Mój kolega lata na paralotniach i twierdzi, że akrobacje na paralotniach
robi się nad wodą właśnie dlatego, że gdyby linki się poplątały i
skrzydło straciło nośność, to pilot wypina się z uprzęży i wskakuje do wody.
Jednak teza o bezpiecznym skoku do wody z 1 km wydaje mi się nieco
przesadzona. Wiadomo, że skoczek w locie swobodnym osiąga prędkość do
180km/h, więc musiała by istnieć technika, żeby przeżyć zderzenie z
taflą wody przy tej prędkości.
Ktoś mógłby ten temat rozszerzyć?
--
Tomek
na szybko wygooglalem najwyzszy skok do wody z 50m
http://www.youtube.com/watch?v=y8dAzeulssg
pomijajac opor powietrza i przeliczajac na szybko
V=pierwiastek(2*g*h)
V=pierwiastek(2*9,81*50)
V=31.3m/s = 112.8 km/h
jego predkosc mogla dojsc do 100km/h przy kontakcie z woda
bandaze usztywniajace na kolana cale mu sie porwaly
wchodzi do wody stopami, zeby przelamac napiecie powierzchniowe wody
(woda z powodu gestosci i lepkosci wytwarza duzy opor hydrodynamiczny,
proporcjonalny do kwadratu predkosci skoczka. Czyli w momencie wejscia
do wody, skoczek dodatkowo poddany jest duzym przyspieszeniom
(spowolnieniu). Nie jest to co prawda zderzenie z betonem, ale po
pokonaniu napiecia powierzchniowego, to tez moze byc znaczacym czynnikiem)
Pozdrawiam
Dawid
> Ktoś mógłby ten temat rozszerzyć?
Paralotniarze mają takie spadochrony ratownicze. One spowalniają opadanie.
Pod tym adresem
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C4%99dko%C5%9B%C4%87_graniczna jest wywód,
z którego wynika, że prędkość spadania skoczka może ociągnąć 320 km. Moim
zdaniem nie ma możliwości przeżycia upadku z taką prędkością przez
człowieka. Jeśli nawet nie zginie w chwili kontaktu z wodą, to skutki
opóźnienia spowodowanego zmianą środowiska będą śmiertelne i albo dojdzie
do krwotoku wewnętrznego, albo uszkodzenia kręgosłupa. Po za tym latem nad
zbiornikami wodnymi są prądy opadające. Grunt jest cieplejszy od wody,
Zatem raczej paralotniarze będą latali nad gruntem, a nie wodą.
Być może Twój kolega nie dość dokładnie słyszał o tym, jak się skacze na
spadochronie do wody. Otóż faktycznie przy lądowaniu na wodzie, zwłaszcza z
oporządzeniem, należy się wypiąć z uprzęży i skoczyć - ale z kilku metrów.
Chodzi o to, by skoczka nie nakrył spadochron, bo ciężko się pływa pod
szmatą i to jeszcze wśród licznych linek. Ale to chodzi o kilka metrów, a
nie kilometrów.
Twierdzi ze mozna po 1 km swobodnego lotu bezpiecznie wyladowac w wodzie?
I amerykanscy komandosi jeszcze tego nie robia?
KJ
Mnie też się to wydało niewiarygodne, bo gdyby to było takie proste, to
nie tylko amerykańscy komandosi, ale amatorzy na całym świecie skakali
by do wody bez spadochronów.
Ja myślę, że pod tym jego pojęciem "istnieją takie techniki", kryje się
właśnie ten ratunkowy spadochron spowalniający.
Serio z tym skakaniem do wody?
Bo generalnie jest cholernie trudno określić wysokość do gładkiej tafli
wody, ja bym wolał nożem ciąć się przez szmatę niż ryzykować skok.
Szkolenie do skoków ratowniczych miałem z 13 lat temu ale jeśli dobrze
pamiętam to instruktor spadochronowy mówił żeby tak nie robić i wypinać
się po dotknięciu nogami tafli wody.
Z tym paralotniami to nie chodzi o spadochron bo ten powonień spowalniać
poniżej 6m/s , ale o to że jak spadochron zaplącze się w paralotnie lub
pilot zablokuje się w spirali i takiej cfg. walnie w wodę to będzie
mniej bolało niż o ziemię.
Serio. Sposób jest prosty. Wypinasz się i lecisz trzymając rękami szelek.
Jak zasobnik wiszący na lince dotyka wody, to się puszczasz. To jest
właśnie kilka metrów. Móiłem o skokach desantowych. Jak worka nie masz, to
faktycznie pewnie przydotknięciu wody. W każdym razie lądowanie w uprzęży
jest dość niebezpieczne.
>
> Szkolenie do skoków ratowniczych miałem z 13 lat temu ale jeśli dobrze
> pamiętam to instruktor spadochronowy mówił żeby tak nie robić i wypinać
> się po dotknięciu nogami tafli wody.
No dokładnie. Ale wypiąć się musisz wyżej.
>
> Z tym paralotniami to nie chodzi o spadochron bo ten powonień spowalniać
> poniżej 6m/s , ale o to że jak spadochron zaplącze się w paralotnie lub
> pilot zablokuje się w spirali i takiej cfg. walnie w wodę to będzie mniej
> bolało niż o ziemię.
Być może. W sumie lepiej, niż w ziemię, ale na pewno nie z kilku kilometrów
bez niczego, bo to zadnych szans nie daje. No moze prawie, bo opisano w
literaturze chyba ze dwa przypadki przeżycia takich upadków. Jeden strzelca
z trafionego bombowca i drugi jakiejś stiuardesy. Druga sprawa, to pułap
lotów paralotni. Sam nie latam, ale mam kolegę, któy się w to bawi ze dwa
lata. Nie dam sobie nic uciąć, ale oni chyba nei latają ponad 2.500 m. No
to raczej ciężko spaść w takiej sytuacji z 4 km. Ale podobno chmury mogą
wciągać i bywało, że ktoś się przeleciał na 10 km, ale to zawsze kończy się
bardzo poważnie z powodu zimna i braku tlenu.
Tak właśnie robiliśmy to jakieś 30 lat temu w wojsku.
--
Wę-ek
:-)
Zmien lepiej kolegow bo ten wyraznie majaczy.
Bylo setki prob sambojczych skokow z mostu Zlota Wrota w San Francisco,
wysokosc zaledwie okolo 75 m. Tylko drobny procent (okolo 2%) tych ludzi
przezywa taki skok, coprawda to nie zadni komandosi ale to tez tylko "glupie"
75 m.
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
a bym s tej wysoko�ci bez problemu wszed� p�ynnie na g��wk�.Chodzi o
perecyzje....
jk
trochę przemyśleń:
https://groups.google.com/group/pl.rec.paralotnie/browse_thread/thread/5f6987e490d2c35b?tvc=2&hl=pl
Część paralotniarzy jest koszmarnie wręcz niedouczona o podstawowych
sprawach typu fizyka lotu, organizacja przestrzeni powietrznej, prawo
lotnicze, meteo (czyli prawie wszystko :) ale są też wyjątki w drugą
stronę). Jakiś tydzień temu gość wylądował na paralotni w górnym
zbiorniku na Żarze i jak opowiadano potem na lotnisku niewiele brakowało
a by się utopił zaplątawszy się w linki. Ale akurat tam to chyba lepiej
nie zapuszczać się w głąb zbiornika bo można być zmiksowanym przez
turbiny. Ponoć obsługa może zgodnie z przepisami spuścić łódkę na wodę
dopiero po wyłączeniu turbin?
>> przezywa taki skok, coprawda to nie zadni komandosi ale to tez tylko
>> "glupie"
>> 75 m.
>
> a bym s tej wysoko�ci bez problemu wszed� p�ynnie na g��wk�.Chodzi o
> perecyzje....
>
> jk
Zr�b to dla dobra ludzko�ci... :-)
--
m.
Chyba nie tak. Jak jest na Żarze to nie wiem, ale w Niedzicy przed
wlotem wody jest krata o oczku 10x10 cm, więc człowiek tam na pewno nie
wpadnie. Podejrzewam, że raczej chodzi o to, że są zawirowania na
powierzchni spowodowane ruchem wody w kierunku turbin, więc łódka mogła
by zatonąć w skutek tych zawirowań.
Takich co tak skakali to pewnie trochę było. Tylko jakoś nie idzie
znaleźć żadnego który by opowiedział jak mu poszło...
--
Darek
Człowiek takoż. W turbiny nie wpadnie ale go przy tych kratach napór
wody utopi. Nie kijem go to pałką...
--
Darek
> Chyba nie tak. Jak jest na Żarze to nie wiem, ale w Niedzicy przed wlotem
> wody jest krata o oczku 10x10 cm, więc człowiek tam na pewno nie wpadnie.
Rozmiary oczek 10 x 10 cm nie gwarantują tego, ze człowiek tam nie
wpadnie - co do zasady. Jedynie gwarantują, że nie wpadnie w jednym
kawałku. Jak człowiek o taką kratę uderzy, to będzie na niego działać
ciśnienie dynamiczne przepływającej cieczy. Jesli będzie odpowiednio
wysokie, to z drugiej strony po prostu wylecą kawałki. Miałem
nieprzyjemność oględzin mężczyzny, który w Krakowie na dworcu w Płaszowie
gdzieś na początku lat 90-tych wyskoczył z jadącego pociągu i "przeleciał"
przez słup trakcji elektrycznej. Taka kratownica z chyba mniejszymi niż 10
x 10 cm oczkami. Stojąca za słupem przypadkowa kobieta została nie tyle
uderzona, co ochlapana tym, co się przedostało, a przedostało się wszystko.
Pominę opis, bo mało ciekawy, ale każdy sobie może wyobrazić.
> Pomin� opis, bo ma�o ciekawy, ale ka�dy sobie mo�e wyobrazi�.
Wystarczy zrobi� kotlety mielone, przepuszczaj�c mi�so przez
maszynk� do mielenia?... ;) Co to jest wy��czenie turbin? To
turbiny nap�dzaj� wod� czy woda nap�dza turbiny?
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' eneuel@@gmail.com '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/....
W kanale turbin s� odpowiednie zasuwy. Cho�by w celu regulacji czy
zatrzymania turbiny do remontu. Zamkniesz kana�, no to woda nie pop�ynie.
Pewnie o to mu chodzi�o.