wyrazy,
TomaszPe
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Mozesz je nazwać powidlami z wędzonych śliwek. O ile takie są to
pewnie zblizone w smaku. Ja bym sie nie przejmował.
Adam
> Mozesz je nazwać powidlami z wędzonych śliwek. O ile takie są to
> pewnie zblizone w smaku. Ja bym sie nie przejmował.
> Adam
Pomysł niezły, pod warunkiem, że lubi się wędzone śliwki. Np. ja nie lubię.
Co nie zmienia faktu, że pewnie na tym się skończy. Ale mam wciąż nadzieję..
wyrazy,
TomszPe
Będzie jak znalazł dodatek do bigosu:)
--
Paulinka
Mnie sie jedna partia truskawkowego dzemu poddymila.
Mam dzieki temu kilka sloikow autorskiego dzemu sliwkowego z truskawek ;>
sz.
> Witajcie!
> Robimy z Najdroższą powidła ze śwliwek. Chwila nieuwagi i się przypaliły.
> Nie, nie była to chwila trawjąca 6 godzin, tylko chwila w której ktoś z nas
> bezmyślnie zwiększył ogień pod garnkiem. Garnek się moczy, ale co z tymi
> powidłami? Na razie jest ich ze 3 litry, szkoda wyrzucać...ale przypalone są
> na tyle mocno, że dają jak wędzone śliwki...jest dla nas jakaś szansa?
>
> wyrazy,
> TomaszPe
Na zapaszek spalenizny rady nie ma, jeśli wymieszliście powidła po
przypaleniu.
Na przyszłość rada: jeśli tylko cokolwiek mazistego w garnku się przypali,
jak najszybciej, unikając mieszania łyżką całej zawartości garnka, należy
opróżnić go poprzez przechylenie i przelanie do innego - to, co zostaje
przy dnie, jest na straty, reszta natomiast jest uratowana.
--
====================================================================
"Jestem sam dla siebie bohaterem, ale jestem zbyt wielkim tchórzem, aby sam
sobie to przyznać."
M.A.S.H.
> Dnia Fri, 22 Aug 2008 17:40:08 +0000 (UTC), Tomasz Piasecki napisał(a):
>
>> Witajcie!
>> Robimy z Najdroższą powidła ze śwliwek. Chwila nieuwagi i się przypaliły.
>> Nie, nie była to chwila trawjąca 6 godzin, tylko chwila w której ktoś z nas
>> bezmyślnie zwiększył ogień pod garnkiem. Garnek się moczy, ale co z tymi
>> powidłami? Na razie jest ich ze 3 litry, szkoda wyrzucać...ale przypalone są
>> na tyle mocno, że dają jak wędzone śliwki...jest dla nas jakaś szansa?
>>
>> wyrazy,
>> TomaszPe
>
> Na zapaszek spalenizny rady nie ma, jeśli wymieszliście powidła po
> przypaleniu.
> Na przyszłość rada: jeśli tylko cokolwiek mazistego w garnku się przypali,
> jak najszybciej, unikając mieszania łyżką całej zawartości garnka, należy
> opróżnić go poprzez przechylenie i przelanie do innego - to, co zostaje
> przy dnie, jest na straty, reszta natomiast jest uratowana.
I jeszcze jedno: róbcie powidła w dużym płaskim otwartym naczyniu
ustawiając je w piekarniku - temperatura 120 stopni, na noc 100, uchylony
minimalnie piekarnik. Naprawdę nie pochłonie to o wiele więcej gazu/prądu,
niż podczas gotowania tradycyjnego, a zero niebezpieczeństwa przypalenia -
temperatura jest niska w porównaniu z newralgicznym miejscem, gdzie na dno
garnka działa płomień; w piekarniku ciepło krąży w całej masie powideł i
jest wykorzystane (wbrew pozorom) maksymalnie ekonomicznie.
Technologia niewłaściwa - trzeba zastosować niski, szeroki garnek,
a na palnik kłaść blaszaną podkładkę pod garnek - są do kupienia w
sklepach AGD lub u blacharzy. Drugi sposób - umieścić garnek z
powidlami czy tp. w kąpieli wodnej, zwłaszcza jak są już gęste. Trzeci
sposób - w piekarniku, czwarty - w automacie do wypieku chleba jest
opcja "marmolada".
Najbezpieczniejsza - w kąpieli wodnej - szeroki garnek z wodą i
wstawiony do niego mniejszy z powidłami.
I po co tyle pary dodatkowo w domu?
Ja robię tylko w piekarniku. Innych sposobów nie uznaję, są bez sensu.
Masz rację, to tak jak z tą babcią co okrawała szynkę, gdyż miała
za mały garnek - dla 5 - 10kg śliwek czy innych owoców metoda dobra,
ale już dla ilości 10 razy większej bardzo nieprzydatna, cbdo. Mnie
ratują zamrażarki - teraz nawet gdyby padły mogę przerobić z
zamrożonych śliwek. I mam odpowiednie gary - przydałoby się więcej.
Mam na cvzym je postawić - dwa taborety wytrzymujące 100kg na dowolny
gaz z zabezpieczeniem termoparą i zapalarką.
Też korzystam z zamrażarki dla lepszej organizacji robienia przetworów.
Własnie czekają w niej na swój niedaleki już czas borówki - kiedy tylko uda
mi się kupić odpowiednie gruszki do nich. Bez borówek z gruszkami nie ma u
mnie w domu życia - podobnie jak bez powideł. dzięki zamrażarce powidła
można robić partiami - więc piekarnik i tylko piekarnik, pomimo małej jego
pojemności. Zwłaszcza, że czekam na zimniejsza porę jak kania dżdżu, żeby
już zacząć palenie w kuchni, mniam... Odkąd mam to kochane urządzonko, mam
powód do radości z powodu ochłodzenia pod koniec lata czy jesienią. jak ta
Pollyanna - nie narzekam na nic, lecz wynajduję powody do cieszenia się z
tego, co innych z reguły martwi.
Masz rację - najlepiej powidła wyjdą na skraju blachy, Anno.