W dniu 2012-05-13 00:56, nn pisze:
> 1. myślałem, że covery, to wynalazek lat 90tych :D
W czasach, w których Polska była zamknięta na Zachód, wybrańcy jeździli
do USA i przywozili płyty. Z tych płyt rżnęło się na maksa.
1.
http://www.youtube.com/watch?v=qArrQ80Hvq4
2.
http://www.youtube.com/watch?v=T1tqtvxG8O4&feature=related
Mało tego, wielu "twórców" podpisywało się swoimi nazwiskami pod
utworami z USA. Wygrywali Opola, Sopoty. Takie, nieładne praktyki
wykonywane były w wielu krajach socjalistycznych. Teraz, kiedy jest
dostęp do muzyki, często na płytach mało znanego zespołu z odległego
kraju można trafić na nasz krajowy hit sprzed lat. Niedawno u kogoś
trafiłem na "Po ten kwiat czerwony".
Mało się o tym mówi, bo to wstydliwy temat. W Polsce było kilka
skandali, choć akurat nie dotyczyło to Budki Suflera (nie przypominam
sobie). Kędyś wykorzystywanie cudzego utworu było legalne, ale
świadczyło o braku talentu i elegancji.
Cover to nowa aranżacja, interpretacja. Cover to "With a Little Help
from My Friends" Beatlesów w wykonaniu Joe Cockera. Lub "Beyond the Sea"
Iglesiasa w wykonaniu Franka Sinatry.
Natomiast "Czas komety" dla mnie to zwykłe zerżnięcie i porównywanie
tego sensu nie ma.
--
http://5.asset.soup.io/asset/2884/4533_7b77.gif