Użytkownik "Paweł Sęk" <pawe...@autograf.pl> napisał w wiadomości
news:buo7mp$md6$1...@news.onet.pl...
> czekam cały czas z niecierpliwością na odp. Pana Najlepszego Instruktora
> gdyby był nie winny to powinien jakoś reagować
myśle że juz sie nie doczekasz
jedyna szansa kiedy mógł coś jeszcze z tym zrobic to zaraz po pierwszym
poście , a mógł to zrobić na 2 sposoby:
1.zaprzec sie wszystkiego i udawać głupa
2.jakoś logicznie to wytłumaczyc,przeprosic
teraz to juz go tu nie zobaczymy
przynajmniej pod swoim nazwiskiem bo zapewne jest i czyta to wszystko albo
biedaka ktoś gdzies zostawił na srodku morza :-)
Pozdrawiam
ML
Hje hje hje, a mnie się ta reakcja a może brak reakcji nawet podoba. Jedna
wtopa i plum nie ma pana instruktora. Gdyby tak nasi politycy mieli tyle
"przyzwoitości"(czytaj: braku cywilnej odpowiedzialności), to o ile mogło by
być lepiej w Polsce.
pozdrawiam
Roman
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
"Janek" <jotw...@poczta.onet.pl> wrote in message
news:bur3co$1t89$1...@news2.ipartners.pl...
> Panie Janku,
> chyba najwyższa pora by się Pan odezwał... Czy postawiony zarzut to
wyssane
> z palca kłamstwo? Czy niestety prawda? Czy też nie zostały podane
> okoliczno¶ci stawiaj±ce Pana w innym ¶wietle w tej sprawie?
> Milczenie Pana pogr±ża .... i to o wiele bardziej niż - ewentualne -
> przyznanie się do błędu....
> Pozdrawiam
> Jan Otwinowski
Witam,
chcialbym odpowiedziec na "artykul sponsorowany"
Nie miałem wcześniej ani czasu ani ochoty.
>Był to dokładnie 08.11.2002r. drugie nurkowanie tego dnia około godziny
15.30 miejsce: Gordon
Reef
To nieprawda, nikt nie robi nurkowan o tej godzinie o tej porze na Tiranie
zima.
Z jakiego powodu? Start nur. 15:30 koniec powiedzmy 16.30. Z Tiranu do portu
jest 2:30 czyli powrot o 19.. Niestety przepisy wymagaja aby kazda lodz
"dzienna" do portu o tej porze roku max. do godz. 17. Grozi to powaznymi
konsekwencjami dla kapitana, centrum oraz divemasterow. Zaden
kapitan/divemaster nie zgodzi sie na rozpocz. nurkowania o tej godzinie.
Drugie nurkowanie nie odbylo sie na rafie Gordon tylko na Thomas Reef.
W sumie to nie takie wazne ale juz daje swiatlo na prawdomownosc osoby
piszacej.
>;prowadzący,instruktor oraz organizator:JAN DUDZIŃSKI.
Przyjechala spora grupa osob, ktora zostala podzielona pomiedzy mnie oraz 2
divemasterow.
Ja opiekowalem sie i nurkowalem wylacznie z grupa najmniej doswiadczonych
osob ktore przyjechaly bezposrednio po kursie. Wenckowski plywal
teoretycznie z grupa 2 i 3.
Dlaczego teoretycznie? Bo wielokrotnie oddzielal sie od ustalonej na
briefingu grupy czy to sam zostawiajac swojego stalego kompana i przeplywal
do innej wg. swojego widzimisie, czy tez z nim lub po prostu "gubili sie" i
wyplywali duzo po ustalonym czasie.
>Ponieważ pierwszy nurek był w zwartej grupie 6-ciu nurków na głębokości
>60m(oczywiście bez
>instruktora) dlatego drugie nurkowanie miało być na małej głębokości lecz
do
>przysłowiowego opróżnienia butli.Oczywiście plan nurkowania był szczegółowo
>omówiony z instruktorem oraz divemasterami przed nurkowaniem.
Nie napisze teraz nieprawda tylko, ze to beszczelne klamstwo.
Pierwsze nurkowanie tego dnia odbylo sie na rafie Gordon. Jak zwykle byly 3
grupy. Jak zwykle nurkowalem z najslabszymi osobami. Jak zwykle Pan Grzegorz
oddzielil sie od swojej grupy i wyplynol z kumplem wbrew briefingowi w
miejscu bardzo niebezpiecznym dla nich jak i osob na lodzi. Bylo to w
miejscu o bardzo silnym falowaniu i pradach gdzie lodz probujaca podjac
ludzi z lodzi dostaje bardzo silnych przechylow na boki oraz porusza sie
silnie gora/dol. Jak zwykle puste butle. Piszac o tym w poprzedniej
informacji, ze Wenckowski z kolega odkrecali regulatory bez spuszczania
powietrza z wezy mialem na mysli sytuacje w ktorej po wyjsciu z wody na
pytanie: Ile pozostalo Wam powietrza? Odpowiedz: 50 ATM.. I w tym momencie
widze jak goscie bez zakrecania butli i spuszczenia powietrza z wezy
odkrecili regulatory...Kiedy jest to mozliwe? Ano wtedy gdy butla jest
zupelnie pusta...Poniewaz myslalem, ze byc moze ja sie pomylilem i
przeoczylem moment zakrecania/spuszczania dokrecilem ich regulatory z
powrotem i sprawdzilem cisnienie. Obie butle 0 !!!!! Jak to ma sie do
bezpieczenstwa wiadomo..Odpowiedzia Wenckowskiego z kolega na pytanie
dlaczego tak postepuja byly usmiechy dzieci zlapanych na podkradaniu
cukierkow.
Poniewaz byl to kolejny "numerek" tej pary ja i DM postanowilismy (kapitan z
zaloga
tez mnie o to prosili), ze tego dobrego wystarczy i goscie maja zakaz
dalszego nurkowania.
Gdy wiadome osoby sie o tym dowiedzialy, przyszly niemalze z lzami w oczach
prosic aby im pozwolic na tego ostatniego nurka..
Jak zapewniali "teraz wszystko zrobia jak trzeba, rozumieja swoje bledy,
itp..." Niestety zgodzilismy sie i mialo mnie to i DM kosztowac "kawalek"
zdrowia.
Oczywiscie planowanie nurkowania dla nich na 60 przeze mnie i DMsterow to to
totalne brednie...
Drugie nurkowanie w ciagu dnia z odstepem ok. godziny od poprzedniego na 60
i to samemu bez jakiejkolwiek opieki?????
Jak to wygladalo na prawde?
Na poczatku nurkowanie odbywalo sie zgodnie z planem czyli moja grupa na
przedzie nastepne dwie dalej za mna.
Wszystko bylo O.K. I tak bylo przez ok. 30 min. Pomyslalem "nareszcie troche
spokoju" Gdy za chwile odwrocilem sie aby skontrolowac moja grupe zauwazylem
ze z ostatniej (bylo to daleko) odrywa sie sylwetka i plynie bardzo szybko
pionowo w dol.. Pierwsza mysl: cos mu wypadlo i chce zlapac..Za chwile od
grupy oddzielila sie druga osoba i zaczela podazac za pierwsza..Pomyslalem:
dobry nurek, nawet na chwile nie opuszcza partnera..
Niestety gdy pierwsza osoba doplynela do dna rafy i zaczela plynac w
kierunku nastepnego uskoku a druga za nia, zdalem sobie sprawe o co chodzi i
co to za dwojka.. Mimo plywania w suchym oblalem sie zimnym potem..Tam juz
sa duuuze glebokosci i zdarzaja sie naprawde silne
prady
W tym momencie DM ktory kierowal ta grupa oderwal sie od niej i zaczal ich
gonic.
Warto wspomniec, ze Wenckowski ani razu nie obejrzal sie za swoim partnerem
tylko
"walil" w dol. Dystans miedzy nimi wynosil ok. 15m...i sie powiekszal.
Widzac jasno na co sie zanosi doprowadzilem swoja grupe do przystanku
bezpieczenstwa i przekazalem opieke DM z drugiej grupy ktory wlasnie
nadplynol. Sam zaczolem plynac w dol patrzac z przerazeniem na rozwoj
sytuacji
oraz na komputer, ktory pokazywal coraz bardziej nieciekawe informacje.
Tymczasem odleglosc pomiedzy Wenckowskim i partnerem mimo prob
przyspieszenia
za pomaca rak (klaulo/zabka) tego ostatniego coraz bardziej sie
powiekszala.. W koncu odpuscil...wygladalo, ze dostal solidnej zadyszki. Na
szczescie
dopadl go DM i zaczol powoli eskortowac do gory..
Wenckowski nie obejrzawszy sie nawet za siebie zniknol w otchlani za zalomem
rafy. W tym momencie moj komputer pokazywal juz kilkunastominutowa
dekompresje. Z powietrzem
tez nie za wesolo. Mialem dylemat: plynac glebiej i narazic sie na utrate
zdrowia i moze zycia czy tez odpuscic... Jak daleko poplynie ten
.....Myslalem: dlaczego to ma sie tak
stac? Dlaczego przez takiego .....?
Mimo wszystko plynolem dalej. Na szczescie za chwile zobaczylem wychodzacego
z glebi mistrza. Po ustaleniu ze wszystko z nim w porzadku przekazalem go DM
w ktorego grupie nurkowal. Doplynolem do swojej grupy i plynac na bardzo
malej glebokosci zaczolem odbywac dluugi przystaneczek. Tzn. w tym momencie
byly polaczone 2 grupy (1 i 2). Tyle ze ja plynolem plytko pokazujac droge a
troszke glebiej grupa.. Na szczescie w tej czesci rafy jest ona bardzo
piekna rowniez tutaj.
Po ponad 60 (64?) minutach nurkowania musialem je zakonczyc nie dokonczywszy
kilkudziesiecio minutowej dekompresji (nie moglem ze wzgledu na prad plynac
na optymalnej glebokosci), w miedzyczasie musialem podholowac w pradzie pod
woda dwie osoby co uszczuplilo moje zapasy i sil i powietrza. Na
powierzchni przywilal nas znowu pradzik dopychajacy do rafy co niestety
spowodowalo, ze znowu pobawilem sie w holowanie. Z wody wyszedlem z calej (1
i 2) grupy ostatni ledwo zywy ze zmecznia i wykonczony nerwowo..
Natychmiast udalem sie do wnetrza lodzi aby zaczac oddychac tlenem
jednoczesnie wykonalem telefon do komory deco z pytaniem czy ew. beda mogli
mnie przyjac bo spodziewalem sie wiadomo czego.
Za chwile na lodzi alarm Kogo nie ma? Zgadnijcie...Przez radio otrzymalismy
wiadomosc, ze jedna z lodzi zaobserwowala 2 SIEDZACYCH NA RAFIE gosci i
wziela ich na poklad. Nie mogli sie z nimi porozumiec bo nie znali
jakichkolwiek jezykow. Potrafili wymienic tylko nazwe lodzi. Dla
wyjasnienia: w te miejsce przyplywaja lodzie wylacznie aby podjac szybko
ludzi z wody i szybko odplynac ze wzgledu na mozliwe prady i falowanie.
Czekaja one na nurkow po drugiej spokojnej stronie rafy (srednica ca 100m) i
dopiero
po ich wynurzeniu przyplywaja. Natomiast jak sie WYGRAMOLICIE NA RAFE
badzcie pewni, ze natychmiast do Was przyplynie kilka lodzi z "serdecznymi
pozdrowieniami" w postaci slow i gestow...Jak i tez bylo w przypadku
dobranej spolki Wenckowski & Partner
>Po 68 mninutachoglądania starych beczek po rozbitym statku (nie polecam
tego miejsca do
nurkowania,w Sharm naprawdę są ładne rafy)
To nie ta rafa chlopie...
>wynurzam się z moim partneremczyli
około godziny 16.40 i do dziś nie mogę w to uwierzyć LUDZIE K...A NIE MA
STATKU!!!! Było około 1,5 godziny do zachodu słońca pod nami 700m głębia.
O czasie pisalem wczesniej. 700m glebia? Gdzies Ty chlopie wyplynol?
Wiadomo, ze to bzdura ale jak ciekawie sie czyta....Budowanie napiecia...
>okazało nasz statek płynął już 45 minut w kierunku
portu
Kolejne klamstwo...
Czyli 16:40 wylezli na rafe. Po nich przyplynela lodz i wziela na poklad.
Dodatkowo 10 min czyli 16:50
Wynika z tego jako zywo, ze nasza lodka odplynela z rafy w 35 min
nurkowania
(mojego i innych) bo nurkowanie zaczelo sie jak pisze Wenckowski o 15:30.
Tylko, ze nurkowanie trwalo ciut dluzej...
No dobrze, a moze dluzej siedzial na rafie...i lodz sciagnela ich sporo
pozniej?
Tez sie nie zgadza bo jak pisalem po godzinie 17 zima lodzie nie moga
przebywac na morzu. Grozi to duzymi nieprzyjemnosciami. A z Tiranu jest
2-2,5 h do portu. Czyli co?
DMsterzy z "ratowniczej" lodzi i innych planowali powrot do portu min. 2
godziny po zakazie poruszania sie?
Dodatkowa informacja uzyskana od DM z lodzi.
Gdy doplywali do lodzi ktora ich wziela z rafy malo sie nie potopili z
powodu pustych (nienapompowanych) jacketow. Powod? Zupelnie puste butle a
nie wpadli na pomysl aby nadmuchac je ustami, lub w ostatecznosci zrzucic
pas. Okrzykow aby to zrobili nie rozumieli bo znaja tylko piekna ojczysta
mowe...
Komentarz zalogi: skad wytrzasnoles tych ....?
Wystarczylo kilka minut a juz dostali "etykietke"
>Statek nasz nazywał się "ATLANTYDA" a centrum nurkowe "AFRICA" -
Statek tak sie nie nazywal a i centrum tez sie tak nie nazywa.
W innym poscie Wenckowski pisze, ze kapitan go przeprosil.
Arabskie slowa (bo kapitan zna tylko arabski) ktorymi sie do niego zwrocil
mialy zupelnie inne znaczenie. On i zaloga mieli go serdecznie dosyc...I nie
ukrywali tego w slowach..
Mam nadzieje, ze Wenckowski "jest tylko jeden" i nie spotkam w swoim zyciu
podobnej osoby czego i innym z calego serca zycze..
Jan Dudzinski
Sharm el Sheikh
Dobrze, ze sie Pan odezwal, szkoda jednak, ze tak pozno... Niestety unikajac
odpowiedzi narazil sie Pan na oszczerstwa i drwiny. Pana wyjasnienia sa dla
mnie osobiscie przekonujace, poniewaz niestety takze i ja sie spotkalem z
takimi nurkami oraz podobnym postepowaniem. Chcialem takze, oficjalnie Pana
przeprosic za pochopna nute cynizmu, wynikajacego z jednego z watkow postu
dotyczacego filmu Open Water.
Ciekawe co teraz odpowie nasz inicjator watku...
pozdrawiam
Miron
Panie Janku,
cieszę się, naprawdę bardzo się cieszę że w końcu się Pan odezwał.... I mam
nadzieję, że Pana tłumaczenie jest wiarygodne... prosze wybaczyć ton
powątpiewania - bo jednak tak długi czas na odpowiedź jest dla mnie nadal
niewytłumaczalny, ale jednak chcę wierzyć, że miał Pan swoje powody... w
końcu moje pierwsze doświadczenia nurkowe na Serwach wiążą się z Pana
osobą...
Pozdrawiam
Jan Otwinowski
Płonne nadzieje. Tacy byli, są i będą. Ja miałem okazje takiego jednego
spotkać w Egipcie. I w tym Egipcie zakończyła sie jego kariera nurkowa
......... i życie też!
Wiesiek
Ciekawa sensacja i brzmi prawdopodobnie. Ale prawdziwym problemem była
sugestia, jakoby ów niesforny klient nadużywał alkoholu
http://tinyurl.com/2l2qs
można była tak od razu, a nie bronić się przez głupi atak, tracąc IMHO
autorytet i szacunek należny instruktorowi.
Pzdr
--
http://www.pajacyk.pl - czy już dzisiaj kliknąłeś dla dzieciaków?
> "Janek" <jotw...@poczta.onet.pl> wrote in message
> news:bur3co$1t89$1...@news2.ipartners.pl...
> > Panie Janku,
> > chyba najwyższa pora by się Pan odezwał... Czy postawiony zarzut to
> wyssane
> > z palca kłamstwo? Czy niestety prawda? Czy też nie zostały podane
> > okoliczności stawiające Pana w innym świetle w tej sprawie?
> > Milczenie Pana pogrąża .... i to o wiele bardziej niż - ewentualne -
> > przyznanie się do błędu....
> > Pozdrawiam
> > Jan Otwinowski
> Witam,
> chcialbym odpowiedziec na "artykul sponsorowany"
> Nie miałem wcze niej ani czasu ani ochoty.
> >Był to dokładnie 08.11.2002r. drugie nurkowanie tego dnia około godziny
> 15.30 miejsce: Gordon
> Reef
> To nieprawda, nikt nie robi nurkowan o tej godzinie o tej porze na Tiranie
> zima.
> Z jakiego powodu? Start nur. 15:30 koniec powiedzmy 16.30. Z Tiranu do portu
> jest 2:30 czyli powrot o 19.. Niestety przepisy wymagaja aby kazda lodz
> "dzienna" do portu o tej porze roku max. do godz. 17. Grozi to powaznymi
> konsekwencjami dla kapitana, centrum oraz divemasterow. Zaden
> kapitan/divemaster nie zgodzi sie na rozpocz. nurkowania o tej godzinie.
> Drugie nurkowanie nie odbylo sie na rafie Gordon tylko na Thomas Reef.
> W sumie to nie takie wazne ale juz daje swiatlo na prawdomownosc osoby
> piszacej.
> >;prowadzšcy,instruktor oraz organizator:JAN DUDZIŃSKI.
> Przyjechala spora grupa osob, ktora zostala podzielona pomiedzy mnie oraz 2
> divemasterow.
> Ja opiekowalem sie i nurkowalem wylacznie z grupa najmniej doswiadczonych
> osob ktore przyjechaly bezposrednio po kursie. Wenckowski plywal
> teoretycznie z grupa 2 i 3.
> Dlaczego teoretycznie? Bo wielokrotnie oddzielal sie od ustalonej na
> briefingu grupy czy to sam zostawiajac swojego stalego kompana i przeplywal
> do innej wg. swojego widzimisie, czy tez z nim lub po prostu "gubili sie" i
> wyplywali duzo po ustalonym czasie.
> >Ponieważ pierwszy nurek był w zwartej grupie 6-ciu nurków na głęboko ci
> >60m(oczywi cie bez
> >instruktora) dlatego drugie nurkowanie miało być na małej głęboko ci lecz
> do
> >przysłowiowego opróżnienia butli.Oczywi cie plan nurkowania był szczegółowo
> ......Myslalem: dlaczego to ma sie tak
> >Po 68 mninutachoglšdania starych beczek po rozbitym statku (nie polecam
> tego miejsca do
> nurkowania,w Sharm naprawdę sš ładne rafy)
> To nie ta rafa chlopie...
> >wynurzam się z moim partneremczyli
> około godziny 16.40 i do dzi nie mogę w to uwierzyć LUDZIE K...A NIE MA
> STATKU!!!! Było około 1,5 godziny do zachodu słońca pod nami 700m głębia.
> O czasie pisalem wczesniej. 700m glebia? Gdzies Ty chlopie wyplynol?
> Wiadomo, ze to bzdura ale jak ciekawie sie czyta....Budowanie napiecia...
> >okazało nasz statek płynšł już 45 minut w kierunku
> portu
> Jan Dudzinski
> Sharm el Sheikh
Janku
Podziwiam i składam wyrazu współczucia,że niestety musisz spotykać się z
takimi komikami jak Wenckowski&comp.Czy przybyło ci kolejnych siwych
włosów. O ile jeszcze po tylu latach pływania z nimi pozostał jeszcze ich
naturalny kolor.
Pływałem z Toba Janku w 2000r jeszcze w Dahab i przyznaję , że w kolejnych
moich wyprawach niespotkałem się z tak profesjonalnym prowadzeniem jak
twoje.
Twoja odpowiedzialnośc za grupę jak i każdego z osobna godna jest
poleceniu uwadze. Natomiast typy jak cytowany komik W&comp.powinni pławić
sie w basenach hotelowych lub jak wolą w Johnnie Walker`e. Wówczas swoje
przeżycia będą mogli bez ograniczeń opisywać na dowolnych stronach.
Janku olej te bzdurne paszkwile i dalej opiekuj się wszystkimi komikami z
jakimi będziesz miał do czynienia, pamiętając że w kraju nadal czekają na
nie żony i kochanki.
Pozdrawiam -tomek
--
Wyslano z Jastarni
http://augustyna.pl/news
P.S.
Czytając brednie Dudzińskiego zastanawiałem się czy ma sens wdawanie się w
dyskusje z pseudo instruktorem? Raz już się popisał artykułem "Wenckowski
nadużywa" i tu sprzeczność z kolejnymi tłumaczeniami raz alkohol, a potem
wynika że wcale nie byłem w Egipcie?! No nic wcale nie zależy mi na tym czy
ktoś wierzy w to co napisałem czy nie - opisałem przygodę którą przeżyłem by
ostrzec przed takimi ludźmi jak Dudziński jeszcze do tego nazywającymi się
instruktorami to OBRAZA DLA PRAWDZIWYCH INSTRUKTORÓW!!! Ale to pewnie
kolejna autoreklama dla naiwnych,ale życie płynie dalej i dalej będą
naciągacze w postaci Dudzińskiego i dalej będą naiwni dający skłonić się na
wyjazd na podstawie zdjęć z National Geographic!!! Jedno mogę gwarantować z
Dudzińskim można przeżyć przygodę swojego życia oby tylko zakończyła się
szczęśliwym powrotem do domu!!!Ocenę zachowania się pseudo instruktora
pozostawiam tym którzy się na tym znają - chodzi o fakt czy instruktor który
nie policzył ludzi przed i po wyjściu z wody zachował się profesjonalnie???
Nie chodzi o to czy ktoś jest takim czy inny nurkiem,każdy z nas płaci za
profesjonalizm a nie za głupotę,a o głupocie świadczą śmieszne tłumaczenia
debeściaka!!!
> Czytając brednie Dudzińskiego zastanawiałem się czy ma sens wdawanie
> się w dyskusje z pseudo instruktorem? Raz już się popisał artykułem
Dlaczego wstydzisz się podpisać tylko szczekasz zza krzaka?
--
Jan Werbiński O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Prywatna http://www.janwer.com/
Nasza siec http://www.fredry.net/
....płytka coś ta wiedza :-)))...a czy kolega wziął pod uwagę, że było to
kolejne (2-3?) nurkowanie tego dnia, że przy u przewodników czas desaturacji
często przekracza 20h, że profil nurkowania był mocno kulawy (z powodu małej
ilości czynnika oddechowego, przy wynurzaniu pominięto deep stopy), etc...
No i może pochwal się na grupie ile metrów strzeliłeś, bo jakoś nie
podważasz tego że wbrew ustaleniom zafundowałeś sobie windę...
--
M.A.K.
Jeszcze raz przeczytajcie bez zbędnego tekstu po kolei ! ( autor - Jan
Dudziński ) :
"Ja opiekowalem sie i nurkowalem wylacznie z grupa najmniej doswiadczonych
osob ktore przyjechaly bezposrednio po kursie.
Oczywiscie planowanie nurkowania dla nich na 60 przeze mnie i DMsterow to to
totalne brednie...
Na poczatku nurkowanie odbywalo sie zgodnie z planem czyli moja grupa na
przedzie nastepne dwie dalej za mna.
Sam zaczolem plynac w dol patrzac z przerazeniem na rozwoj
sytuacji oraz na komputer, ktory pokazywal coraz bardziej nieciekawe
informacje.
Mialem dylemat: plynac glebiej i narazic sie na utrate
zdrowia i moze zycia czy tez odpuscic... Jak daleko poplynie ten
.....Myslalem: dlaczego to ma sie tak stac? Dlaczego przez takiego .....?
Mimo wszystko plynolem dalej.
Po ponad 60 (64?) minutach nurkowania musialem je zakonczyc nie dokonczywszy
kilkudziesiecio minutowej dekompresji (nie moglem ze wzgledu na prad plynac
na optymalnej glebokosci), w miedzyczasie musialem podholowac w pradzie pod
woda dwie osoby co uszczuplilo moje zapasy i sil i powietrza. "
Naprawdę fajny nurek :)
Ponawiam pytanie:
- Kto jest sponsorem " artykułu sponsorowanego " ?
- Twoja grupa świeżaków OWD też złapała kilkudziesięcio-minutowe deco ?
- Widziałeś że Wenckowski&spółka nurkują za głęboko , widziałeś nawet
zadyszkę u jednego z nich, a nie widziałeś że nie ma ich na łodzi ?
Pozdrawiam chudy
Użytkownik "chudy" <chu...@op.pl> napisał w wiadomości
news:cce22i$liu$1...@atlantis.news.tpi.pl...
pozdr
Miron
Chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
Podobnie jak większość Polaków.
A podobno analfabetyzm w RP już nie istnieje.
Jak widać niektóre tabele kończą się na 40m. Bardzo słusznie poniekąd....
--
Maretzky
---
"You don't get experienced by stickin' patches
onto your fuckin' dive jacket..." - B.Gilliam
Drogi Janie Werbiński!
O dziwo :) tym razem całkowicie się z Tobą zgadzam i podzielam Twoje zdanie,
podziwiając, jak oszczędnie to wyraziłeś.
TM
Maciek z Sharmu
A tak z czystej ciekawości zapytam:
Czy ta sześćdziesiątka (pierwsze nurkowanie) była z JD uzgodniona?
otffin
Ja to generalnie mało nurkuje ale duzo czytam grupe, więc wydaje mi się ze: przy 3 nurkowaniu w danym dniu,
- prawdobodobnie rozpoczetym bez pełnego wysycenia, równie prawdopodobnie z ostrzejszymi rezimami ustawionymi na komputerze (jeszcze kwestia na jakim algorytmie) nie trzeba wisiec długo nawet tak płytko jak 40m żeby szybko zapracowac na dosc dluga dekompresje.
Ale moze sie myle...
dziekuje za mile slowa ktore otrzymalem od Was. To, ze podobalo sie Wam
nurkowanie ze mna i pamietacie o tym sprawia mi nieprawdopodobna
satysfakcje. To ze udalo i udaje mi sie Wam pokazac jak pieknie jest pod
woda jest dla mnie specjalnie cenne bo z takim zamiarem wybralem ten zawod.
Dziekuje rowniez za przeprosiny. Doceniam to szczegolnie.
Zapraszam na nurkowanka...
Z serdecznymi pozdrowieniami z Sharm el Sheikh
Niedlugo 4 rok !!!!
Jan Dudzinski
<maci...@yahoo.com> wrote in message
news:675b.00000b...@newsgate.onet.pl...
> Heh, no coz po opisie Janka, ten dzien stanl mi jako zywo przed oczami. .
Mam nadzieje, ze nigdy nie trafie na podobny
> przypadek w grupie. Naprawde modle sie o to.
> > Natomiast to co mi sie nie zgadza w opisie .....
> Maciek z Sharmu
Witaj Maciek,
nic dziwnego, ze Ci sie nie zgadza bo to zupelnie inna sprawa, chociaz
miejsce te same i stress podobny.
To o czym piszesz zdarzylo sie jakis czas po "akcji" Wenckowskiego.
Po wyczynach Wenckowskiego postanowilem bardzo stanowczo podchodzic do
pewnych spraw.
Zobaczcie na moim
przykladzie: gdybym po pierwszym "numerku" Wenckowskiego i Partnera wyslal
ich na nurkowania w basenie hotelowym jak wielu zagrozen dalo by sie
uniknac. Polecam takie postepowanie wszystkim prowadzacym.
Dodatkowo: poplynolem aby ew. go ratowac narazajac swoje zdrowie i gdybym
poplynol glebiej zycie. Ominolem deco...Na szczescie nic sie nie stalo (mam
nadzieje, ze nie wyjdzie to po latach) a ten szczeka jak wiejski burek
pod buda.
Nie tak dawno zdazyl sie podobny przypadek w Sharm el Sheikh. Gosciu wyrwal
gleboko za nim poszla dwojka instruktorow. "Mistrz glebokosci" stracil
przytomnosc. Zostal wyciagniety na powierzchnie w trybie awaryjnym. Skutek:
"Mistrz" trup na miejscu, instruktor trup na miejscu po wyplynieciu drugi
instruktor paraliz.
Pozdrawiam serdecznie
Janek
ps. z tego co jak mi sie wydaje to Wenckowski mial wtedy stopien OWD i chyba
20 kilka nurkowan w zyciu ale niech mnie poprawi jesli sie myle...
"Tomasz Machalski" <tmach...@poczta.onet.pl> wrote in message
news:cca436$7c$1...@news.onet.pl...
> Jana Dudzińskiego znam osobiście, jest to fajny człowiek i dobry nurek. Do
> tego jest uprzejmym i uczynnym, bezinteresownym człowiekiem. Wcale nie
widzę
> powodu, dla których miałby się tłumaczyć przed kimkolwiek. Moim zdaniem
"psy
> szczekają, karawana idzie dalej".
Witaj Tomku,
dziekuje za wyjatkowo mile slowa.
Dokladnie tak odczuwam cala sytuacje jak opisales.
Jest to tak jak bys wracajac do domu spotkal pijaczka ktory chce od Ciebie
na piwo.
Dajesz mu..
Ta sytuacja powtarza sie codziennie i w koncu masz tego dosyc i mowisz: NIE!
I w tym momencie menelik zaczyna Cie obrzucac stekiem obrazliwych slow....
Co robisz? Odpowiesz mu tym samym? Dasz w pape? Nie. Pojdziesz dalej nie
zauwazajac go, bo on dla Ciebie przestal istniec..
Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich
Janek Dudzinski
tak się składa, że w styczniu nurkowałam z Jankiem Dudzińskim w Sharmie
i przyznam, że nie spotkałam jeszcze takiego Instruktora
Janek jest człowiekiem który pracuje z ludźmi po to, żeby pokazać im i
uświadomić sens nurkowania; jest człowiekiem zakochanym w nurkowaniu,
zafascynowanym podwodnym światem. Przy tym jest człowiekiem niezwykle
odpowiedzialnym i dalekim od podejmowania niepotrzebnego ryzyka.
Jako jedyny z instruktorów z grypy sprawdzał nam sprzęt przed nurkowaniem(!)
Pamiętam, kiedy mała grupka podczas pobytu w Dahab zdecydowała się "zrobić"
BlueHol, Janek był stanowczo przeciwko temu pomysłowi. Był niemal wkurzony, że
instruktorzy biorą kilka osób w miejsce, gdzie obok na skałach wisza tabliczki
z nazwiskami ludzi, którzy już igdy stamtąd nie wypłynęli.
Pamiętam też Jego opowiesc, kiedy uchronił pewnego narwanego nurka przed utrata
zdrowia lub może nawet życia, kiedy ten wyciągał lapę do skrzydlicy albo
szkaradnicy (nie pamiętam dokładnie), a Janek "sprzedał" mu kopniaka;
Ludzie, zamiast słuchać jakichś bezsensownych zarzutów, jedźcie do Sharm
zobaczyć z Jankiem rekina (mnie się udało) i inne cuda, bo jak nikt inny Janek
ma do tego nosa.
Pozdrawiam Cię Janku serdecznie
Ania
Pozdrawiam
I teraz pytanie kto tu jest winny. Mistrzu czy szkoleni w trybie awaryjnym
egipscy instruktorzy- magicy.
Witaj Janku ponownie,
to chyba jednak nie do końca tak jak piszesz. Czy tego chcemy czy nie ta
grupa dyskusyjna jest ośrodkiem opiniotwórczym, ważnym miejscem wymiany
opinii na tematy związane z nurkowaniem. Nie zmienia tego fakt, że są też
nury, którzy w ogóle nie interesują się prn.... i dobrze. Ale siłę tej
grupy sam doceniałeś i doceniasz - bo na niej się reklamujesz i szukasz
potencjalnych chętnych do nurkowania z Tobą w Egipcie. I nagle, kiedy
pojawia się post, którego autor stawia Ci bardzo poważne zarzuty Ty
"znikasz" z grupy na długie miesiące, choć wcześniej Twoje komentarze
pojawiały się tu kilka razy tygodniowo. Coś tu nie gra i nie da się tego
skwitować powiedzeniem "psy szczekają karawana jedzie dalej". Bardzo się
cieszę, że w końcu się odezwałeś broniąc swego dobrego imienia ale myślę, że
dla wielu czytających Twoje poprzednie długie milczenie było i jest nadal
niezrozumiałe.
Pozdrawiam
Janek
> Ciekawe ilu jeszcze klientów pana Jana będzie mu wystawiało referencje.
> Nudne to, wiadomo, że skoro człowiek zarabia w tym Sharmie to musi mieć
Czy nie sadzi Pan, ze na liscie jest troche osob niejako zawodowo
zajmujacych sie "podgryzaniem" innych? Skad to sie bierze? Moze maja
problemy w domu, pracy, inne? Piszac na liste rozladowuja swoje kompleksy.
Gdyby zabraklo tematow do szczekania przestali by istniec bo nic ciekawego
nie potrafia zaprezentowac..
--
Jan Dudzinski Master Instructor SSI
W Egipcie od wielu lat. Rejon Marsa Alam, El Quseir, Safaga, Hurghada,
Dahab, safari. Niedlugo 4 rok bez przerwy w Sharm el Sheikh. Wyroznienie
"Najlepszy Instruktor SSI w Egipcie" www.ssi-egypt.com Organizacja
znakomitych nurkowan. Tel. kom.: +20 12 7961174
Zaraz, zaraz... proponuje nie odwracac kota ogonem. Lista istnieje takze po
to, aby wymieniac sie informacjami na temat dobrych i zlych przewodnikow.
W tej konkretnej sprawie jest Twoja relacja (i kilkumiesieczne milczenie)
przeciwko relacji Weckowskiego i - szczerze piszac - wiele spraw pozostaje
nadal niejasnych.
To, ze pojawiaja sie pelne zachwytu recenzje z nurkowan, ktore prowadziles
watpliwosci nie wyjasnia. Nikt nie twierdzi, ze nie zdarzylo Ci sie
poprowadzic dobrych nurkowan. Jesli robisz ich 500+ w roku to graniczyloby z
cudem, gdyby Ci nikt z Twoich podopiecznych nie zobaczyl rekina.
Ja wiem jedno - na pewno nikomu nie bede polecal nurkowan pod Twoja opieka. I
nie z powodu zawodowego "podgryzania". Na wszelki wypadek.
otffin
...pewnie sporo....je¶li cię to interesuje, to moje niestety zdrowo
przeterminowane (sprzed 3-4 lat) mogę wystawić...Nurów niewiele, ale za to
dobre...Tistlegorm i Canyon od dołu....
--
M.A.K.
"Organizacja znakomitych nurkowan" ??????????????????????????????