Piotr Sadrakula/Lodz/PL
unread,Sep 16, 2011, 4:54:29 PM9/16/11You do not have permission to delete messages in this group
Either email addresses are anonymous for this group or you need the view member email addresses permission to view the original message
to
Koncert, inaugurujący sezon artystyczny w Filharmonii Łódzkiej był
z pewnością przemyślany jako niezwykle poruszający i piękny dla melo-
manów urodą muzyki. Udało się! Wieczorem 16 września 2011 w Sali Kon-
certowej Filharmonii stawili się melomani w ilości nadkompletu. Stęsknieni
za brzmieniem swojej Orkiestry, łaknący pasaży, oktaw i kulminacji.
Najpierw usłyszeliśmy Stabat Mater Karola Szymanowskiego, oratiorium
na głosy solowe, chór i orkiestrę, op. 53. Stabat Mater, czyli opis
cierpienia Matki Boskiej pod Krzyżem Chrystusowym. Lament, powaga,
groza, to udało się idealnie oddać. Nie było przesady w wykonaniu, żadnego
przeszarżowanego fragmentu. Orkiestra po prostu idealnie, Chór FŁ, pod
kierunkiem nowego pierwszego dyrygenta chóru Dawida Bera z pewnością
w tym utworze nie pokazał wielkich możliwości, jednak śpiewali mądrze,
by jakąś przesadą nie zepsuć całości. W partiach solowych zaśpiewali:
Aga Mikolaj – sopran, Ewa Marciniec – mezzosopran i Adam Kruszewski –
baryton. Z zaangażowaniem, nerwem, wszyscy w wyśmienitej formie wokalnej,
co w połączeniu z doświadczeniem przełożyło się na wybitne wykonanie.
Naprawdę cudowna, choć tak bolesna to była muzyka ze świetną instrumen-
tacją Kompozytora.
Po przerwie Aga Mikolaj z Orkiestrą wykonała Pieśni miłosne Hafiza
op. 26 również Karola Szymanowskiego. Bodaj pięć pieśni, uroczych,
śpiewnych i rzadkiej urody pieśni z prawdziwie orientalnym charakterem.
Artystka w powodzi braw długo nie opuszczała estrady. Brawo!
Ostatnim utworem była czteroczęściowa suita symfoniczna Szeherezada
Mikołaja Rimskiego-Korsakowa op. 38. Piękna muzyka, gdzie niepokój,
rozdarcie serca, burza myśli i zmienność nastrojów bajkowo mieszała się
ze wschodnimi motywami, radością i tanecznością. Bohaterem utworu był
I skrzypek, który w każdej części miał długie sola przy milczącej Orkie-
strze, wykonywał je po mistrzowsku, dodając blasku utworowi. Dla fletów,
obojów i klarnetów także był to utwór marzeń, również pokazali maestrię.
No i ten niezwykły dyrygent-szef orkiestry FŁ Daniel Raiskin, jeszcze
nie zdarzyło się, by Jego wykonanie klasyki rosyjskiej było nawet
bardzo dobre. Wszystko, co słyszałem było wybitne, kongenialne, warte
natychmiastowej rejestracji i dystrybucji!
Sezon 2011/2012 zaczął się więc wspaniale, mamy jako melomani nadzieję,
że cały będzie tej klasy. To niemożliwe, ale jednak mamy nadzieję...
Piotr Sadrakuła