Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

[konkurs] Medycyna, lekarze, pacjenci (długie)

8 views
Skip to first unread message

AJK

unread,
Aug 23, 2004, 4:14:05 PM8/23/04
to
Medice, cura te ipsum
czyli...
To jest kura, panie generale!!

Będąc młodą lekarką wszedł raz do mnie pacjent w stanie pytajnym.
- Dziędobry, pani doktór...
- Dziędobry, co panu dolega?
- Otóż mię nic nie dolega, bo zdrów jestem jak Rydzyk, chciałem
tylko zapodać konkursa i poświęcić.
- Cieszy mię pańskie podejście do spraw dusznych. Ale jak pan chce
poświęcać, jeśli nie jest pan żadnym egz...ekc... hihihi...
eks...eksceslansjerem?
- Hehehe! Zaszło małe quosque tandem czyli oszybka. Ja chciałem
poświęcić konkurs pamięci. Pamięci niezapomnianego doktora
Wyciora, siostry Kulanki oraz lochy karmiącej małe - wiecznie
żywych ikon naszej kochanej służby zdrowia. No, to poświęcam,
a teraz pozwoli pani doktór, że zostawię kopertę z pytaniami na
parapecie i oddalę się krokiem żwawym i znamionującym.
Pacjent oddalił się przez gumno, a ja otwarłam kopertę i
odczytałam co następuje:


****** Medycyna w literaturze *****


Karta Praw i Obowiązków Pacjenta:

1. FUT ustawiony. Ale uprasza się o uwagę, bo wysyłającemu na grupę
będzie kęsim, zostanie nakarmiony tranem, rycynusem i w ogóle.
2. Korzystamy tylko z własnej pamięci. Korzystanie z pamięci cudzej
oraz pomocy naukowych (google, książki, pliki trzymane w
zakamarkach komputerów itd.) karane będzie okrutnie. Przewiduje
się wykonanie zabiegu przeznaczonego dla pacjentów z pękniętym
morale.
3. Termin nadsyłania odpowiedzi - 31.08. godzina 23.59. Ogłoszenie
prawidłowych - dnia następnego. Ogłoszenie wyników - kiedy tylko
policzę.
4. Postaram się kwitować otrzymane odpowiedzi w ciągu 48 godzin.
Gdyby pokwitowanie do kogoś nie dotarło - niech się zgłosi do
gabinetu zabiegowego albo alarmuje w czasie obchodu.
5. Konkurs nie był testowany na zwierzętach.
6. Istnieje możliwość, że czyta to moja prywatna pani doktor, którą
serdecznie pozdrawiam i zaznaczam, że w czasie dyżuru jestem
grzeczny, awansów ze strony pielęgniarek nie zauważam, a postać
doktora Błażeja i jego brak jakichkolwiek hamulców moralnych pod
_tym_ względem napawają mnie głęboką niechęcią. Naprawdę nie musisz
się martwić, kochanie, i spokojnie możesz zostać u mamusi jeszcze
trochę :-)

Gotowi? No to proszę wszystkich za parawan.


============= Otworzyć usta... kaszlnąć... A-1...==================

1. Autor - 2 punkty, tytuł - dwa punkty, nazwisko lekarza (to
wyiksowane) - także dwa punkty.

Nalał sobie na ręce mydła w płynie i zaczął myć. Robił to z gniewną
zaciętością, jakby chciał je obejrzeć ze skóry.
- Cholera - mruczał - Cholera, przeklęte gówno!
Pielęgniarka spojrzała na niego z obrzydzeniem. Veber podniósł oczy.
- Spokojnie, Eugenio. Każdy chirurg klnie. Szczególnie, jeśli coś
się nie uda. Chyba pani już przywykła.
Pielęgniarka rzuciła garść instrumentów do gotującej wody.
- Profesor Perrier nigdy nie przeklinał - wyjaśniła obrażonym tonem
- A mimo to uratował wielu ludzi.
- Profesor Perrier był specjalistą od operacji mózgu,
najsubtelniejsza mechanika precyzyjna. My pracujemy w podbrzuszu. To
zupełnie co innego. - Veber zamknął książkę i wstał. - Zrobił pan,
co mógł, XXXXXXX, ale na fuszerkę nie ma sposobu.
- Czasem jest.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
2. Autor i tytuł - po dwa punkty. Imiona pacjenta i lekarza - także
po dwa

- Puls. Dziękuję. Język. Dziękuję. Przepraszam - (tutaj wywinął mi
powiekę do góry) - Lekkie zapalenie. Uleczalne. Zapiszę wodę do
przemywania oczu. Lekki skurcz powiek. Proszę wstać. Tak. Paraliż
dziecięcy. Oczywiście nieuleczalny. Za późno. Byłbym sobie dał z nim
radę przed ukończeniem okresu dojrzewania.
- Ależ sam byłeś wtedy dzieckiem - zaśmiałem się.
Zadawał się nie słyszeć.
- Urodziłeś się, cesarzu, przedwcześnie, co? Tak przypuszczałem.
Malaria też?
- Malaria, odra, kolki, skrofuły, róża. Cały batalion chorób w
komplecie, wyjąwszy epilepsję, choroby weneryczne i megalomanię.
Wreszcie zdecydował się uśmiechnąć.
- Proszę się rozebrać - rzekł.
Rozebrałem się.
- Za dużo jesz, Cezarze, i za dużo pijesz. Trzeba przestać. Zasada:
wstawać od stołu z chęcią zjedzenie jaszcze czegośkolwiek. Tak, lewa
noga znacznie krótsza. Gimnastyka na nic się nie zda. Lepszy będzie
masaż. Proszę się ubrać.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
3. Autor i tytuł po dwa punkty. Personalia (imię i nazwisko) lekarza
- dwa punkty. Personalia dziennikarza - także dwa.

- No i co?
- To samo - rzekł lekarz.
- Co... To samo? - spytał sierżant.
- Niezwykle silne uderzenie w szczękę, tak zwany upper-cut w języku
pięściarskim, cios podbródkowy. W dodatku wzmocniony czymś
metalowym, małym kastetem albo dużym pierścionkiem. Oczywiście,
poszarpane żyły w pobliżu tętnicy szyjnej i przełyku, okolica bardzo
delikatna, ukrwiona, stąd bardzo obfity krwotok. Ale nic groźnego; w
gruncie rzeczy kość cała, przełyk nieuszkodzony.
- A więc to samo? - spytał raz jeszcze dziennikarz.
- Bez wątpienia - rzekł lekarz - Co pan na to?
- Nic nie rozumiem - obruszył się sierżant - O czym panowie mówią?

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
4. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, komu
lekarz wyjaśniał tajniki pracy służby zdrowia.

- Nie badasz ich? Widzę tu pełny komplet najlepszej aparatury
diagnostycznej.
- Szkoda czasu. Jak słyszałeś, większość z nich pije lub pali. Czy
sądzisz, że łatwo przestać pić i palić? Muszą wierzyć, że sami są
winni swoim dolegliwościom. Nie mam czasu zajmować się zbyt długo
pacjentem, płacącym według oficjalnego cennika pięć czerwonych za
poradę. Moje uposażenie nie zależy od tego, ilu ich przyjmę. Klasy
pracujące poczuwają się do dodatkowych honorariów w żółtych,a ci,
tutaj, choćby chcieli - nie mają z czego.
- Ciekaw jestem, co byś zrobił, gdyby się okazało, że któryś z nich
nie pali, ani nie pije?
- O, to drobnostka. Kazałbym mu wyleczyć albo wyrwać kilka zębów. To
najprostszy sposób na pozbycie się pacjenta na dłużej. Oni boją się
dentysty jak ognia.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
5. Autor i tytuł - po dwa punkty. Nazwisko doktora - 3 punkty.
odpowiedź na pytania "co mieściło się na Wesołej" - 2 punkty.

Kiedy następnym razem przewieziono mnie na Wesołą nie było już mowy
o umieszczeniu mnie w izbie ogólnej. Otrzymałem znów do dyspozycji
bibliotekę.
Moja sława ugruntowała się, kiedy wyleczyłem sierżanta Cubrynę z
zakażenia pałeczkami Coli, choroby, której nie mogli u niego
rozpoznać rutyniarze. Leczyłem Cubrynę próbkami zagranicznych
antybiotyków, które przychodziły do naszego szpitala. Dźwięczne
nazwy, kojarzące się z markami zagranicznych samochodów i imionami
gwiazd filmowych, zrobiły o wiele większe wrażenie niż proszki,
które zapisałem Dziatlikowi.
'Dopiero on się poznał i wyleczył' - zaczęto mówić o mnie. Od tej
pory nie miałem żadnych trudności na Wesołej i przebywanie tam nie
było dla mnie żadną tragedią, a nawet łączyło się z przyjemnymi
uczuciami, jakie daje pobyt w miejscy, gdzie nas cenią.
Oczywiście, nie należy z tego wyciągać wniosków, że jestem naprawdę
dobrym lekarzem. Przeciwnie - jestem lekarzem o k r o p n y m.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
6. Autor i tytuł po dwa punkty. Po dwa za podanie nazwiska lekarza,
który się nie spodziewał i przyczyny śmierci Joanny

Nie spodziewał się, że zobaczy kilkanaście osób w zakrwawionych
kombinezonach i rękawiczkach, odchodzących od stołu, wstrząśniętych i
milczących, stojących w kompletnej ciszy, zakłóconej wyłącznie przez
jednostajny pisk urządzenia monitorującego pracę serca.
Nie sądził też, że ujrzy rezydenta, oddającego pielęgniarce
elektrody i kręcącego głową, ani też Veille, kurczowo trzymającą
białą jak kreda dłoń Joanny i wykrzykująca z łkaniem: 'Nie! To
niemożliwe Trzeba strzelić jeszcze raz!' Chłodna, zawsze trzeźwo
myśląca Veille pogrążona w rozpaczy, wrzeszcząca: 'Zróbcie coś!
Zróbcie coś!'

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
7. Autor i tytuł po dwa punkty. Podanie na co chorował Lucjan -
także dwa.

Chory leżał na wznak. Nozdrza jego poruszały się lekko przy oddechu.
Wychudłe ręce gładziły kołdrę. temperatura spadła i wykazywała
osłabienie.
W takim stanie zastał Lucjana lekarz, ów mały czarny Żydek, który
odwiedził go po krwotoku. Zdjął palto, popatrzył na chorego swymi
żywymi oczyma. Usiadł na brzegu łóżka, lewą ręką uchwycił puls,
prawą oparł o kolano. Na zegarek nie patrzał. Po chwili puścił
rękę Lucjana jak niepotrzebny przedmiot. Rozchylił koszulę na
piersiach i puknął w nie parę razy palcem, jakby od niechcenia.
(...) Odwrócił się, włożył palto i poszedł do kuchni. Teodozja, ona
go wezwała, stała oparta o ścianę, przejęta oczekiwaniem tego, co
usłyszy.
- Za kilka godzin umrze - powiedział lekarz.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
8. Autor i tytuł po dwa punkty. Dwa dodatkowe za nazwisko lekarza,
który przemawia do Elżbiety

Droga Elżbieto, nie mogę pani pojąć. Dzień w dzień babrze się pani
w ropiejących ranach, wbija pani igłę w pomarszczone starcze
pośladki, robi lewatywy, wynosi baseny. Los dał pani wyjątkową
okazję zrozumienia ludzkiego ciała i jego metafizycznej nędzy. Ale
pani witalność jest niepoprawna. pani uparte pragnienie, by być
ciałem i tylko ciałem, niczym nie da się złamać. Potrafi się pani
otrzeć biustem nawet o mężczyznę stojącego o pięć metrów od pani.
W głowie mi się już kręci od tych wiecznych esów-floresów, które idąc
opisuje pani swoim niestrudzonym tyłkiem. Do diabła, niech się pani
ode mnie odsunie. Te pani piersi są wszechobecne niczym Bóg! Już
dziesięć minut temu powinna pani był zrobić zastrzyk!

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
9. Autor i tytuł - po dwa punkty.

- A co pani jest? - zainteresowała się znowu.
Zwróciłam ku niej moją spuchniętą, purpurowozieloną twarz i
nabrzmiałe oko. - Usiłowałam popełnić samobójstwo.
Kobieta spojrzała na mnie z przerażeniem, potem porwała jakiś
tygodnik filmowy z nocnego stolika i udawała, że czyta.
Drzwi wahadłowe, znajdujące się naprzeciwko mojego łóżka, otworzyły
sie energicznie i na salę wkroczyła gromada ludzi w białych kitlach
ze starszym siwiejącym panem na czele. . Wszyscy uśmiechali się
szerokim, sztucznym uśmiechem. Okrążyli od razu moje łóżko.
- Jakże się pani czuje dzisiaj, panno Greenwood?

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
10. Autor i tytuł - po dwa punkty

Następnego dnia wzięłam pierwszą lekcje brydża u kolegi z kursu.
Chłopiec był miły, inteligentny i wrażliwy. Nie przepadał za
prosektorium. Wykorzystałam to:
- Poducz mnie trochę, do końca semestru będę za ciebie zdejmować
tkankę tłuszczową.
Za tę tkankę tłuszczową miałam aferę z asystentem, które dotarła aż
do profesora. Asystent 'rejent Milczek' obserwował nasze machinacje.
Kiedy odwaliłam nogę i Januszek Poznański, nafaszerowany teorią,
poszedł zaliczać preparat, 'Milczek' wtedy dopiero podzielił się z
nami swoimi wnikliwymi obserwacjami:
- Nogę przyjdzie zaliczać koleżanka Omar, tak ją gorliwie robiła.
Kolega Poznański zrobi klatkę piersiową koleżanki Omar, a
koleżanka Omar dostanie dodatkowo jamę brzuszną.
(...)
- Żałuję, że to nie pańska jama brzuszna. Wypreparowałabym ją na
medal.
Obraził się, smarkacz z czwartego roku i poleciał na skargę do
profesora.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
11. Autor i tytuł - po dwa punkty

Washburn wziął gruby plik ściśniętych klamrą notatek
- Oto historia twojego życia. Twojego nowego życia, pisana od dnia,
kiedy się tutaj znalazłeś. Streśćmy ją. Rany fizyczne mówią, że
sytuacja, w jakiej powstały, była silnie stresująca, psychicznie
stresująca. Dalej. Spędziłeś przynajmniej dziewięć godzin w wodzie,
co wywołało psychozę reaktywną, która z kolei utrwaliła urazy
psychiczne. Ciemność, gwałtowny ruch, płuca, chwytające minimum
powietrza - to czynniki psychozogenne. Wszystko, co ją poprzedzało,
co poprzedzało psychozę reaktywną, musiało zostać wymazane, tak,
żebyś mógł sobie jakoś poradzić z samym sobą, żebyś mógł przetrwać.
Nadążasz za mną?

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
12. Autor i tytuł - po dwa punkty.

Moje ciało nadal jest mi przepustką. Chodźcie no tutaj, panowie
doktorzy, naróbcie w nim jeszcze więcej dziurek. Ile chcecie. Dzięki
temu zajechałem aż tak daleko, do samej Ameryki. Dziurkujcie dalej.
No, zaczyna mnie boleć po tej pierwszej operacji. Przez tydzień
trzymają mnie pod kroplówką, a później dostaję jeść przez rurkę.
Czuję się jak pisklak gołębia, któremu podają przetrawiony pokarm.
A co mi tam: ty się mną, świecie, zajmuj. Mijają dwa tygodnie zanim
mogę się napić chociaż rzadkiej zupy. Żuć nie mogę w ogóle, nawet
dobrą stroną. Lekarz wyjaśnia, że wstawili mi metalową płytkę i
sztyfty, żeby szczęka trzymała się jak trzeba.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
13. Autor i tytuł - po dwa punkty

Instalacje wmontowywane obecnie funkcjonują zazwyczaj doskonale.
Technicy nabrali wprawy i doświadczenia. Ani nie potrzebują wiercić
dziurek w czole, ani nic ciąć - dostają się do mózgu poprzez
oczodoły. Bywa, że pacjent idący na zabieg ma zły, podły i kłótliwy
charakter, kiedy opuszcza oddział, a gdy wraca po kilku tygodniach z
sińcami wokół oczu, jakby oberwał w bójce, jest miły, układny i
łagodny jak baranek. Niekiedy zdarza się nawet, że po paru
miesiącach wraca do domu, w kapeluszu zsuniętym nisko na twarz
lunatyka wędrującego po świecie w błogim nieskomplikowanym śnie.
personel nazywa to sukcesem, ale dla mnie taki człowiek jest po
prostu kolejnym robotem Kombinatu.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
14. Autor - cztery punkty, tytuł - dwa punkty.

Wańka Tieplaszyn leżał u siebie na wsi w szpitalu z wrzodem
dwunastnicy. No i tak sobie leżał. I przyjechał do szpitala jakiś
facet z miasta, lekarz wezwał Wańkę, obaj z tym facetem kręcili nim,
gnietli, naciskali na brzuch, klepali po plecach... Pogadali o czymś
tam między sobą i powiedzieli:
- Pojedziesz do szpitala do miasta?
- Po co? - nie zrozumiał Wańka.
- Będziesz tam sobie leżał. Tak samo jak tu leżysz. Właśnie...
Siergiej Nikołajewicz będzie cię leczył.
To Wańka się zgodził.
W mieście urządzili go dobrze, Zaczęli go tam nazywać 'chory
tematyczny'.
- A gdzież to chory tematyczny? - pytała siostra.
- Na papierosa pewnie poszedł, do ubikacji - odpowiadali ci, co
razem z nim leżeli - A gdzie ma być?

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
15. Autor i tytuł - po trzy punkty.

Oglądał się wokoło, witał siostrę Renę i doktora, nie poznawał tylko
swego sąsiada. Podstarzały niezgrabiasz kapitan Wiączek stał się
wysmukłym młodzianem, gołowąsym i uśmiechniętym.
- Podchorąży Śniat, trzydziesty siódmy pepe - rekomendował się z
łóżka. Oparte o łóżko stały kule, a pod łóżkiem rzeczy nieopisane,
przedziwne, którym Marek poświęcał w ciągu dnia dużo uwago.
- To są moje nowe nogi, panie poruczniku, Stare się znosiły,
wyrzucono je i zapewne już psy je zjadły. Ale można i tak.
Zwłaszcza, jeżeli inaczej nie można.
Markowi stanęły łzy w oczach.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
16. Autor i tytuł - po dwa punkty

- Sekcja miała być nazajutrz rano, ale nie było...
- Czego nie było?
- Sekcji.
- Bo co? Już zginęła?
- Nie wiadomo, ale raczej nie. Sekcji nie było, bo zginął lekarz.
- A cóż to za epidemia zaginięć? Na zawsze zginął? Też go
ukradziono?
- Nie, znalazł się na drugi dzień po południu. Miał cholernie głupi
wypadek, wyjechał samochodem za Małkinię i zaplątał się w buhaja.
Na moment mignęło mi w głowie, że tu już chyb wszyscy zwariowali.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
17. Autor, tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie danych
narratora

Niejeden o własnych siłach nie mógł powstać, niejeden na bok się
przewrócić, bez rąk, bez nóg, robili pod siebie, gęby mieli
pokraczne i dusze pokraczne, bolało ich wszystko, a niech się tylko
Jadzia zjawiała na sali, zaraz by się każdy z nią żenił. Niektórzy
jakby dziś się z nią żenili, a jutro umierali. A ona nikomu nie była
przeciwna, nikomu nie mówiła nie, tylko się śmiała.
Zaczął się z nią nieraz któryś żenić, to z własną babą by się tak
żenił, boby go po psyku wytrzaskała. A salową Jadzia każdemu się do
woli żenić z sobą pozwalała i z każdym jakby z własnym chłopem się
śmiała. Nigdy jej nie było smutno, nigdy źle. Tylko, że jak chciał
ją który wieźć do ślubu, to się go pytała:
- A czym mnie powieziecie? Może zwykłą furą w ugnojonych deskach? A
ja inaczej nie pojadę, tylko karetą i czwórką białych koni.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
18. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za nazwisko
opowiadającego

Wszystko szło jak najlepiej i nagle zobacz, co się stało. Przysłali
faceta z komisji poborowej, żeby mnie zbadał. Miałem kategorię D.
Zbadałem się bardzo szczegółowo i stwierdziłem, że nie nadaję się do
wojska. Zdawałoby się, że moje słowo powinno wystarczyć, skoro byłem
lekarzem cieszącym się dobrą opinią w okręgowym stowarzyszeniu
lekarskim i w innych organizacjach. Okazało się jednak, że to nie
wystarcza i nasłali na mnie tego faceta, żeby sprawdzić, czy aby na
pewno mam jedną nogę amputowaną w biodrze i jestem beznadziejnie
przykuty do łóżka na skutek nieuleczalnego artretyzmu na tle
reumatycznym. Powiadam ci, żyjemy w epoce podejrzliwości i upadku
duchowych! To straszne - oburzał się doktor głosem drżącym z emocji
- To straszne, kiedy twoja umiłowana ojczyzna nie wierzy nawet słowu
dyplomowanego lekarza.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
19. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe trzy - za podanie,
której choroby narrator u siebie _nie_ stwierdził.

Przez chwilę siedziałem bez ruchu, zmrożony przeraźliwym strachem.
Potem z rozpaczliwą rezygnacją zacząłem znów przewracać kartki.
zatrzymałem się przy gorączce tyfoidalnej... przeczytałem objawy...
Odkryłem, że jestem chory na tyfus - musiałem go mieć dobrych kilka
miesięcy nic o tym nie wiedząc. Ciekaw byłem, co jeszcze mnie gnębi.
Dojechałem do tańca świętego Wita i wyszło na jaw, że - jak się tego
spodziewałem - święty Wit mnie nie ominął. Mój wypadek coraz
bardziej mnie interesował, postanowiłem zbadać go aż do samego dna.
Przystąpiłem do rzeczy w porządku alfabetycznym. Przeczytałem
najpierw o artretyzmie. Dowiedziałem się, że cierpię na artretyzm i
że za dwa tygodnie zacznie się ostry stan zapalny. Brighta choroba
nawiedziła mnie w postaci takiej jakiejś odmienionej, że mogłem z
nią żyć sto lat.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
20. Autor i tytuł - po dwa punkty

Wśród tej najgłębszej rozpaczy, kiedy losy Londynu zdawały się
wróżyć niezawodną klęskę, wtedy to właśnie spodobało się Panu Bogu
nie inaczej tylko własnoręcznie rozbroić wroga; żądło pozbawione
zostało jadu... Było to wręcz cudowne, zdziwiło nawet samych
lekarzy. Gdziekolwiek przybywali z wizytą, zastawali pacjentów w
lepszym zdrowiu; bądź spocili się uczciwie, bądź pękły im wrzody,
bądź obrzęki otęchły, zaś zaczerwienienie skóry dokoła nich
zmieniło barwę, przybladło, bądź gorączka ustąpiła, bądź nieznośne
bóle głowy złagodniały, bądź można było stwierdzić jakikolwiek inny
pomyślny objaw. Tak więc nie upłynęło kilka dni, a wszyscy zaczęli
powracać do zdrowia.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
21. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, do
jakich ptaków porucznik żywił szczególną awersję.

Zamknięty w szpitalu dla umysłowo chorych w Fort Rapier porucznik
Verkramp nadal cierpiał na ostry stan lękowy, spowodowany
rezultatami jego eksperymentów z terapią awersyjną o
antyterroryzmem. Jego chwilowe przekonanie, że jest Bogiem, ustąpiło
miejsca lękowi przed ptactwem. Dr von Blimenstein wyciągnęła z tego
własne wnioski.
- Prosty przypadek winy seksualnej połączonej z kompleksem
kastracyjnym - powiedziała do pielęgniarki, kiedy Verkramp odmówił
zjedzenia kolacji, ponieważ składała się z nadziewanego kurczaka i
kartofli w mundurkach.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
22. Autor - trzy punkty. Cztery punkty za tytuł.

Pachniało środkami dezynfekcyjnymi, drażniła cisza i jaskrawe
światło. Monotonnie cykał zegar. "Widzisz - pomyślał doktor - A
teraz już koniec tej bajki. Czy wiesz, jak by teraz wyglądał mój
pamiętnik? Pani X. - skrobanka. Pani Y. - skrobanka. Minęło pięć lat
od chwili, kiedy przyjechałem tutaj. Schudłem, postarzałem się,
jestem świnia. Dziunia W. - skrobanka. Żona kolegi R. - skrobanka.
Na obiad jadłem flaki z pulpetami. Zdzisia szlag trafił, wylew krwi
do mózgu, szkoda go, porządny chłopak, w szpitalu nawalają
kaloryfery, mam kata, pokłóciłem się z Antonim, w szpitalu intrygi i
podłość, w mieście intrygi i podłość, w świecie intrygi i podłość,
podczas meczu 'Zryw Bobierzyce - 'Entuzjazm Kutno' intrygi i
podłość, żona Wacia - skrobanka, Dziunia symuluje ciążę, wczoraj był
świetny bigos, wyleli mnie z partii, popsuło mi się radio, do
diabła z radiem (...)"

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
23. Autor i tytuł po dwa punkty.

Przez całą noc czuwałem przy Glodzi wraz z poczciwą właścicielką
domu. Martynka została w Dornecy, gdyż przyszły już na nią bóle
porodowe. Nad ranem dziecko zaczęło konać. Przeto podjęliśmy
ostateczna decyzję. Wziąłem małą na ręce i wyjrzałem przez okno,
Padał rzęsisty deszcz i dął silny wiatr. Róża na długiej łodydze
usiłowała wsunąć się do izby. 'To zapowiedź śmierci - pomyślałem.
Przeżegnałem się i mimo niepogody wyszedłem z domu.
Glodzia zwisała mi na ręku, jakby już umarła, Osłaniałem starannie
jej biedna głowinę. Przodem szła gospodyni niosąc dary dla duchów.
Niebawem w przydrożnym lesie znaleźliśmy nad bagniskiem liśćmi
drżącą starą osikę. Okrążyliśmy trzy razy drzewo. Dziecko jęczało i
szczękało zębami.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
24. Autor i tytuł - po dwa punkty.

- (...) Tak więc, twój poważny doktor w średnim wieku znika jak widmo,
mój drogi, a na jego miejscu ukazuje nam się trzydziestolatek, miły,
skromny, roztargniony i posiadający psa, którego określiłbym mniej
więcej jako większego od jamnika a mniejszego od brytana. (...)
? Nie mam sposobu zbicia tego ostatniego wywodu ? rzekłem ? ale nic
łatwiejszego niż dowiedzieć się szczegółów, dotyczących wieku i
kariery zawodowej doktora.
Zbliżyłem się do biblioteki, wziąłem z półki 'Przewodnik lekarski' i
odszukałem literę M. Znalazłem kilku Mortimerów, jeden z nich mógł
być naszym gościem. Przeczytałem głośno:
"Motrimer Jakub, M.R.C.S. 1882; Grimpen, Dartmoor, Devon.
Asystent?chirurg w szpitalu Charing Cross od 1882 do 1884. Laureat
nagrody Jacksona za pracę z dziedziny patologii porównawczej 'Czy
dziedziczność jest chorobą?'. Członek?korespondent szwedzkiego
Towarzystwa Patologicznego. Autor 'Kilku kaprysów atawizmu' (The
Lancet, 1882), 'Czy idziemy z postępem?' (Journal of Psychology,
marzec 1883). Lekarz rządowy gmin: Grimpen, Thornsley i High-
?Barrow".

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
25. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowe dwa punkty za podanie,
o którą bitwę chodzi. Dwa punkty za personalia lekarza.

- Gratuluję paniom i sobie udanej resekcji jelit cienkiego i grubego,
splenektomii i zszycia wątroby. Zwracam uwagę na czas, jaki zajęło
nam usunięcie skutków tego, co naszemu pacjentowi zrobiono w bitwie
w ciągu ułamka sekundy. Polecam to jako materiał do filozoficznych
przemyśleń. Pacjenta zaszyje nam panna Shani.
- Ale ja tego nigdy jeszcze nie robiłam.
- Kiedyś trzeba zacząć. Czerwone z czerwonym, żółte z żółtym, białe
z białym. Tak zszyj, a na pewno będzie dobrze.

================ Dziękuję, proszę się ubrać ========================

Do zdobycia - 145 punktów

Dużo zdrowia wszystkim życzę. Do konkursu także :-)

--
AJK ("...a poza tym jestem całkiem zdrowy")

Marquel

unread,
Aug 23, 2004, 6:51:31 PM8/23/04
to

Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:1wci071vw42ob$.dlg@ajk.cija...
> 1. FUT ustawiony. Ale uprasza się o uwagę, bo wysyłającemu na grupę
> będzie kęsim, zostanie nakarmiony tranem, rycynusem i w ogóle.
> 2. Korzystamy tylko z własnej pamięci. Korzystanie z pamięci cudzej
> oraz pomocy naukowych (google, książki, pliki trzymane w
> zakamarkach komputerów itd.) karane będzie okrutnie. Przewiduje
> się wykonanie zabiegu przeznaczonego dla pacjentów z pękniętym
> morale.

Swoja droga to ciekawe czy wszyscy tego przestrzegaja, bo ja to na pewno, bo mi nawet by sie googlac nie chcialo :)

Marquel

AJK

unread,
Aug 24, 2004, 4:31:21 AM8/24/04
to
24-08-2004 o godz. 0:51 Marquel napisał:

>> 2. Korzystamy tylko z własnej pamięci. Korzystanie z pamięci
>> cudzej oraz pomocy naukowych (google, książki, pliki trzymane
>> w zakamarkach komputerów itd.) karane będzie okrutnie.
>> Przewiduje się wykonanie zabiegu przeznaczonego dla pacjentów
>> z pękniętym morale.
>
> Swoja droga to ciekawe czy wszyscy tego przestrzegaja,
> bo ja to na pewno, bo mi nawet by sie googlac nie chcialo :)

Z szukaniem nie ma zabawy. Może to trochę masochistycznie zabrzmi, ale
to całkiem fajny stan, kiedy znam odpowiedź na pytanie o książkę,
książka stoi na półce metr-dwa ode mnie i... i nie mogę sięgnąć, żeby
sprawdzić odpowiedź na pytanie dodatkowe. Czasem (trzy razy, wliczając
sf-golfa) sprawdziłem, jeśli coś gryzło mnie bardzo-bardzo, ale już
_po_ wysłaniu odpowiedzi i odbierałem sobie tym samym prawo do
korekty. A google odpada nie tylko ze względu na zasady. Na modemie to
ja sobie mogę... pomajtać, że zacytuję klasyka.
Ale przede wzystkim zasady i zabawa. Po co sprawdzać, skoro mogę
pomylić Dukaja z Wańkowiczem i chichotać z tego przez następne
tygodnie? W końcu to nie igrzyska olimpijskie i nikt mnie z medali
rozliczać nie będzie :-)

--
AJK

Marquel

unread,
Aug 24, 2004, 5:31:52 AM8/24/04
to

Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:1h789bjp...@ajk.cija...
> Z szukaniem nie ma zabawy. Może to trochę masochistycznie zabrzmi, ale
> to całkiem fajny stan, kiedy znam odpowiedź na pytanie o książkę,
> książka stoi na półce metr-dwa ode mnie i... i nie mogę sięgnąć, żeby
> sprawdzić odpowiedź na pytanie dodatkowe. Czasem (trzy razy, wliczając
> sf-golfa) sprawdziłem, jeśli coś gryzło mnie bardzo-bardzo, ale już
> _po_ wysłaniu odpowiedzi i odbierałem sobie tym samym prawo do
> korekty. A google odpada nie tylko ze względu na zasady. Na modemie to
> ja sobie mogę... pomajtać, że zacytuję klasyka.
> Ale przede wzystkim zasady i zabawa. Po co sprawdzać, skoro mogę
> pomylić Dukaja z Wańkowiczem i chichotać z tego przez następne
> tygodnie? W końcu to nie igrzyska olimpijskie i nikt mnie z medali
> rozliczać nie będzie :-)

Fakt, ale kazdy lubi byc tym najlepszym ;-)

Marquel

Tomasz Brzeziński

unread,
Aug 24, 2004, 7:42:24 AM8/24/04
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:1h789bjp...@ajk.cija...

> tygodnie? W końcu to nie igrzyska olimpijskie i nikt mnie z medali
> rozliczać nie będzie :-)

...i przeprowadzac kontrolę antydopingową przez analizę zadawanych zapytań w
google ;-)

Sigurd

AJK

unread,
Aug 24, 2004, 4:07:22 PM8/24/04
to
24-08-2004 o godz. 11:31 Marquel napisał:

>> Ale przede wzystkim zasady i zabawa. Po co sprawdzać, skoro mogę
>> pomylić Dukaja z Wańkowiczem i chichotać z tego przez następne
>> tygodnie? W końcu to nie igrzyska olimpijskie i nikt mnie z medali
>> rozliczać nie będzie :-)
>
> Fakt, ale kazdy lubi byc tym najlepszym ;-)

Eeee tam... Po co? Żeby robić następny konkurs? :-)
Jak mam ochotę, to się wyżywam w komentarzach do pytań, a świadomość
własnych braków w lekturach mam. Zresztą co to za powód do chwały, że
przeczytałem jakąś książkę (a tysiąca innych nie) i że w głowie mam
śmietnik, w którym łatwiej mi znaleźć fragmenty tekstów piosenek
sprzed lat i drugoplanowe postaci z dawno przeczytanych książek niż
datę urodzin własnej mamy (mam świadka, że ostatnio zapomniałem. Baty
mi!).

--
AJK (i tak jestem bezkonkurencyjny. I skromny. Skromny zwłaszcza.
Grunt to mieć dobre samopoczucie. Z naciskiem na "samo" :-))

AJK

unread,
Aug 24, 2004, 4:07:24 PM8/24/04
to
24-08-2004 o godz. 13:42 Tomasz Brzeziński napisał:

>> W końcu to nie igrzyska olimpijskie i nikt mnie z medali
>> rozliczać nie będzie :-)
>
> ...i przeprowadzac kontrolę antydopingową przez analizę zadawanych
> zapytań w google ;-)

"We krwi zawodnika odkryto hormon google'a" :-)
Mój modem by mnie udusił, gdybym się zaczął bawić w takie analizy. Że
o czasie nie wspomnę. Za leniwy jestem.
No i wtedy trzeba by jeszcze plombować komisyjnie księgozbiory, żeby
było sprawiedliwie :-)

--
AJK (już sześcioro pacjentów przysłało odpowiedzi. Nie jest źle.)

kayka

unread,
Aug 25, 2004, 3:08:27 AM8/25/04
to

Ja tam nie wiem, jak wszyscy, ale w trakcie porazpierwszowego brania
udzialu w konkursie (no kiedy wyniki, kiedy?!?) uzylam googla juz po
napisaniu odpowiedzi, ale przed wyslaniem, celem doczytania biografii
jednej z postaci konkursowych. No i tak sobie pomyslalam, ze byloby nie
fair wysylac te odpowiedz, bo przeciez moglam sie mylic :)

--
Kayka

jid: ka...@jabber.org
#gg: 2429068

Bazyl

unread,
Aug 25, 2004, 7:09:17 AM8/25/04
to
W artykule news:1wci071vw42ob$.dlg@ajk.cija,
molik książkowy AJK napisał(a):

> Medice, cura te ipsum
> czyli...
> To jest kura, panie generale!!

Jako człowiek, który organicznie wręcz nie znosi (to a propos kury) służby
zdrowia w ogóle, a stomatologów w szczególe, protestuję przeciwko tematyce
konkursu, w którym z braku wiedzy medycznej nie wezmę udziału. Jednocześnie
proszę o rozpatrzenie przez zwycięzcę głosu rozsądku ze strony Janka
Rudzińskiego o zorganizowanie konkursu pt. "Alkohole w literaturze" ;)))

--
pozdrawiam
Bazyl [ baz...@go2.pl ]
FAQ prk: http://republika.pl/pl_rec_ksiazki/faq.htm

Jan Rudziński

unread,
Aug 25, 2004, 7:34:54 AM8/25/04
to
Cześć wszystkim

Bazyl wrote:
>
> Jednocześnie
> proszę o rozpatrzenie przez zwycięzcę głosu rozsądku ze strony Janka
> Rudzińskiego o zorganizowanie konkursu pt. "Alkohole w literaturze" ;)))

Kiedy bo ja chciałem nie konkurs, a sklep zorganizować... Może przy
księgarni?

"Tą whisky zapijał się detektyw Marlowe", "Tym chianti doctor Lecter
popijał ludzką wątróbkę" etc. etc.


--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

Tomasz Brzeziński

unread,
Aug 25, 2004, 7:57:53 AM8/25/04
to
Użytkownik "Jan Rudziński" <jan...@astercity.net> napisał w wiadomości
news:412C795E...@astercity.net...

>
> Kiedy bo ja chciałem nie konkurs, a sklep zorganizować... Może przy
> księgarni?
>
> "Tą whisky zapijał się detektyw Marlowe", "Tym chianti doctor Lecter
> popijał ludzką wątróbkę" etc. etc.

I pakiety, koniecznie pakiety! "Milczenie owiec" w pakiecie z butelką
chianti (wątróbkę sobie darujmy).

Sigurd

Tomasz Radko

unread,
Aug 25, 2004, 9:08:41 AM8/25/04
to
Tomasz Brzeziński wrote:

> (wątróbkę sobie darujmy).

Każdy we własnym zakresie.

pzdr

TRad

AJK

unread,
Aug 25, 2004, 10:11:31 AM8/25/04
to
25-08-2004 o godz. 13:09 Bazyl napisał:

>> Medice, cura te ipsum
>> czyli...
>> To jest kura, panie generale!!
>
> Jako człowiek, który organicznie wręcz nie znosi (to a propos kury)
> służby zdrowia w ogóle, a stomatologów w szczególe, protestuję
> przeciwko tematyce konkursu, w którym z braku wiedzy medycznej
> nie wezmę udziału.

A czy ja pytam o defibrylację i palec pod ciśnieniem? Pytam o książki,
które większość zna, czytała, a niektórzy nawet bardzo je lubią.
Znaczy wiedzą, że lubią, ale nie wiedzą, że to z tych książek, które
lubią i które czytali. Czy jakoś.

Proszę mi tu nie dobrabiać ideologii do lenistwa! :-)

> Jednocześnie proszę o rozpatrzenie przez zwycięzcę głosu rozsądku
> ze strony Janka Rudzińskiego o zorganizowanie konkursu pt.
> "Alkohole w literaturze" ;)))

Pop...hiiik...ieram! ;-)

--
AJK (głosy spływają, poprawki i uzupełnienia, przypominam, dozwolone.)

Bazyl

unread,
Aug 25, 2004, 3:35:31 PM8/25/04
to
W artykule 3n7a0jiw45xn$.dlg@ajk.cija,
molik książkowy AJK napisał(a):

> Proszę mi tu nie dobrabiać ideologii do lenistwa! :-)

Czy w takim razie wystarczającym usprawiedliwieniem jest fakt, że zmagam się
ze świadczeniami rodzinnymi i systemem do ich obsługi? To mi wystarczająco
zwija zwoje (szt. 3) :D

--
pozdrawiam
Bazyl [ baz...@go2.pl ]
Nigdy nie czytałeś?! Nie wiesz od czego zacząć?! Wypróbuj:
BiblioNETka: http://biblionetka.pl

Bazyl

unread,
Aug 25, 2004, 3:32:22 PM8/25/04
to
W artykule cgi2jm$i14$2...@shodan.interia.pl,
molik książkowy Tomasz Radko napisał(a):

> Tomasz Brzeziński wrote:
>
>> (wątróbkę sobie darujmy).
>
> Każdy we własnym zakresie.

No właśnie mówmy za siebie, ja robię jutro. W piwie :D Bez chianti. Zapiję
ewentualnie resztką Jacob's Creeka ;)

Jan Rudziński

unread,
Aug 25, 2004, 4:20:36 PM8/25/04
to
Cześć wszystkim

Tomasz Brzeziński wrote:
>

> >
> > "Tą whisky zapijał się detektyw Marlowe", "Tym chianti doctor Lecter
> > popijał ludzką wątróbkę" etc. etc.
>
> I pakiety, koniecznie pakiety! "Milczenie owiec" w pakiecie z butelką
> chianti (wątróbkę sobie darujmy).

To może: 'przy pomocy tej retsiny Roland von Aesch pozbawił niewinności
pewną niewinną panienkę', retsina w komplecie z...

>
> Sigurd

Tomasz Radko

unread,
Aug 25, 2004, 4:25:42 PM8/25/04
to
Jan Rudziński wrote:

> Cześć wszystkim
>
> Tomasz Brzeziński wrote:
>
>
>>>"Tą whisky zapijał się detektyw Marlowe", "Tym chianti doctor Lecter
>>>popijał ludzką wątróbkę" etc. etc.
>>
>>I pakiety, koniecznie pakiety! "Milczenie owiec" w pakiecie z butelką
>>chianti (wątróbkę sobie darujmy).
>
>
> To może: 'przy pomocy tej retsiny Roland von Aesch pozbawił niewinności
> pewną niewinną panienkę', retsina w komplecie z...

...dla panów: panienką w stanie sprzed zastosowania retsiny
dla pań: z Rolandem von Aeschem

pzdr

TRad

AJK

unread,
Aug 25, 2004, 6:11:28 PM8/25/04
to
25-08-2004 o godz. 21:35 Bazyl napisał:

>> Proszę mi tu nie dobrabiać ideologii do lenistwa! :-)
>
> Czy w takim razie wystarczającym usprawiedliwieniem jest fakt, że
> zmagam się ze świadczeniami rodzinnymi i systemem do ich obsługi?
> To mi wystarczająco zwija zwoje (szt. 3) :D

No, wybrnął, wybrnął.
Ech... :-))

--
AJK

AJK

unread,
Aug 31, 2004, 8:11:27 PM8/31/04
to
> Medice, cura te ipsum
> czyli...
> To jest kura, panie generale!!

Wielkie Konsylium Konkursu Medycznego im. HipokrAJKtesa
zawiadamia:

Na oddział konkursowy przyjęto następujących pacjentów
(w kolejności nadysłania):

Szymon Sokół - 23 sierpnia - 23:47
Tomasz Radko - 24 sierpnia - 02:04
Ewa Marczyńska-Goldstein - - 08:01
Jan Rudziński - - 15:52
Zenon Grodzki - - 20:14
Ewa Pocierznicka - - 20:30
Ania Ladorucka - - 22:10
Grzegorz Bednarczyk - 27 sierpnia - 12:26
Doszka - 30 sierpnia - 15:25
Małgorzata Krzyżaniak - 31 sierpnia - 20:41


Pacjenci odpytani na okoliczność udzielili odpowiedzi, z których
jednoznacznie wynika, że konkurs był bardzo łatwy, tylko pytania
były trudne. No, dobra - przesadziłem ciut. Ale tylko ciut, bo jak
zaraz się okaże, książki znacie i większość można było skojarzyć.
Ale żeby nie było - w pierś moją grottgerowską się biję, skruchę
okazuję... o, tu... do kamery nr 2... proszę bardzo - skrucha jak
malowanie... i obiecuję, że następnym razem (jeśli takowy będzie)
będzie łatwiej. O wiele... no, może nie o aż tak wiele :-)
Ale, żeby nie rozpoznać... Hmmm... Nie uprzedzajmy jednak
wypadków.

Karty pacjenta zostały właśnie rozesłane. Jeśli ktoś ma jakieś
zastrzeżenia do użytych leków, metod leczenia, punktacji lub jego
karta zaginęła w drodze - niech zawoła siostrę oddziałową i
reklamuje.
I nie przejmujcie się wynikami. O niczym nie świadczą. Może tylko
o tym, że duch Młodej Lekarki wiecznie żywy, a szpital z rzeźnią
czasem łatwo pomylić. Tym razem autorowi było bliżej do rzeźni :-)

Oto spis jednostek chorobowych:

1.
"Wyiksowanym" lekarzem był niejaki Ravik. Tym razem milczał, ale
nic dziwnego - pacjent zszedł był podczas operacji. W innej
sytuacji zapewne pogawędziłby sobie z siostra Eugenią - robił to
przecież w "Łuku tryumfalnym" Remarque'a bardzo często.
To akurat pierwsza scena książki :-)

2.
Grecki lekarz Ksenofont, dawny chirurg wojskowy przy oddziałach
Germanika, bada cezara Klaudiusza. Trochę zdziwiła mnie odpowiedź,
w której pacjent został rozpoznany bezbłędnie, natomiast pytanie o
tytuł dzieła zostało skwitowane "nie znam". Ale ja obie książki
Roberta Gravesa ("Ja, Klaudiusz" i "Klaudiusz i Messalina" -
cytat pochodzi z tej drugiej) mam tak wryte w pamięć, że chyba nie
jestem obiektywny. No, ale ja jeszcze pamiętam serial ze wspaniałą
rolą Dereka Jacobi i niesamowitym dubbingiem Stanisława
Brejdyganta. To wiele tłumaczy. Chyba.

3.
Myślałem, że więcej osób rozpozna - ten upper-cut z użyciem
pierścionka, to powtarzające się na początku i na końcu cytatu
"znowu to samo"... Leopold Tyrmand - "Zły". Doktor Witold Halski
udziela informacji redaktorowi Edwinowi Kolanko. Żeby dobić
powiem, że poszkodowanym był niejaki Wiesław Mechciński :-)

4.
Janusz A. Zajdel - "Limes Inferior". Wizyta Adi "Sneera"
Cherrysona u znajomego lekarza. Pojawiające się w tekście "żółte"
i "czerwone" to oczywiście punkty - środek płatniczy w
Argolandzie.

5.
Książka mało znana, ale - moim zdaniem - warta przeczytania, bo
napisana bardzo dobrze, z humorem (czasem nieco wisielczym) -
porządny kawałek prozy... hmmm... obyczajowej? społecznej? Nie
bardzo wiem, jak to określić. Mnie się podobała :-)
Edmund Niziurski w wersji dla dorosłych. "Salon wytrzeźwień".
Opowieść doktora Teodora Janysta i fragment dotyczący mieszczącej
się przy ulicy Wesołej Izby Wytrzeźwień.
W Krakowie Izba Wytrzeźwień mieści się przy ulicy Rozrywka. Jakaś
dziwna moda z tymi nazwami :-)
Przy okazji polecam także inną "dorosłą" książkę Niziurskiego,
przypomnianą przez jednego z uczestników, choć przy innym pytaniu
- "Eminencje i bałłabancje".

6.
Świeżość - "Przejście" Connie Willis.
UWAGA!
Osoby, które "Przejścia" nie czytały bardzo gorąco
przepraszam za wlepienie w pytanie dość kluczowej sceny
(za późno pomyślałem).
Pacjentom poleca się jak najszybsze wyparcie tego pytania
oraz odpowiedzi z pamięci.
Doktor nazywał się Wright, Richard Wright. I był fajnym
chłopakiem, jak wszystkie Ryśki. Trafia właśnie na nieudaną próbę
reanimacji swojej współpracowniczki Joanny Lander. A dr Lander...
no, ale jeśli ktoś nie czytał... Może tak:
<rot13> mbfgnłn qmvnoavęgn an śzvreć cemrm anfmcelpbjnartb
anfgbyngxn. Qmvęxv pmrzh zbtłn fcenjqmvć cnycnplwavr v
betnabyrcglpmavr wnx wrfg "cb qehtvrw fgebavr" </rot13>


7.
Zbigniew Uniłowski - "Wspólny pokój". Główny bohater wybiera się
do Krainy Wiecznych Łowów z powodu gruźlicy. Gruźlica rozpoznawana
była o wiele częściej niż książka.
Myślę, że Uniłowski nie obraziłby się za pomylenie go z
Balzakiem :-)

8.
Milan Kundera "Sympozjon", choć zaliczałem też tytuły tomów
opowiadań, w których był umieszczony (np. "Śmieszne miłości").
Lekarzem, który tak bezceremonialnie traktował pielęgniarkę był
niejaki dr Havel.
Trudne. Wredne z mojej strony. Ale dawno nie było Kundery, a
"Nieznośna lekkość bytu" gdzieś mi się zadziała.

9.
Myślałem, że to będzie bardzo trudne, ale okazało się nie tylko
mnie książka i scena (przestrach współpacjentki) zapadły w pamięć.
Sylvia Plath - "Szklany klosz".

10.
Halina Snopkiewicz "Piękny statek". Książka przez którą "Umarł,
Maciek, umarł..." długo nuciłem "Omar, Maciek, Omar...".
Snopkiewicz raczej dla kobiet niż dla dziewcząt, książka - moim
zdaniem - bardzo dobra i warta sięgnięcia, jeśli ktoś nie zna.
Chyba szkoda, że tak szybko zapomniano o tej autorce.

11.
Facet spędza 9 godzin w wodzie? Poraniony? I nie pamiętający, co
się z nim działo wcześniej? Może nawet nie pamiętający własnej
tożsamości?
Ktoś przypomniał "Inkarnację" Leonarda, ale to trop błędny. Był
za to jeszcze jeden - z lekka fonetyczny - nazwisko lekarza, które
pojawia się na początku cytatu.
Washburn.
Tożsamość Washburna... przepraszam... "Tożsamość Bourne'a" -
Robert Ludlum.
Nie było to zbyt trudne pytanie, jak się okazało.

12.
Moja plama, bo cytat chyba nie jest aż tak charakterystyczny. No,
ale z drugiej strony, kiedy Al opowiada Ptaśkowi o swoich
przejściach wojennych - sporo miejsca poświęca ranom, pobytowi w
szpitalu i temu, że owe rany stały się dla niego przepustką do
domu. Tyle, że chyba w zalewie późniejszych książek Whartona
"Ptasiek"odszedł w zapomnienie. A kiedyś była to bardzo ważna
książka... Luka pokoleniowa? :-)

13.
Opisywany jest zabieg lobotomii - parę razy spotykany w książce.
Wygląd pacjenta po - także. Te sińce wokół oczu, lunatyczne
zachowanie... i ostatnie słowo: "Kombinat".
Ken Kesey - "Lot nad kukułczym gniazdem"

14.
Tu znowu wylazła moja wredota :-)
Wasilij Szukszyn i opowiadanie o zaskakującym tytule "Wańka
Tieplaszyn" (zaliczane także były tytuły tomików opowiadań, jeśli
zawierały). Jak widzę, nie tylko mnie utkwił w pamięci "chory
tematyczny" :-)

15.
No, proszę koleżeństwa, ja sobie zdaję sprawę, że to literatura
być może przebrzmiała, niedzisiejsza językowo, stylowo, może i
tematycznie, ale kiedyś ważna była. A tu - pytanie-rzeźnia.
Andrzej Strug - "Pokolenie Marka Świdy".

16.
Myślałem, że poznają wszyscy. Przynajmniej autorkę. U kogóż lekarz
mógłby zaplątać się w buhaja i to pod Małkinią?
Joanna Chmielewska i "Krokodyl z kraju Karoliny". Sekcji uniknęła,
oczywiście, Alicja.

17.
Wiesław Myśliwski i moja ulubiona książka jego autorstwa "Kamień
na kamieniu". Szymon Pietruszka leży w szpitalu po wypadku,
wkrótce będzie opowiadał salowej Jadzi o swoich ranach z
partyzantki, a ona będzie przynosiła mu dodatkowe porcje na obiad.
Bardzo ładna postać. Z salowej Jadzi, oczywiście, ale z Szymona
Pietruszki także.

18.
Oj, kochani... Żeby tyle osób nie poznało? Przecież to doktor
Daneeka opowiada Yossarianowi o tym, jak dostał się do wojska.
Myślałem, że tekst o tym, jak doktor zdiagnozował u siebie
amputowana nogę, a państwo okazało mu tak porażającą nieufność
jest bardzo charakterystyczny.
Aha, Joseph Heller i "Paragraf 22".

19.
Taaa... "Trzech panów w łódce, nie licząc psa", Jerome K. Jerome.
Narrator nie stwierdził u siebie puchliny kolan.
Zawsze ciekawiło mnie, czy to znaczy, że naprawdę stwierdził
wszystkie inne choroby, łącznie z tymi, których (choćby z racji
płci) za Chiny ludowe mieć nie mógł. Zaprawdę, hipochondria to
ciekawa przypadłość :-)
Aha, "wysiękowe zapalenie kolan" też zaliczałem :-)

20.
Zaraza w Londynie... Aż tyle książek o tym było?
Daniel Defoe - "Dziennik roku zarazy".

21.
Porucznik Verkramp po doświadczeniach z terapią awersyjną
("Nieeee!! Przysięgam, że nigdy nie dotknę już hipopotama!") i
antyterroryzmem żywił szczególną niechęć do strusi. Bo strusie to
niebezpieczne ptaki, zwłaszcza kiedy zostaną nakarmione
prezerwatywami. Przez dwunastu ludzi. Gniewnych na skutek. No,
gniewnych to było zdecydowanie więcej, ale "dwanaście jest tą
liczbą. Nie jedenaście. Dziesięć jest zabronione".
Tom Sharpe "Nieprzystojne obnażenie"

22.
Gdzież ci, którzy wyrywali spod lady "Kaskaderów literatury"? No,
dobra - trudne było. Bardzo.
Marek Hłasko "Namiętności".

23.
Jeśli ktoś nie czytał, to powinien - jedna z najpiękniejszych
książek jakie kiedykolwiek napisano. Tu akurat wykorzystałem
najbardziej ponury fragment, ale "Colas Breugnon" Romain Rollanda
to książka, z której radość, pogoda i pochwała życia poczciwego
bije na kilometr. Bo życie jest piękne, proszę wycieczki.
Naprawdę.
Jeden egzemplarz "Colas Breugnon" zaczytałem na strzępy. Teraz
zaczytuję drugi. Zamierzam nabyć trzeci, bo drugi też pewnie się
rozleci.
Tak, Glodzia przeżyła.

24.
Moja żona stwierdziła: "Nieeee, to zbyt oczywiste, zbyt
oczywiste... To na pewno nie jest Arthur Conan Doyle i któraś z
przygód Sherlocka Holmesa."
Otóż jest. Początek "Psa Baskerville'ów" i parę stron dialogu, w
którym doktor Watson wykazuje się "zdolnościami umysłu, zwanymi
analitycznymi". W rozgrywce z Holmesem - remis ze wskazaniem.
Wkrótce przyjdzie doktor Mortimer i zacznie opowiadać.

25.
Andrzej Sapkowski, cykl wiedźmiński, tom V "Wieża Jaskółki". Milo
Vanderbeck (zwany Rusty, w skrócie Rusty, dla przyjaciół Rusty)
udziela instrukcji pannie Shani. Po latach, jako dziekan katedry
medycyny, Shani będzie powtarzać "instrukcję zszywania" swoim
studentom w na uniwersytecie oxenfurckim.
I zawsze będzie przy tym ocierać łzę.
Dialog ma miejsce w czasie bitwy pod Starymi Pupami (ze względów
propagandowych zwanej bitwą pod Brenną).

Tyle.

Czemu nie było... i tu długa lista lekarzy, chorób, książek?
Jak mówił Stefan Friedman - "tyle się zmieściło, bo więcej nie
weszło". Niektóre książki czy postaci były zbyt dla mnie
oczywiste, do niektórych nie miałem dostępu, bo sierpień to pora
snu letniego bibliotek, a cytować z pamięci nie będę...
Poza tym - bo tak! :-)

W odpowiedziach zdiagnozowano u mnie obsesję, obrzucono glurpami,
proszono o łagodny wymiar kary (choć to nie konkurs o medycynie
sądowej), trafiano, pudłowano, strzelano na pewniaka i na ślepo,
próbowano zmienić naszą zakładową przychodnię w kopalnię... Działo
się...
Doceniono także formę. Formę pochwalono. Ale Konsylium Konkursowe
nie jest naiwne i wyczuło zjadliwą ironię - że niby z treścią są
problemy, tak??? ;-)

Ogłoszenie wyników jutro, bo poczekam na ewentualne reklamacje.

Za Wielkie Konsylium
Wesoły Sanitariusz

--
AJK

Zenon Grodzki

unread,
Sep 1, 2004, 2:34:15 PM9/1/04
to
AJK w <news:1qef554p...@ajk.cija> pisze:

> No, ale ja jeszcze pamiętam serial ze wspaniałą
> rolą Dereka Jacobi i niesamowitym dubbingiem Stanisława
> Brejdyganta.

A wiesz o tym, że ten dubbing już nie istnieje? Uległ zniszczeniu.
Czasami po prostu ręce opadają.

Zenon Grodzki

AJK

unread,
Sep 1, 2004, 5:05:51 PM9/1/04
to
01-09-2004 o godz. 20:34 Zenon Grodzki napisał:

>> No, ale ja jeszcze pamiętam serial ze wspaniałą rolą
>> Dereka Jacobi i niesamowitym dubbingiem Stanisława
>> Brejdyganta.
>
> A wiesz o tym, że ten dubbing już nie istnieje? Uległ zniszczeniu.
> Czasami po prostu ręce opadają.

Tak słyszałem - przy okazji powtarzania serialu przeżyłem ciężką
trzęsawkę, a rodzina stwierdziła po moim wystepie, że chyba mieliśmy
wśród przodków dorożkarza z Odessy.
Cóż, pozostaje liczyć na to, że TVP sama nie wie, gdzie i co ma i że
za czas jakiś ktoś jednak wygrzebie z archiwum zakurzoną taśmę.
Ale osobie odpowiedzialnej za "przepadnięcie" dubbingu do "Ja,
Klaudiusz" należałoby na Placu Zamkowym urządzić publiczną chłostę
połączoną z tradycyjnym pieczeniem barana. W roli barana - tenże
baran.

--
AJK (rozpoczynając kolejny festiwal "słów brukowanych". Bo innych
czasem brakuje)

Jan Rudziński

unread,
Sep 2, 2004, 3:12:16 AM9/2/04
to
Cześć wszystkim

AJK wrote:
>
>
> >> No, ale ja jeszcze pamiętam serial ze wspaniałą rolą
> >> Dereka Jacobi i niesamowitym dubbingiem Stanisława
> >> Brejdyganta.
> >
> > A wiesz o tym, że ten dubbing już nie istnieje? Uległ zniszczeniu.
> > Czasami po prostu ręce opadają.
>

> Cóż, pozostaje liczyć na to, że TVP sama nie wie, gdzie i co ma i że


> za czas jakiś ktoś jednak wygrzebie z archiwum zakurzoną taśmę.
> Ale osobie odpowiedzialnej za "przepadnięcie" dubbingu do "Ja,
> Klaudiusz" należałoby na Placu Zamkowym urządzić publiczną chłostę
> połączoną z tradycyjnym pieczeniem barana. W roli barana - tenże
> baran.

To nie słyszałeś o tym? Taśmy spaliły się w pożarze archiwum gdzieś na
początku lat 90. Przepadł 'Ja, Klaudiusz' i część równie dobrego
dubbingu 'Elżbiety, królowej Anglii'.

Konrad Ciborowski

unread,
Sep 2, 2004, 5:15:08 AM9/2/04
to

Ze tak zapytam znienacka - co z konkursem poetyckim?
Czzyzby organizator nie rozliczyl sie z biletow
i uciekl?

Cibor


Tomasz Brzeziński

unread,
Sep 2, 2004, 10:55:59 AM9/2/04
to
Użytkownik "Konrad Ciborowski" <ci...@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:ch6oa9$aht$1...@news.onet.pl...

>
> Ze tak zapytam znienacka - co z konkursem poetyckim?
> Czzyzby organizator nie rozliczyl sie z biletow
> i uciekl?

no, w weeeeeekend...

Sigurd

Tomasz Radko

unread,
Sep 2, 2004, 11:36:21 AM9/2/04
to
Tomasz Brzeziński wrote:

Znaczy: jeszcze nie uciekłeś, ale masz w planach?

pzdr

TRAd

AJK

unread,
Sep 2, 2004, 12:12:13 PM9/2/04
to
> Medice, cura te ipsum
> czyli...
> To jest kura, panie generale!!

Wielkie Konsylium Konkursu Medycznego im. HipokrAJKtesa

w składzie:
- dr Wycior - przewodniczący
- siostra Kulanka - sekretarz
- doktor No i doktor Ewa - członkowie
po przyjęciu na oddział dziesięciorga pacjentów, zadaniu...
ŁUP!... narkozy, przebadaniu pacjentów organoleptycznie
i naocznie, diagnozuje co następuje:

I. Konkurs się odbył.
II. Konkurs był łatwy.
III. Pytania - niekoniecznie.
IV. Albo odwrotnie
V. Pacjenci osiągnęli wyniki
VI. W związku z czym nasza przychodnia zmienia tymczasowo nazwę
na Grupową Przychodnię im. dr Hannibala Lectera with nice
chianti... ffffff...
VII. Choć personel po kątach mówi coś o Rzeźni nr 5.
VIII. To się wytnie.
IX. Personelowi.

Wielkie Konsylium ogłasza, że zwycięzcą konkursu medycznego
został


1. Tomasz Radko - 42 pkt
==================================

Oklaski, fanfary, trąby, sanitariusze tworzą szpaler z noszy na
sztorc, a pielęgniarki odgrywają na stetoskopach piosenkę Marka
Bernesa "S dobrym utrom".

Kolejne miejsca zajęli:

2. Zenon Grodzki - 41
3. Jan Rudziński - 39
4. Grzegorz Bednarczyk - 38
5. Doszka - 32
6. Małgorzata Krzyżaniak - 25
7. Ewa Pocierznicka - 24
8. Ania Ladorucka - 24
9. Szymon Sokół - 20
10. Ewa Marczyńska-Goldstein - 8

Wynikami nie należy się zbytnio przejmować, bo sami widzieliście,
że autor pytań przesadził (a czasem nawet był wredny). Poza tym,
jak mawia Młoda Lekarka: hurra... humorem errata est. Czy jakoś.

Pacjenci zostali wypisani z przychodni z diagnozą: "zdolny do
dalszego czytania", sprzęt medyczny powędrował do sterylizatora,
pan Henio znowu zobaczył lochę karmiącą małe i po raz n-ty oblał
test, a dziadek Paździerzak przyniósł kompot.
Wielkie Konsulium uważa Konkurs Medyczny im. HipokrAJKtesa
za zamknięty.
Na zdrowie!!

W imieniu oraz za zgodność
AJKniela Kulanka
--
AJK

AJK

unread,
Sep 2, 2004, 12:12:14 PM9/2/04
to
02-09-2004 o godz. 9:12 Jan Rudziński napisał:

>>>> No, ale ja jeszcze pamiętam serial ze wspaniałą rolą
>>>> Dereka Jacobi i niesamowitym dubbingiem Stanisława
>>>> Brejdyganta.
>>>
>>> A wiesz o tym, że ten dubbing już nie istnieje? Uległ zniszczeniu.
>>> Czasami po prostu ręce opadają.
>
>> Cóż, pozostaje liczyć na to, że TVP sama nie wie, gdzie i co ma i
>> że za czas jakiś ktoś jednak wygrzebie z archiwum zakurzoną taśmę.
>> Ale osobie odpowiedzialnej za "przepadnięcie" dubbingu do "Ja,
>> Klaudiusz" należałoby na Placu Zamkowym urządzić publiczną chłostę
>> połączoną z tradycyjnym pieczeniem barana. W roli barana - tenże
>> baran.
>
> To nie słyszałeś o tym? Taśmy spaliły się w pożarze archiwum gdzieś
> na początku lat 90. Przepadł 'Ja, Klaudiusz' i część równie dobrego
> dubbingu 'Elżbiety, królowej Anglii'.

Słyszałem właśnie przy okazji powtórki serialu, że dubbing zaginął, że
pożar, że dawno. Ale ja jestem z pokolenia, które dorastało, kiedy na
murach widniało "DT = DDT", "Telewizja kłamie" i inne takie.
Poza tym, znając bur...nieporządek panujący w archiwach telewizyjnych
oraz dziwaczne ścieżki, którymi chodzi logika a'la Woronicza - wcale
bym się nie zdzwił, gdyby to nie pożar, a... nie wiem co. Cokolwiek.

Oj, dobra, dobra - po prostu nie dopuszczam do siebie myśli, że ten
dubbing mógłby już nie istnieć. Odmawiam przyjęcia tego do wiadomości
i będę się łudził. W Bursztynową Komnatę nie wierzę, a w ten dubbing -
tak :-)

--
AJK

AJK

unread,
Sep 2, 2004, 12:16:50 PM9/2/04
to
02-09-2004 o godz. 18:12 AJK napisał...

...długo, ale nie umieścił w temacie komunikatu, że to wyniki.
No to teraz: to tam wyżej, to były wyniki konkursu.

--
AJK (sklerotyczny z lekka)

Tomasz Radko

unread,
Sep 2, 2004, 12:48:22 PM9/2/04
to

> 1. Tomasz Radko - 42 pkt
> ==================================
>
> Oklaski, fanfary, trąby, sanitariusze tworzą szpaler z noszy na
> sztorc, a pielęgniarki odgrywają na stetoskopach piosenkę Marka
> Bernesa "S dobrym utrom".

Jestem wzruszony. Chciałbym z tego miejsce podziękowac rodzicom,
paiom z przedszkola, nauczycielkom ze szkół, cioci Helence i
wszystkim tym, którzy specjalnie udzielili błędnych odpowiedzi w
konkursie, abym mógl wygrac z tak kompromitująco niskim rezultatem.

Wzruszenie odbiera mi głos... Klawiatura tonie w powodzi łez...

Dobra. Wytarłem.

Nie mam pomysłu na następny konkurs (zużyłem sie intelektualnie
tworząc nieregulaminowy konkurs o muzyce w literaturze). Ale mam
pomysl, jak z tego wybrnąć. Otóż ogłaszam konkurs w sprawie pomysłu
na konkurs. hętnych prosze o przysyłanie propozycyj tematu konkursu
na priva. Autorowi najciekawszego (w obiektywnej ocenie
jednosobowego jury) pomysłu przekażę zaszczytne prawo i obowiązek
poprowadzenia kolejnej edycji.

pzdr

TRad

Konrad Ciborowski

unread,
Sep 2, 2004, 1:36:20 PM9/2/04
to

Użytkownik "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> napisał w wiadomości
news:ch7ifl$jqa$1...@shodan.interia.pl...

>. hętnych prosze o przysyłanie propozycyj tematu konkursu


Ja niechentnie. Malo czasu mam ostatnio.

Cibor


Tomasz Radko

unread,
Sep 2, 2004, 1:49:09 PM9/2/04
to
Konrad Ciborowski wrote:

Yhm. Nie ma ktoś niepotrzebnej _działającej_ klawiatury?

pzdr

TRad

Tomasz Brzeziński

unread,
Sep 2, 2004, 1:53:28 PM9/2/04
to
Użytkownik "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> napisał w wiadomości
news:ch7m1j$qdl$1...@shodan.interia.pl...

MMaamm, aallee eekkssttrraaoorrddyynnaarryyjjnniiee..

Sigurd MSPANC

Tomasz Radko

unread,
Sep 2, 2004, 1:57:10 PM9/2/04
to
Tomasz Brzeziński wrote:

> Użytkownik "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> napisał w wiadomości
> news:ch7m1j$qdl$1...@shodan.interia.pl...
>
>>Konrad Ciborowski wrote:
>>
>>
>>>Użytkownik "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> napisał w wiadomości
>>>news:ch7ifl$jqa$1...@shodan.interia.pl...
>>>
>>>
>>>>>. hętnych prosze o przysyłanie propozycyj tematu konkursu
>>>
>>>
>>>
>>>Ja niechentnie. Malo czasu mam ostatnio.
>>
>>Yhm. Nie ma ktoś niepotrzebnej _działającej_ klawiatury?
>
>
> MMaamm, aallee eekkssttrraaoorrddyynnaarryyjjnniiee..

Wiesz, jakby je skrzyżować...

pzdr

TRad

Tomasz Brzeziński

unread,
Sep 2, 2004, 2:06:06 PM9/2/04
to
Użytkownik "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> napisał w wiadomości
news:ch7mgk$r1d$1...@shodan.interia.pl...

PPzzooęę ssbbee wwrrzzćć ssóó zzeeyyooaayy ssrreeii..

Sigurd

0 new messages