Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Jak przechować matiasy?

4,877 views
Skip to first unread message

FEniks

unread,
Dec 20, 2013, 9:29:39 AM12/20/13
to
Kupiłam już dzisiaj matiasy solone, bo nie będzie mi się chciało później
stać w kilometrowych kolejkach w rybnym. Jak je najlepiej przechować,
żeby do świąt zachowały świeżość? Zamrozić? Zalać solanką? W jakich
proporcjach?

Ewa

Ikselka

unread,
Dec 20, 2013, 12:46:32 PM12/20/13
to
Święta już za 3 dni, nie wiem, w czym kłopot zatem. Przyprawić/przyrządzić
jak lubisz (cebula, pieprz itp), zalać olejem, zapakować w słoik i do
lodówki. To wszystko. Śledzie w oleju spokojnie przechowuje się min. 2
tygodnie w lodówce, a już na 3 dni przed świętami to się je planowo
przygotowuje, bo musza mieć czas, żeby się "przegryzły", przecież chyba nie
przyrządzasz ich w dniu podania? - byłyby wtedy "żywe" i wstrętne, muszą
wczesniej ze 3 dni przejść smakiem cebuli i przypraw, cebulka musi się
zmacerować/zmiękczyć w przyprawach i oleju itd.

Na dłuższe niż kilkudniowe przechowywanie śledzi warto pokrojoną cebulę
sparzyć w rondlu wrzątkiem (kilkanaście semund), odcedzić i szybko ostudzić
(balkon!). Przyrządzić śledzie jak zwykle. Cebula będzie miękka lecz jędrna
i o wiele smaczniejsza.
--
XL
"Przypadek – to Bóg przechadzający się incognito." A. Einstein

FEniks

unread,
Dec 20, 2013, 3:35:08 PM12/20/13
to
W dniu 2013-12-20 18:46, Ikselka pisze:
> Święta już za 3 dni, nie wiem, w czym kłopot zatem.
> Przyprawić/przyrządzić jak lubisz (cebula, pieprz itp), zalać olejem,
> zapakować w słoik i do lodówki.
> To wszystko. Śledzie w oleju spokojnie przechowuje się min. 2 tygodnie
> w lodówce, a już na 3 dni przed świętami to się je planowo
> przygotowuje, bo musza mieć czas, żeby się "przegryzły"

O, to wspaniała wiadomość dla mnie, dzięki! :)

> , przecież chyba nie przyrządzasz ich w dniu podania? - byłyby wtedy
> "żywe" i wstrętne

Zwykle kupowałam śledzie już w oleju, więc przygotowywałam je tylko
dzień wcześniej. Takie typowe solone matiasy chyba pierwszy raz kupiłam.


> , muszą wczesniej ze 3 dni przejść smakiem cebuli i przypraw, cebulka
> musi się zmacerować/zmiękczyć w przyprawach i oleju itd. Na dłuższe
> niż kilkudniowe przechowywanie śledzi warto pokrojoną cebulę sparzyć w
> rondlu wrzątkiem (kilkanaście semund), odcedzić i szybko ostudzić
> (balkon!). Przyrządzić śledzie jak zwykle. Cebula będzie miękka lecz
> jędrna i o wiele smaczniejsza.

Cebulę zawsze parzę. Jeszcze raz dziękuję!

Ewa

wolim

unread,
Dec 20, 2013, 3:40:08 PM12/20/13
to
W dniu 2013-12-20 15:29, FEniks pisze:
Ja bym się bardziej zastanawiał nad tym, czy nie za późno je kupiłaś i
czy się zdążą przegryźć z cebulą :)

Pozdrawiam,
MW

FEniks

unread,
Dec 20, 2013, 4:13:40 PM12/20/13
to
W dniu 2013-12-20 21:40, wolim pisze:
No i masz babo placek. ;)

Ewa

Ikselka

unread,
Dec 20, 2013, 4:53:22 PM12/20/13
to
Śledzia :-D

Ikselka

unread,
Dec 20, 2013, 4:54:30 PM12/20/13
to
Nie ma za co :-)

Ikselka

unread,
Dec 20, 2013, 5:00:56 PM12/20/13
to
Dnia Fri, 20 Dec 2013 15:29:39 +0100, FEniks napisał(a):

> Jak je najlepiej przechować,
> żeby do świąt zachowały świeżość? Zamrozić? Zalać solanką?

Na przyszłość jeśli kupisz solone śledzie za wczesnie, na przechowanie
wystarczy je ułożyć w słoju przesypując solą, ucisnąć szczelnie, zakręcić i
schować do lodówki. Przed użyciem należy je jednak wymoczyć w wodzie
(najlepiej gotowsnej zimnej), żeby usunąć sól - i dobrze odcedzić.

Stefan

unread,
Dec 20, 2013, 5:53:57 PM12/20/13
to

Użytkownik "FEniks" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:52b4544f$0$2376$6578...@news.neostrada.pl...
>Taka retrospekcja śledziowa:
Gdy jeszcze watpia a szczególnie wątróbka była w najlepszym stanie.
preferowałem tzw. śledzie otrząsane. Brało się śledzia solonego z beczki,
zgrabnym i pewnym ruchem jednoczesne otrzepywało go się o tzw rant czyli
krawedź, potem chwytało się palcem wskazujacym (pazurkiem vel paznokciem) za
skórę za łbem sciągając ją do ogona, wnętrzem dłoni sprawdzając czy mleczak
czy ikrzak ( to miało pwpływ na dalsze postępowanie. Jeśli ikrzak, wyciągało
się te cudownie słone ziarenka i od razu łykało przepijając należytym płynem
np CCK (Cysta cerwona kabzlowana). Mleczaka się odstawiało dla ukochanej,
aby mlecz dodała do maceratu. Słoną (jak skurczybyk) tuszkę z namaszeniem
odkręgosłupiało się i spożywało natychmiast z nieodzownym dodatkiem CCK lub
innego zajzajeru. Spożywanie śledzia otrząsanego z Visulą groziło
odwracalnymi konsekf(!)encjami jak mawiał tow Edward G. Śledź wracał
szybciej niż się go łyknęło...
Ot, takie bajanie starego...
pozdr
Stefan
PS./ Synuś na Wigilię zażyczył sobie coby Tatus zrobił steki z tuńczyka na
parze z sosem holenderskim (bo podobno karp jest demode. TFUUU)


---
Ta wiadomość e-mail jest wolna od wirusów i złośliwego oprogramowania, ponieważ ochrona avast! Antivirus jest aktywna.
http://www.avast.com

Ikselka

unread,
Dec 20, 2013, 6:19:16 PM12/20/13
to
Dnia Fri, 20 Dec 2013 23:53:57 +0100, Stefan napisał(a):

> PS./ Synuś na Wigilię zażyczył sobie coby Tatus zrobił steki z tuńczyka na
> parze z sosem holenderskim

To se można na niedzielny lub piątkowy obiad zjeść, a nie na tradycyjną
Wigilię.

> (bo podobno karp jest demode. TFUUU)

Pierwsze słyszę. Karp na Wigilię jest dla mnie jak obrączka przy ślubie.
Na Wigilie smażę karpia otoczonego tylko w mące - małmazja. Żadne tam buły.
Plus karp w galarecie. I jak świat światem u mnie nigdy inaczej nie będzie.

Aicha

unread,
Dec 21, 2013, 5:30:05 AM12/21/13
to
W dniu 2013-12-21 00:19, Ikselka pisze:

>> (bo podobno karp jest demode. TFUUU)
>
> Pierwsze s�ysz�. Karp na Wigili� jest dla mnie jak obr�czka przy �lubie.

Tradycyjny karp, he he he.
http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/726467,karp-pozarl-nam-sledzia-na-bezrybiu-w-swieta,id,t.html?cookie=1

--
Nie ma na tym �wiecie bestii podobnej z�ej kobiecie, chocia� bowiem
w�r�d czworonog�w lew jest najsro�szy, a w�r�d w��w drakon najdzikszy,
to �adnego z nich nie mo�na por�wna� ze z�� kobiet�. (Piotr Komes)

FEniks

unread,
Dec 21, 2013, 6:24:48 AM12/21/13
to
W dniu 2013-12-21 11:30, Aicha pisze:
> W dniu 2013-12-21 00:19, Ikselka pisze:
>
>>> (bo podobno karp jest demode. TFUUU)
>>
>> Pierwsze słyszę. Karp na Wigilię jest dla mnie jak obrączka przy ślubie.
>
Hm, no to jest kwestia dyskusyjna w takim razie albo zależy po prostu od
regionu. Na Śląsku (obu) i Opolszczyźnie na pewno do popularności
karpia, także w wigilię, ale i w ogóle w dni postne, przysłużyli się
cystersi:

"Ale nojbogatszo historyjo mo na Ślonsku kaper, czyli karp, kerego już
starożytne Rzymiony skludziyły na ziymie dzisiyjszyj Austryje.
Niyskorzij we średniowieczu kapry hodowali we Czechach. A że Ślonsk boł
downij pod rzondzyniym Austryjokow i Czechow – to pomogło we drapkim
przykludzyniu tyj ryby do ślonskich stowow. Kapry te boły downij jedzone
we roztomajte świynta, ale nojbardzij we Wilijo. Idzie nawet pedzieć, co
pradowne tradycje jodanio kaprow we Wilijo, nojprzod boły we Austryji,
Czechach i na Ślonsku, a dopiyro niyskorzij prziszła ta tradycjo do
cołkij Polski. We Polsce tyż szpecjalistami od stawianio stowow boły
Ślonzoki, a nojważniyjszo ksionżka o stowiarstwie wydoł we XVI wieku we
Krakowie Olbrycht Strumieński ze Mysłowic. Werci sie to znać, rychtujonc
przi Wiliji pradowne kapry!"

http://www.lgropolszczyzna.com/index.php?option=com_content&view=article&id=482:wigilijnahistoria&catid=1:nowiny

Ewa



FEniks

unread,
Dec 21, 2013, 6:29:36 AM12/21/13
to
W dniu 2013-12-21 12:24, FEniks pisze:
>
> Hm, no to jest kwestia dyskusyjna w takim razie albo zależy po prostu
> od regionu. Na Śląsku (obu) i Opolszczyźnie na pewno do popularności
> karpia, także w wigilię, ale i w ogóle w dni postne, przysłużyli się
> cystersi:

...czyli od XIII wieku nawet.

I - żeby nie było - u mnie w tym roku karpia nie ma. Chyba że nie
dostanę nic innego świeżego.

Ewa

Aicha

unread,
Dec 21, 2013, 7:00:21 AM12/21/13
to
W dniu 2013-12-21 12:24, FEniks pisze:
A to ja wiem. W mojej "rodzinnej" wiosce na Śląsku Cieszyńskim też są
karpiowe stawy.
Zaś w Polszcze sandacze i szczupaki poszły w zapomnienie na długie lata...

--
Nie ma na tym świecie bestii podobnej złej kobiecie, chociaż bowiem
wśród czworonogów lew jest najsroższy, a wśród wężów drakon najdzikszy,
to żadnego z nich nie można porównać ze złą kobietą. (Piotr Komes)

"Dariusz K. Ładziak"

unread,
Dec 21, 2013, 2:01:24 PM12/21/13
to
Użytkownik Ikselka napisał:
> Dnia Fri, 20 Dec 2013 15:29:39 +0100, FEniks napisał(a):
>
>> Kupiłam już dzisiaj matiasy solone, bo nie będzie mi się chciało później
>> stać w kilometrowych kolejkach w rybnym. Jak je najlepiej przechować,
>> żeby do świąt zachowały świeżość? Zamrozić? Zalać solanką? W jakich
>> proporcjach?
>>
>
>
> Święta już za 3 dni, nie wiem, w czym kłopot zatem. Przyprawić/przyrządzić
> jak lubisz (cebula, pieprz itp), zalać olejem, zapakować w słoik i do
> lodówki. To wszystko. Śledzie w oleju spokojnie przechowuje się min. 2
> tygodnie w lodówce, a już na 3 dni przed świętami to się je planowo
> przygotowuje, bo musza mieć czas, żeby się "przegryzły", przecież chyba nie
> przyrządzasz ich w dniu podania? - byłyby wtedy "żywe" i wstrętne, muszą
> wczesniej ze 3 dni przejść smakiem cebuli i przypraw, cebulka musi się
> zmacerować/zmiękczyć w przyprawach i oleju itd.

Po pierwsze - muszą oddać wodę a nabrać oleju. Zatem - warstwa cebuli
ciętej w piórka na dno naczynia, na to śledzie, olej - po dwóch-trzech
dniach śledzie wyjąć, olej delikatnie zlać a cebulę która leżała w
wodzie zbierającej się przy dnie - wywalić (wodnista i słona będzie).
Pozostaje ze śledziami tylko ta cebula która była całkowicie w oleju
zanurzona - można śledzie do takiego traktowania z wierzchu dodatkowo
przykryć cebulą ciętą w kostkę jak kto lubi albo i w piórka - ta z
wierzchu z pewnością wody nie nassie.

--
Darek

"Dariusz K. Ładziak"

unread,
Dec 21, 2013, 2:06:03 PM12/21/13
to
Użytkownik Stefan napisał:
>> Taka retrospekcja śledziowa:
> Gdy jeszcze watpia a szczególnie wątróbka była w najlepszym stanie.
> preferowałem tzw. śledzie otrząsane. Brało się śledzia solonego z
> beczki, zgrabnym i pewnym ruchem jednoczesne otrzepywało go się o tzw
> rant czyli krawedź,

[...]

Wersja dla mięczaków. Prawdziwy śledź trzepany to śledź otrzepywany o
cholewkę!

[...]
>Spożywanie śledzia otrząsanego z Visulą groziło odwracalnymi
> konsekf(!)encjami jak mawiał tow Edward G. Śledź wracał szybciej niż się
> go łyknęło...
> Ot, takie bajanie starego...

Z kombajnem jak z kombajnem - ale z Bałtykiem to dopiero była jazda!

--
Darek
0 new messages