Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

[konkurs] 'Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!' czyli 'Gry i zabawy'

8 views
Skip to first unread message

AJK

unread,
Jan 16, 2006, 6:40:14 AM1/16/06
to
"Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!"
czyli
konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.


Dyrekcja konkursowego Casino Rułajal ma zaszczyt przedstawić spis praw
i obowiązków graczy, czyli tak zwane rulesy i ruletki:

1. To są karty, to bile, to kości, to łuza, to kij, to kulka, to
czarne, to czerwone, a to jest pan Mietek na etacie, który tu
będzie stojał i jak ktoś zacznie fikać, to pan Mietek wejdzie
i się skończy rozgryweczka. Jednym słowem, naszym gościom
oferujemy atmosferę dyskrecji, spokoju i wzajemnego zaufania.

2. FUT ustawiony, ale na wszelki wypadek uważajcie, żeby przypadkiem
nie wysłać odpowiedzi na grupę.

3. Termin nadsyłania odpowiedzi: do godziny 23:59 w poniedziałek
23 stycznia 2006. We wtorek na grupie pojawią się odpowiedzi,
a każdy z graczy otrzyma swoją indywidualną punktację. Reszta
wtorku i kawałek środy zostają przeznaczone na ewentualne
reklamacje. Ogłoszenie wyników i wymiana żetonów (kasa znajduje
się w sali zielonej naszego kasyna) - mam nadzieję, że we środę
(25.01.) w godzinach wczesnopopołudniowych.

4. Odpowiedzi będę kwitował, korekty i uzupełnienia także. Gdyby w
ciągu 24 godzin pokwitowanie nie dotarło, proszę o sygnał na
grupie. To na wypadek, gdyby filtry coś zeżarły (jak niektóre
kartki świąteczne).

5. Wspomagamy się wyłącznie własną pamięcią. Zabrania się: guglać,
szukać na półkach, w palcie i w surducie, w lewym bucie, w
praw... tego... w książkach, na płytach itd. Za asa w rękawie lub
pod blatem - strzelamy bez uprzedzenia. Znaczki na kartach,
"robione" kości i inne takie - karane będą przy pomocy
bilardowego kija. I pana Mietka na drugim jego końcu.
Aha, Henry Gondor proszony jest o oddanie chusteczki do depozytu.

6. Konkurs jest *łatwy*


Mesdames et messieurs, faites vos jeux!

#---------------------------------------------------------------#
1. Pytanie na rozruch. Autor i tytuł po 2 punkty. Dodatkowe dwa
punkty za wersy poprzedzające ten fragment utworu :-).

"Księgami bawimy się w mądrość -
zabawa to dla upartych.
Z ksiąg budujemy nauki i domy...
a przecież księgi to karty"

#---------------------------------------------------------------#
2. Autor i tytuł - po dwa punkty

"- To ja przeczekuję dziewiątkę...
Mój pociąg do hazardu przez całe życie był nie do przezwyciężenia.
- Który raz? - spytałam z zainteresowaniem.
- Teraz będzie ósmy.
- To uważaj, bo niedługo może wyjść.
(...)
- O, rany, będzie trzynastka!
Wbiłam dziki wzrok w numery na obwodzie koła.
- Nie, przeskoczyło. Chwała Bogu! Teraz też będzie. Obstaw
dziewiątkę, ja ci radzę.
- Teraz?
- Teraz. To na pewno nie ty?
- Słowo honoru, że nie ja. No...?! Jest!
- Postaw jeszcze raz, ona wyjdzie parę razy. To słuchaj, skoro nie
ty...
- To moje? - spytał Xxxxxx, wskazując żetony.
- Twoje, zbieraj. Słuchaj, skoro nie ty...
- Dziewięć, osiem koron - powiedział krupier.
- O, rany! - ucieszył się Xxxxxx i zgarnął następną kupę żelastwa -
No to znowu przeczekam. Teraz powinna być ta trzynastka.
- Nie będzie, ale postawię. Nie mam zdrowia do tego przeczekiwania,
nerwowa jestem. Słuchaj, skoro nie ty..."

#---------------------------------------------------------------#
3. Autor i tytuł po dwa punkty

"- Zagrajmy w pranę! - krzyczy Gałczyński.
- Nie daj Boże! - woła mój czarno ubrany sąsiad - zapaskudzimy im
cały dywan!
- Co to za gra, ta prana? - pytam obrońcę naszego dywanu.
- Wrzuca się do puli po pięć groszy - objaśnia mi - a potem, przez
losowanie, wybiera się wąchającego, czyli tak zwanego: wąchacza.
Następnie wszyscy zdejmują buty, a wąchacz obwąchuje im nogi, żeby
wydać wyrok nie podlegający dyskusji. Wygrywa ten, kto ma
najbardziej zapocone i cuchnące skarpety."

#---------------------------------------------------------------#
4. Autor i tytuł po dwa punkty

"Spędziłem szereg wieczorów z Giannim, Paolą i córkami na grze w
skarabeusza; twierdzą, że to moja ulubiona gra. Znajduję z łatwością
słowa, zwłaszcza te najmniej zrozumiałe, jak 'akrostych' lub zeugma'.
Wpisując 'A' i 'U' jako początkowe litery dwóch słów pionowych,
wyszedłem z pierwszego czerwonego kwadratu pierwszej linii poziomej i
dotarłem do drugiej, uzyskując 'emfiteuza'. Dwadzieścia jeden punktów
pomnożone przez dziewięć plus pięćdziesiąt nagrody za zużytkowanie
wszystkich siedmiu moich liter, dwieście trzydzieści dziewięć punktów
za jednym zamachem."

#---------------------------------------------------------------#
5. Autor i tytuł po dwa punkty. Kolejne dwa za wymienienie
uczestników rozgrywki.

"Iluż niezrównanych wirtuozów blefu i misternej licytacji
przespacerowało się po ziemi w ciągu tego czasu! Byli to wszystko
hazardziści, gdyż, jak słusznie zauważył Bismarck - agresywna
polityka międzynarodowa jest 'krwawą grą sił i hazardu'. Znudzeni
chamską rąbaniną mieczami i toporami, zasiadali w przerwach do
stolika Mamy Historii, by w bardziej cywilizowany sposób wpływać na
rozwój cywilizacji i przygotowywać nowe rozstrzygnięcia wojenne, bez
których poker polityczny obejść się nie może. Złośliwcy twierdzący,
że była to burdel-mama w szulerni dziejów, zapominają, iż każdemu z
tych wielkich graczy chodziło o ogólnoludzki pokój, o świat bez wojen
i pożóg, o tę niezmąconą błogą ciszę między czterema ścianami
gabinetu, w którym byłoby tylko jedno biurko i jeden fotel dla
jednego. Niektórzy byli nawet bliscy celu. Ze wszystkich
historycznych pokerów jednym z najbardziej interesujących wydaje mi
się ten, w którym wzięło udział dwóch wielkich (...)."

#---------------------------------------------------------------#
6. Autor i tytuł - po dwa punkty

"(...) Po chwili spytała: 'Czy umie pan puszczać kaczki?' Podniosłem
płaski kamyk i rzuciłem go na wodę. Kamyk odskoczył od powierzchni
trzy razy. Zadowolony byłem z siebie, że tak mi się udało i że mogłem
pokazać, co umiem. Wówczas ona wyszukała odpowiedni kamyk,
przechyliła się trochę na bok, machnęła parę razy ręką, jakby
próbując i wreszcie rzuciła. Liczą głośno. Trzy, cztery, pięć, sześć,
siedem. 'O, aż siedem!' - powiedziałem z zachwytem. Znów wzięła
kamyk, rzuciła. 'Jedenaście; coś fenomenalnego!' Do małżeństwa nie
doszło, ale zapewniam panów, iż w tym rozstaniu żadnej roli nie
odgrywała moja męska duma i to, że dziewczę puszczało kaczki lepiej
ode mnie."

#---------------------------------------------------------------#
7. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowy punkt za odpowiedź na
pytanie, jak nazywała się gra.

"Rozgrywka przebiegała głośno i gwałtownie, a obok każdego gracza
leżał gruby kij. Okładano się kijami dość rzadko, ale wymachiwano
często.
- Jakeś grał, wołku ty zbożowy? Pało zakuta? Czemuś w listki, miast
w serca wyszedł? Co to ja, dla krotochwil w serca wistowałem? Ach,
wziąłbym pałę i walnął cię w ten głupi łeb!
- Miałem cztery listki z niżnikiem, myślałem wyoptymować!
- Cztery listki, a jużci! Chybaś własnego ptoka doliczył, karty na
podołku dzierżący! Ty myśl trochę, Xxxx, bo tu nie uniwersytet! Tu
się w karty gra! No, ale i świnia burmistrza ograła, gdy dobre karty
miała. Rozdawaj, Xxxxx.
- Placek w dzwonki!
- Mała kupa w kule!
- Grał król w kule, przesrał koszule. Dubel w listki!"

#---------------------------------------------------------------#
8. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Po niedługiej chwili partia wista rozpadła się, a pan Collins zajął
miejsce między Elżbietą a panią Phillips, która - jak to zwykle w
takich wypadkach bywa - poczęła dopytywać się, kto wygrał. Sukcesy
pana Collinsa nie były zbyt wielkie - przegrał najwięcej z
towarzystwa, kiedy jednak pani Phillips poczęła wyrażać swoje
ubolewanie, upewnił ją z solenną powagą, iż to rzecz bez znaczenia,
że w jego pojęciu pieniądz to marność nad marnościami i że prosi, by
się tym nie przejmowała.
- Wiem doskonale, pani - tłumaczył - iż kiedy ktoś zasiada go gry,
musi wziąć na siebie ryzyko przegranej, ja jestem szczęśliwie w
takiej sytuacji, że pięć szylingów nie sprawia mi żadnej różnicy."

#---------------------------------------------------------------#
9. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Gdy Bayardo San Roman przyszedł na festyn, udał się prosto do
stoiska loterii fantowej prowadzonego przez bladą i wbitą w futerał
żałoby sprzedawczynię losów i zapytał ją, ile kosztuje patefon
inkrustowany macicą perłową, który miał być największą atrakcją
festynu. Odpowiedziała mu, że nie jest na sprzedaż, tylko do
wylosowania.
- To i lepiej - odpowiedział. - W ten sposób będzie łatwiejszy do
nabycia, a poza tym tańszy. Wyznała mi, że udało mu się wówczas
wywrzeć na niej wrażenie, ale z przyczyn nie mających nic wspólnego z
miłością, wprost przeciwnie. 'Gardziłam wyniosłymi mężczyznami, a
nigdy nie spotkałam nikogo aż tak zarozumiałego - wyznała mi
wspominając tamten dzień. - Poza tym pomyślałam, że to Polak'. Jej
zdumienie było jeszcze większe, gdy ogłosiła pośród pożądliwego
oczekiwania tłumu numer losu wygrywającego patefon i okazało się, iż
rzeczywiście wygrał go Bayardo San Roman. Nie mieściło jej się w
głowie, że wykupił wszystkie losy loterii tylko po to, by zrobić na
niej wrażenie."

#---------------------------------------------------------------#
10. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, co było
natchnieniem dla autora utworu.

"Jeśli siadasz przy tym stole - zważ, że światło nienajlepsze
a partnerzy w każdym razie przypadkowi.
Popraw pludry nim usiądziesz i pod boki się podeprzyj,
bo pewności siebie brak nowicjuszowi.
Kart nie sprawdzaj - znakowane. Ale nie daj znać, że wiesz to,
bo obrażą się i wstaną od stolika.
Przegrasz tak czy owak, chyba że oszukasz, ale zresztą
nie po kartach się poznaje przeciwnika. (...)"

#---------------------------------------------------------------#
11. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, na co
Hermann stawiał w dwóch poprzednich grach.

"Hermann stał przy stole szykując się sam jeden poniterować przeciwko
blademu lecz wciąż jeszcze uśmiechniętemu Czekalińskiemu. Obaj
rozpieczętowali po talii kart. Czekaliński przetasował. Hermann
przełożył i postawił swoją kartę, przykrywając ją plikiem banknotów.
Wyglądało to jak pojedynek. Wokoło panowało głębokie milczenie.
Czekaliński zaczął ciągnąć bank; ręce mu drżały. Na prawo padła dama,
na lewo as.
- As wygrał! - rzekł Hermann i odkrył swoją kartę.
- Pańska dama przebita - odparł uprzejmie Czekaliński.
Herman drgnął; istotnie zamiast asa leżała przed nim dama..."

#---------------------------------------------------------------#
12. Tłuściutkie pytanie. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowo -
po dwa punkty za podanie graczy (po imieniu, nie po funkcji).
W sumie 10 punktów do zdobycia.

"X - O coś się grać musi.
Z - To pożyczcie mi parę szóstek do gry.
X - Wyście zgłupieli, człowieku!
Y - Mmmmała daje!
Z - Nic z tego. Nie będzie grania! Ja pieniędzy ni mam, a wy mi
pożyczyć nie chcecie. Zbierajcie manatki i jazda dalej. Idę
spać.
Y - X, posłuchej, ppożyczmy mu ppapare szóstek.
X - No tak, a ten drań z pierwszej kategorii naszczeka na nas i
będziemy wisieć.
Y - Tto jja mu ze swego po-po-pożyczę. Prze-przeciem ttak długo
w mama-riaszka nie grał. Ma-macie tu, panie Z i nie
zatrzymujcie gry."

#---------------------------------------------------------------#
13. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Przyszedł król do drugiej szafy i czyta:
'Sny, drzemki i zabawy'. A dalej: 'W wisielca i wisiołkę',
'W solone-pieprzone', 'W Klopstocka i krytyków',
'W dziewczynkę-bydelniczkę', 'W mordę', 'W kołderkę z lufcikiem',
'W kontemplaczki', 'W mordę jeszcze raz', 'W pięty zmęczone i męty
spiętrzone', 'W katechnikę czyli w ścięcia i wycinanki',
'W dunderowca', 'W cyborginię', 'W komuchlaj, 'W cybajaderę',
'W cyberbera i cybernantkę', 'W wyścigi huryśne'."

#---------------------------------------------------------------#
14. Autor i tytuł - po trzy punkty

"Anglicy byli czyści, pełni wigoru, schludni i silni. Śpiewali diablo
dobrze. Ostatecznie ćwiczyli co wieczór od lat. Również od lat
podnosili ciężary i podciągali się na drążku. Brzuchy mieli jak tarki
do prania. Ich łydki i bicepsy były jak kule armatnie. Wszyscy grali
po mistrzowsku w warcaby, szachy, w brydża, pokera i domino, w bilard
i w ping-ponga, po mistrzowsku rozwiązywali też anagramy i krzyżówki.
Pod względem zaopatrzenia w żywność należeli do najbogatszych ludzi w
Europie. W rezultacie arytmetycznego błędu na początku wojny, kiedy
do jeńców docierały jeszcze paczki, Czerwony Krzyż wysyłał im co
miesiąc pięćset paczek zamiast pięćdziesięciu. Anglicy gromadzili je
tak przemyślnie, że teraz, pod koniec wojny, mieli trzy tony cukru,
tonę kawy, tysiąc sto funtów herbaty, dwie tony mąki, tonę konserw
mięsnych, tysiąc dwieście funtów masła w puszkach, tysiąc sześćset
funtów sera, osiemset funtów mleka w proszku i dwie tony
pomarańczowej marmolady.
Trzymali to wszystko w pomieszczeniu bez okien. Dla ochrony przed
szczurami wybili je całe blachą z puszek po konserwach."

#---------------------------------------------------------------#
15. Autor i tytuł po dwa punkty

"Odeszli do gabinetu doktora, gdzie po chwili rozległ się hałas
szachów wysypywanych na stół i wrzaskliwy głos majora, który
utrzymywał, że to on powinien grać białymi.
- Losujmy, kochany majorze, losujmy - nalegał proboszcz.
- Los tylko głupim pomaga... żadnych losowań!... Wczoraj ksiądz
grałeś białymi!... - krzyczał major z takim gniewem, jak gdyby
proboszcz godził na jego honor albo portmonetkę."

#---------------------------------------------------------------#
16. Autor i tytuł po trzy punkty

"- A wiesz synku, jak się w to gra?
Chłopczyk pokręcił głową.
- Siadaj więc, zanim zaczniemy grać, nauczę cię. Będziemy mieli
równe szanse.
Gdy wyjaśniał zasady gry, uczył trzymać i rzucać kości, uśmiechał
się nadal. Przestał, gdy po jednej grze na serio, grze o jedyną
monetę chłopca, ten zabrał z płaszcza obie monety - swoją i jego.
Długo milczał, patrząc na dzieciaka spod oka. Wreszcie powiedział:
- Synu, to była twoja jedyna moneta. Wiele warta. Czy naprawdę nie
bałeś się jej postawić?
- Nie.
- Dlaczego?
- Wiedziałem, że wygram - odparł spokojnie chłopiec.
- Jak to wiedziałeś? Nie mogłeś wiedzieć! - rzucił ze złością
mężczyzna.
Małemu łzy stanęły w oczach.
- Wiedziałem... - upierał się.
Mężczyzna potrząsnął niecierpliwie głową.
- Nie mogłeś! - powtórzył - To jest, cholera, zupełnie niemożliwe...
Chłopiec spuścił głowę. Milczenie przedłużało się. Po chwili mężczyzna
sięgnął do sakiewki, wyjął z niej garść miedziaków i wysypał na
płaszcz przed chłopcem. Ten spojrzał pytająco. Mężczyzna odwrócił
wzrok.
- Kurwa, co ja robię... - wymamrotał do siebie - Przecież to
niemożliwie, taki szczyl..."

#---------------------------------------------------------------#
17. Autor i tytuł po dwa punkty

"Dla Andy'ego było to ćwiczenie w ramach stypendium z metahistorii.
Dla Randy'ego brzmiało to jak początek niesamowitej gry. Złapiesz
szczura piżmowego, dostaniesz 136 Punktów Energii. Nie złapiesz -
temperatura rdzenia znowu spadnie ci o jeden stopień.
(...)
W realistycznej grze role-playing należało notować ilość jedzenie
zdobywaną przez poszczególne postacie - oraz trudność jego zdobycia.
Postacie wędrujące po pustyni Gobi w roku 5000 p.n.e. musiały
bardziej martwić się żywnością niż, dajemy na to, poruszające się po
środkowym Illinois w roku 1950.
Randy nie był pierwszym projektantem gier gier, który to zauważył.
Było kilka niebywale głupich gier,pomijających ten problem; Randy i
jego koledzy pogardzali nimi. Te, w których brał udział i te, które
sam zaprojektował, zmuszały do poświęcenia na zdobywanie żywności
realistycznej ilości czasu. Lecz niełatwo było ustalić, co jest
'realistyczne'. Randy, jak większość projektantów, przezwyciężył ten
problem, klecąc kilka prymitywnych równań, które po prostu wyssał z
palca. Lecz w książkach, artykułach i pracach wypożyczanych przez
Andy'ego Loeba znalazł właśnie dane potrzebne do opracowania
skomplikowanego, naukowego, opartego na faktach systemu reguł."

#---------------------------------------------------------------#
18. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe trzy punkty za podanie
imienia najstraszliwszego z bogów stworzonego przez Moosu.

"Moosu też nie próżnował. Z kory brzozowej zrobił talię kart i
nauczył Neewaka grać w 'siódemkę'. W grę wciągnął również ojca
Tukelikety. Wkrótce poślubił dziewczynę, a na drugi dzień wprowadził
się do chaty szamana, najpiękniejszej w całej wiosce. Neewak zszedł
na psy, przerżnął bowiem w 'siódemkę' wszystko, co miał, razem z
bębenkami ze skóry morsa i przyborami czarownika - wszystko. W końcu
przyszło mu na to, że rąbał drwa, nosił wodę i był gotów na każde
skinienie Moosu. Ten zaś - tak, Moosu, sam ogłosił się szamanem,
czyli arcykapłanem a z pokiełbaszonego przez się Pisma świętego
stworzył nowych bogów i przed osobliwymi ołtarzami odprawiał gusła."

#---------------------------------------------------------------#
19. Autor i tytuł - po dwa punkty

"- Posłuchaj, synu: Onego czasu wziął Chrystus uczni swoich i szedł
z nimi do miasta Jeruzalem. A gdy wyszli z miasta Betlejem, a było
gorąco, usiedli na górze wysokiej, w cieniu upragnionym i w kości
grać poczęli. I wziął kości Piotr, i rzucił je, i wyrzucił
dziesiątkę, i ucieszyło się serce Piotra, a zasmuciło serce Jana.
A wziął kości Jan, a rzucił je i wyrzucił dwunastkę; i ucieszyło się
serce Jana, a zasmuciło serce Piotra. A wziął kości Pan, a potrząsnął
nimi i rzucił; i wyrzucił trzynastkę; i zasmuciło się serce Jana.
Rzekł tedy: 'Panie, nie czyń cudów, azaliż jest to uczciwa gra na
gotówkę...' Czy zrobimy sobie ostatniego, uczciwego pokerka?"

#---------------------------------------------------------------#
20. Autor i tytuł - po trzy punkty

"- Dziesięć funtów na 'Zephyra'. Na zwycięstwo - zwrócił się Mallory
do kasjera, wręczając mu pięciofuntowy banknot i pięć funtowych
monet.
Kasjer spokojnie wystukał zakład, a Mallory przestudiował zakłady
wyświetlone na kinoekranikach za lśniącym pseudomarmurem pulpitu z
papier-maché. Faworytami byli Francuzi ze swoim 'Vulcanem' z
Compagnie Générale de Traction, kierowca niejaki M. Raynal. Zauważył,
że Włosi mają pozycję niewiele lepszą od 'Zephyra'. Czyżby rozeszła
się pogłoska o tłokach?
Kasjer podał Mallory'emu niebieską kopię karty, którą właśnie
wydziurkował.
- To wszystko, proszę pana. Dziękuję bardzo.
Patrzył już na następnego klienta.
- Czy przyjmiecie czek wypisany na City Bank? - spytał Mallory.
- Oczywiście, sir - odparł kasjer. Uniósł brew, jakby dopiero teraz
zauważył kaszkiet i płaszcz Mallory'ego - Pod warunkiem, że jest na
nim pański numer obywatelski."

#---------------------------------------------------------------#
21. Autor i tytuł - po dwa punkty

"- Pan Knüfer i pan Wlossock wygrali po sześć tysięcy marek,
ponieważ pan Knüfer postawił na czarne, a pan Wlossok na parzyste. -
zagrzmiał głos von Stiettencrotta, który pojawił się przy stole
Sophie, podobnie jak większość gości tajnego kasyna. - Dalej mają
prawo grać tylko ci dwaj panowie, a przewaga choćby jednej marki
daje prawo do podjęcia dodatkowej wygranej, jaką są względy madame
Lebetseyder.
Knüfer myśląc o stwardniałych sutkach Sophie na purpurowym jedwabiu,
postawił wszystko na czerwone. Wlossok postawił także sześć tysięcy
marek - tym razem na parzyste. Knüfer znów zamknął oczy i po chwili
usłyszał brawa. Sophie uśmiechała się promiennie. Do Wlossoka."

#---------------------------------------------------------------#
22. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, w co
grano.

"Gdzieś w głębi umysłu pana Franka zadźwięczał maleńki dzwonek
alarmowy, ale on sam pędził już na oślep do zwycięstwa.
- Zgoda!
Rozłożył karty na stole.
Tłum widzów westchnął.
Pan Frank zaczął zgarniać pieniądze. Palce babci zacisnęły mu się na
przegubie.
- Jeszcze nie pokazałam swoich kart - przypomniała z godnością.
- Nie warto - burknął pan Frank. - W żaden sposób nie może pani
przebić...
(...)
- Ale... Przecież... To możliwe tylko wtedy, kiedy ma pani czysty
dziewięciokartowy sekwens - wybełkotał, patrząc jej głęboko w oczy.
Babcia wyprostowała się.
- A wie pan - rzuciła chłodno - faktycznie miałam wrażenie, że
nazbierałam całkiem sporo tych czarnych szpiczastych. To wystarczy?
Rozłożyła karty. Liczna publiczność syknęła cicho zgodnym chórem."

#---------------------------------------------------------------#
23. Autor i tytuł - po dwa punkty

"- A co jest w bilardzie najtrudniejsze? - zapytała Kasia.
- Najtrudniejszy jest karambol.
- Niech pan pokaże, jak to się robi.
Xxxxxx rozstawił bile i powiedział:
- Niech pani uważa, teraz tak uderzę swoją bilę, że ta dotknie obu
pozostałych.
- Ale przecie to niemożliwe, one nie stoją na jednej linii.
- Właśnie - uśmiechnął się, zadowolony z efektu - cała sztuka
karambolu polega na tym, że moja bila, uderzając o bandę w różnych
miejscach, będzie nabierała różnych kierunków. Karambol tak wygląda.
Lekko uderzył swoją bilę i karambol udał się wspaniale, ku
podziwowi pań.
- Ależ to geometria! - zdziwiła się pani Nina."

#---------------------------------------------------------------#
24. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Bank się zmniejszył o połowę. Po kilku dalszych ciągach znów urósł.
Doszła kolej do Saszki. On powiedział krótko:
- Bank.
- Jak? - zapytał Alfred blednąc.
- Mówię: bank!
- Wszy?stko?
- Tak.
Saszka położył portfel na stole. Alfred obliczył pieniądze w banku i
rzekł:
- Tu 1.040 rubli i 370 dolarów!
- Idę na wszystko! - rzekł Saszka.
Alfred blady, dał Saszce kartę. Wziął sobie. Potem dał Saszce drugą
i trzecią kartę. Saszka rzucił je na stół. Miał 24.
- Przegrałem! - rzekł Saszka i sięgnął po portfel, chcąc wypłacić
przegrane pieniądze.
W tym momencie stała się niezwykła rzecz. Szczur wyrwał Alfredowi z
rąk karty i krzyknął:
- Chłopaki! Styrki cynkowane!"

#---------------------------------------------------------------#
25. Autor - trzy punkty. Tylko autor, bo nie jestem okrutny :-)

"- Nie mam żadnej gorączki. - powiedział Majer
- To dlaczego masz wypieki?
- Bo wygrałem mercedesa.
- Jak to wygrałeś?
- Na loterii.
Zapadło milczenie.
- Nowego? - zapytał Nowosądecki głucho?
- Nowiutkiego. Na loterii wygrywa się tylko nowe.
- No to my już chyba pójdziemy - powiedział Nowosądecki.
Wyszliśmy. Przed domem stał srebrzysty mercedes. Stanęliśmy przy
krawężniku.
- Masz gwoździa? - zapytałem.
Nowosądecki przeszukał kieszenie.
- Tylko scyzoryk.
Pracowaliśmy z pół godziny, bo opony były twarde, a scyzoryk mały.
Ale żeśmy przekłuli i poszli.
Że mu jest lepiej, to jeszcze można znieść. Ale po co ma być mu za
dobrze."

#---------------------------------------------------------------#
26. Straszna nisza, więc autor i tytuł po trzy punkty.

"- Nauczymy pana. Gra jest prosta jak pacierz.
Ciągnął na siłę. Chcą mnie obrobić. Im nie chodzi o moje pieniądze.
Chcą mnie widzieć zgranego. Jak całuję stół. Zmartwionego chłopka
roztropka w oficerskim mundurze. Niby mili, a świnie.
- Eeee, to trudna gra ten... jak mu tam...
- Poker. Myli się pan. To amerykańska gra. Genialna w swojej
prostocie.
- Spokojnie, kierowniku. Zaraz wszystkie gry wypiszemy porucznikowi
na kartce. Otóż najniższa gra to jest para.
- Jaka? Król i dama?
- Logiczne, ale nieprecyzyjne. Para to dwa króle, dwie damy, dwa
asy... Piszamy na kartce: para...
Kpią sobie. Chamy. Ale jeszcze nie rano. Trzeba udawać głupka. Niech
piszą na kartce. Już ja im tyłek obrobię. Zobaczymy, kto kogo
nauczy. Swoich pieniędzy mam dwa tysiące. Wypadnie półtora na mnie z
'pajoku'. Można zagrać. Już mi całą litanię wypisali. Zrobi was ta
kartka na szaro."

#---------------------------------------------------------------#
27. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Tablica naprzód malowana będzie,
Tę pól sześćdziesiąt i cztery zasiędzie,
Pola się czarne z białymi mieszają,
Te się owymi wzajem przesadzają.
W tym placu wojska położą się obie,
A po dwu rządu wezmą przeciw sobie.
Czterykroć czterzej z każdej strony siędą,
A tym sposobem szykować się będą:
Rochowie z brzegów, więc Rycerze po nich,
A potym Popi przysięda się do nich.
Król z Panna bierze w pójsrzodku dwie poli;
On różną barwę, a ta swoję woli..."

#---------------------------------------------------------------#
28. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Frączek rozcapierzył palce, przymknął oczy, kombinując coś w
myślach. Reżyser znów z nim poszeptał. Teresie zaczęła nieznośnie
drgać powieka na lewym oku. Dziunia nerwowo strzepnęła palcami.
I dalej opowiadają sobie, w co lubiły się bawić będąc małymi
dziewczynkami. W chowanego, w klasy.
- A w ciupy, grałaś w ciupy?
- No. Hacelami. Najwięcej było haceli na moście Kierbedzia. Dawniej
policjant to tak nie uważał, można było zbierać na jezdni. Co to ja
chciałam jeszcze powiedzieć?...
- Dziunia! - krzyknął Frączek. Dziunia kiwnęła głową i podskoczyła
nerwowo.
'Święty Ekspedycie, to tak?'
- Teresa!
Szła jak ślepa.
- Przyjdziecie jutro o ósmej rano. Zrobimy trio."

#---------------------------------------------------------------#
29. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Zabawa w budowanie mostu była już gorsza, pani Raczyńska
zastanawiała się, czy to nie jest grzechem, że dziewczęta siadywały
na kolanach chłopców. - Buduję most - rzekł Mietek - potrzeba mi
małej cegiełki, a tą cegiełką będzie Amelcia. - Mietek klęczał na
środku pokoju na jednym kolanie. Amelcia ze śmiechem przysiadła na
drugim. No, ale to był przecież Mietek Mossakowski, znali się z
Amelcią od maleńkości, jak brak i siostra. Siadano więc sobie na
kolanach, obejmowano się, żeby most most był mocniejszy, nim
wreszcie runął i wszyscy znaleźli się na podłodze, wśród wrzasku
przestraszonych najmłodszych.
Pocztyliona byłaby na pewno pani Raczyńska potępiła, ale w czasie
tej zabawy robiła kanapki w kuchni. (...) Chłopiec Amelci pierwszy
został pocztylionem, Bronia odbierała pocztę. Chłopiec poszedł do
ciemnego pokoju i zapukał. Bronia zapytała : - Kto tam? -
Pocztylion. - Z czym? - Z listem. - Do kogo? - Wszyscy oczekiwali
odpowiedzi z zaciekawieniem, choć spodziewali się od razu, że to
będzie list do Anielci."

#---------------------------------------------------------------#
30. Autor - dwa punkty. Ale dodatkowe trzy - za podanie, kto był
autorem "Czwartego do brydża" (i tu następuje koncert oczień
wrednego chichotu w tonacji c-dur).

"Ja osobiście na 'Czwartym do brydża' chętnie byłbym 'pierwszym
wychodzącym'."

======================================


Karty rozdano, figury rozstawiono, kulka puszczona w ruch...

"Każdy szczęściu dopomoże - każdy dzisiaj wygrać może!"

W imieniu dyrekcji Casino Rułajal
i Placu Zabaw im. Mikołajka

AJKrupier

woy

unread,
Jan 16, 2006, 6:51:21 AM1/16/06
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, AJK, tak słodko
gaworzy:

> "Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!"
> czyli
> konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
> ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.
>

Zastanawiałem się, czy startować, ale gdy przeczytałem cytat z tekstu
mojego starego osobistego przyjaciela i męża mojej starej osobistej
przyjaciółki, to muszę, choćbym miał odpowiedzieć tylko na to jedno
pytanie :)

--
woy
(pisz do mnie tu: http://tinyurl.com/6mym8 )
"Answer to life, the universe, and everything = 42"
[Google Calculator]

Yola

unread,
Jan 16, 2006, 7:28:32 AM1/16/06
to
Stało się raz tak, że sygnowana przez woy wiadomość
<dqg1bl$sic$1...@news.onet.pl> przyniosła nieco światła naszym pogrążonym w
ciemności duszom:

> Zastanawiałem się, czy startować, ale gdy przeczytałem cytat z tekstu
> mojego starego osobistego przyjaciela i męża mojej starej osobistej
> przyjaciółki, to muszę, choćbym miał odpowiedzieć tylko na to jedno
> pytanie :)

Ta, jasne. Pytania po znajomości, ale potem disclaimery ostentacyjne, że to
czysty przypadek, że wszystkie Twoje konkursy wygrywa AJK, to wygłaszasz...
Przypadek. Jassssne.
Już Ci nikt więcej nie uwierzy :->
-Yola-

woy

unread,
Jan 16, 2006, 7:35:21 AM1/16/06
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, Yola, tak słodko
gaworzy:

> Ta, jasne. Pytania po znajomości, ale potem disclaimery ostentacyjne,
> że to czysty przypadek, że wszystkie Twoje konkursy wygrywa AJK, to
> wygłaszasz... Przypadek. Jassssne.
> Już Ci nikt więcej nie uwierzy :->
> -Yola-

Taaak? to ja Ci teraz wysyłam na priva wszystkie prawidlowe odpowiedzi,
które znam. I nikt już Ci nie uwierzy, że znałaś je sama :-P

Jan Rudziński

unread,
Jan 16, 2006, 7:36:58 AM1/16/06
to
Cześć wszystkim

Użytkownik AJK napisał:


> "Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!"
> czyli
> konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
> ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.
>
>

Jakiś dziwny ten konkurs. Trzy baaaanalne pytania, kilka wiem, reszta
czarna masa.


--
Pozdrowienia
Janek (sygnaturka zastępcza)

Yola

unread,
Jan 16, 2006, 7:37:40 AM1/16/06
to
Stało się raz tak, że sygnowana przez woy wiadomość
<dqg3u3$6a4$1...@news.onet.pl> przyniosła nieco światła naszym pogrążonym w
ciemności duszom:

> Taaak? to ja Ci teraz wysyłam na priva wszystkie prawidlowe


> odpowiedzi, które znam. I nikt już Ci nie uwierzy, że znałaś je sama
> :-P

Wszystką jedną kumpla?
-Yola-

AJK

unread,
Jan 16, 2006, 7:36:56 AM1/16/06
to
16-01-2006 o godz. 13:28 Yola napisała:

>> Zastanawiałem się, czy startować, ale gdy przeczytałem cytat z
>> tekstu mojego starego osobistego przyjaciela i męża mojej starej
>> osobistej przyjaciółki, to muszę, choćbym miał odpowiedzieć tylko
>> na to jedno pytanie :)
>
> Ta, jasne. Pytania po znajomości, ale potem disclaimery
> ostentacyjne, że to czysty przypadek, że wszystkie Twoje konkursy
> wygrywa AJK,

Wsyskie tsy? :-)

A poza tym, gdybym wiedział, że Woy zna autora, to bym tego pytania
nie dawał. Następnym razem na spotkaniu p.r.k. odśpiewam fragment
Drozdy "Co pan może załatwić, kogo bliżej pan zna?" i odpytam
wszystkich na okoliczność, co pozwoli na lepszą orientację w
koligacjach towarzyskich, uniknięcie mimowolnych forów, a poza tym...
może rzeczywiście coś się wtedy da załatwić? Jakiś autograf, tomik,
płytę, bilet, darmowego drinka albo chociaż satysfakcję, że znam
kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś i kto chce mnie dotknąć? :-)

--
AJK (a zresztą i tak wszscy wiedzą, że się czepiasz, bo nie ma pytania
z... no. Wszyscy wiedzą z kogo. :-))

Igor D

unread,
Jan 16, 2006, 7:47:07 AM1/16/06
to
Użytkownik "AJK" napisał: (ciach)

> Aha, Henry Gondor proszony jest o oddanie chusteczki do depozytu.

Ehm... Tego... Nie chcę być upierdliwy, ale on Gondorff miał na nazwisko
AFAIR.

Pozdrawiam,
Igor D


AJK

unread,
Jan 16, 2006, 7:47:43 AM1/16/06
to
16-01-2006 o godz. 13:36 Jan Rudziński napisał:

>> "Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!"
>> czyli
>> konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
>> ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.
>>
>
> Jakiś dziwny ten konkurs. Trzy baaaanalne pytania, kilka wiem, reszta
> czarna masa.

E tam. Czarna masa - nie krupiki. Czarną masę też wiesz :-)

Słyszeli? Sa pytania ba-nal-ne. Znaczy, że łatwiejsze niż łatwe.
A poza tym są też łatwe. Raz, dwa, trzy! Czarna przegrywa, czerwona
wygrywa! Luuuuudzie, luuuudzie, zwariowałem! Punkty rozdaję!

--
AJK (marketingując bezpośrednio :-))

AJK

unread,
Jan 16, 2006, 7:52:50 AM1/16/06
to
16-01-2006 o godz. 13:47 Igor D napisał:

> Użytkownik "AJK" napisał: (ciach)
>> Aha, Henry Gondor proszony jest o oddanie chusteczki do depozytu.
>
> Ehm... Tego... Nie chcę być upierdliwy, ale on Gondorff miał na nazwisko
> AFAIR.

Ale ja seplenię :-)

A serio - masz rację. Żeby było weselej, w brudnopisie konkursu mam
dobrze. Jestem ciapa. Ciapa double. Ic teribol.

W imieniu dyrekcji Casino Rułajal kajam się i stawiam Ci darmowego
drinka. Kelner zaraz przyniesie. Z palemką.

--
AJK

Tomasz Radko

unread,
Jan 16, 2006, 8:36:50 AM1/16/06
to
Użytkownik woy napisał:

> Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, AJK, tak słodko
> gaworzy:
>
>> "Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!"
>> czyli
>> konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
>> ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.
>>
>
> Zastanawiałem się, czy startować, ale gdy przeczytałem cytat z tekstu
> mojego starego osobistego przyjaciela

Niech strzelę:
1.
Ewentualnie 25.

pzdr

TRad

aniared

unread,
Jan 16, 2006, 8:40:10 AM1/16/06
to
woy napisał(a):

>
> Zastanawiałem się, czy startować, ale gdy przeczytałem cytat z tekstu
> mojego starego osobistego przyjaciela i męża mojej starej osobistej
> przyjaciółki, to muszę, choćbym miał odpowiedzieć tylko na to jedno
> pytanie :)
>

Hmm... Rozpoznałam czery cytaty i teraz mnie zastanawia, czy to możliwe,
żebyś znał któregoś z tych trzech panów... nazwisk nie przytoczę ;) (a
autorkę czwartego pomijam) :).
A tak na marginesie, AJK podebrał mi temat konkursu! :P

--
Ania

"Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead"
[Rincewind, The Light Fantastic]
http://www.aniared.blog.onet.pl

AJK

unread,
Jan 16, 2006, 8:47:53 AM1/16/06
to
16-01-2006 o godz. 14:40 aniared napisała:


> Hmm... Rozpoznałam czery cytaty i teraz mnie zastanawia, czy to możliwe,
> żebyś znał któregoś z tych trzech panów... nazwisk nie przytoczę ;) (a
> autorkę czwartego pomijam) :).

Woy, Ty dywersancie, Ty... Uwagę odwracasz, klientów mojemu kasynu
podbierasz! Wszyscy teraz czytają rubrykę towarzyską, zamiast
obstawiać. :-)

> A tak na marginesie, AJK podebrał mi temat konkursu! :P

No, byłem sibszy :-) Ale to niechcący, a pomysły na ewentualne
następne konkursy są tak odleciane, że nie ma szans, żebym komuś
wszedł w parantelę, nawet jeśli bym jeszcze jakiś kiedyś organizował.
Ale zawsze mogę pohandlować pomysłami :-)

--
AJK

woy

unread,
Jan 16, 2006, 9:05:42 AM1/16/06
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, Tomasz Radko, tak
słodko gaworzy:

>>
>> Zastanawiałem się, czy startować, ale gdy przeczytałem cytat z tekstu
>> mojego starego osobistego przyjaciela
>
> Niech strzelę:
> 1.
> Ewentualnie 25.
>

Nic nie powiem, bo mnie AJK zdyskwalifikuje za podpowiadanie :)

aniared

unread,
Jan 16, 2006, 9:33:31 AM1/16/06
to
AJK napisał(a):

>>A tak na marginesie, AJK podebrał mi temat konkursu! :P
>
>
> No, byłem sibszy :-) Ale to niechcący, a pomysły na ewentualne
> następne konkursy są tak odleciane, że nie ma szans, żebym komuś
> wszedł w parantelę, nawet jeśli bym jeszcze jakiś kiedyś organizował.
> Ale zawsze mogę pohandlować pomysłami :-)
>

Nie ma obawy, ja załapałam się na organizowanie konkursu dzięki temu, że
TRad się zrzekł na moją rzecz... W każdym razie gdyby ktoś chciał się
zrzec, to ja reflektuję ;).

Carrie

unread,
Jan 16, 2006, 4:56:09 PM1/16/06
to
Mon, 16 Jan 2006 13:47:43 +0100, AJK <to-co-w-...@post.pl>
wystukał/-a pracowicie:

>Słyszeli? Sa pytania ba-nal-ne. Znaczy, że łatwiejsze niż łatwe.

Co nie znaczy, że wszystkie :>
Znowu w kompleksy chcecie mnie wpędzić? Niech no kiedyś uda mi się
jakiś konkurs wygrać, albo i nie, samowolnie stworzę własny,
łatwiuuuutki ;P

>A poza tym są też łatwe. Raz, dwa, trzy! Czarna przegrywa, czerwona
>wygrywa! Luuuuudzie, luuuudzie, zwariowałem! Punkty rozdaję!

Doświadczenie i lektury uczą, że ci, którzy takie praktyki uprawiali,
byli zawodowymi szulerami ;> Człowiek pokaże palcem, o, ta karta jest
tą właściwą, a potem się okaże, że wcale takiej nie było w talii.
Ale nic to, dla jednego pytania za 3 punkty, które wiem na pewno
czystym przypadkiem i może nikt inny wiedział nie będzie [miło mieć
złudzenia ;)] pójdę zagrać. Mój dziad fortunę w Monte Carlo...!

Pozdrawiam, Carrie

AJK

unread,
Jan 16, 2006, 5:26:43 PM1/16/06
to
16-01-2006 o godz. 22:56 Carrie napisała:

>>Słyszeli? Sa pytania ba-nal-ne. Znaczy, że łatwiejsze niż łatwe.
>
> Co nie znaczy, że wszystkie :>

No pewnie, że nie wszystkie. Bo wtedy wszyscy by wygrali, a kasyno
poszłoby z torbaczami. Ale tak: trzy są banalne (wg Janka), trzy
trudne (wg mnie), reszta jest łatwa. Serio. Jak nie na pierwszy rzut
oka, to na drugi. Zresztą, co ja będę gadał - sami zobaczycie, jaki
potem będzie płacz i zgrzytanie zębów, kiedy się okaże, że "no,
kurczę, wiedziałem, znam, jak mogłem nie skojarzyć". Znam ten ból -
sam tak klnę co konkurs :-)

> Znowu w kompleksy chcecie mnie wpędzić? Niech no kiedyś uda
> mi się jakiś konkurs wygrać, albo i nie, samowolnie stworzę
> własny, łatwiuuuutki ;P

O, można wprowadzić - za przykładem sf-f - konkursy połówkowe, robione
na ochotnika w przerwach między oficjalnymi (zanim zwycięzca
przygotuje swój).
Tylko żeby się po cztery dziennie nie pojawiały :-)

>>A poza tym są też łatwe. Raz, dwa, trzy! Czarna przegrywa, czerwona
>>wygrywa! Luuuuudzie, luuuudzie, zwariowałem! Punkty rozdaję!
> Doświadczenie i lektury uczą, że ci, którzy takie praktyki uprawiali,
> byli zawodowymi szulerami ;> Człowiek pokaże palcem, o, ta karta jest
> tą właściwą, a potem się okaże, że wcale takiej nie było w talii.

Ja nie będę palcem pokazywał, ja tylko palcem pogrożę :-)
Poza tym kanonier Dolas jednak z czegoś obiad ugotował, prawda? Z tych
kart, prawda? W skrocie. Które były, prawda? No.
I cała kompania była zadowolona. No.

> Ale nic to, dla jednego pytania za 3 punkty, które wiem na pewno
> czystym przypadkiem i może nikt inny wiedział nie będzie [miło mieć
> złudzenia ;)] pójdę zagrać. Mój dziad fortunę w Monte Carlo...!

O, i to jest prawidłowe podejście! :-)

--
AJK (i już siedem kuponów z odpowiedziami)

szczy...@op.pl

unread,
Jan 17, 2006, 8:51:43 AM1/17/06
to

>
> TRad

Ja stawiam na szczęśliwą 13
Czajka

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

AJK

unread,
Jan 19, 2006, 12:28:39 PM1/19/06
to
16-01-2006 o godz. 12:40, in pl.rec.ksiazki AJK napisał:

> "Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!"
> czyli
> konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
> ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.


Dyrekcja Casino Rułajal i Placu Zabaw im. Mikołajka informuje, że
dotychczas odpowiedzi przysłało 12 osób. Prawie wszystkie pytania
znalazły swoich pogromców. Prawie, bo jedno nie. To strasznie niszowe
pytanie 26., a ja jestem wredny, wiem, dziekuję uprzejmie :-)
Ale pozostałe pytania mają przynajmniej po jednym trafieniu, co zadaje
kłam pogłoskom, jakoby były nie do rozpoznania. Są do. To jak z
ruletką w Dawson - trzeba mieć system :-)
Są też pytania, które coraz więcej osób określa mianem "banaaaalne".
No, mówiłem, że łatwy konkurs?

Wśród odpowiadających są i konkursowi nałogowcy i ci, którzy dopiero
zarażają się bakcylami. Kolejność jest taka, że osoba, która prowadzi
- zajmuje pierwsze miejsce, tuż za nią jest osoba druga, za nimi -
trzecia... i tak aż do dwunastej.

Żetony i karty fruwają w powietrzu, "jednoręcy bandyci" brzęczą, przy
stołach z ruletką kręci się, kręci się koło za kołem i biegu
przyspiesza i gna coraz... ekhm.... Kręci się. Muove. Si.

Odpowiedzi, korekty i uzupełnienia przyjmowane sa drzwiami i oknami,
hoostessy roznoszą drinki, a ja przepraszam na moment, bo przy stoliku
z Black Jackiem znowu awanturuje się pan hrabia. Ech... Panie Mietku!!
Panie Mietku, pan pozwoli ze mną... Nie, bez tego... bez tej... bez
narzędzi. Elegancja, panie Mietku, dyskrecja, perswazja i kultura.

--
AJKrupier

AJK

unread,
Jan 23, 2006, 8:10:24 PM1/23/06
to
> Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!
> czyli
> konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
> ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.


Dyrekcja Casino Rułajal
oraz
kierownictwo Placu Zabaw im. Mikołajka
mają zaszczyt zawiadomić, że

RIEN NE VA PLUS!


Nasze kasyno odwiedziło 18 osób.
W kolejności następującej

Maciek Antecki - 16 stycznia - 14:12
Tomasz Radko - - 14:34
Jan Rudziński - - 14:53
Ewa Pocierznicka - - 17:54
Szymon Sokół - - 20:05
Tomasz Konatkowski - - 20:22
Srebrna - - 20:34
Carrie - - 23:26
Yola - 17 stycznia - 06:22
Woy - - 19:29
Monika Wandzel - - 22:01
i 19 stycznia - 19:42
Paweł Wolniewicz - 18 stycznia - 11:55
Ania - 20 stycznia - 21:56
Marcin J. Skwark - 22 stycznia - 23:05
Kinga - 23 stycznia - 00:36
Ania Ladorucka - - 15:59
Leszek Maszczyk - - 21:09
Michał Jankowski - - 21:34


Jeśli ktoś wysłał odpowiedzi, a owe z jakichś przyczyn nie dotarły do
mnie - niech krzyczy, niech się upomina, niech apeluje, niech wysyła
wysłane jeszcze raz jako załącznik - się rozważy, się rozpatrzy, się
udzieli wymijającej odpowiedzi.
Jeśli ktoś ma zastrzeżenia do punktacji (którą właśnie powinien
otrzymać) - niech pisze. Humare errarum... Się poprawi w razie gdyby.

A teraz nadeszła chwila, aby szanownym graczom przedstawić karty, pola
ruletki i kombinacje liczb, które umożliwiały zgarnięcie głównej
wygranej. Z braku pomocy naukowych narządy rodne kobiety pokaże pani
woźna, a w prezentacji prawidłowych odpowiedzi pomoże nam pan
Mietek...
- Nic żem nie zrobił!
... który sobie stoja i czeka, aż się skończy rozgryweczka. Ponieważ
rozgryweczka się skończyła - poprosimy pana Mietka...
- Nic żem nie zrobił!!
...poprosimy pana Mietka, żeby przestał się wygłupiać. Panie Mietku,
s'il vous plait.
- Nic żem...
- Panie Mietku, niechże pan da spokój, bardzo proszę. Nie jesteśmy już
na sali.
- Ach, skoro tak, to sądzę, iż mogę - w miarę moich skromnych
możliwości - służyć panu dyrektorowi pomocą w zbożnym dziele
prezentacji prawidłowych odpowiedzi, a naszym graczom - w poruszaniu
się po labiryncie zagadek, procesów myślowych i meandrów literackich.
- Meandrów... No właśnie. Tak jest.
Zatem....


> 1. Pytanie na rozruch. Autor i tytuł po 2 punkty. Dodatkowe dwa
> punkty za wersy poprzedzające ten fragment utworu :-).

Wbrew pozorom pytanie okazało się łatwe. Sporo osób odgadło zarówno
autora, jak i wersy poprzedzające cytat. Andrzej Poniedzielski i...
panie Mietku... trzyyyyyczteeeery:
"Oj, nieładnie, człowieku, nieładnie.
Oj, nieładnie, człowieku, brzydko.
Ty się całe życie tylko bawisz.
czasem sobie zmieniasz bawitko."
Dziękuję bardzo. Andrzej Poniedzielski i "Bawitko". Uznawałem pisownię
przez "t" i przez "d", albowiem mamy informacje, iż źródła zbliżone do
dobrze poinformowanych twierdzą, że sam autor pisywał tytuł raz tak, a
raz owak.


> 2.

> "- To ja przeczekuję dziewiątkę...

O, dziwo - trochę kłopotu to pytanie sprawiło. O ile autorkę większość
z Was rozpoznała bez pudła - Joanna Chmielewska, to już tytułem było
różnie. Strzelano w "Hazard", strzelano w "Krokodyla z kraju
Karoliny", a były także osoby, które z okrzykiem "Ooooo, nienawidzę,
nienawidzę!!!!" chciały strzelać do samej Chmielewskiej. Ale byli też
tacy, którzy z prychnięciem "Banaaalne" podawali prawidłowo "Wszystko
czerwone".
Wyiksowałem Pawła, bo wydawało mi się, że rzeczywiście będzie banalne.


> 3. Autor


> "- Zagrajmy w pranę! - krzyczy Gałczyński.

Tak, to ten Gałczyński. Konstanty Ildefons. A tę niezbyt smaczną grę
opisał Tadzio-Tadzio czyli Tadeusz Wittlin w "Ostatniej cyganerii".
Poza tym strzelano w Makuszyńskiego, Uniłowskiego, Gombrowicza i
Iwaszkiewicza. I w "banaaalne".


> 4.

> "Spędziłem szereg wieczorów z Giannim, Paolą i córkami na grze
> w skarabeusza; twierdzą, że to moja ulubiona gra.

Książka dość nowa, więc mogły być z nią problemy. Panie Mietku, pan
by odgadł?
- Mógłbym spróbować. Cóż... imiona wskazują, że mamy do czynienia z
Włochem. Użycie słów "zeugma" czy "emfiteuza" - że mamy do czynienia
z Włochem wykształconym, oczytanym... Nie znam dobrze współczesnej
literatury wloskiej, więc zaryzykowałbym postawienie najprostsze na
parzyste... Umberto Eco.
- Znakomicie, panie Mietku! A książka? Podjąłby się pan?
- Popatrzmy... gra w skarabeusza... Sądząc z opisu - w scrabble... To
chyba niezbyt stary wynalazek? Zakładając, że to Eco - odpada "Imię
róży", "Wyspa dnia poprzedniego" i "Baudolino". Zresztą narrator
wspomina o córkach, a żaden z bohaterów tych książek dzieci chyba nie
posiadał. Bohater "Wahadła Foucaulta" i owszem, ale tylko jedno -
syna. No i zdanie: "twierdzą, że to moja ulubiona gra". Niby czemu
ktokolwiek miałby tak twierdzić? Przecież narrator chyba wie
najlepiej, jaka jest jego ulubiona gra? No, chyba że to zdanie jest
ironiczne, jak np. mogłoby brzmieć w ustach pantoflarza, bądź kogoś
przymuszonego do gry... Albo... albo narrator nie wie, jaką grę lubi.
Tylko czemu miałby nie wiedzieć? Amnezja jakaś czy ki diabeł? Zaraz...
Amnezja... Czy nie jest to przypadkiem "Tajemniczy płomień królowej
Loany"?
- Panie Mietku, bravisssmo! Tak, to właśnie ta książka.


> 5. Autor i tytuł po dwa punkty. Kolejne dwa za wymienienie
> uczestników rozgrywki.

- Panie Mietku, czy i tym razem mógłby pan poprowadzić nas ścieżkami
dedukcji?
- Ależ oczywiście, panie dyrektorze. Cytowany fragment opowiada nam o
"historycznym pokerze". Pokerze rozgrywanym przez dwóch wielkich
graczy. Określenie "poker historyczny" - wnosimy o tym z całości
cytatu - nie dotyczy oczywiście, jakiegoś sławnego rozdania w
klasycznej grze (typu "full śmierci"), ale wydarzeń politycznych. Być
może nawet związanych z wojną, która, jak wiemy, jest przedłużeniem
polityki. Styl cytatu... choćby owa "burdel-mama w szulerni
dziejów"... Ktoż to lubuje się w tak antykobiecych porównaniach? Jeśli
dodamy dwa do dwóch - otrzymamy "Cesarskiego pokera" Waldemara Łysiaka
czyli opis zmagań Napoleona I i Aleksandra I.
- Znakomicie, panie Mietku. O tę książkę i o tych graczy pytałem.


> 6.
> "(...) Do małżeństwa nie doszło, ale zapewniam panów, iż w tym

> rozstaniu żadnej roli nie odgrywała moja męska duma i to, że
> dziewczę puszczało kaczki lepiej ode mnie."

...powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.
Jerzy Szaniawski i opowiadanie "Męska duma". Ale wystarczyło podać
autora i ogólny namiar na cykl.


> 7.

> - Jakeś grał, wołku ty zbożowy? Pało zakuta? Czemuś w listki,
> miast w serca wyszedł? Co to ja, dla krotochwil w serca
> wistowałem? Ach, wziąłbym pałę i walnął cię w ten głupi łeb!

Jedno z łatwiejszych pytań - Andrzej Sapkowski, krasnoludy grają w
gwinta. Cykl wiedźmiński. Tyle wystarczyło, choć byli i tacy, którzy
podawali dokładny numer i tytuł tomu (tom III, "Chrzest ognia"), a
nawet tacy, którzy podawali personalia graczy :-)


> 8.

> "Po niedługiej chwili partia wista rozpadła się, a pan Collins
> zajął miejsce między Elżbietą a panią Phillips,

"Styl znaczny, a i personalia nie do końca nieistotne", jak napisał
jeden z graczy. I miał rację. A w dodatku na ekranach kin pojawiła
się właśnie kolejna adaptacja tego dzieła, z Keirą Knightley w roli
Elżbiety i fatalnie wyglądającym panem Darcy. Nie można było zamienić
rolami pana Darcy (phiii...) i pana Collinsa (Tom Hollander)? Ech...
Choć i tak Colina Firtha (tu panie zaczynają dyszeć bridgetowsko na
wspomnienie mokrej koszuli) nikt nie przebije.
Jane Austen - "Duma i uprzedzenie"


> 9.

> "Gdy Bayardo San Roman przyszedł na festyn,

"Trzeba było wyixować nazwisko, zbyt charakterystyczne" napisał jeden
z graczy.
No ale wtedy to pytanie sprawiłoby innym graczom jeszcze większy
kłopot. Niewiele było prawidłowych odpowiedzi. Gabriel Garcia Marquez
i "Kronika zapowiedzianej śmierci". Panie Mietku, pan czytał?
- Ot, ćwiartke-m zdążył...


> 10.

> "Jeśli siadasz przy tym stole - zważ, że światło nienajlepsze
> a partnerzy w każdym razie przypadkowi.
> Popraw pludry nim usiądziesz i pod boki się podeprzyj,
> bo pewności siebie brak nowicjuszowi.
> Kart nie sprawdzaj - znakowane. Ale nie daj znać, że wiesz to,
> bo obrażą się i wstaną od stolika.
> Przegrasz tak czy owak, chyba że oszukasz, ale zresztą
> nie po kartach się poznaje przeciwnika.

Jacek Kaczmarski - "Szulerzy". Natchnieniem dla autora był obraz
Caravaggia
http://www.kaczmarski.friko.pl/carav_szulerzy.html
A tu reszta tekstu (bo warto):

Gramy patrząc sobie w oczy, ręce muszą chodzić same
i pod stołem decydować o rozgrywce.
Nie drgnij, kiedy król, którego w ręku masz twą weźmie damę -
szuler ten, kto pierwszy nazwie się szczęśliwcem.
Nie ciesz się, gdy go odkryjesz - zwykle bywa trzech lub czterech.
Siadłeś po to tu, by zagrać uczciwego.
Swoje zapasowe asy trzymaj długo blisko nerek,
póki nie zostanie ci już nic innego.
Wtedy dołącz je do talii tak, by nikt nie spostrzegł sprawcy,
a gdy już się wyda, że jest kart za dużo,
wstań od stołu z oburzeniem, walnij pięścią - 'Ha! Szubrawcy!
a więc temu to rozrywki wasze służą??
Unieważniam wszystkie partie! Pieczętuję stół i pulę!
Albo wzywam straż... i skandal, i rozróba!'
Łotry znikną - ty usiądziesz, przetasujesz talię czule
i zaprosisz kogo chcesz, by go oskubać."


> 11. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, na co
> Hermann stawiał w dwóch poprzednich grach.

Niektórzy szli prosto do celu, inni szli przez zboże, bo we wsi Moskal
stoi, a inni krążyli czajkowskimi opłotkami. Ale cel był jeden -
Aleksander Puszkin i "Dama pikowa". A na co stawiał Hermann?
- Trojka... siedmiorka... tuz...
- O ranyboskieświętewszelkiduchapanabogachwali!... Panie Mietku, a
niechże pana kule biją, tak mnie przestraszyć! No, wyszło to panu.
Stara hrabina Anna Fiedotowna jak żywa.
- Ależ to nie ja, panie dyrektorze.
- Yyyy... Aaaaaaa!


> 12.

> Y - Tto jja mu ze swego po-po-pożyczę. Prze-przeciem ttak
> długo w mama-riaszka nie grał. Ma-macie tu, panie Z i nie
> zatrzymujcie gry."

8 prawidłowych odpowiedzi i TRad strzelający sobie w stopę :-)
A przecież to takie... jak to mówił jeden z graczy? "Banaaaalne".
"Igraszki z diabłem" Jana Drdy. Scena we młynie: Marcin Kabat gra
przeciw dwóm diabłom: Omnimorowi i Karborundowi czyli Marian Kociniak
kontra Jan Prochyra i Janusz "Nnnnie-nie-dobrze, mumumumuszem tromfa"
Gajos (co sprytniejsi gracze strzelali nazwiskami aktorów właśnie
:-))
No dobra - imion diabłów nikt nie pamięta, a i ja bez ściągi bym
sobie nie poradził, ale Marcina Kabata toście mogliście...


> 13.

> "Przyszedł król do drugiej szafy i czyta:
> 'Sny, drzemki i zabawy'. A dalej: 'W wisielca i wisiołkę',

Mogło się to komuś skojarzyć ze spisem gier karcianych w "Gargatui i
Pantagruelu" i nawet myślałem, aby właśnie ten spis umieścić... Ale
przecież konkurs miał być łatwy - zdecydowałem się więc na Stanisława
Lema i "Cyberiadę". Tyle starczyło, choć jeśli ktoś chciał, mógł
szpanować, że to "Opowieść o trzech maszynach gadających króla
Genialona". Sądząc po ilości odpowiedzi - bardzo łatwe pytanie.


> 14.

> "Anglicy byli czyści, pełni wigoru, schludni i silni. Śpiewali
> diablo dobrze. Ostatecznie ćwiczyli co wieczór od lat.

Heller, Clavell... Nie, to Kurt Vonnegut - "Rzeźnia nr 5". Czworo
graczy poznało.


> 15.

> "Odeszli do gabinetu doktora, gdzie po chwili rozległ się hałas
> szachów wysypywanych na stół i wrzaskliwy głos majora,

- Panie dyrektorze, ależ to już było! I to całkiem niedawno.
- Ma pan rację, panie Mietku. No, ale niech pan sam powie: miało być
łatwe, a chciałem, żeby było podchwytliwe. Cóż lepszego mogłem
znaleźć?
- Od "Emancypantek" Prusa? Hmmm... Musiałbym pomyśleć.
- Dobra, to pan myśli, a ja odpowiadam na kolejne pytania z cyklu
niepodpisanych przez anonima.


> 16.

> "- A wiesz synku, jak się w to gra?
> Chłopczyk pokręcił głową.
> - Siadaj więc, zanim zaczniemy grać, nauczę cię. Będziemy mieli
> równe szanse.

W tym wypadku równe szanse mieli ci, którzy czytali. Początek kariery
szulera Jasona, opisany przez nieodżałowanego Tomasza Pacyńskiego w
"Sherwood". Tylko jedna dobra odpowiedź, a poza tym strzały w
Brzezińską, Białołecką i Gaimana.


> 17.

> "Dla Andy'ego było to ćwiczenie w ramach stypendium z metahistorii.
> Dla Randy'ego brzmiało to jak początek niesamowitej gry.

Nazwisko Andy'ego Loeba pojawiło się w tekście. Nazwisko Randy'ego
nie, ale i tak parę osób skojarzyło, że chodzi o Randy'ego
Waterhouse'a. Może powinienem ten fragment jakoś zaszyfrować, może
wtedy byłoby łatwiej? :-)
"Cryptonomicon" Neala Stephensona.


> 18.

> "Moosu też nie próżnował. Z kory brzozowej zrobił talię kart i
> nauczył Neewaka grać w 'siódemkę'.

W jednym z poprzednich konkursów użyłem "Bellew Zawieruchy" - tym
razem więc musiałem go z żalem pominąć. Z żalem, bo przecież opowieść
o tym, jak Chris Bellew rozbijał bank przy stole ruletki aż się
prosiła o umieszczenie w konkursie. Ale z Londona nie zrezygnowałem.
Cytowany fragment pochodził z przeuroczego opowiadania "Napój
Hiperborejów", a straszliwym bogiem stworzonym przez Moosu był
Biz-a-ness lub (w przekładzie Kazimierza Piotrowskiego) Bzzz-Nzzz.


> 19.

> "A wziął kości Pan, a potrząsnął nimi i rzucił; i wyrzucił
> trzynastkę; i zasmuciło się serce Jana. Rzekł tedy: 'Panie,
> nie czyń cudów, azaliż jest to uczciwa gra na gotówkę...'
> Czy zrobimy sobie ostatniego, uczciwego pokerka?"

Ależ tu była kanonada... Pratchett, Saramago, Haszek, "Colas
Breugnon"... Kojarzył się ten fragment, nie? Znany, nie?
- Nooooo!
- O, właśnie, panie Mietku - pan powie państwu.
- Długo myślałem i w końcu trafiłem, dzięki ostatniemu zdaniu. Pomógł
mi "ostatni uczciwy pokerek". Ten, w którym gracze przegrywali dzień
za dniem, dzień po dniu... I musieli jeździć na starych wozach, bo
nowe nie przyszły. Marek Hłasko i "Następny do raju".
- Tak jest. A mówi Dziewiątka. W wersji filmowej - Leon Niemczyk.
Odgadł zaś tylko Woy. Innym zaćmiła pamięć luka pokoleniowa.


> 20. Autor i tytuł


> "- Dziesięć funtów na 'Zephyra'. Na zwycięstwo - zwrócił się
> Mallory do kasjera, wręczając mu pięciofuntowy banknot

Trudne było. Bruce Sterling i William Gibson - "Maszyna różnicowa"
czyli opowieść, rozgrywająca się w alternatywnej rzeczywistości
Anglii dziewiętnastowiecznej, w której postęp techniczny nastąpił
nieco wcześniej. Fabuła taka sobie, ale sam pomysł i przedstawienie
owej rzeczywistości - warte grzechu i lektury.


> 21.

> "- Pan Knüfer i pan Wlossock wygrali po sześć tysięcy marek,
> ponieważ pan Knüfer postawił na czarne, a pan Wlossok na parzyste.

Tajemnica, zbrodnia i kobieta, która nurza się. I tarza się.
Rozpustnie. Fama fatalna. Bardzo fatalna. Marek Krajewski i druga
część przygód funkcjonariusza wrocławskiej policji Eberharda Mocka,
"Koniec świata w Breslau".


> 22.

> "Gdzieś w głębi umysłu pana Franka zadźwięczał maleńki dzwonek
> alarmowy,

I słusznie. Każdy rozsądny człowiek, mając grać w "Okalecz Pana
Cebulę" z babcią Weatherwax, spisałby testament, a potem przywiązałby
sobie ręce do poręczy fotela, połknął klucz od pokoju i sam - choćby
nosem - wypisałby czek, na jaką sumę szanowna pani sobie życzy,
proszę bardzo, polecam się na przyszłość, ukłony dla rodziny. Ale pan
Frank nie był rozsądny. Nawet wtedy, gdy babcia dołożyła do puli
miotłę...
Terry Pratchett, "Wyprawa czarownic".
Tym z graczy, którzy biją się teraz w czoło, powiem okrutnie, że
Michał Jankowski wiedział, iż to Pratchett. No.


> 23.

> "- A co jest w bilardzie najtrudniejsze? - zapytała Kasia.
> - Najtrudniejszy jest karambol.

"Banaaaalne"? A i owszem, owszem. Zdecydowana większość poznała
"Karierę Nikodema Dyzmy" Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.


> 24.

> "Bank się zmniejszył o połowę. Po kilku dalszych ciągach znów urósł.
> Doszła kolej do Saszki. On powiedział krótko:
> - Bank.

Saszka Weblin miał gest. Miał też siostrę. Farta też miał... do czasu.
Za to Alińczuki miały ogólnie przegwizdane. I słusznie. Sergiusz
Piasecki i "Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy".


> 25. Autor - trzy punkty. Tylko autor, bo nie jestem okrutny :-)

> "Pracowaliśmy z pół godziny, bo opony były twarde, a scyzoryk
> mały. Ale żeśmy przekłuli i poszli.
> Że mu jest lepiej, to jeszcze można znieść. Ale po co ma być
> mu za dobrze."

- Panie Mietku? Dałby pan radę?
- Oponom? Jasne! Nawet scyzorykiem.
- Pytaniu czy by pan dał...
- Aaa, pytaniu... Nie wiem... Potemkowski?
- Cóż, nie pan jeden tak sądził. Ale były i inne odpowiedzi - te
prawidłowe. To fragment opowiadania Sławomira Mrożka "Przesada".


> 26. Straszna nisza, więc autor i tytuł po trzy punkty.
> "- Nauczymy pana. Gra jest prosta jak pacierz.

Nisza niszą, ale książkę "się czyta". Jeśli się odrzuci poglądy
polityczne, a będzie czytać tylko jako opowieść. Zresztą zrobiono z
niej także film. Baaardzo średni. Głównego bohatera grał Jan
Janowski. To co, gotowi na prawidłową odpowiedź?
"Nie zdałeś matury, poruczniku" Jerzego Ofierskiego. Jak się okazuje,
sołtys Kierdziołek potrafił pisać całkiem sprawnie także teksty
niekierdziołkowe.
Nikt nie trafił.


> 27.

> "Tablica naprzód malowana będzie,
> Tę pól sześćdziesiąt i cztery zasiędzie,

Celnych strzałów mnóstwo. Jan Kochanowski i "Szachy".


> 28.

> "Frączek rozcapierzył palce, przymknął oczy, kombinując coś

Panie Mietku, czy można pana prosić o kolejny pokaz dedukcji?
- Służę najuprzejmiej, panie dyrektorze. Po kolei: "reżyser", a więc
rzecz dzieje się w teatrze lub w podobnej instytucji, "trio", więc to
chyba nie teatr, tylko coś w rodzaju występów lżejszego autoramentu,
coś ze śpiewem? tańcem? ... Kabaret może... "Most Kierbedzia" - a
więc rzecz dzieje się przed wojną. O, kabaret by do tych czasów
pasował. Albo jakaś ówczesna rewijka.
- Ciepło, panie Mietku, ciepło...
- Gorąco nawet, bo przecież mamy imię bohaterki. Zakładam, że Teresa
jest bohaterką książki?
- Załóżmy...
- A wie pan, widziałem kiedyś taki film...
- Lenartowicza czy Cękalskiego?
- Ach, prawda, przecież widziałem oba. Ale na podstawie tej samej
książki. Nie wiem, czy pan się ze mną zgodzi, panie dyrektorze, ale
młodziutka Izabella Schuetz, hehehe...
- Panie Mietku! Panie nas czytają... Pan poda tytuł książki, zamiast
obleśnie się uśmiechać.
- "Strachy" Marii Ukniewskiej.
- I o to chodziło. A poza tym, panie Mietku... Tak między nami...
zgodzę się z panem, hehehe...
- Prawda? Hehehe...
- Noooo... hehehe...


> 29.

> "Zabawa w budowanie mostu była już gorsza, pani Raczyńska

Tutaj pan Mietek (oraz wielu graczy konkursowych) także nie miał
kłopotów. Bronia, Amelcia, Mietek Mossakowski, pani Raczyńska...
Mogłem dołożyć jeszcze Frankę i Kwirynę, ale miało być łatwe, a nie
bardzo łatwe. Pola Gojawiczyńska "Dziewczęta z Nowolipek".


> 30.

> "Ja osobiście na 'Czwartym do brydża' chętnie byłbym 'pierwszym
> wychodzącym'."

- Panie Mietku...
- Oczywiście, panie dyrektorze, już wyjaśniam: "Czwarty do brydża" to
ewidentnie tytuł. Czegoś. Więc ten tekst to chyba fragment recenzji.
Z lektury wyjść nie można, ale już z teatru... Jeśli autor pytań nie
popadł w straszliwą niszę - a zakładam, że nie, bo przecież konkurs
ma być łatwy - w grę mogą wchodzić recenzje Boya albo Słonimskiego. A
z takich żartów i złośliwości słynął Antoni Słonimski. Och, jego
recenzja z "Kartki papieru" Sardou albo "Porucznika Przecinka"
Maara...
- Znakomicie, panie Mietku. Dodam tylko, że autorem "Czwartego do
brydża" był Adam Grzymała-Siedlecki. Kilka trafnych odpowiedzi, ale
tylko jedna pełna, za co graczowi należy się dodatkowa palemka do
drinka :-)


I to już wszystko. Pytania, odpowiedzi, autorzy, dzieła, drwinki,
dedukcja, pan Mietek i ja.
"Do efektów świetlnych i reklamy użyto żarówek 'Tungsram'.
Dekoracje również."

Punktacja rozesłana. Sprawdźcie, czy gdzieś się nie pomyliłem. Wtorek
przeznaczamy na ewentualne reklamacje (rozpatrywać je będzie pan
Mietek, który - już na służbie - będzie sobie znowu stojał), a we
środę pełne wyniki pojawią się na grupie.

--
AJKrupier

Tomasz Radko

unread,
Jan 23, 2006, 8:19:53 PM1/23/06
to
Użytkownik AJK napisał:

>>2.
>>"- To ja przeczekuję dziewiątkę...
>
>
> O, dziwo - trochę kłopotu to pytanie sprawiło. O ile autorkę większość
> z Was rozpoznała bez pudła - Joanna Chmielewska,

Takie małe, nieduże...

Dałbym sobie włosy uciąć, że o przeczekiwaniu numerów czytałem u
Samozwaniec, w "Marii i Magdalenie". Nie mam tej książki na półce. Czy
ktoś, kto takową posiada mógłby sprawdzić, czy p.Chmielewska zerżnęła
motyw czy to memoria mi się sfragilizowała? Bo z drugiej strony dałbym
się ogolić, że Chmielewskiej to ja nie czytałem.

pzdr

TRad

woy

unread,
Jan 24, 2006, 3:05:17 AM1/24/06
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, AJK, tak słodko
gaworzy:

>


>> 1. Pytanie na rozruch. Autor i tytuł po 2 punkty. Dodatkowe dwa
>> punkty za wersy poprzedzające ten fragment utworu :-).
>

> Dziękuję bardzo. Andrzej Poniedzielski i "Bawitko".

Tu informacja dla TRada: to ten. Z Mrożkiem wódki nie piłem, niestety.
Ani z Lemem ;) (co to za pomysł, zresztą?)


>
>> 6.
>> "(...) Do małżeństwa nie doszło, ale zapewniam panów, iż w tym
>> rozstaniu żadnej roli nie odgrywała moja męska duma i to, że
>> dziewczę puszczało kaczki lepiej ode mnie."
>
> ...powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.
> Jerzy Szaniawski i opowiadanie "Męska duma". Ale wystarczyło podać
> autora i ogólny namiar na cykl.

Tu tradycyjnie walę głową w tradycyjną ścianę. W tradycyjnym miejscu już
z lekka tynk sie osypuje.

>
>> 8.
>> "Po niedługiej chwili partia wista rozpadła się, a pan Collins
>> zajął miejsce między Elżbietą a panią Phillips,
>

> Jane Austen - "Duma i uprzedzenie"

Chciałem tę "Dumę..." wpisać, na zasadzie, że właściwie to co mi zależy.
I nie wpisałem, bo za proste mi się wydawało. I masz.

>
>> 19.
>> "A wziął kości Pan, a potrząsnął nimi i rzucił; i wyrzucił
>> trzynastkę; i zasmuciło się serce Jana. Rzekł tedy: 'Panie,
>> nie czyń cudów, azaliż jest to uczciwa gra na gotówkę...'
>> Czy zrobimy sobie ostatniego, uczciwego pokerka?"
>

> Odgadł zaś tylko Woy. Innym zaćmiła pamięć luka pokoleniowa.

No. Wiadomo.

>
>> 22.
>> "Gdzieś w głębi umysłu pana Franka zadźwięczał maleńki dzwonek
>> alarmowy,
>

> Terry Pratchett, "Wyprawa czarownic".
> Tym z graczy, którzy biją się teraz w czoło, powiem okrutnie, że
> Michał Jankowski wiedział, iż to Pratchett. No.

Ponieważ jest to już drugi pod rząd stwierdzony taki przypadek, naszło
mnie straszne podejrzenie, że Michał ukradkiem tego Pratchetta pod
kołdrą czyta. Z obrzydzeniem, a jakże.

Jan Rudziński

unread,
Jan 24, 2006, 3:07:28 AM1/24/06
to
Cześć wszystkim

Użytkownik AJK napisał:

[...]


>
>>17.
>>"Dla Andy'ego było to ćwiczenie w ramach stypendium z metahistorii.
>>Dla Randy'ego brzmiało to jak początek niesamowitej gry.
>
>
> Nazwisko Andy'ego Loeba pojawiło się w tekście. Nazwisko Randy'ego
> nie, ale i tak parę osób skojarzyło, że chodzi o Randy'ego
> Waterhouse'a. Może powinienem ten fragment jakoś zaszyfrować, może
> wtedy byłoby łatwiej? :-)
> "Cryptonomicon" Neala Stephensona.

Wasza pamięć, gdzie ona!?! Wiedziałem, że coś o Randym czytałem, tylko
mi zaparło, co...


>
>
>>20. Autor i tytuł
>>"- Dziesięć funtów na 'Zephyra'. Na zwycięstwo - zwrócił się
>>Mallory do kasjera, wręczając mu pięciofuntowy banknot
>
>
> Trudne było. Bruce Sterling i William Gibson - "Maszyna różnicowa"
> czyli opowieść, rozgrywająca się w alternatywnej rzeczywistości
> Anglii dziewiętnastowiecznej, w której postęp techniczny nastąpił
> nieco wcześniej. Fabuła taka sobie, ale sam pomysł i przedstawienie
> owej rzeczywistości - warte grzechu i lektury.

Aaaaa... jw. Czytałem i powinienem był skojarzyć.
Jedyne usprawiedliwienia, że to zła książka była. Znaczy - gupia i
nudna. I połamała mi wszystkie kołki do zawieszania niewiary, niedobra.

Tomasz Konatkowski

unread,
Jan 24, 2006, 3:09:04 AM1/24/06
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@post.pl> napisał w wiadomości
news:38vymo3z...@ajk.cija...

>> 9.
>> "Gdy Bayardo San Roman przyszedł na festyn,
>
> "Trzeba było wyixować nazwisko, zbyt charakterystyczne" napisał jeden
> z graczy.

Ci z graczy, którzy nie mają dobrej pamięci...

> No ale wtedy to pytanie sprawiłoby innym graczom jeszcze większy
> kłopot. Niewiele było prawidłowych odpowiedzi. Gabriel Garcia Marquez
> i "Kronika zapowiedzianej śmierci". Panie Mietku, pan czytał?
> - Ot, ćwiartke-m zdążył...

...podejrzewają spisek, drugie dno i podwójne przeczenie. Zmylił mnie ten
Polak i myślałem, że to jakaś parodia Marqueza.
Ot, głupi jestem.

Pozdrawiam
TK

AJK

unread,
Jan 24, 2006, 4:19:03 AM1/24/06
to

O, to ja bym też poprosił o sprawdzenie, bo cytat przeklepywałem z
książki Chmielewskiej, ale żyjemy przecież w czasach postmodernizmu,
gdzie cytat z cytatu w cytacie wszędzie się może trafić, nie tacy
autorzy korzystali z innnych autorów, a że "Marii i Magdaleny" już nie
pamiętam...

--
AJK (a w razie czego - ostrzyżemy TRada, hyhyhy :-))

Michal Jankowski

unread,
Jan 24, 2006, 4:25:29 AM1/24/06
to
AJK <to-co-w-...@post.pl> writes:

>> Dałbym sobie włosy uciąć, że o przeczekiwaniu numerów czytałem u
>> Samozwaniec, w "Marii i Magdalenie". Nie mam tej książki na półce.
>> Czy ktoś, kto takową posiada mógłby sprawdzić, czy p.Chmielewska
>> zerżnęła motyw czy to memoria mi się sfragilizowała? Bo z drugiej
>> strony dałbym się ogolić, że Chmielewskiej to ja nie czytałem.
>
> O, to ja bym też poprosił o sprawdzenie, bo cytat przeklepywałem z
> książki Chmielewskiej, ale żyjemy przecież w czasach postmodernizmu,
> gdzie cytat z cytatu w cytacie wszędzie się może trafić, nie tacy
> autorzy korzystali z innnych autorów, a że "Marii i Magdaleny" już nie
> pamiętam...

Nawet jeśli samo przeczekiwanie jest gdzie indziej, to przecież nie
cytat w całości...

MJ

AJK

unread,
Jan 24, 2006, 4:33:56 AM1/24/06
to
24-01-2006 o godz. 9:07 Jan Rudziński napisał:

>>
>>>20. Autor i tytuł
>>>"- Dziesięć funtów na 'Zephyra'. Na zwycięstwo - zwrócił się
>>>Mallory do kasjera, wręczając mu pięciofuntowy banknot
>>
>> Trudne było. Bruce Sterling i William Gibson - "Maszyna różnicowa"
>> czyli opowieść, rozgrywająca się w alternatywnej rzeczywistości
>> Anglii dziewiętnastowiecznej, w której postęp techniczny nastąpił
>> nieco wcześniej. Fabuła taka sobie, ale sam pomysł i przedstawienie
>> owej rzeczywistości - warte grzechu i lektury.
>
> Aaaaa... jw. Czytałem i powinienem był skojarzyć.
> Jedyne usprawiedliwienia, że to zła książka była. Znaczy - gupia i
> nudna. I połamała mi wszystkie kołki do zawieszania niewiary,
> niedobra.

Eee tam. Pomysł na "tło historyczno-techniczne" był fajny bardzo,
czytanie o tym, jak to Byron... ale nie uprzedajmy wypadków, bo może
ktoś nie czytał... w szczegóły techniczne czyli w to, czy jakieś
ustrojstwo zadziała w taki sposób, w jaki opisał je autor, nie
wnikałem, bo jestem czytelnikiem naiwnym i jeśli dobrze mi się ksiązkę
czyta, to niech będzie, że telewizor chodzi na parę, malujące
chochliki albo paliwo z rzepy. No, sama intryga taka sobie, ale
ogólnie książka - jak dla mnie - na piątkę-szóstkę (w
dziesięciostopniowej skali).
Zresztą jednym z autorów jest Bruce Sterling, a on nudzi, więc byłem
przygotowany na coś gorszego. Nie było tak strasznie. A kosztowało
tylko 8 zł :-)

--
AJK

AJK

unread,
Jan 24, 2006, 4:44:34 AM1/24/06
to

To wiem, więc tak czy owak na punktację to nie wpłynie (no chyba, żeby
się okazało, że Chmielewska zerżnęła słowo w słowo, jak Łysiak z
Bunscha - wtedy będzie zgryz), ale po prostu Tomek mnie zaintrygował i
też bym się chętnie dowiedział. O, może u mnie w blokowej bibliotece
będą mieli... Bo do żadnej dalszej się nie ruszę. Za zimno jest!

--
AJK (mimimiminus.... minus dwa-dużo-dużo-dużo-dużo-dwa)

Michal Jankowski

unread,
Jan 24, 2006, 4:49:43 AM1/24/06
to
AJK <to-co-w-...@post.pl> writes:

> Amnezja... Czy nie jest to przypadkiem "Tajemniczy płomień królowej
> Loany"?

No taaaak. Nie znam.

> dodamy dwa do dwóch - otrzymamy "Cesarskiego pokera" Waldemara Łysiaka
> czyli opis zmagań Napoleona I i Aleksandra I.

Aaaaa! Przecież coś mówiło mi, że Łysiak...

> ...powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.
> Jerzy Szaniawski i opowiadanie "Męska duma". Ale wystarczyło podać
> autora i ogólny namiar na cykl.

Chyba tego opowiadania nie czytałem. Albo skleroza.

> "Styl znaczny, a i personalia nie do końca nieistotne", jak napisał
> jeden z graczy. I miał rację. A w dodatku na ekranach kin pojawiła
> się właśnie kolejna adaptacja tego dzieła, z Keirą Knightley w roli

Aaaaa! Wszystko przez to, że przeczekujemy mrozy i jeszcze nie
byliśmy.

>> "Gdy Bayardo San Roman przyszedł na festyn,
>
> "Trzeba było wyixować nazwisko, zbyt charakterystyczne" napisał jeden
> z graczy.

A było, było. Bez nazwiska bez szans.

> "Cryptonomicon" Neala Stephensona.

Hm. Trzeba będzie w końcu przeczytać...

> nowe nie przyszły. Marek Hłasko i "Następny do raju".
> - Tak jest. A mówi Dziewiątka. W wersji filmowej - Leon Niemczyk.
> Odgadł zaś tylko Woy. Innym zaćmiła pamięć luka pokoleniowa.

Skleroza raczej.

> Rozpustnie. Fama fatalna. Bardzo fatalna. Marek Krajewski i druga
> część przygód funkcjonariusza wrocławskiej policji Eberharda Mocka,
> "Koniec świata w Breslau".

Za Krajewskiego to ja się dopiero biorę...

> Tym z graczy, którzy biją się teraz w czoło, powiem okrutnie, że
> Michał Jankowski wiedział, iż to Pratchett. No.

No przecież jakiś Praczet być musiał, nie? 8-)

> prawidłowe. To fragment opowiadania Sławomira Mrożka "Przesada".

O. Nie znam. Ale to jakiś późny Mrożek zapewne.

> - czy Cękalskiego?

To ten od "Jasnych łanów"?

MJ

Szymon Sokół

unread,
Jan 24, 2006, 5:05:14 AM1/24/06
to
AJK <to-co-w-...@post.pl> wrote:
> dodamy dwa do dwóch - otrzymamy "Cesarskiego pokera" Waldemara Łysiaka
> czyli opis zmagań Napoleona I i Aleksandra I.
Taaak. Czyli oddałem dwa punkty jak głupi, bo strzeliłem w "Cesarskiego
pokera", ale czemuś nie napisałem, że Aleksander i Napoleon.

> Jacek Kaczmarski - "Szulerzy". Natchnieniem dla autora był obraz
> Caravaggia
> http://www.kaczmarski.friko.pl/carav_szulerzy.html

A tu identycznie, bo obraz "Szulerzy" wszak znam (choć nie pamiętałem, że to
Caravaggio).

> No dobra - imion diabłów nikt nie pamięta, a i ja bez ściągi bym
> sobie nie poradził, ale Marcina Kabata toście mogliście...

Toć.


> W tym wypadku równe szanse mieli ci, którzy czytali. Początek kariery
> szulera Jasona, opisany przez nieodżałowanego Tomasza Pacyńskiego w
> "Sherwood". Tylko jedna dobra odpowiedź, a poza tym strzały w
> Brzezińską, Białołecką i Gaimana.

Ha, w pierwszej chwili też myślałem, że Białołęcka i ten smarkaty
mag-szuler, ale potem przyszło olśnienie.

> Tajemnica, zbrodnia i kobieta, która nurza się. I tarza się.
> Rozpustnie. Fama fatalna. Bardzo fatalna. Marek Krajewski i druga
> część przygód funkcjonariusza wrocławskiej policji Eberharda Mocka,
> "Koniec świata w Breslau".

I to był ten znajomy Woya?

> Terry Pratchett, "Wyprawa czarownic".
> Tym z graczy, którzy biją się teraz w czoło, powiem okrutnie, że
> Michał Jankowski wiedział, iż to Pratchett. No.

Taaaaak... :->

> - Znakomicie, panie Mietku. Dodam tylko, że autorem "Czwartego do
> brydża" był Adam Grzymała-Siedlecki. Kilka trafnych odpowiedzi, ale
> tylko jedna pełna, za co graczowi należy się dodatkowa palemka do
> drinka :-)

Naprawdę ktoś pamiętał tego Grzymałę?!

--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H

woy

unread,
Jan 24, 2006, 5:13:23 AM1/24/06
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, Szymon Sokół, tak
słodko gaworzy:

>> Marek Krajewski i druga
>> część przygód funkcjonariusza wrocławskiej policji Eberharda Mocka,
>> "Koniec świata w Breslau".
> I to był ten znajomy Woya?

O, jeszcze jeden ciekawy pomysł na moje koneksje. Niestety, niestety...
Moje znajomości kończą się na pytaniu nr 1. :)

AJK

unread,
Jan 24, 2006, 5:15:05 AM1/24/06
to
24-01-2006 o godz. 10:49 Michal Jankowski napisał:

>> ...powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.
>> Jerzy Szaniawski i opowiadanie "Męska duma". Ale wystarczyło podać
>> autora i ogólny namiar na cykl.
>
> Chyba tego opowiadania nie czytałem. Albo skleroza.

Oj, dobra, dobra... "O dumie męskiej" się toto nazywało dokładnie.
Sama końcówka opowiadania. Sprawdziłem sobie przy okazji... Mam
WL-owskie wydanie z 1989 roku. 150 tysięcy nakładu... Robi wrażenie.


>> To fragment opowiadania Sławomira Mrożka "Przesada".
> O. Nie znam. Ale to jakiś późny Mrożek zapewne.

Aha. Z "Opowiadań 1990-93".


>> - czy Cękalskiego?
> To ten od "Jasnych łanów"?

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tak. Utrzymał się facet
w konwencji - najpierw kręcił film "Strachy", a potem straszne filmy.
Chociaż... obejrzałbym sobie "Jasne łany" jeszcze raz. To
samozaparcie, to zaangażowanie, ten bohaterski Dejmek na niwie i
przykre skutki używania alkoholu metylowego...

--
AJK

AJK

unread,
Jan 24, 2006, 5:29:26 AM1/24/06
to
24-01-2006 o godz. 11:05 Szymon Sokół napisał:

>> Tajemnica, zbrodnia i kobieta, która nurza się. I tarza się.
>> Rozpustnie. Fama fatalna. Bardzo fatalna. Marek Krajewski i druga
>> część przygód funkcjonariusza wrocławskiej policji Eberharda
>> Mocka, "Koniec świata w Breslau".
> I to był ten znajomy Woya?

Eberhard Mock? Nie sądzę... czasowo i geograficznie mi się nie zgadza.
No, chyba że masz na myśli Sophie... Ale tu wolę nie wnikać, żeby w
kompleksy nie wpaść :-)

>> - Znakomicie, panie Mietku. Dodam tylko, że autorem "Czwartego do
>> brydża" był Adam Grzymała-Siedlecki. Kilka trafnych odpowiedzi,
>> ale tylko jedna pełna, za co graczowi należy się dodatkowa palemka
>> do drinka :-)
> Naprawdę ktoś pamiętał tego Grzymałę?!

Naprawdę i serio. Dwie osoby, ale zawsze. Wiesz, facet był naprawdę
znany w okresie międzywojennym i nieźle wszechstronny (nawet Złoty
Laur Polskiej Akademii Literatury dostał), a i po wojnie był bardzo
aktywny. Zresztą ten fragment recenzji Słonimskiego był bardzo często
przywoływany w literaturze (brydżowej zwłaszcza :-)), więc komuś mogło
się utrwalić nazwisko autora sztuki. Sam pamiętam paru autorów sztuk
obśmianych przez Słonimskiego ("Noego" napisał O'Bey), tylko dlatego,
że zostały dobrze obśmiane. Choć samych sztuk nie znam :-)

--
AJK

Tomasz Radko

unread,
Jan 24, 2006, 5:41:42 AM1/24/06
to
Użytkownik Michal Jankowski napisał:

Przecież ja nie reklamuję, tylko walcze o zachowanie integralności
osobowościowej. Bo czuję się jak postać z utworu Dicka.

pzdr

TRad

Tomasz Radko

unread,
Jan 24, 2006, 5:43:26 AM1/24/06
to
Użytkownik AJK napisał:

> 24-01-2006 o godz. 9:07 Jan Rudziński napisał:
>
>
>>>>20. Autor i tytuł
>>>>"- Dziesięć funtów na 'Zephyra'. Na zwycięstwo - zwrócił się
>>>>Mallory do kasjera, wręczając mu pięciofuntowy banknot
>>>
>>>Trudne było. Bruce Sterling i William Gibson - "Maszyna różnicowa"
>>>czyli opowieść, rozgrywająca się w alternatywnej rzeczywistości
>>>Anglii dziewiętnastowiecznej, w której postęp techniczny nastąpił
>>>nieco wcześniej. Fabuła taka sobie, ale sam pomysł i przedstawienie
>>>owej rzeczywistości - warte grzechu i lektury.
>>
>>Aaaaa... jw. Czytałem i powinienem był skojarzyć.
>>Jedyne usprawiedliwienia, że to zła książka była. Znaczy - gupia i
>>nudna. I połamała mi wszystkie kołki do zawieszania niewiary,
>>niedobra.
>
>
> Eee tam. Pomysł na "tło historyczno-techniczne" był fajny bardzo,
> czytanie o tym, jak to Byron...

Pomysł był fajny, ale nie domykał się bilans energetyczny.

pzdr

TRad

Johnny

unread,
Jan 24, 2006, 5:43:35 AM1/24/06
to

> > Naprawdę ktoś pamiętał tego Grzymałę?!

> Naprawdę i serio. Dwie osoby, ale zawsze. Wiesz, facet był naprawdę
> znany w okresie międzywojennym i nieźle wszechstronny (nawet Złoty
> Laur Polskiej Akademii Literatury dostał), a i po wojnie był bardzo
> aktywny. Zresztą ten fragment recenzji Słonimskiego był bardzo często
> przywoływany w literaturze (brydżowej zwłaszcza :-)), więc komuś mogło
> się utrwalić nazwisko autora sztuki. Sam pamiętam paru autorów sztuk
> obśmianych przez Słonimskiego ("Noego" napisał O'Bey), tylko dlatego,
> że zostały dobrze obśmiane. Choć samych sztuk nie znam :-)

To może też, choć nie kumam. Ja znam gościa z jego wozu, w którym to bronił
Częstochowę polskości przed zalewem Krzyżaków... czy jakuś tak....

Zdroofka Johnny

--
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
http://johnny.civ.pl


Michal Jankowski

unread,
Jan 24, 2006, 5:48:26 AM1/24/06
to
Tomasz Radko <tr...@interia.pl> writes:

> tylko walcze o zachowanie integralności osobowościowej. Bo czuję
> się jak postać z utworu Dicka.

Rodzice chyba mają. Sprawdzę przy okazji.

MJ

Jan Rudziński

unread,
Jan 24, 2006, 5:52:46 AM1/24/06
to
Cześć wszystkim

Użytkownik Tomasz Radko napisał:


>
> Dałbym sobie włosy uciąć, że o przeczekiwaniu numerów czytałem u
> Samozwaniec, w "Marii i Magdalenie". Nie mam tej książki na półce. Czy
> ktoś, kto takową posiada mógłby sprawdzić, czy p.Chmielewska zerżnęła
> motyw czy to memoria mi się sfragilizowała? Bo z drugiej strony dałbym
> się ogolić, że Chmielewskiej to ja nie czytałem.


Sprawdzę w domu po południu, ale już teraz jestem na 99% pewien, że
Lilka i Madzia owszem, grały ostro w ruletkę i takie tam, ale bez
żadnego przeczekiwania.
Z pewnością prosiły swojego wydawcę o żetony: "Marianku, daj jeszcze,
ale dużo".

Tomasz Radko

unread,
Jan 24, 2006, 6:22:02 AM1/24/06
to
Użytkownik Jan Rudziński napisał:

To jak były dorosłe. A mnie się nasuwa ich nastoletniość.

pzdr

TRad

Tomasz Radko

unread,
Jan 24, 2006, 6:23:14 AM1/24/06
to
Użytkownik Johnny napisał:

O tempora.... Gie czy De, cóż to znaczy w dobie postmodernizmu.

pzdr

TRad

Ewa 'Srebrna' Marczyńska-Goldstein

unread,
Jan 24, 2006, 7:17:31 AM1/24/06
to
On 2006-01-24, AJK <to-co-w-...@post.pl> wrote:
> Wyiksowałem Pawła, bo wydawało mi się, że rzeczywiście będzie banalne.

I dlatego spedzilam kilka ladnych minut, zastanawiajac sie, czy aby na
pewno nie wloczyla sie ona po jakichs ruletkach z Michalem. Ale doszlam
do slusznego wniosku, ze jednak nie ;)

>> "(...) Do małżeństwa nie doszło, ale zapewniam panów, iż w tym
>> rozstaniu żadnej roli nie odgrywała moja męska duma i to, że
>> dziewczę puszczało kaczki lepiej ode mnie."
> ...powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.
> Jerzy Szaniawski i opowiadanie "Męska duma". Ale wystarczyło podać
> autora i ogólny namiar na cykl.

Uch. Moje poczucie, ze to znam, wali teraz glowa w sciane. Daaawno temu
czytane :(

> się właśnie kolejna adaptacja tego dzieła, z Keirą Knightley w roli
> Elżbiety i fatalnie wyglądającym panem Darcy. Nie można było zamienić
> rolami pana Darcy (phiii...) i pana Collinsa (Tom Hollander)? Ech...

I tak pan Collins z wersji BBC na zawsze bedzie Tym Jedynym Wlasciwym
Panem Collinsem. Nie, jeszcze nie bylam na tej nowej wersji...

> Jacek Kaczmarski - "Szulerzy". Natchnieniem dla autora był obraz
> Caravaggia
> http://www.kaczmarski.friko.pl/carav_szulerzy.html
> A tu reszta tekstu (bo warto):

Aaaaa! Aaaaa! (biega w kolko i wrzeszczy)
Dajcie mi luk, normalnie, no. Nadaje sie tylko do przerobienia na karme
dla psow, a nie do brania udzialu w konkursach :((

>> 16.
>> "- A wiesz synku, jak się w to gra?
>> Chłopczyk pokręcił głową.
>> - Siadaj więc, zanim zaczniemy grać, nauczę cię. Będziemy mieli
>> równe szanse.
> W tym wypadku równe szanse mieli ci, którzy czytali. Początek kariery
> szulera Jasona, opisany przez nieodżałowanego Tomasza Pacyńskiego w
> "Sherwood". Tylko jedna dobra odpowiedź, a poza tym strzały w
> Brzezińską, Białołecką i Gaimana.

Och. Ochochoch. Nonie, z Bialolecka sie moglo skojarzyc, ale tam nie
grali w karty i Koniec nie stawial swojej jedynej monety. I nie byl
chlopczykiem. Ale juz wiem, skad to nieprzyjemne uczucie, ze powinnam na
to pytanie odpowiedziec...

Ech, zaraza i malaria. Kiepsko z pamiecia :(

--
Ewa 'Srebrna' Marczyńska-Goldstein
"Idz swoja droga, a ludzie niech mowia co chca." - D. Alighieri

Jan Rudziński

unread,
Jan 24, 2006, 9:53:53 AM1/24/06
to
Cześć wszystkim

Dnia 2006-01-24 12:22, Użytkownik Tomasz Radko napisał:

>>> Dałbym sobie włosy uciąć,

Szukaj żywo fryzjera...

>>> że o przeczekiwaniu numerów czytałem u
>>> Samozwaniec, w "Marii i Magdalenie".

Nie czytałeś.

>>> Nie mam tej książki na półce.
>>> Czy ktoś, kto takową posiada mógłby sprawdzić, czy p.Chmielewska
>>> zerżnęła motyw czy to memoria mi się sfragilizowała?

Mam. Sprawdziłem. Sfragilizowała się.

>>
>> Sprawdzę w domu po południu, ale już teraz jestem na 99% pewien, że
>> Lilka i Madzia owszem, grały ostro w ruletkę i takie tam, ale bez
>> żadnego przeczekiwania.
>> Z pewnością prosiły swojego wydawcę o żetony: "Marianku, daj jeszcze,
>> ale dużo".
>
>
> To jak były dorosłe. A mnie się nasuwa ich nastoletniość.

O grze ruletce są dwa fragmenty. Oba już po rozwodach panieniek.Jedna w
Monte Carlo, gdzie przegrały wszystko co miały, bez żadnego
przeczekiwania i pożyczały od Japończyków i druga z Sopotu, gdy stały za
plecami Marianka i jak tylko im rzucił żetony, to stawiały.

Nastolatkami będąc ruletki nie zaznały bidule. A w każdym razie nic o
tym Magdalena nie pisała.


--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

Tomasz Radko

unread,
Jan 24, 2006, 10:02:03 AM1/24/06
to
Użytkownik Jan Rudziński napisał:

(...)

> O grze ruletce są dwa fragmenty. Oba już po rozwodach panieniek.Jedna w
> Monte Carlo, gdzie przegrały wszystko co miały, bez żadnego
> przeczekiwania i pożyczały od Japończyków i druga z Sopotu, gdy stały za
> plecami Marianka i jak tylko im rzucił żetony, to stawiały.
>
> Nastolatkami będąc ruletki nie zaznały bidule. A w każdym razie nic o
> tym Magdalena nie pisała.

Dramat. Idę do kąta klęczeć na grochu.

pzdr

TRad

Magdalena Pucia

unread,
Jan 24, 2006, 1:02:38 PM1/24/06
to
Użytkownik "Tomasz Radko" napisał w wiadomości
news:dr3v25$3da$1...@news.interia.pl...

> Dałbym sobie włosy uciąć, że o przeczekiwaniu numerów czytałem u
> Samozwaniec, w "Marii i Magdalenie".

Sprawdziłam, ale o przeczekiwaniu nic mi w oko nie wpadło. Kossakówny grały,
owszem, bardzo chętnie, ale ze szczegółów było tylko o stawianiu na zero w
momencie, gdy w kasynie ktoś popełnił samobójstwo.

Pozdrawiam
--
Magda
--------------------------------------------------------------
klient - klientom, użytkownik - użytkownikom
korzystać, bieżący, konto, ściągnąć, zażądać

Ewa Pocierznicka

unread,
Jan 24, 2006, 10:26:55 AM1/24/06
to
W nadesłanym nam cyrografie z dnia 2006-01-24 02:10, AJK napisał własną
krwią co następuje:

> Niektórzy szli prosto do celu, inni szli przez zboże, bo we wsi Moskal
> stoi, a inni krążyli czajkowskimi opłotkami. Ale cel był jeden -
> Aleksander Puszkin i "Dama pikowa".


Czy ja mogę prosić pana Mietka zeby mnie kopnął w kostkę? Leży ona, leży
ta "Dama pikowa" na półce, leży tam bo ją czytałam niedawno. I, ślepa
komenda, nie rozpoznałam.

>
>>12.
>> Y - Tto jja mu ze swego po-po-pożyczę. Prze-przeciem ttak
>> długo w mama-riaszka nie grał. Ma-macie tu, panie Z i nie
>> zatrzymujcie gry."
>
>
> 8 prawidłowych odpowiedzi i TRad strzelający sobie w stopę :-)
> A przecież to takie... jak to mówił jeden z graczy? "Banaaaalne".
> "Igraszki z diabłem" Jana Drdy. Scena we młynie: Marcin Kabat gra
> przeciw dwóm diabłom: Omnimorowi i Karborundowi czyli Marian Kociniak
> kontra Jan Prochyra i Janusz "Nnnnie-nie-dobrze, mumumumuszem tromfa"
> Gajos (co sprytniejsi gracze strzelali nazwiskami aktorów właśnie
> :-))
> No dobra - imion diabłów nikt nie pamięta, a i ja bez ściągi bym
> sobie nie poradził, ale Marcina Kabata toście mogliście...


Momomo-mogliśmy, ale nam się czarna świszcząca dziura w mózgu zrobiła i
nijak z tej dziury nazwisko Kabata wychynąć nie chciało.
"Nie, on się nie nazywał Disperanda, Kasieńka z całą pewnością też nie,
Sarka-Farka odpada, ranyboskie, cos na m... Lucjusz nie, Scholastyk też
nie, chyba jakiś Marcin... I kabat przegrał."

No kabat. Kurna, Kabat przegrał kabat.

<bęc! głową w ścianę>


>>14.
>>"Anglicy byli czyści, pełni wigoru, schludni i silni. Śpiewali
>>diablo dobrze. Ostatecznie ćwiczyli co wieczór od lat.
>
>
> Heller, Clavell... Nie, to Kurt Vonnegut - "Rzeźnia nr 5". Czworo
> graczy poznało.

Ocholllllllerrrrra. A męczyło mnie, a deptało mi zwoje mózgowe...


> Cytowany fragment pochodził z przeuroczego opowiadania "Napój
> Hiperborejów", a straszliwym bogiem stworzonym przez Moosu był
> Biz-a-ness lub (w przekładzie Kazimierza Piotrowskiego) Bzzz-Nzzz.

Wiedizałam że London! Wiedziałam! Ha ha! Wiedziałam!

>>23.
>>"- A co jest w bilardzie najtrudniejsze? - zapytała Kasia.
>>- Najtrudniejszy jest karambol.
>
>
> "Banaaaalne"? A i owszem, owszem. Zdecydowana większość poznała
> "Karierę Nikodema Dyzmy" Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.

<bierze rozpęd>

<bęc! łbem o ścianę>

<szelest osypującego się tynku>


Niech mnie ktoś przytuli...


--
Wiedźma 'Ortofaszystka' www.mohawk.friko.pl www.tfurczosc.friko.pl
gg 4083447 "...nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi
na śliskim sznurze normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie
zwierzę wyjątkowo niedbale." Stephen King

Carrie

unread,
Jan 24, 2006, 12:28:01 PM1/24/06
to
Tue, 24 Jan 2006 02:10:24 +0100, AJK <to-co-w-...@post.pl>
wystukał/-a pracowicie:

> Carrie - - 23:26

I więcej tam nie pójdę! [tup!]

>> 2.
>> "- To ja przeczekuję dziewiątkę...

Ciemna śrubka... Dlaczego ja zobaczyłam to przeczekiwanie na torze
wyścigowym? Mianowicie w mojej pamięci Joanna z Marcinem przeczekiwali
konie. Fajnie mieć twórczą pamięć ;>

>> 6.

>...powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.

No proszę, Chmielewską czytaną razy naście pomyliłam, a Tutkę
czytanego razy dwa zapamiętałam. Jakieś wnioski? ;)

>> 8.

>Jane Austen - "Duma i uprzedzenie"

Z zasady nie czytuję Austen, chociaż ekranizacje lubię oglądać, ale
nie na tyle często, żeby zapamiętywać bohaterów :)
Notabene w jednym z ostatnich "Przekrojów" jest recenzja nowej "Dumy i
uprzedzenia", i autorka w tekście dwa razy napisała 'Austin'. Wstyd :>
Zniechęciłam się do "Przekroju" na dobre.
BTW jak się wymawia nazwisko Austen? Bo ja je 'słyszę' tak, jak widzę
;)

>> 16.
>> "- A wiesz synku, jak się w to gra?

>W tym wypadku równe szanse mieli ci, którzy czytali. Początek kariery


>szulera Jasona, opisany przez nieodżałowanego Tomasza Pacyńskiego w
>"Sherwood". Tylko jedna dobra odpowiedź, a poza tym strzały w
>Brzezińską, Białołecką i Gaimana.

A niech to. Wiedziałam, że to jedna z moich niedawnych lektur,
wiedziałam, że autorem był facet i że lektury nie dokończyłam.
Najwyraźniej Pacyńskiego nie dokończyłam tak bardzo, że nawet mi nie
zaświtał, mimo że zacytowaną scenę miałam w pamięci i nawet trochę
pamiętam, co było dalej. Gdyby nie uczciwość, zajrzałabym do tego
strzelonego Gaimana, bo korciło mnie strasznie, żeby się upewnić ;)

>> 22.
>> "Gdzieś w głębi umysłu pana Franka zadźwięczał maleńki dzwonek
>> alarmowy,

>Terry Pratchett, "Wyprawa czarownic".

No i znów - wiedziałam wszystko, tylko mi się tytuł pomylił. Aaa!

>> 27.
>> "Tablica naprzód malowana będzie,
>> Tę pól sześćdziesiąt i cztery zasiędzie,
>
>Celnych strzałów mnóstwo. Jan Kochanowski i "Szachy".

No dobrze, ale w czym to było zacytowane? Bo było w czymś na pewno,
może jako motto, może jako wtrącenie, nie pamiętam, ale mnie męczy...

Bu. Kiedy w końcu ktoś zrobi konkurs z książek, które czytałam? No bo
przecież sporo czytam :> Aż takie niszowe lektury? Się nie bawię :/
Wiedziałam, że nie powinnam się pchać do tego kasyna...

Pozdrawiam, Carrie

Pan Mietek

unread,
Jan 24, 2006, 2:59:03 PM1/24/06
to
24 Jan 2006 16:26:55 +0100, na pl.rec.ksiazki, Ewa Pocierznicka
napisała:

>> Niektórzy szli prosto do celu, inni szli przez zboże, bo we wsi
>> Moskal stoi, a inni krążyli czajkowskimi opłotkami. Ale cel był
>> jeden - Aleksander Puszkin i "Dama pikowa".
> Czy ja mogę prosić pana Mietka zeby mnie kopnął w kostkę? Leży ona,
> leży ta "Dama pikowa" na półce, leży tam bo ją czytałam niedawno.
> I, ślepa komenda, nie rozpoznałam.

Nasz klejent - nasza pani...

<KOP!>

--
Pan Mietek (Za kopnięcie drobne, proszę
pani, pani płaci grosze.)

AJK

unread,
Jan 24, 2006, 3:08:37 PM1/24/06
to
24-01-2006 o godz. 18:28 Carrie napisała:

>>> 6.
>>...powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.
> No proszę, Chmielewską czytaną razy naście pomyliłam, a Tutkę
> czytanego razy dwa zapamiętałam. Jakieś wnioski? ;)

Czytać każdą książkę najwyżej dwa razy? To pewnie tak, jak ze
wstawaniem od stołu z lekkim uczuciem niedosytu :-)

>>> 27.
>>> "Tablica naprzód malowana będzie,
>>> Tę pól sześćdziesiąt i cztery zasiędzie,
>>Celnych strzałów mnóstwo. Jan Kochanowski i "Szachy".
> No dobrze, ale w czym to było zacytowane? Bo było w czymś na pewno,
> może jako motto, może jako wtrącenie, nie pamiętam, ale mnie męczy...

Choćby w "Z szachami przez wieki i kraje" Jerzego Giżyckiego. Stamtąd
spisywałem :-)
Ale też mi się kojarzy, że gdzieś jeszcze...


> Bu. Kiedy w końcu ktoś zrobi konkurs z książek, które czytałam? No bo
> przecież sporo czytam :> Aż takie niszowe lektury? Się nie bawię :/
> Wiedziałam, że nie powinnam się pchać do tego kasyna...

Powinnaś, bo inaczej bogini Frekwencja byłaby sfrustrowana (o sobie
skromnie nie wspomnę). Poza tym znacznie zawyżyłaś średnią odgadnięć
"Profesora Tutki", co też się liczy :-)

--
AJK

Carrie

unread,
Jan 24, 2006, 3:49:26 PM1/24/06
to
Tue, 24 Jan 2006 21:08:37 +0100, AJK <to-co-w-...@post.pl>
wystukał/-a pracowicie:

>Czytać każdą książkę najwyżej dwa razy? To pewnie tak, jak ze


>wstawaniem od stołu z lekkim uczuciem niedosytu :-)

Nie każdą i nie najwyżej dwa :) Niektóre naprawdę czytam po tyle razy,
że już nawet nie liczę - po prostu je lubię. Inne lubię nieco mniej,
więc czytam, kiedy stwierdzę, że już nie pamiętam, co mi się tam
podobało, albo o czym traktowała książka. Ale są też takie, i to
częste u mnie ostatnio i martwi, że biorę książkę, która wedle
wszelkich znaków na niebie i ziemi powinna mi się podobać - i nie daję
jej rady. Czytam, czytam i nie wciąga mnie wcale. Popsułam się czy co?
Z ostatnich takich właśnie "Amerykańscy bogowie" Gaimana, "Sherwood"
Pacyńskiego, "Zbójecki gościniec" Brzezińskiej, "Fałszywy ruch" czy
jakoś tak Kavy, "Zguba elfów" Lackey i Norton... W końcu postanawiam
się nie męczyć, przerywam czytanie i biorę coś innego, i rzadko tylko
następna książka okazuje się bardziej czytliwa :(

>> Bu. Kiedy w końcu ktoś zrobi konkurs z książek, które czytałam? No bo
>> przecież sporo czytam :> Aż takie niszowe lektury? Się nie bawię :/
>> Wiedziałam, że nie powinnam się pchać do tego kasyna...
>
>Powinnaś, bo inaczej bogini Frekwencja byłaby sfrustrowana (o sobie
>skromnie nie wspomnę).

Pocieszyłeś mnie :)

> Poza tym znacznie zawyżyłaś średnią odgadnięć
>"Profesora Tutki", co też się liczy :-)

Tu mnie pocieszyłeś jeszcze bardziej. Ale taka byłam dumna, że tego
Gaimana odgadnę...! [chociaż w pierwszej chwili prawie bym głowę dała,
że to była "Kraina cieni" Strauba - jeszcze jedna niedokończona] :/

Pozdrawiam, Carrie

AJK

unread,
Jan 24, 2006, 7:08:51 PM1/24/06
to
24-01-2006 o godz. 21:49 Carrie napisała:

> Ale są też takie, i to częste u mnie ostatnio i martwi, że biorę
> książkę, która wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi powinna mi
> się podobać - i nie daję jej rady. Czytam, czytam i nie wciąga mnie
> wcale. Popsułam się czy co?

<Nikifor> yyy... źle czyta znaki... nie umi czytać... </Nikifor>

Nie, chyba nie. No, w każdym razie o sobie przy podobnych objawach tak
bym nie powiedział. Raczej szukałbym "winy" w samej książce albo w
tym, że jeśli przeczytałem wcześniej X podobnych, to może
"przedawkowałem" i nie mam już/na razie ochoty czytać czegoś, co
powiela oczytany po tysiąckroć schemat, co od innych różni się
imionami bohaterów, co jest przewidywalne do bólu zębów, a jedyną
wartością jest parę zgrabnych bon-motów... Czasem trafiają mi się
takie książki. Czasem trafiają się też takie, w których pomysł jest
świeży, a nawet rewelacyjny, bohaterowie też jakby nowi, ale... ale
właściwie na tym się kończy, bo styl wtórny, bo autor poza pomysł
wyszedł niedaleko albo wręcz przeciwnie - tak daleko wybiegł, że
zgubił drogę powrotną i zabłąkał się w jakieś chaszcze.

Z Brzezińską tak mam. "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" przeczytałem
jednym ciągiem, zagotowało mi się w głowie od przemyśleń, zapragnąłem
innych książek i... kiszka. "Zbójecki gościniec"... no takie to jakieś
tego... "Żmijowa harfa"... w połowie miałem ochotę pieprznąć książką w
kąt, wściekły jak ten piosenkowy Janek, co to cząstki puzzle'a ścisnął
w dłoniach. Alem się zaparł i do końca dobrnąłem. Trzeci tom
przemieliłem, sam nie wiem czemu. Z rozpędu chyba. I z nadziei, że
może, no może... Ale następne części to już sobie od kogoś pożyczę.
jeśli w ogóle sięgnę. A może po prostu zapytam tylko, jak się cała
historia skończyła. Albo i to nie.
Tyle, że w przypadku Brzezińskiej to ja jestem w stanie paluszkiem
pokazać, co mnie wkurza, co uważam za złe, za niekonsekwentne, za
płaskie, za niewiarygodne, za takie, siakie, owakie... I ani mi w
głowie myśleć, że to ja się popsułem :-) Teoretycznie powinno mi się
podobać, nie podoba się, trudno - z gustem mi się minęło jakoś.

--
AJK

Tomasz Radko

unread,
Jan 24, 2006, 7:32:14 PM1/24/06
to
Użytkownik AJK napisał:


> Z Brzezińską tak mam. "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" przeczytałem
> jednym ciągiem, zagotowało mi się w głowie od przemyśleń, zapragnąłem
> innych książek i... kiszka. "Zbójecki gościniec"... no takie to jakieś
> tego... "Żmijowa harfa"... w połowie miałem ochotę pieprznąć książką w
> kąt, wściekły jak ten piosenkowy Janek, co to cząstki puzzle'a ścisnął
> w dłoniach. Alem się zaparł i do końca dobrnąłem. Trzeci tom
> przemieliłem, sam nie wiem czemu. Z rozpędu chyba.

Hardkorowiec jesteś. Ja wysiadłem po kilkudziesięciu stronach pierwszego
tomu. W moim przekonaniu tego się nie da czytać. Nie chodzi mi o zamysł,
strukturę, psychologię etc - a o sam język, styl. Nie potrafię
powiedzieć, co mi u Brzezińskiej nie smakuje, ale czytanie jej powieści
było dla mnie męczarnią.

pzdr

TRad

Michal Jankowski

unread,
Jan 25, 2006, 1:56:02 AM1/25/06
to
Tomasz Radko <tr...@interia.pl> writes:

> potrafię powiedzieć, co mi u Brzezińskiej nie smakuje, ale czytanie
> jej powieści było dla mnie męczarnią.

Grabula!

MJ

Carrie

unread,
Jan 25, 2006, 2:18:22 AM1/25/06
to

Użytkownik "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> napisał w wiadomości
news:dr6gkg$21d$1...@news.interia.pl...

> Użytkownik AJK napisał:
>
>
>> Z Brzezińską tak mam. "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" przeczytałem
>> jednym ciągiem, zagotowało mi się w głowie od przemyśleń,
>> zapragnąłem
>> innych książek i... kiszka. "Zbójecki gościniec"... no takie to
>> jakieś
>> tego...

> Hardkorowiec jesteś. Ja wysiadłem po kilkudziesięciu stronach
> pierwszego tomu.

I ze mną dokładnie tak samo. "Opowieści..." podobały mi się szalenie,
więc z zapałem zabrałam się za "Zbójecki gościniec" i klęska. Niby
podobnie przecież, a jednak gorzej, tylko nie umiałam określić,
dlaczego. Znudziło mnie, zanim jeszcze na dobre się wczytałam, bo i
wczytać się nie mogłam, mimo dużych chęci.
Czy Brzezińska wydała jakiś inny zbiór opowiadań? :)

Przypomniało mi się, a propos, że "Sługi bożego" Piekary też nie dałam
rady dokończyć. Spodziewałam się chyba jakiegoś rodzaju skrzyżowania
"Wiedźmina" z Jakubem Wędrowyczem, a to jest zupełnie coś innego i
ciężkostrawnego dla mnie :|

Pozdrawiam, Carrie

Kinga

unread,
Jan 25, 2006, 2:19:57 AM1/25/06
to
AJK <to-co-w-...@post.pl> napisał(a):

> > 4.
> > "Spędziłem szereg wieczorów z Giannim, Paolą i córkami na grze
> > w skarabeusza; twierdzą, że to moja ulubiona gra.

> Czy nie jest to przypadkiem "Tajemniczy płomień królowej
> Loany"?

Gdzie te czasy, kiedy czytywalam wszystko Eco, co sie wlasnie pojawilo w
ksiegarniach? Minely bezpowrotnie wraz z pierwsza mlodoscia. Teraz
kapitalista-wyzyskiwacz warczy za byle godzinke spoznienia, nie tak latwo wiec
jak kiedys czytac sobie ksiazki do szostej nad ranem, a potem spac spokojnie
do drugiej po poludniu.

> > 6.

> > "(...) Do małżeństwa nie doszło, ale zapewniam panów, iż w tym
> > rozstaniu żadnej roli nie odgrywała moja męska duma i to, że
> > dziewczę puszczało kaczki lepiej ode mnie."
>

> ....powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.


> Jerzy Szaniawski i opowiadanie "Męska duma". Ale wystarczyło podać
> autora i ogólny namiar na cykl.

No tak, ten Jerome w ktorego strzelalam rzeczywiscie nie do konca mi pasowal,
ale wiedzialam, ze na pewno znam ten cytat, a nic innego nie przychodzilo mi
do umeczonej lepetyny. Teraz za kare wale nia o stolik.

Ale oprocz tego Szaniawskiego wyjatkowo nie mam do siebie pretensji, jesli nie
zgadalam lub nie znalam odpowiedzi, bo, dalibog, o wiekszosci tych ksiazek
nawet nie slyszalam.

Pozdrawiam,
Kinga

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Jo'Asia

unread,
Jan 25, 2006, 2:37:59 AM1/25/06
to
Carrie <carrie@[wytnij-to]epf.pl> wrote:

> I ze mną dokładnie tak samo. "Opowieści..." podobały mi się szalenie,
> więc z zapałem zabrałam się za "Zbójecki gościniec" i klęska. Niby
> podobnie przecież, a jednak gorzej, tylko nie umiałam określić,
> dlaczego. Znudziło mnie, zanim jeszcze na dobre się wczytałam, bo i
> wczytać się nie mogłam, mimo dużych chęci.

Wszystkim, których pokonał język "Zbójeckiego gościńca" (fakt, ciężki)
polecam poczekanie czas jakiś na "Plewy na wietrze" - wersję poprawioną
zapowiadaną przez Runę. Biorąc pod uwag że już w "Żmijowej harfie" język
jest IMO o wiele bardziej user-friendly to sądzę że owe poprawki wyjdą
ksiażce na dobre.

> Czy Brzezińska wydała jakiś inny zbiór opowiadań? :)

"Wody głębokie jak niebo". Dla mnie bomba - patrz
<http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=2200>. Linki do
większej liczby recenzji na stronie wydawcy:
<http://runa.pl/ksiazki/26-WODY-GLEBOKIE-JAK-NIEBO.html>.

Gwoli sprawiedliwości zaznaczę, że na sf-f właśnie jeden ludź marudzi,
że "poetyka opowieści nie pasuje do inachalnego włoskiego
nazewnictwa/stylizacji". Cokolwiek ma na myśli...

Jo'Asia

Panterka

unread,
Jan 25, 2006, 2:37:28 AM1/25/06
to
Użytkownik Tomasz Radko napisał:

To chyba u facetów takie negatywności wzbudza. Ja (jak na razie)
przeczytałam Opowieści z Wilżyńskiej Doliny i nie było takie złe. Czasem
zabawne. Pomieszanie stereotypów (baśniowych) z "brutalną"
rzeczywistością - sympatyczne to było.
Ale mój mężczyzna też się zżyma na twórczość Brzezińskiej. Na LeGuin też
i Andre Norton również. Na kobiety w fantastyce ogólnie się zżyma:-)
Panterka
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.ksiazki

AJK

unread,
Jan 25, 2006, 4:59:23 AM1/25/06
to
25-01-2006 o godz. 8:37 Jo'Asia napisała:

>> I ze mną dokładnie tak samo. "Opowieści..." podobały mi się
>> szalenie, więc z zapałem zabrałam się za "Zbójecki gościniec" i
>> klęska. Niby podobnie przecież, a jednak gorzej, tylko nie
>> umiałam określić, dlaczego. Znudziło mnie, zanim jeszcze na dobre
>> się wczytałam, bo i wczytać się nie mogłam, mimo dużych chęci.
>
> Wszystkim, których pokonał język "Zbójeckiego gościńca" (fakt,
> ciężki) polecam poczekanie czas jakiś na "Plewy na wietrze" -
> wersję poprawioną zapowiadaną przez Runę. Biorąc pod uwag że już w
> "Żmijowej harfie" język jest IMO o wiele bardziej user-friendly to
> sądzę że owe poprawki wyjdą ksiażce na dobre.

Mnie nie pokonał język - nie z takimi książkami dawałem sobie radę.
Mnie pokonały zjednoczone siły, powiedziałbym nawet - hordy,
składające się z niekonsekwencji, niewiarygodności, silenia się,
gadulstwa (następny tom będzie pewnie jeszcze grubszy), malowania
postaci ławkowcem, gdy wystarczy piórko i piórkiem, gdy trzeba by
ławkowca... i parunastu innych rzeczy. Broni się Brzezińska w
szczególikach, w epizodach, w drugim, choć bardziej w trzecim planie
(wiedźma na przykład czy opis miejskich slumsów), ale "to wciąż za
mało, moje serce, żeby żyyyyć" :-)
Aczkolwiek język też swoje zrobił. Sapkowski jakoś umie połączyć
stylizację na staroć z językiem współczesnym, Brzezińska natomiast
sprawia wrażenie, jakby wciąż znosiło ją w jakieś achające rejony
romansowe i ochające głębie duszy (mówię o języku, a nie fabule.
Chociaż...), po czym zauważa przyklejoną na monitorze karteczkę z
napisem "Staropolszczyzna, you stupid woman!"... i wraca do pisania
mamrocząc pod nosem: "kędy i wżdy, kędy i aliści, wżdy i gorzałka!" i
cisnąc tę stylizację czy trzeba, czy nie.

Szkoda, bo "Opowieści..." - i to nie ze względu na humor - zrobiły na
mnie wrażenie i miałem nadzieję, że reszta książek pójdzie tą drogą.
Ba! Nawet w tych twardokęskowych tomach jest przecież materiał na
genialną książkę - są pomysły, są niekiedy naprawdę świetne postaci...
Niestety - dla mnie raczej niż dla autorki - pomysły się plączą,
postaci prowadzone są w krzaki... Po prostu jedno z nas poszło górą,
drugie dooooliną.

--
AJK (Niech będzie, że doliną poszedłem ja :-))

AJK

unread,
Jan 25, 2006, 4:59:24 AM1/25/06
to
25-01-2006 o godz. 8:37 Panterka napisała:

>>> Z Brzezińską tak mam. "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny"
>>> przeczytałem jednym ciągiem, zagotowało mi się w głowie od
>>> przemyśleń, zapragnąłem innych książek i... kiszka. "Zbójecki
>>> gościniec"... no takie to jakieś tego... "Żmijowa harfa"... w
>>> połowie miałem ochotę pieprznąć książką w kąt, wściekły jak ten
>>> piosenkowy Janek, co to cząstki puzzle'a ścisnął w dłoniach. Alem
>>> się zaparł i do końca dobrnąłem. Trzeci tom przemieliłem, sam nie
>>> wiem czemu. Z rozpędu chyba.
>>
>> Hardkorowiec jesteś. Ja wysiadłem po kilkudziesięciu stronach
>> pierwszego tomu. W moim przekonaniu tego się nie da czytać. Nie chodzi
>> mi o zamysł, strukturę, psychologię etc - a o sam język, styl. Nie
>> potrafię powiedzieć, co mi u Brzezińskiej nie smakuje, ale czytanie
>> jej powieści było dla mnie męczarnią.
>

> To chyba u facetów takie negatywności wzbudza. Ja (jak na razie)
> przeczytałam Opowieści z Wilżyńskiej Doliny i nie było takie złe.
> Czasem zabawne. Pomieszanie stereotypów (baśniowych) z "brutalną"
> rzeczywistością - sympatyczne to było.

Bez seksizmu, bardzo proszę :-) Toż napisałem, że "Opowieści..."
odebrałem bardzo dobrze i nadal uważam, że to świetna książka. Z
powodów wielu, wśród których był i humor, ale przede wszystkim
umiejętność budowania i opisu takiego świata, jaki mamy w ksiażce,
opisu bardzo mądrego, uważnego (może nawet użyłbym określenia
"głębokiego"). A postać Gronostaj to już po prostu mistrzostwo Polski
i gdzie się podziała moja chusteczka? A że następne książki okazały
się dla mnie twardym kęskiem... To już zupełnie inna historia, za
którą odpowiedzialność ponosi także autorka. Bo to przecież nie ja
pisałem :-))

--
AJK

Jo'Asia

unread,
Jan 25, 2006, 5:07:57 AM1/25/06
to
AJK <to-co-w-...@post.pl> wrote:
> 25-01-2006 o godz. 8:37 Panterka napisała:

> Bez seksizmu, bardzo proszę :-) Toż napisałem, że "Opowieści..."
> odebrałem bardzo dobrze i nadal uważam, że to świetna książka. Z
> powodów wielu, wśród których był i humor, ale przede wszystkim
> umiejętność budowania i opisu takiego świata, jaki mamy w ksiażce,
> opisu bardzo mądrego, uważnego (może nawet użyłbym określenia
> "głębokiego"). A postać Gronostaj to już po prostu mistrzostwo Polski
> i gdzie się podziała moja chusteczka? A że następne książki okazały
> się dla mnie twardym kęskiem... To już zupełnie inna historia, za
> którą odpowiedzialność ponosi także autorka. Bo to przecież nie ja
> pisałem :-))

Jakie następne, a?

"Zbójecki gościniec" - 1999
"Żmijowa harfa" - 2000
"Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" - 2002 (wiem, część opowiadań
wcześniejsza, ale większość chyba jednak premierowa)

Dopiero "Letni kielich" mozna liczyć jako bezsprzecznie późniejszy od
"Opowieści...".

BTW, ciekawa jestem opinii o "Wodach" - czytałeś któreś z opowiadań
może?

Jo'Asia

Jo'Asia

unread,
Jan 25, 2006, 5:09:12 AM1/25/06
to
AJK <to-co-w-...@post.pl> wrote:
> 25-01-2006 o godz. 8:37 Jo'Asia napisała:

>> Wszystkim, których pokonał język "Zbójeckiego gościńca" (fakt,
>> ciężki) polecam poczekanie czas jakiś na "Plewy na wietrze" -
>> wersję poprawioną zapowiadaną przez Runę. Biorąc pod uwag że już w
>> "Żmijowej harfie" język jest IMO o wiele bardziej user-friendly to
>> sądzę że owe poprawki wyjdą ksiażce na dobre.

> Mnie nie pokonał język - nie z takimi książkami dawałem sobie radę.

To czego się wcinasz jak nie do ciebie piszą? :P

Jo'Asia

AJK

unread,
Jan 25, 2006, 5:40:21 AM1/25/06
to
25-01-2006 o godz. 11:07 Jo'Asia napisała:

> Jakie następne, a?
> "Zbójecki gościniec" - 1999
> "Żmijowa harfa" - 2000
> "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" - 2002 (wiem, część opowiadań
> wcześniejsza, ale większość chyba jednak premierowa)
> Dopiero "Letni kielich" mozna liczyć jako bezsprzecznie późniejszy od
> "Opowieści...".

Ja zacząłem czytanie Brzezińskiej od "Opowieści...". Tak się jakoś
złożyło. Więc ""Zbójecki gościniec" i "Żmijowa harfa" są dla mnie
"następne". Ale dobrze, że właściwa kolejność jest inna, bo to znaczy,
że się dziewczyna rozwija pisarsko (państwo zauważyli ten
protekcjonalny ton mojej wypowiedzi? :-)) i może jeszcze kiedyś
przeczytam którąś z jej książek z przyjemnością. Choć "Letni kielich"
jakoś tego nie zapowiada.

> BTW, ciekawa jestem opinii o "Wodach" - czytałeś któreś
> z opowiadań może?

To, które drukowało "SF". Niezły pomysł, klimatyczne bardzo, czytało
się bez bólu, a nawet z przyjemnością... dopóki autorka nie przeszła
do alkowy i nie zaczęła psychologizować w oparach sercowych. Bo tu już
mi zaleciało uproszczeniami, literaturą innego typu i trochę popsuło
dobre wrażenie. Ogólnie - mimo że w sumie chyba nie moja estetyka, to
jednak dużo bardziej na plus niż na minus. I może dlatego Brzezińska
budzi we mnie takie emocje: widać, że ma świetne pomysły, że ma
wyczucie tła, drugiego i trzeciego planu (a to u nas wielka rzadkość),
że jak chce - potrafi budować klimat, nastrój, jak chce - potrafi
dobrze i wciągająco pisać... Tylko dlaczego nie chce? :-)
No, ale nadziei nie tracę i całkiem Brzezińskiej nie skreślam.
Pożyjemy - zobaczymy. Tylko szarkowo-twardokęskowe pierepałki niech
się idą...

--
AJK (na razie w pojedynku B-B wygrywa Białołęcka. Zdecydowanie.)

AJK

unread,
Jan 25, 2006, 5:40:21 AM1/25/06
to
25-01-2006 o godz. 11:09 Jo'Asia napisała:

>>> Wszystkim, których pokonał język "Zbójeckiego gościńca" (...)


>
>> Mnie nie pokonał język - nie z takimi książkami dawałem sobie radę.
>
> To czego się wcinasz jak nie do ciebie piszą? :P

Ojejku... psieplasiam ;-))

--
AJK (wciętymetr)

AJK

unread,
Jan 25, 2006, 6:05:04 AM1/25/06
to
> Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!
> czyli
> konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
> ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.


Dyrekcja Casino Rułajal
oraz
kierownictwo Placu Zabaw im. Mikołajka
mają zaszczyt ogłosić wyniki konkursu.

Ale zanim poznamy wyniki, zanim poznamy zwycięzcę - chciałbym
podziękować wszystkim uczestnikom, a zwłaszcza debiutantom. Byliście
wzorowymi graczami, nie wylewaliście drinków na sukno, nie darliście
kart, nie zginęła żadna kulka od ruletki, pan Mietek pod żadnym
krzesłem nie znalazł przyklejonej gumy do żucia... no, po prostu sama
przyjemność gościć takich graczy. Tym większa, że nasze kasyno
zrobiło na Was niezły interes i będziemy mogli kupić nowe wyposażenie
do gabinetu dyrektora. Stać nas nawet na zatrudnienie pana Waldka,
żeby sobie stojał i na krzesło dla pana Mietka, który już stojać nie
będzie musiał, bo awansował.

A teraz wyniki... Konkurencja była ostra, tłok w czołówce spory, a
wszystko zdecydowało się w ostatnim rozdaniu. Wyobraźcie sobie...
stół, nad nim lampa... dym cygar... piękne kobiety przy boku zabójczo
przystojnych mężczyzn... przystojni mężczyźni asystujący zabójczo
pięknym kobietom... szelest rozdawanych kart... "Przebijam", "Jestem",
"Wchodzę"... Na stole coraz więcej żetonów... Pamięć i nerwy napięte
do granic wytrzymałości... Pan Mietek, stojący w rogu sali, uważnie
obserwuje graczy, gotów w każdej chwili wkroczyć i zaprowadzić ład...
Dyrektor kasyna ociera pot z czoła...
...
...
I wreszcie słychać "Sprawdzam!"

Zwycięzcą tej edycji konkursu i zarazem organizatorem
następnego jest...
/Panie Mietku, fanfary miały być przecież! Fanfary!/

<Tadaaaaaaam tadadadadaaaaaaaaaaaam!>


1. Marcin J. Skwark - 77 żetonów
========================================


Ale wygrali także wszyscy pozostali gracze - każdy ma swoją garść
żetonów i każdy zasłużył na drinka z palemką.

2. Monika Wandzel - 76 żetonów
3. Woy - 74 żetony
4. Tomasz Radko - 71 żetonów
5. Michał Jankowski - 59 żetonów
6. Szymon Sokół - 43 żetony
7. Tomasz Konatkowski - 39 żetonów
8. Maciek Antecki - 34 żetony
9. Yola - 33 żetony
10. Kinga - 26 żetonów
11. Ania Ladorucka - 25 żetonów
Srebrna - 25 żetonów
Leszek Maszczyk - 25 żetonów
14. Ewa Pocierznicka - 22 żetony
Jan Rudziński - 22 żetony
16. Ania - 17 żetonów
17. Carrie - 14 żetonów
18. Paweł Wolniewicz - 13 żetonów


Dziękuję wszystkim za zabawę. Debiutantom dziękuję podwójnie, bo także
za odwagę. Marcinowi gratuluję, miał szczęście - zamiast prawa
organizacji kolejnego konkursu mógł przecież wygrać noc z tajemniczą
madame Sophie i kto wie, jak by się to skończyło... :-)
A pana, panie Mietku poproszę na moment...

--
AJKrupier (Rany boskie, panie Mietku, na czym pan te fanfary wygrywał?
Na butelce po szampanie? Jak "pustej"? A co się stało z zawartością?
I niech się pan nie chwieje, kiedy do pana mówię! Panie Mietku...)

Tomasz Radko

unread,
Jan 25, 2006, 6:15:00 AM1/25/06
to
Użytkownik AJK napisał:

> 25-01-2006 o godz. 8:37 Jo'Asia napisała:
>
>
>>>I ze mną dokładnie tak samo. "Opowieści..." podobały mi się
>>>szalenie, więc z zapałem zabrałam się za "Zbójecki gościniec" i
>>>klęska. Niby podobnie przecież, a jednak gorzej, tylko nie
>>>umiałam określić, dlaczego. Znudziło mnie, zanim jeszcze na dobre
>>>się wczytałam, bo i wczytać się nie mogłam, mimo dużych chęci.
>>
>>Wszystkim, których pokonał język "Zbójeckiego gościńca" (fakt,
>>ciężki) polecam poczekanie czas jakiś na "Plewy na wietrze" -
>>wersję poprawioną zapowiadaną przez Runę. Biorąc pod uwag że już w
>>"Żmijowej harfie" język jest IMO o wiele bardziej user-friendly to
>>sądzę że owe poprawki wyjdą ksiażce na dobre.
>
>
> Mnie nie pokonał język - nie z takimi książkami dawałem sobie radę.

Kiedyś, dawno temu, dałem koledze do czytania na wakacje Parnickiego.
Bodaj "Tylko Beatrycze". We wrześniu skomentował:
"Słuchaj, miałem do czytania tego Parnickiego - i Kanta. I uznałem, że
jak już muszę się męczyć z każdym zdaniem, to lepiej przeznaczyć czas na
Kanta".

Właśnie: czemu mam się męczyć przy czytaniu literatury było nie było
_rozrywkowej_? Jak będę chciał się poumartwiać to siądę do "Opowieści o
trzech Metysach".

pzdr

TRad

Tomasz Radko

unread,
Jan 25, 2006, 6:15:49 AM1/25/06
to
Użytkownik Panterka napisał:

(...)

> To chyba u facetów takie negatywności wzbudza. Ja (jak na razie)
> przeczytałam Opowieści z Wilżyńskiej Doliny i nie było takie złe.

Ale ja nie o "Opowieściach", mościpanno.

pzdr

TRad

Daga

unread,
Jan 25, 2006, 7:35:15 AM1/25/06
to
Jo'Asia napisał(a):

> "Wody głębokie jak niebo". Dla mnie bomba - patrz
> <http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=2200>.
> Linki do większej liczby recenzji na stronie wydawcy:
> <http://runa.pl/ksiazki/26-WODY-GLEBOKIE-JAK-NIEBO.html>.

O tak, "Wody" są boskie! Zaryzykuję stwierdzenie, że
najlepsze ze wszystkich książek AB... w każdym razie
najbardziej mi się podobały. :-)

Daga

Ewa Pocierznicka

unread,
Jan 24, 2006, 4:03:27 PM1/24/06
to
W nadesłanym nam cyrografie z dnia 2006-01-24 20:59, Pan Mietek napisał
własną krwią co następuje:


>>Czy ja mogę prosić pana Mietka zeby mnie kopnął w kostkę? Leży ona,
>>leży ta "Dama pikowa" na półce, leży tam bo ją czytałam niedawno.
>>I, ślepa komenda, nie rozpoznałam.
>
>
> Nasz klejent - nasza pani...
>
> <KOP!>
>

Auć!

Dziękuję uprzejmie panie Mietku.

Szymon Sokół

unread,
Jan 25, 2006, 1:42:27 PM1/25/06
to
On Wed, 25 Jan 2006 10:07:57 +0000 (UTC), Jo'Asia wrote:

> Dopiero "Letni kielich" mozna liczyć jako bezsprzecznie późniejszy od
> "Opowieści...".

Hm. Na naszej półce zdecydowanie stoi "Letni deszcz. Kielich" (ciekawe, jaki
będzie podtytuł drugiej części trzeciego tomu...)

--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H

Jo'Asia

unread,
Jan 25, 2006, 1:48:58 PM1/25/06
to
Szymon Sokół wystukał:

> On Wed, 25 Jan 2006 10:07:57 +0000 (UTC), Jo'Asia wrote:

>> Dopiero "Letni kielich" mozna liczyć jako bezsprzecznie późniejszy od
>> "Opowieści...".

> Hm. Na naszej półce zdecydowanie stoi "Letni deszcz. Kielich"

Skrót taki, no.

> (ciekawe, jaki będzie podtytuł drugiej części trzeciego tomu...)

"Sztylet".

Jo'Asia

--
__.-=-. -< Joanna Słupek >----------------------< http://esensja.pl/ >-
--<()> -< joasia @ hell . pl >------< http://bujold.fantastyka.net/ >-
.__.'| -< Being German, he had chosen to call this continuum eine
sechsrechtwinkelkoordinatenraumkomplex {The Genesis Machine}

woy

unread,
Jan 25, 2006, 2:04:22 PM1/25/06
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, AJK, tak słodko
gaworzy:

>
> 1. Marcin J. Skwark - 77 żetonów
> ========================================

Gratulacje!

(a teraz do roboty, nowy konkurs poprosimy :-P)


> 2. Monika Wandzel - 76 żetonów
> 3. Woy - 74 żetony
> 4. Tomasz Radko - 71 żetonów

O kurcze, ale tu gęsto... :)

--
woy
(pisz do mnie tu: http://tinyurl.com/6mym8 )
"Answer to life, the universe, and everything = 42"
[Google Calculator]

Monika Wandzel

unread,
Jan 25, 2006, 2:11:50 PM1/25/06
to

>> > 6.
>> > "(...) Do małżeństwa nie doszło, ale zapewniam panów, iż w tym
>> > rozstaniu żadnej roli nie odgrywała moja męska duma i to, że
>> > dziewczę puszczało kaczki lepiej ode mnie."
>>
>> ....powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.
>> Jerzy Szaniawski i opowiadanie "Męska duma". Ale wystarczyło podać
>> autora i ogólny namiar na cykl.
>
> No tak, ten Jerome w ktorego strzelalam rzeczywiscie nie do konca mi
> pasowal,
> ale wiedzialam, ze na pewno znam ten cytat, a nic innego nie przychodzilo
> mi
> do umeczonej lepetyny. Teraz za kare wale nia o stolik.

===========
Cos w tym musi byc - tez strzelalam w Jerome. Wiec cos o kaczkach w 3 panach
musi byc.

mw

Anek

unread,
Jan 25, 2006, 2:58:11 PM1/25/06
to
Dnia Wed, 25 Jan 2006 12:05:04 +0100, AJK napisał(a):

[...]

> A teraz wyniki...
[...]


> 16. Ania - 17 żetonów
> 17. Carrie - 14 żetonów
> 18. Paweł Wolniewicz - 13 żetonów

[...]

Uff... a już spodziewałam się, że będę ostatnia :) Ale pocieszam się, że
zdobyć tyle punktów przy tak silnej konkurencji, to i tak sukces!
--
Pozdrawiam
ak.anek maupa wp.pl GG: 6203996
"Jeśli chcesz być szczęśliwym - bądź nim"

Tomasz Radko

unread,
Jan 25, 2006, 4:08:08 PM1/25/06
to
Użytkownik AJK napisał:
(...)

> 1. Marcin J. Skwark - 77 żetonów
> ========================================
>
>
> Ale wygrali także wszyscy pozostali gracze - każdy ma swoją garść
> żetonów i każdy zasłużył na drinka z palemką.
>
> 2. Monika Wandzel - 76 żetonów
> 3. Woy - 74 żetony

Sęzacja. Po raz pierwszy konkursu robionego przez AJK nie wygrał woy.
pewnie podpucha.

pzdr

TRAd

Szymon Sokół

unread,
Jan 25, 2006, 4:37:01 PM1/25/06
to
On Wed, 25 Jan 2006 22:08:08 +0100, Tomasz Radko wrote:

> Użytkownik AJK napisał:
> (...)
>
>> 1. Marcin J. Skwark - 77 żetonów
>> ========================================

> Sęzacja. Po raz pierwszy konkursu robionego przez AJK nie wygrał woy.
> pewnie podpucha.

Bo może Marcin J. Skwark to alter ego woya? ;->

AJK

unread,
Jan 25, 2006, 5:51:35 PM1/25/06
to
25-01-2006 o godz. 22:08 Tomasz Radko napisał:

> Sęzacja. Po raz pierwszy konkursu robionego przez AJK nie wygrał woy.
> pewnie podpucha.

Taaaa... Któż to wygrał konkurs "Kibice"? Bo jakoś nie moge sobie
przypomnieć... Konkurs o służbie wygrał Michał, konkurs o szkole -
Zenon, konkurs o medycynie... Nie pamiętam, ale chyba też nie Woy. Za
to konkurs o kibicach... Hmmm...

--
AJK (to ja wygrywam konkursy Woya, a nie on moje :-))

AJK

unread,
Jan 25, 2006, 5:52:59 PM1/25/06
to
25-01-2006 o godz. 20:58 Anek napisała:

>> A teraz wyniki...
> [...]
>> 16. Ania - 17 żetonów
>> 17. Carrie - 14 żetonów
>> 18. Paweł Wolniewicz - 13 żetonów
> [...]
>
> Uff... a już spodziewałam się, że będę ostatnia :) Ale pocieszam się, że
> zdobyć tyle punktów przy tak silnej konkurencji, to i tak sukces!

Bycie ostatnim też ma swoje zalety (pamiętam z sf-golfa :-)).
A sukcesem jest już samo wzięcie udziału w konkursie - cała reszta to
tylko/aż zabawa :-)

--
AJK

Marcin J. Skwark

unread,
Jan 26, 2006, 12:43:25 AM1/26/06
to
Szymon Sokół wrote:
>>> 1. Marcin J. Skwark - 77 żetonów
>>> ========================================
>> Sęzacja. Po raz pierwszy konkursu robionego przez AJK nie wygrał woy.
>> pewnie podpucha.
>
> Bo może Marcin J. Skwark to alter ego woya? ;->

Kto wie... Byłoby to ze wszech miar zastanawiające, zważywszy na moje
nikłe kontakty z woyem, ale wykluczyć się tej alternatywy nie da.

--
Marcin J. Skwark

Marcin J. Skwark

unread,
Jan 26, 2006, 12:49:43 AM1/26/06
to
woy wrote:
>>
>> 1. Marcin J. Skwark - 77 żetonów
>> ========================================
> Gratulacje!

Ależ dziękuję serdecznie, nie spodziewałem się tego, że wygram... I to w
dodatku w konkursie o tak doborowej obsadzie!

> (a teraz do roboty, nowy konkurs poprosimy :-P)

Już wystartowały prace nad nowym konkursem - łatwiutkim, a jakże.
Niestety najprawdopodobniej pojawi się on dopiero w połowie przyszłego
tygodnia (tzn. około 1 lutego). Może być nieco problematyczny, bo nie
mam prawie dostępu do książek po polsku. W najgorszym wypadku będą to
cytaty z tych książek do których mam dostęp oraz tłumaczone metodą
chałupniczą fragmenty dzieł wrażych.

Tak czy inaczej - postaram się nie zawieść pokładanego we mnie zaufania

--
Marcin J. Skwark

Carrie

unread,
Jan 26, 2006, 2:33:20 AM1/26/06
to

Użytkownik "Anek" <ak....@wp.tnij.pl> napisał w wiadomości
news:nmo9e7d0hlgj.c...@40tude.net...

> Dnia Wed, 25 Jan 2006 12:05:04 +0100, AJK napisał(a):
>
> [...]
>
>> A teraz wyniki...
> [...]
>> 16. Ania - 17 żetonów
>> 17. Carrie - 14 żetonów
>> 18. Paweł Wolniewicz - 13 żetonów
> [...]
>
> Uff... a już spodziewałam się, że będę ostatnia :) Ale pocieszam
> się, że
> zdobyć tyle punktów przy tak silnej konkurencji, to i tak sukces!

Ja sobie tylko wyrzucam, że tak haniebnie pomyliłam książki, które
przecież dobrze znam. Np. "Wyprawę czarownic" z
"Równoumagicznieniem" - nawet wiedziałam, jaka sytuacja była opisana i
co było dalej, i nie pomogło. Ech. Moje skojarzenia się zanadto
rozhulały :>
Bo że nie znałam tych książek, których nie znałam, pretensji do siebie
nie mam - niektóre tytuły pierwszy raz w życiu widziałam na oczy ;)

Pozdrawiam, Carrie [zaszczytne przedostatnie miejsce, taaak ;P ale
przynajmniej nie kazali dopłacać ;)]

woy

unread,
Jan 26, 2006, 6:11:22 AM1/26/06
to
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, AJK, tak słodko
gaworzy:

> 25-01-2006 o godz. 22:08 Tomasz Radko napisał:


>> Sęzacja. Po raz pierwszy konkursu robionego przez AJK nie wygrał woy.
>> pewnie podpucha.
>
> Taaaa... Któż to wygrał konkurs "Kibice"? Bo jakoś nie moge sobie
> przypomnieć... Konkurs o służbie wygrał Michał, konkurs o szkole -
> Zenon, konkurs o medycynie... Nie pamiętam, ale chyba też nie Woy. Za
> to konkurs o kibicach... Hmmm...

NO właśnie, właśnie... Ja, proszę Państwa, nie wygrałem ani jednego
konkursu AJK, za to on wszystkie moje... (wszystkie dwa). Muszę
przemyśleć tę sytuację, bo taka nierównowaga jest niesprawiedliwa i
budząca mój wewnętrzny sprzeciw. Adresat moich forów najwyraźniej aluzji
nie poniał i trzeba będzie albo bardziej łopatologicznie upomnieć się o
naciąganie moich odpowiedzi w celu wiadomym, albo zmienić obiekt
adoracji. To kto by chciał wygrywać teraz moje przyszłe konkursy?
Zgłoszenia przymuję, załączniki odbierane są w szatni.

aniared

unread,
Jan 26, 2006, 7:05:00 AM1/26/06
to
woy napisał(a):

>
> NO właśnie, właśnie... Ja, proszę Państwa, nie wygrałem ani jednego
> konkursu AJK, za to on wszystkie moje... (wszystkie dwa). Muszę
> przemyśleć tę sytuację, bo taka nierównowaga jest niesprawiedliwa i
> budząca mój wewnętrzny sprzeciw. Adresat moich forów najwyraźniej aluzji
> nie poniał i trzeba będzie albo bardziej łopatologicznie upomnieć się o
> naciąganie moich odpowiedzi w celu wiadomym, albo zmienić obiekt
> adoracji. To kto by chciał wygrywać teraz moje przyszłe konkursy?
> Zgłoszenia przymuję, załączniki odbierane są w szatni.
>
>

Poproszę o wskazanie drogi do szatni... :)

--
Ania

"Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead"
[Rincewind, The Light Fantastic]
http://www.aniared.blog.onet.pl

AJK

unread,
Jan 26, 2006, 12:41:41 PM1/26/06
to
26-01-2006 o godz. 12:11 woy napisał:

> NO właśnie, właśnie... Ja, proszę Państwa, nie wygrałem ani jednego
> konkursu AJK, za to on wszystkie moje... (wszystkie dwa). Muszę
> przemyśleć tę sytuację, bo taka nierównowaga jest niesprawiedliwa i
> budząca mój wewnętrzny sprzeciw. Adresat moich forów najwyraźniej
> aluzji nie poniał i trzeba będzie albo bardziej łopatologicznie
> upomnieć się o naciąganie moich odpowiedzi w celu wiadomym, albo
> zmienić obiekt adoracji.

Ale "Igraszek z diabłem" to się nie poznało, co? No, ułatwiam jak
mogę, a tu jeszcze wymówki... Dobra, dobra, będę jak syn wodza
Cebulanki y Grzanki - wstrzymam oddech i coś mi się stanie :-)

--
AJK (nadymając się)

AJK

unread,
Jan 26, 2006, 12:41:42 PM1/26/06
to
26-01-2006 o godz. 13:05 aniared napisała:

>> adoracji. To kto by chciał wygrywać teraz moje przyszłe konkursy?
>> Zgłoszenia przymuję, załączniki odbierane są w szatni.
>
> Poproszę o wskazanie drogi do szatni... :)

Jak to śpiewała Hanna Banaszak?

"Panie instruktorze, jak pan mógł?
Ledwo przekroczyłam szatni próg...
No jak pan mógł?"

:-)

--
AJK (Ja jestem kierownikiem tej szatni. Nie mamy pańskich punktów i co
pan nam zrobi?)

Anek

unread,
Jan 26, 2006, 5:15:00 PM1/26/06
to
Dnia Thu, 26 Jan 2006 08:33:20 +0100, Carrie napisał(a):

[...]


> Ja sobie tylko wyrzucam, że tak haniebnie pomyliłam książki, które
> przecież dobrze znam. Np. "Wyprawę czarownic" z
> "Równoumagicznieniem" - nawet wiedziałam, jaka sytuacja była opisana i
> co było dalej, i nie pomogło. Ech. Moje skojarzenia się zanadto
> rozhulały :>

[...]

:) Ja sobie wyrzucam, że tego w ogóle nie odgadłam, a fanką Pratchetta
jestem przeogromną (a co za tym idzie wiele fragmentów znam na pamięć).
No i te "Igraszki z diabłem", które oglądałam po raz kolejny w okolicach
świąt! :)

Carrie

unread,
Jan 27, 2006, 2:44:45 AM1/27/06
to

Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@post.pl> napisał w wiadomości
news:1scu38pl...@ajk.cija...

"Asteriks w Hiszpanii"!
Co wygrałam? :)

Pozdrawiam, Carrie [rzućmy czymś w AJKa. Może woy^H^H^HWitem?]

AJK

unread,
Jan 27, 2006, 4:31:05 AM1/27/06
to
27-01-2006 o godz. 8:44 Carrie napisała:

>> Ale "Igraszek z diabłem" to się nie poznało, co? No, ułatwiam jak
>> mogę, a tu jeszcze wymówki... Dobra, dobra, będę jak syn wodza
>> Cebulanki y Grzanki - wstrzymam oddech i coś mi się stanie :-)
>
> "Asteriks w Hiszpanii"!
> Co wygrałam? :)

Dodatkowego drinka z palemką. A, niech stracę - z dwoma.


> rzućmy czymś w AJKa. Może woy^H^H^HWitem?

Ale Ty nie masz brody, więc nie masz prawa rzucać, a poza tym ja nie
powiedziałem "Jehowa".

--
AJK (zzzzzzzzzziiiu.... ŁUP!)

Carrie

unread,
Jan 27, 2006, 2:54:54 PM1/27/06
to
Fri, 27 Jan 2006 10:31:05 +0100, AJK <to-co-w-...@post.pl>
wystukał/-a pracowicie:

>> "Asteriks w Hiszpanii"!
>> Co wygrałam? :)
>
>Dodatkowego drinka z palemką. A, niech stracę - z dwoma.

*slurp*

>> rzućmy czymś w AJKa. Może woy^H^H^HWitem?
>
>Ale Ty nie masz brody, więc nie masz prawa rzucać, a poza tym ja nie
>powiedziałem "Jehowa".

Uhuu, jest tu ktoś z brodą?

No dobrze, ja Ci oddam palemkę, a Ty mi powiedz, z czego ten
"Jehowa"... Deal? ;)

Pozdrawiam, Carrie [podróżująca w czasie... W czasie, gdy ja
podróżuję, mógłby mi ktoś poczytać gazetę!]

oshin dorota bugla

unread,
Jan 27, 2006, 4:41:24 PM1/27/06
to
Carrie napisał(a):

> No dobrze, ja Ci oddam palemkę, a Ty mi powiedz, z czego ten
> "Jehowa"... Deal? ;)

Powiem Ci bez palemki (mam własną, odbitą ;))) z Żywota Briana wg MP -
mniam :))))

--
oshin, podczytując zza winkla

Szymon Sokół

unread,
Jan 27, 2006, 4:54:33 PM1/27/06
to
On Fri, 27 Jan 2006 20:54:54 +0100, Carrie wrote:

> Fri, 27 Jan 2006 10:31:05 +0100, AJK <to-co-w-...@post.pl>
> wystukał/-a pracowicie:

>>Ale Ty nie masz brody, więc nie masz prawa rzucać, a poza tym ja nie
>>powiedziałem "Jehowa".
>
> Uhuu, jest tu ktoś z brodą?

Ja! Ja jestem!



> No dobrze, ja Ci oddam palemkę, a Ty mi powiedz, z czego ten
> "Jehowa"... Deal? ;)

E, co będziesz czekać... ja Ci powiem: "Żywot Briana".

Carrie

unread,
Jan 27, 2006, 5:28:41 PM1/27/06
to
Fri, 27 Jan 2006 22:54:33 +0100, Szymon Sokół
<szy...@bastard.operator.from.hell.pl> wystukał/-a pracowicie:

>> Uhuu, jest tu ktoś z brodą?
>
>Ja! Ja jestem!

Bądź tak dobry i rzuć czymś w AJKa w moim imieniu. Bardzo dziękuję ;)

>> No dobrze, ja Ci oddam palemkę, a Ty mi powiedz, z czego ten
>> "Jehowa"... Deal? ;)
>
>E, co będziesz czekać... ja Ci powiem: "Żywot Briana".

A to nie jest książka! Protestuję!
Rzućmy w coś AJKiem... ;>

Pozdrawiam, Carrie [i klonom ręce opadły, i mnie]

Ewa Pawelec

unread,
Jan 28, 2006, 10:55:12 AM1/28/06
to
Michal Jankowski <mic...@fuw.edu.pl> wrote:
> AJK <to-co-w-...@post.pl> writes:
>
> >> Dałbym sobie włosy uciąć, że o przeczekiwaniu numerów czytałem u
> >> Samozwaniec, w "Marii i Magdalenie". Nie mam tej książki na półce.
> >> Czy ktoś, kto takową posiada mógłby sprawdzić, czy p.Chmielewska
> >> zerżnęła motyw czy to memoria mi się sfragilizowała? Bo z drugiej
> >> strony dałbym się ogolić, że Chmielewskiej to ja nie czytałem.
> >
> > O, to ja bym też poprosił o sprawdzenie, bo cytat przeklepywałem z
> > książki Chmielewskiej, ale żyjemy przecież w czasach postmodernizmu,
> > gdzie cytat z cytatu w cytacie wszędzie się może trafić, nie tacy
> > autorzy korzystali z innnych autorów, a że "Marii i Magdaleny" już nie
> > pamiętam...
>
> Nawet jeśli samo przeczekiwanie jest gdzie indziej, to przecież nie
> cytat w całości...

Nawet i przeczekiwania nie ma. Jest tylko jak Lilka na zero postawiła.
Bo zero to jak nicość, jak śmierć.

EwaP HF FH
--
Ewa Pawelec, Zakład Spektroskopii Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317

Ewa Pawelec

unread,
Jan 28, 2006, 11:08:01 AM1/28/06
to
Carrie <carrie@[wytnij-to]epf.pl> wrote:
> Czy Brzezińska wydała jakiś inny zbiór opowiadań? :)

"Wody głębokie jak niebo". Nie na śmiesznie, za to bardzo piękne.

0 new messages