Krzysztof.
> Kilka miesiecy temu jeden nurek z ktorym wypdlo mi byc w parze z panikowal pod
> woda na glebokosci 40 m. Bylo to nurkowanie na wraku. Goniac za nim zgubilem
kotwice i ....... nurkowanie skonczylismy okolo 1/2 km od lodzi.
Widocznosc pod woda byla gdzies 1 metr wiec tym trudniej bylo dogonic goscia i
nie zgubic go. Szczescie ze mial zolte pletwy bo bym stracil go z widoku
kompletnie.
On przestraszyl sie ze za dlugo bylismy na dnie a wedlug tablic zostalo nam
jeszcze 5 minut.
Nauczka nie wierzyc nie znajomym nurkom w opowiesci gdzie to i ile nurkowali.
Zachowac zimna krew i..... nie zostawiac samego nurka z ktorym sie nurkuje.
Mialem sknocone nurkowanie ale wszystko sie skonczylo szczesliwie.
Facet na poweirzchni zdal sobie sprawe ze nie wyszlo to nurkowanie ale skonczylo
sie na smiechu.
Wlodek
Pomysl jest dobry ale kto i jak ma go zrealizowac? Skad wziac jakiekolwiek
dane na temat wypadkow w Polsce? Wiekszosc informacji ktore docieraja np. do
mnie jest przkazywana "poczta pantoflowa" i nie zawiera zadnych kokretnych
informacji. Kiedys wypadki byly omawiane na zlocie instruktorow na
Kalatowkach, teraz podobno tego nie ma (z reszta pewnie wiesz o wiele wiecej
na ten temat).
> Takie działanie może pozwolic na uniknięcie błędów, które je spowodowały.
> W duzym stopniu może wpłynąć to na nasze bezpieczeństwo uświadamiając błędy,
> które popełniamy na codzień.
Swieta prawda!!!
--
Andrzej.
Dane na temat wypadków nurkowych w Polsce są gromadzone przez Zakład
Medycyny Hiperbarycznej i Ratownictwa Morskiego Instytutu Medycyny Morskiej
i Tropikalnej w Gdyni (ale długa nazwa).
Posiadają tam dość obszerną bazę danych o wypadkach z możliwością łatwego
przeszukiwania wg różnych kategorii (np. problemy ze sprzętem, utrata
widoczności, konsekwencje itd., itp.)
Istnieje także możliwość zgłaszania wypadków przy wykorzystaniu obszernego
formularza.
To istna kopalnia wiedzy na temat tego co niedobrego dzieje się pod wodą.
http://uran.immt.gdynia.pl/fwn/fwn.htm
Polecam także formularz "Wypadek nurkowy - postępowanie". Poprzez odpowiedzi
na pytania dotyczące wypadku możemy się dowiedzieć jakie należy podjąć
działanie.
http://www.hiperbaria.gdynia.pl/wypadek/postepowanie1.htm
--
Pozdrawiam
Paweł T. STECKI
Zacznę od "prostych" przypadków przechodząc poźniej do bardziej drastcznych.
Być może zwrócę się do KDP o dodatkowe materiały. Bardz się cieszę, że temat
został podchwycony.
Pozdrawiam wszystkich.
Dasz Nur!
Krzysiek B.
Odbywaliśmy nurkowanie "drift dive" czyli z prądem. wyglądało to tak, że
skiper podchodził blisko rafy koralowej i następnie "wyrzucał" nurasów do
wody. Po wykonaniu tej czynności łódź odchodziła w stronę otwartego morza. W
tym 2 grupy: jedna dwu osobowa (ja i żona) oraz pozostali (5 osób)
wykonywaliśmy nurkowanie wzdłuż rafy wraz z dość silnym prądem. Po
zakończeniu takiego nurkowania standartowo skiper podpływał do rafy
zbierając nurków z powierzchni.
We wspomnianej wyżej pięcioosobowej grupie prowadzonej przez niemieckiego
nurka (nie instruktora) doszło do wypadku. Wyglądało to tak, że jedna z
Amerykanek nie zapanowała nad swoją pływalnością. Dopomógł jej w tym prąd,
który kierował się na wypłycenie pomiędzy dwoma rafami (taka dolinka) i
płynął w tym miejscu ukośnie do góry.
Amerykanka gwałtownie wynurzyła się na powierzchnię z natychmiastowymi
objawami UCP (uraz ciśnieniowy płuc, barotrauma, itd).
Przyczyny wypadku:
- amerykanka nurkowała bezpośrednio w dniu przylotu na Synaj. (analogia do
wypadku z j. Serwy z przed kilkunastu lat). Była zmęczona.
- była ewidentnie źle wyważona (za lekka) Przyjechała bez własnego sprzętu i
cały otrzymała w bazie (to normalna procedura - jest to w cenie nurkowania).
Źle dobrała pas balastowy. Nawet po wejściu do wody, gdy powinna była się
zorientować w sytacji nie skorygowała tego! Mimo zwróconej uwagi przez mnie
prowadzącemu nie zrobił on nic w tej sytacji.
- słabe umiejętności nurkowe szczególnie w zakresie obsługi BC.
- prowadzący grupę płynął z przodu.Nie widział co dzieje się z tyłu a więc
nie mogł dostrzec całej sytuacji i zaregować w odpowiedni sposób.
Całe zajście widziałem pod wodą a potem na powierchni z odległości około 40
metrów.
Następnie na łodzi popełnione zostały następujące błędy. Może się czepiam,
ale to też dość ważne.
- zła diagnoza. Arabowie ropoznali chorobę dekompresyjną pomimo ewdientnych
objawów UCP (krwioplucie itd), warunków zaistnienia wypadku, nurkowania na
max 18 metrów przez około 30 minut.
-Musiałem pokazywać im opis UCP w podręczniku i kłócić się o kontakt z
komorą dekomresyjną !!!! Podejrzewam, że 1 USD od każdego nurka (obowiązkowy
w Sharm el Shaik) nie był jednak odprowadzany na ubezpieczenie i z tąd to
zwlekanie). Ponieważ okazała się, że do portu było 30 min. drogi (komora
była kilometr od portu) wybrano ten waiant jako szybszy o śmigłowca i chyba
słusznie
- Dziewczyna została położona w niewłaściwej pozycji, tj. głową w kierunku
dziobu. Ponieważ łódź szła całą naprzód, dziewczyna nachylona była w złym
kierunku, tzn. nogi zdecydowanie niżej a głowa wyżej. Pozycja
przeciwzatorowa wygląda dokładnie odwrotnie. Może to szczegół, ale jednak
......
-Nie rozpoczęto postępowania przeciwwstrząsowego.
- Przez 50% czasu kazali jej mówić. W konsekencji w tym czasie maska
tlenowa nie była na jej twarzy i oddychała powietrzem a nie tlenem.
Po około 15 minutach doszło do bardzo poważnych objawów neurologicznych,
min. paraliżu części ciała.
Po 40 minutach paraliż ustąpił i dziewczyna zeszła z łodzi o własnych siłach
wraz z swoim facetem udając się samodzielnie do komory. Obsługa bazy nie
pomyślała o transpocie. To autentyk!!!!!!!!!!
Spotkałem ją kilka dni później w Nama Bay. Przeżyła.
Pozdrawiam wszystkich. Dyskutujmy więc.
Krzysiek.
Prowadzący był jednym z grupy turystów. Wogóle wg. mnie był dziwny.
Gdzie był partner? Dobre pytanie.
Nawiasem mówiąc to ona nie zdecydowała się na wypłynięcie lecz zrobiła to
mimo woli (prąd + złe wyważenie). Została wyrzucona na powierzchnię. Wszyscy
powinniśmy pamietać o tym, że na ostatnich metrach głębokości skafander oraz
powietrze w BC roprężają się bardzo gwałtownie zwiększając naszą pływalność.
Jeśli dodatkowo jesteśmy "za leccy" i mamy do czynienia ze skierowanym do
góry prądem to prawdopodobieństwo wypadku jest b. duże.
Z tego co widziałem nie zdążyła złapać nawet inflatora BC.
Braki w wyszkoleniu.
>-czy byla on kwalifikowana do tego typu nurkowania (certyfikat +
odpowiednia
>ilosc nurkowan). Kto to sprawdzil przed wejsciem do wody?
Tak miała stopień OW PADI.
>-ona sama powinna wiedziec ile balastu ma miec na sobie. Nikt, podkreslam
>nikt poza nia tego nie jest w stanie wiedziec!
Zgadza się.
>-czy ktos z grupy skierowal uwagi bezposrednio do niej samej (klopoty ze
>sprzetem i plywalnoscia). Jezeli "prowadzycy' nie zareagowal na twoje uwagi
>to czy nie bylo nikogo innego poprzec twoje spostrzezenia i obawy?
Uwaga zwrócona została prowadzącemu w języku angielskim w obecności
Amerykanki. Została dokładnie zrozumiana przez oboje.
>-czy miales wiecej nurkowan z ta baza? Jezeli tak to dlaczego nie olales
>arabskiego burdelu za nieprofesjonalne prowadzenie dzialalnosci? Wzieli
>pieniadze a reszta to w rekach Allacha (czy to bylo w Egipcie czy w
Izraelu,
>jezeli to drugie to tylko inne nazwy burdel ten sam)? Ciekawy jestem czy ta
>osoba zdala sobie sprawe ze swojej absolutnej glupoty i braku wyszkolenia.
Na łodzi w trakcie wypadku był też Dive Master Holandi. Przestraszył się
całej sprawy (jak i Niemiec). Nurkowałem z tą bazą też na Thiselgormie
(chyba tak się to pisze) i pływałem z Dive Masterką (też Holenderką).
Pięknie pływała pod wodą w płetwach żabką!!
>Dobrze ze sie na tym skonczylo.
Racja.
Poziom nurkujących w bazach nad Morzem Czerownym jest nie najlepszy. Wynika
to też z faktu, że nad Morzem Czerwonym mamy do czynienia w 80% z
nurkującymi sporadycznie turystami.
Dlatego też udając się w tamte rejony należy liczyć się z tym, że dostaniemy
takiego a nie innego partnera.
Sami właściciele baz żyją z obsługi nurkujących. Zależy im na tym aby jak
najwięcej osób korzystało z ich usług. Łatwe warunki nurkowania mogą
spowodować uśpienie ich czujności i wpadnięcie w rutynę. Tak było w tej
bazie.
Panika i błędy podczas akcji ratunkowej sugerowała to, że nie mieli nigdy do
czynienia z takim przypadkiem.
Rutyna usypia.
>Teraz z innej beczki. Czy nazwa tych objawow to jest "arterial gas embolism
>(AGE) "?
Zdaje się, że tak. Polskie nazwy:
- barotrauma płuc
- embolia płuc
- uraz ciśnieniowy płuc
- choroba pseudodekompresyjna.
Pozdrawiam.
Krzysiek.
1. panienka byla niedoszkolona - prawdopodobnie swiezo po kursie
(A propos CMAS, czy PADI;-)), albo od kilku lat nie byla w
wodzie. Pytanie: czy takich ludzi trzeba sprawdzac przed kazdym
nurkowaniem na 20 m . i czy dotyczy to tylko amerykanów? Jezeli
trzeba to jakiego rodzaju test bylby wlasciwy? Ja zwykle patrze
jak klient radzi sobe ze sprzetem na powierzchni, i przed
nurkowaniem sprawdzam czy zna znaki, ale moze macie jakies inne
ciekawe propozycje jak sprawdzic latwo stopien wyszkolenia pot.
partnera jeszcze przed zanurzeniem (nie piszcie rzeczy
oczywistych jak stopien czy log)
2. gdyby rzecz wydarzyla sie w "cywilizowanym kraju" (czyt. USA),
wlasciciel bazy i nadzorujacy nurkowanie poszliby w skarpetkach -
odszkodowania. Oczywiscie mowa o tym co dzialo sie a powierzchni
nie pod woda. A wiec nurkujac w krajach troche mniej
cywilizowanych dobrze jest miec ze soba kogos zaufanego i
sprawdzic jednak gdzie jest najblizsza komora (pomimo bazy
nurkowej ktora sama powinna to zalatwic)
3. Przy nurkowaniu w ciepłych i pzrezroczystych wodach tez trzeba
trzymac grupe razem (1-2m), a nie "w zasiegu wzroku" - jak to
jest czesto praktykowane.
4. Czy nie warto by wprowadzic zapisu, ze stopnie srednie
uzyskuje sie nieako automatycznie po wykazaniu sie okreslona
iloscia nurkowan? Chodzi mi o unikniecie sytuacji, ze calkiem
niezly nurek ma OW, albo "*", tak samo jak kompletny ignorant.
Wtedy kazdy glupek by wiedzial, ze jak idzie pod wode ze stopniem
podstawowym, to ma go pilnowac jak oka w glowie( a najlepiej
trzymac na smyczy-lince).
5.CZy prowadzacy grupe nie-instruktor ponosi jakas
odpowiedzialnosc (karną) za wypadek?
_____________________________________________________________________
O O
Rafał Nowara o o
now...@panda.bg.univ.gda.pl o ____
o (_/\_)
o o @
_____________________________________________________________________
Les Kluska wrote:
> Przeczytalem z zainteresowaniem! Mam pare pytan do uzyskania pelnego obrazu:
> -kim byl "porowadzacy" nurek, wiem ze nie insruktor wiec DM pracujacy dla
> bazy czy tez jeden z grupy turystow?
> -jaka jest jego rola w tej szczesliwie zakonczonej histori jezeli on patrzyl
> sie do przodu i ta kobieta zdecydowala sie gwaltownie wyplynac
> -gdzie byl jej
> parner!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
> !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
> -czy byla on kwalifikowana do tego typu nurkowania (certyfikat + odpowiednia
> ilosc nurkowan). Kto to sprawdzil przed wejsciem do wody?
> -ona sama powinna wiedziec ile balastu ma miec na sobie. Nikt, podkreslam
> nikt poza nia tego nie jest w stanie wiedziec!
> -czy ktos z grupy skierowal uwagi bezposrednio do niej samej (klopoty ze
> sprzetem i plywalnoscia). Jezeli "prowadzycy' nie zareagowal na twoje uwagi
> to czy nie bylo nikogo innego poprzec twoje spostrzezenia i obawy?
> -czy miales wiecej nurkowan z ta baza? Jezeli tak to dlaczego nie olales
> arabskiego burdelu za nieprofesjonalne prowadzenie dzialalnosci? Wzieli
> pieniadze a reszta to w rekach Allacha (czy to bylo w Egipcie czy w Izraelu,
> jezeli to drugie to tylko inne nazwy burdel ten sam)? Ciekawy jestem czy ta
> osoba zdala sobie sprawe ze swojej absolutnej glupoty i braku wyszkolenia.
> Dobrze ze sie na tym skonczylo.
> Tak na przyszlosc to z mojego doswiadczenia pozwole sobie zauwazyc ze
> znaczna ilosc nurkow z USA i Wloch wykazuje podstawowe braki wyszkolenia,
> bezmyslnosc , glupote i lekcewazenie zasad. Popieram to moimi wlasnymi
> spotkaniami z nimi. Pragne podkreslic ze majac na mysli znaczna ilosc nie
> mam na mysli wszystkich! Tutaj pozwole sobie przeprosic moich kolegow z USA
> odwiedzajacych ta grupe. Nie was mam na mysli.
> Teraz z innej beczki. Czy nazwa tych objawow to jest "arterial gas embolism
> (AGE) "?
> >Leszek
[...]
>Z tego co widziałem nie zdążyła złapać nawet inflatora BC.
>
>Braki w wyszkoleniu.
Jeszcze jeden przyczynek do powaznego rozwazenia problemow szkolenia w
nurkowaniach bez kamizelek. W trakcie takiego nurkowania natychmiast widac
bledy w wywazaniau. To powinno byc obowiazkowe szkolenie na wyzsze stopnie.
Traktowanie kamizelki jak regulatora plywalnosci jest bardzo powszechnym i
totalnie olewanym (M.Czerwone) bledem nurkujacych. To jest kompensator
utraty plywalnosci.
[...]
>>-ona sama powinna wiedziec ile balastu ma miec na sobie. Nikt, podkreslam
>>nikt poza nia tego nie jest w stanie wiedziec!
Nie zgadzam sie.
Przy slabym wyszkoleniu to na partnerze spoczywa dodatkowy obowiazek
sprawdzenia plywalnosci i pomocy w wywazeniu. Szczegolnie jak to osoba sercu
bliska. Skad u diabla niedoswiadcziny nurek ma wiedziec, czy wywazyl sie
dobrze czy zle. Kamizelki zepchnely ten problem pozornie na margnes. Nawet
sprawdzenie przed nurkowaniem nie konczy sprawy. Zdazylo mi sie juz zabrac
zonie ciezarek na 38 m.
Wstepne sprawdzenie wywazenia czlonkow grupy w tego typu nurkowaniach jest
obowiazkiem prowadzacego. Mozna to zrobic w miare obiektywnie.
[...]
>
>Poziom nurkujących w bazach nad Morzem Czerownym jest nie najlepszy. Wynika
>to też z faktu, że nad Morzem Czerwonym mamy do czynienia w 80% z
>nurkującymi sporadycznie turystami.
>Dlatego też udając się w tamte rejony należy liczyć się z tym, że
dostaniemy
>takiego a nie innego partnera.
Tym bardziej powinnismy uwazac. To my "doswiadczone nury".
>Sami właściciele baz żyją z obsługi nurkujących. Zależy im na tym aby jak
>najwięcej osób korzystało z ich usług. Łatwe warunki nurkowania mogą
>spowodować uśpienie ich czujności i wpadnięcie w rutynę. Tak było w tej
>bazie.
>Panika i błędy podczas akcji ratunkowej sugerowała to, że nie mieli nigdy
do
>czynienia z takim przypadkiem.
>
>Rutyna usypia.
Jest to bardzo trawdopodobne. W czasie negocjacji zakupu nurkowac zapytalem
o zabezpieczenie medyczne.
Temat tam praktycznie nieznany !!!!!!!!!
Pozdrawiam
W.Wojciechowski
cor...@lodz.pdi.net
... i nie pozwol, aby twoje zasady moralne powstrzymaly cie od uczynienia
tego co sluszne.
Hmm... Wielu z nas nurkuje w USA na sprzecie europejskim e.g Posejdon czy
Mares, ktory jest uwazany za doskonaly szczegolnie do nurkowania w zimnej
wodzie (aczkolwiek Posejdon ostatnio stracil na popularnosci ze wzgledu na
problemy jakosci i bzdurne zmiany konstrukcji pierwszego stopnia). Kursy w
duzym stopniu nie zaleza od instytucji (czy kraju) ale od instruktora -
widzialem zarowno bardzo dobrych jak i beznadziejnych instruktorow nalezacych
do tej samej organizacji. Prawda jest, ze pieniadz przyciaga wielu partaczy
do tego biznesu, ktorzy sa gotowi dac uprawnienia w ciagu godziny (sam bylem
tego swiadkiem) a firma przymyla oczy bo instruktor placi haracz od
certificowanego lebka - system wiec nie jest (przynajmniej w USA, o Kanadzie
nic nie wiem) najlepszy. Wody w Europie nie sa wcale gorsze od Florydy (e.g
Wlochy, Grecja).
> > Tak na przyszlosc to z mojego doswiadczenia pozwole sobie zauwazyc ze
> > znaczna ilosc nurkow z USA i Wloch wykazuje podstawowe braki wyszkolenia,
> > bezmyslnosc , glupote i lekcewazenie zasad. Popieram to moimi wlasnymi
> > spotkaniami z nimi. Pragne podkreslic ze majac na mysli znaczna ilosc nie
> > mam na mysli wszystkich! Tutaj pozwole sobie przeprosic moich kolegow z USA
> > odwiedzajacych ta grupe. Nie was mam na mysli.
Och, od razu mi ulzylo!
> > Teraz z innej beczki. Czy nazwa tych objawow to jest "arterial gas embolism
> > (AGE) "?
Z opisu wypadku sadze, ze AGE definitywnie wchodzi w gre.
Maciej Pawlak
paw...@ctrvax.vanderbilt.edu
-----------== Posted via Deja News, The Discussion Network ==----------
http://www.dejanews.com/ Search, Read, Discuss, or Start Your Own
Zgadzam się z małą korektą. To dotyczy także podstawowych stopni nurkowych.
Zresztą w programach szkoleń wszystkich organizacji na te podstawowe stopnie
jest używanie BC. Realizuje się to. Z różnym jak widać skutkiem.
>>>-ona sama powinna wiedziec ile balastu ma miec na sobie. Nikt, podkreslam
>>>nikt poza nia tego nie jest w stanie wiedziec!
>
>
>Nie zgadzam sie.
>Przy slabym wyszkoleniu to na partnerze spoczywa dodatkowy obowiazek
>sprawdzenia plywalnosci i pomocy w wywazeniu. Szczegolnie jak to osoba
sercu
>bliska. Skad u diabla niedoswiadcziny nurek ma wiedziec, czy wywazyl sie
>dobrze czy zle. Kamizelki zepchnely ten problem pozornie na margnes. Nawet
>sprawdzenie przed nurkowaniem nie konczy sprawy. Zdazylo mi sie juz zabrac
>zonie ciezarek na 38 m.
>Wstepne sprawdzenie wywazenia czlonkow grupy w tego typu nurkowaniach jest
>obowiazkiem prowadzacego. Mozna to zrobic w miare obiektywnie.
>
Sądzę, że osoba która nie umie się poprawnie wyważyć nie powinna otrzymać
certyfikatu. Inaczej mówiąc osoba szkoląca ma obowiązek nauczyć wyważania i
obsługi BC przed wydaniem certyfikatu.
Jest też prawdą, że partner powinien tak jak zauważyłeś zwrócić uwagę.
W tym konkretnym przypadku uwaga została zwrócona prowadzącemu grupę i
zainteresowanej.
Jak widać z dyskusji właściwe wyważenie oraz umiejętność posługiwania się
kamizelką ma olbrzymie znaczenie dla bezpieczeństwa.
W najbliższym czasie opiszę wypadek w którym zgineło 2 płetwonurków na
wskutek zaniedbań w obu tematach.
Z grubsza opinie jak widać są zbieżne
Krzysiek.
To chyba nie tak. Wszedzie sa nurkowie zli i dobrzy podobnie jak wszedzie sa
kursy zle i dobre. Sprzet jest raczej zupelnie taki sam. widzialem w stanach
tony chlamowego sprzetu ktorego chcieli sie pozbyc jego wlasciciele,
podobnie jak znam ludzi w polsce ktorzy urzywaja sprzetu za grube miliony.
Mysle ze nie ma takiej sztuki sprzetu ktorej nie da sie u nas kupic.
ostatnia sprawa to woda ktora rzeczywiscie jest nie do porownania
generalnie u nas jest brudniejsza) ale to raczej nie wplywa na poziom
wyszkolenia a jesli juz to na korzysc tych z blota. Jak sie nauczysz
nurkowac w wodzie o temp. 4 stopnie i przejzystosci 1 m to dosc latwo
poradzisz sobie gdy zdejmiesz skafander a zasieg twoich oczu zwiekszy sie
20-to krotnie. Chyba ze doznasz szoku na widok otoczenia ale to juz zupelnie
inna sprawa
pozdrawiam serdecznie
Krzysztof A. Margasinski
Wszytko to prawda ale nie zapominajmy o tym, że w odróżnieniu do tamtych
mamy nie tylko gorsze warunki ale też dużo mniejszy kontakt z nurkowaniem w
morzu. Widziałem wiele osób dość dobrych u nas podczas nurkowania na 40m
przy linie, a nie radzili sobie za dobrze na samej łodzi czy tez nurkując
przy ścianie lub w silnym prądzie, którego u nas nie spotyka się.
Krzysiek
Bedac swiadomym tego co sie robi. Jesli jestes zmeczony to musisz wiedziec
ze jestes zmeczony, jesli jestes niedoszkolony to zdaj sobie sprawe ze
jestes niedoszkolony, jesli nie wiesz jaki balast masz ze soba zabrac to
wiedz ze tego nie wiesz.
Wiedzac co jest zle (nie tak jak powinno byc) bedzie latwiej wziac na to
poprawke lub wyeliminowac slaby punkt. ( latwiejsze nurkowanie, dobranie
balastu itd). druga sprawa to my wszyscy musimy sie nauczyc ze : nie wiemy,
nie umiemy, nie mozemy. Nikt nie jest doskonaly i kazdy ma prawo nie umiec.
Jesli przyznamy sie do tego to ktos byc moze nam to wytlumaczy (nauczy)
jesli nie to tym razem moze nam sie uda ale nadal nie bedziemy wiedzic.
Gdyby ta panienka wiedziala ( lub chociaz przypuszczala) ze "nie wie" to
pewnie by sie "zwazyla" i nic by sie nie stalo, tymbardziej po zwroconej
uwadze.
>1. panienka byla niedoszkolona - prawdopodobnie swiezo po kursie
>(A propos CMAS, czy PADI;-)), albo od kilku lat nie byla w
>wodzie. Pytanie: czy takich ludzi trzeba sprawdzac przed kazdym
>nurkowaniem na 20 m . i czy dotyczy to tylko amerykanów?
Nad wyzszoscia (nizszoscia) cmas nad Padi (i na odwrot) juz rozmawialismy
czy teraz przyjdzie kolej nad badanie wyzszosci amerykanow nad chinczykami,
japonczykow nadz francuzami i tak dalej ???
a pozatym czy granica 20 m. to nie za duzo ??? ( widzialem kiedys smiertelny
przypadek UC pluc z glebokosci ok 10m. )
Chyba nie w tym rzecz. Takie podejscie sprowadzilo by nas za chwile do
stwierdzenia za nurek * moze byc kontrolowany (egzaminowany) przez nurka **
i wyzej nurek ** przez *** i td a w ramach rewanzu to instruktor powinien
byc weryfikowany przez ...no wlasnie przez kogo?? Powinno byc przez nurka *
bo przeciez w pewnym stopniu powierza mu swoje zdrowie i nie ma zadnej
pewnosci ze nie kupil uprawnien na bazarze. Mysle ze certyfikaty zostaly
stworzone poto aby przed kazdym nurkowaniem nie odbywaly sie procedury
weryfikacyjne i niech tak lepiej zostanie.
> Jezeli
>trzeba to jakiego rodzaju test bylby wlasciwy? Ja zwykle patrze
>jak klient radzi sobe ze sprzetem na powierzchni, i przed
>nurkowaniem sprawdzam czy zna znaki, ale moze macie jakies inne
>ciekawe propozycje jak sprawdzic latwo stopien wyszkolenia pot.
>partnera jeszcze przed zanurzeniem (nie piszcie rzeczy
>oczywistych jak stopien czy log)
rzeczy oczywiste sa chyba najleprze. To sie nazywa zaufanie do federacji
(organizacji)
>2. gdyby rzecz wydarzyla sie w "cywilizowanym kraju" (czyt. USA),
>wlasciciel bazy i nadzorujacy nurkowanie poszliby w skarpetkach -
>odszkodowania. Oczywiscie mowa o tym co dzialo sie a powierzchni
>nie pod woda. A wiec nurkujac w krajach troche mniej
>cywilizowanych dobrze jest miec ze soba kogos zaufanego i
>sprawdzic jednak gdzie jest najblizsza komora (pomimo bazy
>nurkowej ktora sama powinna to zalatwic)
To jest swieta prawda, z jednym malym wyjatkiem ... Czy wedlug ciebie jedyny
cywilizowany kraj na swiecie to USA ?????
>3. Przy nurkowaniu w ciepłych i pzrezroczystych wodach tez trzeba
>trzymac grupe razem (1-2m), a nie "w zasiegu wzroku" - jak to
>jest czesto praktykowane.
Tu sie absolutnie nie zgadzam w polskiej wodzie 1-2 m jest koniecznoscia ze
wzgledu na jej przezroczystosc. sproboj jednak poplywac sobie w takim duecie
(nie mowie o wiekszej grupie) wiazac sie np. sznurkiem ( tak jak pod lod)
pol biedy jak plyniecie prosto ( sporadyczne kopniecia pletwami da sie
przezyc) jesli jednak zaczniecie skrecac czesto podziwiajac cos com sie da
podziwiac ( w cieplych wodach czesto jest co podziwiac) to kilka metrow moze
okazac sie obszarem zamalym. W zasiegu wzroku tez nie jest okresleniem
dobrym zwlaszcza przy przejzystosci kilkadziesiat metrow. Odpowiednia wg
mnie jest "bezpieczna odleglosc" dostosowana do warunkow czyli pozwalajaca
na bezpieczne doplyniecie do partnera w sytuacji awaryjnej. Jak zapewne
zauwazyles nie mowie tu o szkoleniu, bo to zupelnie inna bajka.
>4. Czy nie warto by wprowadzic zapisu, ze stopnie srednie
>uzyskuje sie nieako automatycznie po wykazaniu sie okreslona
>iloscia nurkowan? Chodzi mi o unikniecie sytuacji, ze calkiem
>niezly nurek ma OW, albo "*", tak samo jak kompletny ignorant.
Tzn chcesz czy nie masz wykupic nowy karnet ??? czy moze przychodzisz i
dostajesz go za darmo ??? albo przychodzisz jak chcesz i go kupujesz ???
czy nie prosciej poprosic o ksiazeczke nurkowan i sprawdzic co tam jest "
nawypisywane " ???
>Wtedy kazdy glupek by wiedzial, ze jak idzie pod wode ze stopniem
>podstawowym, to ma go pilnowac jak oka w glowie( a najlepiej
>trzymac na smyczy-lince).
Zdrowo jest zalozyc ze kazdy glupek to wie ( przynajmniej powinien to
wiedziec)wtedy jedyny blad jaki moze byc popelniony to zbyt dokladne
pilnowanie dobrego nurka (po stronie bezpiecznej czyli do zaakceptowania)
>5.CZy prowadzacy grupe nie-instruktor ponosi jakas
>odpowiedzialnosc (karną) za wypadek?
Mysle ze tylko w przypadku kiedy przekroczy swoje uprawnienia lub pozwoli na
nurkowanie osobom ktore nie maja odpowiedniego przeszkolenia. ( to tak od
strony ludzkiej) podobnie jak instruktor !!! Oprocz tego moze tez byc
oskarzenie o nieumyslne (umyslne )spowodowanie smierci poprzez podanie
uszkodzonego automatu (swiadome), zanieczyszczonego powietrza. itd w
zasadzie jest to ciekawe zagadnienie To sa moje przemyslenia ale moze ktos
poda jakies konkretne wiadomosci na ten temat.
Pozdrawiam
Krzysztof A Margasiński
Jest też rzeczą instruktora weryfikacja tego certyfikatu a więc
umiejętności, pomieważ w razie zaistnienia wypadku to on będzie odpowiadał a
nie osoba która wystawiła certyfikat.
Czasami wystarczy popatrzyć na daną osobę jak się ubiera, radzi ze sprzętem
na powierzchni aby wyrobić sobie przekonanie, że coś jest nie tak.
Często praktykowane jest "check dive". Jak już kiedyś pisałem znam przypadek
sprawdzenia Instr. **** przez Instr. * ponieważ to on był właścicielem bazy
i ponosił odpowoedzialność.
Jak pogodzić to wszystko w przypadku komercyjnego prowadzenia bazy?
Przyznam, że jest to dość trudne.
Krzysiek.
Byliśmy wtedy na obozie instruktorskim nad j. Wigry. Poproszono nas o
wyciągnięcie 2 ofiar wypadku nurkowego. Kilka osób z obozu udało się na
miejsce wypadku aby przeprowadzić akcję wydobycia ciał. Ponieważ pozostałem
wtedy w obozie dalsze informacje pochodzą od tych kumpli, którzy pojechali
na akcję.
W nurkowaniu (tym tragicznym) uczestniczyły 3 osoby: instruktor LOK i dwoje
nurków, małżeństwo ona Polka on Holender.
Przeżył jedynie Holender. W jego relacji wyglądało to tak, że podczas
nurkowania w brudnej wodzie (1 metr widoczności) wzdłuż liny na głębokość 42
metrów zgubił się i zaczął się wynurzać. Twierdził też, że źle się poczuł. W
pewnym momencie na niewielkiej głębokości wyprzedził go wspomniany instr.
wraz z żoną. Wynurzali się oddychając z jednego aparatu. Po chwili
dostrzegł, że żona i instruktor opadają na dno. Sam wynurzył się.
Na górze asekuracja odebrała Holendra. Byli to żeglarze nic nie majacy
wspólnego z nurkowaniem. Nie ma to oczywiście żadnego znaczenia ale
przestraszeni rzucili butlę do wody. Po pewnym czasie podnieśli prosiak od
boi z dna lub odcieli cumę (dokładnie nie pamiętam). Utrudniło to
odnalezienie ciał. Było to prawie niemozliwe (widoczność 1 m, głębokość
ponad 40 metrów, nie określone miejsce wypadku).
Akcja była prowadzona osobno przez 2 grupy LOK i naszą. Jak zwykle doszło do
nieporozumień na początku akcji pomiędzy dwoma grupami.
Dzięki temu, że w naszej grupie były osoby mówiące po angielsku udało się
ustalić mniej więcej m-ce wypadku. Trzeba też powiedzieć o b. dużym
szczęściu (jedna szansa na 1000). Ciała zostały odnalezione.
Ciało dziewczyny zostało wydobyte a instruktora oznaczone linka kierunkową
dowiązana do liny zejściowej tak by wydobycie było formalnością.
Pierwotnie przypuszczaliśmy, że do wypadku doszło na skutek zatrucia jakimś
czynnkiem oddechowym (CO, itp) Wskazywały na to relacje Holendra, który źle
się poczuł oraz opis samego wypadku.
Okazało się jednak, że powietrze w ich butlach było O.K. i mało tego
obydwoje martwi nurkowie mieli powietrze w butlach. Dziewczyna miała
nienadmuchane BC.
Co było przyczyną wypadku?
Po wyciągnięciu dziewczyny okazało się, że posiadało kilkanaście kg
balast!!!!!
Instruktor LOK nie posiadał kamizelki!!!!!!
W tych warunkach najprawdopodobniej po przekroczeniu pewnej głębokości
dziewczyna zyskała b. silną pływalność ujemną. Zaczeła opadać w dół. Można
przypuszczać, że nie potrafiła obsłuzyć kamizelki, nie dodmuchała powietrza.
Być może nie zrobiła tego gdyz wpadła w panikę (zimna, b. brudna woda)
Instruktor nie dysponujący kamizelką zaczął ją wyciągać do góry (to widział
Holender) do dziś nie wiemy dlaczego oddychali z jednego ustnika. Być może
Holendrowi się wydawało, że tak było.
Przy tak dużym obiążeniu nie był on w stanie wyciągnąć dziewczyny bez
zrzucenia pasa lub pasów i napełnienia jej BC.
Zginął próbując ratować jej życie. Stosunkowo blisko powierzchni obydwoje po
prostu utopili się.
Popełnione błędy (min.):
- nurkowanie w zbyt brudnej wodzie
- niewłaściwe wyważenie jednej z osób
- brak umiejętności posługiwania się BC
- brak BC u instruktora
- niski poziom umiejętności wszystkich nurkujących.
Do takich mniej więcej wniosków doszliśmy później wraz kolegami.
Należy pamiętać, że nie zdarza się aby wypadek miał miejsce na wskutek
popełnienia jednego błędu. Zawsze jest ich wiele.
Jeśli chodzi o wyważenie to bardzo dobra jest wypowiedź W.Wojciechowskiego,
że wiele osób traktuje BC jako kompensator ujemnej pływalności nurka (juz na
powierzchi) a nie jako urządzenie do wyrónywania pływalności podczas
nurkowania.
Prawidłowe wyważenie nurkując z BC ma być dokładnie takie same jak bez BC.
Przy max. wdechu mamy mieć pływalność dodatnią, przy wydechy ujemną. Ma to
duże znaczenie dla bezpieczeństwa.
Jak ujemna może być para nurków na gł 30 metrów niech zobrazuje wyliczenie
(orientacyjne):
- butla 2-4 kg
- pas ok. 8-10 kg
- skafander 1-2 kg (może niektórzy będą zdziwienia ale tak jest na tej gł.)
- inny sprzęt 2 kg
Razem 13 do 18 kg na minusie!!!! Razy 2 daje to 26 do 32 kg!!!!!
Jak widać wydobycie nieprzytomnego nurka bez BC i zrzucenia pasa jest b.
trudne.
Używając jednego BC (przeciętnie 24 litry) jest to trudne bez zrzucenia
pasa. Myślę, że wielu z nas robiło to i ma pełna tego świadomość.
Jest też faktem, że kiedys robiliśmy to bez BC (20 lat temu). Skafandry były
cieńsze, uzywało się mniej balastu, generalnie bylismy mniej obciążeni.
To wyliczenie przeprowadziłem po to aby pokazać, że każdy nadmierny kilogram
obciążenia zmniejsza nasze szanse w sytuacji awaryjnej.
Dwa opisane wypadki miały miejsce między innymi (w dużym stopniu) poprzez
niewłaściwe wyważenie. Raz za dodatnie drugi za ujemne (mocno).
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem.
Pozdrawiam wszystkich.
> Nad wyzszoscia (nizszoscia) cmas nad Padi (i na odwrot) juz rozmawialismy
> czy teraz przyjdzie kolej nad badanie wyzszosci amerykanow nad chinczykami,
> japonczykow nadz francuzami i tak dalej ?
sorki, rzeczywiscie moje pytanie bylo troche tendencyjne;-)
>
> a pozatym czy granica 20 m. to nie za duzo ??? ( widzialem kiedys smiertelny
> przypadek UC pluc z glebokosci ok 10m. )
Ja slyszalem o mocnej UC na basenie (krwioplucie), ale nie o to
chodzi. Mialem na
mysli warunki "czystowodne" tam 20m jest granica od ktorej
praktycznie sie zaczyna.
> Chyba nie w tym rzecz. Takie podejscie sprowadzilo by nas za chwile do
> stwierdzenia za nurek * moze byc kontrolowany (egzaminowany) przez nurka **
> i wyzej nurek ** przez *** i td a w ramach rewanzu to instruktor powinien
> byc weryfikowany przez ...no wlasnie przez kogo?? Powinno byc przez nurka *
> bo przeciez w pewnym stopniu powierza mu swoje zdrowie i nie ma zadnej
> pewnosci ze nie kupil uprawnien na bazarze. Mysle ze certyfikaty zostaly
> stworzone poto aby przed kazdym nurkowaniem nie odbywaly sie procedury
> weryfikacyjne i niech tak lepiej zostanie.
Mam wrazenie, ze sie mylisz. Po pierwsze weryfikacja tylko przed
nurkowaniami z nieznana osoba- gdy nie ma opinni osob trzecich.
Certyfikaty certyfikatami, a zdrowy rozsadek zdrowym rozsadkiem.
Nie mialem poza tym wcale na mysli tylko i wylacznie weryfikacji
mlodszych stopni przez starsze. Sam zapewne znasz kilku
instruktorow ** i ***, z ktorymi nie wejdziesz wiecej do wody za
zadne skarby (ja znam dwoch takowych , a nurkuje raczej w
zamknietym kregu osob i nie znam ich zbyt wielu). Sprawdzanie
"empiryczne" pod woda troche przypomina te anegdotke ze
sprzedawca spadochronow: "Jak sie panu nie otworzy, to wymienimy
go Panu na sprawny za darmo:-))".
> To jest swieta prawda, z jednym malym wyjatkiem ... Czy wedlug ciebie jedyny
> cywilizowany kraj na swiecie to USA ?????
przepraszam, przejezyczenie (przeklawiaturowanie:-) powinno byc:
(gl. USA) a nie: (czyt. USA)
> Tu sie absolutnie nie zgadzam w polskiej wodzie 1-2 m jest koniecznoscia ze
> wzgledu na jej przezroczystosc. sproboj jednak poplywac sobie w takim duecie
> (nie mowie o wiekszej grupie) wiazac sie np. sznurkiem ( tak jak pod lod)
> pol biedy jak plyniecie prosto ( sporadyczne kopniecia pletwami da sie
> przezyc) jesli jednak zaczniecie skrecac czesto podziwiajac cos com sie da
> podziwiac ( w cieplych wodach czesto jest co podziwiac) to kilka metrow moze
> okazac sie obszarem zamalym. W zasiegu wzroku tez nie jest okresleniem
> dobrym zwlaszcza przy przejzystosci kilkadziesiat metrow. Odpowiednia wg
> mnie jest "bezpieczna odleglosc" dostosowana do warunkow czyli pozwalajaca
> na bezpieczne doplyniecie do partnera w sytuacji awaryjnej. Jak zapewne
> zauwazyles nie mowie tu o szkoleniu, bo to zupelnie inna bajka.
a wiec nurkowania z nieznanym partnerem, mlodszym stopniem,
traktujmy jak szkolenie?
Pozdrowienia
> ...Pierwotnie przypuszczaliśmy, że do wypadku doszło na skutek zatrucia jakimś
> czynnkiem oddechowym (CO, itp) Wskazywały na to relacje Holendra, który źle
> się poczuł oraz opis samego wypadku.
>
> Okazało się jednak, że powietrze w ich butlach było O.K.
Czy sprawdzono to laboratoryjnie (powietrze) ??
> Instruktor LOK nie posiadał kamizelki!!!!!!
Oni to sa jednak niereformowalni - w 1998r. bez kamizelki?
> W tych warunkach najprawdopodobniej po przekroczeniu pewnej głębokości
> dziewczyna zyskała b. silną pływalność ujemną. Zaczeła opadać w dół. Można
> przypuszczać, że nie potrafiła obsłuzyć kamizelki, nie dodmuchała powietrza.
> Być może nie zrobiła tego gdyz wpadła w panikę (zimna, b. brudna woda)
Albo nie mogla znalezc inflatora,który gdzies sie zaczepil - a
instruktor tez nie potrafil tego dokonac na szamoczacej sie
"ofierze". A w ogole z jakich automatow oddychali? Jezeli z
jakichs zabytków - MORS, KAJMAN, UAN, to calkiem mozliwe, ze
dziewczyna zaczela sie "podduszac" pod wpływem stresu - wydatek
tych automatow jest na 40m zenujacy , a zapotrzebowanie na tlen
gwaltownie wzrasta (adrenalina). Dlatego pokazala instruktorowi,
ze sie dusi, wpadla w panike i potem to juz poszlo z gorki...
Natomiast później okazalo se, ze powietrze w butlach i same
automaty byly OK. To oczywiscie tylko domysly, ale wydaja mi sie
uzasadnione.
pechezyki plucne wytrzymuja ponoc 0.2 at czyli wynuzenie z wstrzymanym
oddechem z glebokosci ok. 2 metry !!!! wszystko co glebsze moze byc grozne i
na ironie plytsze nurkowania wydaja sie bardziej niebezpieczne niz glebokie
(pod tym wzgledem oczywiscie) ze wzgledu na bardziej gwaltowny wzrost
cisnienia.
>Mam wrazenie, ze sie mylisz. Po pierwsze weryfikacja tylko przed
>nurkowaniami z nieznana osoba- gdy nie ma opinni osob trzecich.
>Certyfikaty certyfikatami, a zdrowy rozsadek zdrowym rozsadkiem.
>Nie mialem poza tym wcale na mysli tylko i wylacznie weryfikacji
>mlodszych stopni przez starsze. Sam zapewne znasz kilku
>instruktorow ** i ***, z ktorymi nie wejdziesz wiecej do wody za
>zadne skarby (ja znam dwoch takowych , a nurkuje raczej w
>zamknietym kregu osob i nie znam ich zbyt wielu). Sprawdzanie
>"empiryczne" pod woda troche przypomina te anegdotke ze
>sprzedawca spadochronow: "Jak sie panu nie otworzy, to wymienimy
>go Panu na sprawny za darmo:-))".
moze to tez przypominac badanie bakteriologiczne, na zawartosc substancji
chemicznych, toksyn i innych "dodatkow" w kazdej butelce wody mineralnej.
Moze mialem na tyle duzo szczescia ze nie poznalem do tej pory osob z
ktorymi balbym sie wejsc. A moze poprostu wymuszam zawsze na partnerze
nurkowanie ktore wlasnie w danym momencie mi odpowiada (wymuszam nie
koniecznie oznacza klutnie czy dyskusje, ale czesto akceptacje nurkowania
ktore mi sie podoba !!!) Jest natomiast paru instruktorow z ktorymi napewno
nigdy nie bede sie szkolil, glownie ze wzgledu na ich podejscie do tego
sportu. Sa poprostu ludzie ktorzy nie powinni wykonywac niektorych zawodow.
No i oczywiscie nigdy nie nurkuje z nikim jesli nie uda nam sie ustalic
wspolnego planu nurkowania !!!!!
bycmoze wlasnie ta zasada pozwolila mi uniknac dziwnych sytuacji pod woda !
>a wiec nurkowania z nieznanym partnerem, mlodszym stopniem,
>traktujmy jak szkolenie?
nigdy tak nie powiedzialem !!! nurkowanie z nieznanym partnerem nie rózni
sie niczym od nurkowania ze znanym partnerem poza tym ze nie do konca wiemy
co nasz partner wymysli.
nurkowanie szkoleniowe ja definiuje jako takie w ktorym jeden z nurkow jest
"w pracy" tzn czuwa nad drugim (niewazne z jakiego powodu) i najczesciej
jest to polaczone z jakimis "cwiczeniami" ( w cudzyslowiu bo to moze byc np.
plywanie w lini prostej lub cos rownie dziwnego) jesli twoj partner (mlodszy
stopniem) daje sobie rade pod woda i obaj mozecie sie zajac "soba" zamiast
pilnowac drugiego, to nie jest to oczywiscie nurkowanie szkoleniowe, tylko
rekreacyjne i stosuje sie do tego zasada "bezpiecznej odleglosci" jesli jest
szansa ze twoj partner w jakims momencie moze zaczac panikowac z byle powodu
( bo zobaczy rybke, zaplacze sie w wodorosty albo cokolwiek to ty zaczynasz
pracowac nad jego bezpieczenstwem, a to raczej nie jest juz dla ciebie
rekreacja. Granica jak wszedzie jest bardzo plynna i wielokrotnie
nieuchwytna, to jest pozatym moje zdanie.
pozdrawiam serdecznie
Krzysztof A. Margasiński
[...]
>
>Czasami wystarczy popatrzyć na daną osobę jak się ubiera, radzi ze sprzętem
>na powierzchni aby wyrobić sobie przekonanie, że coś jest nie tak.
Dokladnie tak.!!!!!!
W przyadku watpliwosci trzega delikwenta bardzo dokladnie obserwowac w
pierwszych minutach nurkowania i praktycznie juz wiadomo co kto umie.
W przypadku watpliwosci - obserwujemy dalej.
zbyt duzo w nim "Ale" !!!
Z opisu wynika ze instruktor popelnil wszystkie mozliwe do popelnienia w tym
przypadku bledy. Rozumiem to ze u nas instruktorowie LOK maja nie za wysokie
opinie i wszystko co zle w nurkowaniu to wlasnie LOK ale nie podejzewam zeby
najglubszy instruktor na swiecie w najgorszych warunkach jakie mozna sobie
wyobrazic, nie wpadl na pomysl aby napompowac kamizelke dziewczyny nawet
jesli wlasnej nigdy nie mial ( przypomnijmy rok 1998-mam nadzieje ze to
pomylka)!!!!!
pozatym problematyczne wydaje sie wyciagniecie na pletwach dwuch osob z
czego jedna mocno przeciazona ( nawet tuz pod powierzchnia !!!)
>wraz z żoną. Wynurzali się oddychając z jednego aparatu. Po chwili
>dostrzegł, że żona i instruktor opadają na dno. Sam wynurzył się.
inaczej opadaja na dno nurkowie zywi a inaczej martwi czy on tego nie
zauwazyl (czy wtedy zyli)? jesli tak to czemu nie zanurkowal ponownie
jaki mial stopien i co z tym jego zlym samopoczucjem) a pozatym czy nie
bylo jakiegos zabezpieczenia na brzegu ??? Nie mowie ze mial obowiazek
zanurkowac byc moze dzieki temu ze tego nie zrobil byly tylko dwa trupy.
>Na górze asekuracja odebrała Holendra. Byli to żeglarze nic nie majacy
>wspólnego z nurkowaniem. Nie ma to oczywiście żadnego znaczenia ale
>przestraszeni rzucili butlę do wody.
jakto wrzucili butle do wody ??? tak poprostu zeby jej nie miec na pokladzie
???
>Przy tak dużym obiążeniu nie był on w stanie wyciągnąć dziewczyny bez
>zrzucenia pasa lub pasów i napełnienia jej BC.
no wlasnie dlaczego tego nie zrobil byc moze byla ona uszkodzona ???
>Zginął próbując ratować jej życie. Stosunkowo blisko powierzchni >obydwoje
po prostu utopili się.
to jest jasne !!! ale dlaczego. Utopic sie majac powieteze w butki to
glupie. Dziewczyne potrafie zrozumiec ale od instruktora nalezy juz czegos
wymagac !!! np. umiejetnosci oddychani a z automatu w trudnych warunkach.
>Popełnione błędy (min.):
>- nurkowanie w zbyt brudnej wodzie
czesto zdaza sie ze nurkuje sie w wodzie o przejzystosci 1 m. co wiecej sa
takie akweny gdzie taka przejzystosc jest normalna i sie nurkuje
>- niewłaściwe wyważenie jednej z osób
>- brak umiejętności posługiwania się BC
zdaje sie przez oboje (dziwcze i instr.)
>- brak BC u instruktora
>- niski poziom umiejętności wszystkich nurkujących.
nalezalo by jeszcze dodac :
brak zabezpieczenia na powierzchni
glupi plan nurkowania ( czy to bylo ich pierwsze nurkowanie w takiej
wodzie - jakie stopnie mieli nurkowie ???)
brak procedury awaryjnej ( wydawalo mi sie ze zakonczenie nurkowania
szkoleniowego przez jedna z osob powinno je zakonczyc w ogole. inaczej ta
osoba jest zdana sama na siebie)
>Jeśli chodzi o wyważenie to bardzo dobra jest wypowiedź W.Wojciechowskiego,
>że wiele osób traktuje BC jako kompensator ujemnej pływalności nurka (juz
na
>powierzchi) a nie jako urządzenie do wyrónywania pływalności podczas
>nurkowania.
takie glosy pojawiaja sie na naszej liscie a jest to powazny blad pisalem
juz moje zdanie na ten temat im wiecej niepotrzebnego balastu tym mniejsza
jest efektywna pojemnosc naszego BCD, tym wiekrze opory stawiamy w wodzie i
tym wiersze rozmiary maja wszsystkie niedogodnosci ktore sie z tym
iaza( zuzycie powietrza, zmeczenie)
>Prawidłowe wyważenie nurkując z BC ma być dokładnie takie same jak bez BC.
>Przy max. wdechu mamy mieć pływalność dodatnią, przy wydechy ujemną. Ma to
>duże znaczenie dla bezpieczeństwa.
jest prosty sposob aby sie wywazyc trzeba wziac pusta butle ( z cisnieniem
odpowiadajacym rezerwie) i caly sprzet z jakim sie nurkuje. na powierzchni
oprozniamy kamizelke i z pelnymi plucami powinnismy wystawac z wody do
wysokosci polowy maski (woda na wysokosci oczu) podczas oprozniania pluc
powinnismy sie zanuzac !!!
Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof A. Margasiński
>inaczej opadaja na dno nurkowie zywi a inaczej martwi czy on tego nie
>zauwazyl (czy wtedy zyli)? jesli tak to czemu nie zanurkowal ponownie
>jaki mial stopien i co z tym jego zlym samopoczucjem) a pozatym czy nie
>bylo jakiegos zabezpieczenia na brzegu ??? Nie mowie ze mial obowiazek
>zanurkowac byc moze dzieki temu ze tego nie zrobil byly tylko dwa trupy.
Rozumiem, że chodzi Ci o słowo nieprzytomni a nie nieżywi. Nie chcę oceniać
Holendra. Nurkował w b. trudnych warunkach, które go po prostu przerastały.
Widoczność 1 m, zimna woda i stres potarfią wiele.
>jakto wrzucili butle do wody ??? tak poprostu zeby jej nie miec na
pokladzie
>???
Dokładnie. Myśleli, że nurkujący je znajdą. Głupota tego jest tak oczywista,
że nie ma sensu nt. rozmawiać.
>no wlasnie dlaczego tego nie zrobil byc moze byla ona uszkodzona ???
Była sprawna. Dziewczynę wyciągnął Staszek Chomentowski za pomoca kamizelki.
Jego autorytet gwarantuje, że tak było.
>to jest jasne !!! ale dlaczego. Utopic sie majac powietrze w butli to
>glupie.
Tak. Ale przypomnę, że w wielu wypadków w jaskiniach u ofiar jest powietrze
w butlach i sprawne automaty. Tu chodzi o psychikę.
W jeziorze czasami dochodzi do utonięcia płetwonurka gdy wraca on np. do
boi, ma powietrze, fajkę itd. Pełny sprzęt a do wypadku dochodzi.
Większość wypadków jest bezsensowna. O to właśnie mi chodziło. Żeby pokazać
jak wiele głupich błędów można zrobić. Może dzięki temu ktoś zrobi jeden
błąd mniej ..........
>czesto zdaza sie ze nurkuje sie w wodzie o przejzystosci 1 m. co wiecej sa
>takie akweny gdzie taka przejzystosc jest normalna i sie nurkuje
W takiej wodzie nie powinno się nurkować. Tym bardziej prowadzić głębokich
nurkowań z słabo wyszkolonymi nurkami. Ja dziś bez istotnego powodu do
takiej wody nie wchodzę. Nie oznacza to, że nie potarfię tego zrobić.
Przyjemność i bezpieczeństwo!
>Rozumiem to ze u nas instruktorowie LOK maja nie za wysokie
>opinie i wszystko co zle w nurkowaniu to wlasnie LOK ale nie podejzewam
zeby
>najglubszy instruktor na swiecie w najgorszych warunkach jakie mozna sobie
>wyobrazic, nie wpadl na pomysl aby napompowac kamizelke dziewczyny nawet
>jesli wlasnej nigdy nie mial ( przypomnijmy rok 1998-mam nadzieje ze to
>pomylka)!!!!!
Nie było moją intencją pogrążanie LOK. W dyskusji PADI i CMAS nigdy nie
wypowiadałem sie źle o rzadnej ze stron. Znam wielu dobrych nurków z LOK.
Jest też faktem że paramilitarny charakter tej organizacji powodował
odmienny sposób podejścia do tematu. Na szczęscie nie u wszystkich. Sądzę,
że dziś różnice się zatarły.
Jeśli chodzi o datę był to 1988 rok. (Sprawdzę dokładnie i jeśli pomyliłem
sie o rok w jedną lub drugą stronę to skoryguję to).
Nikt nie powiedział, że ten instruktor był głupi. Mówisz o osobie zmarłej.
Był to powszechnie szanowany lekarz w swoim mieście. Miał tego pecha, że
został kiedyś źle wyszkolony. Nie chcę go bronic bo wina jest ewidentna ale
easy! On już nie żyje.
Czasami zdarzają się sytuacje których nie można zrozumieć. Jeśli nie
potarfimy do końca rozgryźć tej sytacji to wyciągnijmy choziaż wnioski z
popełnionych błędów, tak byśmy sami ich nie popełniali. O to właśnie chodzi.
Krzysiek.
>>Z opisu wynika ze instruktor popelnil wszystkie mozliwe do popelnienia w
>tym
>>przypadku bledy. Rozumiem to ze u nas instruktorowie LOK maja nie za
>wysokie
>>opinie i wszystko co zle w nurkowaniu to wlasnie LOK
Moje osobiste zdanie jest zupelnie inne. Uwazam ze nie wolno absolutnie
oceniac nikogo bo nalezy do takiej a nie innej organizacji, ma takie i takie
poglady czy jest wierzacy lub nie.
Na tej liscie wielokrotnie mialy miejsce dyskusje w ktorych ludzie prubowali
udowadniac ze cos jest leprze. Wychytasz tu rowniez mnustwo krytyki na temat
lok-u ( caly opis tego wypadku jest tez w tym tonie) tyle tylko ze moim
zdaniem nie powinno sie tego tak podkreslac. Jakie ma znaczenie fakt ze
instruktor ktory mial wypadek pochodzi z organizacji X, poza faktem
podkreslenia ze organizacja X jest zla ??? jesli wielokrotnie sluszalem ze
to co bylo zle to Lok ( np. nurkowanie na gasnicach) i nie bardzo rozumiem
jakim cudem udalo sie w dwuch niezaleznych organizacjach rozdzielic
"idiotow" ot "swiatlych nurkow" ( to tez nie moje zdanie) idioci sa
wszedzie.
dalece nie uczciwe jest przepychanie winy na kogos innego.
>Sam jestem instruktorem z LOK-u i dziękuję Ci bardzo za uświadomienie mi,
że
>jestem cieniasem.
mysle ze juz wiesz ze nie uwazam cie za cieniasz :-)
>Ale tak serio to, stary, chyba trochę przegiąłeś. pachnie
>mi tu trochę szowinizmem.
Czasem ludzie owijaja w bawelne tak aby przylozyc komus w lep w ten sposob
aby on myslal ze go glaszcza. Nie jestem szowinista. Dla mnie podstawowa
wartoscia jest czlowiek. Wszystko inne jest wtorne.
Ciekawe ze zniosles wszystkie inne przemycane w listach "opinie" o loku a
odezwales sie dopiero gdy ja to brutalnie nazwalem po imieniu
>Podciągnięcie wszystkich pod wspólny mianownik w
>tym przypadku jest zdecydowanie niesmaczne.
masz absolutna racje !!!
Sądzę, że przypisywanie mi tego, że opisując wypadek zaatakowałem LOK jest z
Twojej strony drogi Krzysiu grubym nietaktem.
Nie mnie zwrócono uwagę lecz właśnie Tobie. Słowa jakich używasz i odbijanie
piłeczki w stronę 3 osoby świadczy o Twojej kulturze osbistej a raczej o jej
braku.
>Czasem ludzie owijaja w bawelne tak aby przylozyc komus w lep w ten sposob
>aby on myslal ze go glaszcza. Nie jestem szowinista. Dla mnie podstawowa
>wartoscia jest czlowiek. Wszystko inne jest wtorne.
>Ciekawe ze zniosles wszystkie inne przemycane w listach "opinie" o loku a
>odezwales sie dopiero gdy ja to brutalnie nazwalem po imieniu
>
To dlaczego będąc takim humanistą wykazujesz tak daleko zaawansowany brak
empati?
Jedyna wypowiedź jaką znalazłem na liście na ten temat (moja zresztą) to:
>>Bo jego programy pochadza z czasow, kiedy nurkowanie bylo aktywanosci
>>paramilitarna, a nie rekreacyjna. No i samo wyposarzenie jak i jego
>>niezawodnosc byla troche inna. W PADI nie slyszeli o automatach "made in
>>USSR" oraz butlach przerabianych z gasnic okretowych.
>
moja odp:
>Małe sprostowanie. KDP nigdy nie miała nic wspólnego z tego typu postawą.
>Przypisywano ją raczej LOK. CO tu dużo mówić trochę tak było. LOK szkolił
na
>potrzeby wojska i robił to wg. swoich, przestrzałych wzorców. Co roku
>szkolono poborowych (przed wojskiem) właśnie w klubach LOK. Nie oznacza to,
>że wszyscy nurkowie LOK są źle wyszkoleni. Mam paru kolegów z LOK i są >OK.
>Paramiltarny charakter miało nurkowanie w innych państwach byłego bloku
>wschodniego. Taką też rolę pełnił kiedyś LOK w Polsce, nie KDP. Takie były
>czasy ......
Jeśli uważasz, że jest to atak na tą organizację to jest mi przykro.
Sądzę, że mamy tu do czynienia z przypadkiem nadinterpretacji cudzych
wypowiedzi.
Dyskusja o wypadkach nie jest kontynuacją dyskusji CMAS kontra PADI
roszerzoną o LOK. Rozmawiamy o wypadkach. Proszę Cię o rozwagę w
wypowiedziach.
Resztę przepraszam ale nie wytrzymałem.
Wracając do obu wypadków to rodzi się kilka wniosków.
Jednym z nich jest to, że jedne błędy generują następne. Chodzi mi to, że
źle zaplanowana akcja w złych warunkach z źle wyważonymi nurkami i dodatkowo
słabo wyszkolonymi spowodowała sytuację w której ofiary nie pootrafiły
poradzić sobie z pozornie prostymi czynnościami.
W takich warunkach nadmuchanie parterowi kamizelki, wydawałoby się tak
proste okazało się dla nich niemożliwe.
Sądzę, że większość z nas miała do czynienia z trudnymi sytuacjami w których
nie wszystko było tak oczywiste i proste do wykonania jak zazwyczaj.
To uczy pokory i tego abyśmy nie generowali takich sytacji w których
znajdujemy się na równi pochyłej.
Jeśli nie jesteśmy pewni bezpieczeństwa, lepiej sobie odpuścić.
Może następny wypadek opisze ktoś inny?
Pozdrawiam.
Krzysiek B.
Krzysiek.
Automaty też były O.K.
Sądzę, że tak jak piszesz w warunkach silnego stresu, brudnej wody itd. nie
mogli sobie poradzić.
Krzysiek
Tak byłem. Był to rok 1989. Rzecz działa się pomiędzy 17.07 a 30.07.89 w
trakcie trwania kursu instruktorskiego nad jeziorem Wigry organizowanym
przez AKP Warszawa.
Zwrócił się do nas o pomoc jeden z działaczy samorządowych tamtego rejonu.
Znał mnie osobiście.
Zginał lekarz instruktor LOK i nurek Polka mieszkająca w Holandi.
W nurkowaniu "ratunkowym" uczetniczyli wtedy:
Jan Ciechanowicz
Marek Jasiński (Banzai)
Stasiu Chomentowski
Obecni był też Wiesiek Wachowski i chyba "Balon".
Na kursie tym obecni byli też min:
Tomek Szerszow (szef szkolenia)
Grzesiek Bernaciak
Piotrek Wieczorek
Następnym razem proszę o przedstawienie się. To kwestia zwykłej kultury
osobistej.
Krzysztof Benducki
Oczywiście wypadek ten nie miał miejsca na naszym kursie lecz w czasie w
którym on trwał.
Wolałem to sprostować gdyż ktoś mógłby to źle zrozumieć
K.B.