Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

W kwestiach organizacyjnych...

3 views
Skip to first unread message

medea

unread,
May 8, 2012, 6:54:19 AM5/8/12
to
...to tylko tyle chciałam, że pomimo mojego lubienia kuchni i pichcenia,
przygotowywanie większych imprez niestety zawsze u mnie wiąże się ze
stresem. Pamiętam jak pokolenie moich rodziców i babć organizowało
przyjęcia imieninowe na kilkanaście osób, niektórzy samodzielnie
organizowali nawet domowe wesela własnym sumptem (na znacznie więcej
osób), ew. z pomocą zaprzyjaźnionych kobiet - teraz jak sobie o tym
pomyślę, to wydaje mi się to mało realne.
Ja lubię jak jedzenie jest świeżo przygotowane. Dopuszczam oczywiście
możliwość mrożenia niektórych potraw, ale i tak odgrzanie tego później,
żeby wszystko było równocześnie ciepłe i ładnie podane, jest po prostu
kłopotliwe. No i poza tym, kiedy się przygotowuje większe ilości
wszystkiego, to trudno włożyć odpowiednią ilość serca w każą potrawę. A
jak przy tym wszystkim samemu jeszcze się elegancko prezentować? ;)

Najbardziej lubię spontaniczne (lub pół spontaniczne) spotkania w gronie
kilku zaprzyjaźnionych osób, kiedy przygotowuję coś na luzie, bez obaw
czy się uda. I wtedy zazwyczaj wszystko się udaje. :)

Ewa

Bbjk

unread,
May 8, 2012, 7:39:22 AM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 12:54, medea pisze:
> Najbardziej lubię spontaniczne (lub pół spontaniczne) spotkania w gronie
> kilku zaprzyjaźnionych osób, kiedy przygotowuję coś na luzie, bez obaw
> czy się uda. I wtedy zazwyczaj wszystko się udaje. :)

Ja też spontanicznie lub pół, a w ogóle to w małym gronie.
Już mierzę swój czas i zwyczajnie szkoda mi go na wielkie spędy, za
którymi oboje nie przepadamy. Rodzina jest nieliczna niestety, a znajomi
wpadają rotacyjnie.

Jeśli już musiałoby być duże przyjęcie, to pozostaje restauracja, li i
jedynie. Teraz są już miejsca, gdzie można zjeść dobre rzeczy i w miłych
okolicznościach, wtedy odpada cały kłopot z przygotowaniem tych
wszystkich dań, można siedzieć, ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
nie siekaną chwilę wcześniej cebulą ;)

Natomiast rodzinne spotkania robiłabym chętnie i osobiście, gdyby
rodzina zechciała liczyć te kilkanaście osób.
--
B.

Ikselka

unread,
May 8, 2012, 7:41:58 AM5/8/12
to
Dnia Tue, 08 May 2012 13:39:22 +0200, Bbjk napisał(a):

> można siedzieć, ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą ;)

To tylko kwestia organizacji - wystarczy znaleźć czas na prysznic i perfumy
PO przygotowaniach.

Nixe

unread,
May 8, 2012, 8:54:32 AM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 13:39, Bbjk pisze:

> Jeśli już musiałoby być duże przyjęcie, to pozostaje restauracja, li i
> jedynie. Teraz są już miejsca, gdzie można zjeść dobre rzeczy i w miłych
> okolicznościach, wtedy odpada cały kłopot z przygotowaniem tych
> wszystkich dań, można siedzieć, ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą ;)

Pomijam już to, że gospodyni domu spędza wówczas czas z gośćmi, a nie
przy garach/lodówce/stole kuchennym przygotowując kolejne potrawy i
tylko częściowo uczestnicząc w rozmowach. Pół biedy, gdy kuchnia otwarta
na jadalnię, to można chociaż pokrzyczeć na odległość ;-)

N.

Nixe

unread,
May 8, 2012, 8:56:51 AM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 13:41, Ikselka pisze:
Zapach siekanej cebuli był zapewne tylko symbolicznym przykładem :)
Kwestia organizacji nie ma tu nic do rzeczy.
Pewne czynności nie wykonają się same, a nie ma nic bardziej
wkurzającego niż bieganie w fartuszku założonym na elegancką kreację.
Z kolei nie każdego stać na służbę kuchenną :D

N.

Qrczak

unread,
May 8, 2012, 9:01:31 AM5/8/12
to
Dnia dzisiejszego niebożę medea wylazło do ludzi i marudzi:
>
> ...to tylko tyle chciałam, że pomimo mojego lubienia kuchni i pichcenia,
> przygotowywanie większych imprez niestety zawsze u mnie wiąże się ze
> stresem. Ja lubię jak jedzenie jest świeżo przygotowane. Dopuszczam
> oczywiście możliwość mrożenia niektórych potraw, ale i tak odgrzanie tego
> później, żeby wszystko było równocześnie ciepłe i ładnie podane, jest po
> prostu kłopotliwe. No i poza tym, kiedy się przygotowuje większe ilości
> wszystkiego, to trudno włożyć odpowiednią ilość serca w każą potrawę. A
> jak przy tym wszystkim samemu jeszcze się elegancko prezentować? ;)

Czy Twój stres wynika tylko z powodu ewentualnej zbyt niskiej temperatury
czy urody podawanego jadła?

> Najbardziej lubię spontaniczne (lub pół spontaniczne) spotkania w gronie
> kilku zaprzyjaźnionych osób, kiedy przygotowuję coś na luzie, bez obaw czy
> się uda. I wtedy zazwyczaj wszystko się udaje. :)


Spontan jest zawsze najlepszy.

qr.a

Justyna Vicky S.

unread,
May 8, 2012, 9:23:42 AM5/8/12
to

Użytkownik "Qrczak" <qr...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:4fa91919$0$1232$6578...@news.neostrada.pl...
Co racja to racja :) Taki mieliśmy Sylwester w tym roku. Na spontana
wprosiliśmy się do znajomego, bo biedny został sam z psem (żona pilnowała
wnuków u dzieci, które mają psy nie znoszące psa znajomego). I okazało się,
że nagle zrobiło się nas 6 osób dorosłych + dziecko. Impreza składkowa,
każdy przyniósł co miał i było super :)

Pozdrawiam,

--
Justyna Vicky S.

Ikselka

unread,
May 8, 2012, 9:32:24 AM5/8/12
to
U mnie komunie były w domu - nie przypominam sobie biegania ani fartuszka,
ponieważ zawsze miałam wielką pomoc ze strony obecnych na przyjęciu pań z
rodziny. Pomoc polegała na podawaniu potraw, zmianie nakryć itp.

Qrczak

unread,
May 8, 2012, 9:48:22 AM5/8/12
to
Dnia dzisiejszego niebożę Nixe wylazło do ludzi i marudzi:
Trzeba jeszcze chcieć lubić uczestniczyć.

qr.a

Ikselka

unread,
May 8, 2012, 9:51:13 AM5/8/12
to
Tak mnie zastanowiło - dlaczego nikt nie pisze o roli gospodarza domu w
"uczestniczeniu"? Czyżby ona w powszechnej praktyce ograniczała się do
uczestniczenia jedynie w spożywaniu?

Nixe

unread,
May 8, 2012, 9:59:04 AM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 15:51, Ikselka pisze:
Gospodarz "zabawia" gości, a gospodyni biega od garów do stołu.
Tak to z reguły wygląda. Czasem jest na odwrót, co nie zmienia faktu, że
zawsze któryś z gospodarzy jest w jakiś sposób poszkodowany, bo część
czasu sterczy w kuchni. No chyba, że to akurat dla niego wybawienie, bo
nie cierpi konwersacji ;-)
Angażowania gości w przygotowanie uroczystego przyjęcia jakoś sobie nie
wyobrażam. Nie lubię krzątania się obcych po kuchni. Pomijam już to, że
gdzie kucharek sześć, to wiadomo co ;-)

N.

Ikselka

unread,
May 8, 2012, 10:58:00 AM5/8/12
to
Dnia Tue, 08 May 2012 15:59:04 +0200, Nixe napisał(a):

> W dniu 2012-05-08 15:51, Ikselka pisze:
>> Dnia Tue, 8 May 2012 15:48:22 +0200, Qrczak napisał(a):
>>
>>> Dnia dzisiejszego niebożę Nixe wylazło do ludzi i marudzi:
>>>> W dniu 2012-05-08 13:39, Bbjk pisze:
>>>>
>>>>> Jeśli już musiałoby być duże przyjęcie, to pozostaje restauracja, li i
>>>>> jedynie. Teraz są już miejsca, gdzie można zjeść dobre rzeczy i w miłych
>>>>> okolicznościach, wtedy odpada cały kłopot z przygotowaniem tych
>>>>> wszystkich dań, można siedzieć, ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
>>>>> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą ;)
>>>>
>>>> Pomijam już to, że gospodyni domu spędza wówczas czas z gośćmi, a nie przy
>>>> garach/lodówce/stole kuchennym przygotowując kolejne potrawy i tylko
>>>> częściowo uczestnicząc w rozmowach. Pół biedy, gdy kuchnia otwarta na
>>>> jadalnię, to można chociaż pokrzyczeć na odległość ;-)
>>>
>>> Trzeba jeszcze chcieć lubić uczestniczyć.
>>>
>>
>> Tak mnie zastanowiło - dlaczego nikt nie pisze o roli gospodarza domu w
>> "uczestniczeniu"? Czyżby ona w powszechnej praktyce ograniczała się do
>> uczestniczenia jedynie w spożywaniu?
>
> Gospodarz "zabawia" gości, a gospodyni biega od garów do stołu.
> Tak to z reguły wygląda. Czasem jest na odwrót,

U nas jeśli już, to na zmianę. Mam nawet zdjęcie z komunii, na którym MŚK,
uśmiechnięty od ucha do ucha, a jakże, sterczy przy zlewie, bo zmywarka
"nie wydalała" :-)

> co nie zmienia faktu, że
> zawsze któryś z gospodarzy jest w jakiś sposób poszkodowany, bo część
> czasu sterczy w kuchni. No chyba, że to akurat dla niego wybawienie, bo
> nie cierpi konwersacji ;-)
> Angażowania gości w przygotowanie uroczystego przyjęcia jakoś sobie nie
> wyobrażam. Nie lubię krzątania się obcych po kuchni.

Obcych? - ciocia, mama, bratowa... Pisałam "panie z rodziny".

> Pomijam już to, że
> gdzie kucharek sześć, to wiadomo co ;-)

Kucharek, a nie kelnerek 3333-)
Kucharka zawsze jedna - a jakże, no i kucharzy PRZED przyjęciem, a nie
podczas :-)

medea

unread,
May 8, 2012, 12:18:44 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 15:01, Qrczak pisze:
> Dnia dzisiejszego niebożę medea wylazło do ludzi i marudzi:
>>
>> ...to tylko tyle chciałam, że pomimo mojego lubienia kuchni i
>> pichcenia, przygotowywanie większych imprez niestety zawsze u mnie
>> wiąże się ze stresem. Ja lubię jak jedzenie jest świeżo przygotowane.
>> Dopuszczam oczywiście możliwość mrożenia niektórych potraw, ale i tak
>> odgrzanie tego później, żeby wszystko było równocześnie ciepłe i
>> ładnie podane, jest po prostu kłopotliwe. No i poza tym, kiedy się
>> przygotowuje większe ilości wszystkiego, to trudno włożyć odpowiednią
>> ilość serca w każą potrawę. A jak przy tym wszystkim samemu jeszcze
>> się elegancko prezentować? ;)
>
> Czy Twój stres wynika tylko z powodu ewentualnej zbyt niskiej
> temperatury czy urody podawanego jadła?

Nie tylko, ale głównie. Dochodzą też inne towarzyszące kwestie
organizacyjne.
Poza tym poziom stresu zależy od rodzaju gości.

No i nie zawsze mam pomoc ze strony tzw. innych kobiet z rodziny, bo
albo ich nie ma, albo nie chcę ich zbytnio angażować. Nie wyobrażam
sobie, żeby mi ktoś surówkę kroił przed imprezą, ubrany odświętnie.
Mąż mi oczywiście pomaga, nie w tym jest problem - parzy kawę, obiera
ziemniaki, nosi, zmywa na bieżąco jeśli trzeba. Jednak stres
organizacyjny pozostaje stresem.
Chyba po prostu za bardzo nastawiam się na tip top, a może wystarczy
czasem trochę odpuścić.

Ewa

Bbjk

unread,
May 8, 2012, 12:34:16 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 14:56, Nixe pisze:

>
> Zapach siekanej cebuli był zapewne tylko symbolicznym przykładem :)

Oczywiście, nie należy tego traktować dosłownie.

> Kwestia organizacji nie ma tu nic do rzeczy.
> Pewne czynności nie wykonają się same, a nie ma nic bardziej
> wkurzającego niż bieganie w fartuszku założonym na elegancką kreację.

To raz, a dwa, że w tzw. międzyczasie przy przekąskach coś jeszcze pyrka
na kuchni, zapachy się roznoszą (mamy kuchnię otwartą), garnki
strzelają. Gospodyni/gospodarz lata z półmiskami, drugie zabawia gości
przekrzykując szczęk oręża. Zmiana nakryć, znów latanie.
Lepiej dla gospodarzy i gości sztuk <10, by robił to kelner w restauracji.
Chyba, ze mamy pałac i wykwalifikowaną służbę domową, wtedy proszę
bardzo, siedzimy przy stole i tylko bystro spoglądamy spod oka, czy
wszystko gra :)

PS. Umiem i lubię gotować, tż też i nie jesteśmy ostatnie nogi
organizacyjne. Ale wolimy taki scenariusz, jaki wolimy, czyli dużo gości
w restauracji, a mało - w domu.
--
B.

Bbjk

unread,
May 8, 2012, 12:40:22 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 18:18, medea pisze:

> Poza tym poziom stresu zależy od rodzaju gości.

Tych, co stresują, nie zapraszaj do domu, tylko do knajpy, jeśli już
trzeba się spotkać :)

Serio, do domu zapraszam tylko tych, których lubię, ufam i nie czuję się
przy nich spięta, zresztą takich, którzy mnie stresują jest niewiele, bo
nie dopuszczam potencjalnych stresowaczy za blisko. Jak tak się
zastanowić, to ich nawet nie ma wcale...
--
B.

medea

unread,
May 8, 2012, 12:51:09 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 18:40, Bbjk pisze:
Nie miałam na myśli osób toksycznych - takich nastawionych wyłącznie na
krytykę rzeczywiście staram się w ogóle nie przyjmować, nawet w
restauracji. ;)
Ale wystarczy, że ktoś jest u mnie po raz pierwszy, wtedy zawsze
bardziej się stresuję, choćby to był gołąbek pokoju. ;)

Ewa


Ikselka

unread,
May 8, 2012, 12:52:01 PM5/8/12
to
Dnia Tue, 08 May 2012 18:34:16 +0200, Bbjk napisał(a):

> To raz, a dwa, że w tzw. międzyczasie przy przekąskach coś jeszcze pyrka
> na kuchni, zapachy się roznoszą (mamy kuchnię otwartą), garnki
> strzelają.(...)

Potwierdza się tutaj sensowność mojej awersji do otwartych kuchni.
Nie żebym chciała ukrywac cokolwiek przed gośćmi, no ale zapach w salonie
wolę mieć tarasowo-kwiatowo-sosnowo-perfumowo-odświętny, niż
"technologiczny" wionący wprost z kuchni.

> Ale wolimy taki scenariusz, jaki wolimy, czyli dużo gości
> w restauracji, a mało - w domu.

Dlatego już wesele - tylko w lokalu. Dziś i komunię robiłabym poza domem,
tyle że wtedy, kiedy moje córki przystępowały do I K.Ś., lokale kieleckie
niekoniecznie były na poziomie mnie satysfakcjonującym (czyt. niekoniecznie
bywało smacznie, miło i kameralnie, no i "bezpapierosowo", co najwazniejsze
w sumie).

Bbjk

unread,
May 8, 2012, 1:02:01 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 18:51, medea pisze:

> Nie miałam na myśli osób toksycznych - takich nastawionych wyłącznie na
> krytykę rzeczywiście staram się w ogóle nie przyjmować, nawet w
> restauracji. ;)

No właśnie! :)

> Ale wystarczy, że ktoś jest u mnie po raz pierwszy, wtedy zawsze
> bardziej się stresuję, choćby to był gołąbek pokoju. ;)

A, to mnie wcale nie stresuje, przecież mamy (Ty, ja, inni) normalny
dom, jak wyjdzie, tak będzie i ok - każdemu czasem coś może wyjść gorzej
i jakoś ta perspektywa wcale mnie nie przeraża. Jak również nie przeraża
mnie, ze ktoś wypatrzy pajączka w kąciku, czy coś w tym stylu.


--
B.

medea

unread,
May 8, 2012, 1:05:35 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 19:02, Bbjk pisze:
>
> A, to mnie wcale nie stresuje, przecież mamy (Ty, ja, inni) normalny
> dom, jak wyjdzie, tak będzie i ok - każdemu czasem coś może wyjść
> gorzej i jakoś ta perspektywa wcale mnie nie przeraża. Jak również nie
> przeraża mnie, ze ktoś wypatrzy pajączka w kąciku, czy coś w tym stylu.

Może masz i rację. :)

Ewa

Qrczak

unread,
May 8, 2012, 1:40:38 PM5/8/12
to
Dnia 2012-05-08 18:52, niebożę Ikselka wylazło do ludzi i marudzi:
Czyli mam zrobić w knajpie?

qr.a
--
Młodość musi się wyszumieć, starość musi się wypalić.

Bbjk

unread,
May 8, 2012, 1:53:10 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 19:40, Qrczak pisze:

> Czyli mam zrobić w knajpie?

NocoTy. Gdzie chcesz.
Gdzie wolisz. Przelicz wszystko, + i -. Zyski i straty.
Dla bliskiej rodziny wolałabym zrobić w domu, choćby miał być chaos i
szczęk oręża, pożyczanie stołu i serwisu.
Gości miłych, lecz zewnętrznych w ilości 8-ileśnastu wyprowadziłabym do
knajpy, z wygodnictwa. Większych ilości nie przewiduję już w życiu swoim.
--
B.

Qrczak

unread,
May 8, 2012, 2:05:42 PM5/8/12
to
Dnia 2012-05-08 18:18, niebożę medea wylazło do ludzi i marudzi:
Myślę, że już sobie odpowiedziałaś na ewentualne pytanie.

Ikselka

unread,
May 8, 2012, 3:36:55 PM5/8/12
to
A czy ja coś Ci chcę dyktować?

Animka

unread,
May 8, 2012, 5:58:27 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 13:39, Bbjk pisze:
> ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą;)

Cebula traci zapach po umyciu rąk zimną wodą.
Z kolei jeśli pachnieć perfumami to też nigdy nie wiadomo czy ktoś przy
stole nie zacznie sie dławić, dusić. No i kłopot, wstyd.
Co za perfumy i dezodoranty teraz robią, że ludzie mają uczulenie na
zapach, dostają ataków gwałtownego kaszlu, duszą się.


--
animka

Ikselka

unread,
May 8, 2012, 6:00:48 PM5/8/12
to
A najgorsze te słodko-ciastkowo-owocowe, ranyyyy....

Aicha

unread,
May 8, 2012, 7:15:50 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-08 23:58, Animka pisze:

>> ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
>> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą;)
>
> Cebula traci zapach po umyciu rąk zimną wodą.

Włosów też?

--
Nie ma na tym świecie bestii podobnej złej kobiecie, chociaż bowiem
wśród czworonogów lew jest najsroższy, a wśród wężów drakon najdzikszy,
to żadnego z nich nie można porównać ze złą kobietą. (Piotr Komes)

Aicha

unread,
May 8, 2012, 7:16:19 PM5/8/12
to
W dniu 2012-05-09 01:15, Aicha pisze:

>>> ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
>>> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą;)
>>
>> Cebula traci zapach po umyciu rąk zimną wodą.
>
> Włosów też?

... i ubrania.

czeremcha

unread,
May 9, 2012, 4:37:49 AM5/9/12
to
On 9 Maj, 01:16, Aicha <blueberry37.nagma...@to.ja> wrote:
> W dniu 2012-05-09 01:15, Aicha pisze:
>
> >>> ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
> >>> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą;)
>
> >> Cebula traci zapach po umyciu rąk zimną wodą.
>
> > Włosów też?
>
> ... i ubrania.

W kwestii organizacyjnej - a kto podaje dania/przekąski/itp z dużą
ilością surowej cebuli na proszonym obiedzie /kolacji? Posiekanie
szczypiorku do posypania tego czy owego nie powoduje przesiąknięcia
cebulowym zapachem, a zupę cebulową można przygotować odpowiednio
wcześniej, wykapać się i nawet pójść do fryzjera...

I wracając do meritum - jeśli ktoś lubi, powtarzam - lubi - podejmować
gości swoimi potrawami - problem przyjęcia na kilkanaście osób nie
jest dla niego problemem.

Znałam takich, dla których nawet podanie szklanki herbaty takim
problemem było... Więc tak kombinowali, żeby nie zapraszać do siebie i
nie podawać.

Ania

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 5:08:41 AM5/9/12
to
Dnia Wed, 09 May 2012 01:16:19 +0200, Aicha napisał(a):

> W dniu 2012-05-09 01:15, Aicha pisze:
>
>>>> ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
>>>> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą;)
>>>
>>> Cebula traci zapach po umyciu rąk zimną wodą.
>>
>> Włosów też?
>
> ... i ubrania.

Tarzasz się w tej cebuli czy co?

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 5:10:43 AM5/9/12
to
Bądź mi siostrą :-)

Bbjk

unread,
May 9, 2012, 6:12:12 AM5/9/12
to
W dniu 2012-05-09 10:37, czeremcha pisze:

> W kwestii organizacyjnej - a kto podaje dania/przekąski/itp z dużą
> ilością surowej cebuli na proszonym obiedzie /kolacji? Posiekanie
> szczypiorku do posypania tego czy owego nie powoduje przesiąknięcia
> cebulowym zapachem, a zupę cebulową można przygotować odpowiednio
> wcześniej, wykapać się i nawet pójść do fryzjera...

Tatar?
Ale ta cebula raczej symboliczna była.

> I wracając do meritum - jeśli ktoś lubi, powtarzam - lubi - podejmować
> gości swoimi potrawami - problem przyjęcia na kilkanaście osób nie
> jest dla niego problemem.

Dokładnie.
Lubię podejmować rodzinę i przyjaciół. Nie lubię robić uroczystych
przyjęć na kilkanaście i więcej osób, więc jeśli z jakiś powodów takie
zdarzyłoby się mi organizować, byłoby w restauracji. Unikam też
większych zgromadzeń biesiadnych także jako gość, zdecydowanie wolę
kameralne spotkania.

Co oczywiście nie znaczy, że model zgoła odmienny jest gorszy/lepszy.

> Znałam takich, dla których nawet podanie szklanki herbaty takim
> problemem było... Więc tak kombinowali, żeby nie zapraszać do siebie i
> nie podawać.

A, to ja chyba nie znam takich :)
--
B.

medea

unread,
May 9, 2012, 6:16:11 AM5/9/12
to
W dniu 2012-05-09 10:37, czeremcha pisze:
> On 9 Maj, 01:16, Aicha<blueberry37.nagma...@to.ja> wrote:
>> W dniu 2012-05-09 01:15, Aicha pisze:
>>
>>>>> ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
>>>>> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą;)
>>>> Cebula traci zapach po umyciu rąk zimną wodą.
>>> Włosów też?
>> ... i ubrania.
> W kwestii organizacyjnej - a kto podaje dania/przekąski/itp z dużą
> ilością surowej cebuli na proszonym obiedzie /kolacji? Posiekanie
> szczypiorku do posypania tego czy owego nie powoduje przesiąknięcia
> cebulowym zapachem, a zupę cebulową można przygotować odpowiednio
> wcześniej, wykapać się i nawet pójść do fryzjera...

Cebula była tu tylko symbolem, a zawojowała dysputę.

> I wracając do meritum - jeśli ktoś lubi, powtarzam - lubi - podejmować
> gości swoimi potrawami - problem przyjęcia na kilkanaście osób nie
> jest dla niego problemem.

Aha.

>
> Znałam takich, dla których nawet podanie szklanki herbaty takim
> problemem było... Więc tak kombinowali, żeby nie zapraszać do siebie i
> nie podawać.

Ja też znam takich.

Ewa

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:23:39 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:1lbutw8srt40a.7...@40tude.net...
nie ma to jak przyjsc na impreze, i robic za kelnerke/kucharke. Fun!

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:27:18 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:1a2ym667y0151$.f6fv82nd7r0s.dlg@40tude.net...
w twoim sprawozdaniu z imprez, to uczestniczki imprezy, zaprzyjaznione
zreszta,
biegaly z Toba do kuchni,. Nie piszesz, zeby twoj ukochany, czy tez ukochani
owych pomocnic
cos sie udzielali...

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:28:52 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:14jya00qf2lgc.g...@40tude.net...
aaa, on podkuchenny byl....
>
>> co nie zmienia faktu, że
>> zawsze któryś z gospodarzy jest w jakiś sposób poszkodowany, bo część
>> czasu sterczy w kuchni. No chyba, że to akurat dla niego wybawienie, bo
>> nie cierpi konwersacji ;-)
>> Angażowania gości w przygotowanie uroczystego przyjęcia jakoś sobie nie
>> wyobrażam. Nie lubię krzątania się obcych po kuchni.
>
> Obcych? - ciocia, mama, bratowa... Pisałam "panie z rodziny".

znaczy z urzedu maja zapylac do roboty na nie swojej imprezie...:>

i.


Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:31:53 AM5/9/12
to
"Bbjk" <baj...@qgazeta.pl> wrote in message
news:jobia4$s7b$2...@inews.gazeta.pl...
> W dniu 2012-05-08 18:18, medea pisze:
>
>> Poza tym poziom stresu zależy od rodzaju gości.
>
> Tych, co stresują, nie zapraszaj do domu, tylko do knajpy, jeśli już
> trzeba się spotkać :)

nawet nie chodzi o tych co stresuja, ale czemu by na wlasnej imprezie
biegac, myc,
podawac, zmywac, kiedy mozna sie tak samo dobrze z zaproszonymi goscmi
bawic.
Jesli sie chce uczestniczyc we wlasnej imprezie, to niechaj sie zajma tym
osoby trzecie.


i.


Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:31:53 AM5/9/12
to
Niunie takie jak Ty siedziały(by) na 4 literach, ich do kuchni nie
wpuszczam. Ale i do domu.

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:35:26 AM5/9/12
to
Mój Ukochany udziela się zawsze, nawet nie ma potrzeby o tym pisać jako o
oczywistym, ale skoro chcesz... No więc pomaga mi sprzątać przed
przyjęciem, przynosi na czas opał (dużoooo), wspólnie robimy zakupy (jak
zawsze zresztą, bo nie znosimy się rozstawać), nakrywa stół, myje naczynia
kiedy trzeba, nawet nie muszę specjalnie go prosić. O przykladzie doczytaj.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:36:14 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:13ulxgjye3gxc$.82w6isywlob1$.dlg@40tude.net...
w zyciu do takich wykorzystywaczek bym nawet nie poszla. Roboty to ja mam
wystarczajaco, zeby
jeszcze biegac po czyjesc kuchni na imprezie, gdzie mam byc gosciem.

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:38:49 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:ivevp0v0enb2$.16ibgfy5r3ztm$.dlg@40tude.net...
a co z ukochanymi pomagaczek, siedza na 4 literach??- czy tez czyn spoleczny
gosci
zaproszonych do roboty??

i.
>

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:38:17 AM5/9/12
to
W tym akurat momencie. W ogóle bardzo lubi być "pod" w każdej sytuacji,
byle ze mną 3333-)
Widzę, że doczytałaś :-)

>>
>>> co nie zmienia faktu, że
>>> zawsze któryś z gospodarzy jest w jakiś sposób poszkodowany, bo część
>>> czasu sterczy w kuchni. No chyba, że to akurat dla niego wybawienie, bo
>>> nie cierpi konwersacji ;-)
>>> Angażowania gości w przygotowanie uroczystego przyjęcia jakoś sobie nie
>>> wyobrażam. Nie lubię krzątania się obcych po kuchni.
>>
>> Obcych? - ciocia, mama, bratowa... Pisałam "panie z rodziny".
>
> znaczy z urzedu maja zapylac do roboty na nie swojej imprezie...:>
>

Widzę, że spontaniczna więź rodzinna i chęć pomocy to dla Ciebie jak
ślepemu kolory...

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:38:54 AM5/9/12
to
Dnia Wed, 9 May 2012 08:31:53 -0500, Iwon(K)a napisał(a):

> Jesli sie chce uczestniczyc we wlasnej imprezie, to niechaj sie zajma tym
> osoby trzecie.

To czyja ta impreza w końcu?
LOL

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:39:59 AM5/9/12
to
No widzisz, a u nas w rodzinie to normalka, ze sobie pomagamy :-)

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:41:12 AM5/9/12
to
Wspomagają się wzajemnie we wspomaganiu mentalnym pomagaczek :-)

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:44:39 AM5/9/12
to

"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:hs1zlx9rv574$.16p0rbv7o57sm.dlg@40tude.net...
spontaniczna pomoc dziala tam, gdziee jej miejsce. Ale nie na imprezach
gdzie rodzina
ma byc _goscmi_ . Podstawy savoir-vivre.

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:45:24 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:j2ovlh4rbw0t.1mnp260lk77h$.dlg@40tude.net...
u mnie tez. Tyle tylko, ze nie wykorzystujemy tego tam gdzie nie ma na to
pory.

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:46:15 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:1dsalkjjf9hh4$.1e7v7ppqklfa8$.dlg@40tude.net...
a sa takie? bo wyglada, ze zaproszone kobiety zwykle laduja w roli
fizycznych
pomagaczek.....

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:46:54 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:haz8gzw7xkzs.vo0yp25m7ppv$.dlg@40tude.net...
aaaa, kapuje. Brakuje Ci zrozumienia takich koncepcji.

i.

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:52:12 AM5/9/12
to
Nasze imprezy rodzinne nigdy nie były tak sztywnooficjalne, jak Twoje :-)

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:52:52 AM5/9/12
to
Tak, wykorzystujecie jedynie na foto 333-)

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:53:41 AM5/9/12
to
Tak, lądują, ba, z góry... to zapowiadają :-)

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 9:54:57 AM5/9/12
to
Własna impreza w domu (bo o takiej mowa) trudna jest dla mnie do
wyobrażenia z jakimiś "osobami trzecimi" prócz nas i gości.
Służba zamkowa już pozwalniana u nas.
3-]

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:56:25 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:19ytzs67umz0y$.1r0k29yp8ytoi$.dlg@40tude.net...
jednak brakuje ci pewnych koncepcji. Nie-bieganie do kuchni za pania domu, i
nie-zapylanie przy zlewie pana domu, - nie jest rownoznaczne ze
"szywnoscia".
Mam wrazenie, ze tego nie zalapiesz.

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 9:56:56 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:1ud2lfxkrmkaa.8...@40tude.net...
w przeciwienstwie do ciebie, ja bym sie na to nie zgodzila. Sa moimi goscmi.

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 10:08:23 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:231zfqxsex69$.dh68s9wyzoop$.dlg@40tude.net...
nie tylko. Widze, ze nie kumasz.
i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 10:09:23 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:1lp0fql9c30g1.j...@40tude.net...
widze, ze pusto u ciebie w glowie w tym zakresie.

i.

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 10:25:12 AM5/9/12
to
Mam wrażenie, że dla Ciebie przyjęcie komunijne (impreza dla mnie z istoty
swej bardzo ciepła, rodzinna, ZBLIŻAJĄCA) niczym sie nie różni od typowego
"proszonego" przyjęcia, jakie się organizuje np dla szerszego grona
znajomych czy kolegow z pracy. I w sumie Ci się nie dziwię, widocznie co
rodzina, to obyczaj, a rzeczywistość jak widzę u Was w tym względzie
skrzeczy.

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 10:25:58 AM5/9/12
to
Vide mój post sprzed chwili, ne mam ochoty się powtarzać, rozmowa z Tobą w
tym względzie jest jałowa.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 10:34:28 AM5/9/12
to

"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:f0fqleq0eyti.n...@40tude.net...
Jak widze, ty nie widzisz. Jesli dla ciebie rodzinna impreza ma zblizyc
poprzez
bieganie do kuchni i stanie przy garach, to nie dziwie sie, ze bez tego
sztywno u ciebie na
takich imprezach jest. Gosc jest dla mnie gosciem. Bez wzgledu na to kto nim
jest.
Sa pewne sytuacje kiedy wlasna mama ma prawo byc gosciem w moim domu. Na
mojej
imprezie. I ciocia, i kuzynka. Sa goscmi. Kiedy pomagaja, to pomagaja. Ale
nie wtedy kiedy
sa_ zaproszone _jako _gosc_. Jak widze zasady dobrego wychowania sa tobie
obce.
i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 10:35:14 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:13ff8v1blcn9y$.19rgcdbwi6i3j.dlg@40tude.net...
to samo u mnie. Zasady dobrego wychowania jak widac nabywa sie w domu
rodzinnym.....

i.

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 10:38:54 AM5/9/12
to
Dnia Wed, 9 May 2012 09:34:28 -0500, Iwon(K)a napisał(a):

> ak widze, ty nie widzisz. Jesli dla ciebie rodzinna impreza ma zblizyc
> poprzez
> bieganie do kuchni i stanie przy garach,

Jest odwrotnie - ponieważ jesteśmy sobie bliscy, naturalnym odruchem sobie
pomagamy, a już podczas komunii jest to celebrowane wręcz, o ile oczywiście
odbywają się one w domu. Panie z rodziny oferują nawet przyniesienie
własnoręcznie upieczonych ciast, zrobienie pasztecików itp.
Wiem, wiem, że takie ekscesy Ci się w głowie nie mieszczą - współczuję :-)

> to nie dziwie sie, ze bez tego
> sztywno u ciebie na
> takich imprezach jest.

Byłaś? - eee, na pewno nie, to z gruntu niemożliwe, jesteś za sztywna :-)


> Gosc jest dla mnie gosciem. Bez wzgledu na to kto nim
> jest.
> Sa pewne sytuacje kiedy wlasna mama ma prawo byc gosciem w moim domu. Na
> mojej
> imprezie. I ciocia, i kuzynka. Sa goscmi. Kiedy pomagaja, to pomagaja. Ale
> nie wtedy kiedy
> sa_ zaproszone _jako _gosc_. Jak widze zasady dobrego wychowania sa tobie
> obce.

W TYM względzie jestem absolutną ignorantką, jak widzę, ale miło mi z tego
powodu 3333-)

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 10:39:46 AM5/9/12
to
Więc zastanów się, dlaczego TY TUTAJ chcesz mnie ich uczyć, bo jakąś
śmieszną niekonsekwencję u Ciebie znajduję 3333-)

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 10:42:03 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:r39efmt3epi3$.42tqzyeokj6l$.dlg@40tude.net...
> Dnia Wed, 9 May 2012 09:34:28 -0500, Iwon(K)a napisał(a):
>
>> ak widze, ty nie widzisz. Jesli dla ciebie rodzinna impreza ma zblizyc
>> poprzez
>> bieganie do kuchni i stanie przy garach,
>
> Jest odwrotnie - ponieważ jesteśmy sobie bliscy, naturalnym odruchem sobie
> pomagamy, a już podczas komunii jest to celebrowane wręcz, o ile
> oczywiście
> odbywają się one w domu.


jak widac dla mnie celebrowanie nie odbywa sie w fartuchu, przy zlewie,
miedzy
kuchnia a stolem.

>Panie z rodziny oferują nawet przyniesienie
> własnoręcznie upieczonych ciast, zrobienie pasztecików itp.
> Wiem, wiem, że takie ekscesy Ci się w głowie nie mieszczą - współczuję :-)

mieszcza. Jak ktos zna zasadau dobrego wychowania to wie kiedy co
wykorzystac.

>
>> to nie dziwie sie, ze bez tego
>> sztywno u ciebie na
>> takich imprezach jest.
>
> Byłaś? - eee, na pewno nie, to z gruntu niemożliwe, jesteś za sztywna :-)

sama piszesz jak jest. Tylko nieliczni celebruja przy stole, wiekszosc tych
bardziej
prorodzinnych celebruje i zbliza sie do siebie zapylajac w robocie kuchenno-
kelnerskiej. Fun!

>
>
>> Gosc jest dla mnie gosciem. Bez wzgledu na to kto nim
>> jest.
>> Sa pewne sytuacje kiedy wlasna mama ma prawo byc gosciem w moim domu. Na
>> mojej
>> imprezie. I ciocia, i kuzynka. Sa goscmi. Kiedy pomagaja, to pomagaja.
>> Ale
>> nie wtedy kiedy
>> sa_ zaproszone _jako _gosc_. Jak widze zasady dobrego wychowania sa
>> tobie
>> obce.
>
> W TYM względzie jestem absolutną ignorantką, jak widzę, ale miło mi z tego
> powodu 3333-)

jak widac. Podkielecka kultura i w tym watku wychodzi.

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 10:42:31 AM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:1c15h1t5gtvq5$.zm5e3bgd45uj.dlg@40tude.net...
a gdzie napisalam, ze chce ciebie uczyc?

i.

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 10:55:11 AM5/9/12
to
Staram się :-)

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 10:57:47 AM5/9/12
to
Masz rację, nigdzie - ale tak naprawde to Ty niczego interesujacego ani
madrego tu nie napisałaś i zaiste dziw, że nadal się produkujesz. Czyżby to
dla mnie takie ogromne, acz próżne w efektach, poświęcenie i wysiłek?
33-)

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 3:02:32 PM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:15e9u6t2tgl4u.1...@40tude.net...
chyba sie przeceniasz :)

i.

Iwon(K)a

unread,
May 9, 2012, 3:03:15 PM5/9/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:1ejel6votb7b3.e830lxrtensv$.dlg@40tude.net...
mysle, ze nie . Taka po prostu jestes. Starac sie nawet nie trzeba.

i.

Ikselka

unread,
May 9, 2012, 3:47:36 PM5/9/12
to
Dziękuję.

Aicha

unread,
May 9, 2012, 6:17:04 PM5/9/12
to
W dniu 2012-05-09 11:08, Ikselka pisze:

>>>>> ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
>>>>> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą;)
>>>>
>>>> Cebula traci zapach po umyciu rąk zimną wodą.
>>>
>>> Włosów też?
>>
>> ... i ubrania.
>
> Tarzasz się w tej cebuli czy co?

Oj, żebyś wiedziała :) Z cebulą nie jem tylko lodów i ciastek :D

--
Nie ma na tym świecie bestii podobnej złej kobiecie, chociaż bowiem
wśród czworonogów lew jest najsroższy, a wśród wężów drakon najdzikszy,
to żadnego z nich nie można porównać ze złą kobietą. (Piotr Komes)

Aicha

unread,
May 9, 2012, 7:49:59 PM5/9/12
to
W dniu 2012-05-09 15:52, Ikselka pisze:

>>>>>>>>>> można siedzieć, ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
>>>>>>>>>> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą ;)
>>>>>>>>>
>>>>>>>>> To tylko kwestia organizacji - wystarczy znaleźć czas na prysznic i
>>>>>>>>> perfumy PO przygotowaniach.
>>>>>>>>
>>>>>>>> Zapach siekanej cebuli był zapewne tylko symbolicznym przykładem :)
>>>>>>>> Kwestia organizacji nie ma tu nic do rzeczy.
>>>>>>>> Pewne czynności nie wykonają się same, a nie ma nic bardziej
>>>>>>>> wkurzającego niż bieganie w fartuszku założonym na elegancką kreację.
>>>>>>>> Z kolei nie każdego stać na służbę kuchenną :D
>>>>>>>
>>>>>>> U mnie komunie były w domu - nie przypominam sobie biegania ani
>>>>>>> fartuszka,
>>>>>>> ponieważ zawsze miałam wielką pomoc ze strony obecnych na przyjęciu
>>>>>>> pań z
>>>>>>> rodziny. Pomoc polegała na podawaniu potraw, zmianie nakryć itp.
>>>>>>
>>>>>> nie ma to jak przyjsc na impreze, i robic za kelnerke/kucharke. Fun!
>>>>>
>>>>> Niunie takie jak Ty siedziały(by) na 4 literach, ich do kuchni nie
>>>>> wpuszczam. Ale i do domu.
>>>>
>>>> w zyciu do takich wykorzystywaczek bym nawet nie poszla. Roboty to ja mam
>>>> wystarczajaco, zeby
>>>> jeszcze biegac po czyjesc kuchni na imprezie, gdzie mam byc gosciem.
>>>
>>> No widzisz, a u nas w rodzinie to normalka, ze sobie pomagamy :-)
>>
>> u mnie tez. Tyle tylko, ze nie wykorzystujemy tego tam gdzie nie ma na to
>> pory.
>
> Tak, wykorzystujecie jedynie na foto 333-)

Jak na razie to Ty się "fotem" małżonka podparłaś. Myślisz, że inni też
pozują radośnie przy zlewie?

medea

unread,
May 10, 2012, 3:36:00 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 01:49, Aicha pisze:
>
> Jak na razie to Ty się "fotem" małżonka podparłaś.

Przegapiłam jakiś kąsek? (co by nie było OT)

Ewa

Aicha

unread,
May 10, 2012, 3:41:27 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 09:36, medea pisze:

>> Jak na razie to Ty się "fotem" małżonka podparłaś.
>
> Przegapiłam jakiś kąsek? (co by nie było OT)

Niestety (;)) nie wizualnie, tylko postowo - w tymże wątku.

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 4:36:50 AM5/10/12
to
Dnia Thu, 10 May 2012 00:17:04 +0200, Aicha napisał(a):

> W dniu 2012-05-09 11:08, Ikselka pisze:
>
>>>>>> ładnie wyglądać i pachnieć perfumami, a
>>>>>> nie siekaną chwilę wcześniej cebulą;)
>>>>>
>>>>> Cebula traci zapach po umyciu rąk zimną wodą.
>>>>
>>>> Włosów też?
>>>
>>> ... i ubrania.
>>
>> Tarzasz się w tej cebuli czy co?
>
> Oj, żebyś wiedziała :) Z cebulą nie jem tylko lodów i ciastek :D

Hmmm, ja lubie, ale nie zebym aż musiała się tarzać. No i na pewno nie
przed samym przyjęciem - a jeśli już, to mam zawsze (zawsze!) paczkę
rękawiczek pod zlewem.

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 4:37:30 AM5/10/12
to
Pozowanie było wymuszone - nie miał jak uciec 3-)

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 4:40:32 AM5/10/12
to
Nie udostępniam zdjęć Kąska 3-)

Aicha

unread,
May 10, 2012, 4:52:17 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 10:40, Ikselka pisze:

>>> Jak na razie to Ty się "fotem" małżonka podparłaś.
>>
>> Przegapiłam jakiś kąsek? (co by nie było OT)
>
> Nie udostępniam zdjęć Kąska 3-)

JUŻ nie? 3333333-)

Aicha

unread,
May 10, 2012, 4:53:18 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 10:37, Ikselka pisze:

>>>>>>>> nie ma to jak przyjsc na impreze, i robic za kelnerke/kucharke. Fun!
>>>>>>>
>>>>>>> Niunie takie jak Ty siedziały(by) na 4 literach, ich do kuchni nie
>>>>>>> wpuszczam. Ale i do domu.
>>>>>>
>>>>>> w zyciu do takich wykorzystywaczek bym nawet nie poszla. Roboty to ja mam
>>>>>> wystarczajaco, zeby
>>>>>> jeszcze biegac po czyjesc kuchni na imprezie, gdzie mam byc gosciem.
>>>>>
>>>>> No widzisz, a u nas w rodzinie to normalka, ze sobie pomagamy :-)
>>>>
>>>> u mnie tez. Tyle tylko, ze nie wykorzystujemy tego tam gdzie nie ma na to
>>>> pory.
>>>
>>> Tak, wykorzystujecie jedynie na foto 333-)
>>
>> Jak na razie to Ty się "fotem" małżonka podparłaś. Myślisz, że inni też
>> pozują radośnie przy zlewie?
>
> Pozowanie było wymuszone - nie miał jak uciec 3-)

Zaczynam mu współczuć :)

Aicha

unread,
May 10, 2012, 4:54:22 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 10:36, Ikselka pisze:

>>> Tarzasz się w tej cebuli czy co?
>>
>> Oj, żebyś wiedziała :) Z cebulą nie jem tylko lodów i ciastek :D
>
> Hmmm, ja lubie, ale nie zebym aż musiała się tarzać. No i na pewno nie
> przed samym przyjęciem - a jeśli już, to mam zawsze (zawsze!) paczkę
> rękawiczek pod zlewem.

Rozumiem, że mięso duszone z cebulką podajesz na stół zimne? :)

czeremcha

unread,
May 10, 2012, 5:04:58 AM5/10/12
to
On 10 Maj, 10:54, Aicha <blueberry37.nagma...@to.ja> wrote:

> Rozumiem, że mięso duszone z cebulką podajesz na stół zimne? :)

Mięso duszone z cebulką można przygotować dzień wcześniej... Poza tym
- zanim mięso się udusi - ręce można sto razy domyć z zapachu cebuli.

No chyba że to jest tak podane, jak kiedyś jadłam w Czechach - gulasz
posypany surową siekaną cebulą. Ale podałabym go tylko takim gościom,
którym ani zapach z ust sąsiada, ani zapach z moich rąk nie
przeszkadzałby nadto. Tzn. zaprzyjaźnionym mocno.

Ania

Bbjk

unread,
May 10, 2012, 5:07:36 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 00:17, Aicha pisze:

> Z cebulą nie jem tylko lodów i ciastek :D

A to błąd! :)
Do ciasta Kruszyny (masło w nim, a nie margaryna, to istotne) dodajesz
drobno posiekaną cebulkę (ciut mniej piwa wtedy, opcjonalnie też utarty
parmezan lub podobny), wałkujesz na jakie pół cm. Po powierzchni
rozsypujesz hojnie kminek (o ile lubisz), czy coś innego i trochę soli
grubej, walkiem to lekko wgniatasz w ciasto. Wycinasz kółka lub paski
(tzw. paluszki), lub co chcesz. Pieczesz na złoto.
Dobra przekąska niezobowiązująca do piwka, czy czego chcesz.

PS. Dlatego lubię ciasto Kruszyny, bo na jego bazie można szybko tworzyć
milion wariacji, a każda smakuje.
--
B.

Qrczak

unread,
May 10, 2012, 5:59:25 AM5/10/12
to
Dnia dzisiejszego niebożę Aicha wylazło do ludzi i marudzi:
> W dniu 2012-05-10 10:36, Ikselka pisze:
>
>>>> Tarzasz się w tej cebuli czy co?
>>>
>>> Oj, żebyś wiedziała :) Z cebulą nie jem tylko lodów i ciastek :D
>>
>> Hmmm, ja lubie, ale nie zebym aż musiała się tarzać. No i na pewno nie
>> przed samym przyjęciem - a jeśli już, to mam zawsze (zawsze!) paczkę
>> rękawiczek pod zlewem.
>
> Rozumiem, że mięso duszone z cebulką podajesz na stół zimne? :)

Ale za to w rękawiczkach.

qr.a

Qrczak

unread,
May 10, 2012, 6:00:38 AM5/10/12
to
Dnia dzisiejszego niebożę Bbjk wylazło do ludzi i marudzi:
> W dniu 2012-05-10 00:17, Aicha pisze:
>
>> Z cebulą nie jem tylko lodów i ciastek :D
>
> A to błąd! :)
> Do ciasta Kruszyny (masło w nim, a nie margaryna, to istotne) dodajesz
> drobno posiekaną cebulkę (ciut mniej piwa wtedy, opcjonalnie też utarty
> parmezan lub podobny), wałkujesz na jakie pół cm. Po powierzchni
> rozsypujesz hojnie kminek (o ile lubisz), czy coś innego i trochę soli
> grubej, walkiem to lekko wgniatasz w ciasto. Wycinasz kółka lub paski
> (tzw. paluszki), lub co chcesz. Pieczesz na złoto.
> Dobra przekąska niezobowiązująca do piwka, czy czego chcesz.

Cebulaczki, ach...

> PS. Dlatego lubię ciasto Kruszyny, bo na jego bazie można szybko tworzyć
> milion wariacji, a każda smakuje.

A ze słynnego ciasta kruszyny jeszcze ich nie robiłam. Muszę spróbować.

qr.a

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 6:56:41 AM5/10/12
to
Dnia Thu, 10 May 2012 10:52:17 +0200, Aicha napisał(a):

> W dniu 2012-05-10 10:40, Ikselka pisze:
>
>>>> Jak na razie to Ty się "fotem" małżonka podparłaś.
>>>
>>> Przegapiłam jakiś kąsek? (co by nie było OT)
>>
>> Nie udostępniam zdjęć Kąska 3-)
>
> JUŻ nie? 3333333-)

Już.

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 6:57:23 AM5/10/12
to
Dnia Thu, 10 May 2012 10:53:18 +0200, Aicha napisał(a):

> W dniu 2012-05-10 10:37, Ikselka pisze:
>
>>>>>>>>> nie ma to jak przyjsc na impreze, i robic za kelnerke/kucharke. Fun!
>>>>>>>>
>>>>>>>> Niunie takie jak Ty siedziały(by) na 4 literach, ich do kuchni nie
>>>>>>>> wpuszczam. Ale i do domu.
>>>>>>>
>>>>>>> w zyciu do takich wykorzystywaczek bym nawet nie poszla. Roboty to ja mam
>>>>>>> wystarczajaco, zeby
>>>>>>> jeszcze biegac po czyjesc kuchni na imprezie, gdzie mam byc gosciem.
>>>>>>
>>>>>> No widzisz, a u nas w rodzinie to normalka, ze sobie pomagamy :-)
>>>>>
>>>>> u mnie tez. Tyle tylko, ze nie wykorzystujemy tego tam gdzie nie ma na to
>>>>> pory.
>>>>
>>>> Tak, wykorzystujecie jedynie na foto 333-)
>>>
>>> Jak na razie to Ty się "fotem" małżonka podparłaś. Myślisz, że inni też
>>> pozują radośnie przy zlewie?
>>
>> Pozowanie było wymuszone - nie miał jak uciec 3-)
>
> Zaczynam mu współczuć :)

Jako prawdziwy samiec - nie pozuje, nie mizdrzy się 3333-)

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 6:57:38 AM5/10/12
to
Dnia Thu, 10 May 2012 10:54:22 +0200, Aicha napisał(a):

> W dniu 2012-05-10 10:36, Ikselka pisze:
>
>>>> Tarzasz się w tej cebuli czy co?
>>>
>>> Oj, żebyś wiedziała :) Z cebulą nie jem tylko lodów i ciastek :D
>>
>> Hmmm, ja lubie, ale nie zebym aż musiała się tarzać. No i na pewno nie
>> przed samym przyjęciem - a jeśli już, to mam zawsze (zawsze!) paczkę
>> rękawiczek pod zlewem.
>
> Rozumiem, że mięso duszone z cebulką podajesz na stół zimne? :)

???

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 6:58:21 AM5/10/12
to
Spoko, zawsze zdążam zdjąć.

Iwon(K)a

unread,
May 10, 2012, 9:15:09 AM5/10/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:gxnlsy6rm3yy$.yw3l62codpw5$.dlg@40tude.net...
oj, nawet na zdjeciach sztywniactwo....

i.

Iwon(K)a

unread,
May 10, 2012, 9:17:42 AM5/10/12
to

"Aicha" <blueberry3...@to.ja> wrote in message
news:jofvo0$k6l$4...@usenet.news.interia.pl...
> W dniu 2012-05-10 10:36, Ikselka pisze:
>
>>>> Tarzasz się w tej cebuli czy co?
>>>
>>> Oj, żebyś wiedziała :) Z cebulą nie jem tylko lodów i ciastek :D
>>
>> Hmmm, ja lubie, ale nie zebym aż musiała się tarzać. No i na pewno nie
>> przed samym przyjęciem - a jeśli już, to mam zawsze (zawsze!) paczkę
>> rękawiczek pod zlewem.
>
> Rozumiem, że mięso duszone z cebulką podajesz na stół zimne? :)

tam od razu. Jakas zaprzyjazniona pomagaczka podgrzewa i podaje, zapewne.

i.


Ikselka

unread,
May 10, 2012, 9:37:34 AM5/10/12
to
Chciałabyś 33333-)

Iwon(K)a

unread,
May 10, 2012, 9:38:52 AM5/10/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:1dpt0ihe4z4o6$.oin4qdfm00e7$.dlg@40tude.net...
moje chcenie nie ma nic do faktow. Ktore sama opisujesz- w dodatku.

i.

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 10:03:39 AM5/10/12
to
Sztywniactwo przy zlewozmywaku - dobre :-D

Iwon(K)a

unread,
May 10, 2012, 10:09:17 AM5/10/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:xyheopqd1n8h$.17fjb4q40t65w.dlg@40tude.net...
skoro ci sie to tak podoba, to pewnie dobre.

i.

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 10:13:03 AM5/10/12
to
Widzę, że Ci się nadal nudzi, ale sorry, mnie nie :-)
Pa pa.

medea

unread,
May 10, 2012, 10:26:09 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 10:40, Ikselka pisze:
A co, nieświeży? 3-)

Ewa

Iwon(K)a

unread,
May 10, 2012, 10:38:18 AM5/10/12
to
"Ikselka" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:kfz3kdt52xac.7...@40tude.net...
juz sie poplakalam.

i,

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 11:14:46 AM5/10/12
to
Absolutna Świeżynka specjalnie dla Ciebie - IV rząd zdjęcie 17.
http://www.amur.kielce.pl/galeria/g5_2012.html?detectflash=false&
:-)

medea

unread,
May 10, 2012, 3:40:40 PM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 17:14, Ikselka pisze:
Słabo widoczny.
Pozdrów pana męża ode mnie.

Ewa

Ikselka

unread,
May 10, 2012, 6:11:40 PM5/10/12
to
Pozdrowiłam i przekazuję zwrotne pozdrowienia :-)

Aicha

unread,
May 10, 2012, 7:01:09 PM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 11:07, Bbjk pisze:
Jestem leń patentowany, bo jeszcze go nie wyguglałam, a czytam o nim od
dawna :) Teraz już chyba będę musiała ;)
It is loading more messages.
0 new messages