I tu własnie widać przewagę wykształcenia i umysłu ścisłowca: nie dość,
że bez myślenia, to w dodatku dwa na raz. Humaniści bez myślenia nawet
_się_ załatwić nie potrafią.
>Nie wiem dlaczego, ale owo "hardcore" wydaje się jakoś mało "hardcore".
>Co prawda rzeczywiście nie umiem ocenić pewności swoich odpowiedzi w
>dwóch przypadkach, ale fakt, że na dwa mogę odpowiedzieć bez żadnego
>namysłu to świadczy o jakieś "softcore'owości" tej kategorii... ;)
Samiście tego chcieli, Dyndały płci obojga.
=================
> 1. Otóż lwy - samce są potwornie leniwe. Całymi dniami wygrzewają się
> tylko nasłońcu sawanny, względnie żrą się między soba o prymat w
> stadzie. Tymczasem małe lwiątka chca jeść i kto musi urządzac polowania
> na zebry lub antylopy gnu? Oczywiście lwice. Zostawiają więc lwiątka pod
> opieką kilku starszych krewniaczek i ruszają na łowy. Od pierwszej do
> sotatniej chwili polowania (...) lwice sa doskonale zorganizowane i
> antylopa praktycznie nie ma szans. Dopadają zwierza, zabijają, wołaja
> dzieci na kolację - i wtedy (...) kto sie pojawia? Lew. wszyscy, żeby
> nie wiem jak byli głodni, musza odsunąc się na bok, a on podchodzi i
> zżera większa część antylopy. Stąd właśnie powiedzenie "lwia część".
> Żony i dzieci dostają już tylko ochłapy i kości. Tak to natura urządziła
> burzyć się przeciwko temu niepodobna.
>Zeromski wuj, bernard znaczy sie???? no nie wiem.
>a moze raczej jakas feministka:))) Ida???
>Obstawiam Ide.
Prawda, że z wszystkich głównych bohaterek Ida jest najbardziej
feministyczna? A tak jej dobrze z oczu we wcześniejszych tomach patrzyło
:(
>Ida monologuje Józinkowi. 'Córka Robrojka".
Może już pisałem, ale monologi Idy w CR to dla mnie najmiodniejsze
fragmenty tej książki.
=============
> 2. - Ojciec cię z zasady nie bił, bo nie ma pojęcia o hodowli
> dziewczynek. Mój biedny brat tym bardziej nie ma pojęcia o hodowli
> dziewczynek. Ja jeden mam pojęcie o hodowli dziewczynek, ale nie byłem
> dopuszczany. Rezultat widzimy.
>Dziadek Metody Stryba do Elki, "Noelka".
=============
> 3. Do pewnego momentu człowiek jest sam sobie nie znany. Nie okreslony.
> Któregoś dnia zaczyna rozumieć, że stoi przed jakąś powinnością, choć
> nie wie jeszcze - przed jaką. Z przerażeniem odkrywa nagle, że istnieje
> gradacja wartości i prawa wyboru. I że wybierając sposób postepowania,
> człowiek wpływa na drugiego człowieka. Co za odpowiedizalność! Może
> skrzywdzić tego drugiego albo mu pomóc. Odepchnąć go albo podac mu rękę.
> I cokolwiek zrobi, wpływa nie tylko na innych, ale i na samego siebie.
> To samego siebie buduje, odnosząc się do drugeigo człowieka. Zapełnia tę
> swoją nieokreśloność, jak zapełnia się pusta przestrzeń cegłami i
> zaprawą. wypełnia siebie. I to własnie wymaga takiego trudu i odwagi.
>Ha, profesor Dmuchawiec w rozmowie z Bebe?
============
> 4. - Pieniądze mają to do siebie, że zawsze można je zarobić. Natomiast
> na czyste sumienie nie ma innego sposobu niż je po prostu mieć
>Ignacy do Patrycji w Pulpecji?
Borejkówny były chowane w pogardzie dóbr materialnych.
>Robrojek.
Nie, ale podpisałby się obiema rękami.
>Mama Borejko do Idy. Jak przyszło do płacenia za pomalowanie Lisieckich na
>zielono. "Ida sierpniowa".
Tylez do Idy co do p.Lisieckiej. Swoją drogą Ida miała prawo
protestować: to z jej kieszonkowego miała byc potrącona cała kwota.
=============
> 5. Gdyby (...) trafił się taki bachor, lałby go non stop i tylko
> patrzył, czy równo puchnie. Jeszcze nie słyszał, żeby jakiekolwiek
> dziecko tak nieludzko darło się (...). [kim był bachor i dlaczego się
> darł?]
> Nie wiem. Nie mam typu. Bachor raczej nie był główną postacią, a nic
> mi się nie nasuwa...
To jest ten, co to uważa pytania za zbyt łatwe.
>Laura, oczywiście, dyżurny bachor. Darł się, bo go osypało ospowo. Też
>bym lała.
A fe! Dzieci ponoć nie należy lać. Nieregularnie.
>Bachorem była zaospowana Laura alias Tygrys, a darła się, bo zobaczyła swe
>krościaste oblicze w lusterku :-) "Dlaczego mi nikt nie powiedział o tych
>PRYSZCZACH! Ja się nie mogę nikomu POKAZAĆ! Ja muszę natychmiast WYSIĄŚĆ!
>Ja będę zaraz WYMIOTOWAĆ!" Nutria i Nerwus. Opinię o bachorze wygłasza
>bodajże kierowca autobusu.
=============
> 6. - (...)Czegoś ty się uczyła w szkole?
> - Niczego (...) Uważałam, że jestem na to za ładna. [kto był za ładny?]
>Tu bym obstawiała Patrycję, ale bardziej pasuje mi chyba Julia Żak z Szóstej
>Klepki
I co ja, biedny, mam z tą odpowiedzią zrobić??? Tym razem jeszcze
zastosowałem domniemanie poprawności, ale żeby mi to!
>ozesz Ty.. "odparla z prostota" tylko kto?? ;) Panie ladne i nie
>najmadrzejsze byly w "Szostej klepce" (tzn nie tylko tam, ale w Matyldzie i
>Paulinie ich rycerze byli na tyle zakochani ze nic takiego by ne
>powiedzieli, a o rodzinach nie za duzo wiadamo..) wiec stawiam na astystke
>Julie Zak. Danusia jeszcze sie uczyla. ;))
===============
> 7. Drobna była i chuda, nóżki miała jak zapałki, buzię brzydką -
> wyrazistą i komiczną, z oczkami jak czarne wiśnie i plackowatymi
> rumieńcami w kolorze malin.
> Genowefa Lompke/Sztompke/Trombke/Pompke/Bombke/Rombke/Zombke alias Aurelia
> Jedwabińska.
===============
> 8. Czarne żywe oczy, iskrzące się wesoło zza grubych szkieł, patrzyły z
> lekka rozbieżnie i z lekka ironicznie. Czarne włosy otaczały jej głowę
> jak puszysta czapeczka i kończyły się krótkim, grubym warkoczem,
> ściągniętym gumką. policzki miała (...) różowe, nos spory i zawadiacki,
> a wyraz jej ust wskazywał na temperament wybuchowy i daleki od
> łagodności.
>Aniela Kowalik czyli Kłamczucha.
Myślałemn, że to sprawi więcej kłopotów :(
================
> 9. Kto wyglądał jak dyrektor zjednoczenia drobiarskiego?
> hmmm Gaba?
Sympatykom i sympatyczkom Gaby udostępniam e-mail autora powyższej
obelgi (za niewielką rekompensatą, rzecz jasna)
>Maciek Ogorzałka, po przywdzianiu garnituru do opery. "Opium w rosole".
================
> 10. Kto był ulubioną ciocią Pyzy?
>banalne. Nutria
Konkurs bez Nutrii konkursem straconym.
>Nutria, chyba w "Imieninach" było, dlaczego.
================
> 11. Co ciekło w parku?
>Hmmm, skoro ma być śmiesznie proste... Pewnie parasol.
To jest ten, co to chce bardziej hardcore'owych pytań.
>Najśmieszniejsze, że w ogóle takiej sceny nie kojarzę.
Poniekąd słusznie, ale o tym potem.
> Była scena w
>"Brulionie", ale oni parasola nie mieli i w ogóle nic nie ciekło. A inne
>deszcze w parku?
Bo jak cieknie, to musi co deszcz padał.
>Hym, wg mnie to sok truskawkowy albo malinowy... W takiej scence z Nutrią i
>Tuniem....(NN)
Sok truskawkowy nie ciekł, tylko tryskał na wszystkie strony. Ot, co
potrafi zrobić niewiasta o poetyckiej ponoć osobowości.
>Strumyczek? Makijaż? Rozbite jajko? Żywica? Lody?
Jak mawiał (ponoć) pewien baron: nie wynik, lecz udział się liczy.
> Karpie. Ceśce. "Szósta klepka".
Chciałoby się komuś policzyć, która książka cyklu sprawia najwięcej
problemów? Bo tak na oko, wlasnie Szósta Klepka. Przypomnę całą scenę,
bo tego warta:
"Proszę mnie puścić!"(...)
"Dlaczego?"(...)
"Bo mi karpie ciekną"
Tyle, że karpie ciekły przed sklepem, a nie w parku. ;-PPP
Do parku Ceśka poszła potem, na randkę z brodaczem.
>Bardzo jakies podchwytliwe pytanie, karpie ciekly, ale nie w parku. W
>parku byly rozciapane i rozdeptane truskawki, ale raczej nie ciekly.
Przyznaję ze wstydem, że sam wpadłem w sidła błędnych skojarzeń. Uznaję
za poprawne wszystkie odpowiedzi mające coś na rzeczy (krew Przeszczepa,
truskawki itp).
===============
> 12. Gdzie widziano dzienniczki ucznia?
>Na Rynku Jezyckim?
>W Lublinie, ale aż tam się Bernard nie wybierał. "Brulion Bebe B."
============================================================================================
============================================================================================
Aż szesnastu grających. Jak tak dalej pójdzie to...
|1|2|3|4|5|6|7|8|9|0|1|2|
Asia Kubiak 12|x|x|x|x|x|x|x|x|x|x|x|x|
Maria Miller 12|x|x|x|x|x|x|x|x|x|x|x|x|
Aneta Baran 11|x|x|x|x|x|x|x|x|x|x| |x|
Magda Szkudlarczyk 11|x|x|x|x|x|x|x|x| |x|x|x|
Coinneach 10|x|x|x| |x|x|x|x|x|x| |x|
Justyna Lagoda 10|x|x|x|x| |x|x|x|x|x| |x|
Monika Wandzel 10|x|x|x|x| |x|x|x|x|x| |x|
Ewa Pawelec 9|x|x|x|x|x| |x|x|x|x| | |
Kaja Puto 9| |x|x|x| |x|x|x|x|x| |x|
Martyna Ligęza 9|x|x|x|x| |x|x|x| |x|x| |
srebrna 8|x|x| |x| |x|x|x| |x| |x|
tupot 8|x|x|x| | |x|x|x| |x| |x|
Malgorzata Krzyzaniak 7| |x| |x|x| |x|x| |x| |x|
Anna P-P 6| |x| | | |x|x|x| |x|x| |
Piotr Ligeza 6| |x| |x| |x|x| | |x|x| |
asioasio 3| | | |x| | | |x| | |x| |
--------------------------
1 1 1 1 7 1 1 1 8 1 6 1
1 6 0 3 3 5 5 3 1
Czołówka:
50 Aneta Baran <ane...@anetek.net>
48 Asia Kubiak <as...@bcx.pl>
48 Maria Miller <ma...@biz.net.pl>
46 Coinneach <Mark...@wp.pl>
45 Ewa Pawelec <e...@from.hell.pl>
38* Justyna Lagoda <Justyna...@fuw.edu.pl>
37* Magda Szkudlarczyk <konradszk...@poczta.fm>
37 tupot bialych mew <tupotbi...@k.ro>
28 Monika Wandzel <monika....@interia.pl>
22 Piotr Ligeza <pio...@poczta.onet.pl>
22 Malgorzata Krzyzaniak <zuz...@transilvania.eu.org>
22 Martyna Ligęza <mli...@poczta.onet.pl>
* tylko 4 edycje
Wspaniały pościg Justyny, która mimo falstartu (nie odpowiedziała na
pierwsza edycję) goni uciekinierów. Depcze jej po piętach Magda, której
brat zapewne zapomniał wysłać jej odpowiedzi na drugę edycję ;)
Zwykłe sumowanie punktów prowadzi do dyskryminacji mężczyzn, aż 75%
pierwszej dwunastki to piękniejsza część rodzaju ludzkiego, i
zastanawiam się nad wprowadzeniem ustawodawstwa antydyskryminacyjnego.
Piąta edycja okazała się najłatwiejszą - średni wynik uczestnika w
poprzednich edycjach oscylował między 6 1/2 a 7 1/2, teraz skoczył
powyżej 8 1/2. Mediana, która do tej pory nie przekroczyła 8, skoczyła
do 9. Ech, mięknę na starość.
Pewnie, ze Tygrys.
Tygrys, ktorego bardzo, bardzo nie lubie.
Zaczelam sobie odswiezac Jezycjade (bo okazalo sie jak malo pamietam,
zwlaszcza z innych czesci nic 6 klepka albo kwita kalafiora (to nieprawda, ze
pytania z tych czesci najtrudniejsze - najlatwiejsze:)))) i .... strasznie jej
nie lubie.
Zastanawiam sie po co MM ja taka wymyslila? Dla kontrastu dla Pyzy, mamy Gaby,
i calej kochanej rodziny? Zeby bylo jeszcze bardziej lopatlogicznie?
Zeby pokazac, ze nawet tak wspaniala osoba jak Gaba oraz dziadkowie i ciotki
moga poniesc taka porazke pedagogiczna jaka jest Laura?
Nie wiem. ale wiem, ze nie lubie tej dziewczynki - jest wredna, manipuluje
innymi (zwlaszcza manipulowania Natalia jej nie moge wybaczyc), klamie i to w
zywe oczy, kradnie, jest leniwa, arogancka, nieodpowiedzialan... dlugo mozna
by tak wymieniac te jej cechy negatywne.
a pozytywne?? Jakos nie kojarze od razu - moze jakies sa , gleboko ukryte?
I niech ona sobie tam bedzie, jaka chce. TYlko 2 pytania mnie nurtuja - po co
MM ja wprowdzila (a moze wlasnie tylko dla ozywienia atmosfery - tak jak w
kazdym serialu jest "suka" serialowa?).
A drugie - dlaczego ani Gaba, ani dziadkowie nie probuja jej wychowac? Fakt,
ze inne dzieci i wnuki sa dosc porzadne i bardzo, bardzo dobre z natury, z
atmosfery domu, z genow, itd.. I nie musieli sie nimi trudzic - wystarczylo,
aby byli soba. Ale nagle okazuje sie, ze sa powazne klopoty z Laura i ... nic.
Zadnych prob wychowania, zadnej konsekwencji, nic... Dla mnie szczytem byl
brak kary za kradziez pieniedzy ze skladek PCK. Zreszta wszystkie jej male
wrednosci mocno mnie zloszcza - no chyba ze MM chodzilo tylko wlasnie o to,
zebysmy sie na nia zloscili.
a moze nie?
Moze da sie ja lubic? Tylko za co?
jakkie jest wasze zdanie?
Monika
--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl
> Zastanawiam sie po co MM ja taka wymyslila? Dla kontrastu dla Pyzy, mamy Gaby,
> i calej kochanej rodziny? Zeby bylo jeszcze bardziej lopatlogicznie?
Aby coś się zaczęło dziać. Dla rozwoju akcji potrzebny jest konflikt.
Charakter Laury to zapewnia. I z puntku wdizenia łopatologii jest to
kontrskuteczne: Gaba Wspaniała ponosi porażki wychowawcze z Laurą. Nie
jest _aż_tak_ wspaniała. Wprowadzenie Laury odbrązawia Gabę. Widac top
też w scenach z NiN, gdy ma problemy z zakrzepowym zapaleniem żył - ona,
niezniszczalna sportsmenka! MM delikatnie zmienia wizerunek Gaby,
wzbogaca go, komplikuje jej postać.
(...)
> Nie wiem. ale wiem, ze nie lubie tej dziewczynki - jest wredna, manipuluje
> innymi (zwlaszcza manipulowania Natalia jej nie moge wybaczyc), klamie i to w
> zywe oczy, kradnie, jest leniwa, arogancka, nieodpowiedzialan... dlugo mozna
> by tak wymieniac te jej cechy negatywne.
Ale jest "kocia". Sympatyczna. Fotogeniczna postać, Kłamczucha-bis.
> a pozytywne?? Jakos nie kojarze od razu - moze jakies sa , gleboko ukryte?
Ejże? Na razie nie mogę protestować, żeby nie ułatwiać, ale
przejaskrawiasz.
(...)
> A drugie - dlaczego ani Gaba, ani dziadkowie nie probuja jej wychowac?
Próbują. Przypomnij sobie Imieniny i kazanie Ignacego (było w którymś
konkursie). Tyle, że Laura lepiej poddałaby się tradycyjnej tresurze
dziecka (w stylu proponowanym przez kierowcę z cytatu ;).
> Fakt,
> ze inne dzieci i wnuki sa dosc porzadne i bardzo, bardzo dobre z natury, z
> atmosfery domu, z genow, itd.. I nie musieli sie nimi trudzic - wystarczylo,
> aby byli soba. Ale nagle okazuje sie, ze sa powazne klopoty z Laura i ... nic.
> Zadnych prob wychowania, zadnej konsekwencji, nic... Dla mnie szczytem byl
> brak kary za kradziez pieniedzy ze skladek PCK. Zreszta wszystkie jej male
> wrednosci mocno mnie zloszcza - no chyba ze MM chodzilo tylko wlasnie o to,
> zebysmy sie na nia zloscili.
A przypomnij sobie, czy którakowliek z Borejkówien była za coś ukarana?
Czy ktoś zmuszał Patrycje do nauki przed maturą? Znasz wiele takich
rodzin, w których tak dokładnie "olano" by przygotowania maturzystki? To
jest własnie konsekwentne: wychowanie przez przykład, wiara w dobroc
ludzkiej natury:
- A ja wierzę w miłość. (...) Ona zwycięży zawsze, prędzej czy
później. Bo nawet wtedy, gdy się w niš nie wierzy - ona przecież jest.
I
działa. A jej działanie, tak jak działanie prawdy, jest niezawodne.
Nie twierdzę, że MM ma rację. Ale ona tak to widzi i takie poglądy dała
swoim postaciom.
> a moze nie?
> Moze da sie ja lubic? Tylko za co?
> jakkie jest wasze zdanie?
Dzieci _powinny_ sprawiać problemy. Od tego są. Laura jest inteligentna,
kreatywna, pełna inicjatywy (sondy radiowe, Rumuniątka), używając
nowomowy: "asertywna" ;)
Ciekaw jestem dalszego rozowju tej postaci. Z jednej strony MM jest
konsekwentna: cechy Kłamczuchy się rozwijają, wyrzuc z cyklu drugą częśc
i jej ocena byłaby negatywna, ale my ją znamy, uważamy za sympatyczną, i
postrzegamy w korzystnym świetle. Tak samo Pyziak jest mimo zapowiedzi
happy endu z końca OwR cały czas negatywny (wsadzenie go do więzienia to
podły numer, nawet wobec takiego Pyziaka). Laura dowiaduje się co nieco
w I, dostaje po uszach w TiR - zoabczymy co dalej. Tylko ta scena z
końca TiR, ta "szczera skrucha" za bardzo przypomina mi zupełnie podobną
scenę z Kłamczuchy. Naprawdę: chyba najciekawsze postać całej Jeżycjady.
pzdr
TRad
Wprowadzenie Laury odbrązawia Gabę. Widac top
>też w scenach z NiN, gdy ma problemy z zakrzepowym zapaleniem żył - ona,
>niezniszczalna sportsmenka! MM delikatnie zmienia wizerunek Gaby,
>wzbogaca go, komplikuje jej postać.
>> Nie wiem. ale wiem, ze nie lubie tej dziewczynki - jest wredna, manipuluje
>> innymi (zwlaszcza manipulowania Natalia jej nie moge wybaczyc), klamie i to
>w
>> zywe oczy, kradnie, jest leniwa, arogancka, nieodpowiedzialan... dlugo
>mozna
>> by tak wymieniac te jej cechy negatywne.
>
>Ale jest "kocia".
hmmm, tak o niej pisze MM, nie widze u niej tej kociosci - jak dla mnie jest
hienowata.
Sympatyczna.
===========
na pewno nie - w ktorym momencie?? Poza jednym "wybrykiem" z Rumuniatkami -
nie przejawia zadnych ludzkich i pozytywnych cech.
Fotogeniczna postać, Kłamczucha-bis.
==============
KLmaczucha nie byla zla i wredna, nie dzialal swiadomie w celu ranienia
innych, w celu manipulowania innymi.
>
>> a pozytywne?? Jakos nie kojarze od razu - moze jakies sa , gleboko ukryte?
>
>Ejże? Na razie nie mogę protestować, żeby nie ułatwiać, ale
>przejaskrawiasz.
moze, ale nie widze cech pozytywnych.
>> A drugie - dlaczego ani Gaba, ani dziadkowie nie probuja jej wychowac?
>
>Próbują. Przypomnij sobie Imieniny i kazanie Ignacego (było w którymś
>konkursie). Tyle, że Laura lepiej poddałaby się tradycyjnej tresurze
>dziecka (w stylu proponowanym przez kierowcę z cytatu ;).
fakt, probuja jak inne wspaniale , dobre i kochane latorosle rodziny Borejkow,
na to dziecko to nie dziala - co pokazane juz bylo na przykladzie Liscieckich.
tylko czy oni tego nie widza???
>
>> Fakt,
>> ze inne dzieci i wnuki sa dosc porzadne i bardzo, bardzo dobre z natury, z
>> atmosfery domu, z genow, itd.. I nie musieli sie nimi trudzic -
>wystarczylo,
>> aby byli soba. Ale nagle okazuje sie, ze sa powazne klopoty z Laura i ...
>nic.
>> Zadnych prob wychowania, zadnej konsekwencji, nic... Dla mnie szczytem byl
>> brak kary za kradziez pieniedzy ze skladek PCK. Zreszta wszystkie jej male
>> wrednosci mocno mnie zloszcza - no chyba ze MM chodzilo tylko wlasnie o to,
>> zebysmy sie na nia zloscili.
>
>A przypomnij sobie, czy którakowliek z Borejkówien była za coś ukarana?
a czy miala byc za co???? NIe - wiec nie bylo kar.
>Czy ktoś zmuszał Patrycje do nauki przed maturą?
nie - ale chyba nie porownasz nieuczenia sie przez 19letnia pannice do
kradziezy pieniedzy przez ile? 12letnia???? chyba tej samej miary nie ma ci
przykladac.
Znasz wiele takich
>rodzin, w których tak dokładnie "olano" by przygotowania maturzystki?
tak, moja wlasna - nauka zawsze byla traktowana jako moj wybor. Moja sprawa
czy sie ucze czy nie. ale juz nie potraktowane by tak ranienia bliznich lub
kradziezy.
To
>jest własnie konsekwentne: wychowanie przez przykład, wiara w dobroc
>ludzkiej natury:
zgadzam sie - bardzo chwalebne - ale jak zawdozi, to chyab trzeba sie
zastanowic. zwlaszcza ze brak konsekwencji jest chyba najwiekszym bledem
pedagogicznym - a Laura miala obiecana kare za kradziez i ... i nic.
>
>- A ja wierzę w miłość. (...) Ona zwycięży zawsze, prędzej czy
>później. Bo nawet wtedy, gdy się w niš nie wierzy - ona przecież jest.
>I
>działa. A jej działanie, tak jak działanie prawdy, jest niezawodne.
>
>Nie twierdzę, że MM ma rację. Ale ona tak to widzi i takie poglądy dała
>swoim postaciom.
>
>> a moze nie?
>> Moze da sie ja lubic? Tylko za co?
>> jakkie jest wasze zdanie?
>
>Dzieci _powinny_ sprawiać problemy. Od tego są. Laura jest inteligentna,
na pewno - ale sam falt inteligencji nie wplywa na to, czy ktos jest dobry czy
nie.
>kreatywna, pełna inicjatywy (sondy radiowe, Rumuniątka),
moze - ale glownie cechy te wykorzystuje, aby byc zawsze w centrum uwago.
kosztem innych - przyklad Riza i Lelujkowie. Nie mogla zniesc, ze nie jest w
ktoryms momencie najwazniejsza.
używając
>nowomowy: "asertywna" ;)
...
?????
tylko czy to cecha pozadana i zachwalana przez MM???
>
>Ciekaw jestem dalszego rozowju tej postaci.
Tylko ta scena z
>końca TiR, ta "szczera skrucha" za bardzo przypomina mi zupełnie podobną
>scenę z Kłamczuchy. Naprawdę: chyba najciekawsze postać całej Jeżycjady.
najmniej sypmatyczna. czy ciekawa - de gustibus.....
> Moze da sie ja lubic? Tylko za co?
> jakkie jest wasze zdanie?
oczywiscie. Za inteligencje. Humor. Kreatywnosc... Yh. Po prostu jest dosyc
inteligentna i normalna.
Pyze lubie, ale za to Ignas mnie denerwuje. Ma najwieksza pozycje w
rodzinie, traktowany jest najlepiej i wiecznie z sukcesem porownowany
zostaje do Jozinka.
O wiele bardziej lubie postac synka Idy, jakos nie lubie takich lizuskow i
wazeliniarzy. No ale, moze nie to, ze go nie lubie. Denerwuje mnie i tyle.
W koncu jest dzieckiem... i to b. madrym....
--
Kaja "kamjutka" Puto
kamj...@o2.pl
http://jezycjadka.w.interia.pl
gg: 432152
Linux is like a Wigwam -
No windows, no gates, apache inside :)
> hmmm, tak o niej pisze MM, nie widze u niej tej kociosci - jak dla mnie
jest
> hienowata.
Tygrys jest koci, widac to chocby po ilustracjach ;))
> Fotogeniczna postać, Kłamczucha-bis.
> ==============
> KLmaczucha nie byla zla i wredna, nie dzialal swiadomie w celu ranienia
> innych, w celu manipulowania innymi.
a czym jak nie manipulacja Mamertami byla rzewna historia o drugiej zonie
ojca i pojawienie sie w Poznaniu w kaloszach i polatanym swetrze? ;)
> >Ejże? Na razie nie mogę protestować, żeby nie ułatwiać, ale
> >przejaskrawiasz.
> moze, ale nie widze cech pozytywnych.
Tygrys dawal sie lubic w "Noelce" i "Pulpecji" A pozniej... no coz,
Musierowicz przegiela nieco, tzn przegiela z postepowaniem rodziny Borejkow
wobec Laury. Zdaje sie ze z tego calego zacnego grona zdrowe podejscie
prezentowala Ida (wobec ktorej zreszta Tygrys pewien respekt miala). Jest to
jakos malo wiarygodne (drugi pomysl z kosmosu: motyw z "Imienin" jak Bernard
dolacza sie do Gaby i Grzesia. Przeciez kazdy normalny czlowiek splawilby go
w takiej sytuacji, podobnie jak kazdy normalny czlowiek zastosowalby nieco
drastyczniejsze srodki wychowawcze wobec malej Pyziakowny).
Po za tym Laura jest od najmlodszych lat istotka bardzo ladna i z tzw.
charakterkiem. Pozostale panie osobowosc mialy, owszem, ale oszalamiajaca
uroda nie grzeszyly.
pozdrowienia
Asiek
taaaa... moja wyobraznia jednak ma swoje granice, to znaczy poki nie zobacze
nie uwierze ze 3 letnie dziecko podspiewuje sobie "gaudeamus igitur" ;)
Dlatego tez wole poczatkowe tomy, tam dzieciaki byly na medal (Mamarciatka,
Bobek)- widac ze MM miala material do obserwacji.
pozdrowienia
Asiek
no wlasnie MM tak o niej pisze, tak wyglada na i;lustracjach - jest
sliczniutka jak obrazek, ale z opsiu wcale na taka nie wyglada. To sa
stwierdzenia, ze jest kocia, ale taka z ksiazki nie wynika - czegos zabarklo
MM i dlatego nas przekonuje, ze jest kocia i czarujaca? Bo w ktorym momencie
jest czarujaca?
>> Fotogeniczna postać, Kłamczucha-bis.
>> ==============
>> KLmaczucha nie byla zla i wredna, nie dzialal swiadomie w celu ranienia
>> innych, w celu manipulowania innymi.
>
>a czym jak nie manipulacja Mamertami byla rzewna historia o drugiej zonie
>ojca i pojawienie sie w Poznaniu w kaloszach i polatanym swetrze? ;)
a czy ktos przez to cierpial? Przez Laure prawie wszyscy bohaterowie po kolei.
>Tygrys dawal sie lubic w "Noelce" i "Pulpecji" A pozniej... no coz,
>Musierowicz przegiela nieco, tzn przegiela z postepowaniem rodziny Borejkow
>wobec Laury. Zdaje sie ze z tego calego zacnego grona zdrowe podejscie
>prezentowala Ida (wobec ktorej zreszta Tygrys pewien respekt miala). Jest to
>jakos malo wiarygodne
===========
chociazby wejscie dzieci w noc poslubna do pokoju mlodych i traktowanie tego
przez wszystkich jako normalne - nikt nie zareagowal. To mo juz z obrazem
wspanialej Gaby kloci sie mocno - taka dobra, tak dba o wszystkoch, a tu nie
widzi, jak unieszczesliwiaja Ide.
>Po za tym Laura jest od najmlodszych lat istotka bardzo ladna i z tzw.
>charakterkiem. Pozostale panie osobowosc mialy, owszem, ale oszalamiajaca
>uroda nie grzeszyly.
myslisz ze to przez urode? Az tak przyziemny powod kleski pedagogicznej?
wstydzialby sie MM.
>Pyze lubie, ale za to Ignas mnie denerwuje. Ma najwieksza pozycje w
>rodzinie, traktowany jest najlepiej i wiecznie z sukcesem porownowany
>zostaje do Jozinka.
>O wiele bardziej lubie postac synka Idy, jakos nie lubie takich lizuskow i
>wazeliniarzy. No ale, moze nie to, ze go nie lubie. Denerwuje mnie i tyle.
>W koncu jest dzieckiem... i to b. madrym....
Za Ignasiem to i ja nie przepadam (jest taki papierowy), ale to moze wlasnie
przez te przerysowania kolejne czesci Jezycjady juz tak nie zachwycaja?? MOze
wiekoszsc bohaterow staje sie papieorwa, tylko na dzieciach bardziej widac?
Sluszne stwierdzenie, ze pierwsze czesci, w tym postaci dzieci w tych
czesciach, sa jednak lepsze (wedlug mnie oczywiscie).
ja nie twierdze ze jest czarujaca, zreszta ktorys z Lelujkow mowi ze szkoda
ze z Laury taka pokrzywa bo zraza ludzi. I zgoda.
A co do kocich cech- koty sa z jednej strony sliczne, ale sa tez wredne,
egoistyczne, obrazaja sie na wlascicieli, maja charakterek i wymagaja
specjalnego traktowania ;)))) Dokladnie tak jak Laura.
> >a czym jak nie manipulacja Mamertami byla rzewna historia o drugiej zonie
> >ojca i pojawienie sie w Poznaniu w kaloszach i polatanym swetrze? ;)
> a czy ktos przez to cierpial? Przez Laure prawie wszyscy bohaterowie po
kolei.
cierpial to moze za mocno powiedziane, ale na pewno nie bylo Mamertom
wygodnie w piec osob w jedym pokoju z kuchnia. Tym bardziej ze Anieli
przyznano internet, ale ze bylo jej daleko do Pawelka... egoizm czystej
wody.
Z tym ze z Aniela, jak zauwazyl Tomek, jest to samo co z Tygrysem- jest OK w
pierwszych tomach. W Brulionie juz mniej sympatyczna, a potem- wcale. Ale
Aniela ma w "Klamczusze" lat -nascie (14? 15?), ojciec ja jakos wychowal.
Tygrys ma lat kilka, a juz Gaba zamiast na nia wrzasnac, dac w tylek,
wprowadzic szlaban, no cokolwiek, potrafi siadac i plakac w kuchni nad
kubkiem z herbata. Nutria ktora Tuniowi potrafi zafundowac w parku scene z
truskawkami boi sie Tygrysa. Cos sie tu kompozycja rozlazi...
> chociazby wejscie dzieci w noc poslubna do pokoju mlodych i traktowanie
tego
> przez wszystkich jako normalne - nikt nie zareagowal. To mo juz z obrazem
> wspanialej Gaby kloci sie mocno - taka dobra, tak dba o wszystkoch, a tu
nie
> widzi, jak unieszczesliwiaja Ide.
Gaba jest fajna tak do Noelki wlacznie. Potem sie cala postac sypie, zero
konsekwencji
Takie mam wrazenie, ze "Pulpecja" byla ostatnia ksiazka, ktora
Musierowiczowa napisala z przyjemnoscia i z sercem. Pozniej to juz chaltura.
> myslisz ze to przez urode? Az tak przyziemny powod kleski pedagogicznej?
> wstydzialby sie MM.
nie jestem o tym przekonana w 100%, ale tak mi sie cos wydaje. Znane mi
ladne dzieci sa i bardziej pewne siebie i bardziej rozbrykane od swojego
zwyklejszego rodzenstwa.
pozdrowienia
Asiek
> > Nie wiem. ale wiem, ze nie lubie tej dziewczynki...
> > by tak wymieniac te jej cechy negatywne.
>
> Ale jest "kocia". Sympatyczna. Fotogeniczna postać, Kłamczucha-bis.
wiedziałam! wiedziałam, że facet będzie jej bronił
(na stronie: buahahah ;)
Monisiątko: Tygrys jest w oczywisty sposób tym, co mężczyźni zwykli nazywać
"niezłą d***"
(ofc jeszcze w stanie pączkującym... pooki co Lolita, jak najbardziej)
- oto dlaczego nawet Szanownemu Animatorowi mięknie Rura na Jej Temat
a przykładem na prawdziwość mojego stwierdzenia może być choćby opisany w
wiadomej Sadze casus Paulinki (i Krzysia, i pana Paszkieta, i...) ;)
> > a pozytywne?? Jakos nie kojarze od razu - moze jakies sa , gleboko
ukryte?
...
> > Moze da sie ja lubic? Tylko za co?
za to, że jest półsierotką społeczną i przeżywa? przypuszczam, że taka była
autorska intencja
> Ciekaw jestem dalszego rozowju tej postaci...
hmm... może właśnie Rekin - Paulinka - Bis? albo Matylda, tylko trochę
inteligentniejsza?
cokolwiek w tym stylu; za to nie mam najmniejszych wątpliwości, że Tygrysek
będzie przez autorską opatrzność surowo ukarany, za geny (ten wampir Pyziak
in effigie!)
i c(i)ałokształt...
a może za pokutę poślą ją na wolontariat? albo do klasztoru???
pozdro
ragana
>Z tym ze z Aniela, jak zauwazyl Tomek, jest to samo co z Tygrysem- jest OK w
>pierwszych tomach. W Brulionie juz mniej sympatyczna, a potem- wcale.
Ale to tak samo jak Bernard - w Brulionie czasem mnie irytowal, ale lubilam
go. A potem nie - strasznie mnie zlosci, jak sie bezceremonialnie wpycha w
cudze zycie, z butami zreszta, przyklad imienin Gaby juz byl, wyzarcie
jajecznicy Wiktorowi lelujce, itd. jeszcze w Noelce jest dosc mily.
Ale
>Aniela ma w "Klamczusze" lat -nascie (14? 15?), ojciec ja jakos wychowal.
>Tygrys ma lat kilka, a juz Gaba zamiast na nia wrzasnac, dac w tylek,
>wprowadzic szlaban, no cokolwiek, potrafi siadac i plakac w kuchni nad
>kubkiem z herbata. Nutria ktora Tuniowi potrafi zafundowac w parku scene z
>truskawkami boi sie Tygrysa. Cos sie tu kompozycja rozlazi...
wiecej tego, duzo wiecej. tyeraz czytalam calosc powotrnie (choc po lebkach,
bo mnie nudzilo) i sporo takich rzeczy. Np. Ida taka samodzielna i dzielna -
i bie wyrzuci malotetnich z pokoju. Np. niby tak sie wszyscy kochaja i
nawzjaem intersuha, ale nikt nie wie, kiedy Patrycja ma ustna mature - nikt
nie trzyma kciukow, nie pyta o wyniki po powrocie, itp.
>Gaba jest fajna tak do Noelki wlacznie. Potem sie cala postac sypie, zero
>konsekwencji
zadnej, najmniejszej.
>
>Takie mam wrazenie, ze "Pulpecja" byla ostatnia ksiazka, ktora
>Musierowiczowa napisala z przyjemnoscia i z sercem. Pozniej to juz chaltura.
mnie juz nawet Pulpecja sredniosie podoba. Noelka jest lepsza.
>nie jestem o tym przekonana w 100%, ale tak mi sie cos wydaje. Znane mi
>ladne dzieci sa i bardziej pewne siebie i bardziej rozbrykane od swojego
>zwyklejszego rodzenstwa.
moze...
> A co do kocich cech- koty sa z jednej strony sliczne, ale sa tez wredne,
> egoistyczne, obrazaja sie na wlascicieli, maja charakterek i wymagaja
> specjalnego traktowania ;)))) Dokladnie tak jak Laura.
Taaa. Mieszkałaś z kotem kiedyś? ;->
Zuzanka, której w Jeżycjadzie brakuje zwierząt (małe, jazgoczące
pieski się nie liczą ;->)
--
Małgorzata "Zuzanka" Krzyżaniak ^. .^ http://3585760830/~zuzanka/
= Y =
A cat will drink his weight in milk, squared, just to show you he can.
-- Law of Milk Consumption
EwaP HF FH uradowana śliczną literówką
--
Ewa Pawelec, Zakład Fizyki Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317
> >No to tak bez myślenia załatwię dwa od razu.
>
> I tu własnie widać przewagę wykształcenia i umysłu ścisłowca: nie dość,
> że bez myślenia, to w dodatku dwa na raz. Humaniści bez myślenia nawet
> _się_ załatwić nie potrafią.
Coś pochopne wnioski wyciągacie, Tomaszu.
--
tupot białych mew
mieszkam. Katla jest stworzonkiem wspanialym, ale jest tez baaardzo kocia
;))
> Zuzanka, której w Jeżycjadzie brakuje zwierząt (małe, jazgoczące
> pieski się nie liczą ;->)
a tu sie zgodze :)
Asiek
;)))))))))))
coz, ostatnie 10 dni mialam nader ograniczony dostep do sieci...
pozdrowienia
Asiek
Nie da się. Nie cierpię Tygrysa z tomu na tom coraz bardziej
i nawet nie za egoizm, tylko za bezmyślność tego egoizmu. Nie zdarzyło
się chyba dotychczas nigdzie, żeby Laurze wpadło do ślicznej główki,
że może to jednak z nią jest coś nie tak, a nie z całym światem.
I tak prawdę mówiąc liczę na to, że w którymś tomie dostanie jej się
porządnie po tyłku od życia. ;>
P.S. Tutaj jeszcze mnie chyba nie było, dzień dobry zgromadzonym.
Saddie
--
/\ /\ Małgorzata Lewicka --- sad...@hell.pl ---
=^;^= http://aravis.itpp.pl/
/ | b/ps to jednostka, w której mierzy się agresywność
(___(|_|_| dużych psów: bites/picosecond. (Paweł L. Bogdziun)
>
> Aby coś się zaczęło dziać. Dla rozwoju akcji potrzebny jest konflikt.
> Charakter Laury to zapewnia. I z puntku wdizenia łopatologii jest to
> kontrskuteczne: Gaba Wspaniała ponosi porażki wychowawcze z Laurą.
No tak, wlasnie tak to sobie zapewne MM umyslila.
> Ale jest "kocia". Sympatyczna. Fotogeniczna postać, Kłamczucha-bis.
>
Kocia. Niesympatyczna. I wcale nie Klamczucha-bis, Aniela klamala z
wdziekiem i duza inwencja i spontanicznie, Laura klamie z wyrachowaniem,
poza tym Klamczucha nie starala sie ranic bliskich, co Laura robi z duza
przyjemnoscia.
> Próbują. Przypomnij sobie Imieniny i kazanie Ignacego (było w którymś
> konkursie). Tyle, że Laura lepiej poddałaby się tradycyjnej tresurze
> dziecka (w stylu proponowanym przez kierowcę z cytatu ;).
>
O z pewnoscia, lac wrednego bachora. Ale cale te analizy zachowania
Laury w wykonaniu dziadkow tez mi sie nie podobaly, np. tlumaczenie, ze
zadna to zasluga Pyzy, ze jest dobra bo taka juz sie urodzila i zadna to
wina Laury, ze jest zmijowata bo taka sie urodzila. Ze niby bycie osoba
wrazliwa na problemy innych, uczynna, czula, to zadna zasluga i nie
wymaga zadnych wysilkow, o ile sie takim 'dobrym' urodzilo. Guzik, caly
czas mam w pamieci scenke, kiedy to Laura ne chce gasic swiatla a ma
tapczan przy kontakcie w odroznieniu od Pyzy, i nie wylacza notorycznie
budzika sama go nastawiajac dla swoich potrzeb, wredota jedna. Latwo
jest odgrywac ta z trudniejszym charakterkiem i wyreczac sie innym
osobami. A poza tym obrzydle podlizuje sie facetom i tyranizuje kobiety.
> A przypomnij sobie, czy którakowliek z Borejkówien była za coś ukarana?
> Czy ktoś zmuszał Patrycje do nauki przed maturą? Znasz wiele takich
No ale np. Mamerciatka byly lane pasem za rozne wybryki.
Nie wiem tez czy przypadkiem Pulpecja nie poniosla jakiejs kary za
topienie pieniazkow w umywalce, ale chyba wykpila sie rykiem.
> Dzieci _powinny_ sprawiać problemy. Od tego są. Laura jest inteligentna,
> kreatywna, pełna inicjatywy (sondy radiowe, Rumuniątka), używając
> nowomowy: "asertywna" ;)
>
Asertywna nie, za bardzo klamie i manipuluje. Ale niewatpliwie ma pewne
korzystne cechy, jest inteligentna, dowcipna, i broni swoich w sytuacji
ataku np. scenka w pociagu ze zle wyrazajaca sie o Gabrieli feministka.
> konsekwentna: cechy Kłamczuchy się rozwijają, wyrzuc z cyklu drugą częśc
> i jej ocena byłaby negatywna, ale my ją znamy, uważamy za sympatyczną, i
> postrzegamy w korzystnym świetle.
Nagatywna to za duzo powiedziane. W 'Dzienniku Bebe', aczkolwiek dalej
klamie, ale szuka swojego miejsca w zyciu, jakos sie jej nie uklada,
potrafi docenic prawdziwe uczucie i przyznac sie do klamstwa.
A pozniej kiedy negatywna? pozniej to Klamczucha ma tylko epizody, w
"Corce Robrojka" widzimy ja oczami Belli, ktora jest do niej nastawiona
bardzo niechetnie, ale tez w koncu przekonuje sie do Anieli, glownie
dzieki jej poczuciu humoru, i wyglada na to, ze sie polubia.
Tak samo Pyziak jest mimo zapowiedzi
> happy endu z końca OwR cały czas negatywny (wsadzenie go do więzienia to
> podły numer, nawet wobec takiego Pyziaka).
No tak, Pyziak wystepuje zdecydowanie jako czarny charakter calego
cyklu, moze szkoda. No i jest to tez troche na niekorzysc swietlanej
Gaby, jak mogla sie tak pomylic i nie dojrzec w nim tych zlych cech i
dac sie omamic dwukrotnie.
M.M.
> Pyze lubie, ale za to Ignas mnie denerwuje. Ma najwieksza pozycje w
> rodzinie, traktowany jest najlepiej i wiecznie z sukcesem porownowany
> zostaje do Jozinka.
> O wiele bardziej lubie postac synka Idy, jakos nie lubie takich lizuskow i
Tez nie przepadam za Ignasiem, lansowany od urodzenia na rodzinnego
geniusza, maly prymusek i donosicielek ;). I to tak mimochodem, zajmujac
sie czytaniem jakiegos dziela, potrafi doniesc mamusi, ze siostrzyczka
bawila sie Internetem. Swoja droga to takie dziwne? jakis przejaw
dyskryminacji dziewczat w Jezyjadzie?, ze niby nie potrafia, czy je to
nie interesuje? ;)
I w ogole pupilek calej rodzinki, tu nie mozna dziwic sie Laurze, ze ja
wkurzal.
M.M.
Ale tez i okragla jak pyza, przynajmniej jako dziecie, bo pozniej dbala
o linie.
A o Pyziaku mama Borejkowa tez mowila pare razy Pyza, przekrecajac
nazwisko. Natomiast tata Borejko nazywal go niejednokrotnie Juliuszem.
Nie byly to jednak przezwiska.
M.M.
> No tak, Pyziak wystepuje zdecydowanie jako czarny charakter calego
> cyklu, moze szkoda. No i jest to tez troche na niekorzysc swietlanej
> Gaby, jak mogla sie tak pomylic i nie dojrzec w nim tych zlych cech i
> dac sie omamic dwukrotnie.
A propos Pyziak, czy to tylko tak mi sie zdaje, ze tam wszyscy maja
imiona albo przezwiska, a tylko on wystepuje w kolko jako "Janusz
Pyziak" albo "Pyziak"? I czemu ten zabieg mial sluzyc?
MJ
Za młodu jest Pyziaczek. I przypominam, że Pyza jest Pyza, bo
Pyziakówna.
EwaP HF FH
Oczywiście! Laura i Natalia to babeczki wprowadzone do J po to, aby sie
podobały chłopom ;)
(...)
> > Ciekaw jestem dalszego rozowju tej postaci...
>
> hmm... może właśnie Rekin - Paulinka - Bis? albo Matylda, tylko trochę
> inteligentniejsza?
> cokolwiek w tym stylu; za to nie mam najmniejszych wątpliwości, że Tygrysek
> będzie przez autorską opatrzność surowo ukarany, za geny (ten wampir Pyziak
> in effigie!)
> i c(i)ałokształt...
>
> a może za pokutę poślą ją na wolontariat? albo do klasztoru???
Ciekawostka: Laura w TiR ma ile? 14 lat? Pyziak wrócił w 1983, Laura
urodziła się w 1984. Jeżeli następny tom będzie się dzial w 2002, to
Laura będzie pełnoletnia. MM opuściła przeciekawy okres, tak dokładnie
opisany w przypadku np. Idy. Być może nie mam racji i nowy tom bedzie
jednak o Laurze - wolałbym skok w bok i np. zajęcie się potomstwem
Kreski (kryminalnie zaniedbanej postaci)
pzdr
TRad
Nie żartuj. Aniela kłamała dla własnej korzyści. Laura - żeby było
ciekawiej. Gdzieś tam wyżej dokładniej to opisuję, zapraszam do wymiany
opinij.
> > Próbują. Przypomnij sobie Imieniny i kazanie Ignacego (było w którymś
> > konkursie). Tyle, że Laura lepiej poddałaby się tradycyjnej tresurze
> > dziecka (w stylu proponowanym przez kierowcę z cytatu ;).
> >
> O z pewnoscia, lac wrednego bachora. Ale cale te analizy zachowania
> Laury w wykonaniu dziadkow tez mi sie nie podobaly, np. tlumaczenie, ze
> zadna to zasluga Pyzy, ze jest dobra bo taka juz sie urodzila i zadna to
> wina Laury, ze jest zmijowata bo taka sie urodzila. Ze niby bycie osoba
> wrazliwa na problemy innych, uczynna, czula, to zadna zasluga i nie
> wymaga zadnych wysilkow, o ile sie takim 'dobrym' urodzilo. Guzik, caly
> czas mam w pamieci scenke, kiedy to Laura ne chce gasic swiatla a ma
> tapczan przy kontakcie w odroznieniu od Pyzy, i nie wylacza notorycznie
> budzika sama go nastawiajac dla swoich potrzeb, wredota jedna. Latwo
> jest odgrywac ta z trudniejszym charakterkiem i wyreczac sie innym
> osobami. A poza tym obrzydle podlizuje sie facetom i tyranizuje kobiety.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Czyżby feministyczna ;) zazdrośc z Waćpani wychodziła? ;))
Ale dotknęłaś fundamentu: Borejkowie faktycznie uważają, że doceniać
można włozona pracę, a nie status. Jak jestes mądry, bo jesteś mądry, to
nic takiego. Być mądrym wskutek wlozonej pracy - to dopiero coś! To
wyraxnie widać w ocenie bogactwa: o ile ludzie dorabiający sie od zera
(Piotruś Ogorzałka się nasuwa, ale i Baltona) są pozytywni, to bogaty
"bo tak" jest negatywny jak najabrdziej (Majchrzak). Nie cel, a droga do
niego jest dla Borejków najważniejsza. Kojarzy mi się angedotka o
Diogenesie, który spytal był zwycięzcę zawodów zapaśniczych:
- Z czego się cieszysz?
- Bo wygrałerm.
- Byłes silniejszy od rywala?
- Skoro wygrałem, to tak.
- To cieszysz się z tego, że pokonałes słabszego?
Twierdzę: że Borejkowie podpisaliby sie pod tym oburącz.
> > A przypomnij sobie, czy którakowliek z Borejkówien była za coś ukarana?
> > Czy ktoś zmuszał Patrycje do nauki przed maturą? Znasz wiele takich
>
> No ale np. Mamerciatka byly lane pasem za rozne wybryki.
> Nie wiem tez czy przypadkiem Pulpecja nie poniosla jakiejs kary za
> topienie pieniazkow w umywalce, ale chyba wykpila sie rykiem.
Ale Mamert jest średnio pozytywny. W Noelce nawet niesympatyczny. Poza
tym dyskutujemy o Laurze i Borejkach: inni (Robrojek) oceniają Laurę
tak, jak na to zasługuje.
(...)
> > konsekwentna: cechy Kłamczuchy się rozwijają, wyrzuc z cyklu drugą częśc
> > i jej ocena byłaby negatywna, ale my ją znamy, uważamy za sympatyczną, i
> > postrzegamy w korzystnym świetle.
>
> Nagatywna to za duzo powiedziane. W 'Dzienniku Bebe', aczkolwiek dalej
> klamie, ale szuka swojego miejsca w zyciu, jakos sie jej nie uklada,
> potrafi docenic prawdziwe uczucie i przyznac sie do klamstwa.
Ale zwróć uwagę: leci na "karatekę" z powodu jego statusu społecznego.
Nie stacza się na dno, fakt, ale w tomach po "K" Aniela budzi
ambiwalentne uczucia (zachowanie na ślubie, tylko kogo? Natalii chyba)
(...)
> Tak samo Pyziak jest mimo zapowiedzi
> > happy endu z końca OwR cały czas negatywny (wsadzenie go do więzienia to
> > podły numer, nawet wobec takiego Pyziaka).
>
> No tak, Pyziak wystepuje zdecydowanie jako czarny charakter calego
> cyklu, moze szkoda. No i jest to tez troche na niekorzysc swietlanej
> Gaby, jak mogla sie tak pomylic i nie dojrzec w nim tych zlych cech i
> dac sie omamic dwukrotnie.
Bo świetlana jest _Mila_. I ona sie nie pomyliła ;)
pzdr
TRad
AFAIR młody John Stuart Mill znał greke i łacinę mając 3 lata (ojciec
czytał mu w ramach usypianek klasyków, prawie jak Borejko).
Generlanie: młodzież (nie tylkodz ieci) w J są przeintelektualizowane.
Aniela ma na półce Ibsena. Ibsen w podstawówce. W Ustce. Wszyscy chodza
do opery. Słuchają klasyki. Jak do kina, to na Jarmuscha. Please-h.
Ale Ignasia bym traktowal jako pastisz. NB konflikt z Józinkiem (i
postawa Idy) sa przpeyszne.
pzdr
TRad
Dokładnie takie samo miałem uczucie. Dlaczego Borejkowięta nie mają
psa/kota/chomika? A zapowiadało się tak dobrze, z Bobciem i jego myszą
;)
pzdr
TRad
Monika
PS. ale nie zapominajmy o dzieciach pieknej siostry Cesi i samej Cesi - po
Hajduku moga byc bruneteczki.
M
(...)
>Z Laura jest inaczej. Ona, poza aferą "siódemkową", nie kłamie dla
>korzyści. Kłamie, żeby "świat był kolorowszy". To jest różnica jak
>między Clintonem - a Munchhausenem.
NIe klamie, zeby swiat byl kolorowy, tylko zeby ona byla w nim lepsza i
ladniejsza - a taka nie jest. KLamie, ze przyprawila salate - ie zrobila nic,
szarlotka na imieniny mamy, jest od Laury i Roza - nie przylozyla reki,
klamie, ze nie moze zgasic swiatla, bo spi - a nie chce sie jej ruszyc. martwi
sie swoim wygladem - klamie w autobusie i klamie - nie mowi Natali, gdzie
czeka Bratek. I dlugo moznaby tak.
Niszczy welon - nie przynzaje sie, wrecza Luckowi prezent kupiony przez Roze -
mowiac , ze to od niej.
a wtracanie sie w cudze zycie? - informowanie Tunia i jego brata o Natalii. a
kradzieze????
(...)
>> najmniej sypmatyczna. czy ciekawa - de gustibus.....
>
>Najciekawsza. Czy najmniej sympatyczna - de gustibus ;)))
bardzo - de gustibus:)))
Bo ją wyidealizowałaś wcześniej ;)
(...)
> >Ale jest "kocia".
> hmmm, tak o niej pisze MM, nie widze u niej tej kociosci - jak dla mnie jest
> hienowata.
Niezależna. Niesterowalna. Chodzi własnymi drogami. Nie uznaje
autorytetów. Uwierz mi: tak działają koty. Przypuszczalnie MM wymyśliła
sobie "kotowatość" i poszła dalej z charakterem.
> Sympatyczna.
> ===========
> na pewno nie - w ktorym momencie?? Poza jednym "wybrykiem" z Rumuniatkami -
> nie przejawia zadnych ludzkich i pozytywnych cech.
Nieprawda. Szerzej po zakończeniu konkursu, bo nie mogę odkrywac
wsyztskich pytań.
> Fotogeniczna postać, Kłamczucha-bis.
> ==============
> KLmaczucha nie byla zla i wredna, nie dzialal swiadomie w celu ranienia
> innych, w celu manipulowania innymi.
Kłamczucha manipulowała z całą bezwzględnością! Więcej: Kłamczucha
kłamała dla celów pragmatycznych, to wychodzi wprost, w rozmowie z
Kowalikiem, chyba również z tą ciocią, od której wynajmowała kanciapkę.
Cała powieśc "K" to historia kłamstw i kłamstewek Anieli. Okłamała ojca,
ze musi pójśc do lideum poligraficznego. Okłamała Kowalików, żeby się
załapać na kwaterę. Okłamała "ciocię", że sama maluje. Okłamała mamę
Pawełka, żeby zostać pomoca domową. Okłamała Pawełka (kilka razy).
Z Laura jest inaczej. Ona, poza aferą "siódemkową", nie kłamie dla
korzyści. Kłamie, żeby "świat był kolorowszy". To jest różnica jak
między Clintonem - a Munchhausenem.
(...)
> >> A drugie - dlaczego ani Gaba, ani dziadkowie nie probuja jej wychowac?
> >
> >Próbują. Przypomnij sobie Imieniny i kazanie Ignacego (było w którymś
> >konkursie). Tyle, że Laura lepiej poddałaby się tradycyjnej tresurze
> >dziecka (w stylu proponowanym przez kierowcę z cytatu ;).
> fakt, probuja jak inne wspaniale , dobre i kochane latorosle rodziny Borejkow,
> na to dziecko to nie dziala - co pokazane juz bylo na przykladzie Liscieckich.
> tylko czy oni tego nie widza???
Widzą - i są bezradni. Bo w ich paradygmacie inaczej na dziecko działać
nie można.
(...)
> >A przypomnij sobie, czy którakowliek z Borejkówien była za coś ukarana?
> a czy miala byc za co???? NIe - wiec nie bylo kar.
>
> >Czy ktoś zmuszał Patrycje do nauki przed maturą?
> nie - ale chyba nie porownasz nieuczenia sie przez 19letnia pannice do
> kradziezy pieniedzy przez ile? 12letnia???? chyba tej samej miary nie ma ci
> przykladac.
To jest przykład. Po prostu: Borejkowie wierzą w siłe dobroci. Naiwnie:
aleć im to się sprawdzało - aż do Laury.
(...)
> >Dzieci _powinny_ sprawiać problemy. Od tego są. Laura jest inteligentna,
> na pewno - ale sam falt inteligencji nie wplywa na to, czy ktos jest dobry czy
> nie.
Zgadza się. Lucyfer byl najinteligentniejszym z aniołów.
> >kreatywna, pełna inicjatywy (sondy radiowe, Rumuniątka),
> moze - ale glownie cechy te wykorzystuje, aby byc zawsze w centrum uwago.
> kosztem innych - przyklad Riza i Lelujkowie. Nie mogla zniesc, ze nie jest w
> ktoryms momencie najwazniejsza.
To prawda. Nie zmienia to faktu, że jest postac bardzo, bardzo ciekawa.
Wnois ożywienie w ucukrowany świat Borejków.
> używając
> >nowomowy: "asertywna" ;)
> ...
> ?????
> tylko czy to cecha pozadana i zachwalana przez MM???
Nie sądzę ;)))
> >Ciekaw jestem dalszego rozowju tej postaci.
> Tylko ta scena z
> >końca TiR, ta "szczera skrucha" za bardzo przypomina mi zupełnie podobną
> >scenę z Kłamczuchy. Naprawdę: chyba najciekawsze postać całej Jeżycjady.
>
> najmniej sypmatyczna. czy ciekawa - de gustibus.....
Najciekawsza. Czy najmniej sympatyczna - de gustibus ;)))
pzdr
TRad
ale sadzac po okladce to moze byc i Aurelia- oczeta koloru jezyn, szeroki
usmiech ;) ale znow na Geniusie to ona za mlodo wyglada.
Asiek
> Nie żartuj. Aniela kłamała dla własnej korzyści. Laura - żeby było
> ciekawiej. Gdzieś tam wyżej dokładniej to opisuję, zapraszam do wymiany
> opinij.
>
Aniela klamala z romantycznych powodow, trudno to nazwac korzyscia, na
pewno nie w sensie materialnym. Laura, tak jak to juz Monika Ci
odpowiedziala, klamie, zeby wydac sie lepsza i zrobic wieksze wrazenie
na otoczeniu. Owszem, tlumaczy cos Gabie, ze niby krzeslo nie jest
zolte tylko zielone, bo ona tak to widzi, jako kolorowsze, ale tylko
biedna Gaba moze w to uwierzyc ;). Laurze nie chodzi o swiat wokol,
tylko o nia samo, jest egoistka z wielkim wyobrazeniem o sobie, do tego
leniuchem w odroznieniu od Klamczuchy, ktora jednak najela sie
przynajmniej jako pomoc domowa, zeby zarobic na pokoj ;). A poza tym
gotowa byla wygladac chwilami jak czupiradlo jesli to pasowalo do
sytuacji. Moze bardziej nawet pasjonowalo ja odgrywanie rol niz
zdobywanie Pawelka. Nie nalezy zapominac, ze najwieksza pasja Anielki
jest teatr. Natomiast dla LAury najwazniejsza jest ona sama, w zyciu nie
zgodzilaby sie na najmniejsze chwilowe zeszpecenie swojej twarzyczki,
tak wielkie ma przekonanie o sile swej urody i swojej wyjatkowosci ;).
> Czyżby feministyczna ;) zazdrośc z Waćpani wychodziła? ;))
>
No pewnie, ze tak :).
> Ale dotknęłaś fundamentu: Borejkowie faktycznie uważają, że doceniać
> można włozona pracę, a nie status. Jak jestes mądry, bo jesteś mądry, to
> nic takiego. Być mądrym wskutek wlozonej pracy - to dopiero coś! To
> wyraxnie widać w ocenie bogactwa: o ile ludzie dorabiający sie od zera
> (Piotruś Ogorzałka się nasuwa, ale i Baltona) są pozytywni, to bogaty
> "bo tak" jest negatywny jak najabrdziej (Majchrzak). Nie cel, a droga do
> niego jest dla Borejków najważniejsza. Kojarzy mi się angedotka
Ja bym tu nie laczyla madrosci z dorabianiem sie. Wydaje mi sie, ze
jednak madrosci nie nabedzie sie sama praca ;).
Oczywiscie, ze Borejkowie popieraja dobre checi i prace, ale przeciez
Pyza, zeby byc mila i spelniac dobre uczynki, godzic nauke z zajeciami w
domu i chodzeniem z Fryderykiem, tez musi poswiecic temu sporo czasu i
wysilku. To sie nie dzieje, ot tak, bo strzepnie palcem i juz jest.
Oczywiscie, ze nie mozna tu jakos potepiac smarkatej Laury za jej
przerozne wybryki, i nie moga tego zrobic Borejkowie, ale mozna ja
ocenic negatywnie.
> Diogenesie, który spytal był zwycięzcę zawodów zapaśniczych:
> - Z czego się cieszysz?
> - Bo wygrałerm.
> - Byłes silniejszy od rywala?
> - Skoro wygrałem, to tak.
> - To cieszysz się z tego, że pokonałes słabszego?
>
> Twierdzę: że Borejkowie podpisaliby sie pod tym oburącz.
>
Zapewne, ale raczej nie Laura ;). Ona chetnie wykorzystuje przejawy
slabosci, np. wrazliwosc i niechec do konfliktow Natalii czy Pyzy.
> Ale Mamert jest średnio pozytywny. W Noelce nawet niesympatyczny. Poza
Eee, pozytywny to jest niezaprzeczalnie. Sympatyczny moze mniej, bo
chwilami grozny, no ale w koncu to chirurg ;).
> Ale zwróć uwagę: leci na "karatekę" z powodu jego statusu społecznego.
Nie, leci, bo ma wizje 'atrakcyjnego meza', przystojnego, silnego, z
dobrym zawodem, moze i z kasa, ale przeciez dosc szybko rezygnuje z tej
wizji i w koncu wybiera te drazniaca, aczkolwiek poczciwa fajtlape,
Bernarda.
> Nie stacza się na dno, fakt, ale w tomach po "K" Aniela budzi
> ambiwalentne uczucia (zachowanie na ślubie, tylko kogo? Natalii chyba)
Nie przesadzajmy, te uczucia budzi glownie w Belli (na slubie Noelki).
To, ze lubi blyszczec i popisywac sie, to juz taka jest, artystka w
koncu. Bella nie zachowuje sie najprzyjemniej w stosunku do niej, a w
koncu Anielka nie musi sie domyslac, ze dziewcze widzi z jej strony
jakies zagrozenie swojej sytuacji rodzinnej, toc Anielka wcale nie dybie
na Robrojka.
Sama Bella zreszta do najmilszych nie nalezy, zbyt pragmatyczna i
naburmuszona, ale mimo to chwilami da sie lubic.
> > cyklu, moze szkoda. No i jest to tez troche na niekorzysc swietlanej
> > Gaby, jak mogla sie tak pomylic i nie dojrzec w nim tych zlych cech i
> > dac sie omamic dwukrotnie.
>
> Bo świetlana jest _Mila_. I ona sie nie pomyliła ;)
>
Mila jest przenikliwa, fakt :). Ale jak dla mnie w Kalamburce troche MM
przesadzila robiac z niej nagle genialnego dramaturga, latami ukradkiem
w kaciku skrobiacego te nadzwyczajne dziela. Zeby to byla jedna sztuka,
czy moze raczej jakas ksiazka wspomnieniowa, ale tak nagle, z tej
starszej pani (niewatpliwie inteligentnej), ktora latami zajmowala sie
tylko domem i rodzina, scibolac co najwyzej sweterki dla spoldzielni
"Swit", geniusz literacki i do tego zdobywajacy szturmem zarowno
krytykow jak i zwykla publicznosc ?!
M.M.
> >Z Laura jest inaczej. Ona, poza aferą "siódemkową", nie kłamie dla
> >korzyści. Kłamie, żeby "świat był kolorowszy". To jest różnica jak
> >między Clintonem - a Munchhausenem.
> NIe klamie, zeby swiat byl kolorowy, tylko zeby ona byla w nim lepsza i
> ladniejsza - a taka nie jest.
Oj, to chyba jest napisane wprost, w Imieninach AFAIR.
> KLamie, ze przyprawila salate - ie zrobila nic,
> szarlotka na imieniny mamy, jest od Laury i Roza - nie przylozyla reki,
> klamie, ze nie moze zgasic swiatla, bo spi - a nie chce sie jej ruszyc. martwi
> sie swoim wygladem - klamie w autobusie i klamie - nie mowi Natali, gdzie
> czeka Bratek. I dlugo moznaby tak.
> Niszczy welon - nie przynzaje sie, wrecza Luckowi prezent kupiony przez Roze -
> mowiac , ze to od niej.
Jest _normalnym_ dzieckiem. I _pierwszym_ dzieckiem, będącym na
pierwszym planie. Nutria i Pulpa były zawsze w tle. Gienia jest ważna,
ale to jednorazowy wyskok. Być może da liegt der Hund begraben:
Borejkównom przyglądaliśmy się zazwyczaj, gdy były starsze (typowy dla
zainteresowan MM orkes - 15-17 lat, niższe klasy liceum).
> a wtracanie sie w cudze zycie? - informowanie Tunia i jego brata o Natalii. a
> kradzieze????
Czym to się rózni od Gieni swatającej a to Idę i Sławka, a to Gabę i
Piotrka?
pzdr
TRad
PS można prosić o link do okładki?
Prosze:
http://www.akapit-press.com.pl/sklep/index.php?body=towary&zapowiedz=ok
Anka P.
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.ksiazki
Aurelia w tej chwili ma już - ile? - dwadzieścia kilka lat chyba. Za
stara na bohaterkę MM.
Co do Hajducząt: wydaje mi się, że bohateroiwe SzK zostali uznani za
nieudane prototypy i odesłani do robienia tła.
pzdr
TRad
Moim zdaniem jednak Laura. Ciekawy tytuł, czyżby MM pisała o subkulturze
Usenetu? ;)
pzdr
TRad
> > http://www.akapit-press.com.pl/sklep/index.php?body=towary&zapowiedz=ok
>
> Moim zdaniem jednak Laura. Ciekawy tytuł, czyżby MM pisała o subkulturze
> Usenetu? ;)
>
Laura nie. Dziewcze na okladce zdecydowanie podobne do Kreski, czyli to
pewnie jej najstarsza corka.
M.M.
well, "Dziecko piatku". Rozmowa Gaby i Tygrysa. Afera z "siodemkowa" to
Nutria w czasach podstawowki, w czasach szkolnych Laury takich wynalazkow
juz nie bylo ;))
> > a wtracanie sie w cudze zycie? - informowanie Tunia i jego brata o
Natalii. a
> > kradzieze????
>
> Czym to się rózni od Gieni swatającej a to Idę i Sławka, a to Gabę i
> Piotrka?
rozni sie. Genowefa robila to z czystej zyczliwosci dla znajomych i
nieznajomych, Tygrys juz bardziej pod katem z ktorym wujkiem lepiej jej sie
gra w makao. Jakis bardziej wyrachowany sie wydaje.
Asiek
Tomasz Radko wrote:
> Moim zdaniem jednak Laura. Ciekawy tytuł, czyżby MM pisała o subkulturze
> Usenetu? ;)
Kolor oczu nie pasuje. Choc tytul nawet by mógl wskazywac..
pzdr
agi
> ale sadzac po okladce to moze byc i Aurelia- oczeta koloru jezyn, szeroki
> usmiech ;) ale znow na Geniusie to ona za mlodo wyglada.
Na litośc, obejrzyjcie sobie toto jako image:
http://www.akapit-press.com.pl/sklep/zdjecia/towar_1057174559.jpg
Za nic nie są to ani oczy stalowe, ani jeżynkowe. Ciepły brąz. Z Noelki
biorąc, żadne z dzieci Ceśki nie jest czarne, a Kasia Kreski oczka miała
mamy, czyli bure. Więc może rywalka Laury, Ulka Kołodziejanka, lub jej
siostra? A może rzeczywiście Kasia, oczy się przy dorastaniu mogą
troszkę zmienić...
Ale ilustracje "okładkowe" robi kto inny (Orliński chyba).
Na podstawie czarno-białych rysunków M. Musierowicz oczywiście...
A wogóle to co wy. To przecież Too-Tiki ;P
JJ
--
|\ _,,,---,,_ \___ | __ _ ___ ___| | __ \___ |
/,`.-'`' -. ;-;;,_ _ | |/ _` |/ __/ _ \ |/ / _ | |
|,4- ) )-,_..;\ ( `'-' | |_| | (_| | (_| __/ < | |_| | _
'---''(_/--' `-'\_) fL \___/ \__,_|\___\___|_|\_\ \___/ (_)
Oby. Ale IMO: Laura z obciętymi włosami.
pzdr
TRad
No widzisz? Nutria też była "dzieckiem szczególnej troski". I jak
wysympatyczniała?
> > > a wtracanie sie w cudze zycie? - informowanie Tunia i jego brata o
> Natalii. a
> > > kradzieze????
> >
> > Czym to się rózni od Gieni swatającej a to Idę i Sławka, a to Gabę i
> > Piotrka?
>
> rozni sie. Genowefa robila to z czystej zyczliwosci dla znajomych i
> nieznajomych, Tygrys juz bardziej pod katem z ktorym wujkiem lepiej jej sie
> gra w makao. Jakis bardziej wyrachowany sie wydaje.
Takie są dzieci. Jak pisał Słonimski: "Dzieci to zakała ludzkości" ;)
Po prostu: Laura jest pierwszym u Borejków _normalnym_ dzieckiem. I
zauważ: pierwszym wychowywującym się w tak trudnych warunkach: ojciec
jej nie widział ani razu. Ciotki są już starsze i nie zajmują się nią
tak intensywnie, jak (prawdopodobnie) zajmowały się Pyzą (i rodzina
zaczyna się rozstawać: oddzielny pokój, potem oficyna, potem Pulpecja w
kwiaciarni). W momencie wchdozenia w trudny okres dorastania Gabę
bardziej zajmuje Ignaś. Rzekłbym: żadne inne Borejciątko nie miało tak
trudnego dorastania.
pzdr
TRad
> Ale ilustracje "okładkowe" robi kto inny (Orliński chyba).
> Na podstawie czarno-białych rysunków M. Musierowicz oczywiście...
huh?
"Projekt okladki i ilustracje: Malgorzata Musierowicz".
A w ogole dla mnie to jest w kolko ta sama twarz, tylko oczy i wlosy
roznych kolorow 8-)
MJ
Laura to dziecko, które ktoś powinien był ustawić do pionu z mety i
traktować odpowiednio. Gabriela zupełnie nie jest kimś takim,
dziadkowie też nie. Ida by miała szansę sobie z nią poradzić. I to nawet
nie na zasadzie, że byłaby dla niej surowa. PO prostu nałożyłaby
wędzidła.
EwaP HF FH z córką (sześcioletnią), na szczęście nie mającą skłonności
do kłamstwa czy kradzieży, ale próżną manipulantką o zacięciu
histeryczno-histrionicznym
"Jacek J." wrote:
> IMO Laura to przypadek psychopaty w formie klinicznie czystej...
Nie Laura to przypadek normalnego dziecka. Dzieci sa egoistami z natury
rzeczy. U niej to forma mocno wybujala ale autorka ma prawo uwypuklac
niektóre cechy ludzkie. Do tej pory robila to z zaletami bohaterów,
teraz z cecha negatywna i tyle. Kurcze czy nikt z Was nie zetknal sie z
dziecmi tzw. trudnymi, sprawiajacymi klopoty wychowawcze? Laura to
normalne, zagubione dziecko wobec którego zawodza stosowane dotychczas
metody wychowawcze i tyle. Nie róbmy z niej psychopatki :)
pzdr
agi
No, tam jest napisane wprost przeciwnie :)
(tak przynajmniej twierdzi Laura - to jej wersja: "nie kłamię, upiększam
świat").
> > > a wtracanie sie w cudze zycie? - informowanie Tunia i jego brata o
> > > Natalii. a kradzieze????
> >
> > Czym to się rózni od Gieni swatającej a to Idę i Sławka, a to Gabę i
> > Piotrka?
>
> rozni sie. Genowefa robila to z czystej zyczliwosci dla znajomych i
> nieznajomych, Tygrys juz bardziej pod katem z ktorym wujkiem lepiej jej sie
> gra w makao. Jakis bardziej wyrachowany sie wydaje.
>
> Asiek
IMO Laura to przypadek psychopaty w formie klinicznie czystej...
JJ
Faktycznie, Orliński robił okładki do wcześniejszych książek MM.
Wygląda na to, że Autorka osobiście "obkłada" te tomy serii,
które miały pierwodruk już w "Akapicie".
> MJ
> Faktycznie, Orliński robił okładki do wcześniejszych książek MM.
> Wygląda na to, że Autorka osobiście "obkłada" te tomy serii,
> które miały pierwodruk już w "Akapicie".
Jeszcze nie calkiem tak.
_Wszystkie_ ksiazki Musierowiczowej, ktore mam - komplet Jezycjady,
Malomowny..., dwa tomy Frywolitek - sa wydane przez Akapit Press i
maja okladke projektu autorki.
Owszem, pierwsze wydania pierwszych tomow mogly wygladac inaczej - nie
wiem, nie mam.
MJ
U niej to forma mocno wybujala ale autorka ma prawo uwypuklac
>niektóre cechy ludzkie. Do tej pory robila to z zaletami bohaterów,
>teraz z cecha negatywna i tyle. Kurcze czy nikt z Was nie zetknal sie z
>dziecmi tzw. trudnymi, sprawiajacymi klopoty wychowawcze? Laura to
>normalne, zagubione dziecko wobec którego zawodza stosowane dotychczas
>metody wychowawcze i tyle.
wedlug mnie jest w tym wewnetrzna sprzecznosc - albo normalne dziecko, albo
trudne dziecko, z klopotami wychowawczymi.
Co najwyzej moge sie zgodzic, ze Laura jest czesto spotykanym przypadkiem, ale
na pewno nie jest normalna.
To ze cos jest czeste, to nie jest dowod na to, ze jest norma. Pozytywna,
akceptowalna norma.
Nie róbmy z niej psychopatki :)
============
psychopatki na pewno nie. ale tez nie twierdzmy, ze jest zwyklym i normalnym
dzieckiem - bo wtedy... zaczynam sie bac.
Bo jaka bedzie Polska za za 15 lat, jak te dzieci zaczna nia rzadzic???
Monika
>pzdr
>agi
I jestem prawie pewien, że pierwsze wznowienia w "Akapicie" też były
"Orlińskie".
>
> Generlanie: młodzież (nie tylkodz ieci) w J są przeintelektualizowane.
> Aniela ma na półce Ibsena. Ibsen w podstawówce. W Ustce. Wszyscy chodza
> do opery. Słuchają klasyki. Jak do kina, to na Jarmuscha. Please-h.
>
Tu sie wtrace, bo nie zdzierze. Znam wiele osob (ze mna wlacznie - rumienie
sie teraz skromnie), ktore w podstawowce czytywaly Ibsena (he, he, akurat
Ibsen to mila i lekka lektura), a takze sluchaly klasyki. A miejscowosc,
gdzie sie wychowalam, byla jeszcze mniejsza niz Ustka. Zreszta, moim zdaniem,
12-17 lat to najbardziej chlonny pod wzgledem intelektualnym okres w zyciu
czlowieka.
A swoja droga, milo, ze tyle osob czyta i komentuja Jezycjade. Juz myslalam,
ze ja jakas infantylna jestem, czy cos...
Pozdrawaim,
Kinga
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Nie zgodze sie - uwazam, ze dzieci sa z natury rzeczy dobre.
Monisiu a gdzie masz tu sprzecznosc? Egoizm nie oznacza natychmiast
'antychrysta'. To po prostu cecha, która w tym wieku najbardziej sie
uwidacznia i najtrudniej nad nia madrze zapanowac. Dziecko wymaga
troski, bycia w centrum uwagi, zainteresowania, jest zazdrosne o te
uwage- czy to takie straszne cechy? A, ze przy tym zdarza sie klamstwo,
naciaganie faktów, naginanie rzeczywistosci - to równiez jak najbardziej
normalne. Rola rodziców jest nad tym zapanowac, madrze pokierowac
dziecko aby nauczylo sie panowac nad tymi cechami. Po co od razu oceniac
samo dziecko jako to zle i niegodziwe? Dzieci sa naprawde bardzo okrutne
nawet nie zdajac sobie z tego sprawy. I wbrew pozorom nie ma w tym
sprzecznosci z ich dobrocia.
> Tylko dziecko
> zachowuje sie podobno jak zwierze w stadzie - okresla sobie strefy wplywow. I
> jak mu za duzo pozwola - efelty jak Laura.
> Ktora pewnie od malenkosci byla rozpieszczana - jako biedulka bez tatusia.
Wiec sama przyznasz, ze cechy Laury nasilily sie przez nieodpowiednie
pokierowanie jej przez rodzine. Masz tu przyklad najpiekniejszy jak
bezsilni bywaja czasem rodzice wobec swych pociech, jak trudno jest
znalezc wlasciwa droge, jak nie warto opierac sie a priori na
sprawdzonym modelu wychowawczym bo nie kazde dziecko jest identyczne.
Nadal uwazasz, ze to niepotrzebnie wprowadzona postac przez Musierowicz?
> >Kurcze czy nikt z Was nie zetknal sie z
> >dziecmi tzw. trudnymi, sprawiajacymi klopoty wychowawcze? Laura to
> >normalne, zagubione dziecko wobec którego zawodza stosowane dotychczas
> >metody wychowawcze i tyle.
> wedlug mnie jest w tym wewnetrzna sprzecznosc - albo normalne dziecko, albo
> trudne dziecko, z klopotami wychowawczymi.
Dlaczego? Kazde _normalne_ dziecko predzej czy pozniej sprawia klopoty
wychowawcze. To jak bardzo sie one nasila - to juz kwestia zauwazenia
ich w pore i samego wychowania. Im bardziej rodzice nie moga sobie dac
rady z dzieckiem, nie rozumieja go, przegapiaja cos i nie naprawiaja
tego- tym bardziej to narasta. Zobacz masz tu opisane wlasnie
narastanie klopotów z Laura, które w pore nie zostaly wylapane i
naprostowane. Dziecko kradnie, klamie, coraz bardziej manipuluje
doroslymi bo nikt nic nie robi z coraz bardziej smialymi próbami w tym
kierunku. Nie ma kary, brak konsekwencji wobec malej- efekty jak widac.
Znowu powiem- to jest normalny proces bardzo ladnie wychwycony przez
autorke.
> Co najwyzej moge sie zgodzic, ze Laura jest czesto spotykanym przypadkiem, ale
> na pewno nie jest normalna.
> To ze cos jest czeste, to nie jest dowod na to, ze jest norma. Pozytywna,
> akceptowalna norma.
Nie zakladaj, ze norma i normalnosc to tylko pozytywy. Dziecko uczy sie
zycia w spoleczenstwie wlasnie poprzez przekraczanie kolejnych granic,
wypróbowywanie ich. Jednemu wystarczy przekazac je, inne musi samo
doswiadczyc. To normalny proces ksztaltowania czlowieka. Proces z natury
rzeczy neutralny- nie mozesz go ocenic jako negatyw czy pozytyw. To
efekty sa negatywne badz pozytywne.
> psychopatki na pewno nie. ale tez nie twierdzmy, ze jest zwyklym i normalnym
> dzieckiem - bo wtedy... zaczynam sie bac.
Dlaczego? Bac nalezaloby sie dopiero wtedy, gdyby takim dzieckiem nikt
madrze nie pokierowal i byloby takie jako dorosly. Takich ludzi nalezy
sie bac a nie samych dzieci, które dopiero sie ksztaltuja, sa jak glina.
Musierowicz skoro juz wprowadzila taka postac to pewnie pokaze tez jak
beda ja wychowywac, zmieniac metody.
Zauwaz, ze nie wprowadzila bohaterki zlej tylko zagubiona. Laura
zastanawia sie, lubi ranic ale tez czuje, ze to nie do konca w porzadku,
buntuje sie- gdyby byla zla z natury rzeczy, nie byloby tych rozmów z
dziadkami, sprzecznosci. To ciagly proces uczenia sie, ksztaltowania
osobowosci, decydowania samej co jest dobre a co zle, co wybrac.
> Bo jaka bedzie Polska za za 15 lat, jak te dzieci zaczna nia rzadzic???
Z takich dzieci wyrastaja dorosli, którzy sa rózni. Z takich dzieci
wyrastali rózni dorosli w przeszlosci. A cechy Laury nie sa na tyle
nowe, zeby nagle swiat mial sie z tego powodu zawalic.
Znajac Musierowicz- z Laury pewnie w koncu wyrosnie dobry, myslacy
czlowiek, tylko jeszcze troche zawirowan musi minac.
pzdr
agi
PS alez mi wyszla powazna psychoanaliza bochaterki ;)
"agi ( fghfgh )" wrote:
>
> "Jacek J." wrote:
>
> > IMO Laura to przypadek psychopaty w formie klinicznie czystej...
>
> Nie Laura to przypadek normalnego dziecka.
A kto powiedział że nie? ;> W naszych czasach jest normalna,
a nawet przyszłościowa :>>
http://wiem.onet.pl/wiem/00010d.html (trzecie zdanie)
Coraz częściej będziemy się spotykać ze stwierdzeniem, że
psychopata=normalny. Kwestia średniej, czyli punktu odniesienia.
> Dzieci sa egoistami z natury rzeczy.
Powiedziałbym nawet, że każde niemowlę to 100-procentowy psychopata
(nie odróżnia dobra od zła), dopiero zadaniem wychowania (głównym
zadaniem) jest nauczenie moralności, wpojenie norm etycznych
(nauka współ-czucia, empatii itp.)
Jeżeli dodać, że zdaniem niektórych wpółczesnych nurtów w pedagogice
każda próba wychowywania jest "manipulacją", "narzucaniem" itp.
to żyjemy w ciekawych czasach...
{Oczywiście to o niemowlętach to tylko półprawda, równie dobrze
można powiedzieć, że w każdym dziecku drzemią potencjalnie
nieskończone pokłady dobra i trzeba je tylko "obudzić", "wydobyć"}.
> U niej to forma mocno wybujala ale autorka ma prawo uwypuklac
> niektóre cechy ludzkie. Do tej pory robila to z zaletami bohaterów,
> teraz z cecha negatywna i tyle. Kurcze czy nikt z Was nie zetknal sie z
> dziecmi tzw. trudnymi, sprawiajacymi klopoty wychowawcze? Laura to
> normalne, zagubione dziecko wobec którego zawodza stosowane dotychczas
> metody wychowawcze i tyle.
Temu nie przeczę. Tylko to coraz powszechniejsze zjawisko...
> Nie róbmy z niej psychopatki :)
Psychopata to osoba niezdolna do uczuć wyższych (miłości po prostu;
- kochania i prawidłowego przyjmowania czyichś uczuć). Co nie znaczy,
że nie szukający jej czasem rozpaczliwie (patrz Pyziak podrywacz - to
pół żartem, ale pół serio; nic dziwnego że Mila intuicyjnie go
"wyczuła").
Jednocześnie takie osoby są często bardzo sprawne w manipulowaniu
innymi (zdziwiłabyś się, ilu polityków... może i Laura kiedyś... ;)
Psychopata to ktoś, kto nie widzi różnicy między posłużeniem się
widelcem, a drugim człowiekiem.
No i nie jest to zjawisko do końca negatywne. To idealny dowódca,
zwłaszcza w warunkach bojowych. Taki np. najprędzej zapanuje nad
spanikowanym tłumem w czasie pożaru.
"Psychopaci istnieją zawsze, ale w czasach chłodniejszych my
bywamy ich sędziami, a w czasach gorących oni panują nad nami"
Ernest Kretschmer (cytat ze strony zlinkowanej niżej)
A, i jeżeli ktoś taki kogoś jednak pokocha, to bardzo zaborczo
i zazdrośnie. Dla niego ta miłość będzie wszystkim.
A propos Laury:
http://sopot.lex.pl/~psychsad/psychopata.htm (czwarty akapit)
a także http://www.sluzbazdrowia.com.pl/html/more3154b.html
(tych sześć punktów na dole: "Kryteria diagnostyczne osobowości
dyssocjalnej).
Ktoś jeszcze ma wątpliwości? ;>
IMO Monika "Monisiątko" słusznie się boi...
(a Laura w Jeżycjadzie to dowód na to, że Musierowicz wieszczem jest!)
> pzdr
> agi
Pozdrowienia - Jacek J.
>
> A kto powiedział że nie? ;> W naszych czasach jest normalna,
> a nawet przyszłościowa :>>
Nie tylko w naszych czasach.
Po prostu zyjemy w czasach, gdzie coraz wiecej rzeczy i zjawisk rozklada
sie na czynniki pierwsze, nazywa sie je i bada, podczas gdy kiedys po
prostu z tym zyto, nie znajac przyczyn ani nazewnictwa- tak wiem, bada
sie coraz bardziej wnikliwie bo kiedys dostepne srodki i narzedzia na to
nie pozwalaly.
Ale zakladanie, ze dziecko, które sprawia klopoty wychowawcze jest czyms
nienormalnym albo oznaka degeneracji czasów to jakies nieporozumienie.
Dzieci takie byly i beda zawsze. Zmieniaja sie tylko kolejne modele
wychowania, spojrzenia na to co zdrowsze, lepsze i bardziej
'wychowawcze'.
pzdr
agi
>"agi ( fghfgh )" <ag...@poczta.onet.pl> wrote:
>> teraz z cecha negatywna i tyle. Kurcze czy nikt z Was nie zetknal sie z
>> dziecmi tzw. trudnymi, sprawiajacymi klopoty wychowawcze? Laura to
>> normalne, zagubione dziecko wobec którego zawodza stosowane dotychczas
>> metody wychowawcze i tyle. Nie róbmy z niej psychopatki :)
>
>Laura to dziecko, które kto? powinien by? ustawi? do pionu z mety i
>traktowa? odpowiednio. Gabriela zupe?nie nie jest kim? takim,
>dziadkowie te? nie. Ida by mia?a szans? sobie z ni? poradzi?. I to nawet
>nie na zasadzie, ?e by?aby dla niej surowa. PO prostu na?o?y?aby
>w?dzid?a.
>
>EwaP HF FH z córk? (sze?cioletni?), na szcz??cie nie maj?c? sk?onno?ci
>do k?amstwa czy kradzie?y, ale pró?n? manipulantk? o zaci?ciu
>histeryczno-histrionicznym
ustawianie do pionu to dzialania potencjalnie bardzo
niebezpieczne, poza tym moze za bardzo to traci ujednolicaniem
nas wszystkich - ma byc taka jak reszta rodziny? znaczy klon?
Krysia
K.T. - starannie opakowana
-----------== Posted via Newsfeed.Com - Uncensored Usenet News ==----------
http://www.newsfeed.com The #1 Newsgroup Service in the World!
-----= Over 100,000 Newsgroups - Unlimited Fast Downloads - 19 Servers =-----
ktos to ladnie gdzies napisal czy powiedzial - dzeci sa nam
wypozyczone [od Boga, ale ja te czesc moge ominac...] i
podobienstwa z nami [rodzicami] sa ale nie musza byc.
Poniekad zgadzam sie z Toba, ale i tak nie lubie jej.
Jesli przeewoluuje - tzn. ze pani MM dala nam ladny pokaz pedagogiki. Zalezy
jeszcze oczywiscie od przyczyn jej zmian.
Przy czym chcialam zauwazyc, iz Kalamburka miala byc ostatnim tomem - a ztem
Laura MIALA ZOSTAC WREDNA.
Monika
Monisiatko wrote:
> Przy czym chcialam zauwazyc, iz Kalamburka miala byc ostatnim tomem - a ztem
> Laura MIALA ZOSTAC WREDNA.
I tu mamy popis dla wyobrazni- moze to my mielismy stworzyc jej dalsze
losy we wlasnej glowie- ja rokujac "happy end", Ty wredna dziewczynke a
potem wredna kobiete :)
To lubie w ksiazkach- niedopowiedzenie :)))
pzdr
agi
> ustawianie do pionu to dzialania potencjalnie bardzo
> niebezpieczne, poza tym moze za bardzo to traci ujednolicaniem
> nas wszystkich - ma byc taka jak reszta rodziny? znaczy klon?
>
To niby to, ze wykorzystuje reszte rodziny (glownie siostre, matke i
Natalie, bo te sie najbardziej daja i najlatwiej je zranic) i usiluje
manipulowac kim sie da, to swiadczy o oryginalnosci i indywidualnosci?
Egoizm i brak empatii nie jest znowu czyms tak nadzwyczajnym ;).
A uleganie wszystkim wybrykom Laury i przymykanie oka na wszystko, to
dzialanie bezpieczne?
Jak bedzie nieco sympatyczniejsza, mniej zlosliwa i mniej klamliwa, i
postara sie ociupine wczuwac w uczucia innych,
to juz bedzie klonem?
Dla potrzeb powiesci, to moze i lepiej jak bedzie z Laura coraz wiecej
problemow, ale w tzw. zyciu to chyba niekoniecznie ;).
M.M.
Chyba jednak nie, zauwaz, jak Laura obserwujac dziadkow zrozumiala
istote uczuc Mili do Ignacego, w ogole zainteresowala sie cudzymi
uczuciami, byla tez zadowolona, ze wszyscy dobrze sie bawia w wieczor
sylwestrowy. Cos mi tu wyglada na zmiany w Tygrysku,
aczkolwiek pewnie nie pojdzie to latwo.
M.M.
Krysia Thompson wrote:
> masz dzieci?
Hihi i wreszcie padlo to pytanie ;)
A czekalam kto sie z nim wyrwie :)
pzdr
agi
>
> masz dzieci?
>
Wiesz, bylam podswiadomie pewna, ze zadasz to pytanie.
Nie mam, rozumiem, ze nie mam prawa wypowiadac sie na temat
zachowan dzieci, rodzicow jako takich, jak rowniez postaci ksiazkowych
?;).
Ale pozwole sobie na jedna uwage, tu jest grupa 'ksiazki' a nie
'dzieci'.
M.M.
a ma, ale to juz wytlumaczylam, wiec nie bede dalej gledzic
Problem tkwi gdzie indziej: nie wiemy, jak pierwotnie miala ywglądać
"Kal". MM mówiła, że to trzeci pomysł. Być może którys z poprzednich byl
normalnym, kolejnym tomem? Swoją drogą: byłoby to pierwsze pytanie,
jakie zadałbym MM, gdybym mial z nią okazję rozmawiać: czym ostateczna
wersja "Kal" różniła się od wcześniejszych.
pzdr
TRad
chyba to nie tak. Laura wypielegnowala i wypiescila wrecz w sobie obraz ojca
i jego rodziny. Spotkanie z Alma Pyziak bylo dla niej zimnym prysznicem.
Wczesniej zachowywala sie pt. "jesli tu mnie nie chcecie to ja sobie pojde
do ojca i jego rodziny, mamy wspolne cechy, bedzie nam dobrze". A okazalo
sie ze moga jej tam nie chciec, ze ludzie nie sa tak idealni jak to sobie
wymarzyla. Tygrys jest inteligentny i wyrachowany, wiec w swoim wlasnym
dobrze pojetym interesie prawdopodobnie zmieni swe zachowanie. Przeciez juz
na slubie Natalii i Robrojka (swoja droga podoba mi sie jak MM laczy w jedna
rodzine bohaterow Jezycjady) nie zrobila koszmarnej awantury Wiktorowi
bawiacemu sie z Ulka tylko spedzila ten czas z Luckiem.
Ehh, ciekawe co "Jezyk trolli" przyniesie... ;)))
Asiek
Wszystko zgoda. Ale w J tacy są _wszyscy_!!!
> A swoja droga, milo, ze tyle osob czyta i komentuja Jezycjade. Juz myslalam,
> ze ja jakas infantylna jestem, czy cos...
A wiesz, też nisko oceniałem J. Dopóki nie zacząłem jej czytać. Jedna z
milszych niespdozianek czytelniczych.
pzdr
TRad
jasne, ze tak..nei mowie jako autorytet ani w wychowywaniu
dzieci, ani w psychologii, ale posiadanie ich pomaga zauwazyc jak
rozne sa od naszych o nich wyobrazen i uczy to nieslychanej
tolerancji. to tylko tyle...a wiedziec, jak to jest, jak Cie
dziecko wlasne zaskoczy soba samym, to rzeczywiscie mozna tylko
miec jak sie ma wlasne; na cudzych nie da sie cwiczyc ;))
> Krysia
> K.T. - starannie opakowana
Skoro przeszlismy do wycieczek osobistych, poprosze o wyjasnienie tego
podpisu.
MJ
E tam. Chodzi raptem o to, żeby osóbka takowa nauczyła się że a) nie
wszystkimi można manipulować, b) nie zawsze i nie wszędzie opłaca się
manipulować. Bo życie ją i tak tego nauczy,. ale to zazwyczaj późno i
boleśnie.
EwaP HF FH
--
Ewa Pawelec, Zakład Fizyki Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317
Nie byłby jednak aż takim optymistą (że zmieniają się tylko metody
badawcze, a nie przedmiot badań).
Wiele wskazuje na to, żyjemy jednak w wyjątkowej epoce. Przykładowo:
Po raz pierwszy mamy (mieć) cywilizację globalną, nie kilka lokalnych.
Mamy tanią jak nigdy w historii żywność (jakiej nie tknęliby nasi
przodkowie ;> ). I coraz bardziej alergiczne dzieci... itd. itp.
Przede wszystkim mamy telewizję, komputery i internet, a to są zmiany
jakościowe nie ilościowe. Nieporównywalne do niczego w historii
(no, może tylko do ognia, koła i ewentualnie druku).
Żeby skoncentrować się tylko na TV i jej wpływie na dzieci
http://www.rp.pl/gazeta/wydanie_020201/nauka/nauka_a_5.html
Ale kto w cywilizacji uzależnionych uwierzy w uzależnienie...
Czytałem kiedyś artykuł o szkoleniu żołnierzy. Nie jest łatwo zmusić
normalnego człowieka, żeby wykończył drugiego bezpośrednio, stojąc
twarzą w twarz. Przez wszystkie wieki bitwy były raczej przepychankami
(rzeź się mogła zacząć, kiedy jedna strona robiła w tył zwrot i dawała
nogę).
Dopiero w naszych czasach praktyczni Amerykanie zabrali się za
podnoszenie skuteczności działania armii przy pomocy psychologów.
Dlaczego o tym piszę? Bo podobno współczesne filmy/gry często wyglądają
tak, jakby zostały żywcem przeniesione z takich szkoleń (przełamywania
naturalnych hamulców). Pierwsze (sporadyczne) efekty już widać...
http://arch.rp.pl/a/rz/2002/11/20021115/200211150003.html
Generalnie każde pokolenie jest jakby ciut bardziej rozkojarzone
(niezdolne do koncentracji dłuższy czas na jednej czynności -
dlatego np. czytelnictwo spada) i ciut mniej empatyczne (znieczulica).
Dlatego IMO np. książki MM uderzają w największy problem naszych
czasów - są cenniejsze, niż się nam wydaje. A będą jeszcze bardziej...
To było tak ogólnie. Wracając do Laury:
> > > Nie róbmy z niej psychopatki :)
Nie traktujmy tego określenia jako epitet. I to epitet przenoszący
automatycznie ze wspólnoty ludzkiej do grona potworów! Raczej jako
diagnozę.
Zresztą, każdy z nas jest w jakimś stopniu psychopatą (tyle, że jedni
w 20%, inni w 95% - wartości brzegowe w przyrodzie raczej nie występują)
Kto umiałby "wczuć się" w drugiego jak w siebie, przejmować się
problemami dowolnego człowieka jak swoimi - byłby aniołem.
(Przy okazji: jeszcze jedna często charakterystyczna dla takich osób
cecha:
podwyższony próg reakcji na bodźce. Są jakby "gruboskórni". Tzn. podczas
gdy jedne dzieci przejmują się już np. zmarszczeniem brwi przez Mamę,
na innych nawet potężne lanie nie zrobiłoby większego wrażenia. Jako
dorośli dopiero w warunkach "przyfrontowych", kiedy inni "wymiękają"
- oni dopiero zaczynają coś czuć - zaczynają żyć. I tylko dla takich
chwil życie ma sens. Szukają mocnych wrażeń - zdobywają góry, zastają
badaczami wulkanów, bohaterami frontowymi. To co dla innych jest ciężkim
dramatem - dla nich jest pierwszą oznaką życia "coś nareszcie dzieje
się")
/vide scena z przydeptanym welonem Idy/.)
A najlepszą psychoterapią dla Tygrysa są chyba te łapczywie podglądane
"sceny miłosne" - początek "Kalamburki" (dziadkowie); początek "Nutrii"
(żarliwa obrona Laury przez Gabę). To da temu dzieciakowi więcej niż
cokolwiek innego.
> Ale zakladanie, ze dziecko, które sprawia klopoty wychowawcze jest czyms
> nienormalnym albo oznaka degeneracji czasów to jakies nieporozumienie.
> Dzieci takie byly i beda zawsze.
Tak, zmieniają się (powoli) tylko proporcje. "Tylko"...
> Zmieniaja sie tylko kolejne modele
> wychowania, spojrzenia na to co zdrowsze, lepsze i bardziej
> 'wychowawcze'.
Polemizowałbym... Szczególnie jeżeli chodzi o to, co przychodzi do nas
zza Wielkiej Wody w ostatnim stuleciu.
Przykład (dla wytrwałych i cierpliwych)
http://free.polbox.pl/n/narnia/ZESTAWY/PC/pcgeneza.htm