Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Ślepa polędwica

497 views
Skip to first unread message

stch...@gmail.com

unread,
Apr 18, 2014, 7:14:00 AM4/18/14
to
No chyba wiecie o co chodzi. Wołowa. Wygląda pięknie, jest zdecydowanie tańsza od tej nieślepej, ale... Na 3-4 minutowe steki za cholerę się nie nadaje, bo wychodzi z tego "zelówa". Hahhh.. Kiedyś próbowałem zrobić z tego pieczeń. Marynowanie w wińsku, przyprawy, ciuta saletry, 2 doby w lodówie, i sruuu.. do piekarnika (180st, 2 godziny). Aromat i sosik super, ale miącho nadal "zelówa".

Jakieś porady ...?

Ikselka

unread,
Apr 18, 2014, 3:01:05 PM4/18/14
to
Dnia Fri, 18 Apr 2014 04:14:00 -0700 (PDT), stch...@gmail.com napisał(a):

> No chyba wiecie o co chodzi. Wołowa. Wygląda pięknie, jest zdecydowanie tańsza od tej nieślepej, ale... Na 3-4 minutowe steki za cholerę się nie nadaje, bo wychodzi z tego "zelówa". Hahhh.. Kiedyś próbowałem zrobić z tego pieczeń. Marynowanie w wińsku, przyprawy, ciuta saletry, 2 doby w lodówie, i sruuu.. do piekarnika (180st, 2 godziny). Aromat i sosik super, ale miącho nadal "zelówa".
>
> Jakieś porady ...?

Jeśli chce się polędwicę, nie kupować ligawy, tylko polędwicę. Albo DUSIĆ
obsmażoną ligawę 4 godziny od osiągnięcia wewnątrz mięsa temperatury
scinania się białka.
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau

stch...@gmail.com

unread,
Apr 18, 2014, 4:29:37 PM4/18/14
to
Jasne, że jak się chce polędwicę, to trza kupować polędwicę. Szkopuł w tym, że jak przyjdzie na nią chcica, a ta przychodzi nieprzewidywalnie ni z gruchy ni pietruchy, to tak od strzału se jej nie kupisz. Trza zamawiać. Ale nie w tym rzecz... Chyba ze 2 razy w życiu pitrasiłem, no i tak jak piszesz, proces trwał jakieś dobre 4 godziny. Niestety efekt raczej mizerny. Smakowo tak sobie, a co nieciekawe, mięso rozłaziło się wzdłuż włókien i nadal było takie gumiate.

Ikselka

unread,
Apr 18, 2014, 4:37:01 PM4/18/14
to
Więc pewnie nie rozluźniłeś mięsa przed duszeniem - trzeba było pobić
bokiem drewnianej deski miejsce przy miejscu, ale nie kalecząc, czyli mocno
ale z wyczuciem. I nie piec, tylko dusić.

stch...@gmail.com

unread,
Apr 18, 2014, 6:03:17 PM4/18/14
to
Nieprecyzyjnie się wyraziłem... Otóż raz gadzinę dusiłem. Podobnie jak opisałaś. No i kurka wódka niestety efekt raczej mizerny. Sos SUPER, miącho też, ale ta włóknista konsystencja włażąca w zęby to trochę nie hallo..

Zrobię eksperyment:

Czerwone wytrawne, parę goździków, owoc jałowca, pieprz, ziele, liść, ot typowy grzaniec.. Ciuta cukru do tego.. Po obstygnięciu utopię w tym miącho na jakieś 2 dzionki.

I myślę sę upitrasić to szybko w wysokiej temperaturze - szybkowar.

Co o tym sądzisz?

Ikselka

unread,
Apr 19, 2014, 1:55:28 PM4/19/14
to
Szybkowar... hmmm... Mięso będzie i tak suche. Zabejcuj (warzywa w
plastrach jak na rosół, olej, wino lub ocet winny, pieprz, miód, bez soli)
na 3-4 dni, potem podsmaż ze wszystkich stron na ostrym ogniu, posól, uduś,
jak pisałam. Na wywarze z duszenia zrób sos (bez smietany), na czas
zaciągania sosu zaprażoną mąką wyjmij mięso, pokrój w plastry, a jak sos
się zagotuje, włóż plastry, przykryj, chwilę podgrzej, zostaw w ciepłym
miejscu. Sos robi cuda z włóknami, kiedy mięso jest poporcjowane - wchodzi
między nie i jakoś tak rozpulchnia. Ale najpierw musowo 4 (a i 5) godzin
pyrkania mięska.

cef

unread,
Apr 19, 2014, 3:13:10 PM4/19/14
to
W dniu 2014-04-19 00:03, stch...@gmail.com pisze:

> Zrobiďż˝ eksperyment:

Skoro ju� Ci proponuj� 4-5 godzin duszenia, to mo�e sous-vide?
Mi�so ma twardo�� zbli�on� do w�tr�bki drobiowej (mo�e nieco twardsze)
- rozp�ywa si� w ustach.

stch...@gmail.com

unread,
Apr 20, 2014, 4:43:09 AM4/20/14
to
W dniu sobota, 19 kwietnia 2014 21:13:10 UTC+2 użytkownik cef napisał:
> W dniu 2014-04-19 00:03, stch...@gmail.com pisze:
>
>
>
> > Zrobię eksperyment:
>
>
>
> Skoro już Ci proponują 4-5 godzin duszenia, to może sous-vide?
>
Napisz coś o tym, bo nie kumam o co chodzi..

cef

unread,
Apr 20, 2014, 9:07:06 AM4/20/14
to
W dniu 2014-04-20 10:43, stch...@gmail.com pisze:

>>> Zrobiďż˝ eksperyment:
>>
>> Skoro ju� Ci proponuj� 4-5 godzin duszenia, to mo�e sous-vide?
>>
> Napisz coďż˝ o tym, bo nie kumam o co chodzi..

W sensie jak to si� robi, to wiem tyle co mo�na znale�� w google,
ale pr�bowa�em w restauracji i je�li przyrz�dzili tak jak w opisie,
to mogďż˝ poleciďż˝.

stch...@gmail.com

unread,
Apr 20, 2014, 11:23:48 AM4/20/14
to
W dniu niedziela, 20 kwietnia 2014 15:07:06 UTC+2 użytkownik cef napisał:
> W dniu 2014-04-20 10:43, stch...@gmail.com pisze:
>
>
>
> >>> Zrobię eksperyment:
>
> >>
>
> >> Skoro już Ci proponują 4-5 godzin duszenia, to może sous-vide?
>
> >>
>
> > Napisz coś o tym, bo nie kumam o co chodzi..
>
>
>
> W sensie jak to się robi, to wiem tyle co można znaleźć w google,
>
> ale próbowałem w restauracji i jeśli przyrządzili tak jak w opisie,
>
> to mogę polecić.

Poczytałem wujka googla. Zbyt skomplikowane, w technologie kosmiczne bawił się nie będę. Nie mniej jednak dzięki za dobre chęci.

"Dariusz K. Ładziak"

unread,
Apr 20, 2014, 1:55:57 PM4/20/14
to
Użytkownik Ikselka napisał:
> Szybkowar... hmmm... Mięso będzie i tak suche. Zabejcuj (warzywa w
> plastrach jak na rosół, olej, wino lub ocet winny, pieprz, miód, bez soli)
> na 3-4 dni, potem podsmaż ze wszystkich stron na ostrym ogniu, posól, uduś,
> jak pisałam. Na wywarze z duszenia zrób sos (bez smietany), na czas
> zaciągania sosu zaprażoną mąką wyjmij mięso, pokrój w plastry, a jak sos
> się zagotuje, włóż plastry, przykryj, chwilę podgrzej, zostaw w ciepłym
> miejscu. Sos robi cuda z włóknami, kiedy mięso jest poporcjowane - wchodzi
> między nie i jakoś tak rozpulchnia. Ale najpierw musowo 4 (a i 5) godzin
> pyrkania mięska.

A ja bym jeszcze to mięsko w tym sosie zostawił w chłodziarce co
najmniej do następnego dnia - żeberka w sosie cebulowym najlepsze są
trzeciego dnia po ugotowaniu, procesów dyfuzyjnych nie idzie zbytnio
przyspieszyć...

Pośpiech wrogiem dobrego gotowania!

--
Darek

wolim

unread,
Apr 20, 2014, 3:00:55 PM4/20/14
to
W dniu 2014-04-18 13:14, stch...@gmail.com pisze:
> No chyba wiecie o co chodzi. Wołowa. Wygląda pięknie, jest zdecydowanie tańsza od tej nieślepej, ale... Na 3-4 minutowe steki za cholerę się nie nadaje, bo wychodzi z tego "zelówa". Hahhh.. Kiedyś próbowałem zrobić z tego pieczeń. Marynowanie w wińsku, przyprawy, ciuta saletry, 2 doby w lodówie, i sruuu.. do piekarnika (180st, 2 godziny). Aromat i sosik super, ale miącho nadal "zelówa".
>
> Jakieś porady ...?

Porady są takie, że z ligawy robi się bitki, a nie steki. Zrób bitki.
Cienko pokrój mięso, to w zęby nie będzie wchodzić. I dobrze rozbij.

Pozdrawiam,
MW

Ikselka

unread,
Apr 20, 2014, 4:39:44 PM4/20/14
to
No coś w tym jest...

Ikselka

unread,
Apr 20, 2014, 4:44:41 PM4/20/14
to
Pewnie stara jest ta ligawa (tzn ze starej sztuki albo zestresowanej przed
ubojem), o której pisze Wątkodawca. Akurat taka mu się trafiła.
Wielokrotnie dusiam ligawę i była jak masełko, ale bez "pobicia" i
4-godzinnego duszenia absolutnie nie ma tego efektu.
0 new messages