Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

[konkurs] Konkurs poetycki prawie monotematyczny

7 views
Skip to first unread message

Tomasz Brzeziński

unread,
Aug 15, 2004, 6:07:26 PM8/15/04
to
Termin - do niedzieli 22.08.
Pozostałe zasady - bez zmian.
Najchętniej bym widział odpowiedzi w stylu: "numer:odpowiedź", np:
"1:Owidiusz", ale inną formę też złapię i obrobię.
Konkurs poza ogólną klasyfikacją (?), w przyszłym tygodniu AJK zrobi swój -
w końcu mu się słusznie należy
Sigurd


====
Na rozgrzewkę:
I. Narodziny. Kto jest autorem? (1 pkt)

1.
Tylko rób tak żeby nie było dziecka
tylko rób tak żeby nie było dziecka
To nieistniejące niemowlę
jest oczkiem w głowie naszej miłości

====
II. Śmierć. Czasami to były ostatnie wiersze pisane przed śmiercią, czasami
nie... Kto jest autorem (1 pkt)?

2.
Umieram
za winy moje i niewinność moją
za brak, który czuję każdą cząstką ciała
i każdą cząstką duszy

3.
Żegnaj, bez uścisku dłoni i bez słowa
Nie martw się. Cień smutku z czoła przegoń.
W życiu ludzkim śmierć - to rzecz nienowa,
a i życie samo - nic nowego

4.
Musi być ktoś, kogo nie znam, ale kto zawładnął
Mną: moim życiem, śmiercią: tą kartką

5.
Na polnej drodze leży martwy żuk.
Trzy pary nóżek złożył na brzuchu starannie.
Zamiast bezładu smierci - schludność i porządek.
Groza tego widoku jest umiarkowana,
zakres ściśle lokalny od perzu do mięty.
Smutek się nie udziela.
Niebo jest błękitne.

6.
kiedy umarłem już na amen
cicho do żony rzekłem:
bardzo przepraszam cię kochana
lecz wyjdę na chwileczkę

=======
IV. Po śmierci, czyli Kaczmarski.
<zamysł tego rozdziału konkursu powstał jeszcze przed śmiercią
Kaczmarskiego, jest teraz IMHO tym bardziej na miejscu>

Wiem, to wredne, robić rozdział z jednego autora, ale będzie specyficzny.
Kaczmarski pisał o całej masie postaci, poniższe cytaty są tak dobrane, żeby
nawet nie znając twórczości K., można było rozpoznać o kim mowa - powinno to
być nawet _bardzo_ łatwe. Po punkciku za każdą postac, o której pisał
Kaczmarski.
Prosze też o zaznaczanie, kto Kaczmarskiego nie zna - poprowadzę oddzielną
klasyfikację dla zgadujących wyłacznie na podstawie cytatów.

a/ literaci
7.
...niemieckie imię
Nazwisko polskiej szlachty,
Żyd, komunista, bywał w Rzymie,
Paryskie miał kontakty.
W Moskwie sądzony za szpiegostwo,
Skazany i zesłany.
Zginął gdzieś po drodze. Odtąd
Los jego jest nieznany...

8.
Stoję pod pręgierzem, zdjęto mi perukę
I grube ubranie chroniące przed chłodem.
Drżę z zimna i złości - zaczynam naukę
Początkujący - twarzą w twarz z narodem.
(...)
Stoję pod pręgierzem, a wokół przystają
Karły o sercach z wyschniętego gnoju
I włochate stwory człekokształtną zgrają
Warczą na mnie w drodze z chlewa do uboju.

9.
Zaświat to przecież - Kresy naszych marzeń
- Rajów utraconych w dzieciństwie rubieże
Gdzie z kapeluszem w ręku mówią Twarze
- Miło znów Pana ujrzeć Panie Kazimierzu!
Gdzie uroczyście trwa najświętsza z gal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal...

10.
Piękno jest na to, żeby zachwycało
Nie znam piękniejszej nad piękno ojczyzny
W której - minąwszy przeznaczeń mielizny
Warto zanurzyć obolałe ciało
Pychy się wyzbyć

11.
Nie pożywa, jak chciałby, nawet człek poczciwy:
Nie poziera na krówki swoje ni gąsięta,
Nierad słonku, że świeci, miesiącowi krzywy,
Ledwie czoło wygładzi w Betlejemskie święta.
Gorzko miód mu smakuje, gorzko słowa w uściech,
Nie pośpiewa przy lutniej, chyba gorzkie żale,
Ni mu szukać się zachce radości w rozpuście,
Żonka milczy i drobiazg nie świergoli wcale.

12.
Idę wzdłuż Newy wolnym krokiem
W godzinę gwałtu i grabieży
Smakując myśli bliskie mordu
W które nie sposób mi uwierzyć
I idąc śledzę okiem szpicla
Człekopodobne bryły lodu
I ich oddechów sine pary
(To dymią dusz ich paleniska
Zbrodnią dla której nie ma kary)

13.
Kowale trudu i obłudy,
Złotnicy zła, szlifierze zysku
Myśl nazywają córką nudy
Choć są więźniami swych pomysłów,
Wycisną wszystko z ziemskiej grudy -
Przewrotne, chciwe krasnoludy.

14.
Skąd rany na twarzy, jakby pisał czołem
Schylonym po śmierci nad odległym stołem?
Skąd ślady na ciele po pobiciu sine,
Jakby miał się bronić przed swym własnym czynem?
Ktoś musiał mu pomóc w przejściu w nieśmiertelność
W zamian za nieobecność w tym, czym jest codzienność..
lecz znajoma Rosjanka macha na to ręką:
Zbrodnia dla niej - zwykłością, samobójstwo - męką.
Dać się zabić to klęska, słabość i pokora,
W samobójstwie poety - czyn i metafora!

15.
Krzyczy Marsjasz i Hamlet
połyka powietrza ostrze
Fortynbras i Apollo
z krwi każą spłukać podłogę

16.
Pamiętajcie wy o mnie co sił! Co sił!
Choć przemknąłem przed wami jak cień!
Palcie w łaźni aż kamień się zmieni w pył -
Przecież wrócę, gdy zacznie się dzień!

17.
Tym galeonem barykady
Planetę ognia opływamy
Nic nie widzący, niewidoczni -
Przejrzyste cienie dni.
W popiołu plusz się zapadamy,
W który zmieniły się pokłady,
Niebo się coraz wyżej złoci,
Okręt nabiera krwi.

===
b/ malarze:

18.
Widzę kształt rzeczy w ich sensie istotnym
I to mnie czyni wielkim oraz jednokrotnym
W odróżnieniu od was którzy Państwo wybaczą
Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu

19.
A ja dosiadam świni! I diabłów sto mnie goni!
Wy, sobą zajęci, odwróćcie się byście widzieli!
Tu chlusta wino w gębę moją z dzbana w małpiej dłoni,
Na pierś owłosioną leci z brody i pełnej gardzieli!
Tu ruda ladacznica ropuchę ma na sromie
Po sznurkach rozporka gramoli się ręka lubieżna;
Pod garnkiem mego brzucha rozpala dziki płomień,
Więc śmieję się głośno i z trzosu odliczam należność!

20.
Cieknie siła, upór, pycha,
Strach i miłość na poduchy;
Ze starości Głuchy zdycha,
Osiemdziesiąt lat żył Głuchy.
Nagiej Mai pierś dziewczęca,
Księżnej Alby władczość warg;
Słońce się nad sierrą znęca,
Błyskiem broczy byczy kark.

21.
Z tej ziemi, co żywym nie skąpi pogardy
Najlepsza jest glina do formy na dzwony.
W ich dźwięku z tej ziemi ucieram dziś farby
Do mojej ikony.
Na suchej deszczułce
Jest miejsce na świat i na Stwórcę.


===
c/ Postaci historyczne:
22. (uznam tez zidentyfikowanie wydarzenia)
Idą na Londyn! Idą purytanie!
Siłą ich czystość czyli lęk przed grzechem.
Lęk rodzi wściekłość, a wściekłość - powstanie;
Idą pokonać chrześcijan - chrześcijanie.
Mgłą dysząc zamiast oddechem.

23.
W zamku Wartburg, na stromym urwisku
(Te niemieckie przepaście i szczyty)
Wbrew mej woli, a gwoli ucisku
Wyniesiony pod boskie błękity
Pismo święte z wszechwładnej łaciny
Na swój własny język przekładam
Ożywają po wiekach
Dawne cuda i czyny,
Matką Ewa znów, Ojcem znów - Adam.

24.
Dziś bal na zamku królowej Bony
Wytruto myszy zwieszono lampiony
I opłacono śpiewaków
Czuję jak blednie moja twarz błazeńska
Właśniem przeczytał o stracie Smoleńska
Ale gdzie Smoleńsk gdzie Kraków

25.
Niejaki <...>, zresztą poseł z Nowogrodu,
Co w jakiś sposób jego krok tłumaczy mi,
Z szaleństwem w oczach wszerz wyciągnął się na progu
I nie chciał puścić posłów w uchylone drzwi.

26.
- Nie dostaniesz się w pokorze
Na królewskie przedpokoje,
Stanie w ogniu Zaporoże,
Pójdzie w dym dziedzictwo twoje!
- Przed dziedzictwem chcę ojczyzny,
Przed ojczyzną chcę zbawienia.
Niech za chrystusowe blizny
Idą w ogień pokolenia!
Lat dwadzieścia duch w nim drzemał
Aż go rzymski Krzyż oświecił...

===
d/ postaci literackie:

27.
Widzieliśmy łupów naszych właściciela
Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
Staliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary

28.
A Litwin chwiał się, do belek przybity
Święty Sebastian strzałami przeszyty

29.
Kiedyś drewnianym pudłem duszy
potrząśnie Krzysztof, jak skrzypcami.
Może się nawet trochę wzruszy,
lecz raczej wzruszy - ramionami.
Bo, chociaż baśń ożywią smyczki,
To tylko raz się gra w patyczki.

30.
W pas się kłaniają ministrowie
U stóp byłego fordansera;
Wyrokiem jest - cokolwiek powie,
Nikim jest - kogo sponiewiera.

31.
Na zyski apetyty rosną,
Z pomysłów nie wychodzi żaden:
Zyskowna spółka handlu z Rosją
Wzięta za narodową zdradę.
Artyście z Włoch o głosie zdartym
Salon pod nogi zachwyt ściele

32.
Pije, lecz mowy nie odzyskał,
Jeszcze nie pojął, że ocalał.
Dłoń, która kubek wina ściska -
Jakby ściskała łeb bretnala
Stopy pod stołem plącze w tańcu
Szaleńca, co o drogę pyta:
Każda z nich stopą jest - skazańca,
A wolna! Żywa! Nieprzebita!

33.
Wilcze zęby, oczy siwe,
Groźnie garść obuszkiem furczy,
Gniew w zawody z wichru zrywem,
Dzika radość - lot jaskółczy,
Czyn - to czyn: zapadła klamka
Puścić kura po zaściankach

34.
Pociągnął wróg za sznury,
By kłamać zaczął dzwon,
Ale nie runął z góry
Oczekiwany ton.
Bo garbus u jego serca wisi
I w spiż parszywym tłucze łbem
Rozbrzmiewa w niespodziewanej ciszy
Jego ni rechot, ni to jęk.

Tomasz Radko

unread,
Aug 15, 2004, 6:16:23 PM8/15/04
to
A kto FUTa ustawi?

pzdr

TRad

Yola

unread,
Aug 16, 2004, 12:58:38 AM8/16/04
to
In news:cfoms4$ls6$1...@shodan.interia.pl,
our lives have been enlightened by Tomasz Radko's words:

> A kto FUTa ustawi?

którego oe i tak oleje...
(konkretnie: "Odpowiedz grupie" na posta z futem na mail da tyle, że
wiadomość pójdzie tu i tu; i tak trzeba pamiętać samodzielnie, żeby
"Odpowiedz nadawcy)
pozdr.
-Yola-Marudna-

Tomasz Brzeziński

unread,
Aug 16, 2004, 3:58:43 AM8/16/04
to

być nawet bardzo łatwe. Po punkciku za każdą postac, o której pisał

Tomasz Brzeziński

unread,
Aug 16, 2004, 3:58:50 AM8/16/04
to
Użytkownik "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> napisał w wiadomości
news:cfoms4$ls6$1...@shodan.interia.pl...
> A kto FUTa ustawi?

Auć.
UWAGA, BYŁO BEZ FUTA!
Uważać! Zaraz puszczę cancela na stary i wrzucę nowy, z fut-em, ale pewnie
nie wszędzie będzie zaakceptowany.

Sigurd

Tomasz Brzeziński

unread,
Aug 16, 2004, 4:02:42 AM8/16/04
to

AJK

unread,
Aug 23, 2004, 4:13:03 PM8/23/04
to
On 16-08-2004 o godz. 9:58, in pl.rec.ksiazki you wrote:

> Termin - do niedzieli 22.08.

(...)


> Konkurs poza ogólną klasyfikacją (?), w przyszłym tygodniu
> AJK zrobi swój - w końcu mu się słusznie należy

Dobra. Termin minął, to ja wrzucam swój konkurs, choć wyników tego
jeszcze nie ma. A co mi tam! :-)
Od przybytku głowa nie boli.

--
AJK (choć co za dużo, to niezdrowo :-))

Tomasz Brzeziński

unread,
Aug 23, 2004, 4:53:35 PM8/23/04
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:1a1wznqsf7zes$.dlg@ajk.cija...

>
> Dobra. Termin minął, to ja wrzucam swój konkurs, choć wyników tego
> jeszcze nie ma. A co mi tam! :-)

No, ja przepraszam, wyniki będą za kilka dni, bo mnie przywaliły różne
rzeczy do zrobienia na wczoraj...

Sigurd

AJK

unread,
Aug 24, 2004, 4:31:22 AM8/24/04
to
23-08-2004 o godz. 22:53 Tomasz Brzeziński napisał:

>> Dobra. Termin minął, to ja wrzucam swój konkurs, choć wyników tego
>> jeszcze nie ma. A co mi tam! :-)
>
> No, ja przepraszam, wyniki będą za kilka dni, bo mnie przywaliły
> różne rzeczy do zrobienia na wczoraj...

Ależ ja nic nie mówię. Przeciwnie - się tłumaczę, czemu wrzucam swój.
Co to ja, podków... tego... roboty na wczoraj nie widziałem? :-)

--
AJK

Tomasz Brzeziński

unread,
Sep 5, 2004, 5:27:14 PM9/5/04
to
Cóż... konkurs nie był bardzo popularny, za to wyniki tych, którzy
zdecydowali się wziąć udzial, robiły wrażenie. Nie zdawalem sobie sprawy z
tego, że Kaczmarski jest aż tak znany - jakbym wiedział, to bym powybierał
rzadziej spotykane teksty... Za to pierwsza część - trudna. Nie lubimy
poezji? Czy niekompatybilny z moim gust?

> ====
> Na rozgrzewkę:
> I. Narodziny. Kto jest autorem? (1 pkt)
>
> 1.
> Tylko rób tak żeby nie było dziecka
> tylko rób tak żeby nie było dziecka
> To nieistniejące niemowlę
> jest oczkiem w głowie naszej miłości

Bursa, "Miłość". A wiersz jest ogólnie mówiąc o antykoncepcji i aborcji.
Trzecia część tryptyku "Wiara, Nadzieja, Miłość"
Bursa jest jednym z moich ulubionych poetów, to jego ironiczne i celne
spojrzenie przemawia do mnie...

>
> ====
> II. Śmierć. Czasami to były ostatnie wiersze pisane przed śmiercią,
czasami
> nie... Kto jest autorem (1 pkt)?
>
> 2.
> Umieram
> za winy moje i niewinność moją
> za brak, który czuję każdą cząstką ciała
> i każdą cząstką duszy

To oczywiście Stachura, ostatni napisany przed popełnieniem samobójstwa
wiersz - "Do pozostałych". A w zasadzie napisany w trakcie popełniania
samobójstwa - nieskończony.

> 3.
> Żegnaj, bez uścisku dłoni i bez słowa
> Nie martw się. Cień smutku z czoła przegoń.
> W życiu ludzkim śmierć - to rzecz nienowa,
> a i życie samo - nic nowego

To z kolei druga zwrotka ostatniego oktostychu Jesienina. A Jesienin to juz
mój najnaj. Dla niego, Dostojewskiego, Bułyczowa i Wysockiego nauczyłem się
języka rosyjskiego ;-)

>
> 4.
> Musi być ktoś, kogo nie znam, ale kto zawładnął
> Mną: moim życiem, śmiercią: tą kartką

Wojaczek. Ten dwuwiersz w zasadzie chyba nie ma tytułu, choć czasem figuruje
jako "Musi być ktoś". Wojaczek to z kolei dla mnie taki poeta, którego nie
zawsze i nie we wszystkim rozumiem. Fascynuje mnie, ale czasem wymyka mi się
jego estetyka...

>
> 5.
> Na polnej drodze leży martwy żuk.
> Trzy pary nóżek złożył na brzuchu starannie.
> Zamiast bezładu smierci - schludność i porządek.
> Groza tego widoku jest umiarkowana,
> zakres ściśle lokalny od perzu do mięty.
> Smutek się nie udziela.
> Niebo jest błękitne.

Oczywiście Szymborska. Wydawało mi się, że styl jest z daleka
rozpoznawalny...

>
> 6.
> kiedy umarłem już na amen
> cicho do żony rzekłem:
> bardzo przepraszam cię kochana
> lecz wyjdę na chwileczkę

No, pozwoliłem sobie powtórzyć Bursę. Ale to trochę inny Bursa - tamten
wgryza sie w czytelnika zgrzytem dysonansu, ten - jest mięciutki, leciutki i
miły dla ucha.

> a/ literaci
> 7.
> ...niemieckie imię
> Nazwisko polskiej szlachty,
> Żyd, komunista, bywał w Rzymie,
> Paryskie miał kontakty.
> W Moskwie sądzony za szpiegostwo,
> Skazany i zesłany.
> Zginął gdzieś po drodze. Odtąd
> Los jego jest nieznany...

To powinno być do odgadnięcia bez problemów... Bruno Jasieński...

> 8.
> Stoję pod pręgierzem, zdjęto mi perukę
> I grube ubranie chroniące przed chłodem.
> Drżę z zimna i złości - zaczynam naukę
> Początkujący - twarzą w twarz z narodem.
> (...)
> Stoję pod pręgierzem, a wokół przystają
> Karły o sercach z wyschniętego gnoju
> I włochate stwory człekokształtną zgrają
> Warczą na mnie w drodze z chlewa do uboju.

A to trudne, choć chyba można zgadnąć nawet nie znając tekstu. Jonathan
Swift, ten od Gulliwera.


> 9.
> Zaświat to przecież - Kresy naszych marzeń
> - Rajów utraconych w dzieciństwie rubieże
> Gdzie z kapeluszem w ręku mówią Twarze
> - Miło znów Pana ujrzeć Panie Kazimierzu!
> Gdzie uroczyście trwa najświętsza z gal
> W ostatnim skoku w nieskończoną dal...

no, jaki Kazimierz? "skok w dal" - myślałem, że to bardzo czytelna
podpowiedź. Kto z polskich poetów dostał medal olimpijski za wiersze
sportowe? Wierzyński oczywiście (w Amsterdamie, 1928).

> 10.
> Piękno jest na to, żeby zachwycało
> Nie znam piękniejszej nad piękno ojczyzny
> W której - minąwszy przeznaczeń mielizny
> Warto zanurzyć obolałe ciało
> Pychy się wyzbyć

No, przecież ten rytm jest tak charakterystyczny, a i frazy prosto od
Norwida...

>
> 11.
> Nie pożywa, jak chciałby, nawet człek poczciwy:
> Nie poziera na krówki swoje ni gąsięta,
> Nierad słonku, że świeci, miesiącowi krzywy,
> Ledwie czoło wygładzi w Betlejemskie święta.
> Gorzko miód mu smakuje, gorzko słowa w uściech,
> Nie pośpiewa przy lutniej, chyba gorzkie żale,
> Ni mu szukać się zachce radości w rozpuście,
> Żonka milczy i drobiazg nie świergoli wcale.

Człek poczciwy... Oczywiście Rej.

>
> 12.
> Idę wzdłuż Newy wolnym krokiem
> W godzinę gwałtu i grabieży
> Smakując myśli bliskie mordu
> W które nie sposób mi uwierzyć
> I idąc śledzę okiem szpicla
> Człekopodobne bryły lodu
> I ich oddechów sine pary
> (To dymią dusz ich paleniska
> Zbrodnią dla której nie ma kary)

Zbrodnia dla której nie ma kary... Dostojewski.

>
> 13.
> Kowale trudu i obłudy,
> Złotnicy zła, szlifierze zysku
> Myśl nazywają córką nudy
> Choć są więźniami swych pomysłów,
> Wycisną wszystko z ziemskiej grudy -
> Przewrotne, chciwe krasnoludy.

Tolkien, proszę państwa. A jakby ktoś miał to w wykonaniu Kaczmarskiego, ew.
wiedział, gdzie to można dorwać, to ja będę wdzięczny.

>
> 14.
> Skąd rany na twarzy, jakby pisał czołem
> Schylonym po śmierci nad odległym stołem?
> Skąd ślady na ciele po pobiciu sine,
> Jakby miał się bronić przed swym własnym czynem?
> Ktoś musiał mu pomóc w przejściu w nieśmiertelność
> W zamian za nieobecność w tym, czym jest codzienność..
> lecz znajoma Rosjanka macha na to ręką:
> Zbrodnia dla niej - zwykłością, samobójstwo - męką.
> Dać się zabić to klęska, słabość i pokora,
> W samobójstwie poety - czyn i metafora!

"Więc szepcze - gałubczik, tyś moim Sergiuszkiem...
I wisi Jesienin. Wisi nad jej łóżkiem."


>
> 15.
> Krzyczy Marsjasz i Hamlet
> połyka powietrza ostrze
> Fortynbras i Apollo
> z krwi każą spłukać podłogę

Nie, nie Szekspir. O ile mi wiadomo, nigdzie u Szekspira Marsjasza i Apolla
nie było.
Zbigniew Herbert, i wiersze "Tren Fortynbrasa" i "Apollo i Marsjasz"

> 16.
> Pamiętajcie wy o mnie co sił! Co sił!
> Choć przemknąłem przed wami jak cień!
> Palcie w łaźni aż kamień się zmieni w pył -
> Przecież wrócę, gdy zacznie się dzień!

Tu był pewien wyjątek - ciężko byłoby chyba to zgadnąć osobie, która tej
piosenki nie słyszała. Ale z kolei ta piosenka jest tak znana, że nie
chciałem dawać bardziej charakterystycznego tematu.
"Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego"

> 17.
> Tym galeonem barykady
> Planetę ognia opływamy
> Nic nie widzący, niewidoczni -
> Przejrzyste cienie dni.
> W popiołu plusz się zapadamy,
> W który zmieniły się pokłady,
> Niebo się coraz wyżej złoci,
> Okręt nabiera krwi.

No, to też wydawało mi się dość łatwe, ale może dlatego, że ja lubię
Baczyńskiego...

>
> ===
> b/ malarze:
>
> 18.
> Widzę kształt rzeczy w ich sensie istotnym
> I to mnie czyni wielkim oraz jednokrotnym
> W odróżnieniu od was którzy Państwo wybaczą
> Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu

Mógłby też być w poprzedniej kategorii... Witkacy. I też wydaje mi się, że
do rozpoznania.

>
> 19.
> A ja dosiadam świni! I diabłów sto mnie goni!
> Wy, sobą zajęci, odwróćcie się byście widzieli!
> Tu chlusta wino w gębę moją z dzbana w małpiej dłoni,
> Na pierś owłosioną leci z brody i pełnej gardzieli!
> Tu ruda ladacznica ropuchę ma na sromie
> Po sznurkach rozporka gramoli się ręka lubieżna;
> Pod garnkiem mego brzucha rozpala dziki płomień,
> Więc śmieję się głośno i z trzosu odliczam należność!

Kto zna malarstwo Hieronima Boscha (van Aekena, jak kto woli), nie powinien
mieć kłopotów...

>
> 20.
> Cieknie siła, upór, pycha,
> Strach i miłość na poduchy;
> Ze starości Głuchy zdycha,
> Osiemdziesiąt lat żył Głuchy.
> Nagiej Mai pierś dziewczęca,
> Księżnej Alby władczość warg;
> Słońce się nad sierrą znęca,
> Błyskiem broczy byczy kark.

No, podpowiedzi masa... Goya.

>
> 21.
> Z tej ziemi, co żywym nie skąpi pogardy
> Najlepsza jest glina do formy na dzwony.
> W ich dźwięku z tej ziemi ucieram dziś farby
> Do mojej ikony.
> Na suchej deszczułce
> Jest miejsce na świat i na Stwórcę.

Parę osób strzelało w Rublowa, pisząc, że to jedyny znany im autor ikon. I
dobrze strzelali ;-)

>
>
> ===
> c/ Postaci historyczne:
> 22. (uznam tez zidentyfikowanie wydarzenia)
> Idą na Londyn! Idą purytanie!
> Siłą ich czystość czyli lęk przed grzechem.
> Lęk rodzi wściekłość, a wściekłość - powstanie;
> Idą pokonać chrześcijan - chrześcijanie.
> Mgłą dysząc zamiast oddechem.

No, tu trzeba choć trochę znać historię, i jest łatwe. Rewolucja Cromwella.

>
> 23.
> W zamku Wartburg, na stromym urwisku
> (Te niemieckie przepaście i szczyty)
> Wbrew mej woli, a gwoli ucisku
> Wyniesiony pod boskie błękity
> Pismo święte z wszechwładnej łaciny
> Na swój własny język przekładam
> Ożywają po wiekach
> Dawne cuda i czyny,
> Matką Ewa znów, Ojcem znów - Adam.

Martin Luter oczywiście.

>
> 24.
> Dziś bal na zamku królowej Bony
> Wytruto myszy zwieszono lampiony
> I opłacono śpiewaków
> Czuję jak blednie moja twarz błazeńska
> Właśniem przeczytał o stracie Smoleńska
> Ale gdzie Smoleńsk gdzie Kraków

Słowem-kluczem było "błazeńska". Stańczyk.

>
> 25.
> Niejaki <...>, zresztą poseł z Nowogrodu,
> Co w jakiś sposób jego krok tłumaczy mi,
> Z szaleństwem w oczach wszerz wyciągnął się na progu
> I nie chciał puścić posłów w uchylone drzwi.

oczywiście Rejtan. Łatwiej się chyba nie dało.

>
> 26.
> - Nie dostaniesz się w pokorze
> Na królewskie przedpokoje,
> Stanie w ogniu Zaporoże,
> Pójdzie w dym dziedzictwo twoje!
> - Przed dziedzictwem chcę ojczyzny,
> Przed ojczyzną chcę zbawienia.
> Niech za chrystusowe blizny
> Idą w ogień pokolenia!
> Lat dwadzieścia duch w nim drzemał
> Aż go rzymski Krzyż oświecił...

"Kniaź Jarema", czyli Jeremi Wiśniowiecki.

>
> ===
> d/ postaci literackie:
>
> 27.
> Widzieliśmy łupów naszych właściciela
> Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
> Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
> W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
> Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
> Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
> Staliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
> Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary

no, literacka postać ;-)
Hiob. Po prostu Hiob.

>
> 28.
> A Litwin chwiał się, do belek przybity
> Święty Sebastian strzałami przeszyty

Litwin, przybity, podziurawiony strzałami...
Podbipięta oczywiście.

>
> 29.
> Kiedyś drewnianym pudłem duszy
> potrząśnie Krzysztof, jak skrzypcami.
> Może się nawet trochę wzruszy,
> lecz raczej wzruszy - ramionami.
> Bo, chociaż baśń ożywią smyczki,
> To tylko raz się gra w patyczki.

Trrrrrrudne. "gra w patyczki" może być podpowiedzią. Jak ktoś odpowiedział
albo "Kubuś Puchatek", albo "Krzyś", albo "Christopher Milne" - dostawał
punkt.

>
> 30.
> W pas się kłaniają ministrowie
> U stóp byłego fordansera;
> Wyrokiem jest - cokolwiek powie,
> Nikim jest - kogo sponiewiera.

Kariera Nikodema Dyzmy. Trzeba było skojarzyć ;-)

>
> 31.
> Na zyski apetyty rosną,
> Z pomysłów nie wychodzi żaden:
> Zyskowna spółka handlu z Rosją
> Wzięta za narodową zdradę.
> Artyście z Włoch o głosie zdartym
> Salon pod nogi zachwyt ściele

...Rzeckiemu śni się Bonaparte,
Wokulski kocha Izabelę.

>
> 32.
> Pije, lecz mowy nie odzyskał,
> Jeszcze nie pojął, że ocalał.
> Dłoń, która kubek wina ściska -
> Jakby ściskała łeb bretnala
> Stopy pod stołem plącze w tańcu
> Szaleńca, co o drogę pyta:
> Każda z nich stopą jest - skazańca,
> A wolna! Żywa! Nieprzebita!

Barabasz oczywiście.


>
> 33.
> Wilcze zęby, oczy siwe,
> Groźnie garść obuszkiem furczy,
> Gniew w zawody z wichru zrywem,
> Dzika radość - lot jaskółczy,
> Czyn - to czyn: zapadła klamka
> Puścić kura po zaściankach

A to chyba trudne dla tych nie znających Kaczmarskiego, a łatwe dla
znających - bo to popularna piosenka. Ostatni wers może być podpowiedzią.
...hej, kto szlachta, za Kmicicem!
Hajda na Wołmontowicze!"

>
> 34.
> Pociągnął wróg za sznury,
> By kłamać zaczął dzwon,
> Ale nie runął z góry
> Oczekiwany ton.
> Bo garbus u jego serca wisi
> I w spiż parszywym tłucze łbem
> Rozbrzmiewa w niespodziewanej ciszy
> Jego ni rechot, ni to jęk.

No, Quasimodo oczywiście.

Wyniki później, ale te wyniki tak naprawdę mało ważne. Konkurs był zbyt
łatwy, zaliczyliśmy jeden max, a parę kolejnych osób miało nieduzo mniej.
Trochę żałuję, że tylko jedna osoba nie znająca Kaczmarskiego odważyła się
zgadywać - tak naprawdę to był pod takie osoby konkurs...

Sigurd

Tomasz Radko

unread,
Sep 5, 2004, 6:11:31 PM9/5/04
to
Tomasz Brzeziński wrote:

>>21.
>>Z tej ziemi, co żywym nie skąpi pogardy
>>Najlepsza jest glina do formy na dzwony.
>>W ich dźwięku z tej ziemi ucieram dziś farby
>>Do mojej ikony.
>>Na suchej deszczułce
>>Jest miejsce na świat i na Stwórcę.
>
>
> Parę osób strzelało w Rublowa, pisząc, że to jedyny znany im autor ikon.

Wcale nie. To jest jedna z "filmowych" piosenek Kaczmarskiego. I
kluczowy jest ten dzwon.

>>33.
>>Wilcze zęby, oczy siwe,
>>Groźnie garść obuszkiem furczy,
>>Gniew w zawody z wichru zrywem,
>>Dzika radość - lot jaskółczy,
>>Czyn - to czyn: zapadła klamka
>>Puścić kura po zaściankach
>
> A to chyba trudne dla tych nie znających Kaczmarskiego, a łatwe dla
> znających

Ktoś na to nie odpowiedział? Oczy siwe, obuszek, puścic kura po
zaściankach... Luka pokoleniowa.

pzdr

TRad

Szymon Sokół

unread,
Sep 5, 2004, 6:57:28 PM9/5/04
to
On Sun, 5 Sep 2004 23:27:14 +0200, Tomasz Brzeziński <sig...@poczta.onet.pl>
wrote:

[----]


>no, jaki Kazimierz? "skok w dal" - myślałem, że to bardzo czytelna
>podpowiedź. Kto z polskich poetów dostał medal olimpijski za wiersze
>sportowe? Wierzyński oczywiście (w Amsterdamie, 1928).

Był zresztą redaktorem "Przeglądu Sportowego" :-)

>Tolkien, proszę państwa. A jakby ktoś miał to w wykonaniu Kaczmarskiego, ew.
>wiedział, gdzie to można dorwać, to ja będę wdzięczny.

Ja również. Bardzo.

>Zbigniew Herbert, i wiersze "Tren Fortynbrasa" i "Apollo i Marsjasz"

Wstyd straszny, nie odpowiedziałem, bo stwierdziłem, że nie pamiętam tego
tekstu. A wystarczyło chwilę pomyśleć... jeszcze wiedząc, że Herbert to jeden
z ulubionych poetów Kaczmarskiego...

>Trrrrrrudne. "gra w patyczki" może być podpowiedzią. Jak ktoś odpowiedział
>albo "Kubuś Puchatek", albo "Krzyś", albo "Christopher Milne" - dostawał
>punkt.

Jak wyżej, wystarczyło pomyśleć :-/>>

>Kariera Nikodema Dyzmy. Trzeba było skojarzyć ;-)

A tu jeszcze trzeba było czytać (albo chociaż oglądać)...

Reszta Kaczmarskiego była (dla mnie) oczywista. Może dlatego, że miałem na
świeżo ten 22-pack Pomatonu :-)

Aha, polecam:
http://www.kaczmarski.friko.pl/
http://www.kaczmarski.art.pl/

--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested. -- Heinlein H

Tomasz Brzeziński

unread,
Sep 6, 2004, 5:11:38 PM9/6/04
to
No, w naszych konkursach to się powoli robią emocje jak w meczach
piłkarskich Francja - San Marino.
Kto wygrał? Tak, zgadliscie.

1 AJK 34
2 Ulka Tkaczyk 33
2 Thanatos 33
4 Daga 32
5 Cibor 31
6 Kayka 29,5
7 Artur Chruściel 28
8 Tomasz Radko 27
9 Szymon Sokół 25
9 Lukasz 25
11 Isia 24
12 Srebrna 15
13 Maciek Antecki 14

No i jeszcze specjalne brawa: Isia byla jedyną osoba, która wystartowała
Kaczmarskiego nie znając. Gratulacje!!! Za odwagę i za świetne skojarzenia.
A konkurs był wyjątkowo łatwy, tak sobie myślę, że jak się na krzywy ryj
wepchnę do organizacji nastepnego, to Wam zrobię rzeźnię nr 5 ;-)

I jeszcze parę ciekawszych błędnych odpowiedzi (nawiasy moje):

najpierw niechronologicznie: do dwóch wierszy Bursy jedna osoba udzieliła
takich oto odpowiedzi:
1. Oj, wiem że znam. Na pewno kobieta, więc strzelam, że Szymborska. Zresztą
to może nawet być jakiś wrednawy facet...
6. Taki grzeczny, uprzejmy gość. Ze śpiewającym Bajorem mi się kojarzy.
Może Tuwim albo okolice?
(Bursa o wielu twarzach ;-))


A teraz pozostałe:
1. (tu sporo było strzałów)
Julian Przybos
Nie wiem, ale ciekawe. Coś jak Jasieński, ale pewnie się mylę
No, znam... na pewno... Wojaczek?

3. Fraza taka trochę Baczyńskiego... A jeśli nie, to co najmniej ze 30 lat
od Baczyńskiego wcześniejsze.
(30 to nie - Jesienin napisal ten wiersz przed smiercią, a umarł 28 grudnia
1925 - sprytnie sobie wymanewrowałem na ten dzień datę ślubu, żeby małżonce
zapomnieniem kiedyś nie podpaść, ale o tym sza! ;-)))

4. Witkacy (no, tu faktycznie można było pójść tym tropem)

5. Ktores z Noblistow :) (dałem pół punktu - za spryt)

6. Miron Bialoszewski

8. Lavoisier (a to pisarz był?)

10. Owidiusz

18. Leonardo da Vinci?

19. Breughel? (no wiecie? Breughel "dosiada swini"?)

20. Velasquez?

Sigurd


Artur Chruściel

unread,
Sep 6, 2004, 6:11:39 PM9/6/04
to
Tomasz Brzeziński:

> 1. Oj, wiem że znam. Na pewno kobieta, więc strzelam, że Szymborska. Zresztą
> to może nawet być jakiś wrednawy facet...
> 6. Taki grzeczny, uprzejmy gość. Ze śpiewającym Bajorem mi się kojarzy.
> Może Tuwim albo okolice?
> (Bursa o wielu twarzach ;-))

Było jeszcze lepiej: chciałem napisać "jakiś wrednawy facet w typie
Bursy" ;)

Ale pomyślałem sobie: Ty zacytujesz, ktoś się obruszy - i trzeba będzie
dyskutować, a na ten temat akurat mi się nie chce.

--
Artur Chruściel

Przeczytane: Robert Graves "Ja, Klaudiusz" (4/5)
Robert A. Heinlein "Kawaleria kosmosu" (3.5/5)

kayka

unread,
Sep 7, 2004, 11:42:19 AM9/7/04
to
Tomasz Brzeziński wrote:


> 5. Ktores z Noblistow :) (dałem pół punktu - za spryt)

O, przepraszam! Nie spryt, tylko wlasciwe kojarzenie (i zaniki pamieci?
;) Tak czy inaczej - dziekuje :)


Pozdrawiam
--
Kayka

jid: ka...@jabber.org
#gg: 2429068

AJK

unread,
Sep 7, 2004, 3:03:57 PM9/7/04
to
06-09-2004 o godz. 23:11 Tomasz Brzeziński napisał:

> 1 AJK 34

Wszystko? Ale jaja...
Czyli jednak. Bo w Szymborską i Stachurę strzelałem. Przy Szymborskiej
to nawet mi się ks. Twardowski pojawił jako możliwy. A za tego
Stachurę - wielkie dzięki. Znalazłem całość i przeczytałem. No,
dalsza część pozwoliłaby rozpoznać autora bez pudła. Ale to refleksja
z drugiego czytania - pierwsze było kompletnie niekonkursowe. Mocna
rzecz. Przez okoliczności także.


> 4. Witkacy (no, tu faktycznie można było pójść tym tropem)

Eee? Przecież to fraza bardzo charakterystyczna dla Wojaczka. Nie
tylko to specyficzne "łamanie" wersu (na wygląd, ale i na słuch - bo
często przy "ja", "mnie"), ale i taki "typiczny" dla Wojaczka ślad
rymu, zostawienie dwóch leciuteńko do siebie podobnych dźwięków na
koncu wersów. O kleyffizmach mówiło się, że to rymy żółte - Wojaczek
często taką bladą, o wiele bledszą jeszcze niż Kleyff, "żółć rymową"
stosował.

> No i jeszcze specjalne brawa: Isia byla jedyną osoba, która
> wystartowała Kaczmarskiego nie znając. Gratulacje!!! Za odwagę i za
> świetne skojarzenia. A konkurs był wyjątkowo łatwy, tak sobie
> myślę, że jak się na krzywy ryj wepchnę do organizacji nastepnego,
> to Wam zrobię rzeźnię nr 5 ;-)

Dzięki, Tomku za konkurs, bo był świetny. I pomysł i wykonanie. I
jeszcze Kaczmarski... Jeśli się masz tak "wpychać", to - jak dla mnie
- wpychaj się bez krzywienia ryja :-)) I "katuj, tratuj".

I jednak zawsze będę się upierał, że chociaż "patyczki" do rymu
pasowały, to gra się w "patysie" i już!
"Patysiów nie szargać - to boli"

--
AJK (mówcie mi Maximus :-))

Konrad Ciborowski

unread,
Sep 7, 2004, 6:29:26 PM9/7/04
to

Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:tcvupiih...@ajk.cija...

>
> --
> AJK (mówcie mi Maximus :-))

Sorry, ale Maximus to ja.
Liczy sie ten, kto pierwszy zarezerwowal domene. :-P

A wracajac do konkursu. Strzal w 4-ym w Witkacego
to ja. Wierze chetnie, ze fraza byla bardzo charakterystyczna
dla Wojaczka, ale o facecie nigdy nie slyszalem, podobnie
jak o Bursie. Wrzucilem Wojaczka do Google'a i wyskoczylo

:"Rafał Wojaczek (1945-1971) - jedna z najbardziej legendarnych
postaci poezji polskiej, podobnie jak Bursa czy Stachura."

Przeczytalem pare wierszy, ktore znalazlem w Internecie
i powyzsza opinia wydaje mi sie grubo przesadzona,
delikatnie mowiac. Zacznijmy od tego, ze ja generalnie
nie lubie bialych wierszy; ich pisanie jest dla mnie
czyms w rodzaju pojsciem na latwizne i rodzi
podejrzenie, ze autor po prostu nie umie napisac
wiersza normalnego. Wszyscy grafomani
(czyli m.in. cala awangarda) pisza biale wiersze,
bo zwyklych napisac nie potrafia, wiec
kamufluja ta nieumiejetnosc lamaniem fraz,
zmienna dlugoscia wersa itd.
Wiersz klasyczny, z rymami, ta sama iloscia
sylab w wersie naklada na tworce od razu
spore ograniczenia formalne. Gothe mawial, ze
"ograniczenie czyni mistrza" i gdybym mial
wskazac jedno zdanie, ktore najpelniej
wzraza to, czego szukam w literaturze, to jest
to wlasnie ow cytacik z Goethego.
W przypadku poezji - mamy okreslona ilosc
sylab w wersie, mamy wymog rymowania sie
zakonczen w poszczegolnych wersach plus pare innych rzeczy
i musimy wykazac swoje panowanie nad tym
materialem. Spojrzmy na to:


Błąkać się w cudzoziemców, w nieprzyjaciół tłumie,
Ja śpiewak, - i nikt z mojej pieśni nie zrozumie
Nic - oprócz niekształtnego i marnego dźwięku.
Łotry, tej jednej broni z rąk mi nie wydarły,
Ale mi ją zepsuto, przełamano w ręku;
Żywy, zostanę dla mej ojczyzny umarły,
I myśl legnie zamknięta w duszy mojej cieniu,
Jako dyjament w brudnym zawarty kamieniu.


Ostatni dwuwiersz jest ladny sam w sobie,
ale powala na kolana wlasnie dlatego,
ze jest do rymu i do rytmu - dopiero dzieki
temu jest piekny, urzekajacy. Dla mnie poezja
moze stac sie narkotykiem tylko do rymu -
czym bez rymow staloby sie "Wesele" albo
"Zemsta"?

Wiersz bialy musi byc istotnie najwyzszej proby, by
mnie w ogole zainteresowac; takich wierszy jest
malo (acz sa, np. Herbert nalezy do poetow,
ktorych cenie bardzo wysoko).


Wojaczek - no, coz. "Nie ma rymu, nie ma rytmu,
nie ma sensu" jak napisal kiedys Slonimski
w pewnej recenzji w rubryce "Xiazki
najgorsze". To nie bylo o Wojaczku tylko
daltego, ze kiedy Slonimski to pisal, to Wojaczka
jeszcze nie bylo na swiecie.


Cibor


Tomasz Radko

unread,
Sep 7, 2004, 7:15:29 PM9/7/04
to
Konrad Ciborowski wrote:

> Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
> news:tcvupiih...@ajk.cija...
>
>>--
>>AJK (mówcie mi Maximus :-))
>
>
> Sorry, ale Maximus to ja.

Potwierdzam. Conradus Ciborus Maximus.

pzdr

TRadus Minimus Minimorum


Tomasz Brzeziński

unread,
Sep 8, 2004, 3:25:49 AM9/8/04
to
Użytkownik "Konrad Ciborowski" <ci...@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:chlcnh$oms$1...@news.onet.pl...

> :"Rafał Wojaczek (1945-1971) - jedna z najbardziej legendarnych
> postaci poezji polskiej, podobnie jak Bursa czy Stachura."
>
> Przeczytalem pare wierszy, ktore znalazlem w Internecie
> i powyzsza opinia wydaje mi sie grubo przesadzona,
> delikatnie mowiac. Zacznijmy od tego, ze ja generalnie

khem... wiesz, legendarność jakiejś postaci niekoniecznie musi się wiązać z
Twoim gustem. To tak w największym możliwym skrócie.
A Wojaczek był legendą, jednym z tych wariatów nazwanych "kaskaderami
literatury" (po wydaniu antologii o tym tytule), razem ze Stachurą, Bursą,
Milczewskim-Bruno.
Niektórzy uważają, że Stachura to grafoman. Fakt, niektóre jego piosenki o
grafomanię się ocierają. A jaki to ma związek z tym, że stał się legendą?


> wiersza normalnego. Wszyscy grafomani
> (czyli m.in. cala awangarda) pisza biale wiersze,
> bo zwyklych napisac nie potrafia, wiec
> kamufluja ta nieumiejetnosc lamaniem fraz,
> zmienna dlugoscia wersa itd.

Wieeeesz, tak się jakoś ciekawie składa, że wiekszość tych uznanych
"białowierszowców" ma też w dorobku wiersze rymowane. Stachura pisał
piosenki, Szymborska pisze raz tak, raz tak, Herbert... no, nie wiem, czy
coś rymowanego pisał.
Ja bym chyba zaryzykował tezę, że potrafią. Tylko nie uważają, że forma jest
ważniejsza od treści.
A nazywanie całej awangardy grafomanią jest... no, zaściankowym
schematyzmem, bym powiedział.

> Wiersz klasyczny, z rymami, ta sama iloscia
> sylab w wersie naklada na tworce od razu
> spore ograniczenia formalne. Gothe mawial, ze
> "ograniczenie czyni mistrza" i gdybym mial
> wskazac jedno zdanie, ktore najpelniej
> wzraza to, czego szukam w literaturze, to jest
> to wlasnie ow cytacik z Goethego.

Znaczy, traktujesz poezję jak Konkurs Na Tak Pokręcony Węzeł, Jakiego Nikt
Inny, A Nawet Sam Autor, Nie Jest w Stanie Rozwiązać?

> W przypadku poezji - mamy okreslona ilosc
> sylab w wersie, mamy wymog rymowania sie
> zakonczen w poszczegolnych wersach plus pare innych rzeczy
> i musimy wykazac swoje panowanie nad tym
> materialem.

"Wystarczy, jeśli artystyczną doskonalośc odlozymy na osi poziomej, a
waznośc treści na osi pionowej. Wówczas rozmiar zakreślonego na naszym
wykresie pola stanie sie dla nas odpowiednią miarą wspanialości wiersza.
(...) Stosuj powyzszą metode graficzną. Z coraz pewniejszym jej opanowaniem,
wzrośnie twoja radośc z czytania wierszy oraz umiejetnośc zrozumienia
poezji".

> malo (acz sa, np. Herbert nalezy do poetow,
> ktorych cenie bardzo wysoko).

Za co?

> Wojaczek - no, coz. "Nie ma rymu, nie ma rytmu,
> nie ma sensu" jak napisal kiedys Slonimski
> w pewnej recenzji w rubryce "Xiazki
> najgorsze". To nie bylo o Wojaczku tylko
> daltego, ze kiedy Slonimski to pisal, to Wojaczka
> jeszcze nie bylo na swiecie.

Wiesz, Ty w zasadzie możesz sobie argumentować, jak chcesz, ale chyba nie do
końca jesteś uczciwy wobec Słonimskiego. Podpieranie się czyimś autorytetem
na zasadzie "on się o tym nie wypowiedział, bo nie mógł, ale jakby mógł, to
by na pewno powiedział, że ja mam rację" - jest po prostu nieładne.

Sigurd

AJK

unread,
Sep 8, 2004, 3:41:05 AM9/8/04
to
08-09-2004 o godz. 0:29 Konrad Ciborowski napisał:

>> AJK (mówcie mi Maximus :-))
>
> Sorry, ale Maximus to ja.
> Liczy sie ten, kto pierwszy zarezerwowal domene. :-P

Dobra, wycofuję się z Maximusa, bo mi się "Żywot Briana" przypomniał.
Lepiej dmuchać na zimne :-)


>:"Rafał Wojaczek (1945-1971) - jedna z najbardziej legendarnych
> postaci poezji polskiej, podobnie jak Bursa czy Stachura."
> Przeczytalem pare wierszy, ktore znalazlem w Internecie
> i powyzsza opinia wydaje mi sie grubo przesadzona,
> delikatnie mowiac.

Gwoli wyjaśnienia...
Zwracam uwagę na słowo "postaci". Zazwyczaj "legendarne postaci" swoją
legendę zawdzięczają nie tylko swoim utworom. Czasem nawet wcale jej
utworom nie zawdzięczają, a raczej "działaniom pozaliterackim".
Raz będzie taka "legendarna postać" zawdzięczać będzie swą legendę
osobowości (np. Franz Fiszer), innym razem - zejściu z tego świata,
zanim legenda zdążyła posiwieć, dorobić się brzuszka i pójść na etat
do GS-u, innym razem - wyskokom alkoholowo-narkotykowo-etceterycznym,
jeszcze innym - jakieś charyzmie, "aurze" osobistej...
Jeszcze kiedy indziej - nie tyle wartości obiektywnej swoich dzieł (bo
mierzenie tego jest niewykonalne - nie ma wzorca w Sevres ani miarki
do mierzenia), a ich oddźwiekowi, subiektywnemu odbiorowi takiej czy
innej grupy ludzi. Bo to czytelnicy i ich gusty (od literackich po...
po różne inne :-)) tworzą legendę i "legendarne postaci". Każdy sobie,
każdy wg własnego gustu.

Dyskusji na temat wyższości świąt Wielki Nocy nad rymem i świąt Bożego
Narodzenia nad brakiem rymu - nie podejmę się. Wolę rymy, ale to mój
prywatny gust, który jednak nie wyklucza uznania dla tych, który
_dobrze_ piszą bez nich. Sporo takich czytałem.
Grafomanów jest chyba tylu po stronie rymowanej, co i po nierymowanej.
Ksiądz Baka pisał do rymu. Niestety.
Niestety do rymu i niestety pisał :-)

A co do Wojaczka... Niektóre jego rzeczy do mnie trafiły, od innych
mnie odrzuciło. Jak w przypadku każdego innego poety. Rozpoznawalny
jest, gdy się go trochę poczyta. Ale do tego - przyznaję - trzeba
odporności. A że obowiązku nie ma - znowu wracamy do prywatnych
gustów, czyli co kto lubi, to sobie czyta :-)

--
AJK

ISIA

unread,
Sep 8, 2004, 4:31:26 AM9/8/04
to
> No i jeszcze specjalne brawa: Isia byla jedyną osoba, która wystartowała
> Kaczmarskiego nie znając. Gratulacje!!! Za odwagę i za świetne skojarzenia.

Dziekuje :-)
Nie spodziewalam sie, ze nikt inny sie nie odwazy...

> A konkurs był wyjątkowo łatwy, tak sobie myślę, że jak się na krzywy ryj
> wepchnę do organizacji nastepnego, to Wam zrobię rzeźnię nr 5 ;-)

Juz sie nie moge doczekac :-)

Pozdrawiam
ISIA na uchodzctwie

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Konrad Ciborowski

unread,
Sep 8, 2004, 5:41:04 AM9/8/04
to

Użytkownik "Tomasz Brzeziński" <sig...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:chmccr$hd5$1...@news.onet.pl...

> Użytkownik "Konrad Ciborowski" <ci...@poczta.fm> napisał w wiadomości
> news:chlcnh$oms$1...@news.onet.pl...
>
> > :"Rafał Wojaczek (1945-1971) - jedna z najbardziej legendarnych
> > postaci poezji polskiej, podobnie jak Bursa czy Stachura."
> >
> > Przeczytalem pare wierszy, ktore znalazlem w Internecie
> > i powyzsza opinia wydaje mi sie grubo przesadzona,
> > delikatnie mowiac. Zacznijmy od tego, ze ja generalnie
>
> khem... wiesz, legendarność jakiejś postaci niekoniecznie musi się wiązać
z
> Twoim gustem. To tak w największym możliwym skrócie.

Wiem o tym i mimo to tego okreslenia nie lubie. Na podobnej zasadzie
funkcjonuje okreslenie "kultowy" w odniesieniu np. do filmow.
Jak sie nie da o filmie powiedziec, ze jest dobry to sie mowi, ze
jest kultowy.

Wspomniany przez AJK-a xiadz Baka tez byl "legenda polskiej
poezji", bo slawa jego nieprzemijajaca jest.


> A Wojaczek był legendą, jednym z tych wariatów nazwanych "kaskaderami
> literatury" (po wydaniu antologii o tym tytule), razem ze Stachurą, Bursą,
> Milczewskim-Bruno.
> Niektórzy uważają, że Stachura to grafoman. Fakt, niektóre jego piosenki o
> grafomanię się ocierają. A jaki to ma związek z tym, że stał się legendą?
>
>
> > wiersza normalnego. Wszyscy grafomani
> > (czyli m.in. cala awangarda) pisza biale wiersze,
> > bo zwyklych napisac nie potrafia, wiec
> > kamufluja ta nieumiejetnosc lamaniem fraz,
> > zmienna dlugoscia wersa itd.
>
> Wieeeesz, tak się jakoś ciekawie składa, że wiekszość tych uznanych
> "białowierszowców" ma też w dorobku wiersze rymowane. Stachura pisał
> piosenki, Szymborska pisze raz tak, raz tak, Herbert... no, nie wiem, czy
> coś rymowanego pisał.
> Ja bym chyba zaryzykował tezę, że potrafią. Tylko nie uważają, że forma
jest
> ważniejsza od treści.
> A nazywanie całej awangardy grafomanią jest... no, zaściankowym
> schematyzmem, bym powiedział.

No, powiedzmy prawie calej. Tu i owdzie czasem jakis
Bialoszewski czasem napisze cos wartego przeczytania
(czasem, powiedzialem, mnostwo jego rzeczy to belkot),
czasem jakiemus Przybosiowi cos sie uda (ale ta sama
uwaga co do Bialoszewskiego), ale w zdecydowanej
wiexzosci awangarda nie miala do zaproponowania
nic. Oczywiscie - moim zdaniem, ale chyba o gustach
na pl.rec.xiazki sie dyskutuje choc nie o kolorach.

>
> > Wiersz klasyczny, z rymami, ta sama iloscia
> > sylab w wersie naklada na tworce od razu
> > spore ograniczenia formalne. Gothe mawial, ze
> > "ograniczenie czyni mistrza" i gdybym mial
> > wskazac jedno zdanie, ktore najpelniej
> > wzraza to, czego szukam w literaturze, to jest
> > to wlasnie ow cytacik z Goethego.
>
> Znaczy, traktujesz poezję jak Konkurs Na Tak Pokręcony Węzeł, Jakiego Nikt
> Inny, A Nawet Sam Autor, Nie Jest w Stanie Rozwiązać?

Nie, skad. Natomiast widze, powiedzmy, pewne
podobienstwa z zadaniem szachowym.
Rozwiazanie trudnego zadania szachowego jest piekne,
bo trzeba sobie z nim poradzic w ramach istniejacych
ograniczen - wieza chodzi tylko po liniach, goniec
tylko po diagonalach itd. Jesli ktos ulozy trudne
zadanie a potem powie - "rozwiazanie jest proste,
bo wystarczy jednym ruchem pojsc pionem o trzy pola naprzed
i zbic dwie figury przeciwnika", takie rozwiazanie moze w pierwszej
chwili zaskoczyc, ale nigdy nie urzeknie, potem pojawia
sie nuda, bo skoro wszystko jest dowolne,
to przez to staje sie nieciekawe.

W odniesienu przykladowo do prozy pisanej w konwencji
realistycznej owo ograniczenie, ktore czyni mistrza
to dbanie, by wydarzenia przedstawione miescily
sie w ramach prawdopodobienstwa, by postacie
nie wychodwily poza kontury swoich charakterow.
Gdyby dajmy na to Santiago ze
"Starego czlowieka i morza" w chwili gdy rekiny
zaczely pozerac z takim trudem zlowionego merlina
zaczal, niczym Arnie w "Commando" z dziecinna latwoscia
siekac rekiny harpunem rzucajac od czasu do czasu
w strone kolejnego rozplatanego rekina
"Is this the best you can do, motherfukcker?"
czy jakis inny mocny text i doplynal
w koncu do brzegu jako wielki zwyciezca, to
nowelka stracilaby trzy czwarte ze swej sily.


W odniesieniu do poezji ogranicznenie nie oznacza, jak sugerujesz,
pokrecenia, ale wrecz przeciwnie - prostote, lapidarnosc.
Wlasnie ograniczenia formalne (rym, rytm, do tego jesli piszemy
do muzyki trzeba zadbac by akcent muzyczny zgadzal sie z akcentem
mowionym) powoduja, ze trzeba w tych kilku slowach
trzeba umiec zawrzec to, o czym proza (albo wierszem bialym)
mozna by gledzic bardzo dlugo. "Doktor nie puscil, ale
drzwi puscily" - to jest to, czego glownie szukam w poezji.

>
> > W przypadku poezji - mamy okreslona ilosc
> > sylab w wersie, mamy wymog rymowania sie
> > zakonczen w poszczegolnych wersach plus pare innych rzeczy
> > i musimy wykazac swoje panowanie nad tym
> > materialem.
>
> "Wystarczy, jeśli artystyczną doskonalośc odlozymy na osi poziomej, a
> waznośc treści na osi pionowej. Wówczas rozmiar zakreślonego na naszym
> wykresie pola stanie sie dla nas odpowiednią miarą wspanialości wiersza.
> (...) Stosuj powyzszą metode graficzną. Z coraz pewniejszym jej
opanowaniem,
> wzrośnie twoja radośc z czytania wierszy oraz umiejetnośc zrozumienia
> poezji".

A propos czego to napisales? Przeciez ja wlasnie pisze,
ze artystyczna doskonalosc awangardzistow
czy Wojaczka kuleje na tyle, ze ewentualna
"waznosc tresci" nie jest w stanie tego nadrobic.


>
> > malo (acz sa, np. Herbert nalezy do poetow,
> > ktorych cenie bardzo wysoko).
>
> Za co?

Wlasnie za lapidarnosc, za umiejetnosc mowienia bardzo
duzo prxy uzyciu niewielu slow np.

"Tukidydes mówi tylko
że miał siedem okrętów
była zima
i płynął szybko"


>
> > Wojaczek - no, coz. "Nie ma rymu, nie ma rytmu,
> > nie ma sensu" jak napisal kiedys Slonimski
> > w pewnej recenzji w rubryce "Xiazki
> > najgorsze". To nie bylo o Wojaczku tylko
> > daltego, ze kiedy Slonimski to pisal, to Wojaczka
> > jeszcze nie bylo na swiecie.
>
> Wiesz, Ty w zasadzie możesz sobie argumentować, jak chcesz, ale chyba nie
do
> końca jesteś uczciwy wobec Słonimskiego. Podpieranie się czyimś
autorytetem
> na zasadzie "on się o tym nie wypowiedział, bo nie mógł, ale jakby mógł,
to
> by na pewno powiedział, że ja mam rację" - jest po prostu nieładne.

Owszem, bylo to lekkie naduzycie, przyznaje acz niewielkie.
Biorac pod uwage to, co Slonimski sadzil
o awangardzie ("kolega Przybos nie jest w zadnym wypadku
poeta drugorzednym, kolega Przybos jest poeta trzeciorzednym")
mysle, ze sie nie myle. Ale niech bedzie - z tego
ostatniego argumentu sie wycofuje.


Cibor


Tomasz Brzeziński

unread,
Sep 8, 2004, 8:47:04 AM9/8/04
to
Użytkownik "Konrad Ciborowski" <ci...@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:chmk2t$60c$1...@news.onet.pl...

>
>>> :"Rafał Wojaczek (1945-1971) - jedna z najbardziej legendarnych
>>> postaci poezji polskiej, podobnie jak Bursa czy Stachura."
> > >
>>> Przeczytalem pare wierszy, ktore znalazlem w Internecie
>>> i powyzsza opinia wydaje mi sie grubo przesadzona,
>>> delikatnie mowiac. Zacznijmy od tego, ze ja generalnie
> >
>> khem... wiesz, legendarność jakiejś postaci niekoniecznie musi się wiązać
> z
>> Twoim gustem. To tak w największym możliwym skrócie.
>
> Wiem o tym i mimo to tego okreslenia nie lubie. Na podobnej zasadzie

Ależ nie lub sobie. Ale nie mów, że czyjaś legendarność jest przesadzona.

> funkcjonuje okreslenie "kultowy" w odniesieniu np. do filmow.
> Jak sie nie da o filmie powiedziec, ze jest dobry to sie mowi, ze
> jest kultowy.

Seeerio? A mnie się jakoś tak dziwnie wydaje, że to są zupełnie ortogonalne
pojęcia. Na kompletnie innej skali - "dobry" film to pojęcie estetyczne,
"kultowy" - wyznacznik popularności i wpływu na kulturę czy warstwę
społeczną.

>> Znaczy, traktujesz poezję jak Konkurs Na Tak Pokręcony Węzeł, Jakiego
>> Nikt Inny, A Nawet Sam Autor, Nie Jest w Stanie Rozwiązać?
>
> Nie, skad. Natomiast widze, powiedzmy, pewne
> podobienstwa z zadaniem szachowym.
> Rozwiazanie trudnego zadania szachowego jest piekne,
> bo trzeba sobie z nim poradzic w ramach istniejacych
> ograniczen - wieza chodzi tylko po liniach, goniec
> tylko po diagonalach itd. Jesli ktos ulozy trudne
> zadanie a potem powie - "rozwiazanie jest proste,
> bo wystarczy jednym ruchem pojsc pionem o trzy pola naprzed
> i zbic dwie figury przeciwnika", takie rozwiazanie moze w pierwszej
> chwili zaskoczyc, ale nigdy nie urzeknie, potem pojawia
> sie nuda, bo skoro wszystko jest dowolne,
> to przez to staje sie nieciekawe.

No i prawda. Ale mi się jakoś wydaje, że jeślibyśmy mieli przenieść
dyskusję na grunt szachowy (a, uprzedzam, jestem szachistą), to Twoje
stanowisko by brzmiało raczej: "Co to za zadanie, którego rozwiązanie opiera
się na ofierze hetmana i macie samotnym skoczkiem? Zadanie powinno mieć
rozwiązanie polegające na konsekwentnym zwiększaniu przewagi operacyjnej, a
nie jakieś tam ofiary"
A, widzisz, zadania szachowe są różne. Są takie, w których piękno opiera się
na konsekwencji, na spokojnej i wyważonej realizacji planu strategicznego -
coś w stylu rozwalania murów kolejnymi uderzeniami tarana. A są i takie,
gdzie ciąg ofiar prowadzi do takiego przymusowego ustawienia przeciwnika, w
którym wystawia się na nietypowy atak. I te też są piękne, tylko inaczej -
"pięknem szaleńca". Coś jak koń trojański...
A Twoje nastawienie do poezji przypomina mi (sorry) grę kiepskiego programu
szachowego, ze złym algorytmem oceny pozycji. Takiego, co to nie odda
hetmana za piona, nawet jesli prowadzi to do mata w 5 posunięciach - bo
przecież pion jest mniej wart od hetmana.

A w ogóle pomysł, że poezja narzuca ograniczenia w kwestii rytmu czy rymu,
jest imho bluźnierczy. Ograniczenia narzuca co najwyżej człowiek.

>> "Wystarczy, jeśli artystyczną doskonalośc odlozymy na osi poziomej, a
>> waznośc treści na osi pionowej. Wówczas rozmiar zakreślonego na naszym
>> wykresie pola stanie sie dla nas odpowiednią miarą wspanialości wiersza.
>> (...) Stosuj powyzszą metode graficzną. Z coraz pewniejszym jej
> opanowaniem,
>> wzrośnie twoja radośc z czytania wierszy oraz umiejetnośc zrozumienia
>> poezji".
>
> A propos czego to napisales? Przeciez ja wlasnie pisze,
> ze artystyczna doskonalosc awangardzistow
> czy Wojaczka kuleje na tyle, ze ewentualna
> "waznosc tresci" nie jest w stanie tego nadrobic.

khem... to miała być głęboka ironia. Nie wyobrażałem sobie, że ktokolwiek
może przyjąć powyższy fragment jako rzeczywistą wykladnię oceny wartości
poezji. btw. to jest cytat ze "Stowarzyszenia Umarłych Poetów".
ja w ogóle nie rozumiem, jak można do poezji podchodzić analitycznie. Albo
coś dziala, albo nie.
Przypomina mi się anegdota o tym, jak to matematyk wysłał pełen oburzenia
list do poety, autora słów "co chwilę umiera czlowiek, co chwilę człowiek
się rodzi", tłumacząc, że gdyby tak było, liczba ludności by nie rosła, i
zaproponował, by w następnym wydaniu ów fragment zmienić na "co chwilę
umiera człowiek, co chwilę/(1+r) człowiek się rodzi, gdzie r oznacza
przyrost naturalny".

>
>
> >
>>> malo (acz sa, np. Herbert nalezy do poetow,
>>> ktorych cenie bardzo wysoko).
> >
>> Za co?
>
> Wlasnie za lapidarnosc, za umiejetnosc mowienia bardzo
> duzo prxy uzyciu niewielu slow np.
>
> "Tukidydes mówi tylko
> że miał siedem okrętów
> była zima
> i płynął szybko"

eeee, ani rytmu, ani rymu.

btw. co powiesz na to:
"to jest kiełbasa
to jest moja matka jadalna"

Sigurd

Konrad Ciborowski

unread,
Sep 8, 2004, 11:24:28 AM9/8/04
to

Użytkownik "Tomasz Brzeziński" <sig...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:chmv76$pfa$1...@news.onet.pl...

> Użytkownik "Konrad Ciborowski" <ci...@poczta.fm> napisał w wiadomości
> news:chmk2t$60c$1...@news.onet.pl...
> >
> >>> :"Rafał Wojaczek (1945-1971) - jedna z najbardziej legendarnych
> >>> postaci poezji polskiej, podobnie jak Bursa czy Stachura."
> > > >
> >>> Przeczytalem pare wierszy, ktore znalazlem w Internecie
> >>> i powyzsza opinia wydaje mi sie grubo przesadzona,
> >>> delikatnie mowiac. Zacznijmy od tego, ze ja generalnie
> > >
> >> khem... wiesz, legendarność jakiejś postaci niekoniecznie musi się
wiązać
> > z
> >> Twoim gustem. To tak w największym możliwym skrócie.
> >
> > Wiem o tym i mimo to tego okreslenia nie lubie. Na podobnej zasadzie
>
> Ależ nie lub sobie. Ale nie mów, że czyjaś legendarność jest przesadzona.
>
> > funkcjonuje okreslenie "kultowy" w odniesieniu np. do filmow.
> > Jak sie nie da o filmie powiedziec, ze jest dobry to sie mowi, ze
> > jest kultowy.
>
> Seeerio? A mnie się jakoś tak dziwnie wydaje, że to są zupełnie
ortogonalne
> pojęcia.

Wiem, ze sa ortogonalne i nie podoba mi sie w ogole wpowadzanie
tego drugiego wymiaru przy ocenie poezji czy ogolnie literatury.
Kurnikowa to legendarna postac rosyjskiego tenisa, bo wprawdzie nie umie
grac ale za to ma ladne cycki.
Wojaczek to legendarna postac polskiej poezji, bo wprawdzie
wiersze pisze slabe, ale...


> No i prawda. Ale mi się jakoś wydaje, że jeślibyśmy mieli przenieść
> dyskusję na grunt szachowy (a, uprzedzam, jestem szachistą), to Twoje
> stanowisko by brzmiało raczej: "Co to za zadanie, którego rozwiązanie
opiera
> się na ofierze hetmana i macie samotnym skoczkiem? Zadanie powinno mieć
> rozwiązanie polegające na konsekwentnym zwiększaniu przewagi operacyjnej,
a
> nie jakieś tam ofiary"
> A, widzisz, zadania szachowe są różne.

Tak jak sa rozne wiersze. Ale wszystkie zadania
maja te ceche wspolna, ze mamy 64 pola, scisle
okreslona liczbe rodzajow bierek (wieza, goniec, skoczek, hetman, krol)
oraz reguly ich poruszania sie po szachownicy.

Wiersz bialy to dla mnie jak zadanie z figurami bajkowymi.
Tych tez nie lubie.

>Są takie, w których piękno opiera się
> na konsekwencji, na spokojnej i wyważonej realizacji planu
strategicznego -
> coś w stylu rozwalania murów kolejnymi uderzeniami tarana. A są i takie,
> gdzie ciąg ofiar prowadzi do takiego przymusowego ustawienia przeciwnika,
w
> którym wystawia się na nietypowy atak. I te też są piękne, tylko inaczej -
> "pięknem szaleńca". Coś jak koń trojański...
> A Twoje nastawienie do poezji przypomina mi (sorry) grę kiepskiego
programu
> szachowego, ze złym algorytmem oceny pozycji. Takiego, co to nie odda
> hetmana za piona, nawet jesli prowadzi to do mata w 5 posunięciach - bo
> przecież pion jest mniej wart od hetmana.

Czy ja napisalem, ze cenie kazdy wiersz rymowany a wszystkie
wiersze biale uwazam za smieci? Nie - ale ze wszystkich wierszy
jakie znam te rymowane sa na ogol zdecydowanie lepsze.
Nie znam nic w poezji bialej, co by dorownywalo Mickiewiczowi,
"Weselu" czy "Zemscie", by pozostac tylko przy literaturze polskiej.
Mozesz, rzecz jasna, uwazac moj gust za prymitywny a swoj
za szalenie wysublimowany - Twoje prawo.


>
> A w ogóle pomysł, że poezja narzuca ograniczenia w kwestii rytmu czy rymu,
> jest imho bluźnierczy.

A moim zdaniem stanowi to wlasnie o jej pieknie. I te wlasnie
ograniczenia odrozniaja ja od prozy.

Sa ludzie, ktorzy uwazaja pomysl, ze sztuka narzuca
jakiekolwiek ograniczenia w kwestii formy czy tresci
za bluznierczy. I wystawiaja muszle klozetowa
i bidet jako dziela sztuki nowoczesnej.

Sztuka musi miec ograniczenia, gdyz (powtorze)
tylko one czynia mistrzow.


>
> >> "Wystarczy, jeśli artystyczną doskonalośc odlozymy na osi poziomej, a
> >> waznośc treści na osi pionowej. Wówczas rozmiar zakreślonego na naszym
> >> wykresie pola stanie sie dla nas odpowiednią miarą wspanialości
wiersza.
> >> (...) Stosuj powyzszą metode graficzną. Z coraz pewniejszym jej
> > opanowaniem,
> >> wzrośnie twoja radośc z czytania wierszy oraz umiejetnośc zrozumienia
> >> poezji".
> >
> > A propos czego to napisales? Przeciez ja wlasnie pisze,
> > ze artystyczna doskonalosc awangardzistow
> > czy Wojaczka kuleje na tyle, ze ewentualna
> > "waznosc tresci" nie jest w stanie tego nadrobic.
>
> khem... to miała być głęboka ironia. Nie wyobrażałem sobie, że ktokolwiek
> może przyjąć powyższy fragment jako rzeczywistą wykladnię oceny wartości
> poezji. btw. to jest cytat ze "Stowarzyszenia Umarłych Poetów".


Nie zalapalem, ze to cytat, nie ogladalem tez tego filmu
i posadzilem Ciebie o splodzenie tej wielkiej mysli.
Musisz mi wybaczyc. :-)


> ja w ogóle nie rozumiem, jak można do poezji podchodzić analitycznie. Albo
> coś dziala, albo nie.

I ja wlasnie o tym pisze, ze poezja nierymowana na ogol
na mnie nie dziala. Sprawdzone empirycznie.
"Wesele" to dla mnie narkotyk,
Szymborska ledwie lyk soku jablkowo-mietowego.

Gdybym do poezji podchodzil wylacznie analitycznie,
to nigdy bym sie nie zakochal w "Zemscie".
Wlasnie "Zemsta" bez rymow, podana wierszem
bialym czy proza staje ponurym, dosc obrzydliwym
dramatem o dwoch kretaczach i oszustach, ktorzy
klamia, kreca i stosuja obrzydliwe metody
w rodzaju falszowania listow.

Sceny dyktowania czy wyrzucania Papkina
przez okno sa smieszne *tylko* dla tego,
ze maja ten cudowny rytm fredrowskiego wiersza.

Cibor


Tomasz Brzeziński

unread,
Sep 8, 2004, 1:10:38 PM9/8/04
to
Użytkownik "Konrad Ciborowski" <ci...@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:chn86n$go$1...@news.onet.pl...

> Wiem, ze sa ortogonalne i nie podoba mi sie w ogole wpowadzanie
> tego drugiego wymiaru przy ocenie poezji czy ogolnie literatury.

Zaaaaaaraz. czy ktoś w ten sposób ocenia? Stwierdzamy fakt - Wojaczek jest
legendą. To Ty jakoś na siłę mieszasz pojęcia, polimeryzując nachalnie z
tezą o legendarności Wojaczka, i argumentując poprzez jakieś kwestie
estetyczne.

> Kurnikowa to legendarna postac rosyjskiego tenisa, bo wprawdzie nie umie
> grac ale za to ma ladne cycki.

no, niech Ci będzie (choć nie za cycki chyba była jakiś czas temu na 8
miejscu rankingu WTA). Tyle że Ty argumentujesz w stylu "Kurnikowa nie ma
ładnych cycków, bo nie umie grać". I chyba troszkę narażasz się na
śmieszność.

> Wiersz bialy to dla mnie jak zadanie z figurami bajkowymi.
> Tych tez nie lubie.

no to mamy problem...

> Czy ja napisalem, ze cenie kazdy wiersz rymowany a wszystkie
> wiersze biale uwazam za smieci? Nie - ale ze wszystkich wierszy
> jakie znam te rymowane sa na ogol zdecydowanie lepsze.
> Nie znam nic w poezji bialej, co by dorownywalo Mickiewiczowi,
> "Weselu" czy "Zemscie", by pozostac tylko przy literaturze polskiej.

... bo z tego co widzę, Ty poezję utożsamiasz z czymś napisanym wierszem.
Zastrzeliło mnie to, że przywołałeś akurat dramaty.
I chyba nie mamy płaszczyzny porozumienia - bo dla mnie wyznacznikiem poezji
jest sfera estetyczna, a z tego co widzę, dla Ciebie - kwestie techniczne.
Pocieszam się tym, że jednak to ja idę zgodnie z duchem literaturoznawstwa -
i nie to, co wierszowane, jest zazwyczaj nazywane poezją.

> Mozesz, rzecz jasna, uwazac moj gust za prymitywny a swoj
> za szalenie wysublimowany - Twoje prawo.

A skąd taka nadinterpretacja? Jakbym się bawił w psychologa, to bym zaczął
tu szukać jakichś kompleksów ;>
A poważnie - ja generalnie staram się gustów nie oceniać. Masz inny, Boh s
Toboj. Tylko nie argumentuj, że ktoś nie jest legendą, bo Ci sie jego
wiersze nie podobają.

>> A w ogóle pomysł, że poezja narzuca ograniczenia w kwestii rytmu czy
>> rymu, jest imho bluźnierczy.
>
> A moim zdaniem stanowi to wlasnie o jej pieknie. I te wlasnie
> ograniczenia odrozniaja ja od prozy.

Seeerio? A, że tak zapytam podchwytliwie, czy Twoim zdaniem Pan Tadeusz czy
Iliada to proza, czy poezja?
Tylko bądź konsekwentny - stosuj określone przez Ciebie wyróżniki ;P

> Sztuka musi miec ograniczenia, gdyz (powtorze)
> tylko one czynia mistrzow.

Tylko?
"Natchnienie kontrolowane miarą geniuszu poety", że sobie pozwolę być
złośliwym.

>> poezji. btw. to jest cytat ze "Stowarzyszenia Umarłych Poetów".
>
>
> Nie zalapalem, ze to cytat, nie ogladalem tez tego filmu

ja kaurat o książce. W filmie chyba trochę ten cytat był zmieniony. I żałuj,
że nie czytałeś.

> I ja wlasnie o tym pisze, ze poezja nierymowana na ogol
> na mnie nie dziala. Sprawdzone empirycznie.

A, no to jest zupełnie inna sprawa. Przecież Cię nie będę szczuł swoim
degustibusem.


> "Wesele" to dla mnie narkotyk,
> Szymborska ledwie lyk soku jablkowo-mietowego.
>
> Gdybym do poezji podchodzil wylacznie analitycznie,
> to nigdy bym sie nie zakochal w "Zemscie".

RRRRRany, czy Ty już tak na stałe mylisz poezję z dramatem? Jeszcze w Weselu
to się może można dopatrzyć kawałków poetyckich (choć chyba z trudem), ale w
Zemście? Gdzie Ty tam poezję widzisz?

Sigurd

Tomasz Radko

unread,
Sep 8, 2004, 1:21:12 PM9/8/04
to
Szczerze pisząc, jestem rozczarowany. Miałem nadzieję, że flejm
osiągnie większe rozmiary, Cibor podłożył się ładnie. A tutaj
prymitywna, dwuosobowa, bezlistna gałazka.

W związku z tym mam propozycję: rozważcie możliwość przeniesienia
sporu na syffa. Tam z pewnością znajdzie się wielu chętnych do
zabrania głosu.

pzdr

TRad

Konrad Ciborowski

unread,
Sep 8, 2004, 1:49:07 PM9/8/04
to

Użytkownik "Tomasz Brzeziński" <sig...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:chnelc$l5o$1...@news.onet.pl...

>no, niech Ci będzie (choć nie za cycki chyba była jakiś czas temu na 8
>miejscu rankingu WTA). Tyle że Ty argumentujesz w stylu "Kurnikowa nie ma
>ładnych cycków, bo nie umie grać".

Bo ja jestem taki dinozaur, co naiwnie mysli, ze okreslenie
"legendarna postac polskiej poezji" powinno znaczyc,
ze czlowiek stal sie legenda dzieki temu, ze pisal
dobre wiersze. Mickiewicz, Tuwim, takie tam.

Ale jak widac w tzw. dzisiejszych czasach nie trzeba umiec
pisac moze byc legenda polskiej poezji.
Wszystko parszywieje.

> RRRRRany, czy Ty już tak na stałe mylisz poezję z dramatem? Jeszcze w
Weselu
> to się może można dopatrzyć kawałków poetyckich (choć chyba z trudem), ale
w
> Zemście? Gdzie Ty tam poezję widzisz?

W kazdym niemal zdaniu! W kazdym niemal slowie!
Jezeli nie slyszysz w ogole poezji
w "Zemscie" ani w "Weselu"
to znaczy, ze naprawde, ale
to naprawde nie mamy o czym gadac.
Jestes gluchy jak pien. Dla mnie definitywny
i ostateczny EOT.


Cibor


Tomasz Brzeziński

unread,
Sep 8, 2004, 2:13:02 PM9/8/04
to
Użytkownik "Konrad Ciborowski" <ci...@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:chnglt$lsd$1...@news.onet.pl...

>> RRRRRany, czy Ty już tak na stałe mylisz poezję z dramatem? Jeszcze w
> Weselu
>> to się może można dopatrzyć kawałków poetyckich (choć chyba z trudem),
>> ale
> w
>> Zemście? Gdzie Ty tam poezję widzisz?
>
> W kazdym niemal zdaniu! W kazdym niemal slowie!
> Jezeli nie slyszysz w ogole poezji
> w "Zemscie" ani w "Weselu"
> to znaczy, ze naprawde, ale
> to naprawde nie mamy o czym gadac.
> Jestes gluchy jak pien. Dla mnie definitywny
> i ostateczny EOT.

Jak oddać zapach w poezji...
na pewno nie przez proste nazwanie
ale cały wiersz musi pachnieć
i rym
i rytm
muszą mieć temperatury miodowej polany
a każdy przeskok rytmiczny
coś z powiewu róży
przerzuconej nad ogrodem

rozmawialiśmy w jak najlepszej symbiozie
aż do chwili gdy powiedziałem
"wynieś proszę to wiadro
bo potwornie tu śmierdzi szczyną"

możliwe że to było nietaktowne
ale już nie mogłem wytrzymać

(Bursa, "Dyskurs z poetą")

Sigurd, co NNMSP

Artur Chruściel

unread,
Sep 8, 2004, 4:11:26 PM9/8/04
to
Tomasz Radko:

> Szczerze pisząc, jestem rozczarowany. Miałem nadzieję, że flejm osiągnie
> większe rozmiary, Cibor podłożył się ładnie.

A wiesz może, kto się "podłożył" następującym tekstem:

"Mojego stosunku do kształtu nowoczesnej poezji nie ukrywałem nigdy, ale
i nie starałem się być jej krytykantem, ponieważ to, co tradycjonalistę
we mnie szczególnie razi, a mianowicie zerwanie nieomal definitywne z
klasyczną formą wiersza idącego w uprzęży rymów i rytmu, bardzo rzadko
umiało wedrzeć się do mojej wrażliwości i pamięci."

tuka

unread,
Sep 8, 2004, 4:54:36 PM9/8/04
to

Użytkownik Tomasz Brzeziński <sig...@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:chniab$7lh$1...@news.onet.pl...

> Jak oddać zapach w poezji...
> na pewno nie przez proste nazwanie
> ale cały wiersz musi pachnieć
> i rym
> i rytm
> muszą mieć temperatury miodowej polany
> a każdy przeskok rytmiczny
> coś z powiewu róży
> przerzuconej nad ogrodem
>
> rozmawialiśmy w jak najlepszej symbiozie
> aż do chwili gdy powiedziałem
> "wynieś proszę to wiadro
> bo potwornie tu śmierdzi szczyną"
>
> możliwe że to było nietaktowne
> ale już nie mogłem wytrzymać
>
> (Bursa, "Dyskurs z poetą")
>
> Sigurd, co NNMSP

ROTFL i huragany braw za kunsztowne zamknięcie ust przeciwnika Bursą!
O wiadrze nie wpominając... Czyli co się zaczęło na Bursie, niech się na nim
skończy...

tuka

unread,
Sep 8, 2004, 5:01:06 PM9/8/04
to

Użytkownik AJK <to-co-w-...@gazeta.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:16in20p3...@ajk.cija...

> 08-09-2004 o godz. 0:29 Konrad Ciborowski napisał:
>
>
> Gwoli wyjaśnienia...
> Zwracam uwagę na słowo "postaci". Zazwyczaj "legendarne postaci" swoją
> legendę zawdzięczają nie tylko swoim utworom. Czasem nawet wcale jej
> utworom nie zawdzięczają, a raczej "działaniom pozaliterackim".
> Raz będzie taka "legendarna postać" zawdzięczać będzie swą legendę
> osobowości (np. Franz Fiszer),

Pozwolę sobie bezczelnie uwagę zwrócić, opierając się na fiszerianach
przeróżnych i o Fiszerze wspomnieniach, że przyjaciele F.F. w najlepszych
jego latach zwracali się doń z francuska (nomen omen) France (Fran's -
przepraszam za nieudolną transkrypcję), zaś Franz "pojawił" się w okresie
"schyłkowym" i nielicznym pozostającym przy F.F. do końca raczej negatywnie
się kojarzył, niestety spopularyzowany trwa do dziś...
W razie wątpliwości służę źródłami,
pozdrawiam M.


Tomasz Radko

unread,
Sep 8, 2004, 6:23:26 PM9/8/04
to
Artur Chruściel wrote:

> Tomasz Radko:
>
>> Szczerze pisząc, jestem rozczarowany. Miałem nadzieję, że flejm
>> osiągnie większe rozmiary, Cibor podłożył się ładnie.
>
>
> A wiesz może, kto się "podłożył" następującym tekstem:
>
> "Mojego stosunku do kształtu nowoczesnej poezji nie ukrywałem nigdy, ale
> i nie starałem się być jej krytykantem, ponieważ to, co tradycjonalistę
> we mnie szczególnie razi, a mianowicie zerwanie nieomal definitywne z
> klasyczną formą wiersza idącego w uprzęży rymów i rytmu, bardzo rzadko
> umiało wedrzeć się do mojej wrażliwości i pamięci."

Nie wiem.
Dla jasności: w dyskusji stoję po stronie tradycjonalistów. rzecz w
tym, iż po pierwsze: wypowiedź Cibora była flejmowata. Po drugie:
nie prowadzi flejmu optymalnie.

pzdr

TRad

Artur Chruściel

unread,
Sep 9, 2004, 2:59:37 AM9/9/04
to
Tomasz Radko:

>> A wiesz może, kto się "podłożył" następującym tekstem:
>>
[...]
>
> Nie wiem.

Niejaki Lem...

> Dla jasności: w dyskusji stoję po stronie tradycjonalistów. rzecz w tym,
> iż po pierwsze: wypowiedź Cibora była flejmowata. Po drugie: nie
> prowadzi flejmu optymalnie.

... ale w świetle tego akapitu widzę, że minąłem się z celem ;)

AJK

unread,
Sep 9, 2004, 6:35:06 AM9/9/04
to
08-09-2004 o godz. 23:01 tuka napisała:

>> Gwoli wyjaśnienia...
>> Zwracam uwagę na słowo "postaci". Zazwyczaj "legendarne postaci"
>> swoją legendę zawdzięczają nie tylko swoim utworom. Czasem nawet
>> wcale jej utworom nie zawdzięczają, a raczej "działaniom
>> pozaliterackim". Raz będzie taka "legendarna postać" zawdzięczać
>> będzie swą legendę osobowości (np. Franz Fiszer),
>
> Pozwolę sobie bezczelnie uwagę zwrócić, opierając się na
> fiszerianach przeróżnych i o Fiszerze wspomnieniach, że przyjaciele
> F.F. w najlepszych jego latach zwracali się doń z francuska (nomen
> omen) France (Fran's - przepraszam za nieudolną transkrypcję), zaś
> Franz "pojawił" się w okresie "schyłkowym" i nielicznym
> pozostającym przy F.F. do końca raczej negatywnie się kojarzył,
> niestety spopularyzowany trwa do dziś...
> W razie wątpliwości służę źródłami,

Ależ nawet nie będę zaczynał polemiki. Tak w ogóle, to ja _chyba_
najczęściej spotykałem zapis "Franc" i kiedy teraz zobaczyłem, ze
napisałem przez "z" - trochę się zdziwiłem. Klątwa "Psów"? :-)
Poza tym, ja przecież jestem wręcz "post-schyłkowy" i od dziecka
poddany wszelkiego rodzaju popularyzacjom :-))
Dziękuję za tę uwagę.

--
AJK (a może będę pisał "Fiszer. Ten z brodą"? :-))

Chabala

unread,
Sep 9, 2004, 12:39:36 PM9/9/04
to

> ... ale w świetle tego akapitu widzę, że minąłem się z celem ;)

Ok, również autorytety bronią klasycyzmu w poezji. Ale spójrzmy prawdzie w
oczy: w antyku ta słynna trójca (rytm, rym i sens) odnosiła się do wszystkich
trzech rodzajów literackich. Z czasem zaczęto od tego odchodzić. Nikt już się
nie oburza oglądając w teatrze nierymowany dramat, nie mówiąc już o
zdecydowanie większej popularności powieści niż epopei. Tylko biedna poezja
jeszcze pokutuje. A przecież wystarczy powiedzieć "nie lubię białych wierszy",
czy trzeba od razu im zarzucać, że nie są poezją?

Pozdrawiam

Chabala

Artur Chruściel

unread,
Sep 9, 2004, 1:19:52 PM9/9/04
to
Chabala:

> Tylko biedna poezja jeszcze pokutuje. A przecież wystarczy powiedzieć
> "nie lubię białych wierszy", czy trzeba od razu im zarzucać, że nie
> są poezją?

Wiesz, nie przypuszczam żeby w ogóle można było osiągnąć zgodę, że jakiś
utwór z grubsza podobny do wiersza jest/nie jest poezją. Zdaję sobie
sprawę, że odrzucenie wierszy białych jako takich to droga wiodąca do
zanegowania poetyckości sonetu. I tak dalej, i tak dalej.

Toteż poprzestanę na stwierdzeniu, że niektóre ścieżki ewolucji są
ślepe. Taką ścieżką jest stan dominacji wiersza białego.

Są zastosowania, w których sprawdza się znakomicie, jak u Barańczaka,
niekiedy u Herberta. Ale często to jest tylko "rzucanie słów" albo
miniaturka prozatorska (Różewicz, zabójca poezji).

To, czego nie rozumiem, to brak jakiejkolwiek równowagi form. Czym mam
go tłumaczyć? Jeśli nie pójściem na łatwiznę (bo pozorna), to pewnie
modą... A podobno w poezji taka ważna jest indywidualność.

Tomasz Radko

unread,
Sep 9, 2004, 1:33:04 PM9/9/04
to
Artur Chruściel wrote:

> To, czego nie rozumiem, to brak jakiejkolwiek równowagi form. Czym mam
> go tłumaczyć? Jeśli nie pójściem na łatwiznę (bo pozorna), to pewnie
> modą... A podobno w poezji taka ważna jest indywidualność.

Poezja (jak zresztą każda dziedzina sztuki) polega ma manipulacji
umysłem odbiorcy. I, moim zdaniem, jest naturalne, że jeżeli można
tego dokonać nie zwracając uwagi na formę - to do diabła z formą.

Zauważyliście, że zaniedbywanie formy, dążennie do naturalności,
_autentyzmu_ wypowiedzi - stało się jakiś czas temu naczelną zasadą
w sztuce? Z jednej strony jest to wynikiem poszukiwania za wszelką
cenę czegoś nowego (moim zdaniem ma to w związek z kultem młodości,
stosunkowo niedawnym pomysłem), z drugiej zaś, jak zauważył Cibor,
ekonomią wysiłku. Przy porównywalnych nakładach sił i starań łatwiej
jest przecież napisać:

Litwo
kraju mój ojczysty
straciłem cię
i tęsknię
jak gruźlik za zdrowymi płucami

Prawda? Po co się przejmowac jakimś liczeniem sylab, akcentami, i
innymi wymysłami czarnoseccinej reakcji.

Wrócę do tego "nowatorstwa". Poszukiwanie nowych środków przekazu
czy nowych treści samo w sobie nie jest złe. Przeciwnie: jest ważnym
elementem zapewniającym rozwój sztuki. Problem pojawia się wtedy,
gdy z jednej strony przestaje się szanować klasykę (bo nudne, bo
wtórne, bo akademickie); a z drugiej nowatorstwo staje się celem
samym w sobie.

Zresztą: po co ja to wszystko piszę, skoro problem dostrzegł, opisał
i rozwiązanie przedstawił 100 lat temu Asnyk.

pzdr

TRad

Chabala

unread,
Sep 9, 2004, 4:10:57 PM9/9/04
to
> Litwo
> kraju mój ojczysty
> straciłem cię
> i tęsknię
> jak gruźlik za zdrowymi płucami

Hihi - ale ładne :)))

A jeśli chodzi o poezję rymowaną, to nie jest tak źleee. Na przykład stosunkowo
niedawno wydany "Zachód słońca w Milanówku" Rymkiewicza jest prześliczny. Nie
bójcie się, rymy nie zginą. Kto wie, może awangardą XXI wieku będzie dystych
elegijny? :)

Pozdrawiam

Chabala

---
Czy można uważać zabójcę poezji za jednego z najwybitniejszych poetów?

Artur Chruściel

unread,
Sep 10, 2004, 2:23:54 AM9/10/04
to
Chabala:

> Czy można uważać zabójcę poezji za jednego z najwybitniejszych poetów?

Jeśli to, co pisze, jest zwykłą miniaturką prozatorską z nadmiarem
złamań linii i niedomiarem wielkich liter?

Mnie w każdym razie smakuje jak drewno. Jeśli już, to anty-poezja.

0 new messages