Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

HMS Victory

345 views
Skip to first unread message

tomasz klimkiewicz

unread,
Feb 13, 2000, 3:00:00 AM2/13/00
to
Szukam materialow pelnego orejowania i olinowania do
HMS "Victory" (najlepiej schematy, moga byc
zdjecia,adresy itp.). Takze umundurowania zalogi oraz
admirala Nelsona.
moj adres: toma...@poczta.wp.pl


--
Najnowsze oferty pracy: http://www.newsgate.pl/archiwum/pl-praca-oferowana/

Tomasz Żmijewski

unread,
Feb 13, 2000, 3:00:00 AM2/13/00
to
Swojego czasu byly wydane Plany Modelarskie, ktore zawieraly
dosc dokladne plany tego okretu.

Pozdrawiam,
Tomasz.

Vegelus

unread,
Feb 14, 2000, 3:00:00 AM2/14/00
to
zerknij na www.zaglowce.kk.opole.pl
tam znajdziesz kilka zdjec Victory

Vegelus

Użytkownik tomasz klimkiewicz <toma...@poczta.wp.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:9504589...@gateway.newsgate.pl...

Andrzej Kluczewski

unread,
Feb 14, 2000, 3:00:00 AM2/14/00
to
Mam plany modelarskie HMS VICTORY ponieważ chodzi ci tylko o takielunek
myślę że ksero wystarczy.
Ponadto mam plastik VICTORY firmy REVEL w skali 1:100 (fajna rzecz) mogę
podesłać
ci ksero instrukcji (kilkanaście stron, dosyć dokładne niestety po francusku
zaznaczyłem tam
błędy które wyłapałem)
Wydaje mi się, że te dwie rzeczy wystarczą.

Ponadto wiem, że była książka z serii Miniatury Morskie - Okęt Nelsona.
miałem to kiedyś ale diabli wzięli.

Jeżeli reflektujesz na te matreiały podaj adres na który to wysłać.

Chciałbym podzielić się z Tobą kilkoma przemyśleniami, jeżeli nie Masz nic
przeciwko temu.
Większość buduje model żaglowca rejowego z pełnym ożaglowaniem, lub całkiem
bez żagli.
A przecież można zaarznżować inne układy, które będą miały tą zaletę, że
pokazując żagle nie przesłonią
zbytnio takielunku. Np. okręt stoi w dryfie i opuszcza szalupę, lub w
półsztormową pogodę idzie na wiatr
bez górnych żagli i ze zrefowanymi marslami. Może też czekać nawiatr na
redzie.
Wydaje mi się że dla WICTORY byłby dobry układ zatytułowany blokada portu w
Tulonie.
A więc skrócone żagle, ustawienie na baksztag lub półwiatr sugerujące
żeglugę wzdłuż lądu w bryzie
i otwarte furty działowe.
Wszystkie te układy powinny być robione z głową. Materiałów szukaj w
ikonografii marynistycznej.

Jest też książka R.Dana - Zapiski marynarza (orginalny tytuł Dwa lata
między masztami) jest to dziennik
człowieka który przepracował 2 lata na pokładzie żaglowców. (niw wiem czy
dobrze pamiętam tytuł).
Dopiero po przeczytaniu tej książki pojąłem logikę pracy ożaglowania na
rejowcach.
Mam też wydaną kiedyś serię pcztówek z grafikami Pierre Ozanne'a - Żaglowce
XVIII wieku (również
mogę podesłać Ci odbitki ksero)

Pozdrowienia

Andrzej Kluczewski (a_kluc...@poczta.onet.pl)

Pawel Zabza

unread,
Feb 16, 2000, 3:00:00 AM2/16/00
to
Witam,

Andrzej Kluczewski <a_kluc...@poczta.onet.pl> wrote ...

> Mam plany modelarskie HMS VICTORY ponieważ chodzi ci tylko o
takielunek
> myślę że ksero wystarczy.
> Ponadto mam plastik VICTORY firmy REVEL w skali 1:100 (fajna rzecz)
mogę
> podesłać
> ci ksero instrukcji (kilkanaście stron, dosyć dokładne niestety po
francusku
> zaznaczyłem tam
> błędy które wyłapałem)

[...]

Zajmujac sie glownie samolotami, stalem sie posiadaczem modelu Victory
Hellera - 1/100, wiec moze o tym samym piszesz. W swoim poscie
poslugujesz sie jezykiem, ktory jest mi calkiem obcy, wiec jesli moge
zadam kilka pytan. Piszesz o przedstawieniu modelu z niektorymi zaglami
zrefowanymi - dokladnie o czyms takim myslalem - pelne zagle wydaja mi
sie nieco "przytlaczac" model, wszystkie zrefowane robia z niego troche
stracha na wroble. Prosze o wyrozumialosc jesli pisze herezje - moze
gdybym wiedzial o zaglowcach wiecej mialbym inne zdanie =).
Przechodzac do konkretow - ktore zagle moge zrefowac, zeby mialo to rece
i nogi? Czy patrzac na model z gory reje sa zawsze prostopadle do osi
podluznej? Jesli nie to w jakim zakresie mozna je przekrzywiac? Co z
zaloga - czy na pokladzie (i nad nim =) powinno byc duzo ludzi? Od czego
ta liczba zalezy?
Nie chodzi mi o zrobienie modelu z nieslychana precyzja histroyczna
tylko raczej z zachowaniem podstawowych zasad prawdopodobienstwa (i
fizyki =). Jesli moge prosic, to wszelkie sugestie prosze formulowac
tak, zebym zrozumial =))))

Z gory dziekuje za pomoc i pozdrawiam,

Pawel

Radek T.

unread,
Feb 21, 2000, 3:00:00 AM2/21/00
to
>Myślę też o mapisaniu czegoś na ten temat na stronę
>www.modelarstwo.kk.opole.pl/ oczywiście jeżeli koledzy prowadzący
>tą stronę nie mają nic przeciw temu


Dawaj dawaj - wspomnianą stronę tworzą głównie modelarze i na potrzeby
modelarzy.

Przy okazji - ponowne zaproszenie na stronę o żaglowcach - duże zmiany po
mojej tygodniowej chorobie.

PZDR
R@dek Trzciński
"BAKSZTAG"

PS. Na naszej stronie jest link do muzeum z oryginalnym Victory. To będzie
najbardziej wiarygodne źródło.

Radek T.

unread,
Feb 21, 2000, 3:00:00 AM2/21/00
to
Kurka - nie skojarzyłem że mówimy o różnych stronach.
:)
Moje zaproszenie dotyczy www.zaglowce.kk.opole.pl

Mylą mi się te kk.opole
;-)))

R@dek

Vegelus

unread,
Feb 21, 2000, 3:00:00 AM2/21/00
to
> > W swoim poscie
> > poslugujesz sie jezykiem, ktory jest mi calkiem obcy, wiec jesli moge
> > zadam kilka pytan.
>
> Przepraszam za ten język postaram się pisać najprościej

trzeba byc omnibusem zeby zrozumiec wszystkie slowa nawet w jezyku polskim
;-)

> Nie przejmuj się. Po to m.innymi jest grupa, żeby ludzie mogli dowiadywać
> się nowych rzeczy

a no jest, tylko ze na niej niewielu co sie tym zajmuja

> Na początku banał. Wszystko co wisiało na masztach miało jeden cel,
> wykorzystać siłę wiatru do napędu okrętu. A więc zrozumienie jak to
> działalo i dlaczego właśnie tak było skonstruowane jest warunkiem
> koniecznym do zbudowania poprawnego modelu okrętu żaglowego.

no niby wiatr wieje zagiel sie obraza, napedza maszt a ten srube ;-)
czy nie tak to dziala :-)))))))))))

>
> Zeby okręt mógł płynąć do przodu wiatr musi napierać na tylną stronę
żagla.
> Dlatego reje do których mocuje się żagle, można ustawiać pod różnymi
> kątami do osi podłużnej okrętu. To właśnie umożliwia żeglugę różnymi
> kursami względem wiatru, czyli np.: okręt płynie do przodu mimo że wiatr
> wieje z boku. Stąd wniosek że reje prostopadle do osi podłużnej okrętu
> ustawiano tylko przy wiatrach wiejących od rufy (z tyłu), wcale nie tak
> często. Nie jest więc błędem ustawienie ich skośnie (ja osobiście takie
> właśnie ustawienie preferuję).

aha :-)
ale jakie stopnie ochylenia sa dowolne i jakie zagle rozwiniete przy jakiej
sile wiatru i kierunku ?
czy to jest jakos oceniane na zawodach?
czy to jest tak truden ze wiekszosc modeli powstaje bez szmatek bo nie
wiadomo jak je ustawic

>
> Druga sprawa to żagle
>
> Najpierw co to jest ref. Na niektórych żaglach poziomo poniżej rei
> naszyty jest wąski pasek dużą ilością krótkich kawałków linek takich
> pasków może być jeden, dwa lub trzy. Służy to do zmniejszania
> powierzchni żagla gdy wiatr jest za silny, po prostu część żagla pomiędzy
> reją a refem zwija się i tymi linkami przywiązuje do rei. (jak w piosence
> ... chociaż grot na dwa refy, fala pokład zalewa....)

jak takie sznureczki wykonac coby wszystkie byly rowne, i jakiej nici do
tego urzywac
czy w swoich modelach przyklejales je i czy wiazales wezelki po przeciwnych
stronach zagli jak w orginale?

>
> XVII wieczne żaglowce miały trzy lub cztery piętra żagli: dolne (od
dolnych
> reii w dół, marsle (między pierwszą reją a drugą zwaną marsreją) oraz
górne.
> Przy czym refy miały tylko dolne (1 lub 2) oraz marsle (z reguły 3). Górne
> żagle przy silnych wiatrach się po prostu zwijało. Pomijam tu żagle boczne
> tzw lizele stawiane na przedłużeniach rej w poziomie. Stawiane były przy
> umiarkowanych ustabilizowanych wiatrach w strefie pasatów i monsunów
> (na modelu można je spokojnie pominąć).
> Cała ta kombinacja pozwalała żeglować wykożystując wiatry o różnej sile
> od słabych do sztormowych.

ja wiem moim zdaniem daja swoistu urok, zwlaszcza jak jednostka jest
niewielka to tym bardziej powinny sie znalezc na modelu :-)
albo jak sie nie chce robic wszystkich sznurkow to tez ma swoje strony
zazaglowanie modelu tak coby malo bylo widac ;-)

> Są jeszcze żagle trójkątne czyli sztaksle te stawiano przy żegludze na
wiatr
> (czyli jak wiał z przodu w skos). Pomagały one stabilizować kurs okrętu.
> Przy silniejszych wiatrach górne sztaksle zwijano.

no te sa fajne ale zawsze sie zastanawiam jak je montowac do olinowania
stalego, czy za momoca malych metalowych koleczek czy poprostu przyszyc na
okretke :-)

> Acha. Żagle postawione to znaczy rozwinięte. Żagle zwinięte to jest
złożone
> w ciasną harmonijkę i przywiązane do reii. Jest jeszcze pojęcie żagiel
> na gordingach. Jest to żagiel podciągnięty do rei linkami (gordingami)
> biegnącymi od dolnego liku (brzegu żagla) do rei, przez bloczek do masztu,
> stamtąd przez drugi bloczek do pokładu i gejtawami biegnącymi od dolnych
> rogów żagla (szotowych) do rei dalej do masztu i do pokładu. Jest to stan
> przejściowy przed zwinięciem żagla, ale moim zdaniem nie jest błędem
> ustawienie na modelu w ten sposób jednego lub dwóch żagli (najlepiej
> dolnych)
>

ze sie tak wyraze
ni w zab nic nie rozumie z tego o co chodzi z tym sposobem zwijania zagli
chociaz wiem jak to wyglada
ale np. przy wplywaniu do portu chyba wszystkie tak byly zwijane czy tylko
nieliczne

> Teraz co do załogi. Na żaglowcach była ona liczna, z regułu podzielona na
> wahty. Przy stawianiu i zwijaniu żagli obowiązywała komenda "all hands on
> deck" czyli wszyscy na pokład, wtedy roiło się na wantach, rejach i
> pokładzie.
> Nztomiast zakładając, że okręt idzie ustabilizowanym kursem można pokazać
> kilkanaście postaci na pokładzie np: 2 przy sterze, Kilku na marsach ( to
te
> platformy na masztach) 2 lub 3 na oku (przedni pokład). Kapitan i 2
ofcerów
> na rufie (np. pomiar sektansem pozycji) i kilku na śródokręciu zajętych
> szyciem żagli i pracami porządkowymi.

cegla i szorujemy poklad :-)
a dla oficerow inna plebejska zabawa chlostanie zalogi ;-)
mozna tez jednego zaloganta przywiazac do kola sterowago coby kapitan mial
kim zakrecic jak sie wnerwi ;-)
a tak z inne j beczki to czy istnieja takie zalogi zaglowcow w odpowiednich
skalach np. 1:100, 1:75, 1:50

> To na razie tyle. postaram się zrobić parę rysunków i podesłać Ci to
> na priva, bo na grupę chyba nie wypada wysyłać listów z załącznikami.

moze odrazu wyslij na strone modelarska do dzialu modele szkutnicze
jak chcesz to slij do Gmeracza, do mnie lub do Radka T.
a my juz to skierujemy na odpowiednie tory :-)

> Polecam też literaturę: z serii Tak żyli ludzie tom -Na pokładzie wielkich
> XVIII - wiecznych żaglowców, z serii Biblioteka morza - Budowa
> modeli dawnych żaglowców autorstwa Imre Marjai Tamas Ko,
> oraz cykl artykułów w Modelarzu Cezarego Ciesielskiego na temat
> olinowania i ożaglowania dawnych żaglowców.

Interesuje mnie ksiazka Budowa Modeli ...
czy to jest polska ksiazka czy moze zagraniczna?
czy masz moze kontakt z ksiazkami z wydawnictwa Conway, jaki jest
wspolczynnik ceny do jakosci i materialu przydatnego modelarzowi, ostatnio
ogladalem ich ofete ale cena daje wiele do myslenia i wole zasiegnac opini
zanim wydam kilka wyplat za jedna ksiazke :-)

>
> Myślę też o mapisaniu czegoś na ten temat na stronę
> www.modelarstwo.kk.opole.pl/ oczywiście jeżeli koledzy prowadzący
> tą stronę nie mają nic przeciw temu
>

> Jeżeli coś jeszcze śmiało pytaj.
> Pozdrowienia
> Andrzej Kluczewski
>
>
> --
> Internetowe Forum Dyskusyjne - http://www.newsgate.pl

Vegelus

Radek T.

unread,
Feb 21, 2000, 3:00:00 AM2/21/00
to
>trzeba byc omnibusem zeby zrozumiec wszystkie slowa nawet w jezyku polskim
>;-)


Nieprawda !!!
Miło poczytać jak ktoś fajnie pisze i do tego z sensem.
A ty Vege nawet się nie przyznawaj, żeś taka żaglowcowa lama ;-)


>a no jest, tylko ze na niej niewielu co sie tym zajmuja


Jestem: Radek T. - BAKSZTAG (nieobecność usprawiedliwiona chorobą)

>no niby wiatr wieje zagiel sie obraza, napedza maszt a ten srube ;-)
>czy nie tak to dziala :-)))))))))))

Jeden taki też tego nie rozumiał i tak powstał napęd rotorowy ;-)

>> Acha. Żagle postawione to znaczy rozwinięte. Żagle zwinięte to jest
>złożone
>> w ciasną harmonijkę i przywiązane do reii. Jest jeszcze pojęcie żagiel
>> na gordingach. Jest to żagiel podciągnięty do rei linkami (gordingami)
>> biegnącymi od dolnego liku (brzegu żagla) do rei, przez bloczek do
masztu,
>> stamtąd przez drugi bloczek do pokładu i gejtawami biegnącymi od dolnych
>> rogów żagla (szotowych) do rei dalej do masztu i do pokładu. Jest to stan
>> przejściowy przed zwinięciem żagla, ale moim zdaniem nie jest błędem
>> ustawienie na modelu w ten sposób jednego lub dwóch żagli (najlepiej
>> dolnych)
>>
>
>ze sie tak wyraze
>ni w zab nic nie rozumie z tego o co chodzi z tym sposobem zwijania zagli
>chociaz wiem jak to wyglada

Żeby sprzątnąć żagiel rejowy trzeba najpierw podciągnąć dolną krawędź żagla
do rei. Robi się to gejatawami, które są mocowane do dolnych rogów żagla i
podciągają te rogi "do góry ku masztowi" oraz gordingami (mocowane do dolnej
krawędzi - podciągają krawędź tylko do góry). Te operacje wykonuje się z
pokładu. Ale taki żagiel nie jest jeszcze sklarowany (tzn dobrze
sprzątnięty). Teraz trzeba wysłać ludzi na reje, żeby dokończyli sprzątania
tzn. złożyli płótno i przywiązali do rei.

>ale np. przy wplywaniu do portu chyba wszystkie tak byly zwijane czy tylko
>nieliczne


W porcie żaglowce nie manewrują na żaglach. Są one uprzątane wcześniej a do
portu to wprowadzają holowniki.

>cegla i szorujemy poklad :-)
>a dla oficerow inna plebejska zabawa chlostanie zalogi ;-)
>mozna tez jednego zaloganta przywiazac do kola sterowago coby kapitan mial
>kim zakrecic jak sie wnerwi ;-)

Na pirackim fantazja podpowiada mi jeszcze inne "zabawy".
:-)

>> To na razie tyle. postaram się zrobić parę rysunków i podesłać Ci to
>> na priva, bo na grupę chyba nie wypada wysyłać listów z załącznikami.

>>z serii Biblioteka morza - Budowa


>> modeli dawnych żaglowców autorstwa Imre Marjai Tamas Ko,


Z tego co wiem to jest to "Biały kruk".
Ale jest opracowywana przez Sławka Maciejewskiego i będzie się pojawiać na
www.zaglowce.kk.opole.pl


R@dek T.


Andrzej Kluczewski

unread,
Feb 21, 2000, 3:00:00 AM2/21/00
to

----- Original Message -----
From: Vegelus <pa...@grzes.dhs.org>
To: <pl-rec-mo...@newsgate.pl>
Sent: Monday, February 21, 2000 11:44 AM
Subject: Odp: HMS Victory

Widać że bez rysunków się nie obejdzie.
Cierpliwości!!! Obiecuję przygotować porządny materiał na stronę.
Bo na razie to trochę "rozmawiał ślepy o kolorach" ;-)

Co do figurek załogi to jak na razie ja się spotkałem z takowymi tylko
w Myflawer Revela (było tam kilka, ale to nie ta skala co Victory).
Jeśli ktoś ma znajomego plastyka może by załatwił zrobienie kilku,
a potem forma w silikonie i ciach....
Ja tych z Myflower nie pchałem na model, więc mogę podesłać na wzór .

Swoją drogą zabieranie się za żaglowce to naprawdę masochizm ;-)

Grzegorz Lipski

unread,
Feb 22, 2000, 3:00:00 AM2/22/00
to
Andrzej Kluczewski napisał(a):

> (...ciach...)


> Swoją drogą zabieranie się za żaglowce to naprawdę masochizm ;-)

> (...ciach...)

A i owszem, masochizm. I to mocno zaawansowany.
Poza tym nic tak doskonale nie zbiera kurzu jak gęsto olinowany żaglowiec
Ale jak to potem wygląda na półce...

Pozdrowionka
ZzB


ktabaczynski

unread,
Feb 22, 2000, 3:00:00 AM2/22/00
to

Grzegorz Lipski napisał(a) w wiadomości:
<38B249A2...@unisoft.com.pl>...
Cześć!

Widziałem ładnie zrobione żaglowce włożone w szklaną gablotę.
Takie odwrócone akwarium.

Pozdrowienia. Krzysztof.

Radek T.

unread,
Feb 22, 2000, 3:00:00 AM2/22/00
to

>Co do figurek załogi to jak na razie ja się spotkałem z takowymi tylko
>w Myflawer Revela (było tam kilka, ale to nie ta skala co Victory).
>Jeśli ktoś ma znajomego plastyka może by załatwił zrobienie kilku,
>a potem forma w silikonie i ciach....


Figurki osób w różnej randze (bosy majtek, oficer itp.) i w różnych pozach
(majtek wspinający się po wantach, ciągnący linę) dołączył też Revell do
Santa Marii.
Słyszałem też o zestawach uzupełniających z blokami, talrepami, kołami
sterowymi w różnych skalach. Może są też figurki?

R@dek T.

Radek T.

unread,
Feb 22, 2000, 3:00:00 AM2/22/00
to

>Poza tym nic tak doskonale nie zbiera kurzu jak gęsto olinowany żaglowiec
>Ale jak to potem wygląda na półce...


Zbierać zbiera dlatego u mnie stoją za szklaną szybą na półce ale i tak kurz
dochodzi. Mam zamiar zacząć eksperymenty z osłonami na żaglowce z wyginanej
1mm plexi. Zobaczymy co z estetyką.

A swoją drogą to na filmach w stylowych gabinetach wielu "zachodnich
biznesmenów" stoją modele żaglowców niczym nie osłonięte. Ciekawe kto to
odkurza ?
(może jakiś młody modelarz na etacie ;-) )

PZDR
R@dek T.

Pawel Zabza

unread,
Feb 22, 2000, 3:00:00 AM2/22/00
to
Witam,

Andrzej Kluczewski <a_kluc...@poczta.onet.pl> wrote ...

[...]

> Najpierw co to jest ref. Na niektórych żaglach poziomo poniżej rei
> naszyty jest wąski pasek dużą ilością krótkich kawałków linek takich
> pasków może być jeden, dwa lub trzy. Służy to do zmniejszania
> powierzchni żagla gdy wiatr jest za silny, po prostu część żagla
pomiędzy
> reją a refem zwija się i tymi linkami przywiązuje do rei. (jak w
piosence
> ... chociaż grot na dwa refy, fala pokład zalewa....)

Czy to znaczy, ze refowanie polega na stopniowym "podciaganiu" zagla do
gory? I wtedy liny trzymajace dolne rogi trzeba luzowac? Myslalem, ze
refowanie to to samo co zwijanie, ale oczywiscie nie przyznam sie do
tego, zeby nie wyjsc na glupka ;).


> XVII wieczne żaglowce miały trzy lub cztery piętra żagli: dolne (od
dolnych
> reii w dół, marsle (między pierwszą reją a drugą zwaną marsreją) oraz
górne.
> Przy czym refy miały tylko dolne (1 lub 2) oraz marsle (z reguły 3).
Górne
> żagle przy silnych wiatrach się po prostu zwijało. Pomijam tu żagle
boczne
> tzw lizele stawiane na przedłużeniach rej w poziomie. Stawiane były
przy
> umiarkowanych ustabilizowanych wiatrach w strefie pasatów i monsunów
> (na modelu można je spokojnie pominąć).
> Cała ta kombinacja pozwalała żeglować wykożystując wiatry o różnej
sile
> od słabych do sztormowych.
>

> Są jeszcze żagle trójkątne czyli sztaksle te stawiano przy żegludze na
wiatr
> (czyli jak wiał z przodu w skos). Pomagały one stabilizować kurs
okrętu.
> Przy silniejszych wiatrach górne sztaksle zwijano.

Czyli ze im slabszy wiatr tym wiecej zagli, a im silniejszy tym mniej?
Jesli tak to chcac zrzucic niektore zagle musialbym zalozyc, ze okret
plynie przy silnym wietrze - czy nie ma jakiejs sytuacji kiedy nie
wszystkie zagle sa postawione ale wiatr nie jest silny? Co taki
zaglowiec robil napotykajac przeciwny wiatr? Zbaczal z kursu, zaczynal
zygzakowac czy jeszcze cos innego?

Dalej - w modelu nie zauwazylem wzmianek nt. zagli na tym ukosnym
maszcie z przodu (jestem pewein, ze wszystko na zaglowacu ma jakas
nazwe, ale nie chce zmyslac ;). Tzn. sa pokazane zagle ukosne zawieszone
na linkach biegnacych do pierwszego "normalnego" masztu, ale na rejach
nic nie wisi. Czy tych zagli sie nie uzywalo, czy to po prostu nie sa
reje?

Czy zagle "ukosnawe" pokazane w instrukcji miedzy "noramlnymi" masztami
to tez sztaksle? Kiedy sie ich uzywa - albo raczej kiedy sie ich *nie
uzywa*?

Czy sa jakies zaleznosci miedzy kierunkiem i stopniem "nachylenia" reji
(patrzac na okret z gory) a tym jak ukladaja sie sztaksle? Czy line
trzymajaca "wolny koniec" sztaksla mozna przedstawiac z dowolnej strony
okretu, czy zawsze po tej samej niezaleznie od kierunku wiatru?

Czy reje przekrzywiaja sie tez w pionie - czyli patrzac na okret z
przodu albo z tylu jeden koniec reji moze byc wyzej od drugiego? Jesli
tak to czy to jest rzad pojedynczych stopni czy np. 45?


> Acha. Żagle postawione to znaczy rozwinięte. Żagle zwinięte to jest
złożone
> w ciasną harmonijkę i przywiązane do reii. Jest jeszcze pojęcie żagiel
> na gordingach. Jest to żagiel podciągnięty do rei linkami (gordingami)
> biegnącymi od dolnego liku (brzegu żagla) do rei, przez bloczek do
masztu,
> stamtąd przez drugi bloczek do pokładu i gejtawami biegnącymi od
dolnych
> rogów żagla (szotowych) do rei dalej do masztu i do pokładu. Jest to
stan
> przejściowy przed zwinięciem żagla, ale moim zdaniem nie jest błędem
> ustawienie na modelu w ten sposób jednego lub dwóch żagli (najlepiej
> dolnych)
>

> Teraz co do załogi. Na żaglowcach była ona liczna, z regułu podzielona
na
> wahty. Przy stawianiu i zwijaniu żagli obowiązywała komenda "all hands
on
> deck" czyli wszyscy na pokład, wtedy roiło się na wantach, rejach i
> pokładzie.
> Nztomiast zakładając, że okręt idzie ustabilizowanym kursem można
pokazać
> kilkanaście postaci na pokładzie np: 2 przy sterze, Kilku na marsach

to te
> platformy na masztach) 2 lub 3 na oku (przedni pokład). Kapitan i 2
ofcerów
> na rufie (np. pomiar sektansem pozycji) i kilku na śródokręciu
zajętych
> szyciem żagli i pracami porządkowymi.

Czy zeby spuscic albo podniesc szalupe okret musi sie zatrzymac? Czy
furty dzialowe sa podczas zeglugi zawsze zamkniete - pod pokladem
musialo byc bardzo ciemno? Widzialem niedawno ludzi wiszacych na
zewnatrz budynkow na linach myjacych okna - czy tak czysci sie tez
zaglowiec? Czy w ogole sie nie czysci ;) ? Szukam jakichs mozliwosci
"ozywienia" modelu bez przedstawiania go podczas walki.


> To na razie tyle. postaram się zrobić parę rysunków i podesłać Ci to
> na priva, bo na grupę chyba nie wypada wysyłać listów z załącznikami.

Bardzo chetnie.


> Polecam też literaturę: z serii Tak żyli ludzie tom -Na pokładzie
wielkich

> XVIII - wiecznych żaglowców, z serii Biblioteka morza - Budowa


> modeli dawnych żaglowców autorstwa Imre Marjai Tamas Ko,

> oraz cykl artykułów w Modelarzu Cezarego Ciesielskiego na temat
> olinowania i ożaglowania dawnych żaglowców.

Mieszkam za granica, i dostep do krajowej literatury mam dzieki temu
utrudniony, ale jak tak dalej pojdzie, to chyba zadnej nie bede
potrzebowal =).


Pozdrawiam,

Pawel

Radek T.

unread,
Feb 23, 2000, 3:00:00 AM2/23/00
to
>Czy to znaczy, ze refowanie polega na stopniowym "podciaganiu" zagla do
>gory? I wtedy liny trzymajace dolne rogi trzeba luzowac? Myslalem, ze
>refowanie to to samo co zwijanie, ale oczywiscie nie przyznam sie do
>tego, zeby nie wyjsc na glupka ;).


Są dwa rodzaje rej.
Jedne są przymocowane do masztu na stałym poziomie i tu dobrze się
domyślasz: chcąc zrefować żagiel trzeba poluzować liny trzymające dolne rogi
żagla.
Są też reje, które się opuszcza i tu by zrefować żagiel trzeba opuścić reję.

>Czyli ze im slabszy wiatr tym wiecej zagli, a im silniejszy tym mniej?

To chyba oczywiste.
Chociaż bywali kapitanowie np. słynnych kliprów, którzy nawet w sztormach
pływali pod pełnymi żaglami i zabraniali załodze zbliżania się do lin.

>czy nie ma jakiejs sytuacji kiedy nie
>wszystkie zagle sa postawione ale wiatr nie jest silny?

Oczywiście że są takie sytuacje. Np przy ostrych wiatrach (tzn. od dziobu w
skos) nie stawia się żagli rejowych a tylko sztaksle. To te trójkątne żagle
naprzodzie i pomiędzy masztami.

>Co taki
>zaglowiec robil napotykajac przeciwny wiatr? Zbaczal z kursu, zaczynal
>zygzakowac czy jeszcze cos innego?

Dokładnie tak. Nie da się płynąć prosto pod wiatr ale można ukośnie pod
wiatr. Czysta fizyka.
Jeżeli kurs musi wypaść prosto pod wiatr stosuje się halsowanie czyli
pływanie zygzakiem. Na żaglowcach rejowych to zabójstwo dla załogi bo przy
każdej zmianie halsu (zygzaka) jest ogrom prac do wykonania.

>Dalej - w modelu nie zauwazylem wzmianek nt. zagli na tym ukosnym
>maszcie z przodu (jestem pewein, ze wszystko na zaglowacu ma jakas
>nazwe, ale nie chce zmyslac ;).

Na dawnych żaglowcach (np. z czasów rzymskich) ten pochyły maszt z przodu
nazywał się artemon. Teraz mówimy na niego bukszpryt.

>Tzn. sa pokazane zagle ukosne zawieszone
>na linkach biegnacych do pierwszego "normalnego" masztu,

Te żagle nazywamy potocznie sztakslami choć są tam także np. kliwer i
latacz.

> ale na rejach
>nic nie wisi. Czy tych zagli sie nie uzywalo, czy to po prostu nie sa
>reje?


Kiedyś, gdy żaglowce nie miały jeszcze żagli trójkątnych przed i pomiędzy
masztami a tylko żagiel łaciński na ostatnim - tylnym maszcie (ułatwiało to
sterowanie) na bukszprycie mocowano reje z żaglami. Miał je jeszcze słynny
Victory Nelsona a to przecież koniec XVIII i początek XIX wieku. Później z
nich zupełnie zrezygnowano.

>Czy sa jakies zaleznosci miedzy kierunkiem i stopniem "nachylenia" reji
>(patrzac na okret z gory) a tym jak ukladaja sie sztaksle?

Oczywiście. Zależy to od kursu żaglowca względem wiatru (tzn. z którego
kierunku wieje wiatr)

>Czy line
>trzymajaca "wolny koniec" sztaksla mozna przedstawiac z dowolnej strony
>okretu, czy zawsze po tej samej niezaleznie od kierunku wiatru?


Te liny to szoty i wybiera się je zawsze po zawietrznej stronie żaglowca
tzn. jeśli wiatr wieje z lewej to wybiera się prawy szot i odwrotnie.

>Czy reje przekrzywiaja sie tez w pionie

Nie.

>Czy
>furty dzialowe sa podczas zeglugi zawsze zamkniete - pod pokladem
>musialo byc bardzo ciemno?

Furty podczas żeglugi były zamknięte - inaczej nalewała by się nimi woda.
Same działa musiały być też dobrze zamocowane by nie wyrwały się podczas
przechyłów i nie pozabijały ludzi.
Ciemność w kubryku (pomieszczenie załogi) była ostatnią rzeczą, którą się
przejmowano na żaglowcu. O wiele ważniejszymi rzeczami było: szybkie psucie
się żywności i związany z tym szkorbut, brak czystej wody, niemożliwość
zapewnienia dogodnych warunków sanitarnych, robactwo i szczury oraz inne
przyjemności.

>Widzialem niedawno ludzi wiszacych na
>zewnatrz budynkow na linach myjacych okna - czy tak czysci sie tez
>zaglowiec? Czy w ogole sie nie czysci ;) ?
>Szukam jakichs mozliwosci
>"ozywienia" modelu bez przedstawiania go podczas walki.

Dawniej, kiedy żaglowce były drewniane (a za to marynarze ze stali) trzeba
było regularnie czyścić dno żaglowca by usunąć muszle, wodorosty i świdraki,
które to niszczyły żaglowiec. Jeśli nie odbywało się to w porcie (stoczni)
to wpływano żaglowcem na płytką wodę, przechylano go i czyszczono jedną
burtę. Uzupełniano też przy okazji uszczelnienia pomiędzy deskami poszycia.
To mogłoby być dobrym materiałem na dioramę z żaglowcem w roli głównej.


>Mieszkam za granica, i dostep do krajowej literatury mam dzieki temu
>utrudniony, ale jak tak dalej pojdzie, to chyba zadnej nie bede
>potrzebowal =).


Zaglądaj na stronę www.zaglowce.kk.opole.pl Jest tam np. wspomniany przeze
mnie Victory (zobacz przy okazji jak wyglądał prawdziwy pokład działowy na
żaglowcu i czy faktycznie było tam ciemno).
Andrzej obiecał opisywać na tą stronę różne interesujące sprawy a i ja
czasem coś dorzucę.

PZDR
R@dek T.


PS.
Żaglowce i nazewnictwo części jest dość specyficzne ale piękne.
Np. jedna z lin nazywa się
sterburtgrotbombramnokgording (nie żartuję)
Ogłaszam konkurs: Kto wie, co to za lina?

Roman Gomółka

unread,
Feb 23, 2000, 3:00:00 AM2/23/00
to
"Radek T." <k...@kk.opole.pl> napisał / wrote:

> jedna z lin nazywa się sterburtgrotbombramnokgording

(nie żartuję)Ogłaszam konkurs: Kto wie, co to za lina?

Cześć Radku!
Po mojemu to by było tak:
Pioruńsko długa lina pleciona tak, aby powstał krzyż.
I teraz miejsce przecięcia krzyża wypadałoby na top
grota, jeden koniec mocowany byłby na dziobie, dwa na
przeciwległych burtach na wysokości grota, czwarty koniec
(ruchomo) przytwierdzony do bomu grota. Jeśli choć
otarłem się o prawde - bez gadania z żaglowcem
przyjeżdzasz na zlot!

Pozdrówko
Romek

Witold Kozakiewicz

unread,
Feb 23, 2000, 3:00:00 AM2/23/00
to


"Radek T." <k...@kk.opole.pl> napisał / wrote:
>

> jedna z lin nazywa się sterburtgrotbombramnokgording

> (nie żartuję)Ogłaszam konkurs: Kto wie, co to za lina?
>

Też spróbuję zgadnąć, mogę?
sterburt - lewa (prawa? zawsze mi się myli) burta okrętu
grotbombram - któraś reja - nie bardzo wiem która ale chyba z tych
dolnych, na grotmaszcie
nok - koniec
czyli lina utrzymująca lewy/prawy koniec bombramu grotmasztu.
Mam nadzieję że nie wypisałem żadnych herezji ;-)).
A tak poza tym to jak jeszcze trochę poczytam ten wątek to się chyba
przełamię i zacznę żaglowce wcześniej niż na emeryturze.


Witold Kozakiewicz

RadekNet

unread,
Feb 23, 2000, 3:00:00 AM2/23/00
to
Pawel Zabza napisał(a) w wiadomości: <88vm37$ek9$1...@bob.news.rcn.net>...

>Czy to znaczy, ze refowanie polega na stopniowym "podciaganiu" zagla do
>gory? I wtedy liny trzymajace dolne rogi trzeba luzowac? Myslalem, ze
>refowanie to to samo co zwijanie, ale oczywiscie nie przyznam sie do
>tego, zeby nie wyjsc na glupka ;).

Pozwole sie wtracic bo znam sie troche na tym ;) (od kilkunastu lat zegluje)
Refowanie to zmniejszanie powiezchni zagla.
# Tradycyjny sposob to refowanie za pomoca ferlinek:
przy zaglach rejowy (a o takich tu mowa) "podciagasz" zagile do gory i
mocujesz go raflinkami do reji.
przy zaglach trojkatnych luzujesz zagiel na fale (upuszczasz w dol) i
reflinkami mocujesz do bomu
# Inny spsosb refowania to nawijanie na reji lub bomie. Stosowany raczej na
"nowszych" konstrukcjach.
# Sa jeszcze inne sposoby, ale to chyba nie dotyczy zaglowcow z tamtej
epoki..


Jak chcesz sie dowiedziec czegosc praktycznego z tematu zeglugi to
chyba najlepiej na pl.rec.zeglarstwo .. :))

Pozdrawiam
--
Radoslaw Wrodarczyk GSM 604 310 627
www.volvo.triger.com.pl rade...@triger.com.pl
Czas wykonania czynnosci w sztormie rowna sie czasowi potrzebnemu
na dana czynnosc w ciszy razy stan morza w stopniach Beauforta.


RadekNet

unread,
Feb 23, 2000, 3:00:00 AM2/23/00
to
Andrzej Kluczewski napisał(a) w wiadomości:
<9510002...@gateway.newsgate.pl>...

>Zeby okręt mógł płynąć do przodu wiatr musi napierać na tylną stronę żagla.

Nie do konca :) Dzieje sie tak tylko kiedy plyniesz fordewindem (wiatr w
rufe).
Wtedy tak. Ale juz przy innych kursach na wiatr zagiel zaczyna pracowac na
zasadzie podobnej do skrzydla samolotu. Takze rejowce plynac polwiatrem
(wiatr w burte) maja reje przebrasowane (tak sie to chyba nazywa - chodzi
o ustawienie skosne) pod katem 45*. Przy zaglach trojkatnych (np. sztaksle
na rejowcu - te stawiane nie na rejach a na linkan biegnacych z masztu na
poklad) wiatr moze wiac pod katem do ok. 30* z dziobu (no dobra, na rejowcu
jest to kat wiekszy).

>Są jeszcze żagle trójkątne czyli sztaksle te stawiano przy żegludze na
wiatr
>(czyli jak wiał z przodu w skos). Pomagały one stabilizować kurs okrętu.

Nie tyle pomagaly stabilizowac kurc co pozwalaly wogole plynac. Na zaglach
rejowych pod wiatr nie poplyniesz, max to polwiatr (w burte).
To byly czasy, w ktorych przeciwne wiatry unieruchamialy przeciez statki.

>Przy silniejszych wiatrach górne sztaksle zwijano.

Ogolnie zaczyna sie refowanie/zrzucanie od gory. Podobie z zaglami rejowymi.


Sorki, ze tak powaznie do tego podchodze. Interesuje to Was?
Jestem zeglarzem.. :)) www.jachting.triger.com.pl

Andrzej Kluczewski

unread,
Feb 23, 2000, 3:00:00 AM2/23/00
to

----- Original Message -----
From: Radek T. <k...@kk.opole.pl>
To: <pl-rec-mo...@newsgate.pl>
Sent: Wednesday, February 23, 2000 11:20 AM
Subject: Re: HMS Victory


>
> PS.
> Żaglowce i nazewnictwo części jest dość specyficzne ale piękne.
> Np. jedna z lin nazywa się
> sterburtgrotbombramnokgording (nie żartuję)
> Ogłaszam konkurs: Kto wie, co to za lina?
>

:-))))))))))))))))))))
tylko czy nie boisz się, że ludzie z krzykiem uciekną z grupy?

AK

Radek T.

unread,
Feb 24, 2000, 3:00:00 AM2/24/00
to
>Po mojemu to by było tak:
>Pioruńsko długa lina pleciona tak, aby powstał krzyż.
>I teraz miejsce przecięcia krzyża wypadałoby na top
>grota, jeden koniec mocowany byłby na dziobie, dwa na
>przeciwległych burtach na wysokości grota, czwarty koniec
>(ruchomo) przytwierdzony do bomu grota.

Raczej zimno !

>Jeśli choć
>otarłem się o prawde - bez gadania z żaglowcem
>przyjeżdzasz na zlot!


Bardzo chętnie choć ze 100% deklaracją przyjazdu jeszcze się wstrzymam.

PZDR
R@dek


Radek T.

unread,
Feb 24, 2000, 3:00:00 AM2/24/00
to

>Też spróbuję zgadnąć, mogę?

Oczywiście
:-)))

>sterburt - lewa (prawa? zawsze mi się myli) burta okrętu

Prawie dobrze ;-)

>grotbombram - któraś reja - nie bardzo wiem która ale chyba z tych
>dolnych, na grotmaszcie

Prawie dobrze (przeważnie najwyższa reja na głównym maszcie - grotmaszcie)

>nok - koniec

Doskonale

>czyli lina utrzymująca lewy/prawy koniec bombramu grotmasztu.

Nie tak. Gording to jedna z lin podciągająca żagiel podczas refowania. Było
o tym w tym wątku więc się nie będę powtarzał. ;-)

>Mam nadzieję że nie wypisałem żadnych herezji ;-)).

Żadne herezje - prawie doskonale !!!

>A tak poza tym to jak jeszcze trochę poczytam ten wątek to się chyba
>przełamię i zacznę żaglowce wcześniej niż na emeryturze.


:-))))))


PZDR
R@dek T.


PS. Nie mogę się połączyć z serwerem TPSA. By odpisać musiałem pobrać grupę
z innego serwera. Czy u Was jest tak samo?

Witold Kozakiewicz

unread,
Feb 24, 2000, 3:00:00 AM2/24/00
to

"Radek T." napisał(a):
...


> >sterburt - lewa (prawa? zawsze mi się myli) burta okrętu
>
> Prawie dobrze ;-)

To lewa czy prawa?
...

> >czyli lina utrzymująca lewy/prawy koniec bombramu grotmasztu.
>
> Nie tak. Gording to jedna z lin podciągająca żagiel podczas refowania. Było
> o tym w tym wątku więc się nie będę powtarzał. ;-)

Aaaarrrrrrgggghhhhhh trafiony-prawie zatopiony trza czytać dokładnie.

>
> >Mam nadzieję że nie wypisałem żadnych herezji ;-)).
>
> Żadne herezje - prawie doskonale !!!

:-))))))

Dobra to w nagrodę poproszę informację na temat skal stosowanych w
modelarstwie okrętowym do ABC-Plastiki o ile się nie mylę to tu panuje
dość duża dowolność ale chyba jakieś pojawiają się najczęściej no i jaki
żaglowiec wybrać na początek coby się za mocno nie zrazić.
Dzięki
--
Witold Kozakiewicz

Vegelus

unread,
Feb 24, 2000, 3:00:00 AM2/24/00
to

> To lewa czy prawa?

wedle mojego uznania i ostatnio czytanych materialow, oraz poparte
encyklopedia zeglarska stwierdzam ze sterburta to PRAWA burta :-)

> ...
>
> > >czyli lina utrzymująca lewy/prawy koniec bombramu grotmasztu.
> >
> > Nie tak. Gording to jedna z lin podciągająca żagiel podczas refowania.
Było
> > o tym w tym wątku więc się nie będę powtarzał. ;-)
> Aaaarrrrrrgggghhhhhh trafiony-prawie zatopiony trza czytać dokładnie.

to i tak kurka lepiej niz ja bo ja wiedzialem tylko jak rozszyfrowac
poczatek i koniec tego polamanca
a jak bym tak stal na pokladzie podczas sztormu to pewnie po uslyszeniu
takiej komendy spral bym bosmana bo sobie kpi a potem wyskoczyl za burte by
zapytac o znaczenie tego slowa Neptuna ;-)))))

>
> >
> > >Mam nadzieję że nie wypisałem żadnych herezji ;-)).
> >
> > Żadne herezje - prawie doskonale !!!
>
> :-))))))
>
> Dobra to w nagrodę poproszę informację na temat skal stosowanych w
> modelarstwie okrętowym do ABC-Plastiki o ile się nie mylę to tu panuje
> dość duża dowolność ale chyba jakieś pojawiają się najczęściej no i jaki
> żaglowiec wybrać na początek coby się za mocno nie zrazić.
> Dzięki
> --

no to wyglada mniej wiecej tak :-)

1:5 - jachty i inne takie male coski
1:25 cos znacznie wiekszego ale za male np na skale
1:50
1:75
1:96 (shipyard)
1:100
1:150
i wiecej nie widzialem bo w mniejszej skali nie widac zaglowcow tylko cos
bardzo malego z duza iloscia nitki i szmatki ;-)

Vegelus

> Witold Kozakiewicz

Andrzej Kluczewski

unread,
Feb 24, 2000, 3:00:00 AM2/24/00
to

>
> trzeba byc omnibusem zeby zrozumiec wszystkie slowa nawet w jezyku polskim
> ;-)
>

No nie jest tak źle. Wbrew pozorom w tym szaleństwie jest metoda.
Nazewnictwo na zaglowcach poddane było (i jest !!!!) żelaznym regułom.

O dziwo informatycy powinni to szybko pojąć. Przypomina to trochę odwołania
do obiektów.

A teraz jak najprościej:

Jest maszt, na maszcie wisi reja, na reii wisi zagiel do żagla jest
przymocowana lina.
Lina się jakoś nazywa (np szot - czyli lina napinająca dolny róg żagla )

Chcąc określić dokładnie o jaką konkretną linę chodzi musimy podać:
co to za lina - szot
jaki żagiel - np. marsel
jaki maszt - np. fok
dodatkowo ponieważ ten żagiel ma dwa dolne rogi musimy podać o który to róg
robimy to podając burtę (bok okrętu prawy lub lewy) od której ten róg jest
w nasztm przypadku np bakburta

A więc będzie to : bakburtfokmarselszot

Czyli wystarczy znać nazwy burt, nazwy masztów, nazwy drzewc (w tym rej),
nazwy żagli i nazwy lin i już możesz być matrosem :-))))))))

Andrzej Kluczewski

unread,
Feb 24, 2000, 3:00:00 AM2/24/00
to

> (....)jak takie sznureczki wykonac coby wszystkie byly rowne, i jakiej nici do

> tego urzywac
> czy w swoich modelach przyklejales je i czy wiazales wezelki po przeciwnych
> stronach zagli jak w orginale?

Może nie tylko o reflinkach ale ogólnie o olinowaniu modelu

Orginalna lina okrętowa była kręcona z trzech pokrętek.
Dlatego też odwzorowywując ją na modelu REZYGNUJEMY Z WIESZANIA ZWYKŁYCH NICI

Szczytem kunsztu jeżeli będziemy toto skręcać we własnym zakresie z nici
lnianych. Nie jest to sprawa łatwa, a poza tym kupno lnianych nici graniczy z
cudem.

Ja jak mi się nie chce kręcić, albo nie mam z czego kupuję (lub podbieram
żonie ;-) )parę motków bawełnianego kordonka różnej grubości, następnie w pocie
czoła wyciągam nadliczbowe pokrętki (w kordonku sa zazwyczaj 4 lub 5)
Tak przygotowany półfabrykat barwię w esencji herbacianej - dla olinowania
ruchomego lub na bardzo ciemny brąz - dla olinowania stałego (niektórzy uzywają
henny).
Ponieważ bawełna jes higroskopijna (zmienia długość pod wpływem wilgotności)i
świetnie łapie kurz, po wysuszeniu woskuję (najpierw przeciągnąć na świeczce, a
potem potrzymać nad rozgrzaną patelnią coby wosk wsiąkł w nici). Wygląda to już
nieźle.

A dlaczego kilka motków? Ano bo liny były przeróżnej grubości od około 15cm
średnicy (grotsztag na okręcie liniowym) do gruości kciuka, więc odwzorowanie
tego jędną grubością linki jest nonsensem. Przy czym nie warto odwzorowywać
dokładnie w skali bo wizualnie wychodzi to bardzo cienko i nie za dobrze
wygląda, nie mówiąc już o wiązaniu (nie każdy jest neurohirurgiem :-)) ).

I teraz koniec żartów zaczynają się schody.
Jak powszechnie wiadomo każda rzecz ma swój koniec, a patyk, wąż cygaro,
kiełbasa i lina okrętowa nawet dwa. Stąd wniosek że każda lina (z nielicznymi
wyatkami) była jednym końcem mocowana gdzieś na stałe, a drugi koniec pozwalał
na manipulowanie nią. To gdzie były te końce i jaki był jej przebieg wynikało z
tego, do czego ta lina miała służyć. Zobowiązałem się do przygotować materiał
na ten temat na stronę www.zaglowce.kk.opole.pl inaczej ten post byłby dłuższy
niż wszystkie liny razem wzięte.

Kolejna przestroga. Fatalnie wyglądają węzełki na linkach. W Orginale stałe
końce lin miały z reguły uszy. W modelu nalepiej zrobić pentelkę na końcu
linki, obwiązać cieńką nitką (imituje to zaplecienie) potem kropla kleju i
obciąć zbędny kawałek.

Teraz wracam do pytania jak reflinki.
a tak: cieńka linka na igłę, węzełek(nie na samym końcu jednak), przeszywam
żagiel, kropelka kleju w wmejscu przebicia płótna, obcinam (zostawiając kawałek
po drugiej stronie, jak klej wyschnie z drugiej strony też węzełek igiełką
dosunięty do płótna. Wystarczy powtórzyć to tyle razy ile jest reflinek :-)))) .
a coby były równe? to tak jak fryzjer z włoskami, tylko że zamiast grzebienia
między dwie listewki o grubości takiej, jak długie mają byc reflinki.
Należy jeszcze tylko pamiętać o kropelce kleju na konuszki bo się rozlezą jak
krowi ogon.

Na razie to byłoby na tyle.

Cześć
A.Kluczewski


--
List wyslano przez bramkę www<>news http://www.newsgate.pl/wwwnews.shtml

Andrzej Kluczewski

unread,
Feb 24, 2000, 3:00:00 AM2/24/00
to

> (....)jak takie sznureczki wykonac coby wszystkie byly rowne, i jakiej

nici do
> tego urzywac
> czy w swoich modelach przyklejales je i czy wiazales wezelki po
przeciwnych
> stronach zagli jak w orginale?

Może nie tylko o reflinkach ale ogólnie o olinowaniu modelu

Cześć
A.Kluczewski

--

Pawel Zabza

unread,
Feb 24, 2000, 3:00:00 AM2/24/00
to
Witam,

Radek T. <k...@kk.opole.pl> wrote ...

[...]

> Zaglądaj na stronę www.zaglowce.kk.opole.pl Jest tam np. wspomniany
przeze
> mnie Victory (zobacz przy okazji jak wyglądał prawdziwy pokład
działowy na
> żaglowcu i czy faktycznie było tam ciemno).
> Andrzej obiecał opisywać na tą stronę różne interesujące sprawy a i ja
> czasem coś dorzucę.

Dziekuje serdecznie za wyjasnienia, bardzo sie przydaly. Z postu
Andrzeja dowiedzialem sie wielu rzeczy o linach, ale chcialbym jeszcze
wiedziec z czego robic zagle? Te, ktore sa w modelu nie wygladaja
specjalnie przekonujaco =(.

Jeszcze jedno - czy na takim Victory mieli kilka kompletow zagli? I
dlaczego nie ma bocianiego gniazda? Widze tylko cos w rodzaju podestow w
miejscach laczenia czesci masztow, ale przy postawionych zaglach chyba
niewiele stamtad widac. Czy wypatrywanie roznosci odbywalo sie tylko z
pokladu?

Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam,

Pawel

Radek T.

unread,
Feb 25, 2000, 3:00:00 AM2/25/00
to
>wedle mojego uznania i ostatnio czytanych materialow, oraz poparte
>encyklopedia zeglarska stwierdzam ze sterburta to PRAWA burta :-)


A za to lewa, żeby nie było za prosto, nazywana jest bakburtą.
:)

PZDR
R@dek T.

Andrzej Kluczewski

unread,
Feb 25, 2000, 3:00:00 AM2/25/00
to

>
> (......) chcialbym jeszcze

> wiedziec z czego robic zagle? Te, ktore sa w modelu nie wygladaja
> specjalnie przekonujaco =(.
>

Prawdiwy modelarz robi żagle z płótna , byle cieńkiego (najlepsze lniane).
moczy się toto w herbacie, żeby nie wyglądało jak suszące się prześcieradło.

Orginalny żagiel zszywany był z pasów płótna tzw brytów.
I tu wszystko zależy od skali modelu 1:50, 1:100 no może 1:150 powinno się
zamarkować bryty ściegiem maszynowym w większych skalach można narysować
je twardym ołówkiem.
I bardzo ważne krawędzie żagli były wzmocnione tzw liklinką. Jeżeli ktoś ma
dużo cierpliwości powinien zrobić to samo to znaczy do krawędzi żagla
delikatnie
cieniutką nitką na okrętkę doszyć linkę o odpowiednio dobranej grubości.
Jeżeli zrobi się to dobrze żagiel wygląda jak prawdziwy.
Życzę powodzenia w dzierganiu :-)))))
Acha przy likowaniu pamiętać, żeby na rogach żagli zostawić ucha.

> Jeszcze jedno - czy na takim Victory mieli kilka kompletow zagli?

mieli mieli. bo po pierwsze w bitwach im dziurawili, a po drgie sztormy im
ciągle
targały.
Zresztą żaglowce miały co najmniej dwa komplety żagli: tzw lekkie używane w
strefie
pasatów gdzie wiatry są stałe i ciężkie stawiane strefie burz np w okolicach
przylądka Horn gdzie wieje jak cholera.

> I dlaczego nie ma bocianiego gniazda? Widze tylko cos w rodzaju podestow w
> miejscach laczenia czesci masztow, ale przy postawionych zaglach chyba
> niewiele stamtad widac. Czy wypatrywanie roznosci odbywalo sie tylko z
> pokladu?

Właśnie te podesty czyli marsy to jest to co wyewoluowało z "bocianich
gniazd".
Dawniej kiedy okręty były niewielkie, a maszty były z jednego drzewca
wystarczyło takie coś.

Stopniowo maszty wydłużały się i ze względów technologicznych zaczęto je
dzielić na części najpierw dwie (doszła tzw stenga) potem trzy (doszła
bramstenga)
a na kliprach nawet cztery.
mars (czyli ten podest jak go nazywasz) był częścią konstrukcji wiążącej
kolumnę
masztu ze stengą - pozwalał rozpiąć wanty stengi (stenwanty), które nie
dochodza
przecież do kadłuba a właśnie do marsa i to było jego główną funkcją.
Dodatkwo
był to dobry punkt obserwacyjny (coś tam z nigo jednak było widać), oraz
w czasie walki stanowisko ognowe dla ręcznej broni palnej.
Zauważ że ponad marsem na połączeniu stengi z bramstengą było coś podobnego
tylko mniejsze i lżejsze zwane salingiem.

No to na razie tyle
Andrzej

Radek T.

unread,
Feb 25, 2000, 3:00:00 AM2/25/00
to

>Dobra to w nagrodę poproszę informację na temat skal stosowanych w
>modelarstwie okrętowym do ABC-Plastiki o ile się nie mylę to tu panuje
>dość duża dowolność ale chyba jakieś pojawiają się


Oj, tu producenci zestawów przodują w różnorodności i to tej źle pojętej.
Skale: 65, 72, 83, 87, 90, 96, 100, 110, 120, 130, 133, 144, 146, 150, 163,
168, 180, 200, 210, 220, 225, 250, 253, 350, 400, 500 - to te, które znam.
W bałaganiarstwie przoduje chyba Revell, choć ma kilka zestawów w skali
1:96. Ta skala obok 1:100 stosowana jest najczęściej w średniej wielkości
żaglowcach. 1:96 to skala anglosaska (1/8cala=1 stopa)
Heller to raczej skale utrzymujące się w pełnych "dziesiątkach": 150, 200,
500.
Docenić tu należy krajowych wydawców modeli kartonowych, którzy utrzymują
wydawane modele w jednej skali. I tak Shipyard preferuje skalę 1:96 a Fly
Model -1:100.

Problem skal jest właściwie zasadniczy jeśli dążymy do tego, by kolekcja
prezentowała się wiarygodnie nie tylko pod względem wykonania ale i
porównania wielkości. Dlatego powstał na naszej stronie spis żaglowców, w
którym można nawet sortować dynamicznie tabelkę (np. pod względem skali). To
z pewnością pomoże wybrać coś "dla siebie".

Jednocześnie proszę o uzupełnienia informacji do wspomnianej tabelki. W
założeniu nazwa żaglowca ma być linkiem do opisu i recenzji jego budowy no i
oczywiście zbiorem fotografii.

PZDR
R@dek Trzciński

Vegelus

unread,
Feb 25, 2000, 3:00:00 AM2/25/00
to
> A więc będzie to : bakburtfokmarselszot

to kakurat wiem :-)
ale pomysle sobie co suie dzieje np na takim Kruzenstainie :-)

>
> Czyli wystarczy znać nazwy burt, nazwy masztów, nazwy drzewc (w tym rej),
> nazwy żagli i nazwy lin i już możesz być matrosem :-))))))))
>

czy ty mnie przypadkiem nie obrazasz ;-)

> Pozdrowienia
> Andrzej Kluczewski
>
>

Vegelus

Grzegorz Lipski

unread,
Feb 25, 2000, 3:00:00 AM2/25/00
to
Andrzej Kluczewski napisał(a):

> (...ciach...)


> Orginalny żagiel zszywany był z pasów płótna tzw brytów.
> I tu wszystko zależy od skali modelu 1:50, 1:100 no może 1:150 powinno się
> zamarkować bryty ściegiem maszynowym w większych skalach można narysować
> je twardym ołówkiem.
> I bardzo ważne krawędzie żagli były wzmocnione tzw liklinką. Jeżeli ktoś ma
> dużo cierpliwości powinien zrobić to samo to znaczy do krawędzi żagla
> delikatnie
> cieniutką nitką na okrętkę doszyć linkę o odpowiednio dobranej grubości.
> Jeżeli zrobi się to dobrze żagiel wygląda jak prawdziwy.

> Życzę powodzenia w dzierganiu :-))))) (...ciach..)
>

Zrobiłem jeden, jedyny żaglowiec w życiu (to znaczy do końca, by tych, które
wyrzuciłem z braku cierpliwosci było więcej). Nie mając żadnego doświadczenia,
mnóstwo rzeczy musiałem wymyslić sam. Liklinki (wreszcie wiem, jak to się
nazywa) przyklejalem do płótna przezroczystym klejem do papieru, który przy
okazji usztywniał miejsce klejenia zapobiegając strzepieniu materiału w trakcie
przycinania żagla na wymiar (wycinałem żagiel z kawałka płótna PO naklejeniu
linklinek). Klejąc liklinki na pionowej krawedzi zostawiałem niewielki zapas
uformowany w małą pętlę, o którą potem zaczepiałem inne liny.
Faktem jest, że rysunki olinowania Victory (bo to właśnie jego/ją udało mi się
ukończyć) w MM wołały o pomstę do nieba, dlatego przebieg lin w moim modelu jest
raczej aktem twórczym (czyli jak mały Jasio wyobraża sobie żaglowiec) niz
odwzorowaniem rzeczywistości, dlatego pozwolę sobie nie wysyłac zdjęć na stronę
(mogłyby zbyt duzo namieszać)
Pozdrowionka
ZzB


Witold Kozakiewicz

unread,
Feb 25, 2000, 3:00:00 AM2/25/00
to
"Radek T." napisał(a):

> Oj, tu producenci zestawów przodują w różnorodności i to tej źle pojętej.
...

Dzięki. Wykorzystam.
--
Witold Kozakiewicz

Wojciech Łapiński

unread,
Feb 25, 2000, 3:00:00 AM2/25/00
to
Szanowny Panie Andrzeju!
Słuchając od początku (wielce pouczajacej i ciekawej skadinad dyskusji) chcialbym
zapytac i ew. prosic o porade. Od paru lat buduje modele statków, z poczatku byly to
papierowe, ostatnio drewniane z zestawów firm Billing Boats i Artesania Latina.
Pytanie: Czy budowal Pan takie modele (drewniane) i jak wyglada Panskie
doswiadczenie w tym zakresie ?
Co moze Pan polecic z takich modeli ?
Na ile wiernie oddaja one dawna rzeczywistosc i ktora z firm robi najlepsze modele ?

Z gory dziekuje

Wojtek


Pawel Zabza

unread,
Feb 26, 2000, 3:00:00 AM2/26/00
to

Andrzej Kluczewski <a_kluc...@poczta.onet.pl> wrote ...

[...]

> Życzę powodzenia w dzierganiu :-)))))

Widze, ze bedzie mi potrzebne - przynajmniej gdybym chcial postepowac
jak "prawdziwy modelarz" [czego nie moge obiecac] ;).
Jeszcze raz dziekuje wszystkim za pomoc.


Pozdrawiam,

Pawel

Radek T.

unread,
Feb 26, 2000, 3:00:00 AM2/26/00
to

>ale pomysle sobie co suie dzieje np na takim Kruzenstainie :-)


Dlatego każda lina ma swoje zamocowanie na kołkownicach na nadburciu,
pokładzie czy przy maszcie i to położenie jest bezwzględnie przestrzegane
(także kolejność lin na kołkownicy).
A jest tych lin sporo - np. na "Darze Młodzieży" około 120. Studenci mają na
poznanie wszystkich ok. 2 tygodni pod rygorem BW (brak wyjścia na ląd w
porcie) i jest to trudne ale wykonalne. A poznanie polega na rozpoznawaniu
liny nie tylko wzrokowo ale także w ciemności po dotyku.

>> Czyli wystarczy znać nazwy burt, nazwy masztów, nazwy drzewc (w tym rej),
>> nazwy żagli i nazwy lin i już możesz być matrosem :-))))))))


Tak - znać trzeba wszystkie ale w praktyce załoga podzielona jest na wachty
(grupy) z czego każda obsługuje wydzieloną część takielunku (lin) a nie
każdy pędzi tam gdzie popadnie :-).

Dodam jeszcze że na żaglowcach handlowych gdzie załogi były małe pomagano
sobie szantami (pieśniami). Każdy rodzaj pracy na żaglowcu miał swój gatunek
pieśni - inne śpiewano przy długich pociągnięciach lin, inne przy
szarpnięciach, inne przy pompowaniu zęzy a jeszcze inne przy wybieraniu
kotwicy. Ale to opowieść na zupełnie inną grupę dyskusyjną.....
:)))

PZDR
R@dek

Andrzej Kluczewski

unread,
Feb 26, 2000, 3:00:00 AM2/26/00
to

----- Original Message -----
From: Wojciech Łapiński <woj...@proszynski.com.pl>
To: <pl-rec-mo...@newsgate.pl>
Sent: Friday, February 25, 2000 10:39 AM
Subject: Re: HMS Victory

> Szanowny Panie Andrzeju!
> Słuchając od początku (wielce pouczajacej i ciekawej skadinad dyskusji)
chcialbym
> zapytac i ew. prosic o porade. Od paru lat buduje modele statków, z
poczatku byly to
> papierowe, ostatnio drewniane z zestawów firm Billing Boats i Artesania
Latina.
> Pytanie: Czy budowal Pan takie modele (drewniane) i jak wyglada Panskie
> doswiadczenie w tym zakresie ?

Jako młody chłopak budowałem oczywiście w drzewie (plastików wtedy nie
było), ale
nie miałem tych wiadomości co dziś więc i modele były jakie były.
Na starość kiedy mi "odbiło" na temat modelarstwa zabrałem się za plasttiki,
bo budowa
modeli drewnianych wymaga jednak pewnego zaplecza, a latanie w moim wieku
4 dni w tygodniu popołudniami do modelarni nie wchodzi raczej w rachubę
(tylko z powodu
czasu). No ale czym skorupka .......

Czasami marzy mi się - wywalam z pokoju wszystkie meble i zaczynam
budować np. takiego CUTTY SARK w skali 1:25 ale "bo miewamy czaem głupie
sny....."

> Co moze Pan polecic z takich modeli ?
> Na ile wiernie oddaja one dawna rzeczywistosc i ktora z firm robi
najlepsze modele ?

Produktów tych firm, o których Pan pisze nie znam. Kupiłem kiedyś VASA
(czeskiej
firmy ... nie podam), ale po dogłębnym przestudiowanu zawartości
stwierdziłem, że
zawartość pudełka nadaje się jedynie na materiał modelarski.
Dostałem też w prezencie NINĘ Kolumba włoskiej firmy bodajże Mini Memoli
(czy coś
podobnego - mają zwariowane logo) i ten zestaw już jest przyzwoity (mam
zamiar to robić).

Generalna uwaga dotycząca zestawów żaglowców (głównie plastików, ale i
drewnianych
które oglądałem) większość, poza naprawdę nielicznymi wyjątkami wymaga
solidnej
waloryzacji. O ile kadłub jest jeszcze do przyjęcia to reszta, szczególnie
olimowanie
i żagle - ręce opadają. Do chlubnych wyjątków należą tu zestawy Hellera
Victory,
Le Chebec, Solen Royal oraz Revela Constitution. Oczywiście na pewno są i
inne, ale te
akurat znam.
Z kartonu natomiast świetne są zeszyty firmy SHIPYARD

Ponieważ jeżeli coś robić to z sensem. Naprawdę warto skompletować
odpowiednią
dokumentację, a szczytem marzeń jest zdobycie w miarę dokładanych planów
budowanej
jednostki. Myślę że warto nawet z pół roku poczekać z robotą, a mieć
naprawdę fajny
model.

Proszę podać o jakie konkretnie modele Panu chodzi, a postaram się w miarę
możliwości pomóc

Pozdrowienia
Andrzej Kluczewski (a_kluc...@poczta.onet.pl)

Radek T.

unread,
Feb 29, 2000, 3:00:00 AM2/29/00
to

>Czasami marzy mi się - wywalam z pokoju wszystkie meble i zaczynam
>budować np. takiego CUTTY SARK w skali 1:25 ale "bo miewamy czaem głupie
>sny....."


.... czyli jakieś 2,5-3m modelu !

A w Muzeum Vasa w Sztokholmie jest model Vasa w skali 1:10...
:))

R@dek T.


0 new messages