Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

[konkurs] Robaczek ze swej dziurki wypełzł i lata, znak to wiosny dla świata!

8 views
Skip to first unread message

aniared

unread,
Apr 4, 2006, 6:10:41 AM4/4/06
to
Ot, taki temat wiosenny mi się objawił... A i o desery zahaczam, żeby
nie rozczarować tych, którym Monika narobiła apetytu.

Zasada pierwsza i jedyna: nie ściągamy, bo i po co.
FUT ustawiłam, ale proszę sprawdzić przed wysłaniem, czy aby na pewno
mail idzie pod odpowiedni adres.

Termin nadsyłania odpowiedzi: proponuję północ 17.04, ale jeśli
sądzicie, że to za długo, to możemy go skrócić np. do 11.04. Liczy się
ilość zdobytych punktów, a w przypadku remisu - termin nadsyłania
odpowiedzi.

W każdym pytaniu za autora i tytuł przyznaję po 1 pkt. W przypadku
zbiorów (opowiadań, wierszy) przyznaję 1/2 pkt. za tytuł tomiku lub 1
pkt. za tytuł utworu (to się nie sumuje).

Łącznie do zdobycia: 28 punktów. Przewiduję ostrą walkę o podium, gdyż
konkurs jest naprawdę wyjątkowo łatwy.

Zaczynamy:

1.

Bo latem to co innego:
każdy owad może tentego
i w ogóle

2.

Wszedłszy do pokoju, babka jęknęła z przerażenia. Kilkanaście
bezczelnych much krążyło pod sufitem. To samo było w gabinecie dziadka,
w kuchni. Plaga opanowała dom. Po podwieczorku miała miejsce narada
rodzinna. Wacława proponowała rozpylić w powietrzu środek owadobójczy.
Ala półżartem doradzała wyjazd z domu na letnisko. Babka, wyjątkowo
uczulona na muchy, oznajmiła kategorycznie, że nie wytrzyma dłużej,
pójdzie do sąsiadów i nawymśla im, gdyż to oni zapewne wyrzucili do
ogrodu zepsutą kiełbasę albo coś takiego. Henryk milczał i ważył zdanie.
Wtedy Kuba zaproponował, że on wyłapie wszystkie, jeśli za każdą otrzyma
tyle, co za pierwszą.

3.

Nikogo więcej nie było w domu. Była zupełnie sama...
Usłyszała kroki - ciche, posuwiste kroki zbliżające się do niej z tyłu.
Niepewny chód utopionej dziewczyny...
Poczuła w nozdrzach zapach nadrzecznej wilgoci...
Na szybie pszczoła brzęczała... brzęczała.
I nagle poczuła ukłucie żądła.
Pszczoła ukłuła ją w kark.

4.

Obie ściany wąwozu były na całej swej długości obwieszone jakby
czarnymi, połyskliwymi kotarami. M. słabo się zrobiło, gdy im się
przyjrzał dokładniej - były to bowiem, ni mniej, ni więcej, tylko
miliony pszczół śpiących w gęstej ciżbie jedna obok drugiej. [...]
Leżały tu martwe pszczoły i trutnie, różne odpadki i szczątki,
zwietrzałe plastry, pokruszone skrzydła przybłędów chrząszczy i motyli,
ugrzęzłych w mazi kuszącego miodu - wszystko zaś przysłonięte warstwami
drobnego, czarnego pyłu.
Sama ostra woń tego śmietnika zdolna była napełnić przerażeniem każdą
istotę bezskrzydłą, wiedzącą choćby ze słyszenia, czym było Małe Plemię.

5.

Otworzyłem oczy i bardzo wiele stało się równocześnie. Po pierwsze, na
mojej piersi znajdował się ohydny robak, członowany, kroczący na ośmiu
zginających się nogach i pokryty brązowym pancerzem, z uniesionym,
płaskim łbem, zakończonym hakowatymi szczękami. Był wielkości mojej
dłoni. Spojrzałem prosto w lśniące leciutko złotem czworo oczu,
wyglądających jak klejnoty.

6.

Kolejna z prymusek mogła wzbudzać wyłącznie obrzydzenie. Bo proszę sobie
wyobrazić suchą ośmiornicę nasadzoną na tułów gigantycznej glisty.
Nazwisko Kobieta-Robal tylko w części może oddać jej oryginalną urodę.

7.

Wolną ręką Mario ścisnął lekko cukierek. Nie patrzył na niego, patrzył
na Delię, na jej twarz jak z gipsu, na tę odpychającą twarz pierrota w
półcieniu. Palce jego powoli przełamywały cukierek, światło księżyca
oświetliło wyraźnie białawą masę karalucha, jego pozbawione pancerza
ciało otoczone pomieszanymi z miętą i marcepanem kawałkami skrzydeł, nóg
i utłuczonej skorupy.

8.

Niektóre ze stwo... z tych rzecz w poszyciu wyglądały właśnie tak, jak
wyjęte ze stronic tamtej książki. Były ptaki z dziobami długimi jak całe
ich ciało. Były pająki wielkości dłoni. Tu i tam powietrze migotało jak
woda. Opierało się delikatnie, kiedy M. próbował przez nie przejść, a
potem go przepuszczało, ale ptaki i owady jakoś nie miały ochoty lecieć
jego śladem.
I wszędzie widział chrząszcze.

8.

Królowa w jedwabnym kokonie nie znała słów, by mu odpoweidzieć, kiedy
jednak zamknął oczy i zaczął sobie przypominać, zamiast wspomnień
napłynęły obrazy. Układanie kokonu w chłodnym, ciemnym miejscu, ale z
wodą, by nie wysechł. Nie, to nie była zwykła woda, ale woda zmieszana z
sokiem pewnego drzewa i utrzymywana w odpowiedniej temperaturze, by
wewnątrz kokonu mogły zachodzić odpowiednie reakcje. Potem czas. Dni i
tygodnie, potrzebne do przemiany poczwarki. A potem, kiedy kokon stał
się szarobrązowy, X. zobaczył siebie jak rozcina go i pomaga małej,
delikatnej królowej wyjść na świat. Widział, jak bierze ją za przednie
odnóże i odprowadza od wody porodowej do gniazda, miękkiego, wysłanego
piaskiem i suchymi liśćmi. Wtedy będę żyła, nadbiegła myśl. Wtedy się
przebudzę. Wtedy wydam dziesięć tysięcy swych dzieci.

9.

Kobieta handlująca bluzkami trzymała w ręku pakunek, z którego wyciagała
coś, co wyglądało jak robak mopani.
- Robaki mopani? - spytała X.
Kobieta odwróciła się.
- Tak.
Podsunęła torbę pod nos X., która poczęstowała się jednym z trzech
suszonych robaków i włożyła sobie do ust. Był to przysmak, któremu po
prostu nie umiała się oprzeć.

10.

W świetle latarki ukazał się spory pająk, biegnący żwawo wzdłuż linki
cumowniczej. Przestraszył Wallingforda, ale nie panią Clausen.
- To tylko pająk - powiedziała. - Lubię pająki. Są bardzo przedsiębiorcze.
Ach tak, więc Doris ceni przedsiębiorczość i pająki, pomyślał. Był zły
na siebie, bo przywiózł "Stuarta Malutkiego", a nie "Pajęczynę
Charlotty". Może nie wspomni nawet, że ma tę głupią książkę, tym
bardziej, że chciał ją najpierw przeczytać pani Clausen, a potem dopiero
małemu.

11.
PS. Odpowiedź "banaaaaalne" nie będzie punktowana. Nie mogło przecież
zabraknąć tego fragmentu!

U bliskiej brzeziny
Było wielkie mrowisko. Owad gospodarny
Snuł się wkoło po trawie, ruchawy i czarny;
Nie wiedzieć, czy z potrzeby, czy z upodobania
Lubił szczególnie zwiedzać [...];

12.

Widziałam ostatnią pszczołę. Wygrzewała się w skrawku słońca zachwycona
tak, jakby to było toczące się nieruchomym nieboskłonem życie. Delikatne
gazowe skrzydełka podźwignęła w górę i położyła na nich ociężałą głowę.
A oczy miała zamknięte. Stopy - ruchliwe zazwyczaj - obejmował bezwład i
bezruch, a jednak dysząca intensywność pręgowanego futerka mówiła, że
pszczoła żyje. Odpoczywała po dniu - a może po pracowitym lecie -
grzejąc się w umierającym słońcu jesieni. Usiadłam obok niej i cicho,
nie chcąc jej spłoszyć, spytałam:
co robiłaś w życiu?
miód - mruknęła
nie poruszając skrzydłem

13.

Od tej pory bawił krótko w fabrykach, wolał przypatrywać się okolicom
miasta Anu. Daleko na wschodzie widać było pustynię, wśród której w roku
zeszłym odbywały się manewry pomiędzy korpusem jego i Nitagera. Jak na
dłoni widział gościniec, którym maszerowały jego pułki, miejsce, gdzie z
powodu znalezienia skarabeuszów machiny wojenne musiały skręcić na
pustynię, a może nawet i to drzewo, na którym powiesił się chłop kopiący
kanał.

14.

Otóż wtedy, moi drodzy, odezwał się świerszcz. Zaświerkotał swoje
przepotężne świrt, świrt, świrt, wtórując imbrykowi, zaświerkotał głosem
tak zdumiewająco nieproporcjonalnym w stosunku do swojego świerszczego
wzrostu, jeśli go porównać z wielkością imbryka? Przecież świerszcza nie
było widać!), że gdyby w tej samej chwili rozpuknął się jak strzelba
zbytnio naładowana prochem, gdyby na miejscu oddał życie rozświerkotując
swoje maleńkie ciałko na pięćdziesiąt kawałków, wydałoby się to nam
rzeczą naturalną i nieuniknioną, o którą świerszcz najusilniej się starał.


Życzę miłej zabawy :)

--
Ania

http://aniared.blog.onet.pl


aniared

unread,
Apr 4, 2006, 6:24:52 AM4/4/06
to
aniared napisał(a):

Errata:

Dopatrzyłam się właśnie dwóch punktów 8 - przepraszam. Proszę w
odpowiedziach podawać 8a i 8b, ok?
Łączna liczba punktów wzrasta do 30.

--
Ania

http://aniared.blog.onet.pl

Monika

unread,
Apr 4, 2006, 6:51:53 AM4/4/06
to
Witam serdecznie.
Dawno nie bralam udzialu w dyskusjach -jak to bywa beadac
zapracowana mama.
Goraco polecam strone www.minimol.pl sa tam swietne ksiazki nie
które nawet tansze niz gdziekolwiek i to co mi osobiscie odpowiada
poukladane tematycznie. Sami zobaczcie ja jestem zadowolon i mój
Adas tez. Nawet gdy jest chory z ksiazeczka nie marudzi.
Pozdrawiam Monika

Bazyl

unread,
Apr 4, 2006, 7:23:22 AM4/4/06
to
Monika wrote:

No dobrze, ale jak sie to wszystko ma do konkursu Ani? Bo, jak na mój gust,
nie pasuje ten post, jak brzydko mawial pewien starszy pan z mojej wioski:
"Ni w picke, ni w podrzycke" :D

--
Pozdrawiam
Bazyl [ bazyl3...@go2.pl ]
Moje [Przeczytane] :
http://prk.artserwis.pl/przeczytane/Grupowicze/Bazyl.html


woy

unread,
Apr 4, 2006, 7:24:52 AM4/4/06
to
Choc kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, Bazyl, tak slodko
gaworzy:

>
> No dobrze, ale jak sie to wszystko ma do konkursu Ani? Bo, jak na mój
> gust, nie pasuje ten post, jak brzydko mawial pewien starszy pan z
> mojej wioski: "Ni w picke, ni w podrzycke" :D

Spamerowi wszystko jedno, gdzie sie podczepi.

--
woy
(pisz do mnie tu: http://tinyurl.com/6mym8 )

"...same smutne kobyly mi chodza po glowie..."

aniared

unread,
Apr 4, 2006, 7:31:25 AM4/4/06
to
woy napisał(a):

> Choc kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, Bazyl, tak slodko
> gaworzy:
>
>>
>> No dobrze, ale jak sie to wszystko ma do konkursu Ani? Bo, jak na mój
>> gust, nie pasuje ten post, jak brzydko mawial pewien starszy pan z
>> mojej wioski: "Ni w picke, ni w podrzycke" :D
>
> Spamerowi wszystko jedno, gdzie sie podczepi.
>

A może uznała temat posta za chwytliwy? ;)
(nie, nie mam złudzeń - po prostu był ostatni)

--
Ania

http://aniared.blog.onet.pl

LM

unread,
Apr 4, 2006, 2:48:15 PM4/4/06
to
aniared pisze 04-04-2006 12:10:

> Ot, taki temat wiosenny mi się objawił... A i o desery zahaczam, żeby
> nie rozczarować tych, którym Monika narobiła apetytu.
>
> Zasada pierwsza i jedyna: nie ściągamy, bo i po co.
> FUT ustawiłam, ale proszę sprawdzić przed wysłaniem, czy aby na pewno
> mail idzie pod odpowiedni adres.
>
>

Tak na szybko ostrzeżenie - nie ma FUT-a :-(
Na przyszłość: w Thunderbirdzie ustawia się to wybierając "Kontynuacja
na", a nie "Odpowiedź do".

I dopiero 8. fragment (ten drugi ósmy) mi coś mówi :-(


--
Nieustannie pozdrawiam
Leszek Maszczyk
lmaszczyk (at) tenbit pl

Mysza

unread,
Apr 4, 2006, 3:05:14 PM4/4/06
to
Użytkownik "LM" napisał w wiadomości

> I dopiero 8. fragment (ten drugi ósmy) mi coś mówi :-(

Tak, bo jest baaaanaaaaaalny :) Yes yes yes, zawsze to chciałam
powiedzieć:)))))

pozdrawiam M.

Michal Jankowski

unread,
Apr 4, 2006, 3:35:40 PM4/4/06
to
"Mysza" <mys...@poczta.onet.pl> writes:

> Tak, bo jest baaaanaaaaaalny :) Yes yes yes, zawsze to chciałam
> powiedzieć:)))))

Baaaanaaaaaalny to jest 3. I 11. Ale reszta...

MJ

diuka

unread,
Apr 4, 2006, 3:48:57 PM4/4/06
to
Am Tue, 04 Apr 2006 21:35:40 +0200 schrieb Michal Jankowski:

> Baaaanaaaaaalny to jest 3. I 11. Ale reszta...

U mnie 4 i 8, no 11. Ale reszta... Banaaalna, jak zwykle nie będzie
sensu wysyłać. :/

--
pozdrawiam
diuka

Yola

unread,
Apr 4, 2006, 4:04:56 PM4/4/06
to
Stało się raz, że wiadomość <52qwn2h695r9.4c4jvr84z6ob$.d...@40tude.net>
podsygnowana "diuka" przyniosła nieco światła naszym pogrążonym w ciemności
duszom:

11 i 13 (ej, to jest naprawdę ciężko charakterystyczne!). Ale coś mi dzwoni
tu i tam...

--
-Yola-
http://www.zax.pl/~yola
Jak ktoś jest Bliźniakiem, to nie może być blondynką [AJK]

diuka

unread,
Apr 4, 2006, 4:09:23 PM4/4/06
to
Am Tue, 4 Apr 2006 22:04:56 +0200 schrieb Yola:

> 11 i 13 (ej, to jest naprawdę ciężko charakterystyczne!). Ale coś mi dzwoni
> tu i tam...

No, 13 to miał być mój as w rękawie... Ech, niedobra Ty...

--
pozdrawiam
diuka

woy

unread,
Apr 4, 2006, 4:10:07 PM4/4/06
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, Yola, tak słodko
gaworzy:

>>> Baaaanaaaaaalny to jest 3. I 11. Ale reszta...
>>
>> U mnie 4 i 8, no 11. Ale reszta... Banaaalna, jak zwykle nie będzie
>> sensu wysyłać. :/
>
> 11 i 13 (ej, to jest naprawdę ciężko charakterystyczne!). Ale coś mi
> dzwoni tu i tam...

Kurczę, co jest? Nikt nie zna jedynki? To dopiero banaaalne... ;)

--
woy
(pisz do mnie tu: http://tinyurl.com/6mym8 )

"...same smutne kobyły mi chodzą po głowie..."

woy

unread,
Apr 4, 2006, 4:11:48 PM4/4/06
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, aniared, tak
słodko gaworzy:

> Ot, taki temat wiosenny mi się objawił... A i o desery zahaczam, żeby
> nie rozczarować tych, którym Monika narobiła apetytu.
>

Deser z muchami... Zaiste, wiosenny :D

Monika Wandzel

unread,
Apr 4, 2006, 4:29:46 PM4/4/06
to

> Deser z muchami... Zaiste, wiosenny :D
>
I co gorsza poza 1 i 11 - niczego nie poznalam przy pierwszym czytaniu. Będę
myśleć. 8c mi się kojarzy - ale ja to czytałam (jeśli mi sie dobrze
kojarzy) - z 10 kat temu, albo więcej.
Monika

Michal Jankowski

unread,
Apr 4, 2006, 5:10:59 PM4/4/06
to
Michal Jankowski <mic...@fuw.edu.pl> writes:

> Baaaanaaaaaalny to jest 3. I 11. Ale reszta...

A głupi ja człowiek niemądry, najbanalniejsze to jest 13...

MJ

Szymon Sokół

unread,
Apr 4, 2006, 5:29:29 PM4/4/06
to

No powiedzmy, że 11 i 13 ex aequo. Ale co to jest 3, to ja nadal nie wiem.

--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H

Mysza

unread,
Apr 4, 2006, 6:20:13 PM4/4/06
to
Użytkownik "Szymon Sokół" napisał w wiadomości

> No powiedzmy, że 11 i 13 ex aequo. Ale co to jest 3, to ja nadal nie wiem.

Hehehe, racja 11 i 13 też, ale ze wstydem przyznam, że poznałam w drugim
czytaniu dopiero, jak mi na nie zwróciliście uwagę:)

pozdrawiam M.

Mysza

unread,
Apr 4, 2006, 6:22:18 PM4/4/06
to
Użytkownik "Monika Wandzel" napisał w wiadomości


> 8c mi się kojarzy - ale ja to czytałam (jeśli mi sie > dobrze kojarzy) - z
> 10 kat temu, albo więcej.

eee, 8 c?:) a który to?:)

pozdrawiam M.

Nika

unread,
Apr 4, 2006, 6:48:51 PM4/4/06
to
A ja tylko 2 (ale tylko autora, za tytułem musiałabym pogrzebać), no i
oczywiście ten banalny.
--
--
Nika
Pisz tutaj
http://www.cerbermail.com/?MASYSQ8hEw

Czajka

unread,
Apr 4, 2006, 11:48:57 PM4/4/06
to
aniared <ani...@nospammwp.pl> napisał(a):

> A i o desery zahaczam, żeby nie rozczarować tych, którym Monika narobiła

>apetytu. (...) poczęstowała się jednym z trzech suszonych robaków i włożyła

>sobie do ust. Był to przysmak, któremu po prostu nie umiała się oprzeć.

To ja się chyba, tentego, tym razem oprę. ;-)

Pozdrawiam, Czajka

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Monika Wandzel

unread,
Apr 5, 2006, 12:09:34 AM4/5/06
to

>> 8c mi się kojarzy - ale ja to czytałam (jeśli mi sie > dobrze kojarzy) -
>> z
>> 10 kat temu, albo więcej.
>
> eee, 8 c?:) a który to?:)
>
8b
drugie 8.
Monika

Ewa Pocierznicka

unread,
Apr 4, 2006, 6:09:03 PM4/4/06
to
W nadesłanym nam cyrografie z dnia 2006-04-04 22:10, woy napisał własną
krwią co następuje:

> Kurczę, co jest? Nikt nie zna jedynki? To dopiero banaaalne... ;)
>

<Dumnie wypina pierś>

Ja znam, a co!
--
Wiedźma 'Ortofaszystka' www.mohawk.friko.pl www.tfurczosc.friko.pl
gg 4083447 "...nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi
na śliskim sznurze normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie
zwierzę wyjątkowo niedbale." Stephen King

aniared

unread,
Apr 5, 2006, 4:37:15 AM4/5/06
to
Czajka napisał(a):

> aniared <ani...@nospammwp.pl> napisał(a):
>
>> A i o desery zahaczam, żeby nie rozczarować tych, którym Monika narobiła
>> apetytu. (...) poczęstowała się jednym z trzech suszonych robaków i włożyła
>> sobie do ust. Był to przysmak, któremu po prostu nie umiała się oprzeć.
>
> To ja się chyba, tentego, tym razem oprę. ;-)
>
> Pozdrawiam, Czajka
>

Ależ nie krępuj się! A może czekoladkę z karaluszkiem? ;)

--
Ania

http://aniared.blog.onet.pl

Czajka

unread,
Apr 5, 2006, 4:52:31 AM4/5/06
to
aniared <ani...@nospammwp.pl> napisał(a):

Ale tak najeść się i nic nie zgadnąć? To ja poproszę karaluszka w mlecznej,
bo w gorzkiej są ohydne i pomyślę nad mrowiskiem.
I widzę, że można rzucać uroki, hmmm...

Czajka co ten tentego też wie i nawet lubi.

diuka

unread,
Apr 5, 2006, 6:46:58 AM4/5/06
to
Am Tue, 4 Apr 2006 23:29:29 +0200 schrieb Szymon Sokół:

> No powiedzmy, że 11 i 13 ex aequo. Ale co to jest 3, to ja nadal nie wiem.

To Ty w pierwszym dniu nie rozpoznałeś tylko jednego?! 8-o
Wiesz co? Z przyzwoitości mógłbyś nie brać udziału, jak tak można... ;)

--
pozdrawiam
diuka

Szymon Sokół

unread,
Apr 5, 2006, 10:47:23 AM4/5/06
to

Nie, ja rozpoznałem w sumie tylko 5, a nierozpoznanie #3 akcentuję, bo MJ
napisał "Baaaanaaaaaalny to jest 3".

aniared

unread,
Apr 10, 2006, 7:19:53 AM4/10/06
to
aniared napisał(a):

Do tej pory odpowiedzi przysłali:
1. Małgorzata Wolniewicz
2. Szymon Sokół
3. Paweł Wolniewicz
4. Ewa Pocierznicka
5. Czajka
6. Ewa Marczyńska
7. Woy

Nadal trzy pytania pozostają bez odpowiedzi (5, 6 i 8a). Przewiduję
zbiorowe plucie w brodę po ujawnieniu odpowiedzi ;).

--
Ania

http://aniared.blog.onet.pl

Magda Schreiber

unread,
Apr 14, 2006, 6:27:46 PM4/14/06
to
aniared napisała:

> Zaczynamy:

:)

> 1.
>
> Bo latem to co innego:
> każdy owad może tentego
> i w ogóle

Ale po cholerę toto żyje w ogóle. Znaczy K.I. Gałczyński, " Satyra na
bożą krówkę".

> 2.
>
> Wszedłszy do pokoju, babka jęknęła z przerażenia. Kilkanaście
> bezczelnych much krążyło pod sufitem. To samo było w gabinecie dziadka,
> w kuchni. Plaga opanowała dom. Po podwieczorku miała miejsce narada
> rodzinna. Wacława proponowała rozpylić w powietrzu środek owadobójczy.
> Ala półżartem doradzała wyjazd z domu na letnisko. Babka, wyjątkowo
> uczulona na muchy, oznajmiła kategorycznie, że nie wytrzyma dłużej,
> pójdzie do sąsiadów i nawymśla im, gdyż to oni zapewne wyrzucili do
> ogrodu zepsutą kiełbasę albo coś takiego. Henryk milczał i ważył zdanie.
> Wtedy Kuba zaproponował, że on wyłapie wszystkie, jeśli za każdą otrzyma
> tyle, co za pierwszą.

> 3.
>
> Nikogo więcej nie było w domu. Była zupełnie sama...
> Usłyszała kroki - ciche, posuwiste kroki zbliżające się do niej z tyłu.
> Niepewny chód utopionej dziewczyny...
> Poczuła w nozdrzach zapach nadrzecznej wilgoci...
> Na szybie pszczoła brzęczała... brzęczała.
> I nagle poczuła ukłucie żądła.
> Pszczoła ukłuła ją w kark.
>
> 4.
> Obie ściany wąwozu były na całej swej długości obwieszone jakby
> czarnymi, połyskliwymi kotarami. M. słabo się zrobiło, gdy im się
> przyjrzał dokładniej - były to bowiem, ni mniej, ni więcej, tylko
> miliony pszczół śpiących w gęstej ciżbie jedna obok drugiej. [...]
> Leżały tu martwe pszczoły i trutnie, różne odpadki i szczątki,
> zwietrzałe plastry, pokruszone skrzydła przybłędów chrząszczy i motyli,
> ugrzęzłych w mazi kuszącego miodu - wszystko zaś przysłonięte warstwami
> drobnego, czarnego pyłu.
> Sama ostra woń tego śmietnika zdolna była napełnić przerażeniem każdą
> istotę bezskrzydłą, wiedzącą choćby ze słyszenia, czym było Małe Plemię.

Małe Plemię i jeszcze ten inicjał, M... Rudyard Kipling, "Księga
dżungli" i to raczej druga, bo z pierwszej czegoś takiego nie pamiętam.

> 5.
>
> Otworzyłem oczy i bardzo wiele stało się równocześnie. Po pierwsze, na
> mojej piersi znajdował się ohydny robak, członowany, kroczący na ośmiu
> zginających się nogach i pokryty brązowym pancerzem, z uniesionym,
> płaskim łbem, zakończonym hakowatymi szczękami. Był wielkości mojej
> dłoni. Spojrzałem prosto w lśniące leciutko złotem czworo oczu,
> wyglądających jak klejnoty.
>
> 6.
>
> Kolejna z prymusek mogła wzbudzać wyłącznie obrzydzenie. Bo proszę sobie
> wyobrazić suchą ośmiornicę nasadzoną na tułów gigantycznej glisty.
> Nazwisko Kobieta-Robal tylko w części może oddać jej oryginalną urodę.
>
> 7.
>
> Wolną ręką Mario ścisnął lekko cukierek. Nie patrzył na niego, patrzył
> na Delię, na jej twarz jak z gipsu, na tę odpychającą twarz pierrota w
> półcieniu. Palce jego powoli przełamywały cukierek, światło księżyca
> oświetliło wyraźnie białawą masę karalucha, jego pozbawione pancerza
> ciało otoczone pomieszanymi z miętą i marcepanem kawałkami skrzydeł, nóg
> i utłuczonej skorupy.
>
> 8.
>
> Niektóre ze stwo... z tych rzecz w poszyciu wyglądały właśnie tak, jak
> wyjęte ze stronic tamtej książki. Były ptaki z dziobami długimi jak całe
> ich ciało. Były pająki wielkości dłoni. Tu i tam powietrze migotało jak
> woda. Opierało się delikatnie, kiedy M. próbował przez nie przejść, a
> potem go przepuszczało, ale ptaki i owady jakoś nie miały ochoty lecieć
> jego śladem.
> I wszędzie widział chrząszcze.

Hehe, mam na świeżo. Zresztą można mieć albo na świeżo albo wcale, bo to
nowalijka przecież :)
T. Pratchett "Ostatni kontynent"

> 8.
> Królowa w jedwabnym kokonie nie znała słów, by mu odpoweidzieć, kiedy
> jednak zamknął oczy i zaczął sobie przypominać, zamiast wspomnień
> napłynęły obrazy. Układanie kokonu w chłodnym, ciemnym miejscu, ale z
> wodą, by nie wysechł. Nie, to nie była zwykła woda, ale woda zmieszana z
> sokiem pewnego drzewa i utrzymywana w odpowiedniej temperaturze, by
> wewnątrz kokonu mogły zachodzić odpowiednie reakcje. Potem czas. Dni i
> tygodnie, potrzebne do przemiany poczwarki. A potem, kiedy kokon stał
> się szarobrązowy, X. zobaczył siebie jak rozcina go i pomaga małej,
> delikatnej królowej wyjść na świat. Widział, jak bierze ją za przednie
> odnóże i odprowadza od wody porodowej do gniazda, miękkiego, wysłanego
> piaskiem i suchymi liśćmi. Wtedy będę żyła, nadbiegła myśl. Wtedy się
> przebudzę. Wtedy wydam dziesięć tysięcy swych dzieci.

Banaaa... Orson Scott Card, "Gra Endera"

> 9.
> Kobieta handlująca bluzkami trzymała w ręku pakunek, z którego wyciagała
> coś, co wyglądało jak robak mopani.
> - Robaki mopani? - spytała X.
> Kobieta odwróciła się.
> - Tak.
> Podsunęła torbę pod nos X., która poczęstowała się jednym z trzech


> suszonych robaków i włożyła sobie do ust. Był to przysmak, któremu po
> prostu nie umiała się oprzeć.


> 10.
>
> W świetle latarki ukazał się spory pająk, biegnący żwawo wzdłuż linki
> cumowniczej. Przestraszył Wallingforda, ale nie panią Clausen.
> - To tylko pająk - powiedziała. - Lubię pająki. Są bardzo przedsiębiorcze.
> Ach tak, więc Doris ceni przedsiębiorczość i pająki, pomyślał. Był zły
> na siebie, bo przywiózł "Stuarta Malutkiego", a nie "Pajęczynę
> Charlotty". Może nie wspomni nawet, że ma tę głupią książkę, tym
> bardziej, że chciał ją najpierw przeczytać pani Clausen, a potem dopiero
> małemu.
>
> 11.
> PS. Odpowiedź "banaaaaalne" nie będzie punktowana. Nie mogło przecież
> zabraknąć tego fragmentu!
>
> U bliskiej brzeziny
> Było wielkie mrowisko. Owad gospodarny
> Snuł się wkoło po trawie, ruchawy i czarny;
> Nie wiedzieć, czy z potrzeby, czy z upodobania
> Lubił szczególnie zwiedzać [...];

Mickiewicz, "Pan Tadeusz".

> 12.
>
> Widziałam ostatnią pszczołę. Wygrzewała się w skrawku słońca zachwycona
> tak, jakby to było toczące się nieruchomym nieboskłonem życie. Delikatne
> gazowe skrzydełka podźwignęła w górę i położyła na nich ociężałą głowę.
> A oczy miała zamknięte. Stopy - ruchliwe zazwyczaj - obejmował bezwład i
> bezruch, a jednak dysząca intensywność pręgowanego futerka mówiła, że
> pszczoła żyje. Odpoczywała po dniu - a może po pracowitym lecie -
> grzejąc się w umierającym słońcu jesieni. Usiadłam obok niej i cicho,
> nie chcąc jej spłoszyć, spytałam:
> co robiłaś w życiu?
> miód - mruknęła
> nie poruszając skrzydłem

Wisława Szymborska, zdaje się, ale tytuł? Niech będzie, że bez tytułu;
wiersz, oczywiście, a nie tomik.

> 13.
>
> Od tej pory bawił krótko w fabrykach, wolał przypatrywać się okolicom
> miasta Anu. Daleko na wschodzie widać było pustynię, wśród której w roku
> zeszłym odbywały się manewry pomiędzy korpusem jego i Nitagera. Jak na
> dłoni widział gościniec, którym maszerowały jego pułki, miejsce, gdzie z
> powodu znalezienia skarabeuszów machiny wojenne musiały skręcić na
> pustynię, a może nawet i to drzewo, na którym powiesił się chłop kopiący
> kanał.
>
> 14.
>
> Otóż wtedy, moi drodzy, odezwał się świerszcz. Zaświerkotał swoje
> przepotężne świrt, świrt, świrt, wtórując imbrykowi, zaświerkotał głosem
> tak zdumiewająco nieproporcjonalnym w stosunku do swojego świerszczego
> wzrostu, jeśli go porównać z wielkością imbryka? Przecież świerszcza nie
> było widać!), że gdyby w tej samej chwili rozpuknął się jak strzelba
> zbytnio naładowana prochem, gdyby na miejscu oddał życie rozświerkotując
> swoje maleńkie ciałko na pięćdziesiąt kawałków, wydałoby się to nam
> rzeczą naturalną i nieuniknioną, o którą świerszcz najusilniej się starał.
>
>
> Życzę miłej zabawy :)
>

Pozdrawiam
Magda

Message has been deleted

Magda Schreiber

unread,
Apr 14, 2006, 6:32:21 PM4/14/06
to
Ajajaj. Mam nadzieję, że nikt nie widział, nie czyta z googla, a jak
czyta to nie zauważył. Przepraszam wszytskich, którym popsułam zabawę :(

Pozdrawiam
Magda

Michal Jankowski

unread,
Apr 15, 2006, 3:23:19 AM4/15/06
to
Magda Schreiber <manifesta@NIE_SPAMUJ.o2.pl> writes:

> Ajajaj. Mam nadzieję, że nikt nie widział, nie czyta z googla, a jak
> czyta to nie zauważył.

A może by już skończyć... I tak już bardzo długo było...

MJ

aniared

unread,
Apr 18, 2006, 3:44:13 AM4/18/06
to
aniared napisał(a):

1.

Bo latem to co innego:
każdy owad może tentego
i w ogóle

Konstanty Ildefons Gałczyński "Satyra na bożą krówkę"

2.

Wszedłszy do pokoju, babka jęknęła z przerażenia. Kilkanaście
bezczelnych much krążyło pod sufitem. To samo było w gabinecie dziadka,
w kuchni. Plaga opanowała dom. Po podwieczorku miała miejsce narada
rodzinna. Wacława proponowała rozpylić w powietrzu środek owadobójczy.
Ala półżartem doradzała wyjazd z domu na letnisko. Babka, wyjątkowo
uczulona na muchy, oznajmiła kategorycznie, że nie wytrzyma dłużej,

pójdzie do sąsiadów i nawymyśla im, gdyż to oni zapewne wyrzucili do


ogrodu zepsutą kiełbasę albo coś takiego. Henryk milczał i ważył zdanie.
Wtedy Kuba zaproponował, że on wyłapie wszystkie, jeśli za każdą otrzyma
tyle, co za pierwszą.

Natalia Rolleczek "Kuba znad Morza Emskiego". Jedna z ulubionych książek
mojego dzieciństwa. Rozpoznał tylko Szymon Sokół, a i on nie pamiętał
autora.

3.

Nikogo więcej nie było w domu. Była zupełnie sama...
Usłyszała kroki - ciche, posuwiste kroki zbliżające się do niej z tyłu.
Niepewny chód utopionej dziewczyny...
Poczuła w nozdrzach zapach nadrzecznej wilgoci...
Na szybie pszczoła brzęczała... brzęczała.
I nagle poczuła ukłucie żądła.
Pszczoła ukłuła ją w kark.

Oczywiście to nie Kubuś Puchatek. I nie Robin Cook.
Agatha Christie "Dziesięciu Murzynków", znana również pod poprawnym
politycznie tytułem "I nie było już nikogo"

4.

Obie ściany wąwozu były na całej swej długości obwieszone jakby
czarnymi, połyskliwymi kotarami. M. słabo się zrobiło, gdy im się
przyjrzał dokładniej - były to bowiem, ni mniej, ni więcej, tylko
miliony pszczół śpiących w gęstej ciżbie jedna obok drugiej. [...]
Leżały tu martwe pszczoły i trutnie, różne odpadki i szczątki,
zwietrzałe plastry, pokruszone skrzydła przybłędów chrząszczy i motyli,
ugrzęzłych w mazi kuszącego miodu - wszystko zaś przysłonięte warstwami
drobnego, czarnego pyłu.
Sama ostra woń tego śmietnika zdolna była napełnić przerażeniem każdą
istotę bezskrzydłą, wiedzącą choćby ze słyszenia, czym było Małe Plemię.

Małe Plemię powinno nasunąć jednoznaczne skojarzenia, niekoniecznie
z "Życiem Pszczół" Maeterlincka.
Rudyard Kipling, "Druga Księga Dżungli". Za odpowiedź "Księga Dżungli"
przyznawałam pół punktu.

5.

Otworzyłem oczy i bardzo wiele stało się równocześnie. Po pierwsze, na
mojej piersi znajdował się ohydny robak, członowany, kroczący na ośmiu
zginających się nogach i pokryty brązowym pancerzem, z uniesionym,
płaskim łbem, zakończonym hakowatymi szczękami. Był wielkości mojej
dłoni. Spojrzałem prosto w lśniące leciutko złotem czworo oczu,
wyglądających jak klejnoty.

Ale nisza... Odgadł woy, jako jedyny. A wydawało mi się, że to dość
charakterystyczny cytat.
Jarosław Grzędowicz, "Pan Lodowego Grodu"

6.

Kolejna z prymusek mogła wzbudzać wyłącznie obrzydzenie. Bo proszę sobie
wyobrazić suchą ośmiornicę nasadzoną na tułów gigantycznej glisty.
Nazwisko Kobieta-Robal tylko w części może oddać jej oryginalną urodę.

Tego nie odgadł nikt.
Marcin Wolski "Agent Dołu".
Naprawdę już nikt tego nie pamięta?

7.

Wolną ręką Mario ścisnął lekko cukierek. Nie patrzył na niego, patrzył
na Delię, na jej twarz jak z gipsu, na tę odpychającą twarz pierrota w
półcieniu. Palce jego powoli przełamywały cukierek, światło księżyca
oświetliło wyraźnie białawą masę karalucha, jego pozbawione pancerza
ciało otoczone pomieszanymi z miętą i marcepanem kawałkami skrzydeł, nóg
i utłuczonej skorupy.

Julio Cortazar "Circe"
Punkcik zdobył tylko woy, za autora.

8a.

Niektóre ze stwo... z tych rzeczy w poszyciu wyglądały właśnie tak, jak


wyjęte ze stronic tamtej książki. Były ptaki z dziobami długimi jak całe
ich ciało. Były pająki wielkości dłoni. Tu i tam powietrze migotało jak
woda. Opierało się delikatnie, kiedy M. próbował przez nie przejść, a
potem go przepuszczało, ale ptaki i owady jakoś nie miały ochoty lecieć
jego śladem.
I wszędzie widział chrząszcze.

Cóż, grupa potwierdziła prawie jednogłośnie, że Pratchett to pisarz
niszowy. Tym razem znów punkty tylko dla woy'a, który po długich
dywagacjach, pełen wątpliwości, słusznie uznał, że to:
Terry Pratchett "Ostatni kontynent"
Pod M. kryje się Myślak Stibbons, który właśnie zmierza do siedziby boga
ewolucji. Czyżby to było takie trudne?

8b.

Królowa w jedwabnym kokonie nie znała słów, by mu odpoweidzieć, kiedy
jednak zamknął oczy i zaczął sobie przypominać, zamiast wspomnień
napłynęły obrazy. Układanie kokonu w chłodnym, ciemnym miejscu, ale z
wodą, by nie wysechł. Nie, to nie była zwykła woda, ale woda zmieszana z
sokiem pewnego drzewa i utrzymywana w odpowiedniej temperaturze, by
wewnątrz kokonu mogły zachodzić odpowiednie reakcje. Potem czas. Dni i
tygodnie, potrzebne do przemiany poczwarki. A potem, kiedy kokon stał
się szarobrązowy, X. zobaczył siebie jak rozcina go i pomaga małej,
delikatnej królowej wyjść na świat. Widział, jak bierze ją za przednie
odnóże i odprowadza od wody porodowej do gniazda, miękkiego, wysłanego
piaskiem i suchymi liśćmi. Wtedy będę żyła, nadbiegła myśl. Wtedy się
przebudzę. Wtedy wydam dziesięć tysięcy swych dzieci.

Orson Scott Card "Gra Endera" i dość sporo poprawnych odpowiedzi.

9.

Kobieta handlująca bluzkami trzymała w ręku pakunek, z którego wyciągała


coś, co wyglądało jak robak mopani.
- Robaki mopani? - spytała X.
Kobieta odwróciła się.
- Tak.
Podsunęła torbę pod nos X., która poczęstowała się jednym z trzech
suszonych robaków i włożyła sobie do ust. Był to przysmak, któremu po
prostu nie umiała się oprzeć.

Nie jest to "Pożegnanie z Afryką" Karen Blixen, ale:
Alexander McCall "Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1"

10.

W świetle latarki ukazał się spory pająk, biegnący żwawo wzdłuż linki
cumowniczej. Przestraszył Wallingforda, ale nie panią Clausen.
- To tylko pająk - powiedziała. - Lubię pająki. Są bardzo przedsiębiorcze.
Ach tak, więc Doris ceni przedsiębiorczość i pająki, pomyślał. Był zły
na siebie, bo przywiózł "Stuarta Malutkiego", a nie "Pajęczynę
Charlotty". Może nie wspomni nawet, że ma tę głupią książkę, tym
bardziej, że chciał ją najpierw przeczytać pani Clausen, a potem dopiero
małemu.

John Irving "Czwarta ręka"

11.
PS. Odpowiedź "banaaaaalne" nie będzie punktowana. Nie mogło przecież
zabraknąć tego fragmentu!

U bliskiej brzeziny
Było wielkie mrowisko. Owad gospodarny
Snuł się wkoło po trawie, ruchawy i czarny;
Nie wiedzieć, czy z potrzeby, czy z upodobania
Lubił szczególnie zwiedzać [...];

Czy naprawdę muszę podawać odpowiedź?
100% poprawnych odpowiedzi. Nie zaszkodziło nawet wykropkowanie
"świątyni dumania".
Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz"

12.

Widziałam ostatnią pszczołę. Wygrzewała się w skrawku słońca zachwycona
tak, jakby to było toczące się nieruchomym nieboskłonem życie. Delikatne
gazowe skrzydełka podźwignęła w górę i położyła na nich ociężałą głowę.
A oczy miała zamknięte. Stopy - ruchliwe zazwyczaj - obejmował bezwład i
bezruch, a jednak dysząca intensywność pręgowanego futerka mówiła, że
pszczoła żyje. Odpoczywała po dniu - a może po pracowitym lecie -
grzejąc się w umierającym słońcu jesieni. Usiadłam obok niej i cicho,
nie chcąc jej spłoszyć, spytałam:
co robiłaś w życiu?
miód - mruknęła
nie poruszając skrzydłem

Halina Poświatowska "Ostatnia pszczoła".

13.

Od tej pory bawił krótko w fabrykach, wolał przypatrywać się okolicom
miasta Anu. Daleko na wschodzie widać było pustynię, wśród której w roku
zeszłym odbywały się manewry pomiędzy korpusem jego i Nitagera. Jak na
dłoni widział gościniec, którym maszerowały jego pułki, miejsce, gdzie z
powodu znalezienia skarabeuszów machiny wojenne musiały skręcić na
pustynię, a może nawet i to drzewo, na którym powiesił się chłop kopiący
kanał.

Pytanie okazało się prawie tak proste, jak numer 12.
Bolesław Prus i "Faraon"

14.

Otóż wtedy, moi drodzy, odezwał się świerszcz. Zaświerkotał swoje
przepotężne świrt, świrt, świrt, wtórując imbrykowi, zaświerkotał głosem
tak zdumiewająco nieproporcjonalnym w stosunku do swojego świerszczego
wzrostu, jeśli go porównać z wielkością imbryka? Przecież świerszcza nie
było widać!), że gdyby w tej samej chwili rozpuknął się jak strzelba
zbytnio naładowana prochem, gdyby na miejscu oddał życie rozświerkotując
swoje maleńkie ciałko na pięćdziesiąt kawałków, wydałoby się to nam
rzeczą naturalną i nieuniknioną, o którą świerszcz najusilniej się starał.

Charles Dickens "Świerszcz za kominem"


Przepraszam, że nie było cytatów z:
Harry'ego Pottera
Diuny
"Życia pszczół" Maeterlincka
"Tadeuszka" Stanisława Jachowicza
"Przemiany" Kafki
...i innych Waszych ulubionych utworów, traktujących o robalach.

Za chwileczkę roześlę punktację, do jutra czekam na reklamacje, po czym
nastąpi ogłoszenie wyników.
Dziękuję za świetną zabawę.
--
Ania

Bazyl

unread,
Apr 18, 2006, 5:02:30 AM4/18/06
to
aniared wrote:
> Kolejna z prymusek mogła wzbudzać wyłącznie obrzydzenie. Bo proszę
> sobie wyobrazić suchą ośmiornicę nasadzoną na tułów gigantycznej
> glisty. Nazwisko Kobieta-Robal tylko w części może oddać jej
> oryginalną urodę.
> Tego nie odgadł nikt.
> Marcin Wolski "Agent Dołu".
> Naprawdę już nikt tego nie pamięta?

Pamięta, ale oprócz Pana Tadka jako jedyne, więc ...

> Kobieta handlująca bluzkami trzymała w ręku pakunek, z którego
> wyciągała coś, co wyglądało jak robak mopani.
> - Robaki mopani? - spytała X.

> Nie jest to "Pożegnanie z Afryką" Karen Blixen, ale:
> Alexander McCall "Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1"

A to by pewnie zgadła moja ukochana żona, która pierwszy tom przygód Mmy
Ramotswe po-chło-nę-ła w ciągu cirka 2 dni, co, biorąc pod uwagę zajmowanie
się Bartkiem, należy uznać za ekspresowy ekspres.

--
Pozdrawiam
Bazyl [ bazyl3...@go2.pl ]
Moje [Przeczytane] :
http://prk.artserwis.pl/przeczytane/Grupowicze/Bazyl.html


aniared

unread,
Apr 18, 2006, 5:06:37 AM4/18/06
to
Bazyl napisał(a):

> aniared wrote:
>> Kolejna z prymusek mogła wzbudzać wyłącznie obrzydzenie. Bo proszę
>> sobie wyobrazić suchą ośmiornicę nasadzoną na tułów gigantycznej
>> glisty. Nazwisko Kobieta-Robal tylko w części może oddać jej
>> oryginalną urodę.
>> Tego nie odgadł nikt.
>> Marcin Wolski "Agent Dołu".
>> Naprawdę już nikt tego nie pamięta?
>
> Pamięta, ale oprócz Pana Tadka jako jedyne, więc ...

Ale miałbyś zaszczyt wyłącznego trafienia w ten cytat :)
Pamiętam, że to czytałeś, z wątku o diabłach w literaturze.


>
>> Kobieta handlująca bluzkami trzymała w ręku pakunek, z którego
>> wyciągała coś, co wyglądało jak robak mopani.
>> - Robaki mopani? - spytała X.
>> Nie jest to "Pożegnanie z Afryką" Karen Blixen, ale:
>> Alexander McCall "Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1"
>
> A to by pewnie zgadła moja ukochana żona, która pierwszy tom przygód Mmy
> Ramotswe po-chło-nę-ła w ciągu cirka 2 dni, co, biorąc pod uwagę
> zajmowanie się Bartkiem, należy uznać za ekspresowy ekspres.
>

Bo to piękna książka jest. Ja też pochłonęłam ją ekspresowo, pomimo
dwóch brzdąców kręcących się w pobliżu.
Niestety kolejnych tomów na allegro ani widu, ani słychu.
--
Ania

http://aniared.blog.onet.pl

Bazyl

unread,
Apr 18, 2006, 7:11:14 AM4/18/06
to
aniared wrote:

>> A to by pewnie zgadła moja ukochana żona, która pierwszy tom przygód
>> Mmy Ramotswe po-chło-nę-ła w ciągu cirka 2 dni, co, biorąc pod uwagę
>> zajmowanie się Bartkiem, należy uznać za ekspresowy ekspres.
>>
> Bo to piękna książka jest. Ja też pochłonęłam ją ekspresowo, pomimo
> dwóch brzdąców kręcących się w pobliżu.
> Niestety kolejnych tomów na allegro ani widu, ani słychu.

A dlaczego nie skorzystałaś z promocji Zyska? Były o 40% tańsze i osiągnęły
pułap cenowy, który można uznać za znośny dla tak cienkich książeczek ;)

aniared

unread,
Apr 18, 2006, 7:14:16 AM4/18/06
to
Bazyl napisał(a):

> aniared wrote:
>
>>> A to by pewnie zgadła moja ukochana żona, która pierwszy tom przygód
>>> Mmy Ramotswe po-chło-nę-ła w ciągu cirka 2 dni, co, biorąc pod uwagę
>>> zajmowanie się Bartkiem, należy uznać za ekspresowy ekspres.
>>>
>> Bo to piękna książka jest. Ja też pochłonęłam ją ekspresowo, pomimo
>> dwóch brzdąców kręcących się w pobliżu.
>> Niestety kolejnych tomów na allegro ani widu, ani słychu.
>
> A dlaczego nie skorzystałaś z promocji Zyska? Były o 40% tańsze i
> osiągnęły pułap cenowy, który można uznać za znośny dla tak cienkich
> książeczek ;)
>

Wiem... Ale nie miałam dostępu do netu w pierwszy weekend kwietnia, a
zdaje się, że trzeba było zatwierdzić zamówienie dokładnie 1 kwietnia...

--
Ania

http://aniared.blog.onet.pl

aniared

unread,
Apr 19, 2006, 5:17:13 AM4/19/06
to
aniared napisał(a):

Z przyjemnością informuję, że wszyscy uczestnicy konkursu zmieścili się
w pierwszej dziesiątce ;)

Pierwsze miejsce i zaszczyt przygotowania kolejnego konkursu zdobyła:

*Agnieszka Wróbel* 19 punktów

Gratuluję udanego debiutu!

Kolejne miejsca na podium zajęli:

2. woy 16 pkt.
3. Michał Jankowski 13 pkt.

Wygrani, którzy nie zmieścili się na podium to:

4. Paweł Wolniewicz 10 pkt.
5. Czajka 10 pkt.
6. Małgorzata Wolniewicz 9 pkt.
7. Szymon Sokół 8,5 pkt.
8. Ewa Pocierznicka 8 pkt.
9. Ewa Marczyńska 6 pkt.

Bardzo dziękuję wszystkim za zabawę i niech mi wybaczą ci, których
obrzydziły robale w czekoladzie.

--
Ania

http://aniared.blog.onet.pl

agulka77

unread,
Apr 19, 2006, 9:32:49 AM4/19/06
to

Użytkownik "aniared" napisał(a):

>
> Z przyjemnością informuję, że wszyscy uczestnicy konkursu zmieścili się
> w pierwszej dziesiątce ;)
>
> Pierwsze miejsce i zaszczyt przygotowania kolejnego konkursu zdobyła:
>
> *Agnieszka Wróbel* 19 punktów
>
> Gratuluję udanego debiutu!
>

Nie mogę w to uwierzyć :)

Nad tematem myślę - postaram się następny konkurs rozpocząć w sobotę.


Pozdrawiam
agulka77

Mysza

unread,
Apr 19, 2006, 11:38:31 AM4/19/06
to

Użytkownik "aniared" napisał w wiadomości

> 4. Paweł Wolniewicz 10 pkt.
> 5. Czajka 10 pkt.
> 6. Małgorzata Wolniewicz 9 pkt.
> 7. Szymon Sokół 8,5 pkt.
> 8. Ewa Pocierznicka 8 pkt.
> 9. Ewa Marczyńska 6 pkt.
>

Echhh to nawet mogłam startować i wielkiego wstydu by nie było:) Cztery
które obstawiałam okazały się poprawne (Pratchett, Card, Mickiewicz i Prus),
pozostałych (no może oprócz Christie, ale jej nie miałam szans zgadnąć, za
dużo tego typu książek pochłonęłam niestety:)) nie znałam (oj wstyd)

pozdrawiam M.:)

Pawel Wolniewicz

unread,
Apr 20, 2006, 6:32:11 AM4/20/06
to
aniared <ani...@nospammwp.pl> napisał(a):

> 2.


> Natalia Rolleczek "Kuba znad Morza Emskiego". Jedna z ulubionych książek
> mojego dzieciństwa. Rozpoznał tylko Szymon Sokół, a i on nie pamiętał
> autora.

Hmmm... może nadszedł czas, żeby to przeczytać?
Mam to chyba od dwudziestu lat i tak sobie czeka i tylko półki zmienia.

Paweł

aniared

unread,
Apr 20, 2006, 6:45:49 AM4/20/06
to
Pawel Wolniewicz napisał(a):

> aniared <ani...@nospammwp.pl> napisał(a):
>
>> 2.
>> Natalia Rolleczek "Kuba znad Morza Emskiego". Jedna z ulubionych książek
>> mojego dzieciństwa. Rozpoznał tylko Szymon Sokół, a i on nie pamiętał
>> autora.
>
> Hmmm... może nadszedł czas, żeby to przeczytać?
> Mam to chyba od dwudziestu lat i tak sobie czeka i tylko półki zmienia.
>

Nie gwarantuję, że Ci się spodoba. Ja całkiem niedawno sobie to
przeczytałam z przyjemnością, ale mi to się kojarzy ze wspomnieniami z
dzieciństwa... To taka ciepła książka.

--
Ania

http://aniared.blog.onet.pl

agulka77

unread,
Apr 23, 2006, 11:46:18 AM4/23/06
to

Użytkownik "agulka77">

> Nie mogę w to uwierzyć :)
>
> Nad tematem myślę - postaram się następny konkurs rozpocząć w sobotę.
>
>
> Pozdrawiam
> agulka77
>

Tak sobie pomyślałam że chyba powinnam się trochę przedstawić bo jak to
wygląda - nie odzywa się, nic nie pisze i nagle wygrywa konkurs.
Mieszkam na podkarpaciu, wiek pod trzydziestkę, wykształcenie techniczne i
uwielbiam czytać. Niestety z pisaniem mam problem bo jakoś styl toporny więc
raczej żadnego [przeczytane] nie należy się ode mnie spodziewać. Grupę
czytam od dłuższego czasu i po parę książek polecanych sięgnęłam.

Tyle na razie.
Nowy konkurs pojawi się około godziny 20:00 dnia dzisiejszego (tj.
niedziela).

Pozdrawiam
agulka77

Tomasz Brzeziński

unread,
Apr 23, 2006, 3:10:13 PM4/23/06
to

Użytkownik "agulka77" <agul...@USUNTOinteria.pl> napisał w wiadomości
news:e2g7dd$bnm$1...@atlantis.news.tpi.pl...

> raczej żadnego [przeczytane] nie należy się ode mnie spodziewać.

Witamy w klubie ;-)

Sigurd

0 new messages