Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Deaver - "Pod napięciem"

8 views
Skip to first unread message

Jarek P.

unread,
May 24, 2012, 4:36:11 AM5/24/12
to
Jestem czytelnikiem, nie pisarzem, ale mam wrażenie, że uniwersalną
zasadą każdego pisarza powinno być zapoznanie się z tematem, o którym
się chce pisać. Zapoznanie się tym bardziej dogłębne im bardziej ten
temat ma być w pisanym dziele wyeksponowany. Zwłaszcza, jeśli jest to
temat absolutnie autorowi nieznany. I ZWŁASZCZA zwłaszcza, jeśli
narrator w dziele ma mentorskim tonem robić wykłady n/t owego tematu.

Niestety, Deaverowi albo się nie chciało, albo nie zwykł był,
ewentualnie, być może żyje w przeświadczeniu, że o prądzie, to on,
panie dzieju, wie wszystko. W każdym razie, niestety, zasadę ową
zaniedbał. Z katastrofalnym skutkiem dla książki. Wyszła mu, niestety
tak potworna Be-Ze-Du-Ra, że aż ciężko się to czyta.
Generalnie - książka, jak książka, dość typowy "Rhyme", powiedziałbym,
że nawet jedna ze słabszych w cyklu (głównie za sprawą natłoku
filozofii moralno-towarzyskich), ale byłaby do przełknięcia, gdyby
nie... no własnie. Gdyby nie liczne teorie dotyczące elektryczności i
stwarzanych przez nią zagrożeń, a że na tychże teoriach oparta jest
cała fabuła, niestety nie można przez nie przeskoczyć. Teorie owe są
bzdurne, kretyńskie, idiotyczne i po prostu o pomstę do nieba wołające
swoją głupotą, a na domiar złego autor każdą z nich jeszcze
szczegółowo uzasadnia "nałókowo". Własnie skończyłem to dzieło i za
chwilę zaczynam szukać jakiegoś oficjalnego fanpage Deavera, bo ciekaw
jestem, czy ktokolwiek mu wytknął to, że bzdury pisze w tej książce, a
jeśli nie, to niechybnie sam to zrobię.

Przykład? Jeden podam. Zdanie, przy którym wczoraj w metrze wzbudziłem
zauważalny niepokój wśród współpasażerów, bowiem ktoś, kto nagle
zaczyna się trząść, robiąc dziwne miny i przecierając załzawione oczy
to ani chybi pijak bądź narkoman przecież:

"Sachs przeszukała teren wokół generatora. Było to duże urządzenie,
wysokości ponad półtora metra i długości około metra. Według tabliczki
umieszczonej na boku obudowy, jego maksymalna moc wynosiła pięć
tysięcy watów, a natężenie wytworzonego prądu czterdzieści jeden
amperów.

Czterysta razy więcej, niż wystarczyłoby do zabicia człowieka."

OK, zgoda, osoba nietechniczna, nie znająca choć podstaw
elektrotechniki nie załapie, pokiwa głową, wyszepcze coś w stylu "O
Rany, jakie to straszne". Ale, na litość boską, autor tego idiotyzmu
ileś stron wcześniej mentorzy (ustami jednego z bohaterów) na temat
prawa Ohma!!!

Krótko podsumowując: wielbiciele Deavera i Lincolna Rhyme mogą
przeczytać jako kolejną pozycję cyklu. Ale wielbiciele techniczni,
niech znajdą na lekturę chwilę spokojną, bez stgresów, a na wszelki
wypadek, niech przed lekturą usuną z zasięgu rąk przedmioty ciężkie,
kanciaste, bądź niebezpieczne.

J.

Andy Niwinski

unread,
May 24, 2012, 6:16:33 AM5/24/12
to

>"Jarek P." <jarekp...@gmail.com> schrieb im Newsbeitrag
>news:df0d5e6e->ee8f-4c55-991...@b21g2000yqn.googlegroups.com...
>Jestem czytelnikiem, nie pisarzem, ale mam wrażenie, że uniwersalną
>zasadą każdego pisarza powinno być zapoznanie się z tematem, o którym
>się chce pisać. Zapoznanie się tym bardziej dogłębne im bardziej ten
>temat ma być w pisanym dziele wyeksponowany. Zwłaszcza, jeśli jest to
>temat absolutnie autorowi nieznany. I ZWŁASZCZA zwłaszcza, jeśli
>narrator w dziele ma mentorskim tonem robić wykłady n/t owego tematu.

Co tu daleko szukać. Przy czytaniu Philipiuka krew człowieka zalewa przy
jego stolarsko-ciesielskich wyczynach. Od razu widać kiedy pisał swoje
utwory w czasach kiedy Celma była marzeniem majsterkowicza. Tyle, że jego
wiedza w tym temacie też pochodzi z marzeń.

Jarek P.

unread,
May 24, 2012, 6:54:32 AM5/24/12
to
On 24 Maj, 12:16, "Andy Niwinski" <andyniwin...@interia.pl> wrote:

> Co tu daleko szukać. Przy czytaniu  Philipiuka krew człowieka zalewa przy
> jego stolarsko-ciesielskich wyczynach. Od razu widać kiedy pisał swoje
> utwory w czasach kiedy Celma była marzeniem majsterkowicza. Tyle, że jego
> wiedza w tym temacie też pochodzi z marzeń.

hihi, czyżbyś wątpił w możliwość odremontowania całej podłogi starej
chałupy w jeden dzień, przez jednego nastolatka i przy użyciu narzędzi
"znalezionych w szopie"? ;)

Co do Deaverowego fanpage zaś jeszcze - owszem, jak się okazuje, jest
takowy, ale bez żadnego oficjalnego forum, niestety. Mogę sobie co
najwyżej "podlajkować go na fejsie" i tam mu nawrzucać, ale niestety,
nie mam konta na fejsie i nie mam zamiaru go zakładać z tak błahego
powodu.

J.

Waldemar Krzok

unread,
May 24, 2012, 6:58:30 AM5/24/12
to
Podczytałem sobie tą książkę na niemieckiej stronie. Dają 40 stron za
darmo. No i już "w pierwszych słowach tego listu" pisał facio o
podwyższaniu napięcia w nieskończoność, albo o spadku napięcia do
połowy. Albo o grubym kablu, ponad centymetr. Śmichy-chichy i pełny McGyver.

Waldek



--
My jsme Borgové. Sklopte štíty a vzdejte se. Odpor je marný.

Andy Niwinski

unread,
May 24, 2012, 7:00:38 AM5/24/12
to

"Jarek P." <jarekp...@gmail.com> schrieb im Newsbeitrag
news:691bce78-c809-42d7...@d6g2000vbe.googlegroups.com...
On 24 Maj, 12:16, "Andy Niwinski" <andyniwin...@interia.pl> wrote:

> Co tu daleko szukać. Przy czytaniu Philipiuka krew człowieka zalewa przy
> jego stolarsko-ciesielskich wyczynach. Od razu widać kiedy pisał swoje
> utwory w czasach kiedy Celma była marzeniem majsterkowicza. Tyle, że jego
> wiedza w tym temacie też pochodzi z marzeń.

hihi, czyżbyś wątpił w możliwość odremontowania całej podłogi starej
chałupy w jeden dzień, przez jednego nastolatka i przy użyciu narzędzi
"znalezionych w szopie"? ;)

Prawie tak samo jak w zbudowanie przez nastolatkę chatki w parku - z
luksusami.

Tomasz Minkiewicz

unread,
May 24, 2012, 8:22:07 AM5/24/12
to

Jarek P.

unread,
May 24, 2012, 8:52:34 AM5/24/12
to
On 24 Maj, 14:22, Tomasz Minkiewicz <tomm...@gmail.com> wrote:

> O, ludzie małej wiary. :)http://boingboing.net/2012/05/23/homemade-motorcycled-improvise.html

Dobra, tam motywacja była ciutkę silniejsza a i tak zajęło to 12
dni...
A tu, o ile dobzre książkę pamiętam, on ((bohater) po prostu któregoś
dnia se wziął i se zrobił od nowa drewnianą podłogę na legarach,
demontując pierwej starą, rozpadającą się pod ciężarem człowieka.
Chatki w parku szczerze mówiąc nie kojarzę, w czym to było?

J.

Jan Rudziński

unread,
May 24, 2012, 9:26:27 AM5/24/12
to
Cześć wszystkim

W dniu 2012-05-24 14:52, Jarek P. pisze:

> Chatki w parku szczerze mówiąc nie kojarzę, w czym to było?


W "Kuzynkach" ta 800-letnia nastolatka-wampirzyca.


--
Pozdrowienia
Janek (sygnaturka zastępcza)
0 new messages