Poniżej zacytowane jest piętnaście opisów miast. Najczęściej należy
podać autora, tytuł utworu i nazwę opisywanego miasta, ewentualnie,
jeżeli podanie nazwy miasta jest niemożliwe, pojawia się pytanie
zastępcze. Każdy element odpowiedzi wart jest jeden punkt. Tak więc
pełna odpowiedź to trzy punkty. W sumie do zdobycia jest 45 punktów.
W kwestiach regulaminowych nie ma żadnych rewolucyjnych zmian. Uprasza
się o korzystanie tylko z własnej pamięci. W przypadku równej liczby
punktów o miejscu zdecyduje czas przysłania odpowiedzi. Koniec
przyjmowania odpowiedzi w piątek o godzinie 15.10. (Skoro poprzedni
konkurs zakończył się w samo południe, to ta godzina sama się
narzuca.)
Aha. Poniższe zestawienie nie aspiruje do tego, żeby być kompletnym,
ani nawet reprezentatywnym, zarówno jeżeli chodzi o autorów i ich
dzieła, jak i opisywane miasta. Nie twierdzę również, że wybrałem
opisy najlepsze, najtrafniejsze, czy najbardziej charakterystyczne.
Umieszczam to zastrzeżenie, aby zawczasu uniknąć pretensji, że
zabrakło Waszego ulubionego miasta, albo, że gdybym przyłożył się do
poszukiwań, to w innej książce znalazłbym ładniejszy opis, a nie takie
nie wiadomo co. Robię to, ponieważ właśnie okazało się, że zginęła mi
książka skarg i wniosków, co było bardzo roztropne z jej strony.
To tyle tytułem wstępu. Życzę powodzenia.
----------------------------------------------------------------------
1. Wypada chyba zacząć od miasta, w którym mieszkam. Autor, tytuł,
nazwa.
(Nazwa) się budziła.
Pierwszy wrzaskliwy świst fabryczny rozdarł ciszę wczesnego poranku,
a za nim we wszystkich stronach miasta zaczęły się zrywać coraz
zgiełkliwiej inne i darły się chrapliwymi, niesfornymi głosami niby
chór potwornych kogutów, piejących metalowymi gardzielami hasło do
pracy.
Olbrzymie fabryki, których długie, czarne cielska i wysmukłe
szyje-kominy majaczyły w nocy, w mgle i w deszczu - budziły się
z wolna, buchały płomieniami ognisk, oddychały kłębami dymów,
zaczynały żyć i poruszać się w ciemnościach, jakie jeszcze zalegały
ziemię.
----------------------------------------------------------------------
2. Przepraszam, za tak długi fragment, ale to ma taki właśnie
leniwy, spowolniony upałem rytm. Autor, tytuł a zamiast nazwy
miasta proszę podać, jak nazywano muzyka.
Ujrzałem ich w chwili, kiedy miasteczko oddawało się sjeście. Była
mniej więcej godzina czwarta: po wschodniej stronie murów rysowały się
się już wąskie, szare pasemka cienia, w których ludzie o zsuniętych na
czoła kapeluszach, w ciężkich od potu turbanach, w czapkach i innych
nakryciach głowy przerzucali się leniwym słowem, drzemiąc w pozycji
leżącej albo wsparci plecami o wapienne podnóża domów.
Z nieba spadły jeden po drugim dwa omdlałe w locie ptaki. Dwa koty
wystrzeliły jeden po drugim z piwnicznych dziur. Ten mniejszy,
zatrzaskując ptaka w zębach, wrócił skąd przyszedł, żeby dokonać
dzieła w ustroniu, ten większy, dziki, o zapadłych bokach
i postawionym ogonie, przeraził się ludzkiej nogi, która przekornym
drgnięciem odcięła mu drogę powrotu i długim uskokiem wylądował na
płocie przed lepianką Billa Mendogi.
Wtedy ich właśnie ujrzałem.
Odprowadzając wzrokiem kota i ptaka, mających stać się niebawem
jednością, zobaczyłem w szparze pomiędzy zbitymi luźno sztachetami
pięć czy sześć odległych, drobnych, podobnych mrówkom punkcików, które
wylazły z północnej rozpadliny w skałach i tkwiąc pozornie w bezruchu,
staczały się przecież niemrawo w piaszczystą dolinę.
Przetarłem oczy. Potem, śliniąc palce, zrobiłem to jeszcze raz. Ale
mrówki nie znikły. Wkrótce wychynęła zza skał siódma, ósma, dziewiąta,
podążając tropem tej, która znajdowała się na czele, jakieś dwie i pół
mili od położonego w niecce miasteczka.
----------------------------------------------------------------------
3. Autor, tytuł, nazwa
S. poczuł się bezpieczniej. Policjanci byli teraz jego
sprzymierzeńcami i opiekunami. Przepisowo zgłosił utratę Klucza, mogli
to w każdej chwili sprawdzić w Komendanturze. (...) Oddychał z ulgą,
wkraczając na znany teren, gdzie nie powinno go spotkać nic złego
dniem ani nocą. Tutaj przeżył prawie całe swoje dorosłe życie, tu czuł
się pewnie i bezpiecznie.
Wlokąc się na obolałych nogach, przeklinał rozległość aglomeracji.
(Nazwa), rozprzestrzeniając się wzdłuż zachodniego i południowo-
-zachodniego brzegu jeziora, stopniowo wchłonął dawne suburbia i kilka
starych, podupadłych miasteczek w promieniu dziesiątek kilometrów.
Teraz był monstrualnym zlepkiem dawnych wielkomiejskich dzielnic,
podmiejskich obszarów niskiej zabudowy i otaczających pierścieniem
śródmieście licznych osiedli ponurych, monotonnie jednakowych bloków
mieszkalnych.
Dalej poza granicami aglomeracji, nie było już nic... To znaczy, nic
z punktu widzenia bezpośrednich zainteresowań mieszkańców miasta.
Setkami kilometrów rozpościerały się tam obszary upraw rolnych i fermy
hodowlane, obsługiwane przez urządzenia wymagające nadzoru zaledwie
nielicznych specjalistów.
----------------------------------------------------------------------
4. Jako tytuł wystarczy podać tytuł zbioru opowiadań. Wątpię, żeby
ktoś pamiętał tytuł tego konkretnego opowiadania, nie chcę więc
prowokować zachowań nie fair. Natomiast z miastem jest problem,
ponieważ jego nazwa nie pada nigdzie w treści, skądinąd jednak
wiadomo, że autor opisywał swoje miasto rodzinne. Tak więc należy
podać autora, tytuł zbioru opowiadań i nazwę miasta, w którym
urodził się autor i które opisał tak:
Miasto, w którym przyszedłem na świat i dzięki opatrzności ludzkiej
i boskiej wyrosłem, było miastem jedynym w swoim rodzaju na
podwarszawskim węźle kolejowym. Niewielka mieścina rozłożyła się
parterowymi ruderami okazałego pałacu starej dziwaczki Józi nad główną
drogą drugiej klasy, zwanej w nomenklaturze sztabów wojskowych szosą
nr 6, (...)
Otóż to miasto przez z górą sto lat, to jest mniej więcej od czasów
napoleońskich do ostatnich dni przed pierwszą wojną światową, było
miastem pobytowym, a i po zakończeniu wojny pozostało nadal główną
rezydencją i bazą wypadową wszelkiego asortymentu ludzi spod ciemnej
gwiazdy, obieżyświatów i rozmaitego kalibru wykolejeńców. Jednym
z nich był Józef Malesa, przyjaciel mojej matki oraz Mańki Pędzel
i Heńki z ,,krowią nogą'', zamieszkałej przy stacji kolejowej, z którą
obie kobiety od kilku lat utrzymywały dość luźny kontakt towarzyski.
----------------------------------------------------------------------
5. Klasycznie: autor, tytuł, nazwa.
Winston stał tyłem do teleekranu. Tak było bezpieczniej, choć - jak
wiedział - z pleców też można wiele wyczytać. (...) I to jest (nazwa),
pomyślał z niejasną odrazą, główne miasto Pasa Startowego Jeden,
trzeciej pod względem zaludnienia prowincji Oceanii. Usiłował wydobyć
z pamięci jakieś wspomnienia z dzieciństwa, żeby się przekonać, czy
(nazwa) zawsze wyglądał tak samo. Czy zawsze widziało się tu tylko
rzędy sypiących się dziewiętnastowiecznych czynszówek o ścianach
podpartych stemplami, oknach pozatykanych kawałkami dykty, dachach
łatanych blachą falistą oraz rachityczne, walące się murki między
ogródkami? I te porośnięte wierzbówką gruzy zbombardowanych domów,
nad którymi unoszą się tumany białego pyłu, lub tereny doszczętnie
zniszczone przez bomby, gdzie zaraz wyrosły kolonie nędznych
drewnianych chat, istnych kurników? Wysiłki Winstona były jednak
daremne, nie potrafił sobie nic przypomnieć; z dzieciństwa pozostała
mu w pamięci tylko seria świetlistych obrazów, pozbawionych tła
i sensu.
----------------------------------------------------------------------
6. Autor, tytuł, nazwa
Lenina spojrzała przez okno w podłodze pod jej stopami. Lecieli nad
sześciokilometrowym pasem parków, oddzielającym (nazwa) Centralny od
pierwszego pierścienia przedmieść. Roślinność o skróconym okresie
życia wyglądała dziwacznie. Szeregi wież do gry ,,bąk do rąk'' lśniły
pośród drzew. Obok Shepherd's Bush dwa tysiące par mieszanych złożonych
z bet-minus grało w ,,tenisa na powierzchni sfery riemannowskiej''.
(...)
- Jakiż wstrętny jest kolor khaki - zauważyła Lenina, dając wyraz
hipnopedycznym poglądom swojej kasty.
----------------------------------------------------------------------
7. We fragmencie pojawia się kilka razy nazwa wyspy, natomiast ja
chciałbym dowiedzieć się od Was, jak nazwano miasto, o którym mowa.
Czyli: autor, tytuł, miasto.
- Pańska opinia u dworu jest związana z (wyspą). Pańska polityka
w całej Azji - a to znaczy: polityka państwowa - skupia się na
(wyspie). Słusznie. Bez bezpiecznego (wyspy :)) jego gubernator nie
będzie w stanie - w imieniu królowej - panować nad sprawami
azjatyckimi, tak jak powinien. Bez wybudowanego miasta ani pan nie
jest bezpieczny, ani korona. Ze Szczęśliwą Doliną koniec. A więc
trzeba wybudować nowe miasto, i to szybko. - S. łyknął sherry
i posmakował je. - Jeżeli od razu zwróci pan koszty tym, którzy się
pobudowali, natychmiast odzyska pan zaufanie. Wszyscy kupcy zjednoczą
się w poparciu dla pana, co z pewnością przyda się panu w przyszłości.
Proszę nie zapominać, Will, że wielu ma znaczne wpływy na dworze. To
wspaniałe posunięcie, godne pana. A poza tym w rzeczywistości ów zwrot
kosztów i tak pokryją Chińczycy.
----------------------------------------------------------------------
8. Autor, tytuł, nazwa.
X., który był najbardziej przedsiębiorczym człowiekiem, jakiego
kiedykolwiek widziano we wsi, zarządził rozmieszczenie domów tak, żeby
wszystkie miały dostęp do rzeki i mogły łatwo zaopatrywać się w wodę.
Wytyczył ulice tak rozumnie, że żaden z domów nie bardziej niż inne
cierpiał od słońca w godzinach największego upału. W ciągu paru lat
(nazwa) stało się najlepiej uładzoną i najpracowitszą wsią ze
wszystkich znanych jej trzystu mieszkańcom. Była to rzeczywiście
szczęśliwa wieś, w której nikt nie przekroczył trzydziestu lat i nikt
jeszcze nie umarł.
(...)
W tym czasie tak wiele działo się we wsi i taki był zamęt w domu, że
opieka nad dziećmi zeszła na drugi plan. (...) (nazwa) zmieniło się
i rozkwitło. Ludzie, którzy przybyli z Urszulą, rozpowszechnili wieść
o tutejszej żyznej ziemi i uprzywilejowanym położeniu w rejonie
moczarów, toteż zapadła wieś z dawnych czasów przekształciła się nagle
w tętniące życiem miasteczko ze sklepami, pracowniami rzemieślniczymi
i stałym traktem handlowym, którym przybyli pierwsi Arabowie w ciżmach
ze spiczastymi zadartymi w górę czubkami, z kolczykami w uszach,
wymieniając szklane naszyjniki na papugi.
----------------------------------------------------------------------
9. Autor, tytuł, nazwa.
- (Nazwa) zostało zniszczone w nocy trzynastego lutego 1945 roku -
zaczął Billy (...). - Wyszliśmy z naszego schronu następnego dnia
w południe.
Opowiedział Montanie o czterech strażnikach, którzy w swoim osłupieniu
i rozpaczy wyglądali jak kwartet ,,Czterookich Skurczybyków''. (...)
Opowiedział jej również co stało się z domami wokół rzeźni. Zawaliły
się. Części drewniane pożarł ogień, zaś cegły rozsypały się, tworząc
niskie, łagodne pagórki.
- Wyglądało to jak powierzchnia Księżyca.
----------------------------------------------------------------------
10. A teraz niebanalny opis miasta. Ale odpowiedź taka, jak zwykle:
autor, tytuł, nazwa. Sama nazwa miasta, bez autora i tytułu,
jest warta pół punktu.
Kleszcz Grenouille drgnął. Zwietrzył poranne powietrze. Zapragnął
wyruszyć na łowy. Leżał przed nim największy w świecie rewir zapachów:
miasto (nazwa).
Czuł się tu jak w krainie pieczonych gołąbków. Już najbliższe
dzielnice Saint-Jacques-de-la-Boucherie i Saint-Eustache stanowiły
wymarzony raj. W zaułkach na tyłach rue Saint-Denis i rue Saint-Martin
ludzie żyli tak gęsto stłoczeni, domy, wysokie na pięć-sześć pięter,
przytykały tak ciasno do siebie, że nie widać było nieba, a powietrze
stało nisko nad ziemią jak w wilgotnych parowach, nieruchome i ciężkie
od zaduchu. Mieszały się tu woń ludzi i zwierząt, opary jedzenia
i choroby, zapach wody, kamieni, popiołu, skór, mydła i świeżego
chleba, jajek gotowanych w occie, klusek i wyszorowanego do połysku
mosiądzu, szałwi, piwa i łez, tłuszczu oraz mokrej i suchej słomy.
Setki i tysiące zapachów tworzyły niewidoczną mgłę, która wypełniała
kanały ulic, w górze ponad domami rozpraszała się bardzo rzadko,
a dołem przy ziemi nigdy.
----------------------------------------------------------------------
11. Autor, tytuł, dokąd szła żona lekarza zanim się zgubiła?
Żona lekarza uważnie czytała nazwy ulic, niektóre udało jej się
zapamiętać, innych nie, jednak w pewnej chwili spostrzegła, że się
zgubiła. Musiałam pomylić drogę pomyślała, zrobiła jedno okrążenie, po
czym następne, ale nie poznawała już ulic, ani sklepów. Zrozpaczona
usiadła na brudnym chodniku pokrytym czarną, błotnistą mazią, czując,
że opuściły ją resztki sił i wybuchnęła płaczem. Sfora śledzących ją
psów zaczęła ostrożnie, acz bez wielkiego zainteresowania obwąchiwać
torby z jedzeniem, tak, jakby dawno minęła pora ich posiłku. Jeden
z czworonogów polizał ją po twarzy, sprawiając wrażenie, jakby całe
jego psie życie polegało na pocieszaniu strapionych. Żona lekarza
pogłaskała go po mokrej sierści, po czym objęła i wybuchnęła głośnym,
histerycznym płaczem. Kiedy wreszcie podniosła spuchnięte od płaczu
oczy, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wyrósł przed nią
wielki plan miasta, który lokalne władze umieściły dla wygody
turystów, mogących w ten sposób sprawdzić, gdzie się znajdują lub
w przyszłości opowiedzieć, gdzie byli. Teraz, gdy wszyscy oślepli,
można by mieć za złe władzom nadmierną rozrzutność,
----------------------------------------------------------------------
12. Autor, tytuł, nazwa.
Kochana Chichi
(...)
Nie chcę powiedzieć, że miasto jest brzydsze od Chiclayo, nie,
wprost przeciwnie. Bo chociaż malusieńkie, to jest wesołe
i sympatyczne, a najpiękniejsze, jasne, to dżungla i wielka Amazonka,
(...)
jedynymi nowoczesnymi i wygodnymi domkami w (nazwa) są albo te
z Kolonii Wojskowej, albo Marynarki, albo Zgrupowania Lotniczego. Te
w mieście są stare, brzydkie, niewygodne. Wzięliśmy domek na ulicy
Sargento Lores, jeden z tych wybudowanych na początku wieku, w czasach
kauczuku, które z tymi fasadami z portugalskich kafelków
i z drewnianymi balkonami są najcudniejsze; fakt, że jest duży
i z okna widać rzekę, ale odpada przy najskromniejszym z Kolonii
Wojskowej.
(...)
Wyobraź sobie, że P. musi chodzić dzień i noc ubrany jak cywil,
(...) I wszystkim musimy wmawiać, że P. jest handlowcem, który
przyjechał do (nazwa) w interesach. (...) Wyobraź sobie Chichi, że
zlecili mu bardzo ważną misję (...) i dlatego nikt nie powinien
wiedzieć, że jest kapitanem.
(...)
nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo P. się zmienił, jeśli chodzi
o sprawy intymne. (...) P. mówi, że to z powodu klimatu, że jakiś
generał już go ostrzegał tam w Limie, że w puszczy mężczyźni
zamieniają się w dynamit.
-----------------------------------------------------------------------
13. Autor,tytuł, nazwa.
Rozpoczął swą przechadzkę przez ulice serca (nazwa). Ulice zmieniały
się. Wszędzie znikał wiktoriański piernik, a na co drugim rogu widać
było w połowie odkryte szkielety nowych, płaskich biurowców. Miasto
gorączkowo chciało się unowocześnić, jakby nagle nawróciło się na
jakąś nową teorię higieny i dowiedziało się, że zdrapanie brudu
z popękanych gargulców i winorośli jest niemożliwe, i dlatego było
zdecydowane wypalić cały krajobraz.
(...)
Restauracja skąpała róg Stanley i St. Catherine światłem, w którym
skóra robiła się żółta i widać było wszystkie żyły. Był to obszerny
lokal z lustrami, zatłoczony jak zawsze. Nie było tam żadnej kobiety.
Breavman zauważył, że wielu mężczyzn używa toniku do włosów: ich
skronie były błyszczące i wilgotne. (...)
Usiadł przy stoliku. Był bardzo spragniony. Pomacał kieszeń. Shell
miała rację. Nie miał dużo pieniędzy.
-----------------------------------------------------------------------
14. Autor, tytuł, nazwisko narratora.
Wszystkie domy w naszej części Wrzeszcza miały tę czerwoną dachówkę,
więc w takie popołudnie jak to, u schyłku lata, kiedy słońce ma
szczególne właściwości, musiało to najciekawiej wyglądać z Bukowej
Górki, pomyślałem, skąd oprócz czerwonych, spadzistych dachów widać
było lotnisko położone już za torami kolejowymi i zatokę z białym
paskiem plaży. Ile razy staliśmy tam, na górze, nasze miasto wydawało
się nam zupełnie inne niż to, w którym żyliśmy na co dzień. Wtedy nie
wiedziałem dlaczego, a dzisiaj, kiedy nie ma już Bukowej Górki, ani W.,
ani tamtego Jelitkowa, dzisiaj myślę, że z góry nie było po prostu
widać brudnych zaśmieconych podwórek, nie opróżnionych śmietników
i całej brzydoty przedmieścia, której symbolem mógłby być szary
i oblepiony kurzem sklep Cyrsona, w którym kupowaliśmy oranżadę
w butelkach nazywanych przez dorosłych krachlami.
-----------------------------------------------------------------------
15. Autor, tytuł, nazwisko postaci oznaczonej inicjałem W.
Konie poderwały się do biegu, jeźdźcy unieśli się w siodłach
i pocwałowali. M. czuła, że jej oszalały rumak szarpie i gryzie
wędzidło. Pęd wzdął płaszcz W. ponad głowami całej kawalkady, płaszcz
ten zaczął przesłaniać cały wieczerniejący nieboskłon. Kiedy na
sekundę czarna opończa odrzucona została na bok, M. nie zwalniając
biegu odwróciła się i zobaczyła, że nie ma już za nimi różnobarwnych
wieżyc, nie ma już od dawna i miasta...
-----------------------------------------------------------------------
> Podtrzymuję dotychczasową tradycję i konkurs jest łatwy.
> Tym razem naprawdę.
Po pierwszym przelocie znam odpowiedzi na 4 pytania (o autora i tytuł,
bo dodatkowe...). W trzech przypadkach - podejrzewam. Wysypki nie
dostałem, po laleczkę z wosku nie sięgam, nie wyję do księżyca...
Czyżby to znaczyło, że konkurs rzeczywiście jest łatwy?
Eee... wtedy znałbym 15/15 odpowiedzi :-)
Jak ostatnio przeczytałem:
"Pamięć człowieka jest manifestacją stanów subiektywnych,
wzbudzanych przez aktywność sieci neuronalnych będących
w permanentnej lecz ukierunkowanej reorganizacji"
No to idę manifestować stany i reorganizować permanentnie w kierunku.
--
AJK (czwarte i dziesiąte, czwarte i dziesiąte... no, przecież znam.
Skądś. Chyba.)
pzdr
TRad
> AJK (czwarte i dziesiąte, czwarte i dziesiąte... no, przecież znam.
> Skądś. Chyba.)
Dziesiate jest tak charakterystyczne (IMHO), ze nie da sie nie rozpoznac,
jesli sie czytalo ;-)
Jesli przy wynikach sie okaze, ze nie czytales, to przeczytaj - koniecznie!
Pozdrawiam
ISIA
> Poniżej zacytowane jest piętnaście opisów miast.
Czy nazwy miast bedace odpowiedziami moga sie powtarzac?
Bo jesli tak, to wysylam, a jesli nie, to musze myslec dalej ;-)
Pozdrawiam
ISIA
Powtarzają się.
pzdr
TRad
Juz i tak wyslalam :-)
Zobaczymy jak beda wyniki.
Pozdrawiam
ISIA
Ja mam mocną nadzieję, że rozpoznałem, chociaż jeszcze nie czytałem.
Leży na stosiku DO PRZECZYTANIA i się na mnie lampi codziennie.
--
Pozdrawiam, Wojciech Setlak
>> AJK (czwarte i dziesiąte, czwarte i dziesiąte... no, przecież znam.
>> Skądś. Chyba.)
>
> Dziesiate jest tak charakterystyczne (IMHO), ze nie da sie nie
> rozpoznac, jesli sie czytalo ;-)
> Jesli przy wynikach sie okaze, ze nie czytales, to przeczytaj
> - koniecznie!
Primo - nie podpowiadaj :-)
Secundo - i tak za późno, bo wysłałem.
Tertio - prawie się wpuściłem w krzaki.
Poza tym grupowcze proszeni są o odsunięcie się od monitorów.
Strzelałem z takim rozrzutem, że ktoś niewinny może oberwać :-)
A i tak w trzech przypadkach padłem. Nie na wznak, więc żyję. :-)
--
AJK
Przeciez nie podpowiadam, skoro juz wyslales ;-)
> A i tak w trzech przypadkach padłem. Nie na wznak, więc żyję. :-)
Tylko w trzech? To niezly jestes! :-)
Pozdrawiam
ISIA
To juz nie kaz mu dluzej czekac, warto :-)
Pozdrawiam
ISIA
>>A i tak w trzech przypadkach padłem. Nie na wznak, więc żyję. :-)
>
>
> Tylko w trzech? To niezly jestes! :-)
No nie żartuj. 11 z 15 to skrajna łatwizna. Żartowałem, że mediana
konkursu wyniesie 40, ale 30 to _każdy_ powienien wyciągnąc.
pzdr
TRad
> No nie żartuj. 11 z 15 to skrajna łatwizna. Żartowałem, że mediana
> konkursu wyniesie 40, ale 30 to _każdy_ powienien wyciągnąc.
Bardzo nieładnie jest tak sobie dworować.
MJ
Michał
Konkurs jest tak łatwy, że aż zdecydowałem się wyjść z ukrycia.
Chociaż być może znowu podnosi głowę hydra luki pokoleniowej. Dla
mnie niektóre z cytowanych książek to oczywistość, tytuły które
każdy szanujący się licealista miał przeczytane. No ale dzisiaj inne
czasy, inne mody literackie.
pzdr
TRad
> Chociaż być może znowu podnosi głowę hydra luki pokoleniowej. Dla
> mnie niektóre z cytowanych książek to oczywistość, tytuły które
> każdy szanujący się licealista miał przeczytane. No ale dzisiaj inne
> czasy, inne mody literackie.
WRRRRRRRRRRRRR
Sigurd (wyjątkowo poważnie)
No coz, widocznie mam pamiec dobra, ale krotka... ;-(
Pozdrawiam
ISIA, ktora byla pewna zaledwie polowy (oprocz pytania nr 1, bo tu bym mogla
startowac w konkursie 'rozpoznaj ksiazke po pierwszym zdaniu' ;-) )
> ISIA, ktora byla pewna zaledwie polowy (oprocz pytania nr 1, bo tu bym mogla
> startowac w konkursie 'rozpoznaj ksiazke po pierwszym zdaniu' ;-) )
Prawda? Niczego bardziej charakterystycznego nie można chyba znaleźć
w całej polskiej literaturze.
pzdr
TRad
"Ogary poszly w las".
"Litwo, Ojczyzno moja" (no, to powiedzmy, prawie poczatek)
Cibor
A przeczytałeś temat wątku?
Ze zrozumieniem?
pzdr
TRad
I owszem,
ale dyskusja jakby zeszla troche z tematu. ISIA
napisala "moglabym startowac w konkursie
'rozpoznaj ksiazke po pierwszym zdaniu'", a Ty napisales,
ze "niczego bardziej charakterystycznego nie można chyba znaleźć
w całej polskiej literaturze.".
Jesli to mialo dotyczyc miasta, to "ja nie jestem pojac
w stanie; waszmosc prawisz zbyt zawilo".
> Ze zrozumieniem?
>
Oj, nie, bo widzisz, ja slabo jezyki znam i jak zobaczylem
"polis", to myslalem, ze chodzi o policje.
A jak policja, to psy goncze. I stad te ogary.
Cibor
>> A i tak w trzech przypadkach padłem. Nie na wznak, więc żyję. :-)
>
> Tylko w trzech? To niezly jestes! :-)
"Ja nie czytam - ja pochłaniam!"
[Obelix, "Wróżbita"]
--
AJK (ale "bo pamięć, bo pamięć nie ta..." śpiewam częściej :-))
> Chociaż być może znowu podnosi głowę hydra luki pokoleniowej. Dla
> mnie niektóre z cytowanych książek to oczywistość, tytuły które
> każdy szanujący się licealista miał przeczytane. No ale dzisiaj
> inne czasy, inne mody literackie.
Oj, Tomku nie porównuj, bo chyba nie bardzo jest jak. Za moich czasów
(piszę "moich", choć pewnie nie tak nam daleko) szanujący się
licealista mógł nie słyszeć o Tolkienie (zielone "Silmarillon"
kupowałem na początku ogólniaka). A dziś? To tylko przykład.
Czasy się zmieniły - nie tylko zmienił się kanon lektur, ale zmienił
się kanon w ogóle. Niektóre książki odeszły w mroki nawet nie dlatego,
że "dzis młodzież...", ale po prostu dlatego, że się zestarzały,
przeminęły, tematyka i sposób jej ujęcia przestały trafiać do
czytelników. Naturalna kolej rzeczy. Zmieniają się czasy, zmienia się
także literatura i - może to najważniejsze - wrażliwość czytelnika,
który wyrasta, dorasta i dojrzewa (także czytelniczo) z zupełnie innych
warunkach, niż czytelnik sprzed 20, 40, 60 lat. A to musi mieć wpływ na
odbiór literatury, zwłaszcza tej z "kanonu".
Kiedyś np. "Czarodziejska góra" była lekturą obowiązkową, trafiała,
przekonywała, robiła wrażenie. Dziś... jestem w stanie zrozumieć ludzi,
którzy po 50-100 stronach ciskają ją w kąt. Sam miałem kiedyś ochotę to
zrobić. Dobrnąłem do końca z trudem. Nie wiem czemu: czasy? wrażliwość?
przebrzmiałe tematy? przebrzmiały sposób ich ujęcia? Nie wiem. Może
wszystko na raz. O, "Dzieje jednego pocisku", czy "Pokolenia Marka
Świdy" - kiedyś kanon granitowy. A dziś? Można, może nawet warto. Ale
już nie _trzeba_.
Korciły mnie inne tytuły, ale konkurs... nie będe podpowiadał :-)
I jeszcze jedno (choć mógłbym wyliczać powody w nieskoczoność): kiedyś
na rynku nie było takiego wyboru. Literatura polska przetrzebiona przez
cenzurę, literatura obca - z różnych względów, także cenzuralnych -
wyselekcjonowana. Pozycji na rynku było o wiele mniej niż teraz i były
_dobierane_. Łatwiej było trafić na rzecz dobrą, łatwiej zapoznać się z
kanonem. O modach już nie wspomnę (choćby na literaturę
południowoamerykańską - bo przecież była to moda)
Popatrz, co dziś dzieje się w księgarniach. Wchodzisz i oczy wypadają
na ladę - tyle tego, kolorowe takie, jedno, drugie, setne wydawnictwo,
reklama tu, reklama tam (żeby jeszcze reklamowany wyłącznie _dobrą_
literaturę). Łatwo przegapić książki dobre, łatwo "nie nadążyć z
czytaniem", łatwo wpaść w
Dzisiejszy "licealista" ma zdecydowanie trudniej. Z tych wszystkich
względów i także dlatego, że teoretycznie powinien "łyknąć" to, co za
kanon uznaje starsze pokolenia, ale także kanon, który powstał w
międzyczasie, także kanon obecnego pokolenia czy dnia dzisiejszego, bo
"na bieżąco" też chciałoby się być.
Ma więcej do przeczytania. A już Boy mówił o takich sytuacjach... nie,
może nie powiem, panie czytają :-)) We "Wspomnieniach gorszycielki"
Krzywickiej można znaleźć ten tekst Boya. Celny nader.
Poza tym... Pewnie nasi rodzice takie same teksty rzucali o nas :-)
A dziadkowie - o rodzicach... itd.
--
AJK (no i nasz nieodłączna towarzyszka... ta... jak jej... no ta, taka
co to człowiek zapomina... No, ona właśnie. Też się zdarza :-))
> "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> wrote in message
> news:c7rkoc$6he$1...@shodan.interia.pl...
>
>>Konrad Ciborowski wrote:
>>
>>
>>>"Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> wrote in message
>>>news:c7rhhh$3b5$1...@shodan.interia.pl...
>>>
>>>
>>>>ISIA wrote:
>>>>
>>>>
>>>>
>>>>>ISIA, ktora byla pewna zaledwie polowy (oprocz pytania nr 1, bo tu bym
>>>
>>>mogla
>>>
>>>
>>>>>startowac w konkursie 'rozpoznaj ksiazke po pierwszym zdaniu' ;-) )
>>>>
>>>>Prawda? Niczego bardziej charakterystycznego nie można chyba znaleźć
>>>>w całej polskiej literaturze.
>>>>
>>>
>>>
>>>"Ogary poszly w las".
>>>"Litwo, Ojczyzno moja" (no, to powiedzmy, prawie poczatek)
>>
>>A przeczytałeś temat wątku?
>
>
> I owszem,
> ale dyskusja jakby zeszla troche z tematu. ISIA
> napisala "moglabym startowac w konkursie
> 'rozpoznaj ksiazke po pierwszym zdaniu'", a Ty napisales,
> ze "niczego bardziej charakterystycznego nie można chyba znaleźć
> w całej polskiej literaturze.".
> Jesli to mialo dotyczyc miasta, to "ja nie jestem pojac
> w stanie; waszmosc prawisz zbyt zawilo".
Zgadza się. Luka pokoleniowa. Wiesz, łańcuch skojarzeń, etc.
>>Ze zrozumieniem?
>
> Oj, nie, bo widzisz, ja slabo jezyki znam i jak zobaczylem
> "polis", to myslalem, ze chodzi o policje.
> A jak policja, to psy goncze. I stad te ogary.
To jest wołacz. O, gary! Z interpunkcją tez masz problemy.
pzdr
TRad
PS I co, będziesz się bawił w HT?
PS2 Jak tam zegar biologiczny po jeździe pod prąd?
CIACH
He, he, jakbym slyszal swoje wlasne dyskusje z TRadem na ten temat.
Kiedy pierwszy raz beztrosko rzucilem przy nim, ze nie slyszalem calej
"ABBEY ROAD" i jakos mnie nie ciagnie sprobowac,
bo prawie nic z tego Beatelsow, co mialem okazje uslyszec mi sie
nie podoba (glownie ze wzgledu na infantylne texty) TRad
sie najezyl i zaserwowal mi swoje danie glowne czyli monolog
o luce pokoleniowej ("Beatelsi to kiedys byl kanon!"),
dzisiejszej mlodziezy i ogolnym staczaniu sie w przepasc
cywilizacji bialego czlowieka.
Az strach mi sie przyznawac, ale zgadzam sie z AJK-iem.
Skoro juz jako przyklad pojawila sie "Czarodziejska gora",
to wyznam, ze na razie tego nie czytalem, bo
poznawanie Manna zaczalem od "Wyznan hochsztaplera
Feliksa Krulla" (czyli od zlego konca jak mnie przekonuja
wielbiciele tegoz autora) i co zrobic "kiedy nie zachwyca".
Naiwne, plytkie, niezdolne wzbudzic we mnie chocby
odrobiny zainteresowania postaciami, problemami etc.
w odroznieniu np. od "Wielkiego Gatsby'ego"
(choc tam tez wydawac by sie moglo, swiat, ktory
powinien byc dla mnie rownie odlegly i malo
mnie obchodzacy).
Owszem, pisze Mann ladnym stylem, ale kudy mu
np. do Prousta czy Rimbauda (tak, wiem, ze Rimbaud
powiesci pisal raczej krotkie, ze nie ma w nich
rozdzialow a i dialogow tez poskapil).
I jakos niespecjalnie wierze, ze
cokolwiek z "Czarodziejskiej gory" mnie chocby tylko zainteresuje.
Kiedys, owszem, przeczytam, ale na razie wole
siegnac po Villona.
A potem w kolejce czeka jeszcze cale mnostwo innych xiazek,
filmow, itp a czasu, cholera, coraz mniej. Wiec
jakos wyrzutow sumienia nie mam - kanon, owszem, ale
bez przesady. Lepiej czytac, to co dobre (
czyli to, co wszyscy tak lubimy np.
"Tajemniczy stwor napastuje Laure", "Powrot
robakow mordercow"...).
Cibor
> "AJK" <to-co-w-...@gazeta.pl> wrote in message
> news:ucqvbvgz...@ajk.cija...
>
>>11-05-2004 o godz. 22:50 Tomasz Radko napisał:
>>
>>
>>>Chociaż być może znowu podnosi głowę hydra luki pokoleniowej. Dla
>>>mnie niektóre z cytowanych książek to oczywistość, tytuły które
>>>każdy szanujący się licealista miał przeczytane. No ale dzisiaj
>>>inne czasy, inne mody literackie.
>>
>>Oj, Tomku nie porównuj, bo chyba nie bardzo jest jak. Za moich czasów
>>(piszę "moich", choć pewnie nie tak nam daleko) szanujący się
>>licealista mógł nie słyszeć o Tolkienie (zielone "Silmarillon"
>>kupowałem na początku ogólniaka). A dziś? To tylko przykład.
>>
>>Czasy się zmieniły - nie tylko zmienił się kanon lektur, ale zmienił
>>się kanon w ogóle.
>
>
> CIACH
>
> He, he, jakbym slyszal swoje wlasne dyskusje z TRadem na ten temat.
> Kiedy pierwszy raz beztrosko rzucilem przy nim, ze nie slyszalem calej
> "ABBEY ROAD" i jakos mnie nie ciagnie sprobowac,
> bo prawie nic z tego Beatelsow, co mialem okazje uslyszec mi sie
> nie podoba (glownie ze wzgledu na infantylne texty) TRad
> sie najezyl i zaserwowal mi swoje danie glowne czyli monolog
> o luce pokoleniowej ("Beatelsi to kiedys byl kanon!"),
> dzisiejszej mlodziezy i ogolnym staczaniu sie w przepasc
> cywilizacji bialego czlowieka.
No bo skoro zdaniem Maximusa muzyka bez głebokodupnego tekstu ma
zerową wartość, świaczy to chyba o upadku wartości i ogolnym
zdziczeniu. OTOH troche się to kłóci z jego uwielbieniem dla grupy,
excuse le mot, Lady Pank.
A Abbey Road genialną płytą jest, i basta.
pzdr
TRad
> No bo skoro zdaniem Maximusa muzyka bez głebokodupnego tekstu ma
> zerową wartość, świaczy to chyba o upadku wartości i ogolnym
> zdziczeniu. OTOH troche się to kłóci z jego uwielbieniem dla grupy,
> excuse le mot, Lady Pank.
O uwielbieniu mozna mowic tylko w przypadku pierwszej
plyty, Mogielnicki nigdy pozniej sie nawet nie zblizyl
do tego poziomu. A potem bylo jak u Sapkowskiego -
im dalej, tym gorzej. Z tym, ze Sapkowski do poziomu
ostatnich produkcji Lady Pank jeszcze nie zszedl,
acz sadzac po tym, co mi mowiles o "Narrenturm"
jest na najlepszej drodze.
Cibor
PS Powinno byc "excusez le mot", bo zwracasz
sie do wszystkich grupowiczow, a nie do mnie
(skoro piszesz o mnie w trzeciej osobie).
Myslalem, ze za Twoich czasow kazdy kulturalny czlowiek
potrafil sklecic najprostsze zdanie po francusku,
ale widze, ze upadek zaczal sie duzo wczesniej.
> "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> wrote in message
> news:c7rq2i$c02$1...@shodan.interia.pl...
>
>
>>No bo skoro zdaniem Maximusa muzyka bez głebokodupnego tekstu ma
>>zerową wartość, świaczy to chyba o upadku wartości i ogolnym
>>zdziczeniu. OTOH troche się to kłóci z jego uwielbieniem dla grupy,
>>excuse le mot, Lady Pank.
>
> O uwielbieniu mozna mowic tylko w przypadku pierwszej
> plyty, Mogielnicki nigdy pozniej sie nawet nie zblizyl
> do tego poziomu.
...a był to poziom rewelacyjny. Przyjrzyjmy sę:
Mogłaś moją być
Kryzysową narzeczoną
Razem ze mną pić
To, co nam tu naważono
^^^^^^^^
Tak jest na _oficjalnej_ stronie Lady Pank.
http://www.lady-pank.com.pl/DYSKO/dysk1.htm
Czyli Mogiel napisał tekst o sprzedaży napojów na wagę.
Pokręciło mi się w głowie
Od wydarzeń i od dat
Niech mi wreszcie ktoś odpowie
Kto zwariował - ja
czy świat
Bardzo głębokie. _Bardzo_. Widac odreagowanie po maturze, a skoro uz
o tym mowa:
Myślisz może, że więcej coś znaczysz
Bo masz rozum, dwie ręce i chęć
Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy
Zaliczona matura na pięć
Chęć - pięć, rewelka.
Jakiś mądry, który życie znał
miał powiedzieć, że...
że nie z każdej mąki choćbyś chciał
zawsze będzie chleb
Nie wystarczy orać, ani siać
gonić resztką sił
Trzeba jeszcze dobry przepis znać,
żeby skutek był,
skutek był
Ech... Wspaniała, dojrzała poezja. I jaka metaforyka! Faktycznie,
jak to sięstało, że reszta świata nie uwielbia pierwszej płyty LP,
nie wiadomo.
pzdr
TRad
> Mogłaś moją być
> Kryzysową narzeczoną
> Razem ze mną pić
> To, co nam tu naważono
> ^^^^^^^^
Za ortografy webmastera chyba Mogiel nie odpowiada.
>
> Tak jest na _oficjalnej_ stronie Lady Pank.
> http://www.lady-pank.com.pl/DYSKO/dysk1.htm
>
> Czyli Mogiel napisał tekst o sprzedaży napojów na wagę.
>
> Pokręciło mi się w głowie
> Od wydarzeń i od dat
> Niech mi wreszcie ktoś odpowie
> Kto zwariował - ja
> czy świat
>
"Pokręciło mi się w głowie" to jest
faktycznie najslabszy fragment tej plyty.
On w zasadzie nie ma nawet textu -
tak na moj gust brakowalo im dziesiatej
piosenki czy cus takie.
> Bardzo głębokie. _Bardzo_. Widac odreagowanie po maturze, a skoro uz
> o tym mowa:
>
> Myślisz może, że więcej coś znaczysz
> Bo masz rozum, dwie ręce i chęć
> Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy
> Zaliczona matura na pięć
>
> Chęć - pięć, rewelka.
Cale "Mniej niz zero" jest znakomite -
metoda wylapywania rymow i stawiania
wykrzyknikow "banal" mozna skasowac
praktycznie co wola, nie tylko
Mogiela, ale nawet giganta jakim byl
Wyspianski. "Wesele" dla mnie
stanowi (bez ironii) wyzyny poezji.
A metoda TRada mozna przeciez tak:
Miales, chamie, zloty rog,
miales, chamie, czapke z pior:
czapke wicher niesie,
rog huka po lesie,
ostal ci sie ino sznur,
niesie - lesie
rewelka
>
> Jakiś mądry, który życie znał
> miał powiedzieć, że...
> że nie z każdej mąki choćbyś chciał
> zawsze będzie chleb
> Nie wystarczy orać, ani siać
> gonić resztką sił
> Trzeba jeszcze dobry przepis znać,
> żeby skutek był,
> skutek był
> Ech... Wspaniała, dojrzała poezja. I jaka metaforyka!
Ech... ci informatycy. Chopcy zerojedynkowcy.
Albo genialne albo debilne. I skala ocen
w zasadzie sie konczy. Teksty Mogiela
z pierwszej plyty sa po prostu dobre, nic
wiecej.
A ze do ich poziomu sie pozniej nie zblizyl nigdy,
to tez fakt.
Uwazaj, bo jak sie zdenerwuje
i odslucham wreszcie te "genialna"
plyte "Abbey Road", to pewnie
bede mial zatrzesienie przykladow
typu "dwa chwyty + perksuja grajaca
jendostajnym bum bum".
Dla mnie EOT, bo to chyba ostani moment.
Jak sie w Polsce grupowicze obudza,
to nie chce miec w skrzynce
miliona listow pytajacych czy nazwe
grupy przeczytalem ze zrozumieniem.
Cibor
> niesie - lesie
>
> rewelka
zdrowie - dowie. Grafoman.
A ten drugi tez nie lepszy: ludem - cudem, powiekę - opiekę.
8-)
MJ
> Chociaż być może znowu podnosi głowę hydra luki pokoleniowej. Dla
> mnie niektóre z cytowanych książek to oczywistość, tytuły które
> każdy szanujący się licealista miał przeczytane.
Obsesje masz jakas z ta luką. Jak ja bylem w liceum, to czesci z tych
ksiazek (jesli dobrze rozpoznaje) w ogole jeszcze nie bylo. A o innych
podyskutujemy, jak sie konkurs skonczy.
MJ
>>Myślisz może, że więcej coś znaczysz
>>Bo masz rozum, dwie ręce i chęć
>>Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy
>>Zaliczona matura na pięć
>>
>>Chęć - pięć, rewelka.
>
>
> Cale "Mniej niz zero" jest znakomite -
> metoda wylapywania rymow i stawiania
> wykrzyknikow "banal" mozna skasowac
> praktycznie co wola,
vide Arystofanes, Zaby, pojedynek Eurypidesa z Sofoklesem i "dodawany
flakonik".
pzdr
arturowaty
> Dla mnie EOT, bo to chyba ostani moment.
> Jak sie w Polsce grupowicze obudza,
> to nie chce miec w skrzynce
> miliona listow pytajacych czy nazwe
> grupy przeczytalem ze zrozumieniem.
E tam, istotą juznetu są oftopiki.
pzdr
TRad
<ciacho>
Cytowanie Ci się chyba zepsuło :D
--
pozdrawiam
Bazyl [ baz...@go2.pl ]
FAQ prk: http://republika.pl/pl_rec_ksiazki/faq.htm
> Konkurs jest tak łatwy, że aż zdecydowałem się wyjść z ukrycia.
Po raz pierwszy postanowiłem odpowiedzieć, ale nie uważam konkursu za łatwy.
> Chociaż być może znowu podnosi głowę hydra luki pokoleniowej. Dla
> mnie niektóre z cytowanych książek to oczywistość, tytuły które
> każdy szanujący się licealista miał przeczytane. No ale dzisiaj inne
> czasy, inne mody literackie.
"Za moich czasów, to..." ;). A może ktoś, tak jak ja, nie był "szanującym
się" licealistą i chadzał swoimi ścieżkami literackimi niekoniecznie
krzyżującymi się z kanonem lektur? A może ktoś, tak jak ja, nie przykłada
szczególnej wagi do nazw własnych? Zanim zacznie się krzyczeć: "O tempora! O
mores!" można poszukac innych wyjaśnień.
ps. A ta "luka pokoleniowa" to jakaś idea fix?
>>Chociaż być może znowu podnosi głowę hydra luki pokoleniowej. Dla
>>mnie niektóre z cytowanych książek to oczywistość, tytuły które
>>każdy szanujący się licealista miał przeczytane. No ale dzisiaj inne
>>czasy, inne mody literackie.
>
> "Za moich czasów, to..." ;).
Oj, tak, tak. Za Moich Czasów Nie Do Pomyślenia.
> A może ktoś, tak jak ja, nie był "szanującym
> się" licealistą i chadzał swoimi ścieżkami literackimi niekoniecznie
> krzyżującymi się z kanonem lektur?
kto Ci powiedział, że ja piszę o kanonie _lektur_? IIRC z
cytowanych książek _żadna_ nie była lekturą ZMC.
> A może ktoś, tak jak ja, nie przykłada
> szczególnej wagi do nazw własnych?
ZMCNDP ;)
> Zanim zacznie się krzyczeć: "O tempora! O
> mores!" można poszukac innych wyjaśnień.
> ps. A ta "luka pokoleniowa" to jakaś idea fix?
Żadna tam ideja fiks. Szczera prawda.
pzdr
TRad
> Oj, tak, tak. Za Moich Czasów Nie Do Pomyślenia.
>
> > A może ktoś, tak jak ja, nie był "szanującym
> > się" licealistą i chadzał swoimi ścieżkami literackimi niekoniecznie
> > krzyżującymi się z kanonem lektur?
>
> kto Ci powiedział, że ja piszę o kanonie _lektur_? IIRC z
> cytowanych książek _żadna_ nie była lekturą ZMC.
>
A propos 'Nie Do Pomyslenia' i lektur, to w ostatniej Polityce
jest artykulik "Szkola w oslej lawce", biadajacy jak to polska szkola
wolno zmienia i nie nadaza za wymogami nowoczesnego spoleczenstwa, jest
nudna, po staremu przeladowana przedmiotami. Cytowane sa rozne
wypowiedzi, m.in. taka, licealistki:
"Na lekcjach polskiego norma byly sprawdziany ze znajomosci lektur.
Trzeba bylo wiedziec na jakiej zastawie jadaja w "Panu Tadeuszu" albo
jakie rosliny opisala Orzeszkowa w arcynudnym "Nad Niemnem". Jakby to
mialo jakies znaczenie. Dziwnie tez motywowano do przeczytania tych
beznadziejnych "Chlopow". Pani powiedziala, ze im wiecej przeczytamy
tomow, tym lepsza bedzie ocena". itd.
No wiec, to co sie tu uprawia przy pomocy tych nuuudnych 'konkursow', to
wypisz wymaluj. Czy to ma jakies znaczenie po jakim miescie petal sie
Grenouille? ;). Albo z kim sie zakladal Ciamciara? nuuuda.
Chyba jestem potwornie zaprzeszla, bo uwazam, ze jak ktos nie
jest w stanie przeczytac lektur, niewazne jakich (chociaz np. "Chlopow"
uwazam za arcydzielo) , bo go nuuudza, to nie musi maltretowac sie nauka
w szkole.
I nawet juz nie chodzi o obowiazkowy kanon wiedzy z jakiejs dziedziny,
po prostu jak ktos nie jest zdolny do pewnego wysilku umyslowego, to po
diabla mu szkola, egzaminy, jakies papierki
ukonczenia, sugerujace, ze cos umie i potrafi. Chyba, zeby potem do
parlamentu startowal. Wlasnie przeczytalam, ze nasze dzielne poslanki
Beger i Hojarska zdaja dzis mature.
M.M.
Tym, którzy chcą wziąć w nim udział, zostało ostatnie 48 godzin, żeby
to zrobić.
Zainteresowanych przebiegiem konkursu informuję, że:
- do tej pory dostałem kilkanaście odpowiedzi,
- pojawił się lider, któremu dotrąd nikt nie był w stanie zagrozić
i cały czas utrzymuje kilkupunktową przewagę nad następnym
uczestnikiem,
- lider nie zdobył maksymalnej liczby punktów, nadal więc każdy może
wygrać.
Jeżeli ktoś wysłał odpowiedź, a nie dostał mailem potwierdzenia, że
dotarły proszę, aby dał znać na adres: mailto:konku...@o2.pl.
Sigurd, czy mógłbyś podać inny mail. Polisharea nie przyjmuje moich
maili - brak uwierzytelnienia SMTP. Oszczędzisz mi w ten sposób
zakładania konta tylko po to, aby wysłać Ci punktację.
Pozdrawiam i czekam na kolejnych uczestników
Zenon Grodzki
> A propos 'Nie Do Pomyslenia' i lektur, to w ostatniej Polityce
> jest artykulik "Szkola w oslej lawce", biadajacy jak to polska szkola
> wolno zmienia i nie nadaza za wymogami nowoczesnego spoleczenstwa, jest
> nudna, po staremu przeladowana przedmiotami. Cytowane sa rozne
> wypowiedzi, m.in. taka, licealistki:
> "Na lekcjach polskiego norma byly sprawdziany ze znajomosci lektur.
> Trzeba bylo wiedziec na jakiej zastawie jadaja w "Panu Tadeuszu" albo
> jakie rosliny opisala Orzeszkowa w arcynudnym "Nad Niemnem". Jakby to
> mialo jakies znaczenie. Dziwnie tez motywowano do przeczytania tych
> beznadziejnych "Chlopow". Pani powiedziala, ze im wiecej przeczytamy
> tomow, tym lepsza bedzie ocena". itd.
Wiesz, to jest głupie. Ale z drugiej strony: co ma zrobić biedny
belfer jeżeli podejrzewa, że jego dzieciarnia zadowala się brykami?
Oczywiście pozostaje kwestią otwartą, czy lekarstwo nie jest gorsze
od choroby. Dzieci zmuszane do zapamiętywania takich dupereli
znienawidzą klasykę na zawsze. Trudna sprawa.
> No wiec, to co sie tu uprawia przy pomocy tych nuuudnych 'konkursow', to
> wypisz wymaluj. Czy to ma jakies znaczenie po jakim miescie petal sie
> Grenouille? ;). Albo z kim sie zakladal Ciamciara? nuuuda.
> Chyba jestem potwornie zaprzeszla, bo uwazam, ze jak ktos nie
> jest w stanie przeczytac lektur, niewazne jakich (chociaz np. "Chlopow"
> uwazam za arcydzielo) , bo go nuuudza, to nie musi maltretowac sie nauka
> w szkole.
Ja się zgadzam (i często mówie to puiblicznie), że nauka w szkole
nie powinna byc przymusowa. "Z niewolnika nie ma robotnika".
Ostatecznie do zamiatania ulic 13-letnia edukacja nie jest potrzebna.
> I nawet juz nie chodzi o obowiazkowy kanon wiedzy z jakiejs dziedziny,
> po prostu jak ktos nie jest zdolny do pewnego wysilku umyslowego, to po
> diabla mu szkola, egzaminy, jakies papierki
> ukonczenia, sugerujace, ze cos umie i potrafi.
Że zacytuję kol.Sokoła (też cytującego zresztą)
"Nie jest ważne, co się żuje, byle szczęki pracowały"
pzdr
TRad
Maria Miller wrote:
> "Na lekcjach polskiego norma byly sprawdziany ze znajomosci lektur.
> Trzeba bylo wiedziec na jakiej zastawie jadaja w "Panu Tadeuszu" albo
> jakie rosliny opisala Orzeszkowa w arcynudnym "Nad Niemnem". Jakby to
> mialo jakies znaczenie. Dziwnie tez motywowano do przeczytania tych
> beznadziejnych "Chlopow". Pani powiedziala, ze im wiecej przeczytamy
> tomow, tym lepsza bedzie ocena". itd.
>
U mnie na sprawdzianie ze znajomosci ,,Pana Tadeusza'' (sprawdzian byl przed
omawianiem go, a nie po) bylo m.in. pytanie ,,jakiego koloru suknie miala
Telimena na balu?'' Pamietasz? Bo jesli nie, to znaczy, ze nie czytalas?
Rozumiem, ze wg Ciebie wlasnie takie pytania maja sens. Niewatpliwie jest to
najistotniejsze w tym utworze.
Th.
>> "Na lekcjach polskiego norma byly sprawdziany ze znajomosci lektur.
>> Trzeba bylo wiedziec na jakiej zastawie jadaja w "Panu Tadeuszu" albo
>> jakie rosliny opisala Orzeszkowa w arcynudnym "Nad Niemnem". Jakby to
>> mialo jakies znaczenie. Dziwnie tez motywowano do przeczytania tych
>> beznadziejnych "Chlopow". Pani powiedziala, ze im wiecej przeczytamy
>> tomow, tym lepsza bedzie ocena". itd.
>
> Wiesz, to jest głupie. Ale z drugiej strony: co ma zrobić biedny
> belfer jeżeli podejrzewa, że jego dzieciarnia zadowala się brykami?
> Oczywiście pozostaje kwestią otwartą, czy lekarstwo nie jest gorsze od
> choroby. Dzieci zmuszane do zapamiętywania takich dupereli znienawidzą
> klasykę na zawsze. Trudna sprawa.
Ale ja wszystkie ww. dziela przeczytalem ze szczerym zainteresowaniem,
a na powyzsze pytania (o zastawe i rosliny) ani wtedy ani teraz
odpowiedzi nie znam.
I co teraz?
MJ
I fajnie. I tak powinno być. NB ja Pana Tadeusza przeczytałem ze
smakiem dopiero gdy przestał być lekturą. Pytanie brzmi: czy warto
zmuszać bidnych uczniów do czytania czegoś, co przysparza im wiele
cierpień, i sprawdzać rzetelnośc wykonania wspomnianymi drastycznymi
metodami? Bo nie oszukujmy się, dla większości populaci szkoła jest
jedynym miejscem, w ktorym mają szansę z klasyką się zetknąć. Ale
czy warto?
pzdr
TRad
>
> U mnie na sprawdzianie ze znajomosci ,,Pana Tadeusza'' (sprawdzian byl przed
> omawianiem go, a nie po) bylo m.in. pytanie ,,jakiego koloru suknie miala
> Telimena na balu?'' Pamietasz? Bo jesli nie, to znaczy, ze nie czytalas?
> Rozumiem, ze wg Ciebie wlasnie takie pytania maja sens. Niewatpliwie jest to
> najistotniejsze w tym utworze.
>
Zle rozumiesz. Zacytowalam wypowiedz licealistki.
Telimena miala suknie rozowa, jedwabna, jesli chodzi o scene
jej pierwszego "wejscia". No i co? glupio Ci? ;)
Nie, takie pytania maja sens w przypadku zacieklych milosnikow
jakiegos utworu literackiego (np. Jezycjady) czy uczestnikow
konkursu, czy innych oszolomow czytelniczych (sa tacy).
W przypadku sprawdzianow szkolnych, chodzi pewnie o to, ze uczniowie nie
czytaja oryginalnych utworow, tylko kretynskie bryki, a szczegolowe
pytania maja sprawdzic doglebna znajomosc utworu.
A moze nauczyciele ludza sie, ze w ten sposob zaciekawia jakos swoich
uczniow i zacheca do lektury (hahaha).
Chodzilo mi o co innego, jesli ktos uwaza, ze szkola to ma byc cykl
lekkich, przyjemnych, zajmujacych zabaw, nie jest w stanie
przeczytac podstawowych osiagniec rodzimej i zagranicznej literatury, to
nie musi do tejze szkoly uczeszczac. "Nad Niemnem" - nuudne, "Chlopi" -
beznadziejni, "Pan Tadeusz" - nuuuda. A wiec
lektura zapewne ma sie ograniczyc do Harry Pottera.
Ale lektura to nie musi byc przyjemne zajecie (zreszta kazdy obowiazek z
zalozenia przyjemny nie jest).
Szkola nie ma zmusic do polubienia czytania, tylko ma
m.in. przekazac wiedze o historii literatury.
Lansowano juz w ramach 'unowoczesniania' szkoly poglad, ze glownym
zadaniem ma byc nauka pisania CV i listow motywacyjnych.
Teraz juz to sie krytykuje, ale za to zada nauczenia prowadzenia
malego czy tam sredniego biznesu.
Smieszy mnie poglad, ze szkola jakams cudem przemieni leni i matolow w
zdolnych, inteligentnych, potrafiacych samodzielnie myslec mlodych
ludzi. C nie znaczy, ze uwazam, ze polska szkola jest cudowna i zadne
reformy nie sa jej potrzebne,
M.M.
> Ale ja wszystkie ww. dziela przeczytalem ze szczerym zainteresowaniem,
> a na powyzsze pytania (o zastawe i rosliny) ani wtedy ani teraz
> odpowiedzi nie znam.
>
> I co teraz?
>
No co, tylek mokry, za przeproszeniem ;).
Roslin to ja tez nie pamietam. Z zastawy tylko serwis do deserow.
Ale moze np. pamietasz z jakiego sukna mial kurtke pan Podbipieta?
M.M.
Świebodzińskiego. To wszyscy wiedzą. No w kazdym razie wszyscy,
ktorzy czytują Wańkowicza :)
pzdr
TRad
> Theli wrote:
>
>
>>U mnie na sprawdzianie ze znajomosci ,,Pana Tadeusza'' (sprawdzian byl przed
>>omawianiem go, a nie po) bylo m.in. pytanie ,,jakiego koloru suknie miala
>>Telimena na balu?'' Pamietasz? Bo jesli nie, to znaczy, ze nie czytalas?
>>Rozumiem, ze wg Ciebie wlasnie takie pytania maja sens. Niewatpliwie jest to
>>najistotniejsze w tym utworze.
>>
>
>
> Zle rozumiesz. Zacytowalam wypowiedz licealistki.
Widac nic sie od czasow mojej matury nie zmienilo.
> Telimena miala suknie rozowa, jedwabna, jesli chodzi o scene
> jej pierwszego "wejscia". No i co? glupio Ci? ;)
Nie :) Mam Cie przepytac z innych dziedzin? :)
> W przypadku sprawdzianow szkolnych, chodzi pewnie o to, ze uczniowie nie
> czytaja oryginalnych utworow, tylko kretynskie bryki, a szczegolowe
> pytania maja sprawdzic doglebna znajomosc utworu.
Zeby to sprawdzic, wystarczy, ze nauczyciel przez moment porozmawia z
uczniem o ksiazce, bardzo latwo jest zadac nie az tak szczegolowe
pytanie, by sprawdzic, czy czytal bryk czy ksiazke.
> A moze nauczyciele ludza sie, ze w ten sposob zaciekawia jakos swoich
> uczniow i zacheca do lektury (hahaha).
dolaczam sie hahaha
> Chodzilo mi o co innego, jesli ktos uwaza, ze szkola to ma byc cykl
> lekkich, przyjemnych, zajmujacych zabaw, nie jest w stanie
> przeczytac podstawowych osiagniec rodzimej i zagranicznej literatury, to
> nie musi do tejze szkoly uczeszczac. "Nad Niemnem" - nuudne, "Chlopi" -
> beznadziejni, "Pan Tadeusz" - nuuuda. A wiec
> lektura zapewne ma sie ograniczyc do Harry Pottera.
> Ale lektura to nie musi byc przyjemne zajecie (zreszta kazdy obowiazek z
> zalozenia przyjemny nie jest).
Doskanale Cie rozumiem, mialam okazje kiedy uczyc biologow (w wiekszosci
po klasach humanistycznych) matematyki. Pierszwy cel: matma nie jest
taka straszna na jaka wyglada osiagnalam powiedzmy w 50%. Na wiecej nie
starczylo czasu.
> Szkola nie ma zmusic do polubienia czytania, tylko ma
> m.in. przekazac wiedze o historii literatury.
Lepiej, zeby zaczac od lubienia. Zauwaz o ile latwiej jest uczyc sie
rzeczy, ktore interesuja. Same fakty to mozna sobie w ksiazkach
przeczytac (a i tak szybko ulatuja z pamieci), trzeba miec tylko ochote
po nie siegnac.
Th.
>> W przypadku sprawdzianow szkolnych, chodzi pewnie o to, ze uczniowie nie
>> czytaja oryginalnych utworow, tylko kretynskie bryki, a szczegolowe
>> pytania maja sprawdzic doglebna znajomosc utworu.
>
> Zeby to sprawdzic, wystarczy, ze nauczyciel przez moment porozmawia z
> uczniem o ksiazce, bardzo latwo jest zadac nie az tak szczegolowe
> pytanie, by sprawdzic, czy czytal bryk czy ksiazke.
Załóżmy, że z każdym rozmawia 4 minuty. Razy 30 osób w klasie. 3
lekcje. Na samo sprawdzanie, czy klasa książkę przeczytała. A bez
tego nie bardzo jest sens bawić się w analizę. Niestety, niestety,
nauczyciele są zmuszani do metod drakońskich. I lepiej bez
prywatyzacji szkolnictwa, zniesienia przymusu edukacyjnego i
likwidacji MinEdu nie będzie.
pzdr
TRad
He he... to samo mi pierwsze przyszlo na mysl jak przeczytalam post Tomasza
;-)
Pozdrawiam
ISIA
>> Zeby to sprawdzic, wystarczy, ze nauczyciel przez moment porozmawia z
>> uczniem o ksiazce, bardzo latwo jest zadac nie az tak szczegolowe
>> pytanie, by sprawdzic, czy czytal bryk czy ksiazke.
>
>
> Załóżmy, że z każdym rozmawia 4 minuty. Razy 30 osób w klasie. 3 lekcje.
> Na samo sprawdzanie, czy klasa książkę przeczytała. A bez tego nie
> bardzo jest sens bawić się w analizę. Niestety, niestety, nauczyciele są
> zmuszani do metod drakońskich. I lepiej bez prywatyzacji szkolnictwa,
> zniesienia przymusu edukacyjnego i likwidacji MinEdu nie będzie.
Nie musi pytac wszystkich, w kazdej klasie jest przynajmniej kilka osob,
ktore czytaja lektury, wiec im mozna odpuscic, a czy reszta czytala i
tak wyjdzie w trakcie lekcji. Do tego mozna zadac zadanie domowe, gdzie
swoje zdanie trzeba bedzie popierac cytatami z ksiazki. Kto czyta tylko
bryki raczej sobie z tym nie poradzi.
Th.
> Dnia 2004-05-12 19:07, Użytkownik Tomasz Radko napisał:
>
>>> Zeby to sprawdzic, wystarczy, ze nauczyciel przez moment porozmawia z
>>> uczniem o ksiazce, bardzo latwo jest zadac nie az tak szczegolowe
>>> pytanie, by sprawdzic, czy czytal bryk czy ksiazke.
>>
>>
>>
>> Załóżmy, że z każdym rozmawia 4 minuty. Razy 30 osób w klasie. 3
>> lekcje. Na samo sprawdzanie, czy klasa książkę przeczytała. A bez tego
>> nie bardzo jest sens bawić się w analizę. Niestety, niestety,
>> nauczyciele są zmuszani do metod drakońskich. I lepiej bez
>> prywatyzacji szkolnictwa, zniesienia przymusu edukacyjnego i
>> likwidacji MinEdu nie będzie.
>
> Nie musi pytac wszystkich, w kazdej klasie jest przynajmniej kilka osob,
> ktore czytaja lektury, wiec im mozna odpuscic, a czy reszta czytala i
> tak wyjdzie w trakcie lekcji.
Nie wyjdzie. Nawet średnio inteligentny uczeń potrafi analizować
nieprzeczytaną lekturę. Bez trudu.
> Do tego mozna zadac zadanie domowe, gdzie
> swoje zdanie trzeba bedzie popierac cytatami z ksiazki. Kto czyta tylko
> bryki raczej sobie z tym nie poradzi.
Poradzi. Np. spyta na prk ;)
pzdr
TRad
Tomasz Radko wrote:
>
> > Do tego mozna zadac zadanie domowe, gdzie
> > swoje zdanie trzeba bedzie popierac cytatami z ksiazki. Kto czyta tylko
> > bryki raczej sobie z tym nie poradzi.
>
> Poradzi. Np. spyta na prk ;)
>
Ale to jako podjety dodatkowy wysilek, tez sie liczy :) a nawet na prk tak za
nic przeciez nie streszcza sie lektur leniwym licealistom. :)
Th.
Ale jeżeli kutluralnie spyta o cytat popieraący przyjętą tezę?
Tak na marginesie: są pytania o treść i pytania o treść. Jeżeli
uczeń spytany o imię Bohuna odpowie: on nie ma imienia, to co prawda
est to sprzeczne ze stanem faktycznym, ale IMO dopuszczalne. W końcu
trzeba przeczytać OiM żeby wiedzieć, iż do Bohuna nikt (prawie)
nie mówi "Jurku".
Znaoma polonistka opowiedziała mi kiedyś dwa świetne IMO pytania z
Potopou i z Chłopów. Jakie straty poniósł Zamość podczas oblężenia
(czy ktokolwiek może tego nie pamiętać?) i jak Reymont opisuje
dożynki. I takie pytania są IMO w porządku.
pzdr
TRad
Tomasz Radko wrote:
>
>
> Tak na marginesie: są pytania o treść i pytania o treść. Jeżeli
> uczeń spytany o imię Bohuna odpowie: on nie ma imienia, to co prawda
> est to sprzeczne ze stanem faktycznym, ale IMO dopuszczalne. W końcu
> trzeba przeczytać OiM żeby wiedzieć, iż do Bohuna nikt (prawie)
> nie mówi "Jurku".
A jesli nauczyciel spyta o imie kotki Zosi ? Wtedy obserwacja twarzy ucznia
wystraczy, zeby wiedziec ,czy czytal czy nie :)
Th.
Wlasciwie konkursy analogiczne do tych jak tutaj na grupie moglyby
posluzyc do sprawdzenia "przeczytania". Wydrukowac, rozdac, zebrac po 10
minutach ... :-)
pzdr
arturowaty
arturowaty wrote:
>
> Wlasciwie konkursy analogiczne do tych jak tutaj na grupie moglyby
> posluzyc do sprawdzenia "przeczytania". Wydrukowac, rozdac, zebrac po 10
> minutach ... :-)
Z ta roznica, ze konukrsy na grupie sa nieobowiazkowe i dla maniakow (w
pozytywnym sensie oczywiscie), a szkola ogolnoksztalcaca ma ksztalcic
,,ogolnie''.
Th.
> Lepiej, zeby zaczac od lubienia. Zauwaz o ile latwiej jest uczyc sie
> rzeczy, ktore interesuja. Same fakty to mozna sobie w ksiazkach
> przeczytac (a i tak szybko ulatuja z pamieci), trzeba miec tylko ochote
> po nie siegnac.
Teoretycznie masz racje, tylko, ze wg mnie w liceum to juz grubo
za pozno. Zaciekawiac, zainteresowac to mozna probowac dzieci
w podstawowce, ewentualnie. Probowac wyrabiac nawyk czytania w wieku
licealnym?
M.M.
> Z ta roznica, ze konukrsy na grupie sa nieobowiazkowe i dla maniakow (w
> pozytywnym sensie oczywiscie), a szkola ogolnoksztalcaca ma ksztalcic ,,ogolnie''.
>
A co rozumiesz przez to "ogolnie" ?
M.M.
>Znaoma polonistka opowiedziała mi kiedyś dwa świetne IMO pytania z
>Potopou i z Chłopów. Jakie straty poniósł Zamość podczas oblężenia
>(czy ktokolwiek może tego nie pamiętać?) i jak Reymont opisuje
"Strzelajcie jeszcze tydzień, to może zabijecie i drugą"? Gdyby nie to zdanie,
nie przypomniałbym sobie poprzedniego, w którym była mowa o stratach.
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested. -- Heinlein H
> WRRRRRRRRRRRRR
>
> Sigurd (wyjątkowo poważnie)
Wyjątkowo się z Tobą zgodzę.
Daga [która tylko 3 wie na 100%, chociaż większość czytała, kilka
podejrzewa, ale podejrzewane się nie liczą, więc znowu sobie
odpuści. ;> A kiedy z poezji przepytacie?]
--
FAQ prk: http://republika.pl/pl_rec_ksiazki/faq.htm
Strona domowa prk: http://republika.pl/pl_rec_ksiazki/
Moja: http://www.modus-vivendi.w.pl
Jak jakiś konkurs wygram, to mam już zrobiony konkurs poetycki ;-)
Sigurd
> podejrzewa, ale podejrzewane się nie liczą, więc znowu sobie
> odpuści.
Liczą się, liczą! A najbardziej liczy się udział. Strzelaj!
MJ
Dla mnie na przykład podejrzewae liczą się najbardziej. Żadna
satysfakcja: wiedzieć. Nie wiedzieć, i domyśleć się - to dopiero
zabawa! Tak w tym konkursie mam z #4 - i częściowo z #6. A do
pewnego stopnia i z #14, bo co prawda nigdy nie czytałem, ale chyba
jednak wiem, skąd ten cytat.
pzdr
TRad
Rzeczy niemozliwe wykonuje od reki... ;-)
Przeczytalam Trylogie z musu w czasach szkolnych, uwazam (IMHO, IMHO,
IMVHO), ze jest przerazliwie nudna i prawie kompletnie nic z ksiazek nie
pamietam (moze spalam w trakcie czytania? ;-) ).
Zeby bylo smieszniej 'Szkice weglem' tegoz samego autora byly dla mnie
lektura fasynujaca, a 'Quo vadis' to juz w ogole milosc mojej mlodosci.
Niestety, dalo sie zaobserwowac zadziwiajace zjawisko, ze moja polonistka z
kazdego pisarza wybierala do omawiania pozycje najmniej mnie interesujace
:-( No ale DGCC.
Pozdrawiam
ISIA
>> WRRRRRRRRRRRRR
>>
>> Sigurd (wyjątkowo poważnie)
>
> Wyjątkowo się z Tobą zgodzę.
>
> Daga [która tylko 3 wie na 100%, chociaż większość czytała, kilka
> podejrzewa, ale podejrzewane się nie liczą, więc znowu sobie
> odpuści. ;> A kiedy z poezji przepytacie?]
Eee tam... Podejrzewane licza się jak najbardziej. Wiesz, jaka radocha,
kiedy człowiek trafi jednak? Albo domysły: "jakimi drogami chodzą moje
skojarzenia?", kiedy nie trafi? :-))
Poezja? Świetny pomysł. Daga, do roboty, układaj!
Obiecuję, że wezmę udział, nawet jeśli nie będę znał odpowiedzi :-)
--
AJK (a tomiki z półki zanuciły: "Czy nas jeszcze pamiętasz?")
Tak, wlasciwie powinienem skomentowac TRada a nie ciebie. Pytania sa
dwa, jedno to czy, drugie to jak. Na temat "czy" sie nie wypowiadam,
natomiast jezeli odpowiedz jest pozytywna (czyli lektury maja byc), to
cala kwestia sprowadza sie do skutecznego i efektywnego sprawdzenia.
Podanie absurdalnego rozwiazania na pytanie "jak" jako argumentu
przeciwko "czy" sensu wielkiego nie ma.
Dlatego sugerowalem rozwiazanie typu konkurs z grupy. Nauczyciel
musialby troche posiedziec (przygotowanie), ale sam sprawdzian bylby
prosty w formie. Bryki podaja "odpowiedzi na pytania nauczyciela", czyli
mowia co uczen ma myslec na dany temat, nie potrafia jednak przekazac
"rytmu" ksiazki. W konkursach (dyskusje na grupie) czesto ludzie pisza:
to brzmialo jak X. I wlasnie to jest najlatwiejsze do sprawdzenia.
Konkurs na grupie obejmuje jednak cala literature, "konkurs" w szkole
obejmowalby tylko - z zalozenia - lektury. Wiec nie musialby byc dla
maniakow.
Co do ksztalcenia ogolnego - ze mna bylo podobnie jak z TRadem, lektura
sporo tracila jako ksiazka. Dopiero pozniej jej wartosc wzrastala. Moj
sztandarowy przyklad to "Jesien Sredniowiecza" J. Huzingi. IMHO wynika
to stad, ze dojrzewanie - czyli okres szkolny - to ten czas w ktorym
postawa czlowieka ksztaltuje sie w opozycji wobec wszystkiego co
zastane. Mlody czlowiek jest "na nie" z zalozenia, i, jak czytalem,
sporo biologow twierdzi ze to normalna, naturalna i najskuteczniejsza
strategia zyciowa dla nowego osobnika. Wiec bez wzgledu na to jak
atrakcyjnymi uczynimy zestaw lektur, beda one negatywnie przyjete nie
dlatego ze cos jest z nimi nie tak, ale dlatego ze jestesmy ludzmi i tak
sie zachowujemy.
I z innej beczki - czytalem, ze umieszczenie w spisie lektur dla
wspolczesnego pisarza to wspaniala rzecz - naklad zwieksza sie wyraznie.
Jest sie wiec o co bic.
pzdr
arturowaty
Maria Miller wrote:
>
>
> A co rozumiesz przez to "ogolnie" ?
>
,,wszechstronnie'', ale niekoniecznie ,,doglebnie''
Th.
Na początek deklaracja. Nie miałem zamiaru robić testu dla
supererudytów. Chciałem tylko, przy okazji zabawy, przypomnieć kilka
tytułów, tym, którzy czytali, a tym, którzy nie czytali, zwrócić na
nie uwagę.
Maile z wynikami rozesłałem. Gdyby okazało się, że nie dotarły, proszę
monitować. Do jutra (czyli soboty), do 15.10 czekam na reklamacje. Po
wyjaśnieniu ewentualnych wątpliwości wysyłam wyniki na grupę.
Teraz jeszcze lista uczestników, a potem już odpowiedzi.
W konkursie ostatecznie wzięło udział 19 osób. Oto ich lista
w kolejności pojawiania się maili:
Szymon Sokół
Grzegorz Bednarczyk
Tomasz Konatkowski
Wojciech Setlak
Tomasz Radko
ISIA
AJK
Monika Wandzel
Monikas
Patrycja Jabłońska
Mirosław Chojnacki
Tomasz Brzeziński
Bazyl
Ania Ladorucka
Jan Rudziński
Srebrna
Anita Korzeniowska (drugi mail, nie mam pojęcia dlaczego pierwszy nie dotarł)
Michał Jankowski
Cezar Thanatos Matkowski
A w konkursie posłużyłem się następującymi tytułami:
1. Autor, tytuł, nazwa.
Władysław St. Reymont ,,Ziemia obiecana'', Łódź
Wiadomo dlaczego. Świetnie sprawdziło się jako apetizer.
19 odpowiedzi, 17 za 3 punkty. W dwu przypadkach tylko miasto.
Przyznam się, że strzał w Żeromskiego lekko wzburzył mój lokalny
patriotyzm.
2. Autor, tytuł, jak nazywano muzyka.
Andrzej Makowiecki ,,Powrót wabiszczura'', Płowy
Autor łódzki, więc to był po części powód, żeby się pojawił.
Książka dziwna i odmienna od tego, co wtedy wydawano. Była nawet
ekranizacja, ale nieudana. Potem Makowiecki zajął się pisaniem
skandalizujących powieści z kluczem, a to daje tylko chwilową
popularność. Teraz chyba przepadł gdzieś w mroku dziejów.
Nikt nie odgadł. Ale walczyliście i to mi się najbardziej podobało.
Strzały były rozmaite. Pojawił się Oran z ,,Dżumy'', ,,Pod wulkanem"
Lowry'ego, ,,Witajcie w Ciężkich Czasach'' Doctorowa i skojarzenie
z Richardem Feynmanem. Z autorów Coetzee, Toni Morrison, Marquez.
3. Autor, tytuł, nazwa
Janusz A. Zajdel ,,Limes inferior'', Argoland
Jak ktoś napisał ,,Klucz zdradza wszystko'', ale nie każdemu.
13 odpowiedzi, 12 prawidłowych, 10 pełnych, w dwu przypadkach błędna
nazwa miasta, jedna odpowiedź nieprawidłowa : H. Harrison ,,Stalowy
szczur".
4. Autor, tytuł zbioru opowiadań i nazwa
Jan Himilsbach ,,Przepychanka'', Mińsk Mazowiecki
Niereprezentatywny fragment niereprezentatywnego opowiadania, bo
inne to głównie ciekawe obrazki obyczajowe, ale miałem nadzieję, że
charakterystyczne nazwiska Was naprowadzą.
Nikt nie podał prawidłowego tytułu. Wyszły dwa zbiory opowiadań:
jeden zatytułowany ,,Monidło'' w 1967 r. (i ten właśnie
wskazywaliście) i ,,Przepychanka'' w 1974 (i to była prawidłowa
odpowiedź) oraz osobno jedno dłuższe opowiadanie, bo chyba jednak
nie powieść, pod tytułem ,,Uśmiech sołtysa'' bodajże. Dobierając
cytat nie kierowałem się złośliwością, czy chęcią wywiedzenia Was
w pole. Po prostu dopiero w ,,Przepychance'' znalazłem porządny opis
miasta. Poza tym w moim wydaniu są oba zbiory opowiadań w jednym
woluminie, więc ja nie mam rozterek - mniej znane, bardziej znane,
bo kiedy patrzę na półkę widzę oba tytuły na grzbiecie.
8 osób zdecydowało się odpowiedzieć. 5 razy poprawne nazwisko
i miasto, raz tylko nazwisko. Jako alternatywa pojawiało się
nazwisko Marka Nowakowskiego, raz Hłasko. Poza tym nazwy kilku
podwarszawskich miejscowości.
A teraz dwie wizje przyszłości, rozgrywające się w tym samym miejscu.
5. Autor, tytuł, nazwa.
George Orwell ,,Rok 1984'', Londyn
17 odpowiedzi, 14 pełnych, 3 bez nazwy miasta.
6. Autor, tytuł, nazwa
Aldous Huxley ,,Nowy wspaniały świat'', Londyn
15 odpowiedzi, 11 pełnych, 3 razy autor i tytuł, raz tylko miasto.
Strzał w Philipa K. Dicka.
7. Autor, tytuł, miasto.
James Clavell ,,Tai-pan'', Victoria
Clavell pojawił się z powodu tego właśnie zacytowanego fragmentu,
świetnie pasującego do tematyki, bo widzimy nawet nie narodziny
miasta, ale właściwie etap wcześniejszy.
Spodziewałem się, że Victoria będzie Wam się mylić z pierwszym
miastem na wyspie, tym wybudowanym w Szczęśliwej Dolinie, czyli
Queen's Town, a okazało się, że strzały padały w inne strony i to
rozmaite inne strony.
3 osoby podały pełną odpowiedź, 6 autora i tytuł, 1 tylko autora.
8. Autor, tytuł, nazwa.
Gabriel Garcia Marquez ,,Sto lat samotności'', Macondo
Zastrzegałem się, co prawda, że lista będzie niekompletna, ale tego
miasta nie mogło zabraknąć.
9 osób odpowiedziało na to pytanie. Wszystkie odpowiedzi za 3 punkty.
9. Autor, tytuł, nazwa.
Kurt Vonnegut jr. ,,Rzeźnia nr 5'', Drezno
Vonneguta znacie. Pewnie rzeźnia w cytowanym fragmencie ,,zdradziła
wszystko''. Drezno pojawiło się, bo po dwu wcześniejszych cytatach
opisujących narodziny, chciałem mieć miasto w dokładnie odwrotnej
sytuacji.
18 osób odpowiedziało. 16 pełnych odpowiedzi. W dwu przypadkach
błędna nazwa miasta.
10. Autor, tytuł, nazwa.
Patrick Süskind ,,Pachnidło'', Paryż
Polecam tym, którzy nie czytali. Książka, która wprowadziła zmysł
węchu i swiat zapachów do literatury. Chociaż właściwie nie muszę
polecać, bo większość z Was znała.
14 pełnych odpowiedzi, 2 razy tylko nazwa miasta, Jeden błędny
strzał w V. Hugo i ,,Nędzników''.
11. Autor, tytuł, dokąd szła żona lekarza zanim się zgubiła?
Jose Saramago ,,Miasto ślepców''
Szła ze znalezioną w magazynie żywnością do sklepu, gdzie zostawiła
swoją grupę ślepców, z którymi wracała z kwarantanny do domu (domów),
bo nie wiem, co oni mieli zamiar zrobić, gdyby nie wyzdrowieli.
W związku z tym nie przyznałem punktu za odpowiedzi: "do sklepu po
żywność", "z żywnością do domu" i "do szpitala".
11 osób odpowiadało, tylko 1 prawidłowa pełna odpowiedź, 5 - autor
i tytuł. Z pięciu błędnych odpowiedzi cztery wskazywały ,,Dzień
tryfidów'' Johna Wyndhama.
12. Autor, tytuł, nazwa.
Mario Vargas Llosa ,,Pantaleon i wizytantki'', Iquitos
Mało kto pamiętał nazwę miasta, co mnie nie dziwi, bo nie jest
ani charakterystyczna, ani szczególnie zapadająca w pamięć.
11 odpowiedzi, 10 poprawnych, 3 pełne, odpowiedź błędna - Jonathan
Caroll ,,Kraina Chichów''.
13. Autor,tytuł, nazwa.
Leonard Cohen ,,Ulubiona gra'', Montreal
Załatwiam prywatę przy okazji grupowego konkursu. Chciałem żeby
pojawiło się jego nazwisko, bo bardziej znany jest jako autor tekstów
i poeta, a że ma na koncie również dobrą prozę nie wszyscy wiedzą,
więc niniejszym o tym informuję.
7 osób odpowiedziało, 4 prawidłowo, za 3 punkty, raz błędny autor
- Ch. Bukowsky i po strzale w Nowy Jork i Londyn.
14. Autor, tytuł, nazwisko narratora.
Paweł Huelle ,,Weiser Dawidek'', Heller
Skoro w cytacie ujawniłem Wrzeszcz, nie było sensu pytać o miasto.
Miałem zapytać o Cyrsona, ze względu na charakterystyczne nazwisko,
ale ostatecznie, z tego samego powodu, zdecydowałem się podać jego
sklep i krachle jako wskazówki. A nazwisko narratora pada
kilkukrotnie podczas przesłuchania w szkole.
Wahaliście się między Huelle, Chwinem (najczęściej ,,Hanemann'')
i Grassem z jego blaszanym bębenkiem. Nazwiska narratora nikt
nie pamiętał. Mogłem zapytać o Elkę. :( Dwa razy ,,Weiser'' został
pomylony z inną powieścią Huellego - ,,Mercedes Benz''.
15. Autor, tytuł, nazwisko postaci oznaczonej inicjałem W.
Michaił Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata'', Woland
Znalazłem cytaty odpowiedniejsze, bardziej zgodne z tematem,
opisujące Moskwę, ale dałem ten, bo świetnie mi pasował jako
ostatnie pytanie (ach ten wielokropek). Ale ponieważ opisu miasta
tam praktycznie nie ma, a poprzednio pytałem zazwyczaj o miasto,
którego nazwa padała w cytowanym fragmencie, więc z tego względu
o miasto nie zapytałem. Niby wiadomo, że Moskwa, ale cała scena,
ten ich galop, nie jest do końca realny, poza tym akcja części
apokryficznej toczy się w Jerozolimie, żeby więc nie narazić się na
zarzut nieprecyzyjności, zapytałem o Wolanda.
Odpowiedziało 12 osób, 10 za 3 punkty, jedna odpowiedź bez Wolanda,
jedna błędna.
I to już wszystko. Pozostało jeszcze tylko ogłosić wyniki.
Zenon Grodzki
> 12. Autor, tytuł, nazwa.
> Mario Vargas Llosa ,,Pantaleon i wizytantki'', Iquitos
>
> Mało kto pamiętał nazwę miasta, co mnie nie dziwi, bo nie jest
> ani charakterystyczna, ani szczególnie zapadająca w pamięć.
Jedyne większe miasto w peruwiańskiej Amazonii... ;)
Pozdrowienia
--
Grzegorz Bednarczyk
http://jazon.hist.uj.edu.pl/~gb/
Ślepa komendo!... Zamiast W. zobaczyłem M. i długo się zastanawiałem,
jak ma na nazwisko Małgorzata! A jej nazwisko chyba w ogóle nie pada w książce.
--
Pozdrawiam, Wojciech Setlak
: 6. Autor, tytuł, nazwa
: Aldous Huxley ,,Nowy wspaniały świat'', Londyn
: 15. Autor, tytuł, nazwisko postaci oznaczonej inicjałem W.
: Michaił Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata'', Woland
Chyba pora się na złom oddać.
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H
> No tak, ja większości nie czytałem... w zasadzie niczego, co nie
> podpada pod fantastykę; ale jak mi się nie udało rozpoznać tych
> dwóch, to nie wiem!
Nie przejmuj się, ja Zajdla nie rozpoznałem.
Sigurd
Żartujesz, prawda?
pzdr
TRad
> > Nie przejmuj się, ja Zajdla nie rozpoznałem.
>
> Żartujesz, prawda?
Nie, wstydzę się.
Sigurd
Szymon Sokół wrote:
>
>
> : 6. Autor, tytuł, nazwa
> : Aldous Huxley ,,Nowy wspaniały świat'', Londyn
Po Betach poznacie ich...
>
> : 15. Autor, tytuł, nazwisko postaci oznaczonej inicjałem W.
> : Michaił Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata'', Woland
>
> Chyba pora się na złom oddać.
Nie przejmuj się, ja też Bułhakowa nie rozpoznałem. No, i Cohena, ale
to akurat czytałem tylko raz, dawno temu.
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
> 4. Autor, tytuł zbioru opowiadań i nazwa
> Jan Himilsbach ,,Przepychanka'', Mińsk Mazowiecki
Oooo w mooordęęę. Nawet [Przeczytane] z tego pisałem. I do tego pełen
zachwytu. A mówiłem do kumpla, że ksywy jakby znajome. Oooo w mooordęęę, a
miałem strzelać ;((
> 12. Autor, tytuł, nazwa.
> Mario Vargas Llosa ,,Pantaleon i wizytantki'', Iquitos
Oooo w mooordęęę. A tak podobała mi się ta opowieść w temacie "bordello bum
bum" :D Te spadające z gorąca ptaki mi dawały do myślenia, ale strzeliłem
(kryć się) w Marqueza ;(
--
pozdrawiam
Bazyl [ baz...@go2.pl ]
Na gościnnych występach u ukochanej kobiety.
> 2. Autor, tytuł, jak nazywano muzyka.
> Andrzej Makowiecki ,,Powrót wabiszczura'', Płowy
Nie było szans - nie czytałem, chyba coś-gdzieś-kiedyś o tym słyszałem.
Teraz pewnie sięgnę
> 4. Autor, tytuł zbioru opowiadań i nazwa
> Jan Himilsbach ,,Przepychanka'', Mińsk Mazowiecki
> Wyszły dwa zbiory opowiadań: jeden zatytułowany ,,Monidło''
> w 1967 r. (i ten właśnie wskazywaliście) i ,,Przepychanka''
> w 1974 i to była prawidłowa odpowiedź)
Jakby "Monidło" nosiło mniej barwny tytuł, to pewnie w pamięci
zostałaby mi "Przepychanka". Ale przy "Monidle" wszystko jest szare i
nie zostaje w głowie :-)
> 5. Autor, tytuł, nazwa.
> George Orwell ,,Rok 1984'', Londyn
> 17 odpowiedzi, 14 pełnych, 3 bez nazwy miasta.
> 6. Autor, tytuł, nazwa
> Aldous Huxley ,,Nowy wspaniały świat'', Londyn
Ha!! Minęły dwa strzały znikąd i okazało się, że choć znikąd, to w coś
:-) Ale imię "Lenina" trudno zapomnieć.
> 7. Autor, tytuł, miasto.
> James Clavell ,,Tai-pan'', Victoria
Jeśli ktoś miał wątpliwości - strzał za pomocą czystej dedukcji. Nie
czytałem, Clavela znam tylko "Króla szczurów".
Jezdem wielgi! :-)
> 8. Autor, tytuł, nazwa.
> Gabriel Garcia Marquez ,,Sto lat samotności'', Macondo
Nie jezdem wielgi :-(
Już druga wpadka przy tej książce. Żona mnie wyeksmituje.
> 10. Autor, tytuł, nazwa.
> Patrick Süskind ,,Pachnidło'', Paryż
> Jeden błędny strzał w V. Hugo i ,,Nędzników''.
Też się zastanawiałem, ale nad "Dzwonnikiem". Niebiosa strzegły.
> 11. Autor, tytuł, dokąd szła żona lekarza zanim się zgubiła?
> Jose Saramago ,,Miasto ślepców''
Hihihi... Nie czytałem, strzelałem na - nomen omen - ślepo.
Minus i minus daje plus. :-)
> Mario Vargas Llosa ,,Pantaleon i wizytantki'', Iquitos
Iquitos! Wrrrrr!
Chyba w "Tomku u źródeł Amazonki" też jest. A ja tylko Lima - Lituma -
Lituma - Lima
> 13. Autor,tytuł, nazwa.
> Leonard Cohen ,,Ulubiona gra'', Montreal
No, nie - mnie jednak Nowy Jork pasował bardziej. Ale podświadomość
dała znać o sobie, muzycznie jakoś kojarzyłem. Tylko skąd ja tego Lou
Reeda wziąłem...
--
AJK (zadowolony bardzo)
Tak pomyślałem, że specjalizujesz się w s-f, kiedy zobaczyłem
odpowiedzi. Byłeś jednym z nieparzystych.
Nie chciałem przegiąć w żadną stronę, chciałem, żeby było różnorodnie.
Wydaje mi się, że na 15 pytań, udział s-f był przyzwoity.
> ale jak mi się nie udało rozpoznać tych
> dwóch, to nie wiem!
>: 6. Autor, tytuł, nazwa
>: Aldous Huxley ,,Nowy wspaniały świat'', Londyn
Pokazałem Leninę w tekście, pokazałem bety-minus. W ostatnim zdaniu
zasygnalizowane sztuczne warunkowanie. No więcej już nie mogłem
zrobić :)
>: 15. Autor, tytuł, nazwisko postaci oznaczonej inicjałem W.
>: Michaił Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata'', Woland
> Chyba pora się na złom oddać.
Nie wygłupiaj się. Opędzlujemy Cię Hammeritem i jeszcze trochę
pociągniesz.
Pozdrawiam
Zenon Grodzki
A nie tak dawno była calkiem spora dyskusja o Zajdlu. Spodziewałem
się, że przypomniała o jego istnieniu, tym którzy o nim zapomnieli.
Czy to na pręgu było?
Zenon Grodzki
Rzekłeś. Ford z tobą.
Pozdrawiam
Zenon Grodzki
> Tak w tym konkursie mam z #4 - i częściowo z #6. A do
> pewnego stopnia i z #14, bo co prawda nigdy nie czytałem, ale chyba
> jednak wiem, skąd ten cytat.
To i tak świetnie. Tytuły i autorów to nawet mogłabym wymienić w
paru przypadkach, ale nazwy miast? Takie rzeczy to ja po czytaniu
zapominam na drugi dzień. ;((
Daga
>> Mario Vargas Llosa ,,Pantaleon i wizytantki'', Iquitos
>
> Iquitos! Wrrrrr!
> Chyba w "Tomku u źródeł Amazonki" też jest. A ja tylko Lima - Lituma -
> Lituma - Lima
Na szczescie Lima byla w pytaniu 8-)
MJ
>>8. Autor, tytuł, nazwa.
>>Gabriel Garcia Marquez ,,Sto lat samotności'', Macondo
>
> Nie jezdem wielgi :-(
> Już druga wpadka przy tej książce. Żona mnie wyeksmituje.
A motyw Arabów i imię Urszula są bardzo charakterystyczne. Gdyby
pojawiło się imię Aurelio byłoby łatwiej ;)
pzdr
TRad
>> 2. Autor, tytuł, jak nazywano muzyka.
>> Andrzej Makowiecki ,,Powrót wabiszczura'', Płowy
> Nie było szans - nie czytałem, chyba coś-gdzieś-kiedyś o tym słyszałem.
A pozostali? Naprawdę nikt tego nie czytał?
> Teraz pewnie sięgnę.
Szczerze mówiąc, nie wiem, czy Ci to polecić, czy nie. Powiem tak,
kiedy to czytałem miałem lat naście i wtedy wydało mi się to kolorowe
i egzotyczne, jak pocztówka przysłana do Polski zza żelaznej kurtyny.
Napewno ciekawy pomysł uwspółcześnienia dość znanej legendy. Napewno
unosi się nad tym taki trochę westernowy klimat typu - długie ujęcie,
przed saloonem siedzi kowboj, kapelusz położony na twarzy, nogi
w górze, oparte o balustradę, tak, że widać podeszwy butów a jako
podkład muzyczny długi, smutny jęk harmonijki ustnej. Potem klimat
zmienia się w taki rodem z westernów-przeróbek filmów Kurosawy.
Tylko, że jak teraz przerzuciłem klika stron, przy okazji szukania
cytatu, to kolory jakby trochę wyblakły. Ale może po prostu wzrok mi
się pogarsza. W każdy razie dużo czasu nie stracisz, bo to raptem sto
kilka stron. Jeżeli przeczytasz, daj znać.
> Jakby "Monidło" nosiło mniej barwny tytuł, to pewnie w pamięci
> zostałaby mi "Przepychanka". Ale przy "Monidle" wszystko jest szare i
> nie zostaje w głowie :-)
Myślę, że film też dokłada swoje.
> Iquitos! Wrrrrr!
> Chyba w "Tomku u źródeł Amazonki" też jest. A ja tylko Lima - Lituma -
> Lituma - Lima
A to, że tak, za przeproszeniem, "szczelę" z biodra, to jest ,,Miasto
i psy''?
Pozdrawiam
Zenon Grodzki
W "Pantaleona i wizytantki" strzelałem i trafiłem, mimo że nie czytałem
(miasta nie odgadłem). Widać pożytek z konkursów: kolejna rzecz na listę do
przeczytania.
Pozdrawiam
TK
>>> Andrzej Makowiecki ,,Powrót wabiszczura'', Płowy
>
>> Nie było szans - nie czytałem, chyba coś-gdzieś-kiedyś o tym słyszałem.
>
> A pozostali? Naprawdę nikt tego nie czytał?
W ogóle nie słyszałem o takiej książce...
MJ
> >> 2. Autor, tytuł, jak nazywano muzyka.
> >> Andrzej Makowiecki ,,Powrót wabiszczura'', Płowy
>
> > Nie było szans - nie czytałem, chyba coś-gdzieś-kiedyś o tym słyszałem.
>
> A pozostali? Naprawdę nikt tego nie czytał?
Ja nie, w dodatku typowałam inny kontynent...
> > Iquitos! Wrrrrr!
> > Chyba w "Tomku u źródeł Amazonki" też jest. A ja tylko Lima - Lituma -
> > Lituma - Lima
>
> A to, że tak, za przeproszeniem, "szczelę" z biodra, to jest ,,Miasto
> i psy''?
Nie zdobyłbyś punktu ;). "Lituma w Andach", IMO jedna z lepszych powieści
Llosy.
--
Monika
Ja pierwszy raz słyszę. Ale... czy to jest ten dziennikarz sportowy sprzed
kilkunastu/kilkudziesięciu lat, czy przypadkowa zbieżność imienia i
nazwiska?
Sigurd
> AJK w <news:1b6psl41znlcy$.dlg@ajk.cija> pisze:
>
>
>>>2. Autor, tytuł, jak nazywano muzyka.
>>>Andrzej Makowiecki ,,Powrót wabiszczura'', Płowy
>
>
>>Nie było szans - nie czytałem, chyba coś-gdzieś-kiedyś o tym słyszałem.
>
>
> A pozostali? Naprawdę nikt tego nie czytał?
Czytałem. Dawno temu. Skojarzyłem, gdy podałeś imię Płowy. Nic nie
pamiętam. Cytat walił mnie po synapsach, ale skojarzenia szły
zupełnie w inną stronę - pustynia, turbany, Sheltering Sky i okolice.
Bardzo niszowa powieśc i chyba nikt nie miał sportowej szansy.
pzdr
TRad
> >>>Andrzej Makowiecki ,,Powrót wabiszczura'', Płowy
>
> Czytałem. Dawno temu. Skojarzyłem, gdy podałeś imię Płowy. Nic nie
No właśnie. Imię "Płowy" kojarzy się z Białołęcką.
Sigurd
A widzisz. Bo ja za Białołęcką nie przepadam. Przeczytałem z raz
Tkacza Iluzji i stykło.
pzdr
TRad
Miał pilnować porządku w jakiejś osadzie górników, czy kogoś takiego?
Spał w jakimś namiocie?
Pozdrawiam
Zenon Grodzki
Makowiecki był na mundialu w Hiszpanii, napisał o tym książkę. Myślę,
że o to Ci chodzi.
Pozdrawiam
Zenon Grodzki
A cóż to za określenie na litość? Powieść niszowa. ,,Powrót
wabiszczura'' raczej nie jest prohibitem. Nie ma możliwości,
robiąc konkurs, posłużyć się tylko książkami, dającymi gwarancję,
że przeczytali je wszyscy biorący udział w konkursie. Nawet spis
lektur szkolnych tego nie gwarantuje, sądząc z wątku obok. :)
Co do sportowej szansy. Gdyby na to pytanie odpowiedziała jedna osoba
i dzięki tym trzem punktom zdobyła pierwsze miejsce, a potem okazało by
się, że pozostali nie znają tej książki, wtedy można by powiedzieć,
że nie dostali sportowej szansy. Natomiast, kiedy nikt jej nie czytał,
a przede wszystkim nikt nie odpowiedział na to pytanie, to sportowa
zasada równych szans została jak najbardziej zachowana. Każdy
uczestnik ma takie same szanse zdobyć pozostałe 42 punkty. Skoro nie
ma możliwości ustalić, jakie książki przeczytali uczestnicy konkursu,
żeby z nich zadać pytania, to może się zdarzyć, że cytowanej książki
nie przeczytała jedna osoba, ale jest również możliwe, że nie
przeczytało jej dziewiętnaście biorących udział w konkursie ale to nie
jest kryterium uprawniające do tego aby uznać książkę za niszową.
Pozdrawiam
Zenon Grodzki
Tylko, że ja "Sto lat samotności" czytałem tak dawno, że... No, chyba
tylko Macondo, sławna koszula nocna i... i... no właśnie :-(
--
AJK (Niech książka tu podejdzie... Książka słucha: niech mi książka
przypomni w przyszłym tygod^h^h^miesiącu żebym ją przeczytał, dobrze?)
>>> Mario Vargas Llosa ,,Pantaleon i wizytantki'', Iquitos
>>
>> Iquitos! Wrrrrr!
>> Chyba w "Tomku u źródeł Amazonki" też jest. A ja tylko Lima -
>> Lituma - Lituma - Lima
>
> Na szczescie Lima byla w pytaniu 8-)
Mhmm... A Lituma, bo to pamiętam, w Andach.
Tylko dlaczego "na szczęście"? :-)
--
AJK
Witam Państwa bardzo serdecznie. Rozpoczynamy transmisję
z odczytania wyników konkursu ,,Miasto, city, polis''. Transmisję
poprowadzi dla Państwa wasz ulu... Ale zaraz, chyba coś widzę! Tak,
teraz widzę dokładnie. Zrobiło się jakieś zamieszanie w pobliżu
mikrofonu. Wszyscy uczestnicy konkursu zbici w gromadę wskazują
demonstracyjnie na zegarki. Od grupy odłączyła się jakaś postać, głowa
w ramionach, jakby zawstydzona. Z tej odległości wygląda jak maleńka
figurynka. Podchodzi do mikrofonu, przez chwilę reguluje wysokość.
Puka palcem w mikrofon i zadowolona, że udało się jej go dosięgnąć,
wyciąga z kieszeni zwiniętą kulkę bitów, rozprostowuje ją chwilę
i odczytuje z niej, lekko ochrypłym, jakby stremowanym głosem,
co następuje:
- Pierwsze miejsce z 38 punktami na 45 możliwych zajął
Tomasz Radko
Prosze Państwa w tym momencie zrywają się brawa albo, jak mówią
Rosjanie, stajaszczije apłodismienta. Brawa przybierają na sile.
Owacja. Ogromna! Porywająca!
SZKODA, ŻE PAŃSTWO NIE MOGĄ TEGO USŁYSZEĆ!!
Gratuluję zwycięzcy a ponieważ owacja wciąż trwa, skorzystam z okazji
i przy wtórze oklasków przedstawię punktację wszystkich uczestników
konkursu, która właśnie została wyświetlona na tablicy wyników:
Tomasz Radko 38
Michał Jankowski 33
AJK 31
Tomasz Konatkowski 30
Bazyl 27
Patrycja Jabłońska 26
Cezar Thanatos Matkowski 26
Monika Wandzel 24
Tomasz Brzeziński 23
ISIA 22
Mirosław Chojnacki 22
Wojciech Setlak 21
Monikas 21
Anita Korzeniowska 20
Jan Rudziński 16,5
Ania Ladorucka 15
Grzegorz Bednarczyk 14,5
Szymon Sokół 13
Srebrna 5
I tak oto Szanowni Czytacze, powoli acz nieubłaganie nadchodzi
nieuchronny koniec. Kolejarska orkiestra dęta podwarszawskiego
węzła kolejowego zaczyna z werwą grać piosenkę finałową kabaretu
Kuzyni ,,Jestem wieszczem, kleszczem, dreszczem, chcę być dla was
jak powietrze...''. W tej samej chwili autor konkursu kłania się
nisko, dziękując wszystkim uczestnikom za liczny udział w tymże.
A potem znika powoli sposobem kota z Chesire, pozostawiając jeszcze
przez chwilę swój tajemniczy uśmiech, zaskoczonego konferansjera
Żorża Bengalskiego w kulisach i niedopitą oranżadę ze sklepu Cyrsona,
w butelkach, które dorośli nazywali krachlami.
Było mi bardzo miło.
Pozdrawiam
Zenon Grodzki
> Zrobiło się jakieś zamieszanie w pobliżu mikrofonu. Wszyscy
> uczestnicy konkursu zbici w gromadę wskazują demonstracyjnie na
> zegarki. Od grupy odłączyła się jakaś postać, głowa w ramionach,
> jakby zawstydzona. Z tej odległości wygląda jak maleńka figurynka.
> Podchodzi do mikrofonu, przez chwilę reguluje wysokość. Puka
> palcem w mikrofon i zadowolona, że udało się jej go dosięgnąć,
Rany, już myślałem, że to Bridget Jones :-))
> - Pierwsze miejsce z 38 punktami na 45 możliwych zajął
>
> Tomasz Radko
klask-klask-klask-klask
> AJK 31
klaskklaskklaskklaskklask :-)
> W tej samej chwili autor konkursu kłania się
> nisko, dziękując wszystkim uczestnikom za liczny
> udział w tymże.
Au-tor! Au-tor! Au-tor!
> A potem znika powoli sposobem kota z Chesire,
> pozostawiając jeszcze przez chwilę swój tajemniczy
> uśmiech, zaskoczonego konferansjera Żorża Bengalskiego
> w kulisach i niedopitą oranżadę ze sklepu Cyrsona,
> w butelkach, które dorośli nazywali krachlami.
A potem przyszły panie sprzątające
"- Pani Zosiu! Pani Zosiu! Pani pozwoly! Oooo... Pani zobaczy!...
- Aaaa... Ja wiem, co to jest. Ja przedtem dwadzieścia lat w innym
teatrze też pracowałam. To tam jeden taki krytyk napisał, że na
przedstawieniu jak był, to wyrwał sobie wszystkie włosy z głowy.
- To pani myśli, że to też on ?
- Niee... jakiś inny. Tamten sobie już wyrwał."
--
AJK (dumny z siebie i swoich strzałów znikąd :-))
> > Nie zdobyłbyś punktu ;). "Lituma w Andach", IMO jedna z lepszych
powieści
> > Llosy.
>
> Miał pilnować porządku w jakiejś osadzie górników, czy kogoś takiego?
> Spał w jakimś namiocie?
Tak, stacjonował w osadzie górników, ale czy spał w namiocie - nie pomnę.
--
Monika
> 3. Autor, tytuł, nazwa
> Janusz A. Zajdel ,,Limes inferior'', Argoland
Ja to chyba w koncu przeczytam! Cos za czesto sie pojawia... ;-)
> 11. Autor, tytuł, dokąd szła żona lekarza zanim się zgubiła?
> Jose Saramago ,,Miasto ślepców''
> Szła ze znalezioną w magazynie żywnością do sklepu, gdzie zostawiła
> swoją grupę ślepców, z którymi wracała z kwarantanny do domu (domów),
> bo nie wiem, co oni mieli zamiar zrobić, gdyby nie wyzdrowieli.
> 11 osób odpowiadało, tylko 1 prawidłowa pełna odpowiedź,
Zaczne sie domagac wprowadzenia do regulaminu dodatkowego punktu za 'jedyna
pelna odpowiedz' ;-)
> 13. Autor,tytuł, nazwa.
> Leonard Cohen ,,Ulubiona gra'', Montreal
>
> Załatwiam prywatę przy okazji grupowego konkursu. Chciałem żeby
> pojawiło się jego nazwisko, bo bardziej znany jest jako autor tekstów
> i poeta, a że ma na koncie również dobrą prozę nie wszyscy wiedzą,
> więc niniejszym o tym informuję.
O tym, ze ma na koncie proze to wiedzialam. Ale nie spotkalam jeszcze nikogo
kto by chwalil. Napiszesz kilka slow zachety? :-)
> 14. Autor, tytuł, nazwisko narratora.
> Paweł Huelle ,,Weiser Dawidek'', Heller
> Wahaliście się między Huelle, Chwinem (najczęściej ,,Hanemann'')
> i Grassem z jego blaszanym bębenkiem. Nazwiska narratora nikt
> nie pamiętał. Mogłem zapytać o Elkę. :( Dwa razy ,,Weiser'' został
> pomylony z inną powieścią Huellego - ,,Mercedes Benz''.
Bo bylo bardzo latwo pomylic. Sklep Cyrsona wystepuje tez w 'Mercedes Benz'.
Ale cos mi rytm narracji nie odpowiadal, wiec bylam prawie pewna, ze to nie
to.
> 15. Autor, tytuł, nazwisko postaci oznaczonej inicjałem W.
> Michaił Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata'', Woland
Po zobaczeniu odpowiedzi wzielam jeden gleboki oddech, potem drugi, a potem
postanowilam popelnic rytualne samobojstwo... ;-(
Pozdrawiam
ISIA
>>15. Autor, tytuł, nazwisko postaci oznaczonej inicjałem W.
>>Michaił Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata'', Woland
>
>
> Po zobaczeniu odpowiedzi wzielam jeden gleboki oddech, potem drugi, a potem
> postanowilam popelnic rytualne samobojstwo... ;-(
A dałbym sobie obie ręce uciąć, że na to pytanie będzie 100%
poprawnych odpowiedzi. Jak to dobrze, że nie lubię się zakładać.
pzdr
Trad