Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

[konkurs] Szkoła w literaturze (długie!)

7 views
Skip to first unread message

AJK

unread,
Apr 27, 2004, 10:51:26 PM4/27/04
to
"Pójdź, dziecię - ja cię uczyć każę"


Wiosna, maj za pasem, niech no tylko zakwitną kasztany, a media
zaczną nam po raz kolejny obrzydzać "Hej, za rok matura"
Czerwonych Gitar. Do szkoły każdy z nas chodził. Niektórzy
chodzili też do przedszkola, a niektórzy - o zgrozo - nawet na
studia trafili, magistry, doktory, profesory, cuda-niewidy...
Jak mówił poeta: Let's talk about sex... pardąsik... school.
Edukacja we wszelkich przejawach, z obu stron katedry i nie tylko,
czarne chmury, białe plamy i niebieskie mundurki.

1. FUT-a ustawiłem, sprawdziłem na pl.test :-)) ale na wszelki
wypadek - zwracajcie uwagę, czy odpowiedzi nie idą na grupę.
Nie powinny iść. Nie mogą iść. Gapa wysyłająca na grupę pójdzie
do kąta i będzie musiała 100 razy przepisać: "Będę uważał/-a na
FUT-a".

2. Oczywiście, korzystamy tylko z własnej pamięci. Żadnego
sprawdzania w książkach, żadnego googlowania, pytania rodziny,
znajomych itd.

3. Postaram się kwitować otrzymane odpowiedzi na bieżąco, ale nie
natychmiastowo, bo na modemie... Gdyby jednak w ciągu 24 godzin
potwierdzenie nie nadeszło - wysyłajcie odpowiedzi jeszcze raz.
W razie wstawek antyspamowych w adresie - proszę o ostrzeżenie.

4. Termin nadsyłania odpowiedzi: do środy, 5 maja, do godziny 12.00
w południe. Tydzień, bo długi weekend idzie, imprez, wyjazdów
będzie sporo, co już niektórzy sygnalizowali.
Wtedy też zostanie opublikowana lista uczestników i poprawne
odpowiedzi
Uroczyste odsłonięcie tablicy z wynikami nastąpi jak najszybciej.
Termin ostateczny - czwartek (6.05) w południe.

5. No, oczywiście, że konkurs jest łatwy. Tradycyjnie.


#=========================== START =================================
1. Po dwa punkty za autora i tytuł.

"Rodzice Janka z westchnieniem ulgi zabrali się do czytania
tygodników. Gdy zaczęli właśnie dyskusję na temat 'Walka o język
narodowy w Odrodzeniu', rozległ się straszny krzyk Janka. Porwali
się z krzeseł jak oparzeni i wpadli do pokoju dzieci. Zastali
Janka przywiązanego sznurem do krzesła. Henio i Bogdanek pchali
mu w usta plastelinę, a Andrzej rozścielał łóżko.
- Co robicie? - wrzasnęła przerażona matka Janka
Spojrzeli na nią wzrokiem zimnym jak stal.
- Nie widzisz? - powiedział Andrzej wyraźnie zażenowany
ignorancją rodziców. - Bawimy się w przedszkole."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
2. Autor, tytuł - po 2 pkt. Dodatkowo personalia narratora - 2pkt.

"Czasami mam gorączkę, a ciągnę na lekcje jak żołnierz na
posterunek. Bo też nasza szkoła jest najcudowniejsza na świecie.
W tym roku to się bardzo uspokoiło, ale jeszcze w początkach roku
partyzanci przynosili do szkoły broń i wódkę. Raz nawet przyszła
do dyrektora milicja, sprowadzona przez profesorkę biologii. Ta
nieodporna osoba omal nie zemdlała, kiedy Juhas zamiast
odpowiedzieć na pytanie 'Co wiesz o skrzypach i widłakach?',
wyciągnął zza paska wielki czarny rewolwer."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
3. Autor i tytuł - po 2 punkty. Dodatkowe 2 punkty za podanie
imienia wymienionego w tekście zasłużonego dzieciaka

"- Zebraliśmy zaledwie dwadzieścia siedem 'połówek' w ciągu
ostatnich trzech lat. Przyznacie, że to znikomy ułamek. Tymczasem
zamiast bystrych, energicznych następców otrzymujemy stadko
otępiałych i zniechęconych pętaków. I to wszystko przez tego
głupiego degenerata! Wydzielać książki, jakby to było lekarstwo na
kaszel!
- I to jakie książki - wtrącił Mówca - Zatkało mnie gdy (...)
rzucił mi tytułem w oczy: 'Zmiany w prawie celnym'... Na Wieczny
Krąg! Dzieciak, który przywiózł, na wagę, cztery szekale zapisków
o smokach był zmuszony uczyć się takich bzdur. Nic dziwnego, ze
chce wracać do domu."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
4. Autor i tytuł - po 2 punkty. 3 punkty za podanie powodu zebrania
się Rady Szkolnej

"Zastanawiał się nad taktyką i składem Rady Szkolnej. Z pewnością
zjawi się pani Chatterway, broniąca do ostatka swego postępowego
poglądu, że młodociani bandyci są wrażliwymi istotami ludzkimi
i wystarczy okazać im odrobinę zrozumienia, a przestaną bić
staruszki po głowie. Prawicę reprezentować będzie radny Blighte-
-Smythe, który, gdyby to od niego zależało, przywróciłby karę
śmierci za kłusownictwo i prawdopodobnie wprowadził chłostę dla
bezrobotnych.
Pomiędzy tymi biegunami znajdą się: dyrektor, nienawidzący
wszystkich i wszystkiego, co zakłóca jego niespieszny tryb życia,
główny inspektor, nienawidzący dyrektora i wreszcie pan Squidley,
przedsiębiorca budowlany, dla którego przedmioty ogólnokształcące
są przekleństwem i zbijaniem bąków, podczas gdy te małe nicponie
powinny spędzać dzień pracowicie na wnoszeniu kozłów z cegłami po
drabinach W sumie perspektywa stawienia czoła radzie przedstawiała
się ponuro. Będzie musiał postępować taktownie."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
5. Po dwa punkty za autora i tytuł. Dodatkowo po 2 punkty za
nazwiska egzaminowanego oraz krzyczącego egzaminatora.

"Urwał nagle i zdumiony spojrzał pod okno. Pan z nabrzmiałą twarzą
zerwał się z krzesła
- Nie, panowie! Ja już nie mogę! Już mam dosyć, Słuchaj no ty -
gwałtownie zwrócił się do [XXXX] - W karty umiesz grać? Wódkę
chlasz? Na dziwki chodzisz? Nieeee? No to pokłoń się tym panom -
szerokim gestem wskazał na obecnych - oni cię nauczą. A jak
będziesz dobrze w karty ciupał, dużo wódki fundował i dużo dziwek
obrabiał, to powiedzą, że jesteś morowym kelnerem i może zrobią
cię prezesem Związku. A jak cię zrobią prezesem Związku, to
będziesz egzaminował praktykantów i będziesz się ich pytał, jakie
są sztuki mięsa i co to są jajka po kelnersku. Do widzenia panom!
- szarpnął za klamkę, trzasnął drzwiami i znikł w świetlicy."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
6. Autor i tytuł - po dwa punkty.

"Czwartek
(...) Potem poszedłem do szkoły. Byłem w nastroju buntowniczym,
więc włożyłem czerwone skarpetki. To surowo zabronione, ale co
mnie to obchodzi.

Piątek
Panna Sproxton podczas apelu zauważyła moje czerwone skarpetki.
Stara Torba doniosła Wytrzeszczowi Scruttonowi. Wezwał mnie do
gabinetu, wygłosił mowę o niebezpieczeństwach nonkonformizmu i
odesłał mnie do domu, żebym przebrał się w regulaminowe czarne
skarpetki."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
7. Tytuł i autor - po 2 punkty. Dodatkowo 2 punkty za odpowiedź na
pytanie postawione w tekście: "Dlaczego ktoś miałby przyklejać
Cykorza?".

"? Cykorz! Co się z tobą dzieje?! Znów nie uważasz?
Pośpiesznie przetykałem sobie uszy.
- Czy nie rozumiesz, co się do ciebie mówi?! Wstań!
Poruszyłem się na ławce i próbowałem dźwignąć, ale bezskutecznie.
Nawet się nie zdziwiłem.
? Nie mogę wstać ? powiedziałem zrezygnowany i raczej beztrosko.
? Jak to nie możesz?! Dlaczego? ? denerwowała się Kowbojka.
Postanowiłem do końca zachować godność, spokój i formę.
- Obawiam się, że jestem przyklejony ? oświadczyłem rzeczowo.
Przez klasę przebiegł dreszcz śmiechu. Kowbojka posiniała.
? Kpisz sobie, Cykorz!
? Przykro mi ? rzekłem ? że pani profesorka tak myśli. Ale ja
chyba jestem przyklejony i boję się, że jak wstanę na siłę, to
rozedrę spodnie. Pani profesorka zobaczy.
(...)
? Kto przykleił Cykorza?! ? zapytała wreszcie groźnie Kowbojka
? Pani profesorko ? odezwał się z ostatniej ławki Bezczelny
Pacholec, podrzucając spiczastymi ramionami ? dlaczego ktoś miałby
przykleić Cykorza?!"

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
8. Pod dwa punkty za autora, tytuł i personalia zagrożonej studentki.
Dodatkowe dwa za miejsce, w którym mieściła się uczelnia

"? Jutro jesteś zapisana na egzamin z kodeksu, za dwa dni masz
sprawdzian z wychowania fizycznego. Musisz się upewnić, czy wielki
boss Crawford wie, że będziesz musiała powtarzać semestr, jeśli
się za tobą nie wstawi. Kiedy oznajmi ci: 'Dobra robota,
studentko', nie odpowiadaj przypadkiem: 'Cała przyjemność po mojej
stronie". Masz święte prawo powiedzieć mu prosto w oczy: 'Liczę,
że dopilnuje pan osobiście, żeby mnie nie cofnęli'. Rozumiesz, co
do ciebie mówię?
? Kodeks mogę zdawać w terminie poprawkowym.
? Wspaniale! I oblejesz go nie mając czasu się przygotować.
Myślisz, że cię nie cofną? Robisz sobie ze mnie żarty? Dziewczyno,
dadzą ci kopa w tyłek prędzej, niż się spodziewasz. Wdzięczność ma
krótką pamięć. Zmuś go, żeby powiedział: 'Nie będzie powtarzania
semestru'. Masz dobre oceny, zmuś go, żeby to powiedział. Nigdy
już nie znajdę sobie współlokatorki, która potrafi wyprasować
bluzkę na minutę przed rozpoczęciem zajęć."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
9. Po dwa punkty za autora, tytuł i pełne personalia narratora.

"Byłbym całkiem zapomniał powiedzieć, że nasza Akademia mieści się
w ogromnym parku, pełnym rozmaitych dołów, jarów i wąwozów, i
otoczona jest wysokim murem. (...) Ale ten mur nie jest to mur
byle jaki. Po tej stronie, która biegnie wzdłuż ulicy, jest
zupełnie gładki i tylko pośrodku znajduje się duża oszklona brama.
Natomiast w trzech pozostałych częściach muru mieszczą się długim
nieprzerwanym szeregiem jedna obok drugiej żelazne furtki,
pozamykane na małe srebrne kłódeczki.
Wszystkie te furtki prowadzą do rozmaitych sąsiednich bajek."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
10. Po dwa punkty za tytuł i autora. Dodatkowe dwa - za temat
pracy narratorki. Niekoniecznie szczegółowy, wystarczy ogólny
zarys.

"Filozofia? Filozof? nad wejściem do Collegium Broscianum, gdzie
mieści się szacowny Wydział Filozofii Uniwersytetu
Jagiellońskiego, powinno zostać wykute nawet nie 'Porzućcie
wszelką nadzieję', a słowa pewnego rabina słyszącego, że jego
uczniowie zaczynają się interesować nowinkami filozoficznymi:
'Tam, gdzie filozofia kończy swe dociekania, my dopiero
zaczynamy'. Nie jestem Mistykiem, a więc Gnostykiem czyli Magiem i
Hermeneitą. Jestem studentką antropologii, zatem dalej do roboty."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
11. Tytuł, autor - po dwa punkty za każde.

"W roku 1781 wdowa i dzieci po Everetcie Steeringu założyli
Akademię Steeringa, jak pierwotnie nazywała się szkoła. Krojąc swą
ostatnią świąteczną gęś Everett Steering oświadczył bowiem
rodzinie, że nic więcej nie ma do zarzucenia s w o j e m u
miastu jak tylko brak odpowiedniej akademii, która by
przygotowywała jego chłopców do wyższych studiów. O dziewczętach
nawet nie wspomniał."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
12. Po dwa punkty za autora, tytuł i personalia bohatera opowieści.

"- Wtedy wszystkim paliło się we łbach, a on nie chciał być
gorszym od innych. W dzień służył gościom przy bufecie i prowadził
rachunki, a w nocy uczył się...
- Licha musiała to być usługa.
- Taka jak innych - odparł radca, niechętnie machając ręką. -
Tylko że przy posłudze był, bestia, niemiły; na najniewinniejsze
słówko marszczył się jak zbój... Rozumie się, używaliśmy na nim,
co wlazło, a on najgorzej gniewał się, jeżeli nazwał go kto 'panem
konsyliarzem'. Raz tak zwymyślał gościa, że mało obaj nie porwali
się za czuby.
- Naturalnie, handel cierpiał na tym.
- Wcale nie! Bo kiedy po Warszawie rozeszła się wieść, że subiekt
chce wstąpić do Szkoły Przygotowawczej, tłumy zaczęły tam
przychodzić na śniadanie. Osobliwie roiła się studenteria.
- I poszedł też do Szkoły Przygotowawczej?
- Poszedł i nawet zdał egzamin do Szkoły Głównej. No, ale co pan
powiesz - ciągnął radca uderzając ajenta w kolano - że zamiast
wytrwać przy nauce do końca, niespełna w rok rzucił szkołę..."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
13. Wszyscy znają, proste jak barszcz - po 1 punkcie za tytuł i
autora.
Dodatkowo: po 1 punkcie za nazwiska chętnych do zakupu oraz
3 punkty za kwotę, którą dysponowali.

"- A co byś powiedział, gdybyśmy kupowali sposoby na sztuki?
- Na sztuki?
- No powiedzmy, na razie jeden tylko sposób. Na przykład na
Żwaczka.
- To jest możliwe, ale nie za [i tu padła kwota - AJK]. Żwaczek
jest wart co najmniej półtora tatusia.
- A Dziadzia?
- Dziadzia tyle samo.
- Oszalałeś chyba. Chciałeś nam przecież sprzedać komplet za
trzech tatusiów, a teraz żądasz za jednego goga półtora tatusia.
- Od sztuki liczy się więcej powiedział niewzruszony Wątłusz -
komplet zawsze idzie taniej.
- Wiesz, że możemy dać tylko [tu znowu padła kwota - AJK].
- Nie ma o czym mówić wzruszył ramionami Wątłusz - Za tę
śmieszną kwotę nie kupicie żadnego sposobu."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
14. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa - za specjalizację,
którą wybrał narrator. Podkreślam: specjalizację.

"Zanim dostałem się do Domu Życia, musiałem złożyć egzaminy na
najniższy stopień kapłański na fakultecie teologicznym. Zajęło mi
to ponad dwa lata, gdyż równocześnie musiałem z ojcem odwiedzać
chorych i czerpać z jego doświadczenia nauki potrzebne w mej
przyszłej drodze życiowej. Mieszkałem w domu i wiodłem takie samo
życie jak przedtem, ale codziennie musiałem być obecny na jakimś
wykładzie."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
15. Po dwa punkty za autora i tytuł. Dodatkowo po dwa punkty za
nazwiska rozmówców

"- Czym się pan zajmuje?
(...)
- Studiuję
- Uniwersytet czy praca naukowa?
- Nie wygląda na to, ale te dwie rzeczy nie są ze sobą w
sprzeczności. Kończę pracę doktorską o templariuszach.
- Paskudny temat. Czy nie jest to przedsięwzięcie dla szaleńców?
- Ja zajmuję się prawdziwymi templariuszami. Dokumentami z
procesu. Ale co pan wie o templariuszach
- Pracuję w wydawnictwie, a do wydawnictwa przychodzą uczeni, ale
i ludzie stuknięci. Zawód redaktora polega na rozpoznaniu od
pierwszego wejrzenia stukniętych. Kiedy ktoś bierze na warsztat
templariuszy, prawie na pewno jest stuknięty.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
16. Po dwa punkty za autora, tytuł. 3 za miejsce (miasto), w którym
został wygłoszony poniższy wykład

"Panie i panowie! Zostałem oto zaproszony do wygłoszenia przed
gronem towarzyszy niewoli prelekcji pod tytułem 'Ja i mój
naród'. Wyznam szczerze, iż stawia mnie to w sytuacji trudnej i
niewdzięcznej. Muszę bowiem zadać sobie pytanie, czemuż to
właśnie mnie przypadł ten honor? Czyżbym wyróżniał się
czymkolwiek od świetnego grona, do którego mam zaszczyt
przemawiać? Jeżeli tak jest, to wyróżnienie to nie wypada z
pewnością na moją korzyść (...) ledwie zdołałem zapukać do drzwi,
na których wisi napis 'Życie dojrzałe. Osobom niedojrzałym wstęp
surowo wzbroniony, i nie odpowiedziano mi nawet jeszcze 'Proszę'.
gdy tymczasem wybuchła wojna i dostałem się do tej oto niewoli."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
17. Po dwa punkty za tytuł i autora. Dodatkowe dwa - za wyjaśnienie,
jak formalnie skończyła się cała sprawa.

"No i tak to się zaczyna. Nazajutrz rano - zdumiewający pośpiech -
z biura prorektora do spraw studenckich przychodzi nota, w której
prorektor zawiadamia, że przeciwko profesorowi wniesiono skargę
na mocy artykułu 3.1. Regulaminu Uczelni. Profesor jest proszony o
zgłoszenie się do biura prorektora z możliwie najszybszym dogodnym
terminie. (...) Artykuł 3. dotyczy szykanowania bądź
prześladowania z powodu przynależności rasowej, etnicznej bądź
religijnej, płci, upodobań seksualnych bądź upośledzenia
fizycznego. Artykuł 3.1. zajmuje się szykanowaniem lub
prześladowaniem studentów przez wykładowców."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
18. Po dwa punkty za autora, tytuł i nazwisko profesora.

"Zawsze roztargniony, nie znał dobrze dźwięcznych nazwisk swoich
uczniów i mieszał je, nigdy nie wiedząc, które z nich do której
należy gęby. Przy egzaminowaniu odczytywał je z notesu.
Operacja ta odbywała się dwa razy tygodniowo, a na każde danie
wybierał trzech, nigdy więcej, nigdy mniej. Wywołany wychodził
z ławki, stawał tuż przy profesorskiej katedrze i tam brany był
na męki. Dlatego, choć z niechęcią, używamy tego bolesnego
słowa, że młody pawian bredził smętnie jak Piekarski na mękach.
Zdarzało się to jednak nad podziw rzadko. W innych klasach
bywało rozmaicie, w klasie siódmej jednakże historia stała na
wysokim poziomie. Zdawać się mogło, że trzydziestu wyjących
derwiszów zapałało niesłychaną do tej nauki namiętnością.
Dziwy, dziwy. Jeden z drugim recytował ze zdumiewającą
lotnością. Gadał dobrze jeden, gadał wybornie drugi i trzeci
świetnie gadał."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
19. Autor i tytuł - po 2 punkty za każde. Dodatkowe 3 punkty za
podanie miejsca, w którym odbywała się konferencja

"- Jak liczne będzie moje audytorium?
- W konferencji bierze udział wszystkiego pięćdziesiąt siedem
osób.
Profesor Zapp omal nie połknął cygara
- Pięćdziesiąt siedem? Chyba żartujesz? To znaczy, że jechałem
prawie dziesięć tysięcy kilometrów, żeby mówić do pięćdziesięciu
siedmiu osób? (...) Wiesz ilu bywa słuchaczy na podobnej
konferencji w Stanach? Dziesięć tysięcy!. W październiku zeszłego
roku było w Nowym Jorku na takiej konferencji dziesięć tysięcy
osób
- Wątpię czy mamy w kraju aż tylu wykładowców.
- Musi ich być więcej niż pięćdziesięciu siedmiu. - warknął Zapp -
Chcesz wiedzieć, gdzie się podziewają? Zaszyli się w domu,
odnawiają mieszkanie, dłubią w ogródku a tych paru, którzy mają
trochę oleju w głowie, siedzi sobie na konferencjach gdzieś w
cieplejszych krajach i miejscowościach atrakcyjniejszych od tej."


#====
Do zdobycia - 120 punktów

#========================= KONIEC ================================
Młodzież prosimy o rozejście się do klas.

--
AJK ("Ja nie czytam - ja pochłaniam!")

AJK

unread,
Apr 27, 2004, 10:59:35 PM4/27/04
to
On 28-04-2004 o godz. 4:51, in pl.rec.ksiazki you wrote:

> "Pójdź, dziecię - ja cię uczyć każę"
>

Sam się powinienem uczyć!
Przepraszam za numer z pytajnikami w pyt. 7. i 8. Zapomniałem zamienić
pauzy na dywizy i...
Buuuu! Idę do kąta. Postoję chwilę, a potem zabiorę się za
przepisywanie "Będę uważał wysyłając posty na grupę".

Przepraszam za kłopot, bo mnie samemu średnio się czyta taki tekst.
Ale mam nadzieję, że w rozpoznaniu oryginałów i odpowiedzi nie
przeszkodzi Wam to.

--
AJK (skruszony)

Krzysztof Kolaczkowski

unread,
Apr 28, 2004, 4:31:26 AM4/28/04
to
On Wed, 28 Apr 2004 04:59:35 +0200, AJK wrote:

> Przepraszam za kłopot, bo mnie samemu średnio się czyta taki tekst.
> Ale mam nadzieję, że w rozpoznaniu oryginałów i odpowiedzi nie
> przeszkodzi Wam to.

Nie, wcale. Ale i tak uciułałem tylko 27 punktów - optymistycznie
licząc :/. Ale brakuje mi jeszcze w pytaniach jednej kanonowej
pozycji, więc postaram się ją jednak zidentyfikować - musi gdzieś
tam być.

Kylo

AJK

unread,
Apr 28, 2004, 1:51:45 PM4/28/04
to
28-04-2004 o godz. 10:31 Krzysztof Kolaczkowski napisał:

> Ale i tak uciułałem tylko 27 punktów - optymistycznie
> licząc :/.

Jeśli to jest optymizm, to jak wygląda Twój pesymizm? :-)

--
AJK (<cichutko> więcej </cichutko>)

AJK

unread,
May 3, 2004, 7:54:00 AM5/3/04
to
> "Pójdź, dziecię - ja cię uczyć każę"

Jest tak:
- dwucyfrowa liczba uczestników,
- wyraźny lider,
- ścigający go wicelider,
- grupa pościgowa,
- peleton,
- jedno określenie autora pytań słowem (ale przyzwoitym),
- jedna propozycja pod adresem wyż. wym. (chyba przyzwoita :-)),
- jedno pytanie-rzeźnia, na razie brak na nie prawidłowej odpowiedzi.

Do końca zostały dwa dni. Pan woźny zadzwoni o 12.00 we środę.

Korekty i uzupełnienia - jeśli tylko z pamięci, a nie z innych źródeł
- jak najbardziej dozwolone. Niektórzy skorzystali i... i skorzystali
:-)

--
AJK

Małgorzata Krzyżaniak

unread,
May 4, 2004, 2:24:30 AM5/4/04
to
Pewnego dnia, a było to Mon, 3 May 2004 13:54:00 +0200, przyszła do mnie
wiadomość z adresu <to-co-w-...@gazeta.pl> i powiedziała:

> - jedno pytanie-rzeźnia, na razie brak na nie prawidłowej odpowiedzi.

Jatoczytałam. Mamwdomu. Podobałomisię. I mam tego Niemca, co wszystko
chowa ;-)

Zuzanka

--
.:*Z*:._.:*U*:._.:*Z*:._.:*A*:._.:*N*:._.:*K*:._.:*A*:.
Małgorzata Krzyżaniak ..... http://www.pawnhearts.eu.org/~zuzanka/
On the verge of indecision. I'll always take a round about way.

AJK

unread,
May 4, 2004, 6:30:49 AM5/4/04
to
04-05-2004 o godz. 8:24 Małgorzata Krzyżaniak napisała:

>> - jedno pytanie-rzeźnia, na razie brak na nie prawidłowej odpowiedzi.
>
> Jatoczytałam. Mamwdomu. Podobałomisię. I mam tego Niemca,
> co wszystko chowa ;-)

Też czytałem. Też mam. Nie podobało mi się. Jeśli mówimy o tej samej
książce, co wcale takie pewne nie jest :-)
A temu Niemcu to oczko odlepić!

--
AJK (Fosfor, proszę wycieczki, fosfor. Znaczy, dużo ryb. Albo
zapałek. Aby rozjaśnić mroki, skoro zaległo. Zaprawdę.)

AJK

unread,
May 5, 2004, 6:06:40 AM5/5/04
to

"Pójdź, dziecię - ja cię uczyć każę"

Samokrytycznie: pacan jestem i tyle. Sam siebie powinienem
uczyć. Zwłaszcza obsługi maila. Za karę przepiszę 100 raz: "będę
patrzył, co i komu wysyłam". Wiadro popiołu na głowę. I baty mi.
Jestem kisiel.

A teraz - ad rem.

Pan woźny zadzownił. Koniec lekcji.


No przecież to naprawdę był łatwy konkurs! :-)


Opłacało się pokombinować, strzelać itd. Dotychczasowy prymus
(poczekajmy z oficjalnym ogłoszeniem na ew. reklamacje, maile
spóźnione, przetrzymane na serwerach) postanowił nie odpuszczać,
kojarzyć, strzelać i zdobył w ten sposób trochę punktów, chyba
nawet tym właśnie sposobem wygrał.

A teraz, droga młodzieży, czas na sprawy urzędowe.
W konkursie udział wzięli (w kolejności nadsyłania)


Grzegorz Bednarczyk - 28.04. - 11:08
(korekta: 29.04. - 08:32)
Tomasz Brzeziński - - 11:18
Krzysztof Kołaczkowski - - 15:17
Zenon Grodzki - - 15:40
Szymon Sokół - - 18:04
Jan Rudziński - - 21:36
Mała Mi - 29.04. - 08:16
Wojciech Setlak - - 17:49
Małgorzata Krzyżaniak - - 23:18
(korekty: 23:25, 23:49)
Ewa Marczyńska-Goldstein - 30.04. - 09:11
Mirosław Chojnacki - 01.05 - 18:08
Michał Jankowski - 04.05. - 23:03
ISIA - 05.05. - 08:07

Jeśli ktoś wysłał, a nie ma go na liście - niech alarmuje.

Starałem się rozstrzygać wątpliwości na korzyść odpowiadających.
Literówki w nazwiskach puszczałem (były cztery). Raz tylko odjąłem
punkt, bo Brzechwa to jednak Jan. Ale ani owe literówki, ani
pomylenie imienia Brzechwy wpływu na klasyfikację nie miały żadnego.

Wyniki indywidualne rozesłałem już rozesłałem mailem.
Przeliczyć, sprawdzić, reklamować w razie czego. Można ostro.
Należy mi się. Jestem kisiel.

> 1.


> Rodzice Janka z westchnieniem ulgi zabrali się do czytania
> tygodników. Gdy zaczęli właśnie dyskusję na temat 'Walka o język
> narodowy w Odrodzeniu', rozległ się straszny krzyk Janka. Porwali
> się z krzeseł jak oparzeni i wpadli do pokoju dzieci. Zastali
> Janka przywiązanego sznurem do krzesła. Henio i Bogdanek pchali mu
> w usta plastelinę, a Andrzej rozścielał łóżko.
> - Co robicie? - wrzasnęła przerażona matka Janka
> Spojrzeli na nią wzrokiem zimnym jak stal.
> - Nie widzisz? - powiedział Andrzej wyraźnie zażenowany
> ignorancją rodziców. - Bawimy się w przedszkole."

Maria Zientarowa, "Drobne ustroje".
Jeśli ktoś nie czytał - polecam. Czyta się szybko i wesoło,
przypomina sobie człowiek młode lata, a że po lekturze
podejrzliwie patrzy na dzieci w wieku przedszkolnym... Strzeżonego
Pan Bóg strzeże :-)
4 prawidłowe odpowiedzi.

2.


> "Czasami mam gorączkę, a ciągnę na lekcje jak żołnierz na
> posterunek. Bo też nasza szkoła jest najcudowniejsza na świecie.
> W tym roku to się bardzo uspokoiło, ale jeszcze w początkach roku
> partyzanci przynosili do szkoły broń i wódkę. Raz nawet przyszła
> do dyrektora milicja, sprowadzona przez profesorkę biologii. Ta
> nieodporna osoba omal nie zemdlała, kiedy Juhas zamiast
> odpowiedzieć na pytanie 'Co wiesz o skrzypach i widłakach?',
> wyciągnął zza paska wielki czarny rewolwer."

Halina Snopkiewicz, "Słoneczniki", Lilka Sagowska.
Uznawałem wszelkie wersje imienia: pełną (Lidia), zdrobniałą
(Lidka) i główną (Lilka).
Elementem naprowadzającym byli partyzanci. Jeśli ktoś czytał -
powinien zapamiętać ich wyczyny. A sama książka to jedna z
ulubionych lektur mojej młodości. Niektóre z numerów w niej
opisanych (wędrówki z ławkami po klasie, "kabaret" itd.) sam
stosowałem w szkole.
Dalsze losy głównej bohaterki i niektórych postaci drugoplanowych
można znaleźć w książce "Paladyni".
4 prawidłowe odpowiedzi.

> 3.


> "- Zebraliśmy zaledwie dwadzieścia siedem 'połówek' w ciągu
> ostatnich trzech lat. Przyznacie, że to znikomy ułamek. Tymczasem
> zamiast bystrych, energicznych następców otrzymujemy stadko
> otępiałych i zniechęconych pętaków. I to wszystko przez tego
> głupiego degenerata! Wydzielać książki, jakby to było lekarstwo na
> kaszel!

> - I to jakie książki - wtrącił Mówca - Zatkało mnie gdy ten Tkacz


> rzucił mi tytułem w oczy: 'Zmiany w prawie celnym'... Na Wieczny
> Krąg! Dzieciak, który przywiózł, na wagę, cztery szekale zapisków

> o smokach był zmuszony uczyć się takich bzdur. Nic dziwnego, że
> chce wracać do domu."

Odpowiedź: Ewa Białołęcka i "Tkacz Iluzji". Dzieciakiem zasłużonym
dla zbiorów naukowo-bibliotecznych był oczywiście Kamyk.
Były smoki, były "połówki", był Mówca, był Tkacz. Już choćby to
ostatnie powinno pozwolić na skojarzenie.
4 odpowiedzi prawidłowe i jedna... powiedzmy: mocno zagmatwana :-)

> 4.


> "Zastanawiał się nad taktyką i składem Rady Szkolnej. Z pewnością
> zjawi się pani Chatterway, broniąca do ostatka swego postępowego
> poglądu, że młodociani bandyci są wrażliwymi istotami ludzkimi i
> wystarczy okazać im odrobinę zrozumienia, a przestaną bić
> staruszki po głowie. Prawicę reprezentować będzie radny

> Blighte-Smythe, który, gdyby to od niego zależało, przywróciłby


> karę śmierci za kłusownictwo i prawdopodobnie wprowadził chłostę
> dla bezrobotnych.
> Pomiędzy tymi biegunami znajdą się: dyrektor, nienawidzący
> wszystkich i wszystkiego, co zakłóca jego niespieszny tryb życia,
> główny inspektor, nienawidzący dyrektora i wreszcie pan Squidley,
> przedsiębiorca budowlany, dla którego przedmioty ogólnokształcące
> są przekleństwem i zbijaniem bąków, podczas gdy te małe nicponie
> powinny spędzać dzień pracowicie na wnoszeniu kozłów z cegłami po
> drabinach W sumie perspektywa stawienia czoła radzie przedstawiała
> się ponuro. Będzie musiał postępować taktownie."

Odpowiedź: autor - Tom Sharpe. Problem natomiast był z tytułem.
Otóż, moi drodzy, nie "Wilt". "Wilt" to część pierwsza, w której
Henry Wilt nie miał możliwości stawać przed Radą Szkolną. Stawał
przed inspektorem Flintem :-)
"Świat według Wilta' lub "Alternatywa Wilta". Oba tytuły
funkcjonują na rynku - oba uznawałem.
Henry Wilt stawał przed Radą Szkolną (jako szef sekcji Przedmiotów
Ogólnokształcących), kiedy Rada omawiała sprawę filmu nakręconego
przez uczniów sekcji Wilta. Uczniowie klasy tokarsko-ślusarskiej
sfilmowali pozorowany stosunek jednego z nich z plastikowym
mechanicznym krokodylem. Jak stwierdził reżyser(podwładny Wilta):
"W ten sposób symbolicznie pieprzył całą reformistyczną
opiekuńczość państwową systemu kapitalistycznego".
Swoją drogą - cały przebieg zebrania jest nader pouczający:
pędzony przez uczniów trunek "Chateu Fenland", na którym może
jeździć samochód, łapanie drobiu na struny fortepianowe...

Sporo trafień w autora, dwa w powód zebrania Rady.
Jedna odpowiedź kompletna

> 5. "Urwał nagle i zdumiony spojrzał pod okno. Pan z nabrzmiałą


> twarzą zerwał się z krzesła
> - Nie, panowie! Ja już nie mogę! Już mam dosyć, Słuchaj no ty -
> gwałtownie zwrócił się do XXXX - W karty umiesz grać? Wódkę
> chlasz? Na dziwki chodzisz? Nieeee? No to pokłoń się tym panom -
> szerokim gestem wskazał na obecnych - oni cię nauczą. A jak
> będziesz dobrze w karty ciupał, dużo wódki fundował i dużo dziwek
> obrabiał, to powiedzą, że jesteś morowym kelnerem i może zrobią
> cię prezesem Związku. A jak cię zrobią prezesem Związku, to
> będziesz egzaminował praktykantów i będziesz się ich pytał, jakie
> są sztuki mięsa i co to są jajka po kelnersku. Do widzenia panom!
> - szarpnął za klamkę, trzasnął drzwiami i znikł w świetlicy."

Odpowiedź: Henryk Worcell, "Zaklęte rewiry", egzamin zdawał Roman
Boryczko, ale krzyczącym egzaminującym nie był Fornalski.
Fornalski egzaminował na zimno i starał się głównego bohatera
oblać. Wrzeszczał Porański z "Regalioru", ten, który na wizytówce
miał "parobek" :-)
Wiem, wiem, wredny jestem :-)
5 prawidłowych odpowiedzi i dwie połówki (tytuł)
W Porańskiego nie trafił nikt.

> 6.


> Piątek
> Panna Sproxton podczas apelu zauważyła moje czerwone skarpetki.
> Stara Torba doniosła Wytrzeszczowi Scruttonowi. Wezwał mnie do
> gabinetu, wygłosił mowę o niebezpieczeństwach nonkonformizmu i
> odesłał mnie do domu, żebym przebrał się w regulaminowe czarne
> skarpetki."

Odpowiedź: Sue Townsend, "Sekretny dziennik Adriana Mole'a, lat 13
i 3/4". Jedno łatwiejszych pytań - 6 pełnych odpowiedzi, cztery
razy tytuł. I strzał w "Buszującego w zbożu". Chyba będę to musiał
wreszcie przeczytać.

> 7. "(...)
> - Kto przykleił Cykorza?! ? zapytała wreszcie groźnie Kowbojka
> - Pani profesorko ? odezwał się z ostatniej ławki Bezczelny


> Pacholec, podrzucając spiczastymi ramionami ? dlaczego ktoś miałby
> przykleić Cykorza?!"

Odpowiedź: Edmund Niziurski, "Siódme wtajemniczenie"
Sporo odpowiedzi, że Niziurski, mniej, że "Siódme wtajemniczenie",
tylko jedna osoba prawidłowo podała powód przyklejenia Cykorza.
A Cykorz został przyklejony (żeby już nie wyliczać innych
przykrości), ponieważ usiłował pozostać neutralny w konflikcie
Matusów (klasy A) z Blokerami (klasy B) i odmawiał przystąpienia
do któregokolwiek stronnictwa. "Kto nie z nami - ten przeciw nam"
- tę maksymę wobec Cykorza stosowały oba stronnictwa. W tym
przypadku - działali Blokerzy.

> 8.
> "- Jutro jesteś zapisana na egzamin z kodeksu, za dwa dni masz


> sprawdzian z wychowania fizycznego. Musisz się upewnić, czy wielki
> boss Crawford wie, że będziesz musiała powtarzać semestr, jeśli
> się za tobą nie wstawi. Kiedy oznajmi ci: 'Dobra robota,
> studentko', nie odpowiadaj przypadkiem: 'Cała przyjemność po mojej
> stronie". Masz święte prawo powiedzieć mu prosto w oczy: 'Liczę,
> że dopilnuje pan osobiście, żeby mnie nie cofnęli'. Rozumiesz, co
> do ciebie mówię?

> - Kodeks mogę zdawać w terminie poprawkowym.
> (...)"

Odpowiedź: Thomas Harris, "Milczenie owiec", Clarice Starling i
Akademia FBI w Quantico.
Egzamin z kodeksu, wielki boss Crawford... A jeszcze przecież był
fuilm, gdzie wzszystko się powtarzało...
Sporo trafnych odpowiedzi, jeśli nie w całość, to przynajmniej w
tytuł i autora


> 9.


> "Byłbym całkiem zapomniał powiedzieć, że nasza Akademia mieści się
> w ogromnym parku, pełnym rozmaitych dołów, jarów i wąwozów, i
> otoczona jest wysokim murem. (...) Ale ten mur nie jest to mur
> byle jaki. Po tej stronie, która biegnie wzdłuż ulicy, jest
> zupełnie gładki i tylko pośrodku znajduje się duża oszklona brama.
> Natomiast w trzech pozostałych częściach muru mieszczą się długim
> nieprzerwanym szeregiem jedna obok drugiej żelazne furtki,
> pozamykane na małe srebrne kłódeczki.
> Wszystkie te furtki prowadzą do rozmaitych sąsiednich bajek."

Odpowiedź: Eee... po co mam pisać? Wszyscy odpowiedzieli. Raz tylko
zdarzyło się, że odpowiadający nie pamiętał nazwiska narratora. No
i raz pomylone imię Brzechwy (sugestia? skoro wszyscy na "A"? :-))
No, dobra, porządek musi być: Jan Brzechwa, Akademia pana Kleksa",
Adaś Niezgódka.

> 10.


> "Filozofia? Filozof? nad wejściem do Collegium Broscianum, gdzie
> mieści się szacowny Wydział Filozofii Uniwersytetu
> Jagiellońskiego, powinno zostać wykute nawet nie 'Porzućcie
> wszelką nadzieję', a słowa pewnego rabina słyszącego, że jego
> uczniowie zaczynają się interesować nowinkami filozoficznymi:
> 'Tam, gdzie filozofia kończy swe dociekania, my dopiero
> zaczynamy'. Nie jestem Mistykiem, a więc Gnostykiem czyli Magiem
> i Hermeneitą. Jestem studentką antropologii, zatem dalej do
> roboty."

Odpowiedź: Manuela Gretkowska, "My zdies' emigranty". Wystarczyło
odpowiedzieć , ze tematem pracy była Maria Magdalena" (dla
ciekawych pełny tytuł: "Le personnage de Sainte Marie-madeleine
dans la gnose judeo-chretienne". Trzeba tłumaczyć?)
Gretkowska ma obecnie taką opinię, jaką ma, ale kiedyś, kiedy na
wykładach czytało się pod ławką powielaczowy "Brulion", kiedy "My
zdies' emigranty" ukazało się w księgarni - była wydarzeniem
literackim i "zapowiadała się".
Myślałem, że wskazówki typu "Nie jestem Mistykiem, a więc


Gnostykiem czyli Magiem i Hermeneitą. Jestem studentką

antropologii" (te wielkie litery przy Bardzo Mądrych i
Bardzo Efektownych Określeniach oraz płeć) i wzmianka o UJ, jakoś
Was naprowadzą na autorkę, stąd było pytanie dodatkowe.
Przekombinowałem chyba
Dwa celne strzały w autorkę i jedna odpowiedź, która, co prawda,
ozdobiona została wieloma pytajnikami, ale niepotrzebnie - była
pełna i jak najbardziej prawidłowa.

> 11.


> "W roku 1781 wdowa i dzieci po Everetcie Steeringu założyli
> Akademię Steeringa, jak pierwotnie nazywała się szkoła. Krojąc swą
> ostatnią świąteczną gęś Everett Steering oświadczył bowiem
> rodzinie, że nic więcej nie ma do zarzucenia s w o j e m u miastu
> jak tylko brak odpowiedniej akademii, która by przygotowywała jego
> chłopców do wyższych studiów. O dziewczętach nawet nie wspomniał."

Odpowiedź: John Irving, "Świat wg Garpa". Początki szkoły, w
której Garp zaczął i zakończył swą karierę. 7 odpowiedzi, raz
pomylony tytuł. Pytanie ciut wredne z mojej strony, ale skoro
Irving tyle razy przewijał się ostatnio na grupie...

> 12.
> "(...) - Wcale nie! Bo kiedy po Warszawie rozeszła się wieść, że


> subiekt chce wstąpić do Szkoły Przygotowawczej, tłumy zaczęły tam
> przychodzić na śniadanie. Osobliwie roiła się studenteria.
> - I poszedł też do Szkoły Przygotowawczej?
> - Poszedł i nawet zdał egzamin do Szkoły Głównej. No, ale co pan
> powiesz - ciągnął radca uderzając ajenta w kolano - że zamiast
> wytrwać przy nauce do końca, niespełna w rok rzucił szkołę..."

Odpowiedź: Bolesław Prus, "Lalka", Stanisław Wokulski.
8 odpowiedzi pełnych plus dwie bez nazwiska Wokulskiego.
Jak na lekturę - nieźle :-)

> 13.
> "(...)


> - Oszalałeś chyba. Chciałeś nam przecież sprzedać komplet za
> trzech tatusiów, a teraz żądasz za jednego goga półtora tatusia.
> - Od sztuki liczy się więcej powiedział niewzruszony Wątłusz -
> komplet zawsze idzie taniej.
> - Wiesz, że możemy dać tylko [tu znowu padła kwota - AJK].
> - Nie ma o czym mówić wzruszył ramionami Wątłusz - Za tę
> śmieszną kwotę nie kupicie żadnego sposobu."

Odpowiedź: Edmund Niziurski, "Sposób na Alcybiadesa". Kupowali
Ciamciara (narrator), Zasępa, Słabiński i Pędzelkiewicz.
Dysponowali zawrotną kwotą 47 złotych i 10 groszy.
Bałem się, że nikt nie odpowie na pytania dodatkowe, ale okazało
się, że i nazwiska zostały Wam w pamięci, i sama kwota (choć z
rożną dokładnością).
Jedna odpowiedź była pełna: 9 punktów na 9 możliwych
A ja, układając pytania, musiałem sprawdzać kwotę :-)

> 14.


> "Zanim dostałem się do Domu Życia, musiałem złożyć egzaminy na
> najniższy stopień kapłański na fakultecie teologicznym. Zajęło mi
> to ponad dwa lata, gdyż równocześnie musiałem z ojcem odwiedzać
> chorych i czerpać z jego doświadczenia nauki potrzebne w mej
> przyszłej drodze życiowej. Mieszkałem w domu i wiodłem takie samo
> życie jak przedtem, ale codziennie musiałem być obecny na jakimś
> wykładzie."

Odpowiedź: Mika Waltari, "Egipcjanin Sinuhe". A główny bohater
został trepanatorem.
Myślałem, że Dom Życia, stan kapłański wystarczą do skojarzeń z
Egiptem. Plus ojciec lekarz - do skojarzenia autora i tytułu.
A tymczasem tylko dwie osoby trafiły. W tym jedna także
specjalizację. Jedna typowała "Czarnoksiężnika z Archipelagu"

> 15.


> "- Czym się pan zajmuje?
> (...)
> - Studiuję
> - Uniwersytet czy praca naukowa?
> - Nie wygląda na to, ale te dwie rzeczy nie są ze sobą w
> sprzeczności. Kończę pracę doktorską o templariuszach.
> - Paskudny temat. Czy nie jest to przedsięwzięcie dla szaleńców?
> - Ja zajmuję się prawdziwymi templariuszami. Dokumentami z

> procesu. Ale co pan wie o templariuszach?

> - Pracuję w wydawnictwie, a do wydawnictwa przychodzą uczeni, ale
> i ludzie stuknięci. Zawód redaktora polega na rozpoznaniu od
> pierwszego wejrzenia stukniętych. Kiedy ktoś bierze na warsztat
> templariuszy, prawie na pewno jest stuknięty.

Odpowiedź: Umberto Eco, "Wahadło Foucaulta". Rozmawiali Belbo
(pracownik wydawnictwa) i Casaubon (piszący doktorat). Chwilę
potem Belbo dokonał rozróżnienia między szaleńcami a matołkami,
głupcami i tępakami.
Sądziłem, że to będzie łatwe pytanie, a tu... 1 pełna odpowiedź
oraz dwie z podaniem tytułu i autora. Oraz strzały w "Inquisitora"
Inglota, "Klub Dumas" Pereza-Reverte i "Małą handlarkę prozą"
Daniela Pennac.

> 16.


> "Panie i panowie! Zostałem oto zaproszony do wygłoszenia przed
> gronem towarzyszy niewoli prelekcji pod tytułem 'Ja i mój naród'.
> Wyznam szczerze, iż stawia mnie to w sytuacji trudnej i
> niewdzięcznej. Muszę bowiem zadać sobie pytanie, czemuż to właśnie
> mnie przypadł ten honor? Czyżbym wyróżniał się czymkolwiek od
> świetnego grona, do którego mam zaszczyt przemawiać? Jeżeli tak
> jest, to wyróżnienie to nie wypada z pewnością na moją korzyść
> (...) ledwie zdołałem zapukać do drzwi, na których wisi napis
> 'Życie dojrzałe. Osobom niedojrzałym wstęp surowo wzbroniony, i

> nie odpowiedziano mi nawet jeszcze 'Proszę', gdy tymczasem


> wybuchła wojna i dostałem się do tej oto niewoli."

Odpowiedź: Stanisław Dygat, "Jezioro Bodeńskie", Konstancja.
Dobra, wiem, że "szkoła" mogła sugerować inne książki (był
strzał w "Ferdydurke", ale... Liczyłem, że zdanie "tymczasem
wybuchła wojna i dostałem się do niewoli" przypomni się tym,
którzy czytali - nim powieść się zaczyna, nim się kończy, zdanie
owo powtarza się w tej książce paręnaście razy.
No i film... Świetna rola Krzysztofa Pieczyńskiego i rewelacyjnie
zagrany ten właśnie wykład
A tymczasem wybuchła wojna i... padła tylko jedna odpowiedź. Ale
za to odpowiedź pełna.

> 17.


> "No i tak to się zaczyna. Nazajutrz rano - zdumiewający pośpiech -
> z biura prorektora do spraw studenckich przychodzi nota, w której
> prorektor zawiadamia, że przeciwko profesorowi wniesiono skargę na
> mocy artykułu 3.1. Regulaminu Uczelni. Profesor jest proszony o
> zgłoszenie się do biura prorektora z możliwie najszybszym dogodnym
> terminie. (...) Artykuł 3. dotyczy szykanowania bądź
> prześladowania z powodu przynależności rasowej, etnicznej bądź
> religijnej, płci, upodobań seksualnych bądź upośledzenia
> fizycznego. Artykuł 3.1. zajmuje się szykanowaniem lub
> prześladowaniem studentów przez wykładowców."

Pytanie-rzeźnia. :-))
Jedyna prawidłowa odpowiedź napłynęła dziś bladym świtem (a już
myślałem, że nikt nie trafi)
...
Jeden strzał w Silverberga "Rodzimy się z umarłymi", jeden w Toma
Sharpe'a oraz jedna próba strzału w "Głupca na wzgórzu" Matta
Ruffa.
Napięcie sięgnęło zenitu?
...
No to, odpowiadam, żeby Zuzanka mogła spokojnie spać :-)
"Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.

> 18.


> "Zawsze roztargniony, nie znał dobrze dźwięcznych nazwisk swoich
> uczniów i mieszał je, nigdy nie wiedząc, które z nich do której
> należy gęby. Przy egzaminowaniu odczytywał je z notesu. Operacja
> ta odbywała się dwa razy tygodniowo, a na każde danie wybierał
> trzech, nigdy więcej, nigdy mniej. Wywołany wychodził z ławki,
> stawał tuż przy profesorskiej katedrze i tam brany był na męki.
> Dlatego, choć z niechęcią, używamy tego bolesnego słowa, że młody
> pawian bredził smętnie jak Piekarski na mękach. Zdarzało się to
> jednak nad podziw rzadko. W innych klasach bywało rozmaicie, w
> klasie siódmej jednakże historia stała na wysokim poziomie. Zdawać
> się mogło, że trzydziestu wyjących derwiszów zapałało niesłychaną
> do tej nauki namiętnością. Dziwy, dziwy. Jeden z drugim recytował
> ze zdumiewającą lotnością. Gadał dobrze jeden, gadał wybornie
> drugi i trzeci świetnie gadał."

Odpowiedź: Kornel Makuszyński, "Szatan z siódmej klasy" i
oczywiście profesor Gąsowski. Jedno z łatwiejszych, jak się
okazało, pytań - 6 odpowiedzi pełnych, 5 bez nazwiska profesora.

> 19.


> "- Jak liczne będzie moje audytorium?

> - W konferencji bierze udział wszystkiego 57 osób.


> Profesor Zapp omal nie połknął cygara
> - Pięćdziesiąt siedem? Chyba żartujesz? To znaczy, że jechałem
> prawie dziesięć tysięcy kilometrów, żeby mówić do pięćdziesięciu
> siedmiu osób? (...) Wiesz ilu bywa słuchaczy na podobnej
> konferencji w Stanach? Dziesięć tysięcy!. W październiku zeszłego
> roku było w Nowym Jorku na takiej konferencji dziesięć tysięcy
> osób
> - Wątpię czy mamy w kraju aż tylu wykładowców.
> - Musi ich być więcej niż pięćdziesięciu siedmiu. - warknął Zapp -
> Chcesz wiedzieć, gdzie się podziewają? Zaszyli się w domu,
> odnawiają mieszkanie, dłubią w ogródku a tych paru, którzy mają
> trochę oleju w głowie, siedzi sobie na konferencjach gdzieś w
> cieplejszych krajach i miejscowościach atrakcyjniejszych od tej."

Odpowiedź: Książka, od której zacząłem przygodę z Davidem Lodge'em
- "Mały światek". Mam na niej nawet autograf autora :-)
A konferencja odbywała się na uniwersytecie w Rummidge.
Zastanawiałem się, czy nie powinienem wyciąć nazwiska Morrisa
Zappa, bo przecież pojawiał się on także w "Zamianie", a
charakterystyczny jest bardzo, ale jak się okazało - chyba
powinienem dołożyć nazwisko jego rozmówcy.

Trzy odpowiedzi zawierające autora i tytuł. I jedna pełna.
Zastanawiające, że jedynej pełnej odpowiedzi udzielił absolwent
mojego macierzystego wydziału. "Mały światek"... genius loci? :-)


========= koniec ========

I to tyle, droga młodzieży. No, dobra, może nie było to
najłatwiejsze, ale przecież aż takie trudne też nie? Gdyby było
naprawdę trudne nie skończyłoby na jednym "ty potworze" i jednej
klątwie garmażeryjnej pod moim adresem. :-))


--
W imieniu Rady Pedagogicznej i komisji egzaminacyjnej konkursu
AJK

Monikas

unread,
May 5, 2004, 6:46:15 AM5/5/04
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:y9f0t3hc9gy1$.dlg@ajk.cija...

> No przecież to naprawdę był łatwy konkurs! :-)

No, rzeczywiście :). Ze wstydem przyznaję, że czytałam większość, a tylko na
5 pytań potrafiłabym udzielić odpowiedzi, mniej lub bardziej pełnych. Chyba
naprawdę czas zacząć robić notatki z [przeczytanych] ;).


Pozdrawiam,
Monika

Tomasz Radko

unread,
May 5, 2004, 7:18:28 AM5/5/04
to

>>5. "Urwał nagle i zdumiony spojrzał pod okno. Pan z nabrzmiałą
>>twarzą zerwał się z krzesła
>>- Nie, panowie! Ja już nie mogę! Już mam dosyć, Słuchaj no ty -
>>gwałtownie zwrócił się do XXXX - W karty umiesz grać? Wódkę
>>chlasz? Na dziwki chodzisz? Nieeee? No to pokłoń się tym panom -
>>szerokim gestem wskazał na obecnych - oni cię nauczą. A jak
>>będziesz dobrze w karty ciupał, dużo wódki fundował i dużo dziwek
>>obrabiał, to powiedzą, że jesteś morowym kelnerem i może zrobią
>>cię prezesem Związku. A jak cię zrobią prezesem Związku, to
>>będziesz egzaminował praktykantów i będziesz się ich pytał, jakie
>>są sztuki mięsa i co to są jajka po kelnersku. Do widzenia panom!
>>- szarpnął za klamkę, trzasnął drzwiami i znikł w świetlicy."
>
> Odpowiedź: Henryk Worcell, "Zaklęte rewiry", egzamin zdawał Roman
> Boryczko, ale krzyczącym egzaminującym nie był Fornalski.
> Fornalski egzaminował na zimno i starał się głównego bohatera
> oblać. Wrzeszczał Porański z "Regalioru", ten, który na wizytówce
> miał "parobek" :-)
> Wiem, wiem, wredny jestem :-)
> 5 prawidłowych odpowiedzi i dwie połówki (tytuł)
> W Porańskiego nie trafił nikt.

Bo to chyba wszyscy z filmu pamiętają, a tam jest to kwestia
Wilhelmiego.

> Odpowiedź: Stanisław Dygat, "Jezioro Bodeńskie", Konstancja.
> Dobra, wiem, że "szkoła" mogła sugerować inne książki (był
> strzał w "Ferdydurke", ale... Liczyłem, że zdanie "tymczasem
> wybuchła wojna i dostałem się do niewoli" przypomni się tym,
> którzy czytali - nim powieść się zaczyna, nim się kończy, zdanie
> owo powtarza się w tej książce paręnaście razy.
> No i film... Świetna rola Krzysztofa Pieczyńskiego i rewelacyjnie
> zagrany ten właśnie wykład

Scena z własną historią. Zaorski wymyślił sobie, że wykład nagrac w
jednym ujęciu. Ale scena trwała koło 10 minut, a jedna kaseta z
filmem starczała na 5. Cięcie montażowe w środku wyglądało fatalnie.
IIRC jakiemuś majsterklepce udała się tak zmodyfikowac sprzęt, że do
kasety weszło dwa razy więcej taśmy, niż to przewidywały normy. Hej,
gdzie te czasy, gdy Hitchcock (w 1948 roku!) nakręcił 80-minutowy
film w 8 ujęciach (chciał w jednym, ale było to technicznie niemożliwe).

pzdr

TRad

Bazyl

unread,
May 5, 2004, 8:50:50 AM5/5/04
to
W artykule news:y9f0t3hc9gy1$.dlg@ajk.cija,
molik książkowy AJK napisał(a):

>> 17.
>> "No i tak to się zaczyna. Nazajutrz rano - zdumiewający pośpiech -
>> z biura prorektora do spraw studenckich przychodzi nota, w której

> Pytanie-rzeźnia. :-))


> No to, odpowiadam, żeby Zuzanka mogła spokojnie spać :-)
> "Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...

Wszystko zależy od koniunkcji planet :D Dla mnie akurat najłatwiejsze
pytanie w konkursie. Pewnie dlatego, że nie tak dawno czytałem, a później
toczyłem boje, broniąc swego zdania o nieautentyczności jednej z głównych
bohaterek ;)

--
pozdrawiam
Bazyl [ baz...@go2.pl ]
FAQ prk: http://republika.pl/pl_rec_ksiazki/faq.htm

Tomasz Brzeziński

unread,
May 5, 2004, 9:28:30 AM5/5/04
to

Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:y9f0t3hc9gy1$.dlg@ajk.cija...
> Odpowiedź: Edmund Niziurski, "Sposób na Alcybiadesa". Kupowali
> Ciamciara (narrator), Zasępa, Słabiński i Pędzelkiewicz.

No, cholibka, jakbym doczytał pytanie, to bym nazwiska wpisał. GRRRRRRR.

Sigurd

Małgorzata Krzyżaniak

unread,
May 5, 2004, 1:09:38 PM5/5/04
to
Pewnego dnia, a było to Wed, 5 May 2004 12:06:40 +0200, przyszła do mnie

wiadomość z adresu <to-co-w-...@gazeta.pl> i powiedziała:

>> 17.


>> "No i tak to się zaczyna. Nazajutrz rano - zdumiewający pośpiech -
>> z biura prorektora do spraw studenckich przychodzi nota, w której
>> prorektor zawiadamia, że przeciwko profesorowi wniesiono skargę na
>> mocy artykułu 3.1. Regulaminu Uczelni. Profesor jest proszony o
>> zgłoszenie się do biura prorektora z możliwie najszybszym dogodnym
>> terminie. (...) Artykuł 3. dotyczy szykanowania bądź
>> prześladowania z powodu przynależności rasowej, etnicznej bądź
>> religijnej, płci, upodobań seksualnych bądź upośledzenia
>> fizycznego. Artykuł 3.1. zajmuje się szykanowaniem lub
>> prześladowaniem studentów przez wykładowców."
>
> Pytanie-rzeźnia. :-))
> Jedyna prawidłowa odpowiedź napłynęła dziś bladym świtem (a już
> myślałem, że nikt nie trafi)
> ...
> Jeden strzał w Silverberga "Rodzimy się z umarłymi", jeden w Toma
> Sharpe'a oraz jedna próba strzału w "Głupca na wzgórzu" Matta
> Ruffa.
> Napięcie sięgnęło zenitu?
> ...
> No to, odpowiadam, żeby Zuzanka mogła spokojnie spać :-)
> "Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
> A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
> został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.

A to jest dobre. W życiu o książce nie słyszałam ;-) Nobli nie czytam
;-) Pytanie (niekonkursowe), czemu moja twisted mind sobie to
przypominała?

Zuzanka (jestem zdziwioną kaczką)

Szymon Sokół

unread,
May 5, 2004, 2:17:19 PM5/5/04
to
On Wed, 5 May 2004 12:06:40 +0200, AJK <to-co-w-...@gazeta.pl> wrote:

> Odpowiedź: Edmund Niziurski, "Sposób na Alcybiadesa". Kupowali
> Ciamciara (narrator), Zasępa, Słabiński i Pędzelkiewicz.
> Dysponowali zawrotną kwotą 47 złotych i 10 groszy.
> Bałem się, że nikt nie odpowie na pytania dodatkowe, ale okazało
> się, że i nazwiska zostały Wam w pamięci, i sama kwota (choć z
> rożną dokładnością).
> Jedna odpowiedź była pełna: 9 punktów na 9 możliwych
> A ja, układając pytania, musiałem sprawdzać kwotę :-)

Ha, to właśnie kwota była banalna. Natomiast tego, że narrator miał na
nazwisko Ciamciara, w życiu bym sobie nie przypomniał.

I dlaczego nie było pytania ze "Wspomnień niebieskiego mundurka"??
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested. -- Heinlein H

Michal Jankowski

unread,
May 5, 2004, 4:20:32 PM5/5/04
to
Szymon Sokół <szy...@bastard.operator.from.hell.pl> writes:

> Ha, to właśnie kwota była banalna. Natomiast tego, że narrator miał na
> nazwisko Ciamciara, w życiu bym sobie nie przypomniał.

Takiego nazwiska nie umialbym zapomniec. 8-)

> I dlaczego nie było pytania ze "Wspomnień niebieskiego mundurka"??

O, wiecej jest narzucajacych sie tytulow. "Stalky i spółka"...

MJ

AJK

unread,
May 5, 2004, 6:16:46 PM5/5/04
to
05-05-2004 o godz. 19:09 Małgorzata Krzyżaniak napisała:

>> No to, odpowiadam, żeby Zuzanka mogła spokojnie spać :-)
>> "Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
>> A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
>> został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.
>
> A to jest dobre. W życiu o książce nie słyszałam ;-) Nobli nie czytam
> ;-) Pytanie (niekonkursowe), czemu moja twisted mind sobie to
> przypominała?

W Noblach mam zaleglości. Tego poznałem, bo mój szanowny ojcie zanabył,
przeczytał i... postanowił wykorzystać mnie jako składnicę
"no-przecież-ja-nie-mam-gdzie-trzymać-tych-wszystkich-książek".
Jakbym ja miał miejsce...

--
AJK (no, jeszcze trochę mam)

AJK

unread,
May 5, 2004, 6:16:48 PM5/5/04
to
05-05-2004 o godz. 13:18 Tomasz Radko napisał:

>> 5 prawidłowych odpowiedzi i dwie połówki (tytuł)
>> W Porańskiego nie trafił nikt.
> Bo to chyba wszyscy z filmu pamiętają, a tam jest to kwestia
> Wilhelmiego.

To możliwe, ta scena jakoś mi w pamięci nie została. Aż dziwne...
A film naprawdę niezły. Chociaż wolę książkę, bo film - jak często film
- sporo spraw pomija, sporo upraszcza. Książka miała to "coś", film już
mniej.

>> Odpowiedź: Stanisław Dygat, "Jezioro Bodeńskie", Konstancja.

(...)


>> No i film... Świetna rola Krzysztofa Pieczyńskiego
>> i rewelacyjnie zagrany ten właśnie wykład

> Scena z własną historią. Zaorski wymyślił sobie, że wykład nagrac w
> jednym ujęciu. Ale scena trwała koło 10 minut, a jedna kaseta z
> filmem starczała na 5. Cięcie montażowe w środku wyglądało fatalnie.
> IIRC jakiemuś majsterklepce udała się tak zmodyfikowac sprzęt, że
> do kasety weszło dwa razy więcej taśmy, niż to przewidywały normy.
> Hej, gdzie te czasy, gdy Hitchcock (w 1948 roku!) nakręcił
> 80-minutowy film w 8 ujęciach (chciał w jednym, ale było to
> technicznie niemożliwe).

Ładne. Dzięki, bo nie znałem tej opowieści. Lekko NTG-cznie - po tym
filmie przekonałem się do Pieczyńskiego. Zagrał swoją rolę naprawdę
świetnie. Z drugiej strony - rola jakby napisana dla niego.
Ale grać tę scenę jednym ujęciem... Ufff.

--
AJK

AJK

unread,
May 5, 2004, 6:16:50 PM5/5/04
to
05-05-2004 o godz. 20:17 Szymon Sokół napisał:

> I dlaczego nie było pytania ze "Wspomnień niebieskiego mundurka"??

O, właśnie! I dlaczego nie było "Ferdydurke"? A takie "Motory" to pies?
Albo Makuszyński? "Bezgrzeszne lata" albo opowieści o szkolnym "Oui,
non, calesons" i "sauvage bidel z las"? A "Zabić drozda? O, to byłby
dobry materiał na pytanie. Ale autor tej pozycji nie uwzględnił. Czemu?
Może by autor pytań odpowie... ekhm... przepraszam. Bo ja Bliźniak
jestem i to był ten drugi.

No to odpowiadam na pytanie pierwsze: bo tak. Znaczy, nie wiem.
"Wspomnienia niebieskiego mundurka" czytałem tak dawno temu, że
niewiele pamiętam, a już na pewnie na tyle, żeby układać pytania.
Zresztą pozycje "oczywiste" z urzędu wzbudzały często odruch "właśnie,
że nie umieszczę". No i wybór za duży. I w ogóle...
A poza tym to był mój pierwszy konkurs. Wprawy nie mam.

--
AJK

AJK

unread,
May 5, 2004, 6:16:52 PM5/5/04
to
05-05-2004 o godz. 12:46 Monikas napisała:

>> No przecież to naprawdę był łatwy konkurs! :-)
>
> No, rzeczywiście :). Ze wstydem przyznaję, że czytałam większość,
> a tylko na 5 pytań potrafiłabym udzielić odpowiedzi, mniej lub
> bardziej pełnych. Chyba naprawdę czas zacząć robić notatki z
> [przeczytanych] ;).

Z tej strony konkursu (ciemnej :-)) wszystko wygląda inaczej.
Dotychczas bywałem "ofiarą" i wszystkie były takie truuudne. Ale byłem
twardziel i odpowiadałem. Taka aluzja. :-)

--
AJK

AJK

unread,
May 6, 2004, 6:02:32 AM5/6/04
to
> "Pójdź, dziecię - ja cię uczyć każę"

Rada Pedagogiczna i Komisja Egzaminacyjna konkursu szkolnego
pl.rec.ksiazki, w obecności przedstawiciela kuratorium,
oznajmiają, co następuje:

Konkurs zakończony. Pytania zadane, odpowiedzi padły, reklamacje
dotarły i - jeśli były podstawy (były :-)) - zostały uwzględnione.

Trzynaścioro uczestników.
Próg 50% możliwych do zdobycia punktów - przekroczony (Nie mówcie,
że to był trudny konkurs - ja wygrałem "morze" mając 1/3
możliwych punktów. Niecałą 1/3 :-)).
Dwa piękne "rzuty na taśmę" - czyli odpowiedzi na ostatnią chwilę.
Pytanie-rzeźnia skończyło jak OberNazgul - padło z kobiecej ręki.
Organizator (czyli ja, gdyby ktoś pytał) jest ciaaaapa i powinien
bardziej uważać na to, co robi.

"Zrobił jeszcze jedną pauzę, zanim wypowie to imię,
zastanowił się, czy powiedział wszystko, co należało, wiedział
bowiem, że (...) skoro tylko padnie imię wybrańca, nic z tego,
co powie nie będzie już usłyszane.
- Czy to już wszystko? - bezgłośnie szepnął do siebie - Tak, to
wszystko. Zatem..."

...wyniki:

1. Zenon Grodzki - 67
===================================
2. Michał Jankowski - 60
3. Tomasz Brzeziński - 54
4. Grzegorz Bednarczyk - 52
5. Mała Mi - 47
6. Małgorzata Krzyżaniak - 43
ISIA - 43
8. Mirosław Chojnacki - 32
9. Krzysztof Kołaczkowski - 31,5
10. Jan Rudziński - 31
11. Wojciech Setlak - 26
Ewa Marczyńska-Goldstein - 26
13. Szymon Sokół - 23


Świadectwo z czerwonym paskiem i tytuł Prymusa otrzymuje
Zenon Grodzki.

Fanfary, werble, entuzjazm tłumów, pełne uwielbienia spojrzenia
kobiet, pełne szacunku spojrzenia mężczyzn, szał ciał i uprzęży.
"Dekoracje również."
Dodatkową nagrodą jest prawo zorganizowania następnego etapu.
Oczywiście, łatwego :-)

Dziękuję wszystkim za udział, odpowiedzi, strzały na pewniaka
i strzały w ciemno, za kombinowanie i zgrzytanie zębów.
I za wyrozumiałość :-)
Gratulacje dla wszystkich!

Rada Pedagogiczna
Komisja Egzaminacyjna
--
AJK

Maria Miller

unread,
May 6, 2004, 8:50:13 AM5/6/04
to
AJK wrote:
>
> non, calesons" i "sauvage bidel z las"? A "Zabić drozda? O, to byłby
[...]

>
> No to odpowiadam na pytanie pierwsze: bo tak. Znaczy, nie wiem.
> "Wspomnienia niebieskiego mundurka" czytałem tak dawno temu, że
> niewiele pamiętam, a już na pewnie na tyle, żeby układać pytania.

A 'sauvage bidel z las', to nie z 'niebieskiego mundurka' wlasnie?

M.M.

Jan Rudziński

unread,
May 6, 2004, 8:57:22 AM5/6/04
to
Cześć wszystkim

Maria Miller wrote:
>
[...]


>
> A 'sauvage bidel z las', to nie z 'niebieskiego mundurka' wlasnie?

Ja to znam z Wańkowicza, który zaklina się, że naprawdę miał taki wpis
w dzienniczku...

--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

Zenon Grodzki

unread,
May 6, 2004, 10:28:15 AM5/6/04
to
AJK w <news:1sz929lt8jvsi$.dlg@ajk.cija> pisze:

> ...wyniki:

> 1. Zenon Grodzki - 67

Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, w związku z tym będziecie
musieli trochę poczekać na następny konkurs. W dotychczasowych, jeżeli
w ogóle brałem udział, zajmowałem miejsce gdzieś w środku peletonu,
więc nic nie przygotowałem. Tzn. mam już pomysł na temat, ale muszę
pomyśleć nad książkami i wyszukać cytaty. Myślę, że tydzień mi
wystarczy.
Tak więc, do zobaczenia za kilka dni. Mam nadzieję, że ta drobna
zwłoka nie zniechęci was do wzięcia udziału w konkursie, czyli, jak
często powtarzają w telewizji: "Proszę zostać z nami".

Zenon Grodzki

Yola

unread,
May 6, 2004, 3:45:02 PM5/6/04
to
In news:slrn.pl.c9kj09...@lfs.blaszak.dom,
our lives have been enlightened by Zenon Grodzki's words:

> Tzn. mam już pomysł na temat,

Te-mat, te-mat! Te-mat! TE-MAT!!!

-Yola-

ISIA

unread,
May 6, 2004, 3:57:09 PM5/6/04
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:y9f0t3hc9gy1$.dlg@ajk.cija...

> ISIA - 05.05. - 08:07

Godzina nadeslania jest niewlasciwa. Ja o tej porze to mam mozg podlaczony
do ladowarki...

> 2.
> > "Czasami mam gorączkę, a ciągnę na lekcje jak żołnierz na
>

> Halina Snopkiewicz, "Słoneczniki", Lilka Sagowska.
> Uznawałem wszelkie wersje imienia: pełną (Lidia), zdrobniałą
> (Lidka) i główną (Lilka).
> Elementem naprowadzającym byli partyzanci. Jeśli ktoś czytał -
> powinien zapamiętać ich wyczyny.

No to wyczyny zapamietalam! Nie zapamietalam tylko tytulu ksiazki... ;-(

> > 3.
> > "- Zebraliśmy zaledwie dwadzieścia siedem 'połówek' w ciągu

> Odpowiedź: Ewa Białołęcka i "Tkacz Iluzji".

To dopiero w kolejce do czytania. :-)

> > 4.
> > "Zastanawiał się nad taktyką i składem Rady Szkolnej. Z pewnością

> Odpowiedź: autor - Tom Sharpe. Problem natomiast był z tytułem.
> Jedna odpowiedź kompletna

To byla jedna z niewielu odpowiedzi, ktorych bylam pewna na 100%.
Zebranie Rady to jeden z nielicznych, niestety, kawalkow, ktory mnie w tej
ksiazce zachwycil.

> > 5. "Urwał nagle i zdumiony spojrzał pod okno. Pan z nabrzmiałą

> 5 prawidłowych odpowiedzi i dwie połówki (tytuł)


> W Porańskiego nie trafił nikt.

A bo wszyscy film najbardziej pamietaja - i Wilhelmi sie jakos tak sam
narzuca :-)

> razy tytuł. I strzał w "Buszującego w zbożu". Chyba będę to musiał
> wreszcie przeczytać.

Iiiiii, lepiej nie... IMHO ksiazka nie ma szans sie podobac osobom
powyzej -nastego roku zycia.

> > 8.
> > "- Jutro jesteś zapisana na egzamin z kodeksu, za dwa dni masz
>

> Odpowiedź: Thomas Harris, "Milczenie owiec", Clarice Starling i
> Akademia FBI w Quantico.

Ech, nawet mi do glowy nie przyszlo takie skojarzenie... to ja jestem kisiel
;-(

> > 10.
> > "Filozofia? Filozof? nad wejściem do Collegium Broscianum, gdzie

> Myślałem, że wskazówki typu "Nie jestem Mistykiem, a więc


> Gnostykiem czyli Magiem i Hermeneitą. Jestem studentką
> antropologii" (te wielkie litery przy Bardzo Mądrych i
> Bardzo Efektownych Określeniach oraz płeć) i wzmianka o UJ, jakoś
> Was naprowadzą na autorkę

No i naprowadziles :-D

> > 12.
> > "(...) - Wcale nie! Bo kiedy po Warszawie rozeszła się wieść, że
>

> Odpowiedź: Bolesław Prus, "Lalka", Stanisław Wokulski.
> 8 odpowiedzi pełnych plus dwie bez nazwiska Wokulskiego.
> Jak na lekturę - nieźle :-)

Czytalam 15 lat temu, nie podobalo mi sie, a jednak cos mi uparcie mowilo,
ze to to...
Moze to jakos samo do mozgu przenika? ;-)

> > 14.
> > "Zanim dostałem się do Domu Życia, musiałem złożyć egzaminy na

> Odpowiedź: Mika Waltari, "Egipcjanin Sinuhe". A główny bohater
> został trepanatorem.

O, to chyba powinnam przeczytac w koncu :-)

> > 15.
> > "- Czym się pan zajmuje?
>

> Sądziłem, że to będzie łatwe pytanie, a tu... 1 pełna odpowiedź
> oraz dwie z podaniem tytułu i autora.

Bo nudne, zle napisane i nikt tego nie czyta? ;-)
(dobra, dobra, nie lubie Eco jak malo kogo...)

> > 16.
> > "Panie i panowie! Zostałem oto zaproszony do wygłoszenia przed
>

> Odpowiedź: Stanisław Dygat, "Jezioro Bodeńskie", Konstancja.
> Dobra, wiem, że "szkoła" mogła sugerować inne książki (był
> strzał w "Ferdydurke", ale... Liczyłem, że zdanie "tymczasem
> wybuchła wojna i dostałem się do niewoli" przypomni się tym,
> którzy czytali - nim powieść się zaczyna, nim się kończy, zdanie
> owo powtarza się w tej książce paręnaście razy.

Tym co nie czytali to nie przypomnialo... ;-)
Ale stwierdzili, ze przeczytaja, bo fragment wielce zachecajacy.

> > 17.
> > "No i tak to się zaczyna. Nazajutrz rano - zdumiewający pośpiech -
>

> Pytanie-rzeźnia. :-))
> Jedyna prawidłowa odpowiedź napłynęła dziś bladym świtem (a już
> myślałem, że nikt nie trafi)

To jakas premia powinna za to byc, nie? ;-)

> No to, odpowiadam, żeby Zuzanka mogła spokojnie spać :-)
> "Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
> A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
> został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.

IMVHO wcale nie 'zostal zmuszony'. Mogl przeprosic i zostac. To dla mnie
jedna z ogromnej rzeszy niejasnych psychologicznie elementow tej powiesci -
mydlkowaty i niewyrazny pan profesor nagle ni z tego ni z owego unosi sie
honorem w momencie gdy niewielkie spuszczenie glowy uratowaloby mu dupe ;-)

> > 19.
> > "- Jak liczne będzie moje audytorium?

> Zastanawiałem się, czy nie powinienem wyciąć nazwiska Morrisa


> Zappa, bo przecież pojawiał się on także w "Zamianie", a
> charakterystyczny jest bardzo, ale jak się okazało - chyba
> powinienem dołożyć nazwisko jego rozmówcy.

Charakterystyczny jest, dlatego poznalam, chociaz przeczytalam na razie
jakies ze 20 stron 'Zamiany'.

> I to tyle, droga młodzieży. No, dobra, może nie było to
> najłatwiejsze, ale przecież aż takie trudne też nie?

Nie, nie. Latwe bylo i sympatyczne bardzo :-)
Spodziewalam sie co prawda Gomulickiego i Gombrowicza, ale ze mi nic do nich
nie pasowalo to i nie strzelalam.

Pozdrawiam
ISIA

AJK

unread,
May 7, 2004, 4:32:37 AM5/7/04
to
06-05-2004 o godz. 21:45 Yola napisała:

>> Tzn. mam już pomysł na temat,
>
> Te-mat, te-mat! Te-mat! TE-MAT!!!

U-dział! U-dział! U-DZIAŁ :-)

--
AJK

AJK

unread,
May 7, 2004, 4:32:41 AM5/7/04
to
06-05-2004 o godz. 21:57 ISIA napisała:

>> ISIA - 05.05. - 08:07
> Godzina nadeslania jest niewlasciwa. Ja o tej porze
> to mam mozg podlaczony do ladowarki...

A rzeczywiście. Bat pokazał mi na belce dwie godziny obok siebie. Każdą
inną. W pozostałych przypadkach godzina przed nawiasem i w nim były
identyczne. Tutaj się różniły.
10:07



>> I strzał w "Buszującego w zbożu". Chyba będę to
>> musiał wreszcie przeczytać.
> Iiiiii, lepiej nie... IMHO ksiazka nie ma szans sie podobac
> osobom powyzej -nastego roku zycia.

Ja jestem jedyny w swoim rodzaju :-)
Poza tym za często spotykam się z tym tytułem w różnych miejscach.
Spróbuję.

>>> 15.
>>> "- Czym się pan zajmuje?
>> Sądziłem, że to będzie łatwe pytanie, a tu... 1 pełna
>> odpowiedź oraz dwie z podaniem tytułu i autora.
> Bo nudne, zle napisane i nikt tego nie czyta? ;-)
> (dobra, dobra, nie lubie Eco jak malo kogo...)

Zaprawdę, powiadam Ci, niewiasto: błądzisz :-)


>>> 16.
>>> "Panie i panowie! Zostałem oto zaproszony do wygłoszenia przed
>> Odpowiedź: Stanisław Dygat, "Jezioro Bodeńskie", Konstancja.

> Tym co nie czytali to nie przypomnialo... ;-)
> Ale stwierdzili, ze przeczytaja, bo fragment wielce zachecajacy.

Moim zdaniem warto przeczytać. Może nie zaraz "koniecznie", ale warto.
Dygat to pokolenie trącące lekko przedwojenną narracją, co może trochę
męczyć, ale w "Jeziorze Bodeńskim" pozwolił zaszaleć wyobraźni i
humorowi. Wykład jako całość - perełka.
A bracia Krupscy... lepiej nie mówić. I lepiej nie mieć takich w
sąsiedztwie.


>>> 17.
>>> "No i tak to się zaczyna. Nazajutrz rano - zdumiewający

>> Pytanie-rzeźnia. :-))
>> Jedyna prawidłowa odpowiedź napłynęła dziś bladym świtem
>> (a już myślałem, że nikt nie trafi)
>
> To jakas premia powinna za to byc, nie? ;-)

Mhmm... I za całościową Gretkowską pewnie takoż, za... i... no i za...
Chociaż w ten sposób chyba wszyscy załapaliby się na jakąś premię i
byłoby sprawiedliwie. Zresztą wtedy to ja akurat nie miałem głowy do
premii, bo zajęty byłem dawaniem plamy. :-)


>> "Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
>> A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
>> został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.

> IMVHO wcale nie 'zostal zmuszony'. Mogl przeprosic i zostac.

Mógł. Ale nie przeprosił i w takim układzie musiał odejść.

> To dla mnie jedna z ogromnej rzeszy niejasnych psychologicznie
> elementow tej powiesci - mydlkowaty i niewyrazny pan profesor
> nagle ni z tego ni z owego unosi sie honorem w momencie gdy
> niewielkie spuszczenie glowy uratowaloby mu dupe ;-)

Mnie to nie zgrzytało, takie zachowanie wręcz pasowało mi do niego.
I w tym momencie poczułem do niego gram sympatii. Niestety obywatel
noblista musiał mi swoimi zapędami "psychologicznymi" zamienić ten gram
sympatii w 16 ton niechęci. Do siebie i do postaci.

Zresztą Coetzee w ogóle do mnie nie trafia. Inaczej: trafia do mnie
zwykle pierwszych 30-50 stron. Potem już tylko rwę włosy z głowy,
zgrzytam zębami i jęczę: "Tak spieprzyć temat, tak wykoszmarzyć, tak
zanudzić..."

> Charakterystyczny jest, dlatego poznalam, chociaz
> przeczytalam na razie jakies ze 20 stron 'Zamiany'.

Oj, czytaj dalej, czytaj. Warto, moim zdaniem.


>> I to tyle, droga młodzieży. No, dobra, może nie było to
>> najłatwiejsze, ale przecież aż takie trudne też nie?
> Nie, nie. Latwe bylo i sympatyczne bardzo :-)

O, widzicie? To jest konstruktywne podejście. Za takie coś premia by
się należała :-)


--
AJK

Yola

unread,
May 7, 2004, 5:44:44 AM5/7/04
to
In news:7n63cufga8ci$.dlg@ajk.cija,
our lives have been enlightened by AJK's words:

> U-dział! U-dział! U-DZIAŁ :-)

W Twoim czytałam trzy, z czego Lalkę niedokładnie, więc nie rozpoznałam. Nie
miałam nawet w co strzelać.
-Yola-

Maria Miller

unread,
May 7, 2004, 6:29:25 AM5/7/04
to
Jan Rudziński wrote:
>
> > A 'sauvage bidel z las', to nie z 'niebieskiego mundurka' wlasnie?
>
> Ja to znam z Wańkowicza, który zaklina się, że naprawdę miał taki wpis
> w dzienniczku...
>

A chyba masz racje. Nieszczesny nauczyciel od francuskiego mu wpisal.
Nie wiem czemu z Gomulickim mi sie pomylilo.

M.M.

AJK

unread,
May 7, 2004, 9:53:18 AM5/7/04
to
07-05-2004 o godz. 11:44 Yola napisała:

>> U-dział! U-dział! U-DZIAŁ :-)
>
> W Twoim czytałam trzy, z czego Lalkę niedokładnie,
> więc nie rozpoznałam. Nie miałam nawet w co strzelać.

Eeee tam. Przecież nie chodzi o to, żeby koniecznie trafiać, tylko o to
zabawę. Dobre pudło potrafi być lepsze od celnego strzału, że przypomnę
niektóre sf-golfowe odpowiedzi (z których dłuuugo będę pamiętał imię
konia Jaskra :-))

--
AJK (który jeśli nie wie, odpowiada "obok" i świetnie się bawi. Mogę
być ostatni, co mi tam :-))

Szymon Sokół

unread,
May 7, 2004, 12:32:29 PM5/7/04
to

Bo u Gomulickiego był taki nauczyciel, który mówił bardzo łamaną polszczyzną,
Effelberger się nazywał czy jakoś tak, i miał w zwyczaju leniwych uczniów
obrzucać epitetami: "Oszol! Barrran! Wól!". AFAIR to rozmowie z nim Zabacuł
zawdzięczał swoje przezwisko.

ISIA

unread,
May 8, 2004, 7:11:32 AM5/8/04
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:1j0rv18uqoou4$.dlg@ajk.cija...

> 06-05-2004 o godz. 21:57 ISIA napisała:
> >> I strzał w "Buszującego w zbożu". Chyba będę to
> >> musiał wreszcie przeczytać.
> > Iiiiii, lepiej nie... IMHO ksiazka nie ma szans sie podobac
> > osobom powyzej -nastego roku zycia.
>
> Ja jestem jedyny w swoim rodzaju :-)
> Poza tym za często spotykam się z tym tytułem w różnych miejscach.
> Spróbuję.

Jak ci nie szkoda czasu to probuj :-)
Z drugiej strony jest w Stanach lektura szkolna, wiec moze tylko ja nie
docenilam geniusza ;-)

> >>> 15.
> >>> "- Czym się pan zajmuje?
> >> Sądziłem, że to będzie łatwe pytanie, a tu... 1 pełna
> >> odpowiedź oraz dwie z podaniem tytułu i autora.
> > Bo nudne, zle napisane i nikt tego nie czyta? ;-)
> > (dobra, dobra, nie lubie Eco jak malo kogo...)
>
> Zaprawdę, powiadam Ci, niewiasto: błądzisz :-)

DGCC, jak to mowia ;-)

> >> "Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
> >> A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
> >> został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.
>
> > IMVHO wcale nie 'zostal zmuszony'. Mogl przeprosic i zostac.
>
> Mógł. Ale nie przeprosił i w takim układzie musiał odejść.

Ale nie nazwalabym tej sytuacji przymusem, mial wybor.

> Zresztą Coetzee w ogóle do mnie nie trafia. Inaczej: trafia do mnie
> zwykle pierwszych 30-50 stron. Potem już tylko rwę włosy z głowy,
> zgrzytam zębami i jęczę: "Tak spieprzyć temat, tak wykoszmarzyć, tak
> zanudzić..."

No to mnie przekonales, bo chcialam mu dac druga szanse, ale chyba sobie
daruje :-)

> > Charakterystyczny jest, dlatego poznalam, chociaz
> > przeczytalam na razie jakies ze 20 stron 'Zamiany'.
>
> Oj, czytaj dalej, czytaj. Warto, moim zdaniem.

Jak mam duzo ksiazek do wyboru to je sobie tak 'nadgryzam' po kawalku i jak
juz wiem czego sie spodziewac, czeka na odpowiedni nastroj :-)

> >> I to tyle, droga młodzieży. No, dobra, może nie było to
> >> najłatwiejsze, ale przecież aż takie trudne też nie?
> > Nie, nie. Latwe bylo i sympatyczne bardzo :-)
>
> O, widzicie? To jest konstruktywne podejście. Za takie coś premia by
> się należała :-)

Trzymam za slowo ;-)

Pozdrawiam
ISIA

AJK

unread,
May 8, 2004, 4:11:39 PM5/8/04
to
08-05-2004 o godz. 13:11 ISIA napisała:

>>>> "Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
>>>> A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
>>>> został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.
>>
>>> IMVHO wcale nie 'zostal zmuszony'. Mogl przeprosic i zostac.
>>
>> Mógł. Ale nie przeprosił i w takim układzie musiał odejść.
>
> Ale nie nazwalabym tej sytuacji przymusem, mial wybor.

Zgadza się. Do pewnego momentu. W momencie, w którym go dokonał -
musiał odejść. Zresztą wybór... Masz powiedzieć/napisać coś, w co nie
wierzysz, bo tak ci każemy albo wynocha. Czy to naprawdę wybór?
Ale zdaje się, że wpadamy w niuanse :-)


>> Zresztą Coetzee w ogóle do mnie nie trafia. Inaczej: trafia do mnie
>> zwykle pierwszych 30-50 stron. Potem już tylko rwę włosy z głowy,
>> zgrzytam zębami i jęczę: "Tak spieprzyć temat, tak wykoszmarzyć, tak
>> zanudzić..."
> No to mnie przekonales, bo chcialam mu dac druga szanse,
> ale chyba sobie daruje :-)

Pamiętam swój warkot, kiedy dałem mu kolejną szansę przy "Czekając na
barbarzyńców". Zaczęło się nieźle, zapowiadało się dość ciekawie, szło,
szło... a potem jak Coetzee nie gruchnie swoimi "fylozofiami", jak nie
przywali "głębią wewnątrz głębi w głębi", przewidywalną akcją,
schematami, sztampą, pompą... Dociągnąłem do końca i był to spory
wyczyn z mojej strony.
Oj, dobra, wiem, że "de gustibus...". No to wg mnie facet ma dobre
pomysły, niezłe początki, a potem... Jakby uczęszczał na jakiś kurs
pisarski, z którego zrezygnował po 1/3.


> Jak mam duzo ksiazek do wyboru to je sobie tak 'nadgryzam'
> po kawalku i jak juz wiem czego sie spodziewac, czeka na
> odpowiedni nastroj :-)

Oj, nie, nie ze mną... Jeśli zacznę - kończę. No, zdarza się, że czytam
trzy książki na raz i to mi załatwia kwestie nastrojowe :-)

>>> Nie, nie. Latwe bylo i sympatyczne bardzo :-)
>> O, widzicie? To jest konstruktywne podejście. Za takie coś
>> premia by się należała :-)
> Trzymam za slowo ;-)

"By" - tryb warunkowy :-)
Ale nastepnym razem... Kto wie? :-)

--
AJK

ISIA

unread,
May 8, 2004, 6:38:29 PM5/8/04
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:1vkauths6rbvz$.dlg@ajk.cija...

> 08-05-2004 o godz. 13:11 ISIA napisała:
>
> >>>> "Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
> >>>> A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
> >>>> został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.
> >>
> >>> IMVHO wcale nie 'zostal zmuszony'. Mogl przeprosic i zostac.
> >>
> >> Mógł. Ale nie przeprosił i w takim układzie musiał odejść.
> >
> > Ale nie nazwalabym tej sytuacji przymusem, mial wybor.
>
> Zgadza się. Do pewnego momentu. W momencie, w którym go dokonał -
> musiał odejść. Zresztą wybór... Masz powiedzieć/napisać coś, w co nie
> wierzysz, bo tak ci każemy albo wynocha. Czy to naprawdę wybór?
> Ale zdaje się, że wpadamy w niuanse :-)

Profesor nie sprawial wrazenia osoby, ktora jakos szczegolnie ma obsesje
gloszenia prawdy, wiec to byla raczej jego fanaberia.
Ale OK, zostawmy to ;-)

> >> Zresztą Coetzee w ogóle do mnie nie trafia. Inaczej: trafia do mnie
> >> zwykle pierwszych 30-50 stron. Potem już tylko rwę włosy z głowy,
> >> zgrzytam zębami i jęczę: "Tak spieprzyć temat, tak wykoszmarzyć, tak
> >> zanudzić..."
> > No to mnie przekonales, bo chcialam mu dac druga szanse,
> > ale chyba sobie daruje :-)
>
> Pamiętam swój warkot, kiedy dałem mu kolejną szansę przy "Czekając na
> barbarzyńców". Zaczęło się nieźle, zapowiadało się dość ciekawie, szło,
> szło... a potem jak Coetzee nie gruchnie swoimi "fylozofiami", jak nie
> przywali "głębią wewnątrz głębi w głębi", przewidywalną akcją,
> schematami, sztampą, pompą... Dociągnąłem do końca i był to spory
> wyczyn z mojej strony.
> Oj, dobra, wiem, że "de gustibus...". No to wg mnie facet ma dobre
> pomysły, niezłe początki, a potem... Jakby uczęszczał na jakiś kurs
> pisarski, z którego zrezygnował po 1/3.

Dobra, juz mi wiecej odlecania nie trzeba ;-)

> > Jak mam duzo ksiazek do wyboru to je sobie tak 'nadgryzam'
> > po kawalku i jak juz wiem czego sie spodziewac, czeka na
> > odpowiedni nastroj :-)
>
> Oj, nie, nie ze mną... Jeśli zacznę - kończę. No, zdarza się, że czytam
> trzy książki na raz i to mi załatwia kwestie nastrojowe :-)

Ja mam stale w czytaniu tak z 10 (plus czasopisma), ale i nastrojow
odpowiednio do plci ;-)

> >>> Nie, nie. Latwe bylo i sympatyczne bardzo :-)
> >> O, widzicie? To jest konstruktywne podejście. Za takie coś
> >> premia by się należała :-)
> > Trzymam za slowo ;-)
>
> "By" - tryb warunkowy :-)
> Ale nastepnym razem... Kto wie? :-)

Och, sprobowac nie zaszkodzi ;-)

Pozdrawiam
ISIA

Grzegorz Bednarczyk

unread,
May 9, 2004, 6:26:15 AM5/9/04
to
AJK wrote:

> Trzy odpowiedzi zawierające autora i tytuł. I jedna pełna.
> Zastanawiające, że jedynej pełnej odpowiedzi udzielił absolwent
> mojego macierzystego wydziału. "Mały światek"... genius loci? :-)

Biorąc pod uwagę wyniki tego konkursu - w moim wypadku oszałamiająco
dobre, porównując z poprzednimi tutejszymi i syffgolfami - to ja
rzeczywiście w to uwierzę :) Kibicować w następnych zatem będę, żebyś
jak najwięcej organizował :)
Pozdrowienia
--
--
Grzegorz Bednarczyk (skądinąd tym razem)
http://jazon.hist.uj.edu.pl/~gb/

AJK

unread,
May 9, 2004, 4:32:44 PM5/9/04
to
09-05-2004 o godz. 0:38 ISIA napisała:

>>> No to mnie przekonales, bo chcialam mu dac druga szanse,
>>> ale chyba sobie daruje :-)
>>
>> Pamiętam swój warkot, kiedy dałem mu kolejną szansę przy "Czekając
>> na barbarzyńców". Zaczęło się nieźle, zapowiadało się dość
>> ciekawie, szło, szło... a potem jak Coetzee nie gruchnie swoimi
>> "fylozofiami", jak nie przywali "głębią wewnątrz głębi w głębi",
>> przewidywalną akcją, schematami, sztampą, pompą... Dociągnąłem do
>> końca i był to spory wyczyn z mojej strony.
>> Oj, dobra, wiem, że "de gustibus...". No to wg mnie facet ma dobre
>> pomysły, niezłe początki, a potem... Jakby uczęszczał na jakiś kurs
>> pisarski, z którego zrezygnował po 1/3.
>
> Dobra, juz mi wiecej odlecania nie trzeba ;-)

Ej, tylko żeby potem nie było na mnie :-) Ja tu tylko własnym gustem
świecę, a moje prywatne sądy to nie prawda objawiona[1]. Gdyby mój gust
miał być normą obowiązującą... Oj, pozmieniałyby się katologi w
bibliotekach, pozmieniały... :-)

--
AJK ([1] jeszcze nie ;-))

ISIA

unread,
May 10, 2004, 12:48:08 PM5/10/04
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:vww5uaab...@ajk.cija...

> 09-05-2004 o godz. 0:38 ISIA napisała:
>
> >>> No to mnie przekonales, bo chcialam mu dac druga szanse,
> >>> ale chyba sobie daruje :-)
> >>
> >> Pamiętam swój warkot, kiedy dałem mu kolejną szansę przy "Czekając
> >> na barbarzyńców". Zaczęło się nieźle, zapowiadało się dość
> >> ciekawie, szło, szło... a potem jak Coetzee nie gruchnie swoimi
> >> "fylozofiami", jak nie przywali "głębią wewnątrz głębi w głębi",
> >> przewidywalną akcją, schematami, sztampą, pompą... Dociągnąłem do
> >> końca i był to spory wyczyn z mojej strony.
> >> Oj, dobra, wiem, że "de gustibus...". No to wg mnie facet ma dobre
> >> pomysły, niezłe początki, a potem... Jakby uczęszczał na jakiś kurs
> >> pisarski, z którego zrezygnował po 1/3.
> >
> > Dobra, juz mi wiecej odlecania nie trzeba ;-)
>
> Ej, tylko żeby potem nie było na mnie :-)

Jakby co to kotem poszczuje ;-)

> Ja tu tylko własnym gustem
> świecę, a moje prywatne sądy to nie prawda objawiona[1]. Gdyby mój gust
> miał być normą obowiązującą... Oj, pozmieniałyby się katologi w
> bibliotekach, pozmieniały... :-)
>
> --
> AJK ([1] jeszcze nie ;-))

He he... :-D

Pozdrawiam
ISIA

Ewa 'Srebrna' Marczyńska-Goldstein

unread,
May 10, 2004, 2:09:13 PM5/10/04
to
Na pl.rec.ksiazki, AJK splodzil(a) nastepujacy tekst:

> > W Twoim czytałam trzy, z czego Lalkę niedokładnie,
> > więc nie rozpoznałam. Nie miałam nawet w co strzelać.
> Eeee tam. Przecież nie chodzi o to, żeby koniecznie trafiać, tylko o to
> zabawę. Dobre pudło potrafi być lepsze od celnego strzału, że przypomnę
> niektóre sf-golfowe odpowiedzi (z których dłuuugo będę pamiętał imię
> konia Jaskra :-))

Sluze nastepnym konkursem z tego gatunku, jezeli ktos sobie tylko
zazyczy...

Ewa 'Srebrna' Marczyńska-Goldstein ~*~ srebrna(małpa)kni(.)ae(.)krakow(.)pl
--
"...zasada doraźnej korzyści. To znaczy - brać co nasze i w krzaki
prof. Tadeusiewicz, fragment wykładu

0 new messages