Już niedługo, proszę pani doktor.
>A i tak protestuję przeciwko najpierw spieprzeniu pytania "co ciekło w
>parku", a potem niezaliczania karpi.
Protest został odnotowany.
>BTW pytanie bylo: sadystyczne, wredne i tendencyjne ;)
Oczywiście to o protonach. Moje ulubione z tej edycji.
==================================
> 1. Dzisiejsza młodzież, (...). Za nic mają zarówno pokolenie wstępujące,
> jak i zstępujące. Rozbuchany egoizm (...) kładzie się im na oczy jak
> ciemna przepaska (ładnie powiedziane).
>pan Jankowiak?
On by się z tym zgodzil, ale to nie jego styl.
>na dzisiejsza mlodziez narzekal m.in. pan Jankowiak, ale on nie byl az tak
>poetycki. Umoralniajace kazania prawil Borejko senior, ale nie pasuje tu za
>bardzo. Hmmm... powiem szczerze, pojecia za bardzo nie mam, wiec strzelam:
>to bedzie z ktoregos z Twoich ulubionych motywow ew. postaci. Ale do Natalii
>powyzsze zupelnie nie pasuje. Zatem monolog Idy do Jozinka w "Corce
>Robrojka".
> Idusia do Jozinka rozprawia na temat Arabelli Rojek ;P
...i jest bardzo z siebie zadowolona.
> 2. - Jeżeli stosowanie się do wskazań autorytetów: rządów, ideologii,
> sztuki, nauki prowadzi do demoralizacji, upadku, rozkładu społeczeństw -
> to znaczy, że odrzucono pewne wartości podstawowe, a przede wszystkim
> prawdę!
>Rozmowa Gaby z Piotrem O.
Fajnie, ale które z nich to powiedziało?????
>Podchwytliwe. Traci to troche ESD, troche I. Borejko- seniorem, ale o ile
>pamietam to w tym stylu narzekal Ogorzalka Piotr. Pisal kronike stanu
>wojennego, klocil sie z Gabriela, dziw ze cenzura to przepuscila ;))
Eeee, kto by tam cenzurował powieści dla dorastających panienek ;)
Przypuszczam, że wątkiem, który bardziej rzucił się w oczy smutnym panom
z Mysiej był dyrektor przechowujący mięso w piwnicy. Stary numer -
podstawić im coś na wabia (tamten wątek prawie _na_pewno_ był
skastrowany, w sumie nic o dyrektorze się nie dowiadujemy), aby mogli
się tym czymś wykazać i puścili cos innego.
> 3. - Mnie kocha właściwie tylko (...).
> - To znaczy, jak sądzę, tylko on pozwala ci na wszystko?
> - Na wszystko to nawet on mi nie pozwala (...) On tylko wszystko -
> rozumie.
> - A reszta rodziny - nie wszystko.
> - Wciąż się czepiają.
> - Czyli (...) cię adoruje bezkrytycznie, a reszta rodziny usiłuje cię
> wychować?
> - Pani to widzi jakoś ... prymitywnie.
>NoElka i Mila.
Prawda, że sytuacja podobna? Tylko dziewczyna mniej rozwydrzona. Ech,
teraz już nie robią dziewczyn takich, jak kiedyś...
>Laura mowi ze kocha ja dziadek. A opowiada o tym pani Oli
> 4. - Nikogo nie wolno nienawidzić i nikim nie wolno pogardzać. Dlatego,
> (...), że nienawiśc i pogarda sa niszczące - niszczą tego człowieka,
> którym pogardzam, bo nie zostawiają mu juz szansy na odmianę. I niszczą
> tez mnie - bo skoro jest we mnie miejsce na nienawiść, to znajdzie się
> miejsce i na zło.
>Oczywiscie nauka Dmuchawca. Kreska to mowi. Do Jacka.
>Kreska do Jacka L. a chodzilo o podejscie do ich ulubionej nauczycielki Ewy
>"Sopel" Jedwabinskiej
> 5. - Ząbeczek czosnku pod koniec smażenia i trochę kwasnych jabłek, i
> zawsze, pamiętaj, krzynkę majeranku [na co to przepis?]
>Na moje wyczucie smaku - to wątróbka...
Kwaśne jabłka do wątróbki??? Uchodze za ekscentryka w kwestiach
kuchennych, ale czegoś takiego nawet ja bym nie wymyślił.
>Opadlam.
Szczerze. Myślałem, że to będzie jedno z najłatwiejszych pytań!
>Na smalec. A widzisz, babcia wie, jak robić smaloszek. 'Dziecko piątku',
>babcia Jedwabińska do Aurelii.
> 6. Był lekko opalony, jego ciemne włosy urosły i jedwabnym skrzydłem
> spadały z wypukłości czoła wprost w ciemne oko. (...) miał oczy
> podkrążone, ostry nosek i trójkątną twarz o nieco zapadniętych
> policzkach. Ale te podkrążone oczy lśniły dowcipem i żywą inteligencją,
> a drobne, wypukłe usta umiały się uśmiechać na tysiąc sposobów -
> najczęściej jednym kącikiem, kpiarsko i przemądrzale.
Kozio po powrocie z wakacji
> 7. (...) była delikatnym, miłym i zbzikowanym stworzeniem o promiennych
> burych oczach z wielkimi rzęsami i burych włosach obsmyczonych na
> Izabelę Trojanowską. Była ładna - której to cechy nie zdołała jeszcze
> całkowicie zniweczyć przez swój sposób ubierania się. Nosiła jakieś
> dziwaczne płaszcze, jakby ze starej ciotki, długie kamizele własnej
> roboty, pozszywane z łatek, kolorowe getry z włóczki oraz takież
> czapki-uszanki, swetry-olbrzymy i parometrowe szale z frędzlami.
Prosste. Kreska
> =========
> 8. Jakie imię miała mieć Natalia?
>Jej, jakieś wymyślne łacińskie. Ale bez zerkania w książkę nie pamiętam.
Zaraz wymyślne.
>Tibulla. Ale Ignasia wyslali do Olsztyna (a Mila myslala ze do Gdanska i
>mdlala tam, poniewaz to byl pamietny rok 1970) (chyba Olsztyna, wiec jak zle
>to nie uznawac tego ;))
> 9. Kogo przerażały protony?
>Na pewno Damba, Bebe i Burczykow. No i Nutrie. Ale hm, oczywiscie, na pewno
>i w ogole, Rozyczke Pyziak. Przed Fryderykiem. No i Danusie. No i... w
>ogole.... No... dokladnie to nie pamietam.... no.. moze cos z tego ;))))
"Ale nam chodziło o odgłos paszczą"
>Przygłupawą uczennicę z Werony przerażały wszystkie w jądrze protony.
> 10. Po co Józinek zabrał na spacer młotek?
>Bic klasnala ;P
>Pół godziny chichotałam w publicznym środku
>transportu, ludzie patrzyli na mnie jak na idiotke ;-)
:) Tak sam tekst jak i kontekst skłania do wybuchu śmiechu. Cały czas
zastanawiamy się, czy Józinek powtarza tylko ostatnie słowa po mamusi,
aż tu nagle...
> 11. Komu śniło się, że stworzył Wszechświat?
>Nutrii. Wziął i stworzył.
Zdaje się Kwiat Kalafiora czy inna Ida Sierpniowa.
> 12. Jak nazywał się pierwowzór prof.Dmuchawca?
>Prof. Raszewski?
Nie. Ale z listów prof. Raszewskiego wziąłem pomysł pytania i
poszukiwane nazwisko pojawia się tam. Jakie? Podpowiadałem.
>Tu moze skorzystam z podpowiedzi: z LP Trojki, to przede wszystkim Marek
>Niedzwiecki sie kojarzy. Ale to chyba nie jest az tak proste? Moze ktos
>kto go zastepowal czasem - Kaczkowski, Baron? A poza tym pytania sa
>tendencyjne ;)
Jak zwykle. A z tą listą, to _aż_tak_ bym nie podpowiadał. Jak to szło?
Obudzimy się wtuleni
pośrodku lata
na końcu świata itd
A refren? Refren pamiętamy?
Dmuchawce, latawce, wiatr.
MM jako żywo nie mogła swojemu alter ego dać nazwiska perelowskiego
aparatczyka.
>Polonista Małgosi Barańczakówny, profesor Latawiec.
Wrrrrr, mogłem się domyslić, że nazwisko pojawi się w autobiografii.
Której nie czytałem, bo skąd niby miałbym ją wziąć.
Wyniki tym razem po podliczeniu ósmej edycji.
>> 8. Jakie imię miała mieć Natalia?
>
>>Jej, jakieś wymyślne łacińskie. Ale bez zerkania w książkę nie pamiętam.
>
> Zaraz wymyślne.
>
>>Tibulla. Ale Ignasia wyslali do Olsztyna (a Mila myslala ze do Gdanska i
>>mdlala tam, poniewaz to byl pamietny rok 1970) (chyba Olsztyna, wiec jak zle
>>to nie uznawac tego ;))
Ta, nazwij dziecko Tibulla. Zobaczymy, ile osób popuka się w
czoło ;-) Wymyślne.
Zuzanka
--
Sygnaturka w praniu.
Az dziw bierze, że przy popularności J co druga dziewuszka w Polsce nie
ma na imię Tibulla ;)
pzdr
Trad
>> Ta, nazwij dziecko Tibulla. Zobaczymy, ile osób popuka się w
>> czoło ;-) Wymyślne.
>
> Az dziw bierze, że przy popularności J co druga dziewuszka w Polsce nie
> ma na imię Tibulla ;)
Za to co druga ma Małgorzata ;-) [1]
Zuzanka
[1] Nie, rodzice nie czytali.
--
Sygnaturka w praniu.
No, Panie Tomaszu, druga wpadka kulinarna:)) (pierwsza - koperek wloski) -
otoz jablko i watrobka jak najbardziej wystepuja razem bardzo czesto - wrecz
powiedzialabym, ze to po staropolsku watrobka:))
Monika
ktora kocha watrobke, ale bez jablka
--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl
juz bardziej ten majeranek sie z watrobka gryzie ;)))
Asiek
> Użytkownik "Monisiatko" <Monika....@interia.pl> napisał w wiadomości
> news:0211262...@polnews.pl...
>> No, Panie Tomaszu, druga wpadka kulinarna:)) (pierwsza - koperek wloski) -
>> otoz jablko i watrobka jak najbardziej wystepuja razem bardzo czesto - wrecz
>> powiedzialabym, ze to po staropolsku watrobka:))
> juz bardziej ten majeranek sie z watrobka gryzie ;)))
A gdzie tam. Standardowy dodatek. Zmutowany z zestawu wątróbka + jabłko +
majeranek... :)
Jo'Asia
PS. Czy już idziemy na pl.rec.kuchnia?
--
__.-=-. Joanna Słupek joa...@hell.pl .-=-.__
--<()> http://bujold.fantastyka.net/ http://esensja.pl/ <()>--
.__.'| ...................................................... |'.__.
Ze zbiorów biblioteki pintyjskiej: "Możemy cię zrybować"
You learn every day. Nie omieszkam wypróbować. W razie czego będe się
domagał odszkodowań za koszty leczenia i straty moralne ;)
pzdr
TRad
> You learn every day. Nie omieszkam wypróbować. W razie czego będe się
> domagał odszkodowań za koszty leczenia i straty moralne ;)
To ja podsuwam autentyczny obrazek, który ujrzałam zaciekawiwszy się jak
wygląda kaszanka jako przystawka w wykwintnej francuskiej knajpie (we
Francji, coby nie było niedomówień). Otóż na cieście francuskim leżały
sobie plasterki kaszanki na zmianę z plasterkami jabłka...
EwaP HF FH
--
Ewa Pawelec, Zakład Fizyki Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317
> >Polonista Małgosi Barańczakówny, profesor Latawiec.
>
> Wrrrrr, mogłem się domyslić, że nazwisko pojawi się w autobiografii.
> Której nie czytałem, bo skąd niby miałbym ją wziąć.
>
Ale tam było go dwóch, tych pierwowzorów znaczy się.
(i jest to, według Autorki, jedyna postać z realu jaka
pojawiła się w Jeżycjadzie; potem doszedł jeszcze Marek Pałys,
szczęściarz, cholera ;P)
No to masz, w ramach rewanżu za konkurs, zacytuję Ci:
Profesor Marian Węgrzynowicz urodził się w 1886 roku, w Dobrej koło
Limanowej,
uczył się w gimnazjum w Starym Sączu, skończył Uniwersytet Jagielloński.
Był wspaniałym nauczycielem i wychowawcą z
powołania-dziewiętnastowieczny
w każdym calu - od szlachetnej wyniosłości w obyciu, przez szczerą bez-
-interesowność, aż do czułej troski. Listy, które miał zwyczaj pisywać
do uczniów w czasie wakacji, były przedłużeniem całorocznej pracy wycho
-wawczej. Profesor uważał - po prostu! - że jego obowiązki wychowawcze
nie ustają w okresie wakacyjnym, gdyż wychowawcą, nauczycielem jest się
stale - tak, jak ojcem. (...)
I dzięki niemu tę maturę zdałam.
Poplątałam się, naturalnie, przy ustnej matematyce. Lecz w decydującym
momencie profesor Węgrzynowicz zwrócił się do komisji ze słowami:
"Proszę państwa, są ludzie, którzy umieją liczyć i są ludzie, którzy
nie umieją liczyć. To dziecko nie umie. Ale umie za to wiele innych
rzeczy. Zasługuje na świadectwo dojrzałości."
I te słowa wystarczyły. Miały swoją wagę w jego ustach. Bo jeśli
Profesor
Węgrzynowicz mówił coś takiego - to tak po prostu musiało być.
(...) on sam, zaraz po tym, gdy załapałam trzy dwóje na I okres
w klasie X, poprosił mnie do swego gabinetu i przeszywając mnie surowym,
jasnym spojrzeniem, oznajmił:
- Czuję się winien, że nie zdołałem zainteresować cię fizyką. Być może
poświęciłem ci za mało czasu. Proszę przyjść jutro o piątej do mnie,
na Słowackiego. Będziesz pobierała dodatkowe lekcje trzy razy w
tygodniu.
Zdaje mi się, że jest to już dziś całkowicie niepojęte - ale te lekcje
były bezpłatne! Profesor poświęcał mi swoje wolne popołudnia - a był już
w podeszłym wieku - właśnie dlatego, że czuł, iż nie dopełnił swego
obowiązku. Kiedy to pojęłam, wstyd mój nie miał granic. Ponieważ,
oczywiście, prawda była inna: to ja, młoda idiotka, nie dopełniłam
swego obowiązku, więcej, ja go najdokładniej zlekceważyłam!
(...) a tu porównanie prof. Latawca z "dziadkiem" Węgrzynowiczem:
Profesor Czesław Latawiec był naszym polonistą od pierwszej do ostatniej
klasy liceum.(...) Nasz uwielbiany "Dziadek" był Królem, Mentorem i
Mistrzem.
Kochało się Go gorąco, lecz z olbrzymim respektem, truchlało się w jego
obecności, stawało się na baczność z przejęciem, dawało się z siebie
wszystko, byle zasłużyć na jego pełne łaskawości skinienie głową.
Zawsze spokojny, zawsze nienagannie ubrany, w olśniewającej koszuli
z krawatem, w staroświeckim garniturze z kamizelką i dewizką,
wyświeżony,
dyskretnie pachnący wodą kolońską, był dokładnym przeciwieństwem
Latawca.
Polonista nasz kochany gnał przez korytarze wiecznie spóźniony,
w rozwianym płaszczu i z rozwianym włosem, często bywał nie ogolony,
rozchełstany, spod łokcia sypały mu się papiery, zeszyty i gazety,
okulary nieustannie zjeżdżały mu z nosa. Spontaniczny i wrażliwy,
Latawiec zupełnie nie umiał zachowywać dystansu wobec ludzi i tylko
swej wybuchowości zawdzięczał fakt, że uczennice nie właziły mu na
głowę.
Ponadto był porywający jako wykładowca. Literaturę kochał miłością
namiętną i czytając nam na lekcjach, na przykład Słowackiego, potrafił
niespodziewanie wzruszać się do łez, (...)
Nie wiem, czy była w klasie choć jedna uczennica, której by nie zain-
teresował literaturą. Pozornie pełen lekceważącej pobłażliwości wobec
gąskowatego stadka swych uczennic, Latawiec był szczerze do nas przywią
-zany, ponieważ i on, jak większość profesorów Dąbrówki, był pedagogiem
z krwi i kości. Nawiasem mówiąc, z perspektywy dzisiejszych doświadczeń
szkolnych moich dzieci, oceniam ze zdumieniem fakt, że nasi nauczyciele
składali nam wizyty, a my, smarkate, rewizytowałyśmy ich, przyjaźniłyś-
my się(...)
Szóstą klepkę, pachnącą, świeżą i żółciutką jak pisklę, posłałam
Latawcowi i zażądałam wypowiedzi na jej temat.
Zadzwonił nazajutrz.
- Słuchaj no - rzekł groźnie. - Mam wrażenie, że ośmieliłaś się mnie
sportretować pod postacią Dmuchawca. Czy się mylę?
- Nie - odparłam mężnie. - Ale moim zdaniem portret ten jest
wyidealizowany, panie Psorze.
- Przeciwnie - warknął mój polonista. - Zrobiłaś ze mnie cholernego
mięczaka.
- Poza tym - dodałam - jest to portret w pewnym sensie mieszany.
Rodzaj,
powiedziałabym, kolażu. Dmuchawiec ma wiele pańskich cech, ale ma też
sporo
z "Dziadka" Węgrzynowicza. Pan przecież nigdy nie był Mentorem.
- I słusznie - fuknął Latawiec.
Chętnie zacytowałbym całość ;), ale prawa autorskie...
Tak więc tylko tyle, na zwiększenie apetytu
(i motywacji do poszukiwań "Tym razem serio")
pozdrowienia - JJ
--
|\ _,,,---,,_ \___ | __ _ ___ ___| | __ \___ |
/,`.-'`' -. ;-;;,_ _ | |/ _` |/ __/ _ \ |/ / _ | |
|,4- ) )-,_..;\ ( `'-' | |_| | (_| | (_| __/ < | |_| | _
'---''(_/--' `-'\_) fL \___/ \__,_|\___\___|_|\_\ \___/ (_)