Mam do zrobienia formę, w której pierwsza warstwa ma być żelkotem.
Czy w takim razie można na żelkot położyć później warstwy żywicy epoksydowej
z tkaniną?
A może lepiej zrobić sobie "żelkot" samemu zagęszczając żywicę epoksydową z
krzemionką?
Czy powinno się warst epoksy kłaść na żelkot od razu "na mokro", czy
poczekać, aż żelkot całkowicie zwiąże?
--
Lukasz
N 50 05' 04"
E 19 53' 43"
> poczekać, aż żelkot całkowicie zwiąże?
a ja mam jeszcze jedno pytanko, czy mozna przesaczac mate szklana zelkotem
, zamiast zywicy? O ile slabszy jest taki elemnt?
Pozdrawiam, T>
> Czy powinno się warst epoksy kłaść na żelkot od razu "na mokro", czy
> poczekać, aż żelkot całkowicie zwiąże?
trzeba poczekać aż zwiąże
>
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Żelkot jest to zagęszczona żywica (poliestrowa lub epoksydowa). Zastosowanie-
wierzchnia warstwa elementów kompozytowych lub form negatywowych. Żelkot można
zakupić gotowy, lub wykonać we własnym zakresie (np.żywica + aerosil).
> Czy powinno się warst epoksy kłaść na żelkot od razu "na mokro", czy
> poczekać, aż żelkot całkowicie zwiąże?
Nie stosuję żelkotów poliestrowych. W przypadku żelkotu epoksydowego należy
albo kolejne warstwy dawać przed utwardzeniem się poprzedniej, albo poczekać
do utwardzenia warstwy, zmatowić ją (np. papier ścierny) i wtedy nakładać
kolejną. Pierwsza opcja zdecydowanie lepsza.
Pozdrawiam,
Radek
Sklep, o którym pisałem, to WAX na Pachońskiego w Krakowie. Goście
specjalizują się w kompozytach, więc nie podejrzewam, że sprzedawca nie wie,
lecz, że może ja go źle zrozumiałem i w danej chwili nie mieli żelkotu
epoksydowego. W każdym razie wtedy tak mnie zaskoczył, że na miejscu
zaniemówiłem.
Na razie robię taki próbny kadłubik samolotu o długości 30cm. Zupełnie na
próbę, ponieważ nigdy jeszcze nie robiłem w kompozytach, i nie chcę czegoś
zepsuć/ przeoczyć w normalnej wielkości. Na razie jestem na etapie 3-ej
warstwy gipsu i szlifowania.
Szczególnie jestem dumny z kształtu kadłuba. Po prostu narysowałem jakiś od
ręki z głowy: rzut z góry, z dołu, wymodelowałem wręgi, powycinałem,
posklejałem i wyszło mi coś na kształt śmigłowca Bell UH-1. W każdym razie
jestem mile zaskoczony łatwością, z jaką robi się bardziej skomplikowane
kształty tą metodą i niemile zaskoczony ilością dni, które trzeba poświęcić
na przygotowanie kadłuba (chyba będzie tego ze 2 tygodnie z powodu czasu
schnięcia poszczególnych warstw gipsu, gipsu, gipsu, gipsu, uni-gruntu,
pasty do butów, żywicy, znowu pasty do butów, jeszcze raz żywicy itd.).
Ten kadłubik to raczej prototyp w pomniejszonej skali. Ten też poleci co
najwyżej do kosza (albo najwyżej stanie na półce), ale na czyms muszę zdobyć
szlify (taaa - szlify - to dobre słowo). Jak będzie gotowy, to pochwalę się
zdjęciami. Na szczescie mam w zapasach lakier dwuskładnikowy, o którym
piszesz.
I jeszcze jedno pytanko: kupiłem dziś oryginalny wosk na rozdzielacz. Jak to
nakładać? Szmatką? Wysycha toto, jak pasta do butów? Ile warstw?