Radek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Hmmm - a ja jakos tego nie widze. Jak ogladam zawody kajakowe,
to czy to w biegach plaskich, czy w zjezdzie, czy w slalomie
wszyscy wiosluja tak samo: "z krzyza". I jak tak sobie mysle,
o technice wioslowania, to dochodze do wniosku, ze nie wykombinuje
nic madrzejszego niz zastepy zawodnikow i trenerow, ktore od
kilkudziesieciu lat staraja sie znalezc najlepszy styl wioslowania.
Skoro oni wymyslili, ze w kanadyjce trzeba "z krzyza", to czy nie
mozna tego przyjac do wiadomosci ?
Dawno, dawno temu niezyjacy juz dzis trener Korzeniowski obserwowal
nas (ludzi z WAKK) plywajacych na torze w Drzewicy i podsumowal
potem nasze wysilki tak "wy to biegac nie umiecie, a chcecie skakac".
Wzialem sobie te jego slowa do serca i staralem sie obserwowac,
jak plywaja zawodnicy i nasladowac (na ile potrafie i na ile ocenialem,
ze moge sobie na to pozwolic na trudniejszej wodzie) - okazalo sie,
ze jakos tak generalnie lepiej mi to plywanie wychodzi, gdy staram sie
wioslowac wysokim wioslem i porzadnie wkladac kontry.
Osiagniecia Eskimosow,Aleutow i Indian byly niewatpliwie bardzo
wielkie. Oni mieli tysiace lat na doskonalenie konstrukcji swojego
sprzetu i niewatpliwie przez te tysiace lat swoje "3 grosze" do tych
konstrukcji wnioslo wielu bardzo utalentowanych ludzi. Sama idea
kajaka/bajdarki jest w koncu genialna. Ale pamietajmy, ze ci ludzie
byli bardzo ograniczani przez dostepna im technologie. Teraz tych
ograniczen nie ma i to pozwala czerpiac z tradycji wymyslac rzeczy
lepsze (to znaczy pozwalajace efektywniej i bezpieczniej plywac).
Czy te lepsze rzeczy sa ladniejsze, to juz inna sprawa.
Pozdrawiam,
*j
PS
Radku, a co powiesz na taki wanigan ?
http://www.thewanigan.com/photos.html
*j
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.kajaki
1. Uchwyt.
Uchwyt powinien umozliwiac pewne i swobodne prowadzenie oraz kontrolowanie
wiosla, a takze pozwalac na zmiane polozenia dloni w celu unikniecia
zmeczenia. Krzysiek wspomina o uchwycie T. Jest to uchwyt, ktory pozwala nam
na maksymalna kontrole podczas plywania. Wada tego uchwytu zas jest szybkie
zmeczenie nadgarstka, podczas plywania. Najwygodniesze sa uchwyty w
ksztalcie "gruszki" lub polaczenie "gruszki z T". Nadgarstek powinien miec
na takim uchwycie spora powierzchnie podparcia, tak by podczas plywania
mozna bylo zmieniac jego polozenia. Ciekawym uchwytem jest uchwyt (na moim
ostatnim zdjeciu http://www.kanu.pl/journal02/adventurer/andventurer.html
pierwsze z prawej) ktory pozwala trzymac wioslo podobnie jak wioslo kajaka.
Co prawda kciuk nie obejmuje drazka, ale jest to wygodne dla osob
przesiadajacych sie z kajaka do kanu. Mozna tez stosowac uchwyty w ksztalcie
kuli (jest to uchwyt typowy dla wiosel plemiania Cree). Najwygodniejszym
materialem na uchwyt jest drewno drzew owocowych, sa bardzo mile w dotyku.
2. Drazek.
Dlugosc drazka. Najprosciej dlugosc calego wiosla mozemy okreslic tak jak
wspomina Krzysiek do brody - ja okreslam tak: odleglosc od ziemi do nosa
plus minus 50 mm. Nie jest to precyzyjne okreslenie dlugosci drazka,
potwierdzam zdanie Krzyska - piora maja rozne dlugosci. Jednym ze sposobow
okreslenia dlugosci drazka jest metoda ktora opisuje Krzysiek. Postaram sie
to bardziej rozbudowac. Trzymamy jedna reka wioslo za uchwyt, druga trzymamy
w okolicach piora - zewnetrzna powierzchnia nadgarstka powinna byc odsunieta
od "szyjki" okolo 50 mm. Ramiona powinne byc ulozone rownolegle do drazka,
zas przedramiona powninne tworzyc kat prosty z ramionami. Otrzymujemy
dlugosc drazka. Drazek powinien miec srednice 28-30 mm.
Pioro
Pioro, podczas wioslowania, musi byc w calosci zanurzone w wodzie aby
uzyskac pelne osiagi. Gdy wioslo nie jest w pelni zanurzone, woda zachowuje
sie tak jakby byla "bardziej sliska" powodujac slizg piora do tylu bez
przelozenia na ruch lodzi do przodu. Krotkie piora musza byc szersze aby
zachowac wlasnosci dynamiczne. Takie piora sa trudniejsze w uzytkowaniu przy
ich pelnym zanurzeniu. Tradycyjne wiosla maja krztalt piora nazywane
potocznie "ogonem bobra" lub "ogonem wydry". "Ogon bobra" jest szerszy w
dolnej czesci piora, zas drugi w gornej. "Boberek" umozliwia nam prowadzenie
wiosla blisko burty. Ciekawym rozwiazaniem piora jest modyfikowany "ogon
bobra" (http://www.kanu.pl/journal02/adventurer/andventurer.html pioro z
prawej strony - naprawde polecam ten ksztalt). Szerokosc piora tradycyjnego
wynosi 150 - 170 mm, zas dlugosc od 600 - 750 mm. Przekroj piora powinien
przypominac splaszczony, nieforemny szesciokat i powinno "ciac wode".
Wypada wspomniec jeszcze o zrownowazeniu calego wiosla. Podczas trzymania
wiosla, pioro powinno tylko bardzo lekko przewazac na swoja strone.
Plywajac na swoim kanu, stosuje dlugie, tradycyjne J. Proponuje by nie
stosowac nazwy "indianska". Spowodowane jest to tym, ze jest metoda
wioslowania o tej samej nazwie. W tej metodzie/technice wioslowania pioro
nie wychodzi z wody. Jest to bardzo ciche wioslowanie.
To tak na szybkiego i bardzo ogolnie.
Zapraszam do wypowiedzi wszystkich grupowiczow.
Radek
Radek slusznie moim zdaniem wymienia elementy decydujace o jakosci
wiosla (czyli wszystkie elementy :-) w takiej wlasnie kolejnosci:
> ... pioro, drazek, uchwyt...
Ale nie wiem, dlaczego przy omawianiu tych elementow odwraca kolejnosc:
> 1. Uchwyt.
> 2. Drazek.
> Pioro
Ja moze skupie sie na dyskusji nad ksztaltem piora, ktore moim zdaniem
jest najwazniejsze. Nie znaczy to, ze inne elementy sa niewazne, ale
sa one bardziej subiektywne: jeden woli drazek dluzszy, a drugi
krotszy, ktos moze sie bardziej meczyc trzymajac uchwyt T, a ja wole T,
bo mi sie reka bardziej meczy na "ciekawym" uchwycie Radka (skrajny
prawy na http://www.kanu.pl/journal02/adventurer/p3.jpg), ktory musze
mocniej sciskac, zeby kontrolowac pioro, itd.
Radek napisal:
> Pioro, podczas wioslowania, musi byc w calosci zanurzone w wodzie aby
> uzyskac pelne osiagi.
Otoz to prawda, ale nie cala :-). Na "pelne osiagi" czyli wspolczynnik,
ktory w turystyce okreslilbym jako (droga pokonana)/(wydatek energii)
skladaja sie jeszcze takie elementy jak wkladanie/wyjmowanie piora z
wody i przenoszenie wiosla w powietrzu. Z tego ostatniego wzgledu wazna
jest waga wiosla. Ze wzgledu na efektywne wkladanie/wyjmowanie wazne
jest aby pioro nie bylo proste, tylko wygiete (patrz:
http://kajak.org.pl/wiedza/sprzet/podrecznik/s_r26.gif ).
Na prowadzenie piora w wodzie bardzo duzy wplyw ma ksztalt
poprzecznego przekroju piora. Wiosla Radka sa, o ile widze to na
zdjeciach, symetryczne - taki ksztalt nie jest najlepszy, gdyz,
zwlaszcza przy silniejszych pociagnieciach strugi wody odrywajace
sie naprzemiennie z obu stron piora powoduja "trzepotanie", ktore
wioslarz odruchowo redukuje mocniej sciskajac wioslo - ale to powoduje
szybsze zmieczenie dloni.
Dlugie piora w wioslach indianskich i eskimoskich sa efektem stosowania
okreslonych materialow. Indianie nie mieli czegos takiego, jak
kompozyty i zapewne w wyniku wielu lat eksperymentowania doszli do
wniosku, ze jesli struga sie wioslo z drewna, to ono nie moze miec
zbyt szerokiego piora, bo to pioro bedzie albo za grube (ciezkie),
albo zbyt podatne na uszkodzenia. Dlatego robili piora waskie i zeby
uzyskac ich odpowiednia powierzchnie musieli je robic dlugie.
Wspolczesne materialy pozwalaja na wytwarzanie i pior waskich-dlugich
i szerokich-krotkich. Zycie pokazuje, ze te drugie sa lepsze,
jesli chodzi o efektywnosc wioslowania. Zeby sie o tym przekonac
wystarczy poogladac dowolne zawody kajakowe: wszyscy uzywaja tam
wiosel o krotkich-szerokich piorach. Gdyby waskie-dlugie piora
byly lepsze, to zapewniam Was, ze wszyscy uzywaliby ich wlasnie.
Jezeli mam wybierac wioslo, to zapewne bede sie kierowal wieloma
kryteriami. Estetyka i "przyjemnosc dotyku" to wazne elementy
przemawiajace za wioslami drewnianymi. Ale jesli bede szukal czegos
mocnego, odpornego i ulatwiajacego dlugie wioslowanie, to pewnie
pomysle tez o innych wioslach.
Za diabla nie moge sobie tego wyobrazic :o) Jak to ramiona maja byc ulozone
rownolegle do drazka?
Moglbyc sprecyzowac swoj opis?
Dzieki,
Maciasek
--
"Pływanie dwójką jest jak seks:
trzeba mieć dobrą partnerkę, albo silne ręce!" - Patryk
> Osiagniecia Eskimosow,Aleutow i Indian byly niewatpliwie bardzo
> wielkie. Oni mieli tysiace lat na doskonalenie konstrukcji swojego
> sprzetu i niewatpliwie przez te tysiace lat swoje "3 grosze" do tych
> konstrukcji wnioslo wielu bardzo utalentowanych ludzi. Sama idea
> kajaka/bajdarki jest w koncu genialna. Ale pamietajmy, ze ci ludzie
> byli bardzo ograniczani przez dostepna im technologie. Teraz tych
> ograniczen nie ma i to pozwala czerpiac z tradycji wymyslac rzeczy
> lepsze (to znaczy pozwalajace efektywniej i bezpieczniej plywac).
> Czy te lepsze rzeczy sa ladniejsze, to juz inna sprawa.
Jesli chodzi o ksztalt wiosla to calkowicie sie z Toba J* zgadzam.
Nie zgadzam sie z Radkie z tymi gruszkami. Grucha to nie jest to co chcialbym
trzymac wioslujac. Z reszta zobaczmy wioslo ktore mi lekarz przepisal
http://www.braca-sport.com/paddle/canoe.html
Pozdrawiam
Radek
> http://www.braca-sport.com/paddle/canoe.html
No wlasnie. Jak ktos znajdzie jakis ciekawy link kajakowy
(przez "kajakowy" rozumiem szeroko: wlacznie z kanadyjkarstwem
i raftingiem) to moze dac znac, zeby dodac do do bazy k4w - polecam
http://kajak.org.pl/bazy/rzutki/zglos.php
A tu guru kanudyjkarski uczy jak plywac http://www.bobfoote.com/default.htm i
uwaza, ze plywanie z krzyza jest bledem...
I badz tu madry!
drop
Bez wzgledu na to, co guru sadzi i technice wioslowania, to mnie sie takie WW-
kanadyjkowe plywanie zaje....scie podoba!!! Marzyc kazdy moze...
Konik
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> 3. tam jest element wioslowania tym cienkim wioslem z taka sila aby > nie "zgubic
> strugi" - prawdopodobnie chodzi o turbulence strug na piorze. Andrzej
> twierdzi, ze na cienkim wiosle sie struga trudniej gubi.
A) Kazdym wioslem (nawet patelnia) mozna wioslowac tak,
zeby "nie zgubic strugi" - pytanie tylko, czy bedziesz mial
tyle cierpliwosci
B) wezsze wioslo stawia w wodzie mniejszy opor: najtrudniej "zgubic
struge" z kija od szczotki
C) ale kij od szczotki nie nadaje sie do wioslowania
> To chyba ma jakies paralele do skrzydla szybowca.
I do pletwy rekina. Ale nasze wiosla dzialaja raczej jak
spadochron klasyczny, niz jak skrzydlo.
> A tu guru kanudyjkarski uczy jak plywac
> http://www.bobfoote.com/default.htm i uwaza, ze plywanie z krzyza jest
> bledem...
Wcale tego nie pisze. Ja, przez "wioslowanie z krzyza" nie rozumiem
tego, ze trzeba sie wychylac maksymalnie do przodu. Stona Foota
pokazuje, ze w gruncie rzeczy wioslowanie na kanadyjce niewiele
rozni sie od wioslowania w kajaku: i tu i tam najwazniejsza jest
rotacja tlowia, bo to wlasnie ona, przez wykorzystanie miesni
brzucha glownie daje Ci sile pociagniecia, ktorej nie osiagniesz
samymi rekami. No i angazuje w wioslowanie cale cialo, a nie tylko
rece. W kanadyjce jednak wiosluje sie troche inaczej, niz w kajaku,
bo siedzisz wyzej i siegajac wioslem do wody mozesz sie troche wychylic
do przodu, i jak chcesz mocniej pociagnac, to powinienes to zrobic.
To wychylenie powoduje jednak, jak to okreslasz "delfinowanie" --
sprobuj w kanadyjce, zwlaszcza ze sporym "rockerem" (btw - jak to na
polski przetlumaczyc ? - "biegun"?) poprzechylac przod-tyl.
To wystarczy (zwlaszcza, jak sie ma Twoje gabaryty Dropiu),
zeby lodka zaczela sie bujac przod-tyl. Przy szybkim wioslowaniu
kanadyjki regatowe, albo zjazdowe tez maja te tendencje, tylko
je sie robi tak, zeby mialy duza statecznosc podluzna, ktora tlumi
"delfinowanie" nawet przy duzych wychyleniach zalogi.
Ojej! Zapomnialem juz, o czym dyskutujemy :-)
Chyba o tym, jak wioslowac. Wiec moim zdaniem tak, jak kto lubi.
W zaleznosci od Twojej tezyzny fizycznej, wysportowania, itd. mozesz
sobie pozwolic na wioslowanie lepsze, lub gorsze. Ja, w moim wieku
i przy mojej tuszy nie pozwole sobie na to, na co Ciebie jeszcze
stac i pewnie bede wioslowal leniwie, nie za bardzo sie wychylajac
(ale jednak rotujac :-) i uzywajac burty kanadyjki do wykonania
pociagniecia sterujacego, ktore Ty zrobisz jako eleganckie "J".
(ale piekne, dlugie zdanie!)
Usciski wiosla,
*j
A co uczy guru w rozdziale fotek pt.: "The Teacher in Action". Chodzi mnie o
nauke na basenie. Wstawanie, czy pelna eskimoska? Oswieccie leszcza...
Kolejna sprawa to rozdzial "South American Trips" - taka ichnia Bialka -
mniej wody, wiecej kamieni. Da sie i u nas? Wciaz marze...;-)
Rocker - ogolnie: fotel bujany (na biegunach), a maszynowo: krzywka,
dzwignia. Rocker - to nazwa dzwigienek krzywek rozrzadu w silnikach
spalinowych. Ja bym to nazwal w kanudyjce wyobleniem stepki, albo jakos tak.
Sam sie tylko zastanawiam, czy to jest mierzone na dlugosci lini wodnej, czy
jakos inaczej?
> > 3. tam jest element wioslowania tym cienkim wioslem z taka sila aby >
nie "zgubic
> > strugi" - prawdopodobnie chodzi o turbulence strug na piorze. Andrzej
> > twierdzi, ze na cienkim wiosle sie struga trudniej gubi.
>
> A) Kazdym wioslem (nawet patelnia) mozna wioslowac tak,
> zeby "nie zgubic strugi" - pytanie tylko, czy bedziesz mial
> tyle cierpliwosci
> B) wezsze wioslo stawia w wodzie mniejszy opor: najtrudniej "zgubic
> struge" z kija od szczotki
> C) ale kij od szczotki nie nadaje sie do wioslowania
Yes! Dokladnie tak samo argumentowalem , ale Andrzej napisal ze na kiju latwo
gubi się struge...wnosze zatem, ze istnieje jakas graniczna szerokosc piora
indianskieg, przy ktorej zaczyna się struga gubic(??????)
> > To chyba ma jakies paralele do skrzydla szybowca.
> I do pletwy rekina. Ale nasze wiosla dzialaja raczej jak
> spadochron klasyczny, niz jak skrzydlo.
Double - yes!!!
Ale Andrzej pisal mi ze on wymyslil jakas metode w ktorej nie ciagnie się
wzdloz lodzi, tylko, prawdopodobnie chodzi o taki ruch jak robi reka plywaka
przy kraulu. Moja Aśka (znakomita plywaczka) okresla to jako dziurka od
klucza. Czyli jest tam element szybowania, ale dalibog nie jestem pewny czy
dobrze kombinuje.
> > A tu guru kanudyjkarski uczy jak plywac
> > http://www.bobfoote.com/default.htm i uwaza, ze plywanie z krzyza jest
> > bledem...
>>Wcale tego nie pisze.
A gdzie tam, wszedzie pokazuje prosty tulowik (w jego np. tipsach), ale on uczy
na biala wode i tam takie pociagniecia maja gleboki sens, gdy chodzi o
podpedzanie lodki, a nie o nabieranie full predkosci.

> Ja, przez "wioslowanie z krzyza" nie rozumiem
> tego, ze trzeba sie wychylac maksymalnie do przodu. Stona Foota
> pokazuje, ze w gruncie rzeczy wioslowanie na kanadyjce niewiele
> rozni sie od wioslowania w kajaku: i tu i tam najwazniejsza jest
> rotacja tlowia, bo to wlasnie ona, przez wykorzystanie miesni
> brzucha glownie daje Ci sile pociagniecia, ktorej nie osiagniesz
>samymi rekami.
Przy manewrach angazuje w istocie caly tułów i istotne jest tam, żeby linia
barkow była rownolegla do drążka. Natomiast przy wioslowania na wprost, raczej
jego styl przypomina wioslowanie na kajaku metoda niska (wegierska), a nie
wysoka (skandynawska), czyli jest to i podobne do wioslowania na kajaku i nie
podobne ;O)
> To wychylenie powoduje jednak, jak to okreslasz "delfinowanie" --
> sprobuj w kanadyjce, zwlaszcza ze sporym "rockerem" (btw - jak to na
>polski przetlumaczyc ? - "biegun"?) poprzechylac przod-tyl.
Może zakrzywienie kila, albo zakrzywienie???
> To wystarczy (zwlaszcza, jak sie ma Twoje gabaryty Dropiu),
>zeby lodka zaczela sie bujac przod-tyl.
No jasne, te wszystkie boofowania i double pompki na tym polegaja, nie?
>Przy szybkim wioslowaniu
> kanadyjki regatowe, albo zjazdowe tez maja te tendencje, tylko
> je sie robi tak, zeby mialy duza statecznosc podluzna, ktora
>tlumi"delfinowanie" nawet przy duzych wychyleniach zalogi.
Yes! No i jak ja wiosluje i na szlaku mam moja Domi (corcia), to nie
delfinujemy, nawet jakbym niewiem ile wkladal, ale ostatnio po wielu wielu
latach wsiadlem na szlak i szlak mie trafial bo delfinowalismy, jak morswiny.
>Ojej! Zapomnialem juz, o czym dyskutujemy :-)
No wiec, w kwestii przypomnienia, kontynuujac nasz watek to lato było piekne
tego roku...
> Chyba o tym, jak wioslowac. Wiec moim zdaniem tak, jak kto lubi.
> W zaleznosci od Twojej tezyzny fizycznej, wysportowania, itd. mozesz
> sobie pozwolic na wioslowanie lepsze, lub gorsze. Ja, w moim wieku
> i przy mojej tuszy nie pozwole sobie na to, na co Ciebie jeszcze
> stac i pewnie bede wioslowal leniwie, nie za bardzo sie wychylajac
> (ale jednak rotujac :-) i uzywajac burty kanadyjki do wykonania
> pociagniecia sterujacego, ktore Ty zrobisz jako eleganckie "J".
> (ale piekne, dlugie zdanie!)
Hola, hola mlodzieniaszku, jestes tylko o rok starszy ode mnie, ze się o tuszy
nie wypowiem bos się reklamowal na liscie, jakoby Ci wychudlo;)
Dropiu skolowanyzkrzyza
> Kolejna sprawa to rozdzial "South American Trips" - taka ichnia Bialka -
> mniej wody, wiecej kamieni. Da sie i u nas? Wciaz marze...;-)
Koniku niepoprawny, lup kajak na te nasze kamieniste potoczki!
dobranoc
drops
"W wielu kulturach tradycja odgrywa istotną rolę w ustalaniu formy narzędzi
i ozdób. Biorąc pod uwagę fakt, że warunki użytkowania kanu pozostają
względnie stałe zadziwiający jest fakt, że rozwinęło się tak wiele wariantów
kształtów piór. Pośród wszystkich wymyślonych kształtów, jako tradycyjne
wciąż postrzega się pióro o bokach prostych lub zaokrąglanych. ...
Przekonałem się również, że szerokie wiosła opierają się obrotom wymaganym
do precyzyjnej kontroli pióra pod wodą. W wyniku tego szersze wiosła są
wolniejsze i mniej precyzyjne jeśli chodzi o ich osiągi. Oczywiście
silniejszy fizycznie wioślarz może pokonać takie niesprzyjające warunki, ale
przy dłuższych trasach takie pióra męczą i denerwują nawet najsilniejszych
wioślarzy. - pisze Douglas Ingram w artykule "A Traditional Paddle For A New
Generation", Canoe Journal 2001. Bill Mason pływał używając wiosła o
prostokątnym kształcie pióra, zaś uchwyt miał gruszkowy. Nie twierdzę, że
wiosła jakimi pływają zawodnicy są złe, nieodpowiednie. Sami oglądając sieć
WWW, spotykamy wiosła do kanu o prostokątnym kształcie pióra, wygięte. Nie
wiem też, czy by mi "leżało" takie wiosło. Mam nadzieję, że będę miał okazję
kiedyś takim wiosełkiem pomachać. Sam jestem bardzo zadowolony ze swoich
wiosełek, dobrze się nimi wiosłuje, mam pełną kontrolę nad kanu, łatwo mi
się nimi manewruje. Zrobiłem ich co prawda tylko kilkanaście, ale moje
wiosła się sprawdziły i nie męczą mnie. I chyba o to chodzi. Wzoruję się na
wiosłach tradycyjnych. Jacek i Krzysiek wypowiadają się że wolą uchwyt w
kształcie litery T. Ja nie twierdzę że to jest zły uchwyt. Sam mam też taki
uchwyt w swoich wiosełkach. Kwestia przyzwyczajenie, wprawy, czy wygody. To
i tak pozostanie indywidualna sprawa wioślarza - pióro i uchwyt.
Mam nadzieję, że nie tylko "wirtualnie" będziemy prowadzić dyskusje. Może na
wiosnę, będzie okazja popływać razem. Przećwiczyć różne techniki
wiosłowania, różne uchwyty, pióra. Wypowiedzieć się przy wspólnym ognisku.
Proponujemy razem z Andrzejem Sałaciakiem spotkać się na wiosnę (kwiecień)
na pojezierzu Brodnickiem. Popływajmy razem. Mam nadzieję, że Andrzej też
dołączy do grupy i będzie wypowiadał się na grupie.
Radek
>Chłopaki (dokładnie Krzysiek), wiosłują "z krzyża" ich łódki "delfinują"
>podczas pływania. Zastanawiają się czy i ja pływam szybko i czy moje kanu
>też "delfinuje". Dało mi to dużo do myślenia. Może ja coś jednak robię nie
>tak? Usiadłem w sobotę wieczorem i ponownie obejrzałem filmy z serii "Path
>of the Paddle". Dokładnie: "Solo basic", "Double basic", "Solo white water"
>i "Double white water".
>Bill Mason na swoim słynnym Prospectorze, uczy widza
>wiosłowania, uczy czytania wody, demonstruje swoje techniki.
Czytania wody i techniki raczej nie mieszałbym bo już do końca nie wyjdziemy z
tych zazębiających się wątków.
>Filmy są
>rewelacyjne - cudeńko, "miodzio" :).
Jasne, znam jeszcze innych facetów co na wejscie smoka chodzili po 15 razy ;)
>Powiem Wam, że nie zauważyłem by jego
>kanu "delfinowało", nawet nie "ciągnął z krzyża". Uczyłem się wiosłowania od
>Andrzeja Sałaciaka. Bazując na zdobytej wiedzy od niego, oraz mając dostęp
>do tych filmów sam podobnie wiosłuję.
http://www.icpnet.pl/~makina/technika.htm
>Nie ukrywam, że naturalnym odruchem,
>jaki miałem siadając pierwszy raz do kanu, ciągnąłem "z krzyża". Odruch ten
>już zgubiłem.
Otóż naturalne jest ciągnięcie na prostych plecach. Charakterystyczne dla ludzi
o słusznej tuszy (żadnych wycieczek osobistych) sam byłem swiadkiem jak chlop
tegi nie majacy pojecia o wioslowaniu na kanadyjce sam zaczal wioslowac prostym
pociagnieciem nie wychylajac się ani troszke do przodu.
>Jacek wspomina o pływaniu zawodników na kanadyjkach. Wiem
>ma rację, oni tak pływają i tak będą pływać. Tylko na jakich odcinkach. Ja
>nie wiem, czy pływając rekreacyjnie i mając przed sobą perspektywę płynięcia
>50 km zdecydowałbym się na wiosłowanie "z krzyża".
A czemu by nie, plynalem na jesien z Edkiem Bartkowiakiem Odra 50 km i
doplynelismy w czolowce. Po nas jeszcze przez 2 godziny doplywali. Nie
twierdze, ze nie byłem zmęczony, ale nie żeby jakoś padniety. Nie wierze w
przeplyniecie 50 km bez zmeczenia! Nawet jakby siedziec i nic nie robic to i
tak się czlek zmeczy samym bezruchem. Zawodnicy co dziennie pokonuje po jakieś
15 do 25 km z wielka naprawdę intensywnościa treningu. Nie znam technik
wioslarskich gdzie zwiekszanie częstości i skracanie pociągnięcia byłoby
opłacalne.
>"W wielu kulturach tradycja odgrywa istotną rolę w ustalaniu formy narzędzi
>i ozdób. Biorąc pod uwagę fakt, że warunki użytkowania kanu pozostają
>względnie stałe zadziwiający jest fakt, że rozwinęło się tak wiele wariantów
>kształtów piór. Pośród wszystkich wymyślonych kształtów, jako tradycyjne
>wciąż postrzega się pióro o bokach prostych lub zaokrąglanych. ...
>Przekonałem się również, że szerokie wiosła opierają się obrotom wymaganym
>do precyzyjnej kontroli pióra pod wodą. W wyniku tego szersze wiosła są
>wolniejsze i mniej precyzyjne jeśli chodzi o ich osiągi.
Po to jest porządny uchwyt T żeby precyzyjnie kontrolować pociągnięcia, w
szczególności to jest bardzo istotne przy naciagnięciach, kontrach hakowych,
promowaniach, trawersach. Trzeba być pewnym polozenia piora w wodzie. Grucha
tej pewnosci nie daje. JacMac z Zielonej Gory! Powiedz Jacku, proszę jakie to
wioselka Ci Siacho wystrugal!
>.... ale
>przy dłuższych trasach takie pióra męczą i denerwują nawet najsilniejszych
>wioślarzy. - pisze Douglas Ingram w artykule "A Traditional Paddle For A New
>Generation", Canoe Journal 2001.
Ja tez w Wiosle rożne rzeczy wypisuję a się tak naprawdę nie znam.
>Bill Mason pływał używając wiosła o
>prostokątnym kształcie pióra, zaś uchwyt miał gruszkowy.
A Fortuna skakał na drewnianych nartach, i całe szczęście że Małysz skacze na
Ellanach!!!
A Lenin chodził w leninówce, a ja wolę polarową czapke.
Przyklady moznaby mnozyc. Jacek Starzyński pisał już o tym jak to się
technologie pozmieniały i jak te zmiany wpłynęły na kształt wiosła. Nie będę
powtarzał.
> Sam jestem bardzo zadowolony ze swoich
>wiosełek, dobrze się nimi wiosłuje, mam pełną kontrolę nad kanu, łatwo mi
>się nimi manewruje. Zrobiłem ich co prawda tylko kilkanaście, ale moje
>wiosła się sprawdziły i nie męczą mnie. I chyba o to chodzi. Wzoruję się na
>wiosłach tradycyjnych. Jacek i Krzysiek wypowiadają się że wolą uchwyt w
>kształcie litery T. Ja nie twierdzę że to jest zły uchwyt. Sam mam też taki
>uchwyt w swoich wiosełkach. Kwestia przyzwyczajenie, wprawy, czy wygody. To
>i tak pozostanie indywidualna sprawa wioślarza - pióro i uchwyt.
Mechaniki się nie da oszukac, grucha do obucha!
>Proponujemy razem z Andrzejem Sałaciakiem spotkać się na wiosnę (kwiecień)
>na pojezierzu Brodnickiem. Popływajmy razem. Mam nadzieję, że Andrzej też
>dołączy do grupy i będzie wypowiadał się na grupie.
Tez mam taka nadzieje.
Pozdrawiam niedokoncapewnyswego ale i zupelnienieprzekonany
dropiu
PS. Mam pomysl na doświadczenie:
Trzeba wziąć spokojna wode, o znanym dystansie. Wsiasc na kanu i wioslowac w
jedna strone liczac pociagnięcia i mierzac czas. W jedna strone na sztywno jak
radza indianie w druga stronę z krzyza.
Potem obliczyc należy frekwencje wioslowania (ilosc pociagniec przez czas (w
minutach)) i porownac czasy.
Spodziewany wynik: Z krzyza – mniejsza frekfencja i szybciej, Indianska
częściej i wolniej. Zachecam do empirji zwłaszcza Konika, bo on świerzyn
nieprzesiąknięty i ma pod nosem Wisłe bez pradu, a z kilometrażem. Sam bym
chętnie potowarzyszył, co Tomku? Aha nie oszukiwać!!!! Doswiadczenie powtórzyć
kilka razy.
Ja to walcze z fizyka na poziomie podstawowym - np. coby sie wywrocic, nie
pochlapac, i plynac mniej wiecej tam, gdzie chce. A jak mam chwile czasu, to
gapie sie na kaczki i inne drzewa. Ani mnie w glowie eksperymenty, zas
powtarzac, to moge jedynie glebokie wdechy jak sie spoce;-))) A jutro, we
wtorek czyli, plyne se ze Skawiny do St. Kosciuszki. Mam zamiar sie nie
meczyc;-)))
Konik
PS: Dropiu, Ty nawet na poczatku kazdego listu, widac, ze sie starasz, zeby
nie szydzic, nie ironizowac... Ja widze wielka wole bycia milym. Wiem jednak,
ze to nie Twoja prawdziwa natura i to wychodzi z kazda nastepna odpowiedzia.
Ale z atawizmami da sie zyc. Ja Ciebie rozumie;-)))))
Radek
> Ani mnie w glowie eksperymenty, zas
> powtarzac, to moge jedynie glebokie wdechy jak sie spoce;-))) A jutro, we
> wtorek czyli, plyne se ze Skawiny do St. Kosciuszki. Mam zamiar sie nie
> meczyc;-)))
> Konik
>
> PS: Dropiu, Ty nawet na poczatku kazdego listu, widac, ze sie starasz, zeby
> nie szydzic, nie ironizowac... Ja widze wielka wole bycia milym. Wiem jednak,
> ze to nie Twoja prawdziwa natura i to wychodzi z kazda nastepna odpowiedzia.
> Ale z atawizmami da sie zyc. Ja Ciebie rozumie;-)))))
Uwaga, uwaga alarm dla miasta Krakowa! We wtorek do Stopnia Kosciuszko
podejdzie kandyjka Scout Discovery z Konikiem (trojanskim) na pokladzie. Konik
jest to osoba ktora potrafi rozsmieszyc Stopien Kosciuszko do rozpuku!!!
Krakowianie proszeni sa o masowe wystapienia na waly powyzej stopnia i
przeploszenie Konika. Obywatelu zrob i ty cos dla miasta w niebezpieczenstwie!!
Czlonek rady kryzysowej
kp pchor dropiu
Nikt nie przyszedl;-(
Konik
PS: A ja sie tak ladnie ubralem...
Gdzie tam mi zabierać głos pomiędzy starymi wygami. Ale skoro
wywołano mnie to tablicy to i powiem. Otóz Siacho wystrugał mi
wiosełka śliczne ale o zbyt małej rękojeści. Kłóciłem się z nim o
każdy milimetr. Jedno ma 58 a drugie 68 mm w poprzek rękojeści i jest
to moim zdaniem o 20-30 mm za mało. Ale moje doświadczenie ma dopiero
5 dni pływania... ;)
Za rok będziemy mogli pogadać ;-)
Jacek
ps. Qrna, jeszcze 5 miechów do maja...:-((
Radek
Co do goracej dysputy - jej przebieg i wyniki musza byc czytelne dla
kibicow. Wielu jest poczatkujacych lub tylko zaciekawionych i oni musza
dojsc do jakis wnioskow, co jest najwazniejsze w tym wszystkich. Porazka dla
wszystkich bylaby opinia o dyskutantach jako "filozofach greckich".
A teraz co nieco o wioslach; o technice nastepnym razem (kolejnosc rozwazan
jest niewazna, pioro zostawiam na koniec, bo o tym mozna najdluzej:
1. uchwyt
Musi odpowiadac indywidulanym preferencjom. Komu pasuje czyste T niech plywa
na T, kto lubi gruszke - prosze bardzo. Ja lubie zmieniac układ dłoni na
uchwycie i pasuje mi taka troche barylkowa gruszka. Mam tez wioslo
slalomowe, gdzie uchwyt jest z odcinka rurki. Na takich samych plywaja top
wyczynowcy. I co, wcale nie jest najlepsze dla mojego sposobu wioslowania.
Na kilkugodzinne wioslowanie jest po prostu niewygodne.
Szacowny kibicu, sam wyprobuj rozne wiosla i najwazniejsze jest to, czy
podczas kilkugodzinnego wioslowania Twoje dłonie nie sa przemeczone.
Zwroc tez uwage na to, ze normalnie w sprzedazy w zasadzie nie ma wiosel do
kanu, sa tylko pagaje do zaglowek z maszynowo odrobionym uchwytem i dla
zeglarzy jest to OK. Nawet "specjalne" wiosla z płasko-wypukłym piorem i
prostym drazkiem sa erzatzem - ci co je robia, na nich nie plywaja.
Pozostaje jeszcze sprawa "z czego" i wykonczenia - nawet wiosla czesci top
wyczynowcow posiadaja drewniane uchwyty. Do wykonczenia moze byc lakier,
olej do drewna (tungowy), czy wreszcie surowe drewno zaimpregnowane wlasnym
potem. Powinno byc lisciaste - sosna czy swierk za szybko sie niszczy, gdy
uszkodzona zostanie warstwa lakieru i drewno zlapie wode. A tak w ogole -
kto uzywa ochraniaczy na uchwyt w czasie transportu. A golfisci chronia
glowki swoich kijow.
2. drazek
Przekroj okragly czy owalny - jak kto woli. Owalny ma dawac wieksza kontrole
i wyczucie piora. Ja wiosluje okraglym i gorna reka kontroluje kat
ustawienia piora.
Ale, jak poprzednio, - dobrac drazek taki, jaki komu pasuje.
3. pioro
- ksztalt (obrys): prostokat jest uniwersalny, wydluzony - ogon wydryi
voyager (szersze u gory) jest idealny na jeziora, na gleboka wode, ale
beznadziejny przy wioslowaniu pod prad, obon bobra (szersza czesc w dole)
moja ulubiona - lepiej od prostokata wiosluje sie pod prad - zmienia się
predkosc strugi wody w zaleznosci od glebokosci, co powoduje "uciekanie
wody" dołem (daje sie wyczuc nawet przy wiosle prostokatnym).
W ogole to ciekawy temat - od bobrzego ogona (szerokie na dole) poprzez
prostokat do woyagera (szerokie u gory) i jeszcze bardziej radykalnych
wiosel Indian znad Amazoni - krotki i szeroki lisc.
- profil: przy tradycyjnym stylu wioslowania (ja tak lubie) bardzo dobrze
spisuje się cienki, symetryczny profil, bez zadnych zeber, ktore zaklocalyby
przeplyw wody. Pioro musi nie tylko stawiac opor w poprzek, ale i ciac wode
wzdluz. Bardziej wymyslne ksztalty piora sa bardzie sprawne (daja wiekszy
opor na jednostke powierzchni), moga miec zeberko stabilizujace wioslo
podczas przeciagania, itd., ale generalnie ograniczaja wislowanie tylko do
jednej strony piora. W zasadzie, przy pokonywaniu dystansu to wystarcza, gdy
zachodzi potrzeba pewnej zabawy i finezji, stanowi to ograniczenie.
Plasko-wypukly - przy wiosle prostym generalnie nie ma sensu. Natomiast jest
klasa wiosel (i technika wioslowania zwana hut!) z niesymetrycznym piorem i
ze zgietym drazkiem (bent shaft paddles), gdzie wiosluje sie jedna strona,
uchwyt w zwiazku z tym jest niesymetryczny, a zgiecie (7° - 14°) pozwala na
dluzsze prowadzenie piora w pozycji pionowej. W Stanach i Kanadzie jest to
popularne przy szybkiej turystyce (cruising) i na dlugich maratonach; lodki
sa wyczynowe, ale nie te olimpijskie kanadyjki i sie siedzi).
- powierzchnia, taka, aby pozwalala na odpowiednio szybkie tempo
wioslowania.
Na to sklada sie:
wielkosc i sprawnosc piora,
technika wioslowania,
opory lodki (opory hydrodynamiczne i co, od nas zalezy, jakosc powierzchni
zmoczonej - ilu jest takich, co naprawde dbaja o to, aby nie porysowac dna,
jedno- lub dwuosobowa osada,
wytrenowanie osady
ogolny ciezar lodka + osada
Za duza powierzchnia powoduje, ze wioslowanie ma charakter silowy,
przeciagniecie jest rwane i sie czlowiek niepotrzebnie meczy. Za mała -
wioslo przelatuje, za tylna (bierna) strone piora
zasysane jest powietrze, co powoduje znaczny spadek oporu.
- ostrosc krawedzi
krawedzie maja jakis promien. Za duzy powoduje duze opory przy rozcinaniu,
za maly (ostre jak noz) powoduje, ze pioro jest jakby "dzikie" i
kontrolowanie wymaga duzej uwagi.
4. Sprezystosc - wioslo po oparciu piora o podloge i wybaczaniu dolna reka
nie moze miec wyczywalnych slabych punktow. Ja uwazam, ze o jakosci wiosla
swiadcz duza sztywnosc "trojkata", jaki stanowi przejscie drazka w pioro.
5. material
Jaki komu pasuje. Drewno jest klasyczne, sprezyste, estetyczne i takie
wioslo mozna samemu zrobic, lub stjuningowac kupionego pagaja. Nawet top
wyczynowe maja piora drewniane (Braca). Kompozytowe generalnie sa lzejsze,
mocniejsze, ale i sztywniejsze, co na dlugim dystansie moze z kolei
powodowac dodatkowe zmeczenie. Dobre kompozyty duuuzo kosztuja!
6. koniec piora
pioro nalezy zabezpieczyc wloknem szklanym i epoksy i wykonczyc na gladko z
piorem. Raz, chroni pioro przed uszkodzeniem, a zawsze trzeba sie odepchnac,
dwa, jesli gladkie, to nie zaczepia o wodorosty. Jedno z lepszych wiosel
uznanej firmy ma koniec okuty blacha. No to niech konstruktor takiego
rozwiazania zapusci sie na zarosniete koryto Biebrzy lub Czarnej Hanczy
poznym latem. Pozostaje zyczyc mu cierpliwosci.
7. dlugosc wiosla ( a wlasciwie drazka od uchwytu do piora)
generalnie chwyt za uchwyt i dolna za szyjke wiosla, tak aby ramiona z
przedramieniami tworzyly kat prosty. I dalej by trzeba usiasc na lodce,
zanurzyc w pozycji przeciagania i gorna dlon powinna byc mniej wiecej na
wysokosci oczu. czyli w gre wchodzi :
wzrost,
dlugosc lap,
wysokosc laweczek
zanurzenie lodki
a potem dodac lub ujac pare centymetrow jak komu pasuje.
do tego dodac pioro wg ksztaltu i powierzchni, jak komu pasuje.
klasyczne"ogony" im sa dluzsze, to i piora sa dluzsze (w sumie wieksze).
Luzne uwagi
Wioslowanie na kanu jest bardziej dynamiczne i skomplikowane niz praca piora
napedowego kola lopatkowego bocznokolowca. Najprosciej mozna je prownac do
wbicia wiosla w wode i przyciaganiu sie (z lodka) do niego, a nie
przeciagania wiosla wzdluz burty. To warto zapamietac.
Czyli, co poradze kibicowi - plywac, poznawac technike, rozne uderzenia,
rozne lodki, wysluchiwac roznych medrcow, zadawac im rozne dociekliwe
pytania, analizowac co sie dzieje na wodzie i dobrac sobie to, co Ci pasuje.
Caly proces poznawania i doskonalenia jest wielka przygoda
Pozdrawiam
Andrzej Sałaciak
and...@kanu.pl
baba...@poczta.onet.pl
----ciach----
Radziu masz zacięcie :-)
Ja by się poddał przy pisaniu tak długiego tekstu (nie komentuję treści bo
jeszcze nie czytałem)
Zdopinguj AS żeby zniżył się do news-ów i nie korzystał z pośredników :-)
--
Maciej Urbaniak
mac...@e-ar.pl
ICQ 35126494; GG116741
>A teraz co nieco o wioslach; o technice nastepnym razem (kolejnosc rozwazan
>jest niewazna, pioro zostawiam na koniec, bo o tym mozna najdluzej:
>1. uchwyt
>Musi odpowiadac indywidulanym preferencjom.
No tak, z tymi wiosłami to widzę, że jest dokładnie tak jak z długością kijków
do biegówek – tysiac sposobów i wzorow do klasyka, do łyżwy.
>Komu pasuje czyste T niech plywa
>na T, kto lubi gruszke - prosze bardzo. Ja lubie zmieniac układ dłoni na
>uchwycie i pasuje mi taka troche barylkowa gruszka.
Moim zdaniem T nad gruchą ma tę zaletę, że T można bardzo delikatnie trzymać,
ot przez zagięcie kciuka, po prostu wiosło niejako wisi na zagiętym kciuku i
praktycznie nie trzeba sciskac ręki. Gruchę jak się trzyma niewystarczająco
mocno to wypadnie.
A już idealnie jest jak T ma trochę opadnięty daszek, wówczas siedzi w dłoni
bardzo ergonomicznie i jak ktoś chce trzymac jak gruchę to lapie nachwytem jako
inne naczelne (bez wycieczek osobistych oczywiście). Próbowałem gruchy –
koszmar!
>Mam tez wioslo
>slalomowe, gdzie uchwyt jest z odcinka rurki. Na takich samych plywaja top
>wyczynowcy. I co, wcale nie jest najlepsze dla mojego sposobu wioslowania.
No wlasnie co z tym sposobem wioslowania? Mozna by taki watek zaczac ?
>Na kilkugodzinne wioslowanie jest po prostu niewygodne.
>Szacowny kibicu, sam wyprobuj rozne wiosla i najwazniejsze jest to, czy
>podczas kilkugodzinnego wioslowania Twoje dłonie nie sa przemeczone.
Właściwie to dłonie męczą się najmniej, najwcześniej boli pupa, potem chyba
krzyż i pas barkowy. Dłonie generalnie marzną. Czasem początkującym robią
odciski, bo za kurczowo trzymaja.
>Nawet "specjalne" wiosla z płasko-wypukłym piorem i
>prostym drazkiem sa erzatzem - ci co je robia, na nich nie plywaja.
A my tu myśleliśmy, że piora wypukłe mają sens (chociazby wlasnie Bracsa z
linku ktory zamiescilem wcześniej)
Powoli zaczynamy dyskutować jak panie z reklam proszków do prania ;)
>Pozostaje jeszcze sprawa "z czego" i wykonczenia - nawet wiosla czesci top
>wyczynowcow posiadaja drewniane uchwyty. Do wykonczenia moze byc lakier,
>olej do drewna (tungowy), czy wreszcie surowe drewno zaimpregnowane wlasnym
>potem. Powinno byc lisciaste - sosna czy swierk za szybko sie niszczy, gdy
>uszkodzona zostanie warstwa lakieru i drewno zlapie wode. A tak w ogole -
>kto uzywa ochraniaczy na uchwyt w czasie transportu. A golfisci chronia
>glowki swoich kijow.
Jestem przeciwny fetyszyzowaniu materii. Wiosło to wiosło, wiadomo gwoździ tym
się nie wbija, ale i nie czyściłbym tego pastą do mebli i nie owijał w
pieluchy. Zgoda, bywaja wiosła zawodnicze drewniane, jednak tajemnica tkwi w
kompozytach, i w klejach stosowanych do impregnacji i usztywnienia niż w samym
drewnie. Takie wiosło rzadko o ile w ogóle nie zazna kontaktu z kamieniem. Ja
mam składane wiosło o polietylenowym piorze, powiedzialbyś Andrzeju „erzatz”
ale plywam na nim już 4 rok, częściej jako na kajakowym, rzadziej jako na
pagajach, ale klinowałem je miedzy drzewami, plynąlem na nim na pych, walilem
często po kamieniach. Nie mam zludzen, to tylko narzedzie. Wioseł drewnianych
już trochę połamałem :(
>Plasko-wypukly - przy wiosle prostym generalnie nie ma sensu. Natomiast jest
>klasa wiosel (i technika wioslowania zwana hut!) z niesymetrycznym piorem i
>ze zgietym drazkiem (bent shaft paddles), gdzie wiosluje sie jedna strona,
>uchwyt w zwiazku z tym jest niesymetryczny, a zgiecie (7° - 14°) pozwala na
>dluzsze prowadzenie piora w pozycji pionowej.
Jakbyś miał jakiegoś linka z takim wiosłem - chętnie bym zerknął.
>No to niech konstruktor takiego
>rozwiazania zapusci sie na zarosniete koryto Biebrzy lub Czarnej Hanczy
> poznym latem. Pozostaje zyczyc mu cierpliwosci.
Ano święta prawda.
>Czyli, co poradze kibicowi - plywac, poznawac technike, rozne uderzenia,
>rozne lodki, wysluchiwac roznych medrcow, zadawac im rozne dociekliwe
>pytania, analizowac co sie dzieje na wodzie i dobrac sobie to, co Ci pasuje.
>Caly proces poznawania i doskonalenia jest wielka przygoda
A dyć i to prowda! Hej! Dobieranie odpowiedniego sprzętu, partnera do osady to
naprawdę zadanie, które można rozłożyć na lata praktyki, nawet nie wiem czy
warto, czy nie lepiej pływać z kim się da i na czym to popadnie i zdobywać
doświadczenie.
Drewniane wiosła i drewniane kanadyjki są piękne, rzekłbym nawet mają duszę,
ale mi dusza w materii przeszkadza. I może kiedyś w ramach zajęć z filozofii
greckiej rozszerzę ten temat - o relacjach ducha i materii w świetle pływania
na kanudyjkach.
Dzieki Andrzeju, że się odezwałeś
Drops Ksantyp z Bakelitu
> Natomiast jest
>klasa wiosel (i technika wioslowania zwana hut!) z niesymetrycznym piorem i
>ze zgietym drazkiem (bent shaft paddles), gdzie wiosluje sie jedna strona,
>uchwyt w zwiazku z tym jest niesymetryczny, a zgiecie (7° - 14°) pozwala na
>dluzsze prowadzenie piora w pozycji pionowej. W Stanach i Kanadzie jest to
>popularne przy szybkiej turystyce (cruising) i na dlugich maratonach;
Link do wiosel najpopularniejszej firmy w Pln. Ameryce z bardzo dobry
opisem:
http://www.westerncanoekayak.com/gray.htm
Rodzaj wiosla jest uzalezniony od przeznaczenia. Uchwyl wiosla do
plywania po rwacych rzekach (whitewater) jest wyprofilowany tak aby
zapewnic pewne trzymanie tego wiosla. Wiosla typu "Voyageur" and
"Sugar Island" sa najbardziej uniwesalne przeznaczone do plywania
rekracyjnego - uchwyt komfortowy - pioro wykonczone zywica uretanowa (
prosze mnie poprawic jezli okresla sie to innym polskim slowem) w celu
zabezpieczenia przy uderzeniach o skale i kamienie. Wiolsa wygiete
(bent shaft) sluza do zwiekszenia szybkosci plynac w lini prostej
najlepiej wlasnie w kanu typu cruiser ( waskie, z niska burta,
asymetryczne, dwuosobowe, z reguly dosc dlugie), ktore z kolei
przeznaczone sa do plywania po w miare spokojnej wodzie. Co prawda
widzialem ludzi pchajacych na wygietych wioslach 17 stopowe
"prospectors" po pelnym obciazeniem, ale w moim osobistym przekonaniu
znecanie sie nad soba aby kontrolowac kurs przy kazdym pociagnieciu i
pospiech nie ma sensu przy plywaniu dla przyjemnosci. Wygiete wiosla
nie nadaja sie do plywania solo, na rzekach i przy niezgranej zalodze,
wymagaja tez troche innej techniki wioslowania, do ktorej
przyzwyczajenie sie wymaga czasu.
Wiosla , ktore daja duza przyjemnosc w wioslowaniu to typ wydrzego lub
bobrzego ogona ("Ottertail", "Beavertail") . Pociagniecia tymi
wioslami sa o wiele cichsze niz kazdym innym rodzajem, tak wiec
swietnie nadaja sie na polowania, do wedkowania lub wieczorny "spacer
po tafli". Polecalbym kazdemu posiadanie takiego wiosla w kanu jako
zapasowego w przypadku plywania po jeziorach. Sa tez stosowane do
jazdy figurowej na kanu (freestyle).
Dlugosc drazka jest osobista preferancja. Z osobistych obserwacji
zauwazylem , ze osoby o szerszych ramionach trzymaja wiosla pod katem
bardziej rozwartym i uzywaja dluzsze drazki. Byz moze ktos kto rozumie
mechanike ludzkiej anatomi jest w stanie to wytlumaczyc.