============================================================================
Zakończenie konkursu proponuję w piątek. Tzn. do piątku włącznie przyjmuję
odpowiedzi. Sobota na ewentualne reklamacje. Jeżeli ktoś nie dostanie
potwierdzenia (w ciągu 24 godzin), że jego mail do mnie dotarł, proszę o
kontakt.
A teraz już puśćcie w ruch swoje szare komórki, jak mawiał pewien detektyw
(cytuję poprzedni konkurs:))).
A konkurs na wyraźne życzenie jest łatwy i banalny.
1. Autor, tytuł, dodatkowy punkt za wskazanie - co jedli, a jeszcze jeden -
za wyjaśnienie, co to właściwie jest (razem 4 pkt)
"Goście weszli w porządku i stanęli kołem;
Podkomorzy najwyższe brał miejsce za stołem;
Z wieku mu i z urzędu ten zaszczyt należy.
Idąc kłaniał się damom, starcom i młodzieży.
Przy nim stał kwestarz, Sędzia tuż przy Bernardynie,
Bernardyn zmówił krótki pacierz po łacinie.
Mężczyznom dano wódkę; wtenczas wszyscy siedli
I xxxxxxxxxxxxxxx milcząc żwawo jedli."
2. Autor i tytuł (2 pkt)
"Gdy zdobyto twierdzę i tak oblężonym, jak i oblegającym zastawiono obiad,
stary gentleman zawołał:
- Joe! Joe! Przeklęty chłopak, znowu śpi. Bądź pan tak dobry i uszczypnij go
w łydkę. Tylko w ten sposób można go obudzić. (...)
- Teraz siadajmy, jak można - rzekł gentleman. Po wielu żartobliwych
napomknięciach o szerokości kobiecych sukien, po wielu rumieńcach,
spowodowanych propozycją, by damy siadły na kolanach u panów, całe
towarzystwo usadowiło się w powozie, a stary gentleman jął puszczać wkoło
przedmioty podawane mu przez pyzatego chłopca.
- Teraz, Joe, podaj noże i widelce.
Rozdano noże i widelce. Damy i mężczyźni w powozie, a pan XXXX na koźle,
zaopatrzeni zostali w te niezbędne narzędzia.
-Talerze, Joe! Talerze!
Talerze również podano w ten sam sposób.
- Teraz, Joe, podaj drób. Przeklęty chłopak, znowu śpi. - Kilka energicznych
szturchańców wyrwało go z letargu.
- No, dawaj jeść!
W dźwięku tych stów było coś takiego, co zupełnie rozbudziło zaspanego
chłopca. Drgnął, a jego ołowiane oczy, na pół zatopione w tłustych
policzkach, miłośnie spoglądały na jadło, w miarę jak je wydobywał.
- No, żywo! - zawołał pan XXXX, bo pyzaty chłopiec pożerał wzrokiem kapłona,
z którym, zdawało się, nie był w stanie rozstać się. Wreszcie westchnął
głęboko, rzucił rozpaczliwe spojrzenie na pulchne pieczyste i smutno podał
je panu.
- Dobrze, tylko żywiej! Teraz ozór. Teraz pasztet z gołębi. Uważaj na
cielęcinę i szynkę.
Pilnuj raków. Wydobądź sałatę, podaj pieprzu...
Wydając te szybkie rozkazy, pan XXXX rozdawał wewnątrz powozu wymienione
wyżej artykuły i stawiał niezliczoną ilość półmisków na kolanach
biesiadników."
3. Autor i tytuł (2 pkt)
"Roch jął się rozpytywać o wieś i różne sprawy, opowiadała jeno piąte przez
dziesiąte krzątając się tak pilnie kole jadła, że pokrótce zastawiła przed
nimi ziemniaków szczodrze omaszczonych tęgą michę i nie mniejszą barszczu, w
którym kiedy koło pływała kiełbasa. Skwapnie się przypięli do śniadania.
- To mi dopiero jadło - pokrzykiwał wesoło - kiełbasa galancie czujna. Po
tym to człowiek poczuje jakąś wagę w żywocie. A to me paśli w tym kreminale,
żeby ich wciorności."
4. Autor i tytuł (2 pkt)
"I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta.
Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta!"
5. Autor i tytuł (2 pkt)
"Panny, na to się trzymajcie,
małe kęsy przed się krajcie,
ukrawaj często, a mało,
a jedz, byleć się jedno chciało."
6. Autor i tytuł + dodatkowy za nazwisko Pana, który przyniósł maliny (3
pkt)
"Bo do trwałego kapitału jajek, kotletów, ziemniaków, konfitur, biszkoptów,
których Franciszka nawet nie zapowiadała, zawsze dodawała coś, zależnie od
urodzaju pól i sadów, produktów morza, okoliczności handlu, uprzejmości
sąsiadów i jej własnego geniuszu, tak że nasze menu, niby owe czworoliści
rzeźbione w XIII wieku na portalach katedr, odbijało po trochę rytm pór roku
i wydarzeń. Więc błękitną flądrę, bo kupczyni zaręczyła, że jest świeża;
indyczkę, bo Franciszka zobaczyła ładną na targu w XXXXXXX; karczochy na
szpiku, bo nam ich jeszcze nigdy nie przyrządzała w ten sposób; pieczeń
baranią, bo świeże powietrze trawi i będzie czas uporać się z nią do
siódmej; szpinak dla odmiany; morele, bo za dwa tygodnie już ich nie będzie;
maliny, które pan XXXX przyniósł umyślnie; wiśnie, pierwsze z naszego sadu
po dwu latach nieurodzaju; ser śmietankowy, który dawniej lubiłem; torcik
migdałowy; bo go zamówiła w wille; ciasto drożdżowe, bo na nie była kolej."
7. Autor i tytuł (2 pkt)
"Jadłospis do drinków: bruschette z posiekanymi pomidorami i bazylią,
crostini (grzanki) z marynowaną papryką. Pierwsze danie: gnochci, nie te
zwykłe kartoflane, tylko z grysiku (małe porcyjki, bo to sycące). Potem
pieczeń cielęca z czosnkiem i kartoflami, przybrana świeżą szałwią. Mała
zielona fasolka, jeszcze krucha, ciepła, z koprem, oliwkami, i sałatą.
Przed samym przybyciem gości napełniłam koszyk sałatą. Na początku czerwca
posiałam dwa opakowania nasion różnych gatunków sałaty, żeby obramować
klomb. Wzeszły w ciągu tygodnia, a po trzech tygodniach już nie były tylko
obramowaniem. Są wszędzie. Dziwne uczucie oczyszczać klomb kwiatów i
jednocześnie zbierać je na kolację."
8. Autor i tytuł + dodatkowy punkt za imię osoby, która wie, jak się robi
piwo (3 pkt)
"Jak uwarzyć dobre piwo? A co za filozofia? Po pierwsze potrzebny jest słód.
Tak z worek lub pól. Zrobienie słodu w zasadzie nie stanowi problemu. Trzeba
rozsypać ziarno na plandece, zrosić je wodą, ale uważać, żeby nie
przesadzać, bo zgnije. Po dwu dniach zboże wypuści białe, wyglądające trochę
jak pajęczyna korzonki. (...) Wojskowy gar na grochówkę nakrywa wszystkie
cztery palniki kuchenki. Czterdzieści litrów wody, worek słodu. Temperaturę
ocenia na oko, na początek wystarczy około 35 stopni C. Przystawiła sobie
drabinkę i łyżką wazową miesza zawartość.
- Ten etap nazywa się zacieraniem - wyjaśnia kuzynce."
9. Autor i tytuł (2 pkt)
"- Dostałeś homary?
- Tak, u Luda Younga. Naładował mi pełny koszyk, jakby chodziło o czyjeś
życie. Próbowałem mu zapłacić, ale nie chciał pieniędzy.
(...)
-Sałatka z homara też jest dobra, ale może zbyt skromna jak na kolację. Z
Warren jadałyśmy homara w ulubiony sposób w The Fair Weather Inn na Long
Island. Mięso z ogona moczysz w sake, a potem gotujesz z dodatkiem
bambusowych pędów i kotewki, po czym faszerujesz nim skorupy i zapiekasz.
Oczywiście, gdybyśmy mieli małże i mięso z krabów, mogłabym zrobić
faszerowane ogony homara. Przyrządza się podobne danie, tylko że z białym
winem i parmezanem. Gdybym tak miała białe wino i parmezan.
- Kupiłem ser. Ale to nie jest parmezan. Cheddar.
- No to nie ma się nad czym zastanawiać. Pasztet z homara! Nie mamy
śmietany, ale mogę dodać mleka. Bunny zje bez grymasów, a poza tym będzie to
pewna odmiana po gotowanych homarach. Chcę, żeby to było coś dobrego."
10. Autor i tytuł (2 pkt)
"chłopcu trochę rozgoryczonemu będą smakować pikantne pomarańczowe
grajcarki; tej uśmiechniętej słodko nauczycielce morelowe serduszka; dla tej
dziewczyny płomiennowłosej oczywiście mendiatns, a dla tej energicznej
wesołej kobiety czekoladki z orzechami. Dla Guillaume;a florentynki, które
będzie jadł porządnie ze spodka w swoim schludnym kawalerskim domu. Apetyt
Narcisse'a na trufle w grubej czekoladowej polewie świadczy o dobrym sercu
mimo pozornej burkliwości."
11. Autor i tytuł (2 pkt)
"Zaledwie skończyła się wielka dyskusja na temat combra baraniego, podano
szynkę tewkesburską, z lekka podlaną zaprawą West India. Swithin tak obficie
raczył się tą potrawą i spożywał ją tak długo, że z jego winy powstał zator
w podawaniu. Chcąc całkowicie poddać się rozkoszy spożywania ulubionego
smakołyku, przestał nawet rozmawiać. (...)
Ale w tej chwili Swithin skończył jeść szynkę.
- Gdzie kupujesz grzyby? - zapytał Irenę tonem człowieka dystyngowanego. -
Najlepiej kupować je u Snileyboba; ma się przynajmniej pewność, że są
świeże."
12. Autor i tytuł (2 pkt)
"Kiedy wszyscy siedli do kolacji - Raffi wrócił do domu w momencie, gdy
Paola podawała kluski - nastrój Brunettiego nieco się poprawił. Na widok
dzieci nawijających na widelce świeżo ugotowane pappardelle, ogarnęło go
niemal zwierzęce poczucie bezpieczeństwa i dostatku, a ich łakomstwo było
tak zaraźliwe, że sam zaczął jeść z apetytem. Paola zadała sobie trud
opieczenia czerwonych papryk i zdjęcia z nich skórek, były więc miękkie i
słodkie, właśnie takie, jak lubił. Kiełbaski zawierały duże ziarna
czerwonego i białego pieprzu, ukryte w delikatnym mięsnym nadzieniu jak
najgłębsze zasoby smaku i wydobywane na podniebienie przy pierwszym kęsie,
przy czym rzeźnik Gianni nie pożałował czosnku. Każdy wziął po dokładce, nie
mniejszej , o zgrozo, niż pierwsza porcja. Potem w żołądkach zostało już
tylko trochę miejsca na sałatę, lecz kiedy i tej zabrakło, wszyscy zmieścili
jeszcze odrobinę świeżych truskawek z kroplą łagodnego octu."
13. Autor i tytuł (2 pkt)
"Oczyszczone płaty mięsa pociął migiem na paski, posolił i posypał jakimiś
ciemnymi, drobno potłuczonymi ziarnami, wydusił na to dwie zielone limety i
szczodrze posypał posiekaną drobno pietruszką. Potrząsnąwszy miską, wyrzucił
jej zawartość w powietrze i ... wszystko wylądowało z powrotem w misce,
wymieszane, ale niewystarczająco, więc powtórzył to jeszcze dwukrotnie
(...). Zupa rzeczywiście była królewska - aromatyczna, ale nie powalająca
wonią ryby, klarowna, ale jakimś cudem gęsta, złocista w kolorze, łagodnie
pieprzna, z posmakiem dymku. A jednocześnie rozgrzewająca i podniecająca."
Monika
> Konkurs jest, jak zwykle, banalny.
Moniko, jak mogłaś (przy złośliwej pomocy TRada, oczywiście ;) ), ogłosić ów
ślinotokowy konkurs w porze przedobiadowej? W dodatku nie mam dostępu do
żadnej żywności i marsze wygrywane przez moje kiszeczki straszą
współpracowników :D A konkurs jak zwykle banalny ;( Po w miarę wnikliwym
przejrzeniu pytań - 5 pkt (z czego 3 dostałbym gdyby moje strzały znikąd
trafiły) :D
--
pozdrawiam
Bazyl [ baz...@go2.pl ]
FAQ prk: http://www.prk.w.pl/faq
> W artykule news:coghrs$st7$1...@node2.news.atman.pl,
> molik książkowy Tomasz Radko napisał(a):
>
>
>>Konkurs jest, jak zwykle, banalny.
>
>
> Moniko, jak mogłaś (przy złośliwej pomocy TRada, oczywiście ;) ), ogłosić ów
> ślinotokowy konkurs w porze przedobiadowej?
O, przepraszam. To już raczej przedkolacyjnej. Albo przedśniadaniowej.
Przedobiadowa ta pora była tylko dla wampirów. Li i jedynie.
pzdr
TRad
Monika
--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl
>> Moniko, jak mogłaś (przy złośliwej pomocy TRada, oczywiście ;) ),
>> ogłosić ów ślinotokowy konkurs w porze przedobiadowej?
>
> O, przepraszam. To już raczej przedkolacyjnej. Albo przedśniadaniowej.
> Przedobiadowa ta pora była tylko dla wampirów. Li i jedynie.
A bo to wiadomo, kto taki w tym pieruńskim internecie pisze? :D Naprawdę
łatwo NAS zdemaskowałeś ;)
ps. Jeden, zaprawdę, jest prawdziwy posiłek i jest nim IMHO porządny
obiadek.
> Ciesze sie bardzo, ze konkurs juz "wisi" i jest w toku. na razie
> dostalam 2 odpowiedzi. czekam na dalsze.
Przepraszam, ale ile razy siądę do odpowiadania - tyle razy wstaję,
idę do kuchni, otwieram lodówkę...
--
AJK (Wiem! Przyniosę lodówkę do pokoju i ustawię obok biurka)
...a tam konkurs?
Sigurd
>>> Ciesze sie bardzo, ze konkurs juz "wisi" i jest w toku. na razie
>>> dostalam 2 odpowiedzi. czekam na dalsze.
>>
>> Przepraszam, ale ile razy siądę do odpowiadania - tyle razy wstaję,
>> idę do kuchni, otwieram lodówkę...
>
> ...a tam konkurs?
...a tam kon...serwowe ogórki roboty mojej teściowej, wegetariański
smalec z cebulką (Serio. Świeżo przywieziony z Niemiec i zjadliwy
nawet) i... i... i...
Konkurs polega wtedy na ustaleniu co z czym i co po czym :-)
--
AJK (No? I znowu zgłodniałem.)
> ...a tam kon...serwowe ogórki roboty mojej teściowej, wegetariański
> smalec z cebulką (Serio. Świeżo przywieziony z Niemiec i zjadliwy
Z czego się robi wegetariański smalec? Z wegetarianina?
Sigurd
>> ...a tam kon...serwowe ogórki roboty mojej teściowej, wegetariański
>> smalec z cebulką (Serio. Świeżo przywieziony z Niemiec i zjadliwy
>
> Z czego się robi wegetariański smalec? Z wegetarianina?
Z następujących Zutaten: Palmfett, Palmkernfett, Sonnenblumenoel,
Zwiebeln (11%), getrocknete Aepfel (5%), Wuerzmittel, Salz, Krauter.
Poza tym, że "praktische cholesterinfrei", to naprawdę bardzo
zjadliwe. Już mi się kończy :-(
Choć do oryginalnego smalczyku, takiego... chliiip... ze skwarkami...
śśśślurb... prawidłowosmalcowatego trochę mi brakuje
--
AJK (A na dupełeczku jest takie pyzate Liebchen w czerwonej chustce)
>> Z czego się robi wegetariański smalec? Z wegetarianina?
>
> Z następujących Zutaten: Palmfett, Palmkernfett, Sonnenblumenoel,
> Zwiebeln (11%), getrocknete Aepfel (5%), Wuerzmittel, Salz, Krauter.
> Poza tym, że "praktische cholesterinfrei", to naprawdę bardzo
> zjadliwe. Już mi się kończy :-(
>
Hmm, padłeś ofiarą reklamy podprogowej. Sądząc po składzie, to zwykła
margaryna jest, może z dodatkiem aromatu identycznego z naturalnym. Tak
pryskają złudzenia...
--
woy
(pisz do mnie tutaj: http://tinyurl.com/4696d )
"Ja jestem za miłością, dopóki nie przytrafia się ona, kiedy w
telewizji są kreskówki." (Anita, lat 6)
>Przepraszam, ale ile razy siądę do odpowiadania - tyle razy wstaję,
>idę do kuchni, otwieram lodówkę...
>
>===============
I w ten sposob przyczynilam sie do rozwoju sztuki kulinarnej na liscie
ksiazki:)
Monika, a nie masz nic przeciwko temu, zebym to przeforwardowala na
pl.rec.kuchnia? Temat kuchnia w literaturze (tudziez kuchnia w filmie) byl
tam czestokroc poruszany, z czego wynika, ze tam tez ludzie czytaja ksiazki
;). Temat jest tak smaczny, ze az szkoda sie nie podzielic... Tylko chyba
trzeba by na nowo FUT ustawic?
Alternatywnie moge zamiescic info, ze taki konkurs na pl.rec.ksiazki jest i
chetnych zapraszamy.
--
Pozdrawiam,
Ania
Moje aukcje: http://tinyurl.com/4t9sc
> Monika, a nie masz nic przeciwko temu, zebym to przeforwardowala
> na pl.rec.kuchnia? Temat kuchnia w literaturze (tudziez kuchnia w
> filmie) byl tam czestokroc poruszany, z czego wynika, ze tam tez
> ludzie czytaja ksiazki ;). Temat jest tak smaczny, ze az szkoda
> sie nie podzielic... Tylko chyba trzeba by na nowo FUT ustawic?
> Alternatywnie moge zamiescic info, ze taki konkurs na
> pl.rec.ksiazki jest i chetnych zapraszamy.
Hm, nie chciałbym wypowiadać się w imieniu autorki, ale IMHO można po
prostu powiedzieć tam, że jest taki konkurs i podrzucić msgid do
konkursowej wiadomości.
--
Pozdrawiam,
Malin
JID: malin(at)chrome.pl, ICQ: 160932368
mail: malin-maupa-tsi-tychy-pl
>>> Z czego się robi wegetariański smalec? Z wegetarianina?
>> Z następujących Zutaten: Palmfett, Palmkernfett, Sonnenblumenoel,
>> Zwiebeln (11%), getrocknete Aepfel (5%), Wuerzmittel, Salz, Krauter.
>> Poza tym, że "praktische cholesterinfrei", to naprawdę bardzo
>> zjadliwe. Już mi się kończy :-(
>>
> Hmm, padłeś ofiarą reklamy podprogowej. Sądząc po składzie, to
> zwykła margaryna jest, może z dodatkiem aromatu identycznego z
> naturalnym. Tak pryskają złudzenia...
Na tyle to ja niemiecki znam. Ale wygląda jak, smakuje jak - to co ja
się będę przejmował? Jest schab po żydowsku w sklepie, jest elita
narodu w Sejmie - może być smalec wegetariański z margaryny.
Grunt, że fajny.
I że mi się kończy :-(
--
AJK (żeby jeszcze ta elita była jak smalec... :-))
Chyba tak wlasnie zrobie...
Zdecydowalam sie zamiescic info, jak radzil Marcin, zeby nie robic
niepotrzebnego balaganu.
Zgadzam sie, ze pl.rec.kuchnia miala swoje lepsze czasy, ale ogolnie usenet
z biegiem czasu schodzi na psy, w miare jak internet staje sie dostepny
coraz mlodszym i coraz bardziej przypadkowym uzytkownikom...
>
> Na tyle to ja niemiecki znam. Ale wygląda jak, smakuje jak - to co ja
> się będę przejmował? Jest schab po żydowsku w sklepie, jest elita
> narodu w Sejmie - może być smalec wegetariański z margaryny.
>
Ja mam na to za bujną wyobraźnię. Juz nawet większości szynek nie jadam
:-( . Bo mam znajomą celniczkę, która mi z pierwszej ręki przekazuje
wieści, jakie to aromaty płyną do nas zza granicy. Aromat dymu
jałowcowego to przy tym betka. Na własne oczy widziałem aromat z napisem
'schinken'. W tej sytuacji to ja podejrzliwie patrzę nawet na
własnoręcznie wytopiony smalec, bo gdzieś tam podświadomie budzi się we
mnie podejrzenie, czy tych aromatów nie dodają już świniom do paszy...
Mysle, ze to bardzo sluszne stwierdzenie i ukazujace "smutna" przyszlosc
usenetu. Grupa ksiazkowa trzyma sie pewnie dlatego, ze mlodzi lubie nie lubia
samego slowa "ksiazka". Na gotowaniu zna sie kazdy, kazdy tez chce poznac
przepis na kurczaka z KFC oraz pizze z pizza hut - i dlatego na kuchni juz
malo smakowicie jest. Zrobilo sie egalitarnie (w tym zlym znaczeniu).
> Mysle, ze to bardzo sluszne stwierdzenie i ukazujace "smutna"
> przyszlosc usenetu. Grupa ksiazkowa trzyma sie pewnie dlatego, ze
> mlodzi lubie nie lubia samego slowa "ksiazka". Na gotowaniu zna sie
> kazdy, kazdy tez chce poznac przepis na kurczaka z KFC oraz pizze z
> pizza hut - i dlatego na kuchni juz malo smakowicie jest. Zrobilo sie
> egalitarnie (w tym zlym znaczeniu).
Fakt, ze grupa ksiazkowa trzyma wysoki poziom, ale i jej nie omijaja czeste
prosby o e-booki, oraz o pomoc w napisaniu pracy domowej. Chyba to mozna
uznac za odpowiednika kurczaka z KFC ;).
A co do przyszlosci usenetu, pewnie za jakis czas grupy beda dostepne
wylacznie po uprzednim zarejestrowaniu sie z podaniem adresu pocztowego,
podobnie jak na allegro. Moim zdaniem to wyjdzie usenetowi na dobre, bo byc
moze ludzie beda sie czuli bardziej odpowiedzialni za swoje wypowiedzi...
Mhm, zabieram sie powoli za konkurs, tylko moze cos wczesniej przegryze :P.
> malo smakowicie jest. Zrobilo sie egalitarnie (w tym zlym znaczeniu).
A istnieje dobre znaczenie tego slowaq?
pzdr
[zdziwiony] TRad
Pozdrawiam
TK
P.S.: Mnie np. irytuje, jeżeli po umieszczeniu pierwszego posta w
niemoderowanej grupie dostaję list od FAQ-bota. Irytuje, bo po pierwsze znam
zasady, których należy przestrzegać przy pisaniu postów. Po drugie - czuję,
że ktoś przypisuje sobie prawo własności do czegoś, co właściciela nie ma.
Ale irytuje przez chwilę, bo to już niestety konieczność i trzeba robić
wszystko, żeby podnieść jakość dyskusji.
> Nie sądzę. Usenet jest bardzo starym pomysłem. Powstawał faktycznie w
> czasach, gdy średni poziom inteligencji (i kultury osobistej) użytkowników
> był nieco większy. Ale pewnie pozostanie taki, jaki jest. Może więcej będzie
> grup moderowanych. Oprócz Usenetu istnieje przecież jeszcze wiele innych
Był już taki projekt "Usenet 2", ale jakoś nie bardzo się rozwinął.
> sposobów tworzenia bardziej zamkniętych społeczności - jak listy dyskusyjne
> (pocztowe), grupy zakładane na stronach wymagających autoryzacji itp.
> A Internet będzie i tak coraz bardziej otwarty, z wszystkimi tego
> konsekwencjami, także negatywnymi.
No nie wiem. Różnie być może. Także i tak, że Usenet po prostu przestanie
funkcjonować, bo wszyscy odejdą do tych moderowanych, zamkniętych etc.
forów, które będą zapewniać wyższy poziom dyskusji, bez spamu i śmieci. Na
Polconie 1997 w Katowicach rozmawiałem o tym z Orsonem Scottem Cardem, który
sugerował właśnie taki rozwój wydarzeń, a na moje: "But people will see that
as limiting their freedom of speech" odpowiedział zdaniem, które znajdziesz
w mojej sygnaturce...
> P.S.: Mnie np. irytuje, jeżeli po umieszczeniu pierwszego posta w
> niemoderowanej grupie dostaję list od FAQ-bota. Irytuje, bo po pierwsze znam
> zasady, których należy przestrzegać przy pisaniu postów. Po drugie - czuję,
> że ktoś przypisuje sobie prawo własności do czegoś, co właściciela nie ma.
Czy to nie nazbyt daleko idące wnioski? Wydaje mi się nawet, że podwójnie
fałszywe. Primo, hierarchia pl.* właściciela ma (w zasadzie dwóch).
Secundo, jako autor i opiekun jednego z AFAIK trzech funkcjonujących w
hierarchii pl.* FAQbotów chciałbym oznajmić, że nie przypisuję sobie prawa
własności do niczego, co moją własnością nie jest.
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
You can have EITHER freedom of speech or quality of conversation -- O.S.Card H
Może tak być. Oczywiście wszyscy ci, którzy takiego wysokiego poziomu
dyskusji oczekują. Bo jednak chyba tzw. większość oczekuje otwartego dostępu
do wszystkiego i przyzwyczajona jest do tego, że bez konsekwencji można
napisać wszystko.
> na Polconie 1997 w Katowicach rozmawiałem o tym z Orsonem Scottem Cardem,
który
> sugerował właśnie taki rozwój wydarzeń, a na moje: "But people will see
that
> as limiting their freedom of speech" odpowiedział zdaniem, które
znajdziesz
> w mojej sygnaturce...
Ktoś jeszcze powiedział, że wolność słowa nie oznacza konieczności słuchania
wszystkich...
> > P.S.: Mnie np. irytuje, jeżeli po umieszczeniu pierwszego posta w
> > niemoderowanej grupie dostaję list od FAQ-bota. (...)
>
> Czy to nie nazbyt daleko idące wnioski?
> ...
Pewnie zbyt daleko idące. To tylko takie pierwsze wrażenie. Jasne, FAQ
należy przeczytać, a skoro ktoś ci go przesyła, to tym lepiej. Cięcie
cytatów, kodowanie i kultura osobista to przecież nie wszystko, sporo grup
ma swoje zwyczajowe konwencje tematów, skróty itp.
Pozdrawiam
TK
> "Szymon Sokół" <szy...@bastard.operator.from.hell.pl> wrote in message
> news:colbrv.3...@sloth.hell.pl...
>> na Polconie 1997 w Katowicach rozmawiałem o tym z Orsonem Scottem Cardem, który
>> sugerował właśnie taki rozwój wydarzeń, a na moje: "But people will see that
>> as limiting their freedom of speech" odpowiedział zdaniem, które znajdziesz
>> w mojej sygnaturce...
>
> Ktoś jeszcze powiedział, że wolność słowa nie oznacza konieczności słuchania
> wszystkich...
Heinlein. Ten cytat znajduje się w mojej sygnaturce zazwyczaj (np. teraz), w
poprzednim postingu wstawiłem okolicznościowo Carda.
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H
nie sie kojarza:))). Ale - ale ja pisalam konkurs w slynnym "niedoczasie". A
poza tym tylko na ksiazkach, ktore mam w domu. A niekorych nie mam,
niektorych tez nigdy nie czytalam.
> Wypominaja mi niektorzy, ze sztandarowych kojarzacych sie z jedzeniem
> pozycji nie ma.
Jesli to o mnie chodzi, to nie mialam zamiaru wypominac ;). Zreszta byloby
za latwe, gdybys pytala o oczywiste pozycje. Ja poprostu od razu skojarzylam
temat z konkretna ksiazka i uwierzyc nie moglam, ze jej nie ma, a wrecz
probowalam na sile przypasowac do ktoregos z cytatow. Nie udalo sie, wiec
zaoszczedzilam sobie jednej blednej odpowiedzi ;).
Zreszta byloby
>za latwe, gdybys pytala o oczywiste pozycje. Ja poprostu od razu skojarzylam
>temat z konkretna ksiazka i uwierzyc nie moglam, ze jej nie ma, a wrecz
>probowalam na sile przypasowac do ktoregos z cytatow. Nie udalo sie, wiec
>zaoszczedzilam sobie jednej blednej odpowiedzi ;).
==========
Jednej ksiazki z wymienionych przez Ciebie nie dalam celowo. Co prawda
powinnam byla dac inna tej autorski (i nawet mialam zamiar, ale chyba
zapomnialam). A co do drugiej - wstyd sie przyznac, ale dopiero Ty mi
przypomnialas o tym cudzie. Bo to cud na cudy... Czytalam to jakies 10 lat
temu, nie mam swojego egzemplarza.
upsss
koniec tych tajemniczosci
hmm a gdzie sniadanie, i drugie, i podwieczorek, i kolacja, i cos na zab
kiedy czlowiek zglodnieje i ...
Marquel (ktory jak go karmia nigdy nie odmawia)
Nie zebym sie chwalil, ale u mnie w lodowce zaalega jeszcze caly garnek
takiego smalczyku ;)) ach ten biedny, smaczny prosiaczek :)
Marquel
> upsss
> koniec tych tajemniczosci
Ok, to ja podraze temat po zakonczeniu konkursu :).
>> Choć do oryginalnego smalczyku, takiego... chliiip... ze skwarkami...
>> śśśślurb... prawidłowosmalcowatego trochę mi brakuje
>
> Nie zebym sie chwalil, ale u mnie w lodowce zaalega jeszcze caly garnek
> takiego smalczyku ;)) ach ten biedny, smaczny prosiaczek :)
Przestawiliśmy państwu kolejny odcinek serialu "Cynizm". Dzisiejszy
odcinek nosił tytuł "Ze szczególnym okrucieństwem".
--
AJK ("...korzonkami żyję... i szarańczą...")
humanitarnie, humanitarnie ...
Marquel
Acha - przepraszam bardzo za niezamieszczenie fragmentu z "Uczty Babbet" -
ale po prostu nie czytalam, widzialam jedynie film - strasznie smutne jakies
wrazenie na mnie wywarl.
Zas co do "Przepiorkach w platkach rozy" - po prostu zapomnialam. Bo to
piekne jest. Ale i tak nie mam tejnksaizki - wiec pewnie nie byloby
fragmenciku.
a oto odpowiedzi.
>1. Autor, tytuł, dodatkowy punkt za wskazanie - co jedli, a jeszcze jeden -
>za wyjaśnienie, co to właściwie jest (razem 4 pkt)
>"Goście weszli w porządku i stanęli kołem;
>Podkomorzy najwyższe brał miejsce za stołem;
>Z wieku mu i z urzędu ten zaszczyt należy.
>Idąc kłaniał się damom, starcom i młodzieży.
>Przy nim stał kwestarz, Sędzia tuż przy Bernardynie,
>Bernardyn zmówił krótki pacierz po łacinie.
>Mężczyznom dano wódkę; wtenczas wszyscy siedli
>I xxxxxxxxxxxxxxx milcząc żwawo jedli."
Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz" - to poznali wszyscy.
I wiekszosc tez podala, co jedli - cholodziec litewski.
Rodzaj chlodnika.
>
>2. Autor i tytuł (2 pkt)
>"Gdy zdobyto twierdzę i tak oblężonym, jak i oblegającym zastawiono obiad,
>stary gentleman zawołał:
>- Joe! Joe! Przeklęty chłopak, znowu śpi. Bądź pan tak dobry i uszczypnij go
>w łydkę. Tylko w ten sposób można go obudzić. (...)
>- Teraz siadajmy, jak można - rzekł gentleman. Po wielu żartobliwych
>napomknięciach o szerokości kobiecych sukien, po wielu rumieńcach,
>spowodowanych propozycją, by damy siadły na kolanach u panów, całe
>towarzystwo usadowiło się w powozie, a stary gentleman jął puszczać wkoło
>przedmioty podawane mu przez pyzatego chłopca.
>- Teraz, Joe, podaj noże i widelce.
>Rozdano noże i widelce. Damy i mężczyźni w powozie, a pan XXXX na koźle,
>zaopatrzeni zostali w te niezbędne narzędzia.
>-Talerze, Joe! Talerze!
>Talerze również podano w ten sam sposób.
>- Teraz, Joe, podaj drób. Przeklęty chłopak, znowu śpi. - Kilka energicznych
>szturchańców wyrwało go z letargu.
>- No, dawaj jeść!
>W dźwięku tych stów było coś takiego, co zupełnie rozbudziło zaspanego
>chłopca. Drgnął, a jego ołowiane oczy, na pół zatopione w tłustych
>policzkach, miłośnie spoglądały na jadło, w miarę jak je wydobywał.
>- No, żywo! - zawołał pan XXXX, bo pyzaty chłopiec pożerał wzrokiem kapłona,
>z którym, zdawało się, nie był w stanie rozstać się. Wreszcie westchnął
>głęboko, rzucił rozpaczliwe spojrzenie na pulchne pieczyste i smutno podał
>je panu.
>- Dobrze, tylko żywiej! Teraz ozór. Teraz pasztet z gołębi. Uważaj na
>cielęcinę i szynkę.
>Pilnuj raków. Wydobądź sałatę, podaj pieprzu...
>Wydając te szybkie rozkazy, pan XXXX rozdawał wewnątrz powozu wymienione
>wyżej artykuły i stawiał niezliczoną ilość półmisków na kolanach
>biesiadników."
=============
Charles Dickens "Klub Pickwicka".
Spiacy Joe byl znaczna podpowiedzia chyba. I nie wiem, czemy wyiksowalam
tamto nazwisko - chyba dlatego, ze tak dawno czytalam, ze nie pamietalam, czy
nie jest zbyt latwe.
>
>3. Autor i tytuł (2 pkt)
>"Roch jął się rozpytywać o wieś i różne sprawy, opowiadała jeno piąte przez
>dziesiąte krzątając się tak pilnie kole jadła, że pokrótce zastawiła przed
>nimi ziemniaków szczodrze omaszczonych tęgą michę i nie mniejszą barszczu, w
>którym kiedy koło pływała kiełbasa. Skwapnie się przypięli do śniadania.
>- To mi dopiero jadło - pokrzykiwał wesoło - kiełbasa galancie czujna. Po
>tym to człowiek poczuje jakąś wagę w żywocie. A to me paśli w tym kreminale,
>żeby ich wciorności."
>==============
W.S. Reymont "Chlopi", 12 poprawnych odpowiedzi. Chociaz Roch na Potop
wskazywal:)))))
>4. Autor i tytuł (2 pkt)
>"I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta.
>Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta!"
>==============
St. Jachowicz "Chory kotek" - i tylko ten tytul uznawalam
>5. Autor i tytuł (2 pkt)
>"Panny, na to się trzymajcie,
>małe kęsy przed się krajcie,
>ukrawaj często, a mało,
>a jedz, byleć się jedno chciało."
>=============
ja znam wersje - wiersz Sloty (Zloty) "O zachowaniu sie przy stole" Duzo
poprawnych odpowiedzi. byly inne wersje autora - uznawalam.
>6. Autor i tytuł + dodatkowy za nazwisko Pana, który przyniósł maliny (3
>pkt)
>"Bo do trwałego kapitału jajek, kotletów, ziemniaków, konfitur, biszkoptów,
>których Franciszka nawet nie zapowiadała, zawsze dodawała coś, zależnie od
>urodzaju pól i sadów, produktów morza, okoliczności handlu, uprzejmości
>sąsiadów i jej własnego geniuszu, tak że nasze menu, niby owe czworoliści
>rzeźbione w XIII wieku na portalach katedr, odbijało po trochę rytm pór roku
>i wydarzeń. Więc błękitną flądrę, bo kupczyni zaręczyła, że jest świeża;
>indyczkę, bo Franciszka zobaczyła ładną na targu w XXXXXXX; karczochy na
>szpiku, bo nam ich jeszcze nigdy nie przyrządzała w ten sposób; pieczeń
>baranią, bo świeże powietrze trawi i będzie czas uporać się z nią do
>siódmej; szpinak dla odmiany; morele, bo za dwa tygodnie już ich nie będzie;
>maliny, które pan XXXX przyniósł umyślnie; wiśnie, pierwsze z naszego sadu
>po dwu latach nieurodzaju; ser śmietankowy, który dawniej lubiłem; torcik
>migdałowy; bo go zamówiła w wille; ciasto drożdżowe, bo na nie była kolej."
>================
Marcel Proust, "W poszukiwaniu straconego czasu" , Swan. 3 poprawne
(tylko?????????) odpowiedzi, w swana nikt nie trafil.
choc byl piekny glos, ze jak mailny, to wylacznie Balladyna je przyniosla.
chyba powinien byc za to dodatkowy punkt:)))
>7. Autor i tytuł (2 pkt)
>
>"Jadłospis do drinków: bruschette z posiekanymi pomidorami i bazylią,
>crostini (grzanki) z marynowaną papryką. Pierwsze danie: gnochci, nie te
>zwykłe kartoflane, tylko z grysiku (małe porcyjki, bo to sycące). Potem
>pieczeń cielęca z czosnkiem i kartoflami, przybrana świeżą szałwią. Mała
>zielona fasolka, jeszcze krucha, ciepła, z koprem, oliwkami, i sałatą.
>
>Przed samym przybyciem gości napełniłam koszyk sałatą. Na początku czerwca
>posiałam dwa opakowania nasion różnych gatunków sałaty, żeby obramować
>klomb. Wzeszły w ciągu tygodnia, a po trzech tygodniach już nie były tylko
>obramowaniem. Są wszędzie. Dziwne uczucie oczyszczać klomb kwiatów i
>jednocześnie zbierać je na kolację."
=============
Frances Mayes "Pod sloncem Toskanii", niestety nie Bella Toskania. Myslalam,
ze bedzie wiecej trafien. dla mnie to ostatnio kultowa ksiazka o jedzeniu:)
>8. Autor i tytuł + dodatkowy punkt za imię osoby, która wie, jak się robi
>piwo (3 pkt)
>
>"Jak uwarzyć dobre piwo? A co za filozofia? Po pierwsze potrzebny jest słód.
>Tak z worek lub pól. Zrobienie słodu w zasadzie nie stanowi problemu. Trzeba
>rozsypać ziarno na plandece, zrosić je wodą, ale uważać, żeby nie
>przesadzać, bo zgnije. Po dwu dniach zboże wypuści białe, wyglądające trochę
>jak pajęczyna korzonki. (...) Wojskowy gar na grochówkę nakrywa wszystkie
>cztery palniki kuchenki. Czterdzieści litrów wody, worek słodu. Temperaturę
>ocenia na oko, na początek wystarczy około 35 stopni C. Przystawiła sobie
>drabinkę i łyżką wazową miesza zawartość.
>
>- Ten etap nazywa się zacieraniem - wyjaśnia kuzynce."
==========
Andrzej Pilipiuk "Kuzynki", Stanislawa. tylko 4 odpowiedzi. malo.
Myslalam, ze to zostawienie slowa "Kuzynka" jest za latwe, ale okazalo sie,
ze nie. choc jest odpowiedz, ktora tylko tym sie kieruje:))))
>
>
>
>9. Autor i tytuł (2 pkt)
>
>"- Dostałeś homary?
>
>- Tak, u Luda Younga. Naładował mi pełny koszyk, jakby chodziło o czyjeś
>życie. Próbowałem mu zapłacić, ale nie chciał pieniędzy.
>
>(...)
>
>-Sałatka z homara też jest dobra, ale może zbyt skromna jak na kolację. Z
>Warren jadałyśmy homara w ulubiony sposób w The Fair Weather Inn na Long
>Island. Mięso z ogona moczysz w sake, a potem gotujesz z dodatkiem
>bambusowych pędów i kotewki, po czym faszerujesz nim skorupy i zapiekasz.
>Oczywiście, gdybyśmy mieli małże i mięso z krabów, mogłabym zrobić
>faszerowane ogony homara. Przyrządza się podobne danie, tylko że z białym
>winem i parmezanem. Gdybym tak miała białe wino i parmezan.
>
>- Kupiłem ser. Ale to nie jest parmezan. Cheddar.
>
>- No to nie ma się nad czym zastanawiać. Pasztet z homara! Nie mamy
>śmietany, ale mogę dodać mleka. Bunny zje bez grymasów, a poza tym będzie to
>pewna odmiana po gotowanych homarach. Chcę, żeby to było coś dobrego."
>===================
Annie Proulx "Kroniki portowe"
ani jednego trafienia
dziwne... mnie sie kojarzy wlasnie z homarami, itp.
>10. Autor i tytuł (2 pkt)
>
>"chłopcu trochę rozgoryczonemu będą smakować pikantne pomarańczowe
>grajcarki; tej uśmiechniętej słodko nauczycielce morelowe serduszka; dla tej
>dziewczyny płomiennowłosej oczywiście mendiatns, a dla tej energicznej
>wesołej kobiety czekoladki z orzechami. Dla Guillaume;a florentynki, które
>będzie jadł porządnie ze spodka w swoim schludnym kawalerskim domu. Apetyt
>Narcisse'a na trufle w grubej czekoladowej polewie świadczy o dobrym sercu
>mimo pozornej burkliwości."
==================
Joanne Harris "Czekolada"
sporo trafien. Smaczny fragment.
>11. Autor i tytuł (2 pkt)
>
>"Zaledwie skończyła się wielka dyskusja na temat combra baraniego, podano
>szynkę tewkesburską, z lekka podlaną zaprawą West India. Swithin tak obficie
>raczył się tą potrawą i spożywał ją tak długo, że z jego winy powstał zator
>w podawaniu. Chcąc całkowicie poddać się rozkoszy spożywania ulubionego
>smakołyku, przestał nawet rozmawiać. (...)
>
>Ale w tej chwili Swithin skończył jeść szynkę.
>
>- Gdzie kupujesz grzyby? - zapytał Irenę tonem człowieka dystyngowanego. -
>Najlepiej kupować je u Snileyboba; ma się przynajmniej pewność, że są
>świeże."
==============
Galsworthy "Saga rodu Forsythow"
pewnie przez Irene bylo tak latwo - duzo trafien.
>12. Autor i tytuł (2 pkt)
>
>"Kiedy wszyscy siedli do kolacji - Raffi wrócił do domu w momencie, gdy
>Paola podawała kluski - nastrój Brunettiego nieco się poprawił. Na widok
>dzieci nawijających na widelce świeżo ugotowane pappardelle, ogarnęło go
>niemal zwierzęce poczucie bezpieczeństwa i dostatku, a ich łakomstwo było
>tak zaraźliwe, że sam zaczął jeść z apetytem. Paola zadała sobie trud
>opieczenia czerwonych papryk i zdjęcia z nich skórek, były więc miękkie i
>słodkie, właśnie takie, jak lubił. Kiełbaski zawierały duże ziarna
>czerwonego i białego pieprzu, ukryte w delikatnym mięsnym nadzieniu jak
>najgłębsze zasoby smaku i wydobywane na podniebienie przy pierwszym kęsie,
>przy czym rzeźnik Gianni nie pożałował czosnku. Każdy wziął po dokładce, nie
>mniejszej , o zgrozo, niż pierwsza porcja. Potem w żołądkach zostało już
>tylko trochę miejsca na sałatę, lecz kiedy i tej zabrakło, wszyscy zmieścili
>jeszcze odrobinę świeżych truskawek z kroplą łagodnego octu."
=========
Donna Leon, "Znajomi na stanowiskach".
Autorke poznalo kilka osob - pewnie przez Brunettiego, tytulu nie zgadl nikt.
podobno fragment malo charakterystyczny. a sa inne - bardziej????
>
>
>
>13. Autor i tytuł (2 pkt)
>
>"Oczyszczone płaty mięsa pociął migiem na paski, posolił i posypał jakimiś
>ciemnymi, drobno potłuczonymi ziarnami, wydusił na to dwie zielone limety i
>szczodrze posypał posiekaną drobno pietruszką. Potrząsnąwszy miską, wyrzucił
>jej zawartość w powietrze i ... wszystko wylądowało z powrotem w misce,
>wymieszane, ale niewystarczająco, więc powtórzył to jeszcze dwukrotnie
>(...). Zupa rzeczywiście była królewska - aromatyczna, ale nie powalająca
>wonią ryby, klarowna, ale jakimś cudem gęsta, złocista w kolorze, łagodnie
>pieprzna, z posmakiem dymku. A jednocześnie rozgrzewająca i podniecająca."
==============
Eugeniusz Debski "Tropem Xameleona"
zadnego trafienia.
dziwne
ten opis gotowania zupy rybenj ma jakies 4 strony i jest piekny, przepiekny.
Ja go zapamietalam dokladnie. Byly natomiast glosy, ze na pewno czytaki,
tylko skad??????
i to byloby na tyle:)
MOnika
> Galsworthy "Saga rodu Forsythow"
> pewnie przez Irene bylo tak latwo - duzo trafien.
Ależ skąd. Przez Swithina ;->
Zuzanka
--
.:*Z*:._.:*U*:._.:*Z*:._.:*A*:._.:*N*:._.:*K*:._.:*A*:.
Małgorzata Krzyżaniak ..... http://www.pawnhearts.eu.org/~zuzanka/
Powinno się wystawić Cię w Sevres jako wzorzec cynizmu ;-) (C) Tib
> >-Sałatka z homara też jest dobra, ale może zbyt skromna jak na kolację. Z
> >Warren jadałyśmy homara w ulubiony sposób w The Fair Weather Inn na Long
> >Island. Mięso z ogona moczysz w sake, a potem gotujesz z dodatkiem
> dobrego." ===================
> Annie Proulx "Kroniki portowe"
> ani jednego trafienia
> dziwne... mnie sie kojarzy wlasnie z homarami, itp.
AUUUUUUUUUUU!!!
Long Island i Bunny, a ja trzy dni temu film oglądałem. Zaćmienie, czy co?
Sigurd
> W.S. Reymont "Chlopi", 12 poprawnych odpowiedzi. Chociaz Roch na Potop
> wskazywal:)))))
O wstydzie... O ja ciemna masa...
>>5. Autor i tytuł (2 pkt)
>>"Panny, na to się trzymajcie,
>>małe kęsy przed się krajcie,
>>ukrawaj często, a mało,
>>a jedz, byleć się jedno chciało."
>>=============
>
> ja znam wersje - wiersz Sloty (Zloty) "O zachowaniu sie przy stole" Duzo
> poprawnych odpowiedzi. byly inne wersje autora - uznawalam.
Eeeeh...
> Marcel Proust, "W poszukiwaniu straconego czasu" , Swan. 3 poprawne
> (tylko?????????) odpowiedzi, w swana nikt nie trafil.
> choc byl piekny glos, ze jak mailny, to wylacznie Balladyna je przyniosla.
> chyba powinien byc za to dodatkowy punkt:)))
Ha.
> Andrzej Pilipiuk "Kuzynki", Stanislawa. tylko 4 odpowiedzi. malo.
> Myslalam, ze to zostawienie slowa "Kuzynka" jest za latwe, ale okazalo sie,
> ze nie. choc jest odpowiedz, ktora tylko tym sie kieruje:))))
A, to czytałam będąc na wakacjach. Nie podobało mi się okropnie i chyba
nawet nie skończyłam. Chociaż miałam tylko tę jedną książkę, nawiasem
mówiąc. Nieznajomość usprawiedliwiona. :-)
> Joanne Harris "Czekolada"
> sporo trafien. Smaczny fragment.
Wciórności...
> i to byloby na tyle:)
Ta... idę się zapaść pod ziemię.
Pozdrawiam pochmurnie z przejaśnieniami
Magda
>>4. Autor i tytuł (2 pkt)
>>"I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta.
>>Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta!"
>>==============
> St. Jachowicz "Chory kotek" - i tylko ten tytul uznawalam
Kocham ortodoksów. Są tacy łagodni i wyrozumiali...
>>6. Autor i tytuł + dodatkowy za nazwisko Pana, który przyniósł maliny (3
>>pkt)
>>================
> Marcel Proust, "W poszukiwaniu straconego czasu" , Swan. 3 poprawne
> (tylko?????????) odpowiedzi, w swana nikt nie trafil.
Bo nie pomyślał. Strzał w "pana Swana" byłby najlogiczniejszy dla
kogoś, kto nie czytał tej kobyłki i zna ją tylko w teorii
krytyczno-literackiej. Ale, oczywiście, ten ktoś wydurniał się
dygresyjnie, więc... trzy punkty poszły sobie na maliny.
Gdzie dopadła je Balladyna z dziabadełkiem...
> choc byl piekny glos, ze jak mailny, to wylacznie Balladyna
> je przyniosla. chyba powinien byc za to dodatkowy punkt:)))
Taktaktaktaktak! :-)
>>7. Autor i tytuł (2 pkt)
> =============
> Frances Mayes "Pod sloncem Toskanii", niestety nie Bella Toskania.
> Myslalam, ze bedzie wiecej trafien. dla mnie to ostatnio kultowa
> ksiazka o jedzeniu:)
No to może ją kiedyś przeczytam.
"...ale to zupełnie inna historia, którą opowiem Wam, gdy tylko
skończę zupę" :-)
>> 8. Autor i tytuł + dodatkowy punkt za imię osoby, która wie, jak
>> się robi piwo (3 pkt)
>>- Ten etap nazywa się zacieraniem - wyjaśnia kuzynce."
> ==========
> Andrzej Pilipiuk "Kuzynki", Stanislawa. tylko 4 odpowiedzi. malo.
No, gratulacje. Rzeczywiście było do wymyślenia. Poleglem. Może
dlatego, że "zacieranie" skojarzyłem z obrazem autorki konkursu, która
zacierała ręce po wymyśleniu pytań. Zacierała, oczywiście, z
satysfakcją
>> 9. Autor i tytuł (2 pkt)
>>
>>"- Dostałeś homary?
>>- Tak, u Luda Younga. Naładował mi pełny koszyk, jakby chodziło o czyjeś
>>życie. Próbowałem mu zapłacić, ale nie chciał pieniędzy.
>>===================
> Annie Proulx "Kroniki portowe"
> ani jednego trafienia
> dziwne... mnie sie kojarzy wlasnie z homarami, itp.
Mnie jednak z paroma innymi rzeczami. Homary musiałem wyprzeć jako
fuj-fujowate. Ale, kurczę-homar, można było wymyślić, można było...
>>12. Autor i tytuł (2 pkt)
> =========
> Donna Leon, "Znajomi na stanowiskach".
> Autorke poznalo kilka osob - pewnie przez Brunettiego, tytulu nie
> zgadl nikt. podobno fragment malo charakterystyczny.
> a sa inne - bardziej????
A bo ja wiem? Te ze zwłokami na pewno. No, ale do konkursu kulinarnego
chyba by nie pasowały :-)
>>13. Autor i tytuł (2 pkt)
> ==============
> Eugeniusz Debski "Tropem Xameleona"
> zadnego trafienia.
> dziwne
Eeee no, nie aż tak bardzo. Przynajmniej w moim wypadku. Eu-geniusza
nie darzę aż takim sentymentem. Czytam i tyle. I to nie wszystko.
Mogłem - nie musiałem. Not guilty.
> i to byloby na tyle:)
A wety?
No to może chociaż a wafer-thin mint? It's only a tiny, little, thin
one...
--
AJK
> A wety?
> No to może chociaż a wafer-thin mint? It's only a tiny, little, thin
> one...
To deser ja postawię ;-)
"- Przyjacielu mój, pan się spokrewnia z wielką sztuką. nie będę rozwijał
przed panem filozoficznego systemu Savarina. Lecz czymże jest cała estetyka,
poezja, moralność, charleston, synkopa, druga rzeczywistość, książę
Lautremon, wreszcie mój uśmiech. To są tylko sukcesy kucharzy. Cztery lata
temu podano mi w restauracji 'Pied de Nonne' puladkę mistrza Emila. Była
faszerowana wątróbkami dzikiego ptactwa z truflami i pomarańczami w sosie z
xeresu z roku sześćdziesiątego trzeciego, otaczały ją spody karczochów po
tulusku, czyli w białym winie z bitymi jajkami. Pamiętam dzień ów jak
rewolucyjny poemat, jak pierwszy akord Strawińskiego, jak opłatek
Eucharystii Świętej. Zgłębiłem wszystkie dania Francji i mógłbym zostać
największym znawcą bodaj perygorskich pasztetów. Lecz niestety, my wszyscy z
rodu Cohnów odznaczamy się delikatną budową. Zachorowałem na gastritis,
enteritis, nepheritis, artheritis i podagrę. Mogę jadać jedynie makaron na
wodzie i piure z jabłek; miast wina - wody mineralne. Cierpię jak malarz, co
oślepł - przecież wspaniale pamiętam smak wszystkich sosów i nie omylę się
nigdy co do roku 'Laffitte'u'. Cóż, postanowiłem sam zwiększyć te męki. Będę
karmił pana najwyszukańszymi potrawami, będę rozkoszował się pańskim
zachwytem neofity, będę wąchał homara lub camembertqa, wykładał panu
uroczystość poszczególnej chwili. Z obiadów pańskich uczynię celebrację. Co
panu podano? Mareńskie ostrygi? Proszę nie łykać! Powoli przeżuwać! To z
pańskim podniebieniem rozmawia Atlantyk. Łyk Chablis. Jest w nim suchość i
świeżość jesieni. Chłodek poranny tknął grono. Czuje pan lekki posmak śrutu?
Zaraz podadzą panu plamistego pstrąga, do niego zaś wytrawnego Vouvre z roku
dwudziestego pierwszego. Jest młode, lecz są w nim kwiaty Loary i śmiech
Rabelais'go, jest w nim..."
A teraz idę po zakupy, bo nie mam w domu nic do jedzenia, a dziwnie
zgłodniałam.
pozdr.
-Yola-
Dnia 2004-12-04 10:20, Użytkownik Monika Wandzel napisał:
[...]
>>I xxxxxxxxxxxxxxx milcząc żwawo jedli."
> Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz" - to poznali wszyscy.
> I wiekszosc tez podala, co jedli - cholodziec litewski.
> Rodzaj chlodnika.
Pragnę zwrócić z godnością uwagę, że jakiś czas temu w Polskiej Akademii
Nauk dyskutowano zażarcie na ten temat.
Były dwie szkoły: rodzaj chłodnika, oraz kontrkandydat - potrawa
zbliżona do nóżek w galarecie.
IIRC argumenty obu stron były ważkie. Nie pamiętam czy i co ostatecznie
ustalono.
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
>> ps. Jeden, zaprawdę, jest prawdziwy posiłek i jest nim IMHO porządny
>> obiadek.
>
> hmm a gdzie sniadanie, i drugie, i podwieczorek, i kolacja, i cos na
> zab kiedy czlowiek zglodnieje i ...
Ten tekst brzmi mi nader znajomo. Czy nie jesteś czasem niskim człowieczkiem
z włochatymi stopami? :D A propos zapomniałeś o podkurku ;)
--
pozdrawiam
Bazyl [ baz...@go2.pl ]
Nigdy nie czytałeś?! Nie wiesz od czego zacząć?! Wypróbuj:
BiblioNETka: http://biblionetka.pl
W rzeczy samej. Wiedzialem, ze czegos zapomnialem ;))
Marquel
Zwyciezca okazal sie ten, kto pierwszy przyslal odpowiedz i jest nim ....
Oczywicie prosze Panstwa, nasz niezastapiony i genialny...
Sigurd,
ktory zdobyl az 19 pkt.
Tuz za nim na drugim miejscu uplasowal sie AJK - mial co prawda dostac punkt
za Balladyne, ale oficjalnie i przy swiadkach w sobote na spotkaniu punktu
sie zrzekla. A punktow mial 18.
Zas trzecie miejsce wspolnie zajeli:
Michal Jankowski i Anetek - czyli Aneta Baran. Kazdy z 15 punktami.
Nastepnie 14 pkt i 4 miejsce ma pewna osoba, ktora prosila, zeby jej nie
podawac, bo ona na ksiazkach byla goscinnie - tylko dlatego, ze konkurs
oglosilam tez na slynnym (gdzieniegdzie Cafe za Slupem). Wiec pomismy ja
milczeniem:)))
i podaje dalej wyniki:
4. Mala Mi - 12 pkt
5. i tu kilka osob znowu z 11 punktami:
Szymon Sokół
Tomasz Konatkowski
Zuzanka
Ania Ladorucka
6. Zenon Grodzki i MOnika Samczyk - 10 pkt
7. Srebrna - 9 pkt
8. Grzegorz Bednarczyk i Magrda Schreiber - 8 pkt
9. Ewa Pocierznicka - 6 pkt
10. Marquel - 4 pkt
Przednia zabawa taki konkurs:)
Monika
> Zwyciezca okazal sie ten, kto pierwszy przyslal odpowiedz i jest nim ....
> Oczywicie prosze Panstwa, nasz niezastapiony i genialny...
> Sigurd,
> ktory zdobyl az 19 pkt.
Klask-klask-klask-klask!
> Tuz za nim na drugim miejscu uplasowal sie AJK - mial
> co prawda dostac punkt za Balladyne, ale oficjalnie
> i przy swiadkach w sobote na spotkaniu punktu
> sie zrzekla. A punktow mial 18.
^^^^^^^^^^^^^
AUĆ. Nie po płci, nie po płci!!
:-)
--
AJK (obolały, ale dumny :-))
>> A wety?
>> No to może chociaż a wafer-thin mint? It's only a tiny, little, thin
>> one...
>
> To deser ja postawię ;-)
> "- Przyjacielu mój, pan się spokrewnia z wielką sztuką.
> Nie będę rozwijał przed panem filozoficznego systemu Savarina.
(...)
Zaiste, smaczny deser, aż się oblizałem ze smakiem :-)
Ilia Erenburg, "Burzliwe zycie Lejzorka Rojtszwańca".
--
AJK (Pytają? Znaczy, będa odpowiadać :-))
Zacytowalam posta w calosci, poniewaz na serwerze news.tpi.pl sie nie pojawil,
a o tym, ze wyniki sa dowiedzialam sie dzieki odpowiedzi AJK (przeczytalam i
odpisuje przez onet niusy, jak widac).
Tajemnicza osoba z Cafe wzbudzila moja wielka ciekawosc... No ale uszanuje
prawo do tajemnicy w tym wzgledzie :).
Pozdrawiam,
Ania, bardzo zadowolona z 5-tego miejsca
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Spiacy Joe byl znaczna podpowiedzia chyba. I nie wiem, czemy wyiksowalam
> tamto nazwisko - chyba dlatego, ze tak dawno czytalam, ze nie pamietalam, czy
> nie jest zbyt latwe.
Wardle o był, właśnie! Ale za to pierwsze "iksy" zrozumiałe są, bo
Winkle tam był, a to już ciut za dużo :)
Pozdrowienia
--
Grzegorz Bednarczyk
http://jazon.hist.uj.edu.pl/~gb/
1. Sigurd, 19 pkt
2. AJK , 18 pkt
3. Michal Jankowski i Anetek - czyli Aneta Baran. Kazdy z 15 punktami.
!!!!!!4. Ania Ladorucka - 13 pkt!!!!!
5. Mala Mi - 12 pkt
6. i tu kilka osob znowu z 11 punktami:
>> Szymon Sokół
>> Tomasz Konatkowski
>> Zuzanka
7. Zenon Grodzki i MOnika Samczyk - 10 pkt
8. Srebrna - 9 pkt
9. Grzegorz Bednarczyk i Magrda Schreiber - 8 pkt
10. Ewa Pocierznicka - 6 pkt
11. Marquel - 4 pkt
Dziekuje bardzo i przepraszam za spozniona reklamacje :).
Dostalam taka odpowiedz:
> Niestety chyba jednak sie mylisz... ;)
> Cholodziec (slowo pochodzi z rosyjskiego - "holodec") to nozki w
> galarecie
> (zimne nozki, czy nie wiem, jak to jeszcze po polsku sie nazywa), nie
> chlodnik (zupa)... cholodziec najbardziej znana rosyjska przekaska do
> wodki... ... po rosyjsku to jeszcze nazywa sie "studzien"...
> http://www.russianfoods.com/recipes/item000D4/_rus_/default.asp
> http://www.cooking-book.ru/recepts/sbs/holodez.shtml
> Na Litwie to sie robi od wiekow i sie nazywa szaltiena:
> http://www.kredor.lt/katinas/html/receptai.htm <== trzecia fotka od gory.
Wiec juz sama nie wiem. Dodam, ze nikt wylacznie na sama galarete nie
wskazal. Wiec moze nie ma to znaczenia??
Monika
Moze na pl.rec.kuchnia ktos bedzie wiedzial? Jest tam pare osob dobrze
zorientowanych w tym temacie.
Ta osoba, ktora to zglosila, to jest primo z listy pl.rec.kuchnia , secundo -
z Cafe za Slupem, a tertio - z Wilna.
> Moze na pl.rec.kuchnia ktos bedzie wiedzial? Jest tam pare osob dobrze
> zorientowanych w tym temacie.
Nikt nie wie, i nie będzie wiedział, co Wieszcz miał na myśli. Frakcje
"zupowa" i "nóżkowa" na zawsze pozostaną przy swoim zdaniu.
MJ
No i tym samym tajemnica przestala byc tajemnica ;).
Pozdrowienia dla slonecznej miodzio dziewczyny :).
Sprawdzilam cholodziec w slowniku jezyka polskiego i zobacz:
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=7202 i juz sama nie wiem, kto jest bardziej
wiarygodny...
Tylko czy to cos zmieni w rankingu?
Tylko ta wódka jakoś mi do chłodnika (zupy) nie pasuje... nie przełknełabym
litewskiego chłodnika z wódka - częste zwiedzanie łazienki gwarantowane...
;) Natomiast chołodziec (nóżki w galarecie) jak najbardziej powinien byc
popijany wódką dla lepszego trawienia, ponieważ jest to bardzo tłusta
przekąska... ;)
Gościnnie
Bożenka z Wilna :-)
słoneczna miodzio dziewczyna
>> Niestety chyba jednak sie mylisz... ;)
>> Cholodziec (slowo pochodzi z rosyjskiego - "holodec") to nozki w
>> galarecie
>> (zimne nozki, czy nie wiem, jak to jeszcze po polsku sie nazywa), nie
>> chlodnik (zupa)... cholodziec najbardziej znana rosyjska przekaska do
>> wodki... ... po rosyjsku to jeszcze nazywa sie "studzien"...
>
> Wiec juz sama nie wiem. Dodam, ze nikt wylacznie na sama galarete nie
> wskazal. Wiec moze nie ma to znaczenia??
Mi z kolei znajomi Litwini pod tą nazwą oferowali chłodnik (pamiętam dobrze,
bo chłodników nienawidzę). Podejrzewam, że skrzyżowały się dwa znaczenia - z
polskiego i z rosyjskiego, i tak bywają na Litwie nazywane obie te
potrawy...
Sigurd
> Sigurd,
> ktory zdobyl az 19 pkt.
Ha, to ja Wam teraz pokażę!!!
Za parę dni, bo muszę to doooobrze obmyslić.
Sigurd
> Zaiste, smaczny deser, aż się oblizałem ze smakiem :-)
> Ilia Erenburg, "Burzliwe zycie Lejzorka Rojtszwańca".
yup :-)
Żeby było najśmieszniej to ta właśnie książka _mnie_ się najbardziej kojarzy
z jedzeniem.
pozdr.
-Yola-
> Nic, jak chyba juz pisalam. nikt galarety nie obstawial
Samej... Bo ja obstawiłem dla pewności obydwie wersje.
MJ
>Tylko ta wódka jakoś mi do chłodnika (zupy) nie pasuje... nie przełknełabym
>litewskiego chłodnika z wódka - częste zwiedzanie łazienki gwarantowane...
>;) Natomiast chołodziec (nóżki w galarecie) jak najbardziej powinien byc
>popijany wódką dla lepszego trawienia, ponieważ jest to bardzo tłusta
>przekąska... ;)
>
>Gościnnie
>Bożenka z Wilna :-)
>słoneczna miodzio dziewczyna
Ale oni te wodke przed jedzeniem pili... jako aperitif...
;-))))))
Art(Gruby)
"Abyssus abyssum invocat"
Przypomnę:
tylko ludzie głupie nie piją przy zupie
pzdr
TRad
Dajcie spokój, Włosi piją wódkę do deseru. Nie zapytaliśmy z Aleksiejem
(Rosjaninem) czy na dodatek na ciepło, bo nas zatkało...
EwaP HF FH
--
Ewa Pawelec, Zakład Spektroskopii Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317