UWAGA: FUT nie ustawiony bo nie umiem :( więc proszę sprawdzać czy mail
idzie pod odpowiedni adres.
Proszę nie ściągać, termin nadsyłania odpowiedzi północ 8.05 - myślę że
wszyscy już wrócą po długim weekendzie.
Pytań 11 - do zdobycia po jednym punkcie za autora i tytuł. Łącznie 22
punkty.
1.
MIELONE KOTLETY
Rozmiękczyć bułeczkę w wodzie albo mleku.
Wycisnąć starannie, skręcić przez maszynkę.
A kiedy już masz to za sobą, człowieku,
wraz z mielonym wymieszaj! Pieprzu odrobinkę
i soli tam dodaj! I całe jajeczko,
żeby nam się scaliło to mięso z bułeczką!
Podsmażyć cebulkę, by smak był ostrzejszy,
rumianą wraz z tłuszczem dodać zawsze warto!
A później formować kotlety. Dla Zuzanny - mniejszy,
a wszystkie obtoczyć bułką suchą, tartą!
Na tłuszczu gorącym po dwóch stronach smażyć
i pilnować, by niezbyt je przypiec - po pierwsze,
a po drugie - przez cały czas marzyć,
żeby lepsze były niż te moje wiersze.
2.
Codziennie przychodziło kilkaset paczek, a żadna nie ważyła mniej jak dwa
kilogramy, przeciętne paczki miały cztery - pięć kilogramów. Byli ludzie
mądrzy, którzy przysyłali paczki małe, ale często. Rodzina Genka
Kuczyńskiego z Piastowa pod Warszawą wysyłała codziennie jedną paczkę
jednokilogramową. Było tam pół kilograma chleba, a może nawet więcej - do
tego dziesięć dekagramów tłuszczu, ze dwadzieścia dekagramów wędliny,
kilkanaście papierosów i inne drobiazgi. Paczki były numerowane i on zawsze
wiedział, czy dostaje wszystkie. Dobra strona takiego systemu polegała na
tym, że z takiej małej paczki nic nie kradli i więzień otrzymywał ją w
całości. Duże paczki były okradane przez więźniów, którzy pracowali w
paczkarni - ale to była niewielka kradzież, bo co mogło zabrać nieoficjalnie
kilku ludzi pracujących w paczkarni? Niewiele. Właściwa kradzież odbywała
się oficjalnie, przy wydawaniu, w obecności właściciela. Esesman wysypywał
zawartość paczki na stół i jeśli była to paczka mała - kazał zabierać; lecz
gdy była to duża, kilkukilogramowa paka - kroił. Ze dwa kilogramy boczku -
chlast na pół i jedną połowę rzucał za siebie pod ścianę. Trzy pęta suchej
kiełbasy - łup na kupę jedno albo dwa pęta. Ciasto - rżnął, kura pieczona -
cała na kupę. I tak z każdym lepszym produktem.
3. Teściowie, jak sądzę, byli ludźmi bogatymi, aczkolwiek po wojnie już
służby nie trzymali i teściowa sama robiła wszystko. Przed wojną bywało
różnie, od jednej służącej do dwóch i bony do dzieci, ale poniższe
wydarzenie musiało chyba zaistnieć przy jednej. Goście siedzieli przy stole,
teściowa zwróciła się do sługi:
- Podaj, Maryniu, herbatę.
- Kiej ni mo sensu, proszę pani - odparło na to dziewczę grzecznie.
Teściowej podobno zrobiło się gorąco.
- Ja cię nie pytam, czy jest sens, czy go nie ma - rzekła głosem spiżowym. -
Proszę podać herbatę!
- Kiej mówię przecie pani, że ni mo sensu!
Zanim się okazało, że zabrakło świeżo zaparzonej esencji, teściowa przeżyła
katusze. Jej ambicją była doskonałość tak sług, jak i gospodarstwa,
kompromitacja zaś nastąpiła przy obcych osobach.
4.
Półmiski jak zwykle napełniły się potrawami. Kuchenne skrzaty powyjmowały
chyba wszystko, co było pochowane w spiżarni na specjalne okazje. Takiej
różnorodności potraw A nigdy jeszcze nie widział, zwłaszcza że niektóre były
na pewno zagraniczne.
- Co to jest? - spytał B, wskazując na wielki półmisek z jakimiś
skorupiakami w sosie, stojący obok imponującego puddingu z siekanego mięsa.
- Bouillabaisse - odpowiedziała C.
- I ja ciebie też! - zawołał B.
- To francuskie danie - dodała C - Jadłam to dwa lata temu podczas wakacji,
jest bardzo smaczne.
- Wierzę ci na słowo - rzekł B, nakładając sobie porcję puddingu.
5.
Baronowa von Botzenheim usiadła na podanym jej krześle przy łóżku X i
rzekła:
- Ceśki solniesz tobra solniesz, kalika być topry solniesz. Barso libić
caśki Austriak.
Przy tych słowach głaskała X po jego nie golonej twarzy i mówiła dalej:
- Ja witać wsistko w gazeta, ja psinosić jeść, papu, palić, pić. Ceśki
Sośnierz topra solniesz. Johann, kommen Sie hier!
Kamerdyner, przypominający swoimi bokobrodami zbójnika Babińskiego,
przyciągnął ku łóżku olbrzymi kosz, podczas gdy towarzyszka starej
baronowej, wysoka dama o zapłakanej twarzy, przysiadła na łóżku podpierała X
słomianą poduszą, bo sobie uroiła, że tak właśnie trzeba dogadzać chorym
bohaterom.
Tymczasem baronowa wyjmowała z kosza prezenty. Tuzin pieczonych kurcząt
pozawijanych w różową bibułkę i poprzewiązywanych czarno-żółtą wstążką
jedwabną, dwie butelki jakiegoś wojennego likieru z etykietką "Gott strafe
England!" Na drugiej stronie etykiety był obrazek Franciszka Józefa i
Wilhelma, trzymających się za ręce, jakby bawili się w zajączka.
6.
- Proszę siadać! Niechajże państwo siadają! Panna młoda ze swoją swanią! Pan
młody ze swoim swatem! Druga swania i drugi swat razem! Pierwsza panna
drużka! Gdzie pierwsza panna drużka? Proszę za mną! ślicznie proszę! Druga
panna drużka z drugim panem drużbantem. Trzecia panna drużka z trzecim panem
drużbatem. Muzyka! hej! słyszycie tam, muzykusy! Zaniewscy, hej! siadać na
tę bryczkę. tam. za asystą!...
I tak dalej, i tak dalej, przez dobry kwadrans, aż na koniec wszystko razem
gruchnęło, zabrzmiało, zatętniło, wybuchnęło muzyką, śmiechem, krzykami,
parskaniem koni i z gęstego tumanu kurzawy, który wzbił się nad Fabianowi
zagrodą, wytoczyło się na gładki, spłowiały kobierzec uścielający szerokie
pole, pod bladozłote słońce, w przejrzyste jak kryształ powietrze.
W zagrodzie Fabiana przecież nie zapanowała zupełna cisza. Przynajmniej
połowa zebranego towarzystwa pozostała tu i raczyła się żywnością
rozstawioną na stołach, przy których potem, aż do zachodu słońca coraz
zmieniali się biesiadnicy. Do rosołów, pieczeni, kiełbas, naleśników,
makaronów, przeplatanych umiarkowanie popijanym miodem i piwem, zasiadano,
dla ciasnoty miejsca, partiami z pary dziesiątków osób składanymi. Gdy jedni
w świetlicy zajadali, inni, czekając na kolej swoją lub ją odbywszy, w
ogrodzie i na drodze przechadzali się, zalecali, gwarzyli.
7.
Krzyżacy i Krzyżaczki wydali stosowne okrzyki, dwóch starszych nawet
zapytało, czy obrazki są na sprzedaż, Lula się obruszyła i można było
wreszcie przystąpić do kaszanki z piwem.
Kaszanka się sprawdziła, podobnie kiełbasa myśliwska zaprezentowana
kłamliwie jako własnego wędzenia, miód rzekomo z pasieki sąsiada, jajka
faszerowane (rzekomo od naszych kur), masło (rzekomo z mleka od sąsiedzkiej
krowy) i konfitury (oczywiście rzekomo własnej roboty) podane do bułeczek
drożdżowych, naprawdę upieczonych przez Lulę i Ewę. Niemcy byli zachwyceni,
a miary ich zachwytu dopełniła babcina nalewka wiśniowa (ten przeczasiały
kirsz z delikatesów), zaserwowany w wytwornym szkle przez Wiktora.
Jeden z tych najstarszych Niemców, którzy chcieli kupić obrazki, poprosił
nawet babcię o przepis na nalewkę. Oryginalny smak - mówił po niemiecku, ale
to akurat łatwo było zrozumieć. Babcia jednakże dała mu odpór, stwierdzając
bardzo godnie, że to tradycja rodzina, produkt lokalny i można się tego
produktu napić wyłącznie tu.
8.
W chwili gdy X położył rękę na klamce, jakiś obcy głos kazał mu wejść.
Usłuchał.
Był to jego własny pokój. To nie ulegało wątpliwości. Ale zaszła w nim
dziwna zmiana!
Ściany i sufit były przystrojone zielonymi gałęziami, tak że cały pokój
wyglądał jak altana ozdobiona mnóstwem purpurowych jagód. Liście bluszczu,
jemioły i ostrokrzewu odbijały światło i wyglądały jakby mnóstwo małych
zwierciadeł. Na kominku płonął tak silny ogień, jakiego za czasów X i
Marleya, od wielu, wielu lat nie znał.
Na podłodze był urządzony jakby tron ułożony z indyków, gęsi, kaczek,
dziczyzny, wielkich kawałów pieczeni, prosiąt, długich wianków kiełbas,
puddingów, beczułek z ostrygami, pieczonych kasztanów, różowych jabłek,
soczystych pomarańczy, apetycznych gruszek, olbrzymich placków i naczyń z
wrzącym ponczem - a wszystko to napełniało cały pokój przedziwnym zapachem.
Na tym tronie rozparł się wygodnie, wspaniale wyglądający, wesołego oblicza
olbrzym. W ręku trzymał płonącą pochodnię w kształcie rogu obfitości i
unosił ją wysoko, aby oświecić X w chwili, gdy ostrożnie zaglądał do pokoju.
- Wejdź! - zawołał ów duch. - Wejdź, przyjacielu, musimy się przecież
poznać.
X wszedł nie bez trwogi i pochylił głowę przed zjawą.
Nie był to już ten śmiały, niczego nie obawiający się, dawny X; teraz,
chociaż oczy ducha pełne były pogody i łagodności, to jednak unikał jego
spojrzenia.
9.
- Czy coś się stało? - zapytała Akwila.
- Co? - Panna Tyk wyglądała tak, jakby zapomniała o obecności dziewczynki. -
O.. nie. Ja tylko... myślałam. posłuchaj, może byśmy poszły coś zjeść.
Przez chwilę wydawało się, że w gospodzie nie ma żywej duszy, ale panna Tyk
zawędrowała do kuchni i znalazła tam kobietę, która obiecała im kilka
maślanych bułek i herbatę. Kobieta sama była zdziwiona swoimi słowami, bo
wcześniej nie zamierzała niczego podawać, tak się składało, że był to jej
wolny dzień aż do przyjazdu powozu, ale panna Tyk umiała pytania zadawać w
ten sposób, by otrzymywać odpowiedzi, których sobie życzyła.
Czarownica poprosiła także o jedno świeże niegotowane jajko w skorupce.
Wiedźmy też nie najgorzej sobie radzą z prośbami, na które druga osoba nie
odpowie pytaniem "dlaczego"
10.
Po upływie półgodziny marchewka gotowała się na małym ogniu, obrane
ziemniaki czekały swojej kolejki, a A doprowadzała wnętrze kuchni do
porządku. Z całą pewnością nie było to zajęcie, które by korespondowało z
jej aktualnym stanem ducha. Pracę tę wykonać miała B, i to wczoraj
wieczorem, ale od podobnych czynności migała się tak konsekwentnie, że nie
budziło to już nawet niczyjego zdziwienia. A przypasała fartuch, westchnęła
z odrazą i odkręciła kran z gorącą wodą. Zakrzepły tłuszcz, kawałki makaronu
i strzępki kapusty. Ohyda. Kiedy odszorowała pierwszy talerz, do kuchni
weszła B zjawiskowo piękna w swojej nowej sukni uszytej z dwóch wielkich
tureckich chust.
(.)
- Co robisz? - spytała nie patrząc w stronę A. - Zmywasz?
- Nie - odparła nagle A i zakręciła kran. - Nie, nie zmywam.
- Zwariowałaś? I co, będą tak stały te gary? - zatroszczyła się B.
- Nie będą. Bo ty je umyjesz.
- Ja?
- Ty! - wrzasnęła A.
- Nie mogę - rzekła B pobłażliwie. - Właśnie pomalowałam paznokcie.
- Ja też! - krzyknęła A. Wyrwała jej buteleczkę z lakierem i zgrzytając
zębami, przejechała sobie pędzelkiem po wszystkich palcach pod rząd.
11.
Maćkowi jednakże zrobiło się zaraz nazajutrz znakomicie lepiej. Spał do
późna, a zbudziwszy się wołał o jedzenie. Na niedźwiedzie sadło nie mógł już
patrzeć, ale za to rozbito mu dwadzieścia jaj do rynki, gdyż na więcej nie
chciała przez ostrożność A pozwolić. On zaś spożył je łapczywie wraz z
półbochenkiem chleba i popił garncem piwa, po czym jął wołać, by mu
przywiedli Zycha, bo mu się uczyniło wesoło.
Smacznego
agulka77
agu...@USUNTOinteria.pl
pzdr
TRad
PS A pytanka całkiem, całkiem.
Dnia 2006-04-23 17:46, Użytkownik Tomasz Radko napisał:
>
> PS A pytanka całkiem, całkiem.
Dwa rozpoznałem...
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
cztery, w tym, mam wrażenie, jedno mam takie, którego nikt inny nie odgadnie
;-)
Sigurd
> PS A pytanka całkiem, całkiem.
Ze cztery banalne, coś tam jeszcze się przypomni... 8-)
MJ
2 (chyba), 5 (banał), 6, 10, no i rzecz jasna 11.
pzdr
TRad
>>> PS A pytanka całkiem, całkiem.
>>
>>
>> Dwa rozpoznałem...
>
>
> cztery, w tym, mam wrażenie, jedno mam takie, którego nikt inny nie
> odgadnie ;-)
He? Dziewięć na jedenaście, aczkolwiek niekiedy odrobinę strzelałam. Ale
tylko niekiedy.
--
Wiedźma 'Ortofaszystka' www.mohawk.friko.pl www.tfurczosc.friko.pl
gg 4083447 "...nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi
na śliskim sznurze normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie
zwierzę wyjątkowo niedbale." Stephen King
a mnie jeszcze męczy 3- czytałam na pewno, tylko gdzie? ;)
pozdr
Asiek
> Ponieważ wiosna zawitała postanowiłam co nieco zbędnego zrzucić i dlatego
> żeby chociaż troszkę się pocieszyć konkurs z jedzeniem w temacie.
Agulka, nie działa! Po czytaniu jeszcze bardziej chce się jeść. U Was też,
ja mam IE?
Pozdrawiam
Czajka
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
A mnie potwornie męczy 1. Czytałam na pewno, bo pamiętam, że "dla Zuzanny
mniejszy", ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, skąd to. Nie wiem,
jak wytrzymam do rozwiązania konkursu. Poza tym mogłabym strzelić 4, 5, 6
i 10, a 11 też nie pamiętam, skąd to. Pamięć jak ser szwajcarski, ot co.
Hania
--
***
Google might not be right, but it certainly is quick.
> Cześć wszystkim
>
> Dnia 2006-04-23 17:46, Użytkownik Tomasz Radko napisał:
>
>>
>> PS A pytanka całkiem, całkiem.
>
> Dwa rozpoznałem...
O, to tak jak ja. A trzecie wydaje mi się, że wiem, i jeszcze dwa tak po
stylu strzelałbym w autorów...
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H
* Ewa Pocierznicka
* Czajka
* Panterka
* Paweł Wolniewicz
* Ania Ladorucka
* Marcin Fastyn
* Aga B.
* Małgorzata Krzyżaniak
* Ewa Marczyńska
* Leszek Maszczyk
* Gosia Wolniewicz
Zapomniałam dodać do konkursu (co zostało mi wypomniane :)) że jest on
bardzo łaaatwy.
Pozdrawiam
agulka77
> Zapomniałam dodać do konkursu (co zostało mi wypomniane :)) że jest on
> bardzo łaaatwy.
O, właśnie zauważyłem, że z dwóch adresów które dałaś (w nagłówkach jeden,
w sygnaturce drugi) wybrałem ten najwyraźniej nieprawidłowy :-) No to próba
#2.
Jarek
--
http://hell.pl/agnus/
dulocracy - A government formed of privileged slaves
Ja też. Ciekawe ile dziwnych maili dostanie właścicielka tego drugiego konta
i jak zareaguje :)
--
Igor Wawrzyniak
> Zapomniałam dodać do konkursu (co zostało mi wypomniane :)) że jest on
> bardzo łaaatwy.
A ja nie wiem, czy pisać, bo się bardzo wstydzę, bo kojarzę większość
- ale nie wiem, z czym.
MJ
>
>
> agu...@USUNTOinteria.pl
>
>
>
>
>
Oj oj oj
Teraz będę jęczeć i schowam się ze wstydu - to chyba z przejęcia oczywiście
powinno być:
agul...@USUNTOinteria.pl
Przepraszam, jeszcze raz przepraszam i jeszcze raz....
i biję głową w ścianę :(
pozdrawiam
agulka77
Pięć na bank. A reszta ostrzelana na zasadzie - gdzieś tu dzwonią :-)
Pozdrawiam - Ryszard
> In news:e2i8ur$9hd$1...@nemesis.news.tpi.pl, Asia Witek wrote:
>
>>> 2 (chyba), 5 (banał), 6, 10, no i rzecz jasna 11.
>>
>>
>> a mnie jeszcze męczy 3- czytałam na pewno, tylko gdzie? ;)
>
>
> A mnie potwornie męczy 1. Czytałam na pewno, bo pamiętam, że "dla
> Zuzanny mniejszy", ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, skąd to.
>
> Hania
No mnie też męczy, przez Zuzannę właśnie. Szukam i szukam tej Zuzanny,
co to małe kotleciki jadła (w pamięci szukam) - i nic. No i nie wiem,
jak Yola mi nie powie, to pęknę, i nie dowiem się w życiu, ile punktów
złapałam....
Panterka
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.ksiazki
Ja pamiętam tytuł, ale autora już za Chiny nie mogę sobie przypomnieć
(poza płcią) :-) A tyle razy we wczesnej młodości to czytałem...
Tak swoją drogą, czy po wysłaniu odpowiedzi guglanie jest dozwolone
(przy założeniu, że nie będzie się jej uzupełniać, oczywiście)?
--
Nieustannie pozdrawiam
Leszek Maszczyk
lmaszczyk (at) tenbit pl
> Panterka pisze 04-05-2006 09:27:
>
>>
>> No mnie też męczy, przez Zuzannę właśnie. Szukam i szukam tej
>> Zuzanny, co to małe kotleciki jadła (w pamięci szukam) - i nic. No i
>> nie wiem, jak Yola mi nie powie, to pęknę, i nie dowiem się w życiu,
>> ile punktów złapałam....
>> Panterka
>>
>
>
> Ja pamiętam tytuł, ale autora już za Chiny nie mogę sobie przypomnieć
> (poza płcią) :-) A tyle razy we wczesnej młodości to czytałem...
> Tak swoją drogą, czy po wysłaniu odpowiedzi guglanie jest dozwolone
> (przy założeniu, że nie będzie się jej uzupełniać, oczywiście)?
Ja się dowiedziałam i biłam głową w ścianę, że mi się nie przypomniało!
Aaaaaa! Dalej jestem rozgoryczona swoją pamięcią i zacznę łykać 5
kapsułek Omega-3 dziennie. Może mi pamięć się polepszy...
Zachęcony przykładem też poszukałem (choć pierwszy link z gugla miał
tytuł "Nastoletnie amatorki" :-) ). Przepraszam, mogę trochę miejsca na
ścianie? Dziękuję! Łup! Łup! Łup!
Termin konkursu zbliża się ku końcowi podaję więc od kogo dostałam
odpowiedzi:
* Ewa Pocierznicka
* Czajka
* Panterka
* Paweł Wolniewicz
* Ania Ladorucka
* Marcin Fastyn
* Aga B.
* Małgorzata Krzyżaniak
* Ewa Marczyńska
* Leszek Maszczyk
* Gosia Wolniewicz
* Jarek Hirny
* Igor Wawrzyniak
* Ryszard Kaczmarek
Pozdrawiam
agulka77
agul...@USUNTOinteria.pl
Bry wieczór!
Odpowiedzi można prosić?
> agulka77 pisze 23-04-2006 20:05:
> > [...]
> >
> > Proszę nie ściągać, termin nadsyłania odpowiedzi północ 8.05 - myślę że
> > wszyscy już wrócą po długim weekendzie.
> >
>
> Bry wieczór!
> Odpowiedzi można prosić?
>
Dzień dobry!
Ja też prosiłabym bardzo, bo już nie mogę kleiczku.
Kleiczek jest niedobry niesmaczny.
> 2.
>
> Codziennie przychodziło kilkaset paczek, a żadna nie ważyła mniej jak dwa
> kilogramy, przeciętne paczki miały cztery - pięć kilogramów. Byli ludzie
> mądrzy, którzy przysyłali paczki małe, ale często.
Stanisław Grzesiuk "Pięć lat kacetu"
> 3.
> - Kiej ni mo sensu, proszę pani - odparło na to dziewczę grzecznie.
>
Zawsze mi się to kiej podobało - Autobiografia tom II - pierwsza młodość
Joanna Chmielewska (informacja dla wielbicieli - jest szósty tom
autobiografii - "Stare próchno")
> 4.
>
> Półmiski jak zwykle napełniły się potrawami. Kuchenne skrzaty powyjmowały
> chyba wszystko, co było pochowane w spiżarni na specjalne okazje.
Większych problemów z tym punktem nie było oczywiście Joanne K. Rowling
"Harry Potter i czara ognia"
> 5.
>
> Baronowa von Botzenheim usiadła na podanym jej krześle przy łóżku X i
> rzekła:
>
> - Ceśki solniesz tobra solniesz, kalika być topry solniesz. Barso libić
> caśki Austriak.
Jaroslav Hasek "Przygody dobrego wojaka Szwejka"
> 6.
>
> - Proszę siadać! Niechajże państwo siadają! Panna młoda ze swoją swanią!
Pan
> młody ze swoim swatem!
Tej pozycji nie mogło zabraknąć Eliza Orzeszkowa "Nad Niemnem"
> 7.
>
> Krzyżacy i Krzyżaczki wydali stosowne okrzyki, dwóch starszych nawet
> zapytało, czy obrazki są na sprzedaż, Lula się obruszyła i można było
> wreszcie przystąpić do kaszanki z piwem.
Monika Szwaja "Stateczna i postrzelona"
> 8.
>
> W chwili gdy X położył rękę na klamce, jakiś obcy głos kazał mu wejść.
> Usłuchał.
Karol Dickens "Opowieść wigilijna"
> 9.
>
> - Czy coś się stało? - zapytała Akwila.
Terry Pratchett "Kapelusz pełen nieba"
> 10.
>
> Po upływie półgodziny marchewka gotowała się na małym ogniu, obrane
> ziemniaki czekały swojej kolejki, a A doprowadzała wnętrze kuchni do
> porządku.
Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"
> 11.
>
> Maćkowi jednakże zrobiło się zaraz nazajutrz znakomicie lepiej. Spał do
> późna, a zbudziwszy się wołał o jedzenie. Na niedźwiedzie sadło nie mógł
już
> patrzeć, ale za to rozbito mu dwadzieścia jaj do rynki, gdyż na więcej nie
> chciała przez ostrożność A pozwolić.
Henryk Sienkiewicz "Krzyżacy" - te dwadzieścia jaj jest dość
charakterystyczne.
W konkursie wzięło udział 16 osób, wszystkim bardzo dziękuję.
Postaram się dzisiaj porozsyłać punktację, na reklamacje czekam do jutra
wieczór - wyniki w czwartek rano.
Pozdrawiam
agulka77
Auuuu. Wiedziałem, że czyjeś wspomnienia, nawet pamiętałem czym się okazał
sens. A jednak mocno spudłowałem.
>> 10.
>>
>> Po upływie półgodziny marchewka gotowała się na małym ogniu, obrane
>> ziemniaki czekały swojej kolejki, a A doprowadzała wnętrze kuchni do
>> porządku.
>
> Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"
A miałem strzelić właśnie w tę autorkę...
--
Igor Wawrzyniak
W trzecim pytaniu za wskazanie tylko tytułu "Autobiografia" bez wskazania
tomu przydzielałam 0,5 pkt.
To samo tyczy się Rowling (0,5 pkt za Harrego Pottera) i Małgorzaty
Musierowicz (0,5 pkt za podanie nazwy cyklu Jeżycjada)
Pozdrawiam
agulka77
A co jeśli ktoś podał prawidłowego autora (znaczy się Chmielewską), tyle
że w odpowiedzi do innego pytania? Może chociaż pół punkciku za to się
należy?
--
Marcin J. Skwark
Tu jeszcze wbiło mi się w pamięć:
- Dobra książka plus pomidorek to się równa... to się równa...
i
- Mysz! Misz! Mysz!
>> 9.
>>
>> - Czy coś się stało? - zapytała Akwila.
>>
>
> Terry Pratchett "Kapelusz pełen nieba"
>
Niebo, deszcz, prawie to samo :-)
>> 10.
>>
>> Po upływie półgodziny marchewka gotowała się na małym ogniu, obrane
>> ziemniaki czekały swojej kolejki, a A doprowadzała wnętrze kuchni do
>> porządku.
>>
>
> Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"
>
A A i B to był kto? Że też nie dorzuciłem czego ś w rodzaju "Od razu
można poznać Jeżycjadę" :-(
> > Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"
>
> A miałem strzelić właśnie w tę autorkę...
>
I całe szczęście, że nie strzelileś, przecież właśnie polewkę po Żabie pisze.
I znowu będzie trudniej trafiać.
Pozdrowienia
(...)
> nie jest to Tuwim, nie jest to Kern a jest to Krystyna Siesicka "Przez
> dziurkę od klucza"
Ale nisza.
> Zawsze mi się to kiej podobało - Autobiografia tom II - pierwsza młodość
> Joanna Chmielewska (informacja dla wielbicieli - jest szósty tom
> autobiografii - "Stare próchno")
Ale nisza.
> Większych problemów z tym punktem nie było oczywiście Joanne K. Rowling
> "Harry Potter i czara ognia"
łomatko... to moze jeszcze ktoś z, tfu, tfu, Dana Browna pytanie ułoży,
cooo?
> Monika Szwaja "Stateczna i postrzelona"
Ke?
> Terry Pratchett "Kapelusz pełen nieba"
[wymowne milczenie]
> Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"
Że Musierowicz, to wiedziałem.
> Henryk Sienkiewicz "Krzyżacy" - te dwadzieścia jaj jest dość
> charakterystyczne.
E tam 20 jaj. Niedźwiedzie sadło i Maćko.
pzdr
TRad
> A A i B to był kto? Że też nie dorzuciłem czego ś w rodzaju "Od razu
> można poznać Jeżycjadę" :-(
Trywialne. Julia i Celestyna.
Zuzanka
--
.:*Z*:._.:*U*:._.:*Z*:._.:*A*:._.:*N*:._.:*K*:._.:*A*:.
Małgorzata Krzyżaniak ..... http://www.pawnhearts.eu.org/~zuzanka/
We Are a Non Prophet Organization
>> Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"
>>
>
>
> A A i B to był kto? Że też nie dorzuciłem czego ś w rodzaju "Od razu
> można poznać Jeżycjadę" :-(
A Cesia, B Julia. Żakówny.
>> nie jest to Tuwim, nie jest to Kern a jest to Krystyna Siesicka "Przez
>> dziurkę od klucza"
>
> Ale nisza.
Ciekawe, że tekst mi się majaczył, a tytuł nie mówi mi nic.
>> Monika Szwaja "Stateczna i postrzelona"
>
> Ke?
No właśnie.
>> Terry Pratchett "Kapelusz pełen nieba"
>
> [wymowne milczenie]
Hehe. Zgadłem. Znaczy autora.
>> Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"
>
> Że Musierowicz, to wiedziałem.
Wszyscy wiedzieli 8-).
>> Henryk Sienkiewicz "Krzyżacy" - te dwadzieścia jaj jest dość
>> charakterystyczne.
>
> E tam 20 jaj. Niedźwiedzie sadło i Maćko.
No właśnie. I Jagienka, co łupą orzechy dupała.
Grzesiuka jakoś nie poznałem. I Dickensa muszę odświeżyć, bo też nie
poznałem, a dość często w konkursach bywa 8-).
MJ
> Ale nisza.
>
> Ale nisza.
>
> łomatko... to moze jeszcze ktoś z, tfu, tfu, Dana Browna pytanie
> ułoży, cooo?
>
> Ke?
>
> [wymowne milczenie]
TRad jak zwykle demonizuje literaturę popularną :D
--
Pozdrawiam
Bazyl [ bazyl3...@go2.pl ]
Każdy chce oglądać mojego synka ;)
http://www.bazyl3.bobasy.pl/
Ja też się spodziewałam, że na widok tytułu pomyślę coś w stylu "no tak,
oczywiście", a zamiast tego pomyślałam: "To ja to czytałam?" Tekst o
mielonych znam na 100%, ale tytuł książki nic mi nie mówi.
Hmmm, a może to tam był wątek o gotowaniu makaronu w za małym garnku?
Hania
--
***
Google might not be right, but it certainly is quick.
TRad lubi sprawiać wrażenie, że warte przeczytania są tylko te książki,
które on przeczytał. ;-)
Taki watek na pewno byl w "Smieszne, makaron rosnie", wlacznie ze scena
z makaronem przelewajacym sie przez wentylacje...
--
Ewa 'Srebrna' Marczyńska-Goldstein
"Daniel, chodz juz spac... Nie bede spala sama. Piekny, kici, kici..."
Lakshmi
A, może to to.
Czy wam też się zdarza, że z całej książki pamiętacie wyłącznie jedną
jedyną scenę? Bo mnie notorycznie. Jakaś wada wrodzona pamięci czy to
normalne?
> In news:e3s60s$9ol$1...@nemesis.news.tpi.pl, Bazyl wrote:
>
>> Tomasz Radko wrote:
>>
>>> Ale nisza.
>>>
>>> Ale nisza.
>>>
>>> łomatko... to moze jeszcze ktoś z, tfu, tfu, Dana Browna pytanie
>>> ułoży, cooo?
>>>
>>> Ke?
>>>
>>> [wymowne milczenie]
>>
>>
>> TRad jak zwykle demonizuje literaturę popularną :D
>
>
> TRad lubi sprawiać wrażenie, że warte przeczytania są tylko te książki,
> które on przeczytał. ;-)
>
> Hania
Haniu, co najmniej 80% książek, które przeczytałem, nie jest warte
przeczytania.
pzdr
TRad
Eeee...
To za samo podanie Rowling powinny być 1.5 punktu. Oprócz Pottera, to ona nic
nie napisała. Z Musierowicz i Jeżycjadą jest (prawie) tak samo.
Wiem, zgryźliwy jestem. Ale to dlatego, że zgadłbym który to tom, gdybym
podejrzewał, że to się będzie liczyć. Dla mnie to całość jest.
Za Jeżycjadę też bym miał pół...
Paweł
Kurczę, zapomniałem, że Cesia miała siostrę (dawno to czytałem, oj
dawno)! A że kojarzyłem, że to dialog między siostrami, celowałem w Idę
i Gabrysię :-(
Właśnie o tym pisałem, że prawdopodobnie tylko ja znam odpowiedź. A to dobre
jest, podobne do
Musierowicz, tyle że dla starszych dzieci.
Sigurd
W przypadku takiej samej ilości punktów decydowała kolejność przysyłania
odpowiedzi.
Uwaga, uwaga
Pierwsze miejsce i przyjemność organizowania następnego konkursu zdobyła:
* Czajka * 16 pkt.
Kolejne miejsca zdobyli
2. Ryszard Kaczmarek 16 pkt.
3. Marcin J. Skwark 15,5 pkt.
4. Ewa Pocierznicka 15 pkt.
5. Ewa Marczyńska 14 pkt.
6. Leszek Maszczyk 14 pkt.
7. Małgorzata Krzyżaniak 13,5 pkt.
8. Paweł Wolniewicz 12 pkt.
9. Panterka 12 pkt.
10. Małgorzata Wolniewicz 12 pkt.
11. Ania Ladorucka 11,5 pkt.
12. Michał Jankowski 11,5 pkt.
13. Marcin Fastyn 10,5 pkt.
14. Asia Witek 9,5 pkt.
15. Aga B. 8,5 pkt.
16. Jarek Hirny 8,5 pkt
17. Igor Wawrzyniak 6 pkt.
Dziękuję wszystkim za udział.
Pozdrawiam
agulka77
> In news:2n64kex...@ccfs1.fuw.edu.pl, Michal Jankowski wrote:
>
>>>> nie jest to Tuwim, nie jest to Kern a jest to Krystyna Siesicka
>>>> "Przez dziurkę od klucza"
>>>
>>
>> Ciekawe, że tekst mi się majaczył, a tytuł nie mówi mi nic.
>
>
> Ja też się spodziewałam, że na widok tytułu pomyślę coś w stylu "no
> tak, oczywiście", a zamiast tego pomyślałam: "To ja to czytałam?"
> Tekst o mielonych znam na 100%, ale tytuł książki nic mi nie mówi.
>
> Hmmm, a może to tam był wątek o gotowaniu makaronu w za małym garnku?
>
> Hania
Na pewno byl o ubraniu choinki w lancuchy z kielbasy, wlosow anielskich
z makaronu ("i aniołek z filologa orientalnego! Przyczepię ci skrzydelka
kurczaka, chcesz?"). W ogole bardzo sympatycznnie napisany zbior dobrych
rad i przepisow kulinarnych. Dzięki tej ksiazce czasem nie bawie sie w
tarcie ziemniakow na tarce, tylko przepuszczam przez maszynke (w ksiazce
miala to zrobic babunia, ale siedziala po uszy zatopiona w "Truciznie" -
ksiazce, ktora zarekwirowala wnuczce).
Strzelanie miałem niezłe, za to w bieganiu... ;))
Cóż, za rzadko tu zaglądam.
Czajko przyjmij gratulacje.
Pozdrawiam - Ryszard :)
Sądzisz, że tylko Ty czytasz Szwaję?
Ja też rozpoznałam i przyznaję, że lubię tę książkę.
--
Ania
> Sądzisz, że tylko Ty czytasz Szwaję?
> Ja też rozpoznałam i przyznaję, że lubię tę książkę.
Hyhyhy, zaczyna się :D
--
Pozdrawiam
Bazyl [ bazyl3...@go2.pl ]
Moje [Przeczytane] :
http://prk.artserwis.pl/przeczytane/Grupowicze/Bazyl.html
Powiem więcej: Eragon też mi się podobał :)
--
Ania
> Strzelanie miałem niezłe, za to w bieganiu... ;))
Tylko o dziób... ;-)
>
> Czajko przyjmij gratulacje.
Dziękuję, dziękuję, jestem naprawdę zaskoczona.
Agulko, dziękuję Ci bardzo za wspólną zabawę (obustronną jak się okazało)!
Z przyjemnością przygotuję następny konkurs (nie niszowe nie niszowe).
Proponuję termin 15.05.2006, rozgrzewający konkurs po zimnych ogrodnikach.
A teraz idę dowiedzieć się, co jest niszowe, co się mieści w 20%, kto nie
lubi poezji, a kto (przepraszam) pana Dana B.
Ps. I na pewno nie będzie ponad 30 fragmentów, obiecuję. :-)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Czajka
>>> Sądzisz, że tylko Ty czytasz Szwaję?
>>> Ja też rozpoznałam i przyznaję, że lubię tę książkę.
>>
>> Hyhyhy, zaczyna się :D
>>
>
> Powiem więcej: Eragon też mi się podobał :)
Aniu, Eragon mógłby i mnie się spodobać, gdyby nie kilka ale. Schemat
powieści znam, zbyt prosty język, który na okładce tak bardzo zachwala
recenzent z "Bravo", jest dla mnie minusem, postaci są jednowymiarowe i
nudne, a akcja do bólu sztampowa i przewidywalna. Więc po co się męczyć? Mr
Muscle mnie nie wyręczy, więc oddałem do biblioteki, może jakiś nastolatek
będzie miał uciechę. Ja wróciłem do przerwanej Eragonem biografii Verne'a i
nie żałuję. A że się jednemu podoba, a dugiemu nie - nie ma na to lekarstwa
i niech tak zostanie :D
--
pozdrawiam
Bazyl [ baz...@go2.pl ]
Moje [p] - http://prk.artserwis.pl/przeczytane/Grupowicze/Bazyl.html
??????????????
Hę?
Taka książka, taka co były też rady jak umyć okna (sidolux i kryształ) i
co w końcu babcia z wnuczką zaprosiły spółdzielnię studencką i ten
student to on został potem wnuczki chłopakiem?
Jak rany, jak to to, to już wiem jak się nazywa to czego szukam! :))))))))
--
oshin, która czytała to dawno temu i bardzo, bardzo
> Taka książka, taka co były też rady jak umyć okna (sidolux i
> kryształ) i co w końcu babcia z wnuczką zaprosiły spółdzielnię
> studencką i ten student to on został potem wnuczki chłopakiem?
> Jak rany, jak to to, to już wiem jak się nazywa to czego szukam!
> :))))))))
Yhm. Od tego się zaczęło. Ale nie "w końcu zaprosiły" tylko po prostu
zleciły i już. I to był właśnie wiecznie głodny filolog orientalny (ten na
aniołka).
-Yola-
Dokładnie to!
> Panterka napisał(a):
A czy wnuczka miała może na imię Laura?
pzdr
TRad
To mnie chyba też już świta - tam było o dodawaniu mleka do jajecznicy!
Jedno drugiemu nie zaprzecza. :-)
Powiedz jeszcze więcej: czy ta "Stateczna" jest lepsza od "Jestem
nudziarą"? Bo w chwili obecnej jestem zrażona do Szwai.
A o smażeniu skórki pomarańczowej - to też tam było?
--
Ania
"Stateczna" podobała mi się najbardziej z wszystkich jej książek. Ale
jeśli Cię zraziła "Nudziara", to raczej nie daję jej większych szans.
--
Ania
> In news:e3sqvv$t7g$3...@news.interia.pl, Tomasz Radko wrote:
>
>>> TRad lubi sprawiać wrażenie, że warte przeczytania są tylko te
>>> książki, które on przeczytał. ;-)
>>
>>
>> Haniu, co najmniej 80% książek, które przeczytałem, nie jest warte
>> przeczytania.
>
>
> Jedno drugiemu nie zaprzecza. :-)
>
> Hania
Fakt. Zmieniam kontrargument. Nie przeczytałem żadnej ksiązki
Dosotjewskiego. Uważam, że są one warte przeczytania.
pzdr
TRad
> "Stateczna" podobała mi się najbardziej z wszystkich jej książek. Ale
> jeśli Cię zraziła "Nudziara", to raczej nie daję jej większych szans.
ano, imho na razie fatalna była "Artystka wędrowna".
pozdr
Asiek
Fakt, nieciekawa była. Mam wrażenie, że Szwai szkoda "zmarnować" postaci
wykreowanych w innych książkach, vide Tosia, która przychodzi tu z
"Jestem nudziarą". Wszystkie bohaterki jej książek to bliższe lub dalsze
znajome i wcale mi się to jej naciąganie nie podoba.
--
Ania
> A o smażeniu skórki pomarańczowej - to też tam było?
Też.
-Y.
W takim razie jako nastolatka przepisywałam sobie przepisy z tej
książki, tak na zaś :).
A o przyjmowaniu wizyty chłopaka w starej sukni balowej, zakładanej do
sprzątania, też tam było? Ten obrazek jakoś utkwił mi w pamięci i prawie
na pewno jest z Siesickiej - może tylko z innej książki.
--
Ania
No i zagapiłem się i wysłałem na ten adres: agu...@interia.pl
a później już nie zaglądałem do poczty - moja wina,
a miałbym punkty nawet za "Stateczną i postrzeloną"
Smutno mi...
Jurek J.
>> agul...@USUNTOinteria.pl
>
> No i zagapiłem się i wysłałem na ten adres: agu...@interia.pl
Zeby bylo smieszniej zwroty z tego adresu nie wracaja... Pewnie
zupelnie obca osoba dostala.
MJ
> Fakt. Zmieniam kontrargument. Nie przeczytałem żadnej ksiązki
> Dosotjewskiego. Uważam, że są one warte przeczytania.
A skąd wiesz, skoro ich nie czytałeś? :->
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H
> On Thu, 11 May 2006 15:00:10 +0200, Tomasz Radko wrote:
>
>
>>Fakt. Zmieniam kontrargument. Nie przeczytałem żadnej ksiązki
>>Dosotjewskiego. Uważam, że są one warte przeczytania.
>
> A skąd wiesz, skoro ich nie czytałeś? :->
Mam wgląd w istotę fenomenu.
pzdr
TRad
Jak jesteś zrażona po "Nudziarze", to stanowczo nie czytaj. Jej książki są
na podobnym poziomie i w podobnym stylu.
Trochę inny jest "Dom na klifie".
Sigurd
No, kiedy parę razy coś o niej pisałem, nikt się nie przyznawał, że czyta...
Sigurd
Coz, ja czytalam tylko to i Artystke wedrowna, przyprowadzone mi przez
przyjaciolke, wiec nie czytam jakos szeroko i obficie, a rozpoznalam :)
--
Ewa 'Srebrna' Marczyńska-Goldstein
Tam jest zadna milosc - jak twoja milosc
I zaden inny - moglby dawac wiecej milosc
Dnia 2006-05-11 23:54, Użytkownik Tomasz Brzeziński napisał:
>>
>> Sądzisz, że tylko Ty czytasz Szwaję?
>
>
> No, kiedy parę razy coś o niej pisałem, nikt się nie przyznawał, że
> czyta...
Ja się przyznałem.
IMO "Jestem nudziarą" to typowe czytadło, przesycone stereotypowmi i
wyjałowione z czegokolwiek ostrzejszego. A mogło być znacznie lepsze.
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
> In news:e3v58r$84g$1...@achot.icm.edu.pl, oshin dorota bugla wrote:
>
>> Taka książka, taka co były też rady jak umyć okna (sidolux i
>> kryształ) i co w końcu babcia z wnuczką zaprosiły spółdzielnię
>> studencką i ten student to on został potem wnuczki chłopakiem?
>> Jak rany, jak to to, to już wiem jak się nazywa to czego szukam!
>> :))))))))
>
>
> To mnie chyba też już świta - tam było o dodawaniu mleka do jajecznicy!
>
> Hania
Które dodaję do dziś i bez mleka to już nie to samo.
Nawet o porządkowaniu księgozbioru było - na największym stosie siedział
Piotr (ojciec Zuzanki, bo w całej książce chyba tylko raz nazwano ją
Zuzanną - w tym wierszu właśnie), zaczytany oczywiście. Okazało się, że
ten największy stos to nie są książki ulubione, tylko pożyczone od kogoś
i domagajace się zwrotu...:-)
Inny... a lepszy? Czy darować sobie?
--
Ania
A, to przegapiłam. W każdym razie parę razy polecałam jej książki jako
lekkie i przyjemne czytadła. Szczególnie "Stateczną..."
--
Ania
> Nawet o porządkowaniu księgozbioru było - na największym stosie
> siedział Piotr (ojciec Zuzanki,
Zuzi :-)
> bo w całej książce chyba tylko raz
> nazwano ją Zuzanną - w tym wierszu właśnie), zaczytany oczywiście.
> Okazało się, że ten największy stos to nie są książki ulubione, tylko
Beletrystyka. Babunia pytała, czy to beletrystyka.
> pożyczone od kogoś i domagajace się zwrotu...:-)
I dlatego wprowadzili rewersiki na książki, które sami pożyczają. I babunia
chcąc odzyskać podpórkę stołka musiała podpisać, że bierze ;-)
I żeby nie było wątpliwości: to, że w tej chwili mam w kompiuterze bazę
danych z posiadanymi książkami, z kwerendami "pożycz / zwrot / pożyczone" to
jest echo tej właśnie akcji :-D
-Yola-
> > Jak jesteś zrażona po "Nudziarze", to stanowczo nie czytaj. Jej książki
> > są na podobnym poziomie i w podobnym stylu.
> > Trochę inny jest "Dom na klifie".
>
> Inny... a lepszy? Czy darować sobie?
bardziej sentymentalny. Biedne sierotki gnębione przez sadystycznych
wychowawców i patologicznych wychowanków domu dziecka i takie tam. Ale czyta
się fajnie, miałam wrażenie że sa w książce lekkie naleciałości z
Niziurskiego (głównie jeśli chodzi o nazwiska i ksywy bohaterów).
pozdr
Asiek
I się nadziwić nie może, o co tym spamerom chodzi. :-)))
IMHO lepszy. Choć stanowczo mniej zabawny. A może - nie mniej zabawny, tylko
bardziej gorzkie poczucie humoru.
Sigurd