Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

[Konkurs] Zaskoczenie

6 views
Skip to first unread message

Czajka

unread,
Nov 2, 2007, 12:51:52 AM11/2/07
to
Zaskoczenia

To nie do wiary. Ku swojemu własnemu zaskoczeniu ocknęłam się późno w nocy
otoczona fragmentami wyglądającymi na konkursowe. Wszystkie w dodatku były
nielegalne i w oczekiwaniu na konkurs właściwy i prawomocny.
Skoro jednak się pojawiły, postanowiłam ku uciesze jednych i umęczeniu
drugich wywiesić je na widok grupowy jako konkurs dziki.
Nie ma nagrody głównej, tylko satysfakcja i nagrody poboczne, a w dobrze
poinformowanym źródle zapewniono mnie, że za udział w konkursie w zasadzie
nie powinno być kary.

Przejrzałam fragmenty pod kątem łatwości, dla pewności przetestowałam je
wszystkie na sobie - są łatwe i w każdym jest haczyk. Nie, przepraszam, w
każdym jest kluczyk.
Regulamin zaskakująco jest bez zmian. Nie można ściągać z Internetu ani z
własnych półek, stosików książkowych i stołów i w żadnym wypadku nie można
jeść więcej niż dwa posiłki dziennie, ale to dotyczy tylko osób
odchudzających się.

Nie ma FUTa, bo w nielegalnych konkursach jest zabroniony.
Wszystkie odpowiedzi proszę wysyłać na adres:

czajkaczaj...@tlen.pl

w jakiej Wam wygodnie formie. Numer fragmentu wyjątkowo jest punktowany, ale
tylko w klasyfikacji wstępnej, imię i nazwisko autora, jeżeli jest, to zawsze
za 1 pkt i tytuł książki, jeżeli jest, to zawsze za 1 pkt. Odpowiedź na
pytanie dodatkowe (tym razem pytania są jednoznaczne, przynajmniej w tej
chwili) zawsze za nie więcej niż 1 punkt. Wasze komentarze nie są punktowane,
ale zastrzegam sobie prawo do ich wykorzystania i upublicznienia anonimowego.
Jest 19 pytań, za każde trzy punkty, w sumie można zdobyć sporo punktów i
widać od razu, że kalkulator może nam się przydać.

Proszę bardzo uważać, żeby korespondencja była kierowana tylko do mnie, a nie
na grupę. Każdą otrzymaną odpowiedź będę potwierdzać.
Potwierdzeń należy się spodziewać w ciągu doby, brak potwierdzenia proszę
reklamować w sposób kulturalny.

Odpowiedzi teoretycznie można przesyłać do 12.11. 2007, czyli do
poniedziałku, do godziny 04:30, a praktycznie do ogłoszenia przeze mnie
odpowiedzi, czyli do 04.35

1.
- To nie do wiary - powiedział. - Jest to moja własna chatka i ja ją
zbudowałem, więc tylko wiatr musiał ją tutaj przywiać. Frunął z nią razem
ponad laskiem i w tym miejscu opuścił ja na ziemię. I właśnie tu sobie stoi
tak, jakby tu zawsze stała. I naprawdę w lepszym miejscu.

Jak miał na imię wiatr?

2.
Dlaczego zapalił wszystkie lampy na oddziale? Turkle odparł, że wcale nie
zapalił wszystkich; w sypialni i w toalecie są zgaszone. Oświadczyła, że to
wcale nie tłumaczy, dlaczego inne się palą; po co je włączył? Turkle nie
wiedział, co odpowiedzieć - w ciszy jaka zapadła, usłyszałem gdzieś w pobliżu
brzdęk podawanej butelki.
Dyżurna powtórzyła pytanie, a wtedy Turkle odparł, że sprzątał. Czemu więc,
skoro dbanie o czystość w toalecie należało do jego obowiązków, akurat tam
było ciemno?

Skąd mieli butelkę?

3.
Więc jestem panem? I mam taką żonę?
Śni mi się? Czy też śniło mi się wszystko
Dotąd? Nie, nie śpię: widzę, słyszę, mówię,
Wącham wonności, macam coś miękkiego.
A niech to licho - racja, jestem panem,
A nie Okpiszem, naprawiaczem garnków.
Dobra, sprowadzić mi tu moją panią.
I poproszę jeszcze raz: kufelek piwa!

Kto był jego żoną?

4.
- Żebym ja pana nie znał, tobym myślał, że pan robi zły interes; ale że ja
pana znam, więc ja sobie myślę, co pan robi... dziwny interes.

Jaki to był interes?

5.
Stałem w drzwiach, rzucając ten sam cień co zwykle, ale nie byłem w stanie
się odezwać. Bill spytał, czy wciąż tam jestem. Śmiał się, bo wiedział, że
tak.
Źle go usłyszałem. Musiałem źle usłyszeć. Ta myśl pozwoliła mi odzyskać glos.
- Powiedziałeś: czterdzieści tysięcy dolarów?
- Czterysta tysięcy - odrzekł. - Zgodnie z przepisami ruchu drogowego - to
znaczy kontraktem, który podpisałem - dwieście patyków trafia do
ciebie.Gratulacje, Steve.
Wciąż stałem w drzwiach, patrząc przez salon na naszą sypialnię i łóżeczko, w
którym sypiał Joe. Wynajmowaliśmy to mieszkanie za dziewięćdziesiąt dolarów
miesięcznie, a teraz ten człowiek, którego tylko raz spotkałem osobiście,
mówił mi, że właśnie wygrałem na loterii. Nogi ugięły się pode mną. Nie
upadłem, ale osunąłem się bezwładnie do pozycji siedzącej.
- Jesteś pewien? - spytałem Billa.
Odpowiedział, że tak. Poprosiłem, by powtórzył liczbę, bardzo wolno i
wyraźnie, abym upewnił się, czy dobrze go zrozumiałem. Oznajmił, iż rzeczona
liczba to czwórka, a po niej pięć zer.
- Potem przecinek i dwa kolejne zera - dodał.

Za co były te pieniądze?

6.
Pod drzewami się kładą, wyjmują zapasy,
Zaczną ucztę i placek pszeniczny podłożą
Pod potrawy, Jowisza wolę pełniąc bożą,
Owoce na nim kładą i Cecery plony.
Skoro wszystko spożyli, głód nieposkromiony
Przynaglił ich, iż śmiało rozpoczęli ręką
I zębem społem kruszyć ciasta tarczę cienką,
Nie folgując kanciastym ćwiartkom. - "Oho! Stoły
Zjadamy nawet!"

Co oznaczało zjadanie stołów?

7.
Zeskoczyła z konia. Z całą pewnością znalazła się w miejscu znanym z opisów,
ale coś się nie zgadzało. Powinno tu być pełno świateł, gwaru, krzątaniny, a
tymczasem miała wrażenie, że trafiła do ogromnego mauzoleum. (...)
Kruk przewrócił swymi niezależnie poruszanymi oczami.
- No więc gdzie są te wszystkie światła? - zapytał. - Gdzie gwar? Gdzie te
wesołe małe dranie w spiczastych kapeluszach, w zielonych i czerwonych
ubrankach? Powinni tu niezbyt przekonująco, ale rytmicznie stukać młotkami w
drewniane zabawki.

Z czego było zbudowane mauzoleum?

8.
Naraz ojciec zatrzymywał nas i pytał matki: "Gdzie jesteśmy?" Wyczerpana
wędrówką, ale dumna z niego, wyznawała mu tkliwie, że nie ma pojęcia.
Wzruszał ramionami i śmiał się. Wówczas, tak jakby wydobył z kieszeni wraz z
kluczem tylną furtkę ogrodu, pokazywał ją nam, stojącą przed nami; rzekłbyś:
przybyła wraz z rogiem ulicy Św. Ducha, aby nas oczekiwać na końcu tych
nieznanych dróg. Matka powiadała z podziwem: "Ty jesteś nadzwyczajny!" I
począwszy od tej chwili nie potrzebowałem już robić ani kroku, ziemia szła za
mnie w tym ogrodzie, gdzie od tak dawna moim czynnościom przestała
towarzyszyć świadoma uwaga: przyzwyczajenie brało mnie w swoje ramiona i
niosło mnie jak małe dziecko do łóżka.

Kiedy zaczynała się sobota?

9.
Wiodła ją ciekawość. Pragnęła pierwsza zobaczyć, jak też wygląda Dom Ludowy w
nowej szacie. Okrążywszy las świerków, ujrzała go wreszcie. Lecz widok ten
wywarł na niej nieoczekiwane wrażenie. Rzuciła lejce, wzniosła ręce do góry i
zawołała: "Boże miłościwy!" Patrzała, nie wierząc własnym oczom, aż wreszcie
wybuchnęła śmiechem.
- Nie mogło się obejść bez pomyłki. Nie mogło.

Co konkretnie zrobiło na niej takie wrażenie?

10.
Niestety zgubiłem też prawo jazdy. Jestem przekonany, że to nic takiego.
Sprawa ma związek z przemysłem samochodowym, nasza przyszłość to Ford,
jesteśmy krajem autostrad. Telefonuję do Automobile Club, gdzie oznajmiają,
że wystarczy, bym podał numer zagubionego dokumentu.
Spostrzegam, że nigdzie nie jest zapisany poza oczywiście samym prawem jazdy,
i próbuję dowiedzieć się, czy nie mogliby zajrzeć do kartoteki pod moje
nazwisko i znaleźć ten numer. Wygląda jednak, że nie da się tego zrobić. (...)
Sekretarka jest bardzo miła, lecz może zrobić bardzo mało. Zapoznaje mnie z
paroma sztuczkami, namawia, żebym poszukał starego pokwitowania firmy AVIS,
wynajmującej samochody, gdyż wypisano na nim przez kalkę numer prawa jazdy;
dzięki jej pomocy mogę uporać się w ciągu jednego dnia z czynnościami
wstępnymi, teraz więc kieruje mnie tam, dokąd należy się udać, to znaczy do
odpowiedniego wydziału prefektury, ogromnego holu, gdzie tłoczy się
zdesperowany i cuchnący tłum, przypomina dworzec w New Dehli z filmu o buncie
sipajów; petenci, opowiadający sobie historie, od których włos się jeży
("jestem tu od czasów wojny w Libii:), obozują z termosami i kanapkami, a
kiedy przychodzi ich kolej, okienko się zamyka - co zdarzyło się właśnie mnie.

Jakie prawo jazdy jest łatwiej uzyskać?

11.
- Co go może najgorszego spotkać, to waćpanów kompania!
Tu oczy dziewczyny poczęły ciskać błyskawice i podniósłszy głowę postąpiła
kilka kroków ku zabijakom, a oni cofali się przed nią w zdumieniu.
- Zdrajcy! - rzekła - wy to go jak złe duchy do grzechu kusicie, wy go
namawiacie! Ale znam już was, waszą rozpustę, wasze bezecne uczynki. Prawo
was ściga, ludzie się od was odwracają, a ohyda na kogo pada? - na niego -
przez was, banitów i infamisów!

Co im kazała zrobić?

12.
- Jest u nas - powiedziała matka P.
- Na prywacie? Mówiła, że idzie na prywat.
- Nie. Jest ich tylko czworo i robią dżem.
- Na litość boską. Jeszcze pani zrujnują kuchnię.
- W pokoju.
- Jak to?
- No tak.
- A z czego?
- Jak to z czego?
- O tej porze roku nie ma z czego robić.
- Dla nich nie ma pór roku - powiedziała matka P. tajemniczo.

Z czego robili dżem?

13.
I nagle usłyszał wśród listowia śpiew. Spodziewał się potężnego, podobnego do
trombit głosu. A śpiew był delikatny, dziewczęcy.
Koreda ściszył granie, skrzypeczki zaś wysłuchały jego prośby. Śpiew
przybliżał się do chłopaka. Zadarł głowę, ale nikogo nie zauważył.

Kto śpiewał?

14.
Przeczytałam już "Ivanhoe" i "Jeźdźca bez głowy". Tata myślał, że mi starczy
na całe wakacje, ale nie starczyło. Nudzę się okropnie. Teraz czytam książkę
pana kierownika, jest ona o pewnym krulewiczu, który nazywa się Myszkin, a
książka ma w tytule brzydkie słowo. Ta książka jest nudna, więc dużo
opószczam. Najbardziej mi się podobało, jak pewna dama wrzuciła do ognia sto
tysięcy rubli. Rubel jest to jednostka monetarna w bratnim kraju naszych
najlepszych przyjaciuł. Wiem to na pewno, bo spytałam taty, co to jest rubel,
i tata mi powiedział, co to jest rubel.

Kto był autorem listu?

15.
Było to więc typowe niedzielne śniadanie w pierwszy weekend po wypłacie.
Przynajmniej jedna trzecia kompanii była nieobecna w koszarach. Inna trzecia
jej część jeszcze spała. Jednakże ostatnia trzecia część nadrabiała z
nawiązką nieobecność tamtych hałaśliwością pijackiego śmiechu i dowcipów,
brzękiem sztućców i ćwierćkwartowych butelek z mlekiem.
W. właśnie szedł dobrać sobie repetę naleśników i jajek, z owym żarłocznym
apetytem, który miał zawsze po pijaństwie, kiedy eksplozja wstrząsnęła
podłogą i zabrzękła kubkami na stole, a potem potoczyła się przez dziedziniec
niby potężna fala na morzu w czasie burzy.

Co się stało?

16.
Wyszliśmy na górę i na zewnątrz. Kiedy zamknął drzwi i włożył klucz pod
doniczkę, wydawało się, że piwnica w ogóle nie istnieje. To były dwa światy.
I tak już zostało. Czasami budziłem się i to wszystko wydawało się snem,
dopóki znowu nie zszedłem na dół. Agent spojrzał na zegarek.
- Jestem zainteresowany - powiedziałem. - Bardzo zainteresowany. - Byłem tak
zdenerwowany, że spojrzał na mnie zdumiony, a ja powiedziałem: - Zdaje mi
się, że kupię. - Tak po prostu. Mnie samego to zaskoczyło, ponieważ przedtem
zawsze chciałem coś współczesnego, co nazywają nowoczesnym. Nie starą ruderę
na odludziu.
Agent stał osłupiały, zaskoczony tym, że chciałem kupić, a pewnie i tym, że w
ogóle miałem pieniądze, bo wszyscy tak przeważnie reagowali.

Jaki powód kupna domu podał agentowi?

17.
Miał na sobie wściekle kolorową czapkę, rękawiczki, trykotowe spodenki i buty
o wygiętych do góry noskach. Jedną ręką trzymał lekki jak piórko rower, w
drugiej miał szarą plastikową butelkę, z której właśnie popijał. Prawie go
nie poznała. Spostrzegłszy ją przestał pić i wpatrywał się osłupiałym
wzrokiem. - Tak chcesz jechać?
Wskazał na jej krótką, spraną czerwoną spódniczkę.
Uśmiechnęła się niepewnie. Nie wiedziała, co odpowiedzieć. Było już całkiem
jasne, że przez jazdę na rowerze rozumiała co innego niż on. Kręcił głową,
mruczał coś o programie wycieczki i czasie w jakim zamierza przejechać
pierwszy etap, potem wsiadł na rower i popędził przed siebie. Bardzo szybko
straciła go z oczu.

Z kim się zaprzyjaźniła na tej wycieczce?

18.
W wagonie (nie ma w nim ławek) służący mości swemu panu posłanie, po czym
znika bez słowa, jakby rozpłynął się w powietrzu. Mnie, wychowanemu w duchu
braterstwa i równości ludzi, ta sytuacja, w której ktoś idzie z pustymi
rękoma, a ktoś inny niesie za nim materac, walizki i kosz z jedzeniem,
wydawała się niezwykle gorsząca, zasługująca na protest i bunt. Szybko jednak
zapomniałem o tym, bo kiedy wszedłem do wagonu, z różnych stron odezwały się
głosy wyraźnie zaskoczonych ludzi:
- Where is your bed?
Było mi naprawdę głupio, że nie miałem ze sobą nic prócz podręcznej torby,
ale skąd mogłem wiedzieć, że prócz ważnego biletu powinienem mieć także i
materac? Zresztą nawet gdybym wiedział i kupił materac, to nie mogłem go
nieść sam, do tego musiałbym mieć służącego. A co potem zrobić ze służącym? I
co zrobić z materacem?

W jakim to się działo kraju?

19.
Któregoś dnia przyjechało na motocyklu z namiotem i z wędką. Byliśmy
oczywiście przekonani, że jutro skoro świt wybierze się na ryby, ale okazało
się, że z namiotu zrobiło sobie hamak, który zawiesiło nad kuchnią, i za
pomocą wędki wyławia z zupy marchewkę, a motocykl przerobiło na telewizor.
Jak to zrobiło, żeby z motocykla był telewizor, nie mam pojęcia, ale był, i
nawet z kolorowym programem.
Wspomniałem już o tym, że Zwierzątko fałszuje wszystkie piosenki i zawsze,
kiedy śpiewa, dba o to, żeby nas zaskoczyć. Zaczyna na przykład: Zielony
mosteczek ugina się - każdy wie, że dalej powinno być: trawka na nim rośnie,
niesie Kasię - ale nie! Ono musi oczywiście zaśpiewać: ... baloniku mój
malutki, rośnij duży okrąglutki... albo: a ja jestem konwalijka, jak długa
moja szyjka, za mną kwiatki, za mną, hej!... i dokończyć: ...szare bure
obydwa!

Czego nienawidzi Zwierzątko?


Powodzenia!

Pozdrawiam
Czajka :)


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

woy

unread,
Nov 2, 2007, 6:57:55 AM11/2/07
to
Czajka wrote:

> Nie ma nagrody głównej, tylko satysfakcja i nagrody poboczne, a w
> dobrze poinformowanym źródle zapewniono mnie, że za udział w
> konkursie w zasadzie nie powinno być kary.
>

Łeeee, i bardzo dobrze, bo znam tylko cztery odpowiedzi :/

--
woy
(pisz do mnie tu: http://tinyurl.com/6mym8 )
Miejsce pod kołdrą należy do podstawowych
obszarów wolności człowieka.

Szymon Sokół

unread,
Nov 2, 2007, 7:48:31 AM11/2/07
to
On Fri, 2 Nov 2007 11:57:55 +0100, woy wrote:

> Czajka wrote:
>
>> Nie ma nagrody głównej, tylko satysfakcja i nagrody poboczne, a w
>> dobrze poinformowanym źródle zapewniono mnie, że za udział w
>> konkursie w zasadzie nie powinno być kary.
>>
> Łeeee, i bardzo dobrze, bo znam tylko cztery odpowiedzi :/

To tyle co ja.
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H

Czajka

unread,
Nov 2, 2007, 11:30:09 AM11/2/07
to
woy <w...@adres.w.sigu> napisał(a):

> Czajka wrote:
>
> > Nie ma nagrody głównej, tylko satysfakcja i nagrody poboczne, a w
> > dobrze poinformowanym źródle zapewniono mnie, że za udział w
> > konkursie w zasadzie nie powinno być kary.
> >
> Łeeee, i bardzo dobrze, bo znam tylko cztery odpowiedzi :/
>

Ale co bardzo dobrze? Że nie ma nagrody? Poboczne są bardzo atrakcyjne i
zaskakujące, tak słyszałam. :))

Pozdrawiam
Czajka

Jan Rudziński

unread,
Nov 3, 2007, 11:30:16 AM11/3/07
to
Cześć wszystkim

Dnia 2007-11-02 12:48, Użytkownik Szymon Sokół napisał:


>>> Nie ma nagrody głównej, tylko satysfakcja i nagrody poboczne, a w
>>> dobrze poinformowanym źródle zapewniono mnie, że za udział w
>>> konkursie w zasadzie nie powinno być kary.
>>>
>> Łeeee, i bardzo dobrze, bo znam tylko cztery odpowiedzi :/
>
> To tyle co ja.

To ja gorzej. Na pewno znam cztery pozycje, ale odpowiedzi tylko trzy...


--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

Michal Jankowski

unread,
Nov 3, 2007, 6:43:58 PM11/3/07
to
Jan Rudziński <jan...@astercity.net> writes:

>>> Łeeee, i bardzo dobrze, bo znam tylko cztery odpowiedzi :/
>> To tyle co ja.
>
> To ja gorzej. Na pewno znam cztery pozycje, ale odpowiedzi tylko trzy...

Hm. Z odpowiedziami to istotnie może być różnie, ale rozpoznawalnych
autorów/tytułów to trochę tu widzę...

1,4,9,11,12 - oczywiste.
Poza tym 14,19, no i chyba 6...

MJ

Czajka

unread,
Nov 3, 2007, 10:30:59 PM11/3/07
to
Michal Jankowski <mic...@fuw.edu.pl> napisał(a):

> rozpoznawalnych autorów/tytułów to trochę tu widzę...

Hyhy.

Pozdrawiam
Czajka

Kajetana Kinga

unread,
Nov 5, 2007, 11:24:51 AM11/5/07
to

Użytkownik "Czajka " <alez...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał w wiadomości
news:fgead8$82k$1...@inews.gazeta.pl...
> Zaskoczenia
>
>[ciach]
a czy można douzupełnić wiedzę z książek w domu, na półce?

Pzdr

Kaja

Tomasz Radko

unread,
Nov 5, 2007, 12:21:46 PM11/5/07
to
Kajetana Kinga pisze:

Nie.

pzdr

TRad

woy

unread,
Nov 5, 2007, 12:38:08 PM11/5/07
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, Kajetana Kinga,
tak słodko gaworzy:

> a czy można douzupełnić wiedzę z książek w domu, na półce?
>

Nic z tego, konkurs rozwiązywany ma być z głowy, wszelkie ściąganie jest
passe, coś jak puszczenie bąka w towarzystwie.

Jan Rudziński

unread,
Nov 5, 2007, 2:10:26 PM11/5/07
to
Cześć wszystkim

Dnia 2007-11-05 18:38, Użytkownik woy napisał:

>> a czy można douzupełnić wiedzę z książek w domu, na półce?
>>
>
> Nic z tego, konkurs rozwiązywany ma być z głowy, wszelkie ściąganie jest
> passe, coś jak puszczenie bąka w towarzystwie.

Ja zajrzałem do książki po wysłaniu odpowiedzi... i nawet nie mogę tłuc
łysym czerepem w ścianę.
Bo nie dałem rady wyłysieć póki co.

Hanna Burdon

unread,
Nov 5, 2007, 2:21:23 PM11/5/07
to
In news:2n4pg33...@ccfs1.fuw.edu.pl, Michal Jankowski wrote:
> Hm. Z odpowiedziami to istotnie może być różnie, ale rozpoznawalnych
> autorów/tytułów to trochę tu widzę...
>
> 1,4,9,11,12 - oczywiste.

1 tak, 4 chyba znam, ale bez odpowiedzi, 9 tak, 11 jak 4, 12 chyba nie
znam. W każdym razie zupełnie nie kojarzę.

> Poza tym 14,19, no i chyba 6...

14 oczywiste, 19 dręczy mnie potwornie, bo znam na pewno, a za chiny nie
mogę sobie przypomnieć. 6 nie kojarzę. Za to 3 powinno być do odgadnięcia.

Hania
--
======
Z inkluzjami nigdy nic nie wiadomo. Mozna próbowac sie domyslac, ale
jakie to wyobrazenia motywów przechodzacego nad nia czlowieka wypracuje
w sobie mrówka? /Dukaj/

Kajetana Kinga

unread,
Nov 7, 2007, 3:53:03 AM11/7/07
to

Użytkownik "woy" <w...@adres.w.sigu> napisał w wiadomości
news:fgnkdc$5he$1...@news.onet.pl...

>> a czy można douzupełnić wiedzę z książek w domu, na półce?
>>
>
> Nic z tego, konkurs rozwiązywany ma być z głowy, wszelkie ściąganie jest
> passe, coś jak puszczenie bąka w towarzystwie.
>
Ups, przepraszam, aż tak faux pas to nie chciałam być :)

Aż zgrzytam zębami w niektórych przypadkach, bo widzę oczami wyobraźni tą
książkę na półce, czytałam ją, ale jak się nazywa autor i tytuł to mnie
zabijcie, a nie pamiętam...
Albo: znam autora i tytuł, ale nie odpowiem na pytanie, bo tego akurat nie
pamiętam.
Poczytam dzisiaj jeszcze chwilę i wysyłam, nie ma co się dalej głowić.

K

Czajka

unread,
Nov 8, 2007, 5:44:10 AM11/8/07
to
Mili zaskoczeni!

Właśnie minął znienacka półmetek (mniej więcej) dzikiego konkursu. Mimo
braku nagród głównych, do tej pory wzięło w nim udział 14 dzielnych i
odważnych osób:

1. Bednargr
2. Coinneach Odhar
3. Tomasz Radko
4. Jan Rudziński
5. Asia Witek
6. Żartobliwy anonim
7. Isia
8. Zuzanka
9. Ewa Srebrna
10. Nika
11. Gosia Wolniewicz
12. Imka
13. Bazyl3
14. Paweł Wolniewicz


Oczywiście powyższa kolejność jest według listonosza a nie według zasług.
Jeżeli ktoś jeszcze brał udział i nie został przeze mnie odnaleziony w
internetowych czeluściach proszę o informację.
I zapraszam serdecznie wszystkich chętnych, mam jeszcze trochę wolnych
rubryk w tabelce.

Wszystkie fragmenty konkursowe zostały rozpoznane z wyjątkiem jednego
wstawionego niecnie w celach popularyzacyjnych.

Pozdrawiam
Czajka

Bazyl

unread,
Nov 8, 2007, 6:18:27 AM11/8/07
to
Czajka wrote:

> 13. Bazyl3

Po prostu Bazyl. Trójka to z konieczności, bo prawie wszystkie Bazyle
pozajmowane :D

--
Pozdrawiam
Bazyl [ bazyl3[CIACHO]@go2.pl ]
17. I Panu mowę odjęło.

Gosia Wolniewicz

unread,
Nov 8, 2007, 6:22:59 AM11/8/07
to
Bazyl <bazyl3[CIACHO]@go2.pl> napisał(a):

> Po prostu Bazyl. Trójka to z konieczności, bo prawie wszystkie Bazyle
> pozajmowane :D

To może trzeba było się zdrobnić do Bazyliszka? ;)

Małgorzata Krzyżaniak

unread,
Nov 8, 2007, 6:23:32 AM11/8/07
to
Pewnego dnia, a było to Thu, 8 Nov 2007 10:44:10 +0000 (UTC), przyszła do mnie
wiadomość z adresu <alez...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> i powiedziała:

> Wszystkie fragmenty konkursowe zostały rozpoznane z wyjątkiem jednego
> wstawionego niecnie w celach popularyzacyjnych.

Niech zgadnę, tego ze spódniczką? ;-P

Zuzanka (nisza niszy to mało powiedziane)

--
.:*Z*:._.:*U*:._.:*Z*:._.:*A*:._.:*N*:._.:*K*:._.:*A*:.
Małgorzata Krzyżaniak ..... http://www.pawnhearts.eu.org/~zuzanka/
We Are a Non Prophet Organization

Bazyl

unread,
Nov 8, 2007, 6:58:01 AM11/8/07
to
Gosia Wolniewicz wrote:

>> Po prostu Bazyl. Trójka to z konieczności, bo prawie wszystkie Bazyle
>> pozajmowane :D
>
> To może trzeba było się zdrobnić do Bazyliszka? ;)

Jak już kiedyś pisałem, miano me nie pochodzi od nazwy tej mityczno-,
fantastycznej gadziny :D "Hotel Zacisze" to hint do poznania jego genezy...
:)

Czajka

unread,
Nov 8, 2007, 7:26:31 AM11/8/07
to
Bazyl <bazyl3[CIACHO]@go2.pl> napisał(a):

> Czajka wrote:


>
> > 13. Bazyl3
>
> Po prostu Bazyl. Trójka to z konieczności, bo prawie wszystkie Bazyle
> pozajmowane :D
>

Bazylu, ale po pierwsze jak ładnie teraz korespondujesz z numerem
porządkowym. A po drugie dopiero co mi mówiłeś, że jesteś Bazyl3. Nic
dziwnego, że mi się pokręciło.

Bazyl

unread,
Nov 8, 2007, 7:47:04 AM11/8/07
to
Czajka wrote:

>> porządkowym. A po drugie dopiero co mi mówiłeś, że jesteś Bazyl3. Nic

Ja? A kiedy?
PS. Jejuńciu, szybciutko do apteki... :(

Czajka

unread,
Nov 8, 2007, 8:57:32 AM11/8/07
to
Bazyl <bazyl3[CIACHO]@go2.pl> napisał(a):

> Czajka wrote:
>
> >> dopiero co mi mówiłeś, że jesteś Bazyl3.
>

> Ja?

Ty. Bazyl. :)

> A kiedy?

Półtora roku temu. :))

> PS. Jejuńciu, szybciutko do apteki... :(

To był epizod, możesz się nie martwić. I ryb wędzonych w sklepie u Ciebie
brakło wtedy. :)

Pozdrowiam

Bazyl

unread,
Nov 8, 2007, 9:14:34 AM11/8/07
to
Czajka wrote:

> To był epizod, możesz się nie martwić. I ryb wędzonych w sklepie u
> Ciebie brakło wtedy. :)

Ty to archiwizujesz, czy głowa pojemna taka? :D Zazdroszczę.
PS. A to nie było w czasie, kiedy na prk pojawił się drugi Bazyl i trzeba
się było dookreślić? :)

Czajka

unread,
Nov 8, 2007, 10:43:49 AM11/8/07
to
Bazyl <bazyl3[CIACHO]@go2.pl> napisał(a):

> Czajka wrote:


>
> > To był epizod, możesz się nie martwić. I ryb wędzonych w sklepie u
> > Ciebie brakło wtedy. :)
>
> Ty to archiwizujesz, czy głowa pojemna taka? :D Zazdroszczę.

Głowa taka, ale nie ma czego zazdrościć, bo zakup herbaty już się przez to
nie mieści. A ta ryba mi jakoś utkwiła, bo szkoda mi się Ciebie zrobiło. U
mnie codziennie w sklepie jest. :))

> PS. A to nie było w czasie, kiedy na prk pojawił się drugi Bazyl i trzeba
> się było dookreślić? :)

Nie, to było jak się badaliście na korelacje u Pawła Wolniewicza w jego
polecankach.

Pozdrawiam

Czajka

unread,
Nov 8, 2007, 10:46:01 AM11/8/07
to
Małgorzata Krzyżaniak <zuz...@transilvania.eu.org> napisał(a):

> Pewnego dnia, a było to Thu, 8 Nov 2007 10:44:10 +0000 (UTC), przyszła do
mnie
> wiadomość z adresu <alez...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> i powiedziała:
>
> > Wszystkie fragmenty konkursowe zostały rozpoznane z wyjątkiem jednego
> > wstawionego niecnie w celach popularyzacyjnych.
>
> Niech zgadnę, tego ze spódniczką? ;-P
>
> Zuzanka (nisza niszy to mało powiedziane)
>

Nie mam przy sobie regulaminu dla organizatorów i nie wiem, czy mogę
odpowiedzieć na to pytanie. :)

Beata

unread,
Nov 8, 2007, 11:13:58 AM11/8/07
to
Dnia 08-11-2007 o 12:58:01 Bazyl <"bazyl3[CIACHO]"@go2.pl> napisał(a):

> Gosia Wolniewicz wrote:
>
>>> Po prostu Bazyl. Trójka to z konieczności, bo prawie wszystkie Bazyle
>>> pozajmowane :D
>>
>> To może trzeba było się zdrobnić do Bazyliszka? ;)
>
> Jak już kiedyś pisałem, miano me nie pochodzi od nazwy tej mityczno-,
> fantastycznej gadziny :D "Hotel Zacisze" to hint do poznania jego
> genezy...
> :)
>

Oj, i przypomniałeś mi najlepszy odcinek tego wspaniałego serialu :) Zaraz
sobie DVD załączę w celu poprawy humoru :) "Miniaturowy chomik syberyjski"
hehehe ... :)

---

Beata

--
Używam klienta poczty Opera Mail: http://www.opera.com/mail/

Tomasz Radko

unread,
Nov 8, 2007, 11:26:51 AM11/8/07
to
Beata pisze:

> Dnia 08-11-2007 o 12:58:01 Bazyl <"bazyl3[CIACHO]"@go2.pl> napisał(a):
>
>> Gosia Wolniewicz wrote:
>>
>>>> Po prostu Bazyl. Trójka to z konieczności, bo prawie wszystkie Bazyle
>>>> pozajmowane :D
>>>
>>> To może trzeba było się zdrobnić do Bazyliszka? ;)
>>
>> Jak już kiedyś pisałem, miano me nie pochodzi od nazwy tej mityczno-,
>> fantastycznej gadziny :D "Hotel Zacisze" to hint do poznania jego
>> genezy...
>> :)
>>
>
> Oj, i przypomniałeś mi najlepszy odcinek tego wspaniałego serialu :)
> Zaraz sobie DVD załączę w celu poprawy humoru :) "Miniaturowy chomik
> syberyjski" hehehe ... :)

- We did not start it.
- Yes, you did,|you invaded Poland.

Beata

unread,
Nov 8, 2007, 12:20:44 PM11/8/07
to
Dnia 08-11-2007 o 17:26:51 Tomasz Radko <tr...@interia.pl> napisał(a):


>>> Jak już kiedyś pisałem, miano me nie pochodzi od nazwy tej mityczno-,
>>> fantastycznej gadziny :D "Hotel Zacisze" to hint do poznania jego
>>> genezy...
>>> :)
>>>
>> Oj, i przypomniałeś mi najlepszy odcinek tego wspaniałego serialu :)
>> Zaraz sobie DVD załączę w celu poprawy humoru :) "Miniaturowy chomik
>> syberyjski" hehehe ... :)
>
> - We did not start it.
> - Yes, you did,|you invaded Poland.

I jak fajnie w tym odcinku maszerował jak niemieccy żołnierze :)

Czajka

unread,
Nov 11, 2007, 5:49:25 AM11/11/07
to
Ostatnia prosta konkursowa, czyli jutro z samego rana mija termin. Zapraszam.

Czajka

unread,
Nov 11, 2007, 11:50:20 PM11/11/07
to
Witam zaskoczonych!

Zaskakująco zupełnie przyszedł poniedziałek i koniec konkursu razem z
odpowiedziami. Konkurs okazał się łatwy, trudny i bardzo czajkowy. W związku
z tym było dużo Małgorzaty Musierowicz i nawet Proust. Było też dużo emocji i
adrenaliny konkursowej, która jest ponoć bardzo zdrowa.

Wszystkie listy zaczynały się bez inwektyw i tylko raz konkurs został
posądzony o układ, czemu kategorycznie zaprzeczam. Wszystkie fragmenty miały
kluczyki do dedukcji. A jeżeli nie wszystkie, to na pewno chyba większość. A
jeżeli akurat nie do dedukcji to z pewnością kulczyki mylące.
Zanim podam jedynie właściwe rozwiązanie, chciałam tylko powiedzieć, że
pytania precyzyjne są nudne.
Wszystkim dziękuję za udział, udział był tym bardziej chwalebny, że bez
nagrody głównej.

A teraz ściana płaczu, czyli tak zwane odpowiedzi poprawne w tradycyjnej
formie - cytat po liczbie porządkowej, didaskalia i tytuł z autorem,
odpowiedź na pytanie dodatkowe oraz ilość trafień łamana przez ilość
uczestników. Sami uczestnicy oczywiście nie będą łamani w tej chwili.


1.
- To nie do wiary - powiedział. - Jest to moja własna chatka

W wyniku własnej pamięci a częściowo w wyniku losowania ustalono tytuł.
Gorzej było z wiatrami. Nikt nie pamiętał, jak się wiatr nazywał, albo
pamiętał, że się nie nazywał i to w ogóle draństwo wymagać na konkursie
takich rzeczy. Kwitła twórczość własna w postaci Zefirów Kowalskich,
Dmuchawców, Zefiruńciów i Zdzisławów. A tak naprawdę, to przecież nie wiatr
przeniósł chatkę tylko dwa wiatry w swojej dobroci i krótkich rozumkach.

Chatka Puchatka, A. A. Milne, wiatr miał na imię Kubuś i Prosiaczek 18/21
________________________________________________________

2.
Dlaczego zapalił wszystkie lampy na oddziale?

Część osób powiązała czajki z kukułkami, część znała tytuł z głowy, a część
nie znała tytułu, za to wiedziała, że alkohol przynosi się ze sklepu. Jednym
słowem:

Lot nad kukułczym gniazdem, Ken Kesey, Butelkę przyniosła Candy, czyli ciotka
vel koleżanka MacMurphy'ego 11/21
________________________________________________________

3.
Więc jestem panem? I mam taką żonę?

Fragment trochę wredny, bo z prologu. Podejrzewano Calderona de la Barcę,
Moliera, Fredrę, trochę nieoczekiwanie wierszowanego Tolkiena. No cóż, chyba
każdy w pewnym momencie jest zdziwiony, że ma żonę, ale dla Okpisza był to na
szczęście tylko sen. I nie w ramach nocy letniej ale w ramach practical joke.

Poskromienie złośnicy, William Shakespeare, Żoną nie był nikt a chwilowo Paź
7/21
________________________________________________________

4.
- Żebym ja pana nie znał, tobym myślał, że pan robi zły interes

W interes wciągnięto Chmielewską, Reymonta i Steinbecka z całym wagonem
sałaty w lodzie. A tymczasem to była niezapomniana i nie na łańcuchu, no i
nareszcie coś dla ludzi:

Lalka, Bolesław Prus, Interesem było drogie kupno kamienicy 12/21
________________________________________________________

5.
Stałem w drzwiach, rzucając ten sam cień co zwykle, ale nie byłem w stanie
się odezwać.

Myślałam, że Steve, Ameryka i ogromne, zaskakujące pieniądze powiedzą Wam
wszystko. Ku mojemu zaskoczeniu po skojarzeniach z Billem Gatesem i Steve'm
Jobem wymyśliliście kilka niezawodnych sposobów dostania dużych pieniędzy za
transakcję maklerską, nagranie płyty, udział w loterii, a tymczasem
wystarczyło napisać książkę. A przecież książkowy Steve jest tylko jeden:

Jak pisać Pamiętnik rzemieślnika, Stephen King, Za "Carrie" 2/21
________________________________________________________

6.
Pod drzewami się kładą, wyjmują zapasy,

Głównym podejrzanym był Adam Mickiewicz, ale zjadanie stołów trochę nie
pasowało. Strasznie niszowe wiersze, czyli:

Eneida, Wergiliusz, Znaleźli się u kresu wędrówki. 7/21
________________________________________________________

7.
Zeskoczyła z konia. Z całą pewnością znalazła się w miejscu znanym z opisów

Na budulec mauzoleum proponowano ser, piernik, kaszankę, bo przecież nie ze
śnieg. W domkach ze śniegu mieszkają Eskimosi, a w lodowym pałacu mieszka
Królowa Śniegu a nie św. Mikołaj. Ale fantastyczny Mikołaj może mieszkać i
mieszka:

Wiedźmikołaj, Terry Pratchett, Z lodu 8/21
________________________________________________________

8.
Naraz ojciec zatrzymywał nas i pytał matki: "Gdzie jesteśmy?"

Tytuł głównie nie był znany, więc skupiliście się na początkach soboty:
zaczynała się bardzo wcześnie, w momencie wyjazdu, w czwartek po południu, w
piątek wieczorem (chyba pomyliło mi się z szabatem), od zapachu kawy parzonej
przez Franciszkę, w poniedziałek, bo przecież poniedziałek zaczyna się w
sobotę. Miało Wam pomóc nasze niedawne przesunięcie w czasie, ale nie pomogło,
jedyne pytanie dodatkowe, które pozostało bez odpowiedzi:

W stronę Swanna, Marcel Proust, sobota zaczynała się o godzinę wcześniej. 3/21
________________________________________________________

9.
Wiodła ją ciekawość. Pragnęła pierwsza zobaczyć, jak też wygląda Dom Ludowy w
nowej szacie.

Dom Ludowy zwiódł niektórych na manowce głębokiej komuny i Hrabala, a to
nieoczekiwanie jest Kanada:

Ania z Avonlea, L.M. Montgomery, zaskoczył ją uroczy, oczojebny kolorek
niebieski 13/21
________________________________________________________

10.
Niestety zgubiłem też prawo jazdy.

Za nieważność dowodu rejestracyjnego nie przydzielałam punktów nawet po
znajomości. Prawo jazdy kojarzyło się głównie z Wańkowiczem, a łatwość
wyrobienia miała dotyczyć międzynarodowego, amerykańskiego, zawodowego,
tymczasowego i chińskiego.

Zapiski na pudełku od zapałek, Umberto Eco, łatwiej byłoby wyrobić fałszywe
6/21
________________________________________________________

11.
- Co go może najgorszego spotkać, to waćpanów kompania!

Bez kłopotów, jak na tę grupę przystało:

Potop, Henryk Sienkiewicz, Kazała im iść precz. I poszli. 17/21
________________________________________________________

12.
- Jest u nas - powiedziała matka Pawła

Matka Pawła powiedziałaby chyba wszystko, ale na szczęście nie była cała
ujawniona.

Wojna domowa, Maria Zientarowa, Z Gershwina albo z Berlina, bo to był dżem
muzyczny 8/21
________________________________________________________

13.
I nagle usłyszał wśród listowia śpiew. Spodziewał się potężnego, podobnego do
trombit głosu.

Nie śpiewała wcale przepióreczka, która uciekła Koredzie w proso, tylko laska
w ciąży:

Poszarpane granie, Wit Szostak, Śpiewała Szarotka 8/21
________________________________________________________

14.
Przeczytałam już "Ivanhoe" i "Jeźdźca bez głowy".

Bez kłopotów:

Ida sierpniowa, Małgorzata Musierowicz, List napisała Nutria, dziecko o
pszyspieszonym rozwoju. I niech da spokój "Idiocie". 15/21
________________________________________________________

15.
Było to więc typowe niedzielne śniadanie w pierwszy weekend po wypłacie.

Trafiono bardziej znane wojskowe obiekty z paragrafem 22 i CK w tytule, a to
było po prostu:

Stąd do wieczności, James Jones, Zaatakowali Japończycy. 3/21
________________________________________________________

16.
Wyszliśmy na górę i na zewnątrz. Kiedy zamknął drzwi i włożył klucz pod
doniczkę

Dwa światy, ukryta piwnica, to od razu naprowadza na niecne uczynki
porwaniowe. Zaskakująco nierozpoznany:

Kolekcjoner, John Fowler, Dom miał być niespodzianką dla wracającej z
Australii ciotki. 0/21
________________________________________________________

17.
Miał na sobie wściekle kolorową czapkę, rękawiczki, trykotowe spodenki

Fragment został wybrany z premedytacją w ramach promocji różnych przydatnych
zachowań kobiecych w trudnych albo przykrych sytuacjach damsko-męskich.
Zachowania te są trochę szkodliwe dla mężczyzn i stąd tytuł:

Księga samotnic, Milena Moser, Zaprzyjaźniła się z kierowcą ciężarówki przez
moment. 1/21
________________________________________________________

18.
W wagonie (nie ma w nim ławek) służący mości swemu panu posłanie

Prawie wszyscy zgadli Indie, niektórzy zgadli też autora:

Podróże z Herodotem, Ryszard Kapuściński, W Indiach 13/21
________________________________________________________

19.
Któregoś dnia przyjechało na motocyklu z namiotem i z wędką.

Zwierzątko nienawidzi na pewno brukselki, bo nie wyobrażam sobie, żeby można
było nie nienawidzić brukselki.

Bromba i inni, Maciej Wojtyszko, Zwierzątko nienawidzi Pewności 13/21
________________________________________________________

Po analizie zgadywalności w tytułach nasuwa się oczywisty wniosek, że misie
rządzą. Co mnie bardzo cieszy. :)

Wkrótce możecie się spodziewać maili z punktacją osobistą i po wniesieniu
(bądź nie) reklamacji oraz ich uwzględnieniu (bądź nie), we wtorek zostaną
ogłoszone wyniki. Wtorek oczywiście zaczyna się jutro zapachem kawy i
magdalenką.

Czajka

unread,
Nov 12, 2007, 4:28:45 AM11/12/07
to
Wszystkim uczestnikom wysłałam osobiste wyniki, jeżeli ktoś brał udział i
nie dostał, to bardzo proszę zgłosić się do okienka w sprawie reklamacji.
0 new messages