Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Śmierć rok po roku

339 views
Skip to first unread message

Wojciech Skaba

unread,
Jul 20, 2001, 4:43:44 AM7/20/01
to
Śmierć rok po roku
Życie Warszawy, 20.07.01

Puerto Cabello. 12 lipca 2001 roku. W
katastrofie samolotu skytruck ginie prezes
PZL Mielec. Rok wcześniej, 14 czerwca 2000
r.,
Baranów Sandomierski. Prezentacja skytrucka
dla kontrahentów. W wypadku samochodowym
ginie wiceprezes PZL Mielec. Co łączy
oba wypadki? Wenezuelska firma Overtec. W
wypadku M-28 skytruck zginęło 13 osób.
Oprócz pięciu Polaków również szefowie firmy
Overtec, z którą Mielec współpracuje na
rynku wenezuelskim. Z opisu wypadku wynika,
iż wydarzyło się coś dziwnego. Zrobienie
tzw.
świecy po starcie to samobójstwo.
Wenezuelski pilot był doświadczonym
lotnikiem. Ponad rok temu w Baranowie
Sandomierskim
odbywał się kurs dotyczący skytrucka. Na
trasie do Mielca, w Padwi Narodowej,
zdarzył się wypadek. Na poboczu znaleziono
zgniecionego seata toledo, prowadzonego
przez kierowcę zarządu mieleckich zakładów
Zenona Budaja. Był w nim główny prawnik
Overtecu Rafael Aldereguia. Śledztwo w tej
sprawie umorzono. Prokuratura ustaliła, że
przyczyną wypadku był błąd kierowcy. Seat
miał
jechać 150 km na godzinę. - Znałem Budaja -
mówi nasz informator. - Jak widział znak
ograniczający prędkość do 60, jechał 59 km
na
godzinę. Prezes Aeroklubu Mieleckiego
Wiesław Cena mówi: - Przeraża mnie fakt, że
rok temu miał miejsce wypadek drogowy, który
powalił PZL Mielec na ziemię. Pytany o
ostatnią katastrofę dodaje - Biorąc pod
uwagę absolutny brak sentymentów w świecie
biznesu,
powinno się wziąć pod uwagę także i taką
ewentualność, że samolot runął na ziemię, bo
ktoś stymulował taki przebieg wydarzeń. Pech
przypomniał znowu o sobie 12 lipca 2001
roku. W wypadku M-28 skytruck w Puerto
Cabello w Wenezueli zginęło 13 osób. Pięciu
Polaków: prezes PZL Mielec, Daniel Romański,
Jan Sęk, Andrzej Koper i Piotr Bień z PZL
oraz Stanisław Padykuła, wiceprezes Agencji
Rozwoju Przemysłu. Zginęli też: wenezuelski
pilot, szefowie firmy Overtec i
przedstawiciele armii wenezuelskiej oraz
rządu. Jedynym,
który przeżył, jest pilot oblatywacz Czesław
Żywocki, który został na płycie lotniska.
Pierwsze reakcje mówiły o prawdopodobnym
błędzie
pilota, choć zaznaczano też, że to bardzo
doświadczony pilot. Do Wenezueli udała się
6-osobowa polska delegacja, która na miejscu
miała pomóc wyjaśnić, co było przyczyną
katastrofy. Nasz informator twierdzi, że z
opisu wypadku wynika, iż musiało wydarzyć
się coś
dziwnego. Jeśli ktoś zna ten typ samolotów,
wie, że zrobienie tzw. świecy po starcie
musi skończyć się tragicznie. - Wiem, że to
tylko
durne plotki, ale podobno ktoś, kto widział
na miejscu wypadek, uważał, że albo pilot
chciał popełnić samobójstwo, albo szaleju
się
najadł - mówi. Przerażający zbieg
okoliczności - To straszne - mówi Czesław
Żywocki. - Przecież to byli moi przyjaciele.
Znałem ich
wszystkich, także tego pilota. Wenezuelscy
piloci są bardzo dobrymi fachowcami, są
ostrożni, każdy z nich ma na koncie kilka
tysięcy
przelatanych godzin. Także ten skytruck
przeleciał bodaj 18 tys. godzin. Nie
potrafię tego wytłumaczyć. Zygmunt Mazan,
szef polskiej
ekipy badającej na miejscu przyczyny
wypadku, dodaje, że dopiero dzisiaj może
dojść do przewiezienia czarnej skrzynki do
laboratorium. - Wszystko zależy od decyzji
wenezuelskiej prokuratury, która nadzoruje
śledztwo - mówi. - Badane są różne wątki.
Jednym z nich jest błąd pilota, innym udział
osób trzecich. Z kolei #prezes Aeroklubu
Mieleckiego, pilot doświadczalny, Wiesław
Cena,
który wylatał na M-28 skytruck kilkaset
godzin, w rozmowie z rzeszowskimi
dziennikarzami powiedział: - Przeraża mnie
fakt, że rok temu
miał miejsce wypadek drogowy, który powalił
PZL Mielec na ziemię. Zginął wówczas członek
zarządu, drugi był o krok od śmierci. Wśród
ofiar był także główny prawnik Overtecu,
firmy, która pośredniczyła przy podpisaniu
kontraktu na dostawę skytrucków do
Wenezueli.
Teraz zginęła cała czwórka Overtecu.
Właściwie przestał on istnieć. Biorąc pod
uwagę absolutny brak sentymentów w świecie
biznesu,
zwłaszcza gdy w grę wchodzą duże pieniądze,
powinno się przeprowadzić śledztwo, by
sprawdzić, czy to na pewno był wypadek.
Należy brać pod uwagę wszelkie
ewentualności, także i taką, że samolot
runął na ziemię, bo ktoś stymulował taki
przebieg wydarzeń".
Rzecznik wie, że nie wie W dniu ukazania się
rozmowy w rzeszowskiej gazecie
skontaktowaliśmy się z Wiesławem Ceną. -
Dzisiaj
zabroniono mi rozmawiać na ten temat -
usłyszeliśmy i prezes Cena odłożył
słuchawkę. Na temat wypadku nie chciał
wypowiadać się
także jeden z wiceprezesów, dyrektor
finansowy PZL Mielec, Andrzej Szortyka. Alex
Saldano z największego wenezuelskiego
dziennika
"El Universal", który napisał, że w Puerto
Cabello zginęło ośmiu Polaków, uważa, że
śledztwo w tej sprawie będzie długie i
żmudne. -
Uczestniczą w nim przedstawiciele Sił
Powietrznych, Obrony Cywilnej, prokuratorzy
i tzw. Bomberos, czyli siły
antyterrorystyczne,
specjaliści od ładunków wybuchowych -
powiedział. Grzegorz Kruszyński, rzecznik
prasowy PZL, pytany o pecha prześladującego
mielczan, odpowiedział, że nie dostrzega
niczego, co mogłoby połączyć trzy ostatnie
zarządy zakładów. - Nic nie łączyło tych
ludzi -
twierdzi. Rzecznik odesłał nas do Krzysztofa
Dubińskiego, głównego doradcy handlowego
PZL. On też uważa, że łączenie wszystkich
faktów z ostatnich lat jest bezcelowe. -
Przecież stary zarząd poszedł siedzieć -
mówi. Pytany o cudzoziemca, który zginął w
wypadku
samochodowym, odpowiedział, że nie pamięta,
skąd był, ale, dodaje nie pytany, na pewno
nie z firmy Overtec. Mylił się, co dziwi tym
bardziej, że wszyscy wiedzą, kim był zmarły
cudzoziemiec, tylko nie główny doradca PZL i
rzecznik prasowy. Aż strach myśleć... Ponad
rok temu w należącym do Agencji Rozwoju
Przemysłu zamku w Baranowie Sandomierskim
odbywał się kurs dotyczący skytrucka. Na
pożegnalnej kolacji spotkało się kilkanaście
osób. Prezesi, piloci, Wenezuelczycy. Był
też główny prawnik Overtecu, tłumacz z
angielskiego i hiszpańskiego, 35-letni
Rafael Aldereguia, Amerykanin pochodzenia
wenezuelskiego. Po godz. 23 ktoś powiadomił
policję i pogotowie, że na trasie z Baranowa
do Mielca, w Padwi Narodowej, zdarzył się
wypadek. Okazało się, że seat toledo,
prowadzony przez kierowcę zarządu PZL, 43-
letniego Zenona Budaja, leży zgnieciony na
poboczu. Poza kierowcą, którego ciało
znaleziono obok, na miejscu zginęli
wiceprezes Aleksander Palej i Rafael
Aldereguia. Wiceprezes Andrzej Szortyka w
stanie ciężkim
trafił do szpitala. - Nic nie pamiętam -
mówi dzisiaj. Śledztwo w tej sprawie
umorzono. Prokuratura i policja ustaliły, że
przyczyną wypadku
był błąd kierowcy, który nie dostosował
prędkości do warunków jazdy. Biegli
stwierdzili, że prędkość seata w momencie
wypadku
wynosiła ok. 150 km na godz. Uznano także,
że informacje o rzekomym drugim samochodzie,
który wyjechał z Baranowa, a także o
uczestnictwie osób trzecich nie są
prawdziwe. - Znałem człowieka, który
prowadził auto mówi nasz informator. - To
taki typ kierowcy,
który, jak widzi obok drogi znak
ograniczający prędkość do 60., jedzie 59 km
na godzinę. Słyszałem od jednego z
dyrektorów, że prosił
Zenka, żeby przyspieszył, bo mu odjedzie
pociąg. Ten skwitował, że następny jest za
trzy godziny i na pewno zdąży. Kierowcę znał
także pilot Czesław Żywocki, który w zeszły
czwartek obserwował upadek skytrucka w
Puerto Cabello i w dalszym ciągu przebywa w
Wenezueli. Przeprowadziliśmy z nim krótką
rozmowę telefoniczną. - Czy pamięta Pan
wypadek sprzed roku w Padwi? - Tak. Ciężko
mi o
tym wszystkim mówić. Teraz ten samolot,
wcześniej samochód... Jechałem wtedy do
Baranowa na kolację tym seatem. Prowadził
Zenek. - Miał Pan szczęście. Przecież mógł
Pan nim także wracać. - Tak miało być.
Miałem wracać razem z kolegami. Nie pamiętam
dlaczego, ale wsiadłem do drugiego
samochodu... To koło mnie cały czas chodzi,
aż strach myśleć. Służby, miliony,
cudzoziemcy Pod
nadzorem prokuratora Lesława Myrdy z VI
Wydziału (ds. przestępczości zorganizowanej)
Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie,
tamtejsza delegatura Urzędu Ochrony Państwa
prowadzi śledztwa w trzech sprawach
dotyczących mieleckich zakładów. Dokładnie:
dwóch upadłych już firm, WSK PZL Mielec SA i
Zakładu Lotniczego PZL-Mielec sp z o.o.,
poprzedniczek obecnego PZL. W pierwszej
ze spraw podejrzanym zarzuca się wyrządzenie
szkody w kwocie 15 710 092 zł, która
powstała w wyniku współpracy z zagraniczną
firmą
Grand Limited. Zarzuty obejmują także
przyjmowanie korzyści majątkowych przez
niektórych członków zarządu obu spółek. W
drugiej
sprawie podejrzanym zarzuca się
przywłaszczenie udziałów wartości 45 986 000
zł w spółce PZL-Mielec Cargo na szkodę WSK
PZL
przy użyciu sfałszowanych dokumentów.
Ostatnia ze spraw dotyczy działania na
szkodę Zakładu Lotniczego PZL. Kilku
członkom
zarządu zarzuca się nielegalną sprzedaż
wierzytelności, wynikającej z programu
Iryda. Inni podejrzani z Ministerstwa Obrony
Narodowej
dopuścili się nieprawidłowości w zakresie
postępowania z dokumentami. Wszystkie
śledztwa trwają i prokuratura nie może
przygotować
aktu oskarżenia. Obok przedstawicieli Grand
Ltd., członków zarządu WSK PZL i ZL PZL,
podejrzani są także bardzo wysocy urzędnicy
z
MON oraz Władymir W., obywatel Białorusi,
mieszkający w jednej z podwarszawskich
miejscowości. - Prowadzi on legalną firmę
handlową - mówi prokurator Lesław Myrda. -
Podejrzewamy go o współudział w wyłudzeniu z
MON informacji i dokumentów dla
bułgarskiej firmy. Władymir W. miał też
niewątpliwe kontakty z Grand Ltd. Na
pytanie, czy wśród podejrzanych są
ministrowie, prokurator
nie odpowiada. - Osoby te sprawowały jedne z
najwyższych funkcji w resorcie obrony -
usłyszeliśmy. Nasz rozmówca nie potwierdził
ani
nie zaprzeczył powiązaniom podejrzanych z
handlem narkotykami. - Niczego jednak nie
wykluczam, prowadząc te sprawy - powiedział.
- W żadnym śledztwie przedmiotem sprawdzeń
nie jest fakt czyjejkolwiek pracy lub
współpracy z UOP albo WSI - dodał. Nie
chciał
jednak odpowiedzieć, czy podejrzani mieli
powiązania ze służbami specjalnymi.
Interesowało nas także, czy którakolwiek ze
spraw wiąże
się z wypadkami, jakim ulegli członkowie
zarządów mieleckich firm wraz z
wenezuelskimi partnerami. - Nie odpowiem na
to pytanie

tompac

unread,
Jul 20, 2001, 7:11:52 AM7/20/01
to
Witam!
Może ktoś przypomni tajemnicze wypadki z okresu międzywojennego.
Trudno dać wiarę samym zbiegom okoliczności.
pozdr

--
------------------------------------
Zapraszam na:
www.tompac.republika.pl - GG741042
Foto reportaże z:
ILA 2000, MSPO 2000, AIR SHOW Radom 2000
29 Rajd Elmot, 58 Rajd Polski. 27 Rajd Kormoran,
oraz inne

.


P@sztet

unread,
Jul 30, 2001, 8:20:04 AM7/30/01
to
O... uaktywnili się Żydzi i cykliści.
M.

tompac

unread,
Jul 30, 2001, 4:07:53 PM7/30/01
to

> O... uaktywnili się Żydzi i cykliści.
> M.

O q..a zdemaskowałeś mnie

PS To i faszystów na liscie mamy?


P@sztet

unread,
Jul 31, 2001, 10:08:19 AM7/31/01
to
> O q..a zdemaskowałeś mnie

Nie Ciebie, tylko tych którzy stoją za tymi wypadkami. Od czasów Lenina
wiadomo, że nie ma wypadków - są tylko spiski światowego imperializmu.
... A kto w to wierzy to już jego sprawa.
M.


0 new messages