W dniu wtorek, 8 października 2013 14:10:39 UTC+2 użytkownik PureNick napisał:
> Ja kiedyś nabyłem płytę Anniihlatora "Never, Neverland"
> - wtedy jeszcze w wersji na taśmociąg ;) - całkiem mi podeszło,
> natomiast faktycznie nie wiem, jaki to gatunek, potem miałem jeszcze
> składankę "Bag of Tricks" i jeszcze album z nowym wokalistą,
> "Set the World on Fire": tu już było nieco gorzej niż na "Neverland".
Z tym calym Annihilatorem to jest pewien problem, nigdy nie byla to muzyczka latwa do jakiegos zaszufladkowania, nawet na samym poczatku; niby thrash ale jakis taki udziwniony. Im dalej tym sie robilo dziwniej.
Kiedys pewien zawodowy muzyk i przy okazji znawca metalu tlumaczyl mi, ze w sumie Annihilator to nie jest metal, ze struktura kompozycji, harmonie, i cos tam jeszcze, sprawiaja ze nie zupelnie sie toto kwalifikuje na miano metalu. Nawet opinia fanow w jakims stopniu potwierdza te opinie, Annihilator zawsze byl kontrowersyjnym bandem, jedni obstaja za geniuszem Watersa inni uwazaja go za najwiekszego farmazoniarza w branzy.
> Czyli edług Ciebie, do jakiego stylu jest predestynowany Jeff Waters?
Ja to uwazam, ze Waters kompletnie wystrzelal sie z metalu jakies 10 lat temu. Najzwyczajniej w swiecie znudzil sie tym gatunkiem. Granie metalu wbrew temu co mowi nie sprawia mu juz radosci; moim zdaniem wszystkie jego plyty poczawszy od All for You brzmia w strasznie "wymuszony" sposob. Nie ma juz pomyslow na riffy, zrzyna sam z siebie. Kawalki w zamierzeniu szybkie i ciezkie brzmia po prostu mizernie, nie maja zadnej mocy, sa po prostu nudne i nijakie. Annihilator w latach 90-tych byl slynny z tych swoich maszynowych, zabojczo prostych i chwytliwych riffow (Syn. kill #1, Annihilator, Hunger, etc). To juz daleka przeszlosc, nic nie zostalo z tej machiny. Zupelnie niemetalowy wokalista tez doklada swoje.
Mysle, ze Annihilator ma ciagle potencjal, tylko ze nie w tradycyjnie pojetym metalu. Moze powinien sprobowac sie w jakichs numetalowo-funkowych-melodyjnych obszarach (cos w stylu Couple Suicide, No Surrender, duzo innych kawalkow). Waters sam zdaje sobie z tego sprawe, slychac ze takie udziwnienia go pociagaja i chce mu sie tak grac. Ale prawdopodobnie boi sie urazic tych kilku gosci, ktorzy wciaz kupuja jego plyty i domagaja sie tego samego pseudo traszu, wyciagnietego z kostnicy i na sile reanimowanego.
pozdrawiam,
numbers
>
http://ibozaur.w.zax.pl/
Holy shit