--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Zastanawiam się jaki wpływ na brzmienie finalne ma drewno stosowane w
> korpusach skoro przetworniki są przykręcone do plastikowej płytki.
> Dodatkowo są "amortyzowane" gumowymi tulejami.
> Właściwie przetwornik nie opiera się o korpus.
> Skąd w takim razie bierze się kult jesionowego korpusu [ash].
> Czy przypadkiem brzmienie nie zależy tylko i wyłącznie od przetworników?
styk struna<->gitara, a nie styk przetwornik<->gitara ma tu znaczenie...
--
jg
Nie. Patrzysz na to od dupy strony. Zadaniem przetwornika jest
przetworzenie fal elektromagnetycznych wytworzonych przez drgającą
strunę. Przetwornik ma więc oczywiście swoją charakterystykę, od której
w dużej mierze zależy brzmienie instrumentu, ale nie tylko od tego zależy.
Konstrukcja, drewno korpusu, podstrunnicy i szyjki oraz mostek i
siodełko, progi (a również w pewnym stopniu rozmiar główki) wpływa na
drgającą strunę. Każdy z tych elementów ma swoje właściwości rezonansowe
i tłumiące - czyt. podbija i tłumi różne zakresy częstotliwości. Drgania
struny przechodzą na instrument i przetworzone przez jego materiały
wracają na strunę i tak w kółko w ramach sprzężenia zwrotnego.
Wiąże się to z jeszcze jednym fajnym zjawiskiem - gitara elektryczna w
zasadzie brzmi lepiej gdy jej wzmocniony dźwięk jest w jej kierunku
odtwarzany. Dodatkowym elementem tej układanki staje się wzmacniacz, z
którego dźwięk przenosi się na korpus. Dlatego jak gramy bardzo cicho
albo na słuchawkach (pod itd.) to brzmienie wydaje się być gorsze.
Wracając do przetwornika - jeżeli byłby umocowany na sztywno w desce to
byłaby olbrzymia szansa na to, że by mikrofonował wzbudzając się od
drgań korpusu. Przetwornik _należy_ amortyzować, bo mocowanie go na
sztywno nie przynosi żadnych korzyści w brzmieniu, a może powodować
kłopoty przy większych głośnościach.
Moje doświadczenie pokazuje, że dwa identyczne instrumenty z innymi
przetwornikami brzmią inaczej i tak samo - dwa identyczne instrumenty z
innym drewnem korpusu. W jednym i drugim przypadku różnica jest
zauważalna. Najważniejsze to wiedzieć w jakim kierunku chce się z tym
brzmieniem pójść. Jesion ma tę zaletę, że uwypukla "górny środek", czyli
częstotliwość wybitnie gitarową i ogólnie sprawia wrażenie większego
"mięcha" niż olcha. Dlatego moim ulubionym drewnem jest.
Pozdrawiam,
Didejek
Mahoń. :)
Pozdrawiam,
Didejek
Z "doświadczenia" jako posiadacz dwóch Fenderów wiem , że te gitary są
wyjątkowo
wrażliwe na cały układ drewno-przetworniki-progi-mostek itp . Mój (
opisywanu tu wielokrotnie )
"Gipson" na przykłąd jest odporny i mimo , że jego oryginalność jest mocno
wątpliwa , to zawsze bronił
się brzmieniem . Sądzę , że w Fenderach kluczowym dla brzmienia jest drewno
korpusu .
Dwa lata temu sprowadziłem z USA SRV-kę . Dolar był tani jak barszcz , więc
się opłacało .
Ale nie chciałem tego festyniarskiego złotego hardware'u, tylko klasyczny
srebrny . I to był błąd.
Bo gitarę składali mi "na zamówienie" . Przyjechała i od początku były z
nią jaja . Fender Archidamosa
z którym wtedy grałem ( a był jeszcze fabryczny czyli bez Fralinów ) brzmiał
jak dzwon Zygmunta
a moja SRV-ka jak krowi dzwonek . Zmieniłem progi , siodełka na Graphtecki ,
udało mi się kupić
15to letnie Texas Special . Jest nieporównywalnie lepiej , ale do gitary
Archidamosa było daleko .
Kilku lutników się nad nią zastanawiało i tylko zwoje im się prostowały .
Gitara warta 5 tys zeta gra
najdelikatniej mówiąc "mocno średnio" . Poza tym sądzę , że ten olbrzymi
otwór w Stratach na
elektronikę ma tez znaczenie . Przecież to ze 30% zwykłej dziury:))))
Reasumując....niezależnie z czego gitara jest zrobiona , przed kupnem trzeba
ją ograć . Jeśli paździerz
albo sklejka z płota brzmi dobrze , to jakie ma znaczenie czy taką deską
jest? Ja zamiast kupienia SRV-ki
fabrycznej kupiłem Custom Shop ( bo a jakże takowy znaczek mam na głowce ) a
mam Kastom Szop
made in ChujWieGdzie .
Natomiast niedawno kupiłem Telecastera ( też z takim znaczkiem CS ) i brzmi
zajebiście . Depiluje łydki
i urywa dupe . Mam tam Noiselessy , więc brzmienie nie jest typowo
fenderowskie , ale gra genialnie .
Ma ciut mniejszą górę , taką trochę szczeleszczącą , ale przy lekkim Crunchu
brzmi bajecznie .
Ja ja kupowalem w Custom Shopie . Oczywiscie pod patronatem Fendera.
Mam rachunek , list przewozowy i takie tam duperele . Prawdopodobnie
poskladali
ja z resztek , bo gryf np. mimo loga SRV jest tez inny . W normalnej SRV-ce
sruba
regulacyjna jest po stronie korpusu a u mnie klasycznie przy glowce . Moja
wina , bo
nie znajac sie kompletnie w temacie kupilem cos "przez ocean" . No i mam za
swoje .
Ta gitara teraz juz brzmi "akceptowalnie" , ale uwierz , ze byly momenty gdy
juz mialem
ja za oknem:)))) Zreszta z tym moim "Gipsonem" tez mnie w USA wydymali ,
choc ten
przynajmniej brzmi jak dzwon i bezstresowo staje do ogrania z kazdym
oryginalem:)
Wtedy tez bylem zielony i jakis zasrany murzyn mnie zalatwil:))
A co do Fendera jako firmyu , to kontak z nimi poprzez www jest praktycznie
zaden .
Kazali tylko podac nr fabryczny i stwierdzili , ze sie zgadza:))) A taki
numer sam sobie moge
zrobic i nakleic:)))) Wiec bez sensu . Poza tym koszty wysylek i wszelkich
reklamacji
byly by po mojej stronie , wiec odpada . Gitarka stoi sobie i czasami na
niej gram:))))
Didejku .... Struna wytwarza zwykle drgania mechaniczne, ktore przetwornik
za pomoca pewnych praw fizyki zmienia w prad elektryczny.
>
> Konstrukcja, drewno korpusu, podstrunnicy i szyjki oraz mostek i
> siodelko, progi (a równiez w pewnym stopniu rozmiar glówki) wplywa na
> drgajaca strune. Kazdy z tych elementów ma swoje wlasciwosci
> rezonansowe i tlumiace - czyt. podbija i tlumi rózne zakresy
> czestotliwosci. Drgania struny przechodza na instrument i
> przetworzone przez jego materialy wracaja na strune i tak w kólko w
> ramach sprzezenia zwrotnego.
Nie ma tu zadnego sprzezenia zwrotnego dopoki nie grasz na duzych mocach i
gainach.
Struna drga, a elementy o ktorych wspominasz maja wplyw na podbicie lub
stlumienie wyzszych harmonicznych. To sa rzeczy, ktore powoduje ze
semi-akustyk z drewnianym mostkiem bedzie mial mniej harmonicznych w
porownaniu z np.Telecasterem.
Tlumienie konkretnych czestotliwosci gdy jest po prostu nie chcianym i nie
lubianym "wilkiem".
>
> Wiaze sie to z jeszcze jednym fajnym zjawiskiem - gitara elektryczna w
> zasadzie brzmi lepiej gdy jej wzmocniony dzwiek jest w jej kierunku
> odtwarzany. Dodatkowym elementem tej ukladanki staje sie wzmacniacz, z
> którego dzwiek przenosi sie na korpus. Dlatego jak gramy bardzo cicho
> albo na sluchawkach (pod itd.) to brzmienie wydaje sie byc gorsze.
Chyba wszystko co glosne wydaje sie lepsze ;-)
Potancowka przy malym radyjku tranzystorowym a pojscie na dicho, gdzie jest
10.000W na strone i pelne pasmo ...... ;-)
>
> Wracajac do przetwornika - jezeli bylby umocowany na sztywno w desce
> to bylaby olbrzymia szansa na to, ze by mikrofonowal wzbudzajac sie od
> drgan korpusu. Przetwornik _nalezy_ amortyzowac, bo mocowanie go na
> sztywno nie przynosi zadnych korzysci w brzmieniu, a moze powodowac
> klopoty przy wiekszych glosnosciach.
Mikrofonowanie powoduja luzy w cewkach przetwornikow, ich niedokladne
nawiniecie, czesto rowniez obudowy oraz spodnie blachy. Ten rodzaj
mikrofonowania objawia sie wysokim piskiem.
Nie ma to nic wspolnego z tym czy przetwornik bedzie w jakis sposob
amortyzowany czy nie..
W gitarach konstrukcyjnie przeznaczonych do grania na duzych gainach ( poza
oczywiscie epoksydowaniem lub impregnacja woskiem ) jest wrecz przeciwnie -
dazy sie do maksymalnego usztywnienia mocowania przetwornikow w stosunku do
deski, wlacznie z pominieciem ramek - montaz prosto w deske. Wszelkie
"amortyzacje" powoduja ze przetwornik, pomimo wlasnej odpornosci na
sprzezenia zacznie drgac na niskich czestotliwosciach. Dobrym tego
przykladem sa niektore Fendery z wycieciem na przetworniki typu "basen"
gdzie na high gainach piskoodporny najwyzszej nawet klasy przetwornik
pociagnie za soba drgania pleksy /pickguardu co objawia sie niskim
dudnieniem.
Amortyzacje przetwornikow ( szczegolnie pod gryfem) stosuje sie w gitarach
jazzowych o stosunkowo cienkich grubosciach gornych dek, wtedy tylko chodzi
aby obecnosc przetwornika nie zaklocala naturalnych drgan deski.
>
> Moje doswiadczenie pokazuje, ze dwa identyczne instrumenty z innymi
> przetwornikami brzmia inaczej i tak samo - dwa identyczne instrumenty
> z innym drewnem korpusu. W jednym i drugim przypadku róznica jest
> zauwazalna. Najwazniejsze to wiedziec w jakim kierunku chce sie z tym
> brzmieniem pójsc. Jesion ma te zalete, ze uwypukla "górny srodek",
> czyli czestotliwosc wybitnie gitarowa i ogólnie sprawia wrazenie
> wiekszego "miecha" niz olcha. Dlatego moim ulubionym drewnem jest.
Konkluzja bedzie ze przetwornik, ktory nawet z samej racji swojej nazwy
"przetwarza" tylko to co gitara z siebie wytwarza, powinien byc dobrany
charakterystyka pasma, swoja czestotliwoscia rezonansowa do tego, ktore
produkuje gitara. Z tego tez powodu nikt nie wstawia jasno brzmiacych singli
do mahoniowych konstrukcji typu np. Les Paul, SG, itp, ktore produkuja z
siebie z reguly niski srodek. Jego sprawnosc byla by znikoma. Ten sam
przetwornik zamontowany w jesionowym Tele narobi duzo halasu.
No i pewnie dlatego czasami mam chec to wioslo sprzedac . Tylko , ze nie
odzyskam nawet 50% kasy tej co wsadzilem . Poza tym glupio bym sie czul
opylajac SRV-ke ( wiec gitare teoretycznie z najwyzszej pólki ) brzmiaca
nie tak , jak powinna . Pewnie bede dotad w niej grzebal az sie "dogrzebie".
Np. na Marshallu JCM2000 brzmienie na kanale clean jest tak dupowate,ze
nie da sie grac . Na TwinAmpie jest nieporównywalnie lepiej . Dlatego mam
dwa piece w domu a moja kobita gania mnie ze sciera , kiedy jeden
opyle:))))?
Sorry, skrót myślowy.
> Nie ma tu zadnego sprzezenia zwrotnego dopoki nie grasz na duzych mocach i
> gainach.
Struna drga ciągle, drgania przenoszą się na gitarę i z powrotem na
strunę - w rezultacie na wybrzmiewanie gitary mają wpływ zarówno jej
materiały, jak i struny i czynniki zewnętrzne (wzmacniacz).
> Tlumienie konkretnych czestotliwosci gdy jest po prostu nie chcianym i nie
> lubianym "wilkiem".
Wilkiem jest wyraźne tłumienie pewnego wąskiego zakresu częstotliwości,
które powoduje, że konkretny dźwięk w gitarze brzmi słabiej niż
pozostałe. To co ja mam na myśli to to, że niektóre drewna bardziej
tłumią wysokie zakresy częstotliwości, inne mniej - stąd niektóre gitary
brzmią jaśniej, inne ciemniej.
> Chyba wszystko co glosne wydaje sie lepsze ;-)
Mam na myśli to, że jak gramy na wzmacniaczu przy sensownej głośności
(niekoniecznie scenicznej, wystarczy mniej), to gitara łatwiej utrzymuje
sustain.
> Nie ma to nic wspolnego z tym czy przetwornik bedzie w jakis sposob
> amortyzowany czy nie..
Otóż wyobraź sobie, że jednak ma. Mam w Ibanezie set przetworników
DiMarzio i zamontowałem je sobie na sztywno, bezpośrednio w dechę,
podkładając pod nie coś twardego (nie pamiętam już czy drewno czy
metalowe podkładki). Wiosło mi się strasznie wzbudzało jeśli byłem
blisko wzmacniacza, ale wystarczyło mocno przytrzymać korpus, żeby się
nieco uspokoiło. Okazuje się, że drgania korpusu wzbudzały pickupy. Być
może dodatkowa impregnacja pickupów poprawiłaby sytuację, ale równie
dobrze zadziałało wsadzenie kawałka gąbki zamiast tej twardej podkładki.
Brzmieniowo nic się nie zmieniło. Przetworniki mam montowane prosto w
deskę, bo bardzo nie lubię ramek.
> Konkluzja bedzie ze przetwornik, ktory nawet z samej racji swojej nazwy
> "przetwarza" tylko to co gitara z siebie wytwarza, powinien byc dobrany
> charakterystyka pasma, swoja czestotliwoscia rezonansowa do tego, ktore
> produkuje gitara. Z tego tez powodu nikt nie wstawia jasno brzmiacych singli
> do mahoniowych konstrukcji typu np. Les Paul, SG, itp, ktore produkuja z
> siebie z reguly niski srodek. Jego sprawnosc byla by znikoma. Ten sam
> przetwornik zamontowany w jesionowym Tele narobi duzo halasu.
Tu się zgadzam w 100%.
Pozdrawiam,
Didejek
a co do tej pory ustaliles? Pytam, bo mam podobny problem. Nie brzmi
mi gitara tak, jak powinna. Na razie jestem na etapie zbierania na
pickupy, ale niepokoi mnie fakt, ze te co mam, powinny w teorii
brzmiec tak jak bym sobie tego zyczyl. Jak uzbieram troche kasy, to
sie pofatyguje do lutnika, ale dobrze by bylo wiedziec, w ktorym
kierunku grzebac :-)
Nie wiem , jakie masz dokladnie wioslo , ale powiem Ci tak....Pickupy
w Fenderach , w/g mnie oczywiscie, maja drugorzedne znaczenie . Jestem
przekonany , ze w gitarze z prawdziwej dechy kazde zagraja dobrze , choc
inaczej . Ja bym zaczal od siodelek w mostku , progów i siodelka na szyjce.
Na bank sustain sie polepszy. Mój lutnik twierdzi , ze jakosc samych progów
ma olbrzymie znaczenie .
Ja elektronika gitarowa zajmuje sie 25 lat i chyba wiem o tym wszystko .
Najlepiej kupic wszystkie oryginalne czesci , poskladac do kupy raz i miec
swiety spokój . Najwygodniej ( bo najlatwiej ) w Fenderach przelozyc cala
plytke do innego , dobrze grajacego egzemplarza . Wtedy bedziesz mial
pewnosc
czy winna jest elektronika czy decha . Ja swoja SRV-ke rozbieralem moze 30
razy
i nie widze tam juz chyba niczego , co móglbym zmienic . Najprawdopodobniej
taki mi sie trafil egzemplarz i nie ma co tutaj kombinowac . Nie ukrywam ,
ze sa
tez tacy , którym brzmienie mojej gitary podoba sie niesamowicie:) Gibsony
brzmia niemal wszystkie bardzo podobnie . Natomiast trudno znalezc dwa
identycznie
brzmiace Fendery . Aha i jeszcze najwazniejsze...Gitara ma brzmiec tak , jak
Ty chcesz
a nie ktos inny . Ludzkie ucho wbrew pozorom jest prostym urzadzeniem i dosc
latwo je oszukac . U Archidamosa w Fenderze wszystko zawsze brzmialo
zajebiscie
a u mnie nie . To co umialem i moglem to zrobilem . Jest bez porównania
lepiej , ale
mojej gitarze ciut brak kopa , ognia czy poweru . Dlatego nie gram solówek
:P.
Vlezio
1)Struny. Nieprawdopodobne znaczenie. Czasami dobranie strun odpowiednich
dla nas brzmieniowo jest kluczem do sukcesu. Ja na SRV-ce mam 10tki a na
Tele
11-tki . Nawet gatunek strun w znaczeniu jakiej są firmy ma wielki wpływ
na ostateczne
brzmienie . Kiedyś korzystałem z Elixirów , ale popsuły się ostatnio tak
bardzo , że
dałem spokój .
2)Kabel. Pewnie mało kto w to uwierzy , ale rodzaj , gatunek a przede
wszystkim długość
ma niesamowite znaczenie . I o dziwo nie chodzi wcale o jego opór a o
pojemność. Ja używałem
jakiegoś Bespeco , ale odkąd przesiadłem się na Klotza La Grange GY107
odkryłem
gitary na nowo . Zwróćcie uwagę , że dobre kable mają znaczniki , gdzie go
przeciąć , żeby
zachować parametry . Długości kabli fabrycznych ( np. 3,6 metra ) nie są
dobierane
przypadkowo . To wynik badań pojemności w zależności od długości i
wszelkich strat z tym
związanych
3)Wysokość przetworników ma też niebagatelne znaczenie . Ogromnej większości
grających
się wydaje , że im bliżej tym lepiej . Nic bardziej błędnego . Zresztą
tego tutaj tłumaczyć nie chcę
bo zaraz się podniesie larum:))) W sumie mamy tu setki specjalistów:)))
4)Kłopoty może uwielokrotnić wzmacniacz lampowy , który jak powszechnie
wiadomo musi
pracować na sporej mocy , żeby zabrzmniał . Ale to nie jedyny parametr
ważny dla brzmienia.
Piece tranzystorowe mają w całym zakresie regulacji głośności wejścia
takie samo pasmo .
Lampowe niestety nie . Zmiana głośności wejścia zawsze wiąże się ze zmianą
pasma i tak czasami
mamy mniej dołu albo więcej góry . Stąd mamy ból , bo piec dziś gra fajnie
a wczoraj do dupy a
zapominamy o tym , że poziom wejścia np. clean jest nie na 7 tylko na 2
.W moim Twinie na pozycji
2 jest za głośno i brzmi do dupy . Ale jak na próbie załaduję mu 6 to
urywa dupsko .
5)Najbardziej banalną rzeczą jest......kostka , którą szarpiemy struny:)
Trzeba pokombinować . Ja grałem
na Dunlopach 1.1mm ostatnie 13 lat . Przesiadłem się na 0.6mm i gitara
natychmiast zyskała na górze .
Reasumując...zanim zaczniesz dłubać z przetwornikach ,sprawdź te rzeczy ,
które napisałem , bo to
jest nieporównywalnie tańsze . Przetworniki zawsze można wymienić , tylko co
z tego jak po wymianie
będzie gorzej?....
i kurcze, wychodzi, ze jednak wioslo....
GDZIE SZUKAC TEJ SROBKI WE FLOJDZIE? od spodu?
Nie nie!!Od góry:))) Wez latarke i zaswiec w srube zagladajac do srodka .
Nie mam pojecia , czy Twój mostek ma taki patent . Ja mialem Gotoha i mial .
To mala srednica z tego co pamietam 1,5 lub 2mm wiec jak masz jakies
paprochy w srodku to nie zobaczysz . Ja swoje kiedys zablokowalem i
pomoglo zdecydowanie . Czytajac to , co napisales wnioskuje , ze problem
jest w samej gitarze . Skoro wtykasz inne wioslo i gra to na bank winna sama
gitara .
Fuck. Nie mam tej srubki. ;-((((((((((((((((((((((((((((((((
Alisci, co mnie nieco raduje, sasiad ma oryginalnego Fendera i tez
ch.... gra :-)))) no dobra, ale nie jest to argument za tym, zeby
osiadac na laurach. Mialem Gibsony i nawet kopie Gibsonow i graly o
niebo lepiej (przy czym kopie o niebo lepiej od oryginalow ;-)
Jakos mi sie nie chce wierzyc, ze az tak ogromna roznice daje wkrecana
lub wklejana szyjka. Obstawiam jednak pickupy. Problem w tym, ze
testowanie tego, czy winne sa pickupy, czy progi, czy siodelko, jest
kosztowne ;-(
Alisci, co mnie nieco raduje, sasiad ma oryginalnego Fendera i tez
ch.... gra :-)))) no dobra, ale nie jest to argument za tym, zeby
osiadac na laurach. Mialem Gibsony i nawet kopie Gibsonow i graly o
niebo lepiej (przy czym kopie o niebo lepiej od oryginalow ;-)
Jakos mi sie nie chce wierzyc, ze az tak ogromna roznice daje wkrecana
lub wklejana szyjka. Obstawiam jednak pickupy. Problem w tym, ze
testowanie tego, czy winne sa pickupy, czy progi, czy siodelko, jest
kosztowne ;-(
Mój "Gipson" naprawde gra dobrze . Jak przekonalem sie , ze to lipa
to nawet w przyplywie wscieklosci wystawilem go na allegro , ale
ochlonalem:))
Gram na nim i nie mam zadnych zastrzezen. Porównywania z oryginalami
przewaznie wypadal na moja korzysc.
Co do Twojego wiosla , to "najtaniej" namówic kogos , zeby wymontowal
swoje przystawki i zamontowal Tobie. Wtedy przynajmniej przekonasz sie
czy wina nie lezy po ich stronie. Choc ja stawiam na cos innego .Poza tym
gitara
to uklad pasywny ( chyba , ze masz aktywne ) i dlatego jest piekielnie
wrazliwy
na wszelkie niestaranne lutowania , luzne przewody , pokruszone ekrany i
masy . Ja mialem w swoim
Tele usterke , której szukalem 2 miesiace. Gitara ciela góre jak sie
sciszalo.
Okazalo sie , ze winnym byl nowy , oryginalny przelacznik CRL , którego
styki mialy po kilkanascie omów opornosci . W zyciu bym na to nie wpadl:))))
Nie wiem skad jestes , ale jak chcesz to moge do tego wiosla zajrzec:)))
no właśnie, już miałem bić! ;)
To najlepszy Strat jakiego kiedykolwiek mialem w lapie i to niezaleznie
od tego , jakich zmian w nim dokonal . Moje wioslo przy jego ma duzo
mniej sily , pary i takiego miecha . Zreszta jesli ktokolwiek z Was ma
chec to zapraszam do mnie do domu na ogranie . Mam 11 kostek w
pedalboardzie , wiec jest w czym wybierac i TwinAmpa na dobrych
lampach . To nie o to chodzi czy ja
to wioslo lubie czy nie:))) Ale ide o zaklad , ze kazdy z grupowiczów
albo jest ze swojego wiosla zadowolony albo je zmienia wzglednie
upgrade jakis robi:)))
> To najlepszy Strat jakiego kiedykolwiek mialem w lapie i to niezaleznie
> od tego , jakich zmian w nim dokonal .
A co to konkretnie za Strato i czemu taki łon dobry?
--
pozdrawiam,
humbucker
Moze kwestia setupu, slabych strun, zle dokrecony gryf do deski.
Nie sledzilem do konca watku, ale gdybys dal Archimedowi swoja gitare w rece
i na spokojnie posluchal, to moze by sie okazalo ze nie jest taka zla :-)
Nie chwaląc się -trochę się na tym znam. Jedyne co zostało do zrobienia
to podmiana deski:)) Ale chrzanie to ,bo po co? Ona teraz naprawdę
brzmi więcej niż przyzwoicie co do mojego stopnia zaawansowania
całkowicie wystarczy. Wpuściłem się w malinę i tyle . Zresztą mam
w planach całkowite przestawienie się na zestawy Gibsonowsko-
Marshallowskie , więc pewnie i tak opyle:))))Najwyżej na części heheh:))))
Vlezio
> ten z
> wieksza glowka, jak np. w modelu Malmsteena?
Tej obleśnej główki nie usprawiedliwi żadne brzmienie ;)
--
bans
Czyli to jest pierwszy punkt zahaczenia - lapy ;-)
Brzmienie bierze sie nie tylko gitary, ale z artykulacji, ataku na strune,
grania pauzami, no i dobrego, pewnego trzymania kostki:-)
Ponadto waznym elementerm, jak nie najwazniejszym jest, to co gitarzysta
chce zagrac, pomijajac nawet sama technike gry technike ..
>
> Nie chwaląc się -trochę się na tym znam. Jedyne co zostało do
> zrobienia to podmiana deski:)) Ale chrzanie to ,bo po co? Ona teraz
> naprawdę brzmi więcej niż przyzwoicie co do mojego stopnia zaawansowania
> całkowicie wystarczy. Wpuściłem się w malinę i tyle . Zresztą mam
> w planach całkowite przestawienie się na zestawy Gibsonowsko-
> Marshallowskie , więc pewnie i tak opyle:))))Najwyżej na części
> heheh:))))
Jakbym mial cos doradzic, to sprobuj w tym Stracie podmienic gryf...
Nie masz pojecia jak jego moze zmienic ogolne brzmienie gitary.
Deska, owszem ma wplyw na brzmienie
( pomijajac rzecz jasna gitarki typu hollow i semi body, gdzie jej
znaczenie jest dominujace )
Wplyw deski sie uwydatnia w dopiero grajac w wyzszych pozycjach, mniej
wiecej od XII progu wzwyz gdzie punktem oparcia struny jest praktycznie
koncowka gryfu i calosc reszty przenoszenia drgan biora na siebie
wlasciwosci drewna deski.
Natomiast powerchordy, gra na otwartych strunach lub w srednich pozycjach
powoduje, ze elementem bioracym na siebie przenoszenie drgan strun, lepszy
lub gorszy sustain, szlachetnosc brzmienia jest wlasnie drewno gryfu.
Ale kulfon mi wyszedl ... Przemecznie po pracy ;-)
prawie 700 dolców hihi. I ciekawe, czy nie chinski.
Na moje ucho to Twoja brzmi najladniej z tych modeli SRV
posluchalem sobie jeszcze tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=ahULTtafhq8&feature=fvst
zauwazam tendencje tych gitar do hm, trudno to okreslic, jakby
przedwczesnego wygasania (nie do konca o to chodzi ale nie umiem tego
lepiej okreslic). Cos takiego samego mial kiedys moj Hard Rock
Distortion DODa. Niby wszystko ok, sustain jest, a cos tam gasnie w
miejscu, gdzie oczekuje blysku. Takie troche wymuszone granie zamiast
lejacego.
O dziwo, to samo ma tutaj w kilku miejscach Stevie:
http://www.youtube.com/watch?v=1GSpbuFSr2o
nie wiem, czy to slyszysz, czy ja juz jestem nastawiony i wyszkuje
dziure w calym. Wszak Stevie nie gral na Fenderze model SRV ;-)
Przydalaby sie probka Fendera Archidamosa. Ja na pewno sadzac po samej
Twojej probce nie powiedzialbym, ze gitarze czegos brakuje. Jak masz
watpliwosci, to nie slyszales mojej :-))))))
Obstawiam te podstrunnice. HGW co to za drewno oni tam wstawili. Wez
choroba przekrec na probe gryf od Archidamosa, bo inaczej sie nie
dowiesz ;-) (powiedz, ze przy okazji wyszorujesz mu papierem sciernym
miejsce laczenia, to moze sie zgodzi :-)))))))
Vlezio
Specyfikacja gryfu strata SRV ze strony Fendera:
Neck Shape: Thick "Oval" Shape
Number of Frets: 21
Fret Size: Dunlop® 6105 Narrow Jumbo
Position Inlays: Pearl Dot Inlays
Fingerboard: Pau Ferro
Fingerboard Radius: 12" Radius (305 mm)
Fretboard: Pau Ferro
Neck Material: Maple
Neck Finish: Gloss Urethane Finish
Nut Width: 1.650” (42 mm)
Scale Length: 25.5" (648 mm)
HeadStock: Artist Signature on Headstock
NeckPlate: Custom 4 Bolt Neckplate
Truss Rod Nut: Original Vintage Style
http://en.wikipedia.org/wiki/Pao_Ferro
Skoro jesteśmy przy stratach, to ostatnio wpadł mi w łapska meksykański
strat z tzw. diamond series, wyprodukowany z okazji 60-lecia Fendera....
Brzmieniowo meksykaniec okrutnie wykopał dupę mojemu Highway-owi i nie
powiem, mocno niepocieszon jestem, tym bardziej, że się przy swoim
wiosełku trochę narobiłem i nie bardzo chcę się z nim rozstawać, wiosło
ma megawygodny gryf, (uczestnicy zlotu we Wrocławiu mogli się osobiście
przekonać) nie rozstraja się nawet przy wariackich manewrach wajchą.
Meksykaniec ma wstawione co prawda inne pickupy (Area 58 i 61 Dimarzio),
ale powątpiewam, żeby tylko w pickupach tkwiła siła tego wiosła.
Zastanawiam się, czy zmiana pickupów cokolwiek zmieni w moim stracie,
czy może poszukać innego korpusu (to chyba w stracie więcej zmieni,
tylko czy na lepsze?)
--
Pozdrawiam,
Smukły.
na razie odkrecilem od swojej gitary plytke i nie stwierdzilem roznic
w brzmieniu, dokladnie tak jak sie spodziewalem. Moze ta jego plytka
byla zle przykrecona czy jak? A moze ucho duzo latwiej oszukac, niz mi
sie zdaje... np. mowiac ustami eksperta, ze po odkreceniu plytki na
pewno sie poprawi brzmienie :-)
Kiedyś Ankan już takie eksperymenta czynił :-)
Pozwolę sobie przekopiować:
"Sprobowalem zamiast imadla uzyc dosc ciezkiego mlotka, ktory
niespodziewanie
poprawil niesamowicie wybrzmiewanie strun basowych, kombinerki w izolacji
poprawily sustain srodka pasma a zwykly srubokret spowodowal dodanie
wyzszych harmonicznych i lepsze wybrzmiewanie alikwotow ;-) "
http://img42.imageshack.us/img42/1362/dsc01863ct.jpg
--
Pozdrawiam,
Smukły.
Dawaj probki :-)
Dawaj probki :-)
Tia.... zachcialo mie sie flojda to mam :-)
a propos. A masz inne kawalki drewna? Ciekawe, czy zablokowanie
topola, klonem albo mahoniem bedzie mialo inny efekt (w sumie czemu
nie, skoro dotyka kluczowego elementu dla ze tak powiem, wzbudzania
lub tlumienia okreslonych harmonicznych)
Jednak z tym kawałkiem dechy jest totalnie inaczej .
Generalnie na kanale Clean brzmi dużo tłuściej , basy są
czystsze i nie pierdzące .Często grałem na kanale Crunch
i ustawiałem tak , żeby gitara brzmiała czysto . Teraz przy takim
samym ustawieniu od razu pojawiło od razu lekkie przesterowanie .
Generalnie kanał Clean zaczał brzmieć jak tzreba .
O dziwo brzmieniem teraz przypomina KWS a nie SRV:))))
Może dziś zapodam próbki , ale mailem bo na jutubie nie mam
jeszcze konta . Tak na marginesie Marcin Sabatowicz ( ten co
BeeOverdrive zrobił ) wyprodukował dla mnie specjalną wersję.
Ma zdecydowanie więcej góry , jest totalnie transparentny .
Żółta wersja była zdecydowanie zbyt matowa . Moja jest
z polerowanego aluminium i wyglada Vintage . Wkleję próbki
przy okazji testu mojego wiosła:)
Czasami sie zdarza, ze struna na siodelku sie zakleszcza.
mam nadzieje, ze to blokada we flojdzie. Bo na gitarze z jednostronnym
mostkiem jak sie struna zakleszczyla to niestety inaczej to troche
wygladalo - nie bylo wrazenia, ze gryf chodzi:-(
> Nigdy jej nie uzywalem , bo zaden strat ( z wyjatkiem modeli
> z FL) nie trzyma stroju po wajchowaniu:))))
Halo halo, mój trzyma :PP
A montowanie Floyda w Strato, to jak wstawienie zmywarki do sypialni.
Pozdrawiam
Archidamos
> Selektywne , zadnego mulenia , szklanka wzorcowa...
To dlatego, że limit mulenia na grupie corocznie wyczerpuje Glina.. :PP
Pozdrawiam
Archidamos
Wlezio przesadza, normalny Am Std z ciemnym gryfem, troszkę poddany
przeróbkom dzięki pomocy kolegom z grupy, grube progi, mostek nietypowy,
klucze blokowane, LSR nut no i ostatnio Fralinki wstawiłem.
Ale nieskromnie przyznam, że zawsze byłem z tego Strata zadowolony i pasi mi
to grube brzmienie jak żadnego innego.
Może dlatego jest udany, że wybrał go w sklepie w Stanach jakiś stary
mędrzec, długo zdejmując z wieszaków kolejne egzemplarze i testując zębami
drgania dechy. I rzeczywiście, to jedyne wiosło, na kórym jak gram to czuję
na nodze jak trzęsie się decha przy niskich zagrywkach. Pewnie cała
tajemnica to dobre rezonowanie całości w dosyć szerokim paśmie.
Do tego grube struny, dobre pickupy i piec, o którym ludzie często
zapominają, testując gitary. A przecież z gówna bata nie ukręcisz :))
Pozdrawiam
Archidamos
Niektórzy to mają szczęście Panie...
Każdy strat na allegro jest zrobiony tak:
-w tych najlepszych latach produkcji,
-tuż przed wojną,
-z najlepszych rąk,
-sam Leo składał,
-drewno wygrane i wysezonowane przez milion lat,
-nie chińszczyzna, nie masówka
i najczęstszy argument:
-takich już teraz nie produkują.
Po prostu ręce opadają, aaa no i wszystkie są najlepsze ;)
a dzie tych mendrcuf szukac...ktokolwiek widział, ktokolwiek wie???
--
pozdrawiam,
humbucker
Uzytkownik "DF" <gitar...@gmail.com> napisal w wiadomosci
news:95c5917a-6a3e-4828...@m1g2000yqo.googlegroups.com...
Panie, ale to nie jest wazne, uzywasz czy nie - gosciu wyraznie
napisal, ze jak przykrecisz wajche pozbawiona lakieru, to poprawi Ci
sie brzmienie :-))))))))))))) wiec natychmiast przykrecamy i probki
pokazujemy! ;-)
Vlezio
no i wszystko jasne. A wszyscy kupuja testujac rekami, kretyni
jestesmy i tyle. Zeby nie bylo - wcale sie nie smieje. Zeby zajebiscie
przenosza drgania na czaszke i to jest chyba najczulszy test
sprawdzajacy, jak to wioslo rezonuje samo z siebie. Oswiecilo mnie
dopiero, jak przeczytalem tego posta.
Ciekawe tylko co powiedza mi w RNR, jak zaczne gryzc lakier w jakims
Gibolu za 12 tysi.
W takim razie sprawdz czy blokada jest porzadnie do gryfu dokrecona.
>Każdy strat na allegro jest zrobiony tak:
>-w tych najlepszych latach produkcji,
>-tuż przed wojną,
>-z najlepszych rąk,
>-sam Leo składał,
Dokładnie. Czasem śmiech bierze czytając te legendy.
Mój jest rocznik 2007 :) Pewnie miałem szczęście, ale jak sądzę, dla gościa,
który pracuje w sklepie muzycznym w Południowej Karolinie od 40 lat nie jest
żadnym problemem wybrać wiosło, które odzywa się lepiej niż inne z dechy.
Tak jak kucharz bezbłędnie oceni lepszą golonkę.
Swego czasu szwędałem sie po sklepach w Wawie i brzdąkałem na różnych
Straciakach, wiele z nich było tak koszmarnych, że boli głowa.
Ale trafił mi się raz Highway One tak niesamowity, że do dziś pluję sobie w
brodę, że go nie łyknąłem.
Może dlatego, że cenę mieli zaporową, bo za taki sam (nie ten sam) model w
Guitar Center dawali mi prawie tysiąc taniej.
W końcu olałem, bo mam jeszcze 2 fajne Squiery, ale moja rada jest prosta.
Iść, wykazać się asertywnością, potestować wiele gitar i wybrać tą, która
gra całym "ciałem".
Największym problemem u mnie było to, że gitary w sklepach mają założone na
ogół zardzewiałe 9-ki, na których nawet niezłe wiosło brzmi jak chora koza.
Uważam, że Fenio sprawdza się nieźle na cieniasach przy akompaniamencie typu
Majkel Klakson, ale jak chcemy zagrać mocnej, musi mieć grube sznurki.
Po kupnie wiosła polecam oddanie go do dobrego lutnika ( ja oddałem do
Nexusa), który poprawi niedociągnięcia i ustawi wiosło tak jak trza.
A potem to już tylko grać i przestać wierzyć w cuda, że wiosło załawi za nas
sprawę - przerabiałem to :))
Pozdrawiam
Archidamos
> I rzeczywiście, to jedyne wiosło, na kórym jak gram to czuję
> na nodze jak trzęsie się decha przy niskich zagrywkach.
A to taka rzadkość? Hm. Moja Yamaha tez trzęsie :)
No, chyba że te drgania są w twoim Stracie takie, że ci mięso odchodzi
od kości ;)
--
bans