodzie przeźroczystej czyli
anormalnej ( dla mnie) i o mały włos nie skończyłoby się tragicznie bo ja
kofam nurać ale za..... ście boję się wysokości ( nabawiłem się na kursie
sapdochronowym w LOKU a w fobie wpadłem w wojsku) i jak zobaczyłem po skoku
do wody że wiszę w powietrzu a pode mną zamiast zielonej gęstawej
substancji nie ma nic a ziemia jest jakieś 30 m niżej to SZOK!!!!!! i
najgorsze że moje skrzydło nie chciało lecieć w górę i bezpiecznie odstawić
mnie na pokład . :-D
> W nurkowaniu był kiedyś artykuł nurek zimno/ciepło wodny. Autor pracujący
w
> Egipcie w kilku linijkach opisał, że przesiadka ciepło->zimno to tylko
nauka
> obsługi narzędzi tnących, przyzwyczajenia się do grubszych kombinezonów,
> rękawiczek, mała rekonfiguracja sprzętu, ciemność, zimno, ograniczona
> widoczność, zamarzanie automatów (mogłem coś zapomnieć).
Czyli same drobiazgi...
A ja glupia c*$a tyle kursow odbylem zeby sie tego nauczyc...
>Na całej stronie
> natomiast rozpisał się na temat sztuki nurkowania w Egipcie, gdzie trzeba
> nauczyć się pływania z prądami oraz kontrolować głębokość, o której łatwo
> zapomnieć mając piękne widoki w około oraz odczuwając ją wyłącznie przez
> głębokościomierz.
> Z artykułu instruktora nurkowania wynika, że taka przesiadka nie jest
> trudna.
ROTFL, proponuje kurs u autora tego artykulu.
Sly
"NURKOMANIA" <mar...@nurkomania.pl> wrote
> chodzi o zapis"gdy nurkują z partnerem w warunkach, w jakich byli
szkoleni"
> oczywiście nikt nikomu nie sprawdza warunków szkolenia, bo jest to
> praktycznie niewykonalne,
... i jakze wygodne dla PADI...
> klient sam określi czy chce przejść dodatkowe szkolenie
> w zakresie nurkowania LOKALNEGO
Co oznacza mniej wiecej, ze nurek PADI musialby wykonywac takie nurkowanie
na kazdym nowym akwenie polskim/europejskim jesli kurs zrobilby w wodach
cieplych a chcialby nurkowac zgodnie z uprawnieniami PADI...
Jakze niewygodne (i w sumie niewykonalne) dla kienta - nurka i bardzo
atrakcyjne dla instruktorow PADI.
> PADI zakłada że to nurek sam decyduje o zakresie szkolenia,
> bo to on odpowiada za własne nurkowania.
To akurat prawda - to zawsze nurek odpowiada za wlasne bezpieczenstwo, zycie
i zdrowie.
Ale jakby nurek wpadl na pomysl, ze to PADI powinno za to tez odpowiadac,
bo w koncu to ono go wyszkolilo, nadalo tytul "Nurka Wod Otwartych" lub co
lepsze "Zaawansowanego Nurka Wod Otwartych" po 9 nurach, klepnelo w ramie i
powiedzialo "idz nurkuj bo juz potrafisz" to tym sprytnym zapisem w cudowny
sposob chroni PADI sobie dupe, gdzy nie ma takiej szansy aby zrobic DISCOVER
LOCAL DIVING w kazdym jeziorze na ktore sie jedzie.
Dla tego tez to, ze ktos po kursie w Egipcie utopil sie w Baltyku czy w
Hanczy oficjalnie nigdy nie bedzie chociazby czesciowa wina PADI i jego
programu szkolen.
> PS " zapis został zmieniony bo w wcześniejszych wersjach było
> "gdy nurkuje w warunkach , w jakich był szkolony lub lepszych"
Co w zasadzie jeszcze bardziej zaweza uprawnienia stopni PADI.
Pozdrawiam,
Sly
--
Sylwester Filipek s...@op.pl
Sly,
Bardzo prosze, zwroc uwage na trudny do uwierzenia, ale jednak fakt, ze takze
CMAS czasami szkoli w Egipcie czy innych cieplych akwenach.
Czy zatem "dwugwiazdkowiec" egipski jest rownowazny, lepszy, czy gorszy niz
AOWD wyszkolony w Polsce?
Otfin,
Bardzo chetnie zwroce uwage. :)
Zostalem chyba zle zrozumiany wiec wpierw wyjasnie, ze ja nic nie mam
przeciwko nurkom PADI chocby z tego powdu, ze sam nim jestem.
Ja w ogole nic nie mam przeciwko nurkom wszystkich federacji. Wrecz
przeciwnie, fajnie ze jest nas coraz wiecej. :)
Natomiast lubie jasne sytuacje. A sytuacja z uprawnieniami po kursach PADI
wcale nie jest jasna IMHO. Nikt jakos specjalnie nie pamieta czy nie chce
pamietac o tym "cichcem" dodawanym zastrzezeniu, ktore - sam przyznasz -
bardzo zmienia zakres nadawanych uprawnien. I owa niechec do pamietania lezy
zarowno po stronie instruktorow jak i nurkow.
Zas zapis o tych wodach ma dla mnie wydzwiek dupochronu (co zreszta jest
zrozumiale biorac pod uwage specyfike amerykanskiego rynku odszkodowan).
Moze to tylko moje subiektywne odczucie i PADI wcale tego tak nie zamierzalo
i inni widza to inaczej, ale nic nie poradze, ze tak to wlasnie odbieram.
Niepotrzebne gmatwanie sprawy i niedopowiedzenia.
Co do szkolen CMAS (mam na mysli KDP/CMAS) w cieplych wodach...
Chodzi o to, ze nawet jesli odbywaja sie w wodach cieplych to program
ulozony jest pod potrzeby wod rodzimych. I dlatego nie istnieje jeden
miedzynarodowy program CMAS (czym tak szczyci sie PADI lub raczej jego
wyznawcy na tej Grupie) a jedynie sa pewne ogolne wytyczne i programy
narodowe. I to jest wg mnie przejrzyste podejscie do zagadnienia a nie
kombinowanie w dodawanie ograniczen co do wod w jakich moge nurkowac po
kursie i proby rozwiazania potrzeby roznorodnosci programow dodatkowymi
kursami typu DLD.
Oczywiscie egipski CMAS ma z pewnoscia zmodyfikowany swoj program narodowy i
przyznaje bez bicia, ze znacznie bardziej zaufam w polskich wodach P2
szkolenemu w Egipcie wg CMAS/KDP niz komus szkolonemu wg CMAS-egipskiego
programu. Glownie dlatego, ze nie znam szcegolow tego drugiego a doskonale
wiem, co obejmuje ten pierwszy, nawet robiony w jasnej wodzie.
> Czy zatem "dwugwiazdkowiec" egipski jest rownowazny, lepszy, czy gorszy
niz
> AOWD wyszkolony w Polsce?
Co do teg nie mam zadnych watpliwosci (jesli oczywiscie mowimy o CMAS/KDP) -
oczywiscie ze P2!
Bowiem:
1. Program jego (p2) szkolenia jest napisany pod zimna i ciemna wode,
2. Zeby zostac p2 potrzeba zrobic +- 50 nurkowan a nie 9.
"MisiekK" <kielp...@bezreklamdata.pl> wrote
> Nie chcę wszczynać wojny ale pomyliłes wątki.
Ja tez nie chce, ale watkow nie pomylilem.
> Czyżby CMAS czy SSI odpowiadały za wypadki zaszłe w
> ciemnijeszej czy zimniejszej niż na kursie wodzie?
Nie - jak juz pisalem za swoje bezpieczenstwo odpowiada zawsze nurek
obojetnie jakiej federacji.
> Jeśli ktoś robi P** czy AOWD w 2 tygodnie i jedzie na
P2 sie nie da zrobic w 2 tyg, nie od podstaw.
> 30m wrak na bałtyku to jego sprawa (teoretycznie przeszedł
> kurs i ma wymagane umiejętności, jednak doświadczenia brak -
> jak z prawem jazdy).
Masz racje - i tu wlasnie pojawi sie roznica w tak potrzebnym doswiadczeniu
miedzy 50 a 9 nurkami.
> Na kursie wpajają ostrożność pod każdym względem, bezpieczeństwo
> przede wszystkim, procedury awaryjne, kursy lokalne z
> instruktorem, rozpoznania akwenu itp. - niezależnie od organizacji
> (chyba nikt nie chce by nurkowie szkoleniu u niego ginęli),
> jednak co ktos robi potem jest nie do sprawdzenia.
Zgoda. Tylko uwazam, ze oprocz teoretyczno-praktycznego, intensywnego
wpajania potrzebna jest jeszcze wynurkowana wyobraznia, ktora uswiadamia Ci
nastepstwa pewnych zachowan.
> Ja na pierwszym wraku byłem rok po OWD pod opieką DM i nie przeszyło
> mi na myśl, żeby wejść nawet nogami do ładowni lub przepłynąc
> galeryjką chociaż to "łatwy" wrak (Grozny czy Delfin).
> Niektórzy wchodzili by zrobić sobie ciekawe zdjęcie - miałem się z
> nimi szarpać? Słyszałem też o nurkujących na Bałtyku zimą w ściśniętym
> na jajach suchaczu bo nigdy nie mieli z nim do czynienia i bali się
> dopuścić powietrza żeby ich nie wyrzuciło nogami do góry (suchy
> niestety w tym wypadku nie okazał się cieplejszy niż pianka).
I super, ze Ty ta wyobraznie miales juz po tych 5 nurach, ze Tobie
wystarczylo.
Niestety, ewidentnie nie wszystkim wystarczy tylko te 5 aby zdac sobie
sprawe z powagi sytuacji pod woda.
> Nie róbmy ze wszystkich idiotów - a jak ktos jest to trudno, to raczej
> nieuleczalne - choroba często śmiertelna i zaraźliwa, starajmy się z
> nimi nie nurkować (jak ja zrobiłem z partnerem, który co chwila gonił
> za jakąś rybką lub dla zabawy wpadał z impetem z muł).
I znow sie zgodze: nurek - idiota (a w zasadzie nurek bez wyobrazni) to
najgorszy rodzaj nurka i nie nalezy z nim nurkowac. Ale jakos tak sie
sklada, ze ta wyobraznia przychodzi wlasnie wraz z iloscia wykonanych nurkow
i poniekad z czasem...
Wiem, gdyz po P2 tez poczulem sie "zaawansowany" i robilem nurkowania z...
bardzo malo doza wyobrazni. Z perspektywy czasu, gdy patrze na te nury to
ciesze sie, ze (prawie) nic nie poszlo zle bo inaczej nie pisalbym teraz
tych postow. Moze zadzialalo szczescie, a moze te 50 a nie 9 odbytych
nurkowan.
A w temacie certyfikatow zrobionych w Egipcie a nurkowan w kraju (patrz
odpowiedz dla Otffina) - cos z tym PADI programem pasujacym wszystkim jest
nie tak, IMHO. I te ogranicznenia wod - podchodzenie od dupy strony.
I artykuluje to swiadomie glosno, gdyz takie stawianie sprawy mi nie
odpowiada, choc kurs w PADI odpowiadal mi bardzo i wiele sie na nim
nauczylem.
Pozdrawiam nurow wszystkich stopni we wszystkich federacjach.