Robię właśnie ogórkową z kiszonych ogórków, a że jestem akurat sam, to się
boję, że mi się zepsuje, zanim zdążę zjeść. Więc mam pytanie - Czy ogórkową
da się zamrozić? Coś mi się kojarzy, że kwaśnych rzeczy nie można/nie da
się...
Jeśli tak, to:
- jak to zrobić? W jakimś pojemniku, słoiku..?
- zwykle dodaję śmietanę do zupy. Czy do tej części na mrożenie mogę też ją
dodać?
Dziękuję i pozdrawiam.
Pawel
W czymś elastycznym. Byle nie słoik i nie garnek. To może być nawet woreczek
po mleku, trzeba mieć tylko zgrzewarkę do folii. Najlepiej, gdyby to były
pojemniki plastikowe, takie, w jakich można jedzenie na wynos kupić.
Oczywiście można w specjalnych pojemnikach, ale porównanie cen wychodzi
niekorzystnie dla nich...
Ależ słoik być może! Tylko trzeba zostawić miejsce na "wyrost i spuchliznę",
gdy zupa zwiększy objętość po zamarznięciu.
Można też woreczek na mrożonki włożyć do garnka, wlać zupę, zamrozić, a
potem wyjąć ofoliowany "walec z zupy" z garnka.
Oba sposoby przetestowane w warunkach domowych.
Ania
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
To "strasznie" wolno twoja zamrażarka mrozi, lub dużo tłuszczu lub soli w
zupie. U mnie z miejsca by trzasnął po zamarznięciu powierzchni zupy w
słoiku.
Jeszcze wracając do meritum:
>- Czy ogórkową
> da się zamrozić? Coś mi się kojarzy, że kwaśnych rzeczy nie można/nie da
> się...
Można, czemu nie! A lody cytrynowe? A bigos?
> - zwykle dodaję śmietanę do zupy. Czy do tej części na mrożenie mogę też
ją
> dodać?
Moim zdaniem tak. Tylko potem powoli rozmrażać, żeby się nie zagotowała i
nie zwarzyła.
Odradzam przechowywanie zupy ze śmietaną niezagotowaną. Ja śmietanę dodaję
na końcu i króciutko zagotowuję (zagęszczam wcześniej mąką rozprowadzoną
wodą). Te śmietany, które używam nie są sztuczne, a więc mają bakterie...
pozdrawiam
helen paar
> To "strasznie" wolno twoja zamrażarka mrozi, lub dużo tłuszczu lub soli w
> zupie. U mnie z miejsca by trzasnął po zamarznięciu powierzchni zupy w
> słoiku.
Czyli co - moja lepsza, bo słoików nie tłucze! A z zamrażaniem mi się nie
śpieszy.
Solimy i tłuszczymy mało.
Nie rusza Cię sumienie? U mnie moja żona zjada to, co sobie namrozi, ja
jadam świeże...
Kiedyś bigos gotowałem w 35l garze, część szła do wecków, część do
pojemników i do zamrażarki, ja jadałem ze słoików - trzeba było zejść do
piwnicy, żonie wygodnie było wpaść na przerwie do domu (mieszkamy w szkole)
i wyciągnąć pojemnik z zamrażarki, na patelenkę (szybciej zagrzane) i zdąży
jeszcze zjeść... I tak już zostało.
d.
> Odradzam przechowywanie zupy ze śmietaną niezagotowaną. Ja śmietanę dodaję
> na końcu i króciutko zagotowuję (zagęszczam wcześniej mąką rozprowadzoną
> wodą). Te śmietany, które używam nie są sztuczne, a więc mają bakterie...
Robię podobnie, więc chyba nie będzie problemu.
Dziękuję za pomoc.
Pawel
PS. Czy w ramach podziękowań napisać, jak ją zrobiłem, czy byłoby to uczenie
ojca robić dzieci..? ;)
Wymiana doświadczeń zawsze korzystna, nigdy nauki nie odmawiam, a tu wszyscy
czytają.
>> PS. Czy w ramach podziękowań napisać, jak ją zrobiłem, czy byłoby to
>> uczenie
>> ojca jak robić dzieci..? ;)
>
> Wymiana doświadczeń zawsze korzystna, nigdy nauki nie odmawiam, a tu
> wszyscy czytają.
No to tak: porcja rosołowa i trzy skrzydełka kurczaka (gotuję w dużym
garnku, stąd te proporcje) gotuję na małym ogniu i zdejmuję sitkiem co
jakiś czas tą piankę, co się zbiera. Jak już szum przestanie sie zbierać
dorzucam warzywa (klasyczna włoszczyzna z zielonym plus czosnek i cebula),
kostkę rosołową, liście laurowe i ziele angielskie. Wolno gotuję, aż mięso
zacznie odchodzić od kości. Mięso wyjmuję i zżeram, reszta gotuje się aż do
miękkości. Wszystkie warzywa wyjmuję.
Tak dostaję rosół, który zwykle przecedzam. Polega to mniej więcej na
zdjęciu z gazu, odczekaniu kilku minut, aż cały szum opadnie i ostrożnym
zlaniu całego wywaru, bez końcówki, w której zbierają się bardzo drobne
części z mięsa (to chyba resztki krwi i inne błonki).
Teraz, trzeba zdecydować jaką to ja właściwie zupę robiłem... Acha,
ogórkowa! Nie soliłem jeszcze rosołu, bo ogórki wyszły mi dość słone.
Wkrajam ziemniaki i gotuję do miękkości. Ugotowaną marchewkę (zwykle nie
całą) skrajam i dorzucam. Ogórki kroję w kostkę, dorzucam, dolewam trochę
wody z ogórków i gotuję kilka minut. O ile mi wiadomo, nie można się tu
pospieszyć - ziemniaki się nie dogotują po dodaniu kwaśnych ogórków - ktoś
mnie wyprowadzi z błędu..? Ogórkowej nie zagęszczam mąką - lubię ją mieć
rzadką. Więc tylko kwaśną śmietanę rozrabiam w innym garnku po trochu
dolewając zupy a potem chlup do gara. Gotuję małą chwilę, lub nie, jeśli
jest szansa, że zostanie zjedzona w dwa dni.
I to koniec. Jakoś tak się okazuje, że zupa jest lepsza na drugi dzień, niż
taka świeża. Jestem przekonany, że powolne stygnięcie (bo zupa gorąca jak
cholera) powoduje jakiś nierozumiały dla mnie proces konsolidacji smaku.
To tyle. Podglądałem mojego starego, jak robi ogórkową, ale za cholerę nie
potrafię uzyskać porównywalnego smaku. Wydaje mi się, że to kwestia ogórków
(kiszonych tylko na jego sposób). Tak, czy owak, ogórkowa mojego ojca jest
najlepsza na świecie. A jak ktoś się nie zgadza, to chyba tylko pl.test
będzie najlepszym miejscem na pyskówkę ;)
Pozdrawiam
Pawel
Warzywa gotuj osobno i ogórki osobno, będzie szybciej i ziemniaki nie
skaczanieją*...
Ogórki zazwyczaj kisi się z dodatkiem czosnku, więc nie dawaj go do
gotowania, ale dopiero pod koniec, lekko zagęścić łyżką mąki rozprowadzonej
rosołem lub wodą, zagotować ten zagęstnik, aby stracił posmak surowizny,
dodaj śmietanę zagotuj króciutko i dodaj dość dużo siekanego koperku. Jeżeli
na przechowanie - koperek też zagotować.
* Nie ma nic wspólnego z Kaczorami! Kaczan, głąb - łodyga kapusty.
:-P))))))))))
Użytkownik "Pawel Chmielewski" <dzemchm...@gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:e9jkah$17m$1...@news.onet.pl...
> No to tak: porcja rosołowa i trzy skrzydełka kurczaka (gotuję w dużym
> garnku, stąd te proporcje) gotuję na małym ogniu i zdejmuję sitkiem co
> jakiś czas tą piankę, co się zbiera. Jak już szum przestanie sie zbierać
> dorzucam warzywa (klasyczna włoszczyzna z zielonym plus czosnek i cebula),
> kostkę rosołową, liście laurowe i ziele angielskie.
Tak sie zastanawiam, całkiem serio: po co Ci w tym normalnym rosole jeszcze
kostka? Może to ona psuje smak ;)
Margola
Jaki tam rosół z trzech skrzydełek brojlerów, ja robiłem z kilograma
skrzydełek lub łapek...
Ale może on dietę trzyma? ;-P)))))))))
nie mozna. ogorkowej nie mozna bo ziemniaki beda niesmaczne. Chyba, ze bez
ziemniakow...
rym
> O ile mi wiadomo, nie można się tu
> pospieszyć - ziemniaki się nie dogotują po dodaniu kwaśnych ogórków - ktoś
> mnie wyprowadzi z błędu..?
Ja mogę. Gotuję wszystko razem, ziemniaki i kwaśne (kapusta, ogórki, żur) i
dogotowują się, a nawet rozgotowują, jak się zagapię.
--
Pozdrawiam, Ti`Ana
"The girl loaded gun, went outside. No one has ever seen her again..."
>>> No to tak: porcja rosołowa i trzy skrzydełka kurczaka (gotuję w dużym
>>> garnku, stąd te proporcje) gotuję na małym ogniu i zdejmuję sitkiem co
>>> jakiś czas tą piankę, co się zbiera. Jak już szum przestanie sie zbierać
>>> dorzucam warzywa (klasyczna włoszczyzna z zielonym plus czosnek i
>>> cebula),
>>> kostkę rosołową, liście laurowe i ziele angielskie.
>>
>> Tak sie zastanawiam, całkiem serio: po co Ci w tym normalnym rosole
>> jeszcze kostka? Może to ona psuje smak ;)
Cóż, mój ojciec tak robi a to dla mnie pierwszy autorytet w temacie zup.
> Jaki tam rosół z trzech skrzydełek brojlerów, ja robiłem z kilograma
> skrzydełek lub łapek...
> Ale może on dietę trzyma? ;-P)))))))))
Oprócz trzech skrzydełek jest tam jeszcze porcja rosołowa. To taki pół
kilogramowy korpus z szyją, więc o diecie nie ma mowy.
Pawel
> Warzywa gotuj osobno i ogórki osobno, będzie szybciej i ziemniaki nie
> skaczanieją*...
Ogórki wrzucam na końcu i raczej krótko je gotuję. Nie natknąłem się jeszcze
nigdy na to dziwne zachowanie ziemniaków. Znaczy co, łykowate się robią,
czy co?
> Ogórki zazwyczaj kisi się z dodatkiem czosnku, więc nie dawaj go do
> gotowania,
Świeży czosnek dodaje razem z włoszczyzną i razem z nią go wyjmuję. A
ukiszony czosnek też wrzucam razem z ogórkami.
Czosnek rządzi.
Pawel
To był żart na temat trzech skrzydełek, ja przeczytałem o porcji rosołowej,
chociaż pomyślałem o jakiejś wołowince...
> nie mozna. ogorkowej nie mozna bo ziemniaki beda niesmaczne. Chyba, ze bez
> ziemniakow...
Eee, nie, chyba tylko surowe ziemniaki zmieniają smak po
przemrożeniu /rozpad skrobi na cukry proste i w efekcie słodkawy smak - to
ze znakiem zapytania, bo szczegółów nie pamiętam/.
Przetworzone mrozu się nie boją /frytki, kluski, pyzy itp./ Poza tym -
bywało, że ziemniaki w zupach mroziłam - i nie szkodziło im to.
zawsze wyczuje czy ziemniaki w zupie byly mrozone. sa jakies grudkowate i
smakuja papierem.
rym