Mam pytanie, Czy pływał ktoś z Was kajakiem po Zalewie Wiślanym?
Czy są jakieś formalne ograniczenia?
Pozdrawiam
Marucha
> Mam pytanie, Czy pływał ktoś z Was kajakiem po Zalewie Wiślanym?
> Czy są jakieś formalne ograniczenia?
Tutaj jest coś zebrane na temat:
http://www.zeglarstwo.sail-ho.pl/zalewis/zalewis.htm
--
Uzdrawiam
Paweł Suwiński
"470tką turystycznie HOWTO" (Mazury/Wisła) - dołącz do nas!
http://www.dracono.webpark.pl/470tka_turystycznie.html
Pozdrawiam
Marucha
No jak w sam raz nie są.
Przepisy morskie różni od lądowych to, że nie spotkałem jeszcze
sensownego polskiego przepisu uwzględniającego kajaki. Najwyraźniej
osobom, ktore te przepisy układają w głowie się nie mieści,
że można kajakiem pływać po morzu. A o kajakach jednoosobowych
to w życiu nie słyszały.
Żeby nie być posądzonym o gołosłowność posłużę się przywoływanym
zarządzeniem UM w Gdyni
(http://www.umgdy.gov.pl/pium/dokumenty/podglad?kod=o3g9rv3212.timjx23211),
które mówi:
"§ 5. 1. Na jednostkach pływających sportowych i rekreacyjnych
samodzielną żeglugę mogą uprawiać osoby, które ukończyły 16 lat.
2. Jeżeli w składzie załogi jednostki pływającej znajduje się dziecko,
jednostką powinna kierować osoba pełnoletnia.
3. Osoby w wieku poniżej 16 lat mogą uprawiać samodzielną żeglugę na
jednostkach sportowo - rekreacyjnych pod nadzorem osoby pełnoletniej
posiadającej kwalifikacje, o których mowa w § 4 ust. 2."
A w § 4 ust. 2. czytamy:
" Osoby prowadzące działalność, o których mowa w ust. 1, powinny
zapewnić aby osoby obsługujące wypożyczalnie sprzętu pływającego były
pełnoletnie i posiadały kwalifikacje do obsługi tych jednostek:
1) w przypadku jednostek z napędem mechanicznym - st. sternik motorowodny,
2) w przypadku jednostek wyposażonych w żagiel -sternik jachtowy,
3) w przypadku skuterów wodnych - patentu instruktora wydanego przez
PZMiNW."
Gdzie tu jest mowa o kajakach? Czy jeśli chcę popływać po Zalewie w
dwóch morskich jedynkach, z moją 14 letnią córką, to mam być sternikiem
motorowodnym, jachtowym, czy może instruktorem PZMiNW?
*j
PS
Inna sprawa, że zarządzenie dotyczy "jednostek pływających
o długości do 5 m oraz niezatapialnych jednostek pływających o długości
od 5-8 m". Podejrzewam, że np taka łódka
http://www.fosterkayaks.com/Product_Legend.htm
nie podpada pod to zarządzenie, gdyż ciężko byłoby znaleźć dokument
stwierdzający jej niezatapialność, a nawet gdyby, to próba
zadośćuczynienia temu przepisowi
"7. Jachty niezatapialne o długości powyżej 5 m powinny być poddane
inspekcji w podległym terytorialnie kapitanacie portu, po przedstawieniu
dokumentu stwierdzającego niezatapialność jednostki."
skończyłaby się zapewne urazem szczęki inspektora "w podległym
terytorialnie kapitanacie portu".
> że nie spotkałem jeszcze
> sensownego polskiego przepisu uwzględniającego kajaki.
I oby tak zostało. Amen. :)
--
Jacek
> Gdzie tu jest mowa o kajakach?
§ 1.1.Przepisy zarządzenia mają zastosowanie do jednostek pływających
o długości całkowitej nie przekraczającej 8 m, które uprawiają żeglugę
na wewnętrznych i terytorialnych wodach morskich.
2.W rozumieniu zarządzenia za jednostki pływające uważa się
urządzenia pływające przeznaczone dla celów rekreacyjno - sportowych
w szczególności łodzie motorowe, łodzie żaglowe, łodzie wiosłowe,
kajaki, pontony, rowery wodne, deski z żaglem, skutery wodne.
^^^^^^
> Czy jeśli chcę popływać po Zalewie w dwóch morskich jedynkach, z
> moją 14 letnią córką, to mam być sternikiem motorowodnym, jachtowym,
> czy może instruktorem PZMiNW?
IMHO wystarczy, że będziesz pełnoletni :).
> PS
> Inna sprawa, że zarządzenie dotyczy "jednostek pływających
> o długości do 5 m oraz niezatapialnych jednostek pływających o długości
> od 5-8 m". Podejrzewam, że np taka łódka
> http://www.fosterkayaks.com/Product_Legend.htm
> nie podpada pod to zarządzenie, gdyż ciężko byłoby znaleźć dokument
> stwierdzający jej niezatapialność, a nawet gdyby, to próba
> zadośćuczynienia temu przepisowi
Według przepisów takiego kwita należałoby wyrobić po testach
niezatapialności w odpowiednim inspektoracie...
> "7. Jachty niezatapialne o długości powyżej 5 m powinny być poddane
> inspekcji w podległym terytorialnie kapitanacie portu, po przedstawieniu
> dokumentu stwierdzającego niezatapialność jednostki."
> skończyłaby się zapewne urazem szczęki inspektora "w podległym
> terytorialnie kapitanacie portu".
No cóż, Zalew jest dosyć poważnie i strasznie morsko traktowany przez
urzędników. Żeglarze też na to narzekają.
ps. założycielowi wątku proponuję wysłać swojego posta na grupę
pl.rec.zeglarstwo (ustawiając Followup-To: pl.rec.kajaki), tam siedzi
kilka osób dobrze znających temat (np. prowadzących wypożyczalnie)
> kajaki, pontony, rowery wodne, deski z żaglem, skutery wodne.
> ^^^^^^
Sorry, ale nie chce mi się dyskutować na takim poziomie.
Podałem konkretny przykład fragmentu tego zarządzenia,
z którego widać, że o kajakach myślano tam tylko przy
układaniu wstępu i to na zasadzie "wsadzić tu wszystko,
co pływa". Mam dużo pracy i nie będę Ci tłumaczył, że
podkreślone przez Ciebie słowo to jedyne miejsce, w którym
widac odniesienie do kajaka. W żadnym innym miejscu go nie ma,
a twórca przepisów nie ma zielonego pojęcia o pływaniu
po morzu kajakiem - i nikt, kto ma, nie miał wpływu
na kształt tego przepisu.
To mniej więcej tak, jakbym ja napisał zarządzenie
o warunkach uprawiania paraglidingu nad Warszawa.
> IMHO wystarczy, że będziesz pełnoletni :).
Przepisy są po to, żeby YHO nie była potrzebna. Boję się,
że jakby patrol napotkal mnie i córkę na morskich jedynkach,
3 km od brzegu, to skończyłoby się to mandatem - na 50%, bo tak
oceniam procent sensownych kontrolerów. Mówię oczywiście o
sytuacji, gdy bylibyśmy odpowiednio wyposażeni (kamizelki,
race, .....).
> Według przepisów takiego kwita należałoby wyrobić po testach
> niezatapialności w odpowiednim inspektoracie...
Jasne. Tylko, że przeciętny morski kajak takich testów nie przejdzie.
Co nie przeszkadza, że jest morski i można w nim bezpiecznie
po morzu pływać.
A możesz wyjaśnić, skąd rozróżnienie na jednostki
do 5 metrów i5-8 niezatapialne, skoro niżej jest
$1.1 ?
*j
>> że nie spotkałem jeszcze
>>sensownego polskiego przepisu uwzględniającego kajaki.
>
>
> I oby tak zostało. Amen. :)
To znaczy, że modlisz się o to, żeby dalej obowiązywało
mnóstwo bezsensownych przepisów dotyczących kajakarstwa?
Jeśli tak, to jeszcze o jedno powinieneś się modlić...
*j
I w tym ustępie macie kupe racji ;) tylko czy ktos kiedys zastosował jakis
przepis wobec kajakarza na wodzie???
Pzdr G-Y
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.kajaki
>> kajaki, pontony, rowery wodne, deski z żaglem, skutery wodne.
>> ^^^^^^
> Sorry, ale nie chce mi się dyskutować na takim poziomie.
To była odpowiedź na Twoje pytanie. Nie ma tu nad czym dyskutować.
> Podałem konkretny przykład fragmentu tego zarządzenia, z którego
> widać, że o kajakach myślano tam tylko przy układaniu wstępu i to na
> zasadzie "wsadzić tu wszystko, co pływa". Mam dużo pracy i nie będę
> Ci tłumaczył, że podkreślone przez Ciebie słowo to jedyne miejsce, w
> którym widac odniesienie do kajaka. W żadnym innym miejscu go nie
> ma, a twórca przepisów nie ma zielonego pojęcia o pływaniu po morzu
> kajakiem - i nikt, kto ma, nie miał wpływu na kształt tego przepisu.
No, ale ja wcale nie bronię sensowności tego przepisu. Poza tym jak
się Urząd Morski lub inne "poważne" instytucje zabierają za regulacje
dotyczące turystyki i rekreacji to właśnie takie gnioty. Temat wśród
żeglarzy morskich stary jak świat... jachty traktowane są niemal na
równi z tankowcami.
>> IMHO wystarczy, że będziesz pełnoletni :).
> Przepisy są po to, żeby YHO nie była potrzebna.
Słusznie, ewidentnie brakuje tam klauzuli 'else'. Chociaż podejrzewam,
że nie jest to przeoczenie, ale zachowawcze działanie z premedytacją,
bo ktoś się obawiał oficjalnego otworzenia furtki dla niewiadomoczego
i potem odpowiedzialności za to.
>> Według przepisów takiego kwita należałoby wyrobić po testach
>> niezatapialności w odpowiednim inspektoracie...
>
> Jasne. Tylko, że przeciętny morski kajak takich testów nie
> przejdzie. Co nie przeszkadza, że jest morski i można w nim
> bezpiecznie po morzu pływać.
Tzn, że zalany kajak morski z bagażami i kajakarzem poszedł by na dno?
> A możesz wyjaśnić, skąd rozróżnienie na jednostki do 5 metrów i5-8
> niezatapialne, skoro niżej jest $1.1 ?
Na temat konstrukcji całego aktu prawnego nie jestem kompetentny
się wypowiadać. Sam dojdziesz pewnie do lepszych wniosków niż
ja.
Natomiast owa magiczna granica 5metrów funkcjonuje w wielu przepisach
dotyczących pływania już od bardzo długiego czasu i jest mocno
zakorzeniona. Łatwo się do niej odwołać tworząc jakieś nowe
obostrzenia. Choćby dlatego, tak jak już gdzieś pisałem, pojawił się
ten przepis o obowiązku rejestracji wszystkiego >5m, a nie akurat 6ciu
czy 7m.
Natomiast powyżej tych 5m do jakieś tam granicy (różnej) w żeglarstwie
morskim było tak, że jeżeli jacht nie jest niezatapialny to musi
posiadać tratwę ratunkową lub przynajmniej niezatapialny ponton
(jeżeli pływa w strefie brzegowej).
Tak czy inaczej z tego przepisu wynika jeszcze jedna śmieszna sprawa,
że w pływadle <5m możemy spokojnie zgodnie z przepisami pójść na dno.
> To była odpowiedź na Twoje pytanie. Nie ma tu nad czym dyskutować.
To nie była odpowiedź na moje pytanie. Początek Twojego listu świadczył
albo o tym, że nie zrozumiałeś mojego postu, albo o tym, że chciałeś
się przyczepić;-)
> No, ale ja wcale nie bronię sensowności tego przepisu.
??? ... rozumiem. Ja też lubię pisac byle pisać.
> Tzn, że zalany kajak morski z bagażami i kajakarzem poszedł by na dno?
A test niezatapialności jachtu tak się właśnie robi? To znaczy zalewa
go z bagażem i załogą?
> Tak czy inaczej z tego przepisu wynika jeszcze jedna śmieszna sprawa,
> że w pływadle <5m możemy spokojnie zgodnie z przepisami pójść na dno.
Ano właśnie. A "deska z żaglem" albo kajak ma być "wyposażona w sprzęt
ratunkowy" - ale wcale załoga (o ile jest pełnoletnia) nie musi go mieć
na sobie - prawodawca nie pomyślał zeby napisać, że kajakarz na morzu
musi mieć założoną kamizelkę. Co zresztą zdaje się potwierdzac moją
tezę, że prawodawca pojęcia o realiach nie ma.
Zresztą - co tu pisać - i tak zaraz się koledzy anarchiści i liberałowie
odezwą, że jak ktoś się chce utopić, to niech się topi.
Pozdrawiam,
*j
>> To była odpowiedź na Twoje pytanie. Nie ma tu nad czym dyskutować.
>
> To nie była odpowiedź na moje pytanie. Początek Twojego listu
> świadczył albo o tym, że nie zrozumiałeś mojego postu, albo o tym,
> że chciałeś się przyczepić;-)
E, wcale nie. Raczej myślałem, że pobieżnie przejrzałeś rozporządzenie
i przeoczyłeś kajak. No, ale jak widać jest inaczej.
>> No, ale ja wcale nie bronię sensowności tego przepisu.
> ??? ... rozumiem. Ja też lubię pisac byle pisać.
To jest nas już dwóch? :)
>> Tzn, że zalany kajak morski z bagażami i kajakarzem poszedł by na
>> dno?
>
> A test niezatapialności jachtu tak się właśnie robi? To znaczy
> zalewa go z bagażem i załogą?
Tego nie wiem, ale raczej nie. Natomiast moje pytanie raczej było
z kategorii jak to jest w praktyce, już w oderwaniu od tematu
przechodzenia testów w inspektoracie.
>>??? ... rozumiem. Ja też lubię pisac byle pisać.
>
>
> To jest nas już dwóch? :)
Co najmniej dwóch. Ale mam wrażenie, że to bardzo niedokładne
oszacowanie liczności tego zbioru.
> Tego nie wiem, ale raczej nie. Natomiast moje pytanie raczej było
> z kategorii jak to jest w praktyce,
W praktyce, to kajak morski z bagażmi, albo i bez nich, nie poszedłby na
dno. Ale mam wrażenie, że np. omega też by nie poszła, a ona
chyba nie jest niezatapialna?
*j
> " Osoby prowadzące działalność, o których mowa w ust. 1, powinny
> zapewnić aby osoby obsługujące wypożyczalnie sprzętu pływającego były
> pełnoletnie i posiadały kwalifikacje do obsługi tych jednostek:
> 1) w przypadku jednostek z napędem mechanicznym - st. sternik motorowodny,
> 2) w przypadku jednostek wyposażonych w żagiel -sternik jachtowy,
> 3) w przypadku skuterów wodnych - patentu instruktora wydanego przez
> PZMiNW."
>
> Gdzie tu jest mowa o kajakach? Czy jeśli chcę popływać po Zalewie w
> dwóch morskich jedynkach, z moją 14 letnią córką, to mam być sternikiem
> motorowodnym, jachtowym, czy może instruktorem PZMiNW?
> *j
Tu nie ma mowy o kajakach, i całe szczęście, bo gdyby była to mogło by
się okazać że
tylko Ty i niewielu więcej kajakarzy ma dość doświadczeń i zaświadczeń
by popływać po Zalewie.
Jak wynika z ostatnich wieści bosmani UM na Zalewie zostali zredukowani
do funkcji parkingowych, tzn pobierania opłat za postój w porcie. I
niech tak zostanie, jakoś łatwiej mi przyjąć że pływający będzie się
znał na sprzęcie którego używa niż że bosman będzie się znał na
wszystkim na czym można pływać. Zwłaszcza w oparciu o dziurawe i cząsto
absurdalne przepisy.
Malutkii
www.hobbo.net
>> Tego nie wiem, ale raczej nie. Natomiast moje pytanie raczej było z
>> kategorii jak to jest w praktyce,
>
> W praktyce, to kajak morski z bagażmi, albo i bez nich, nie
> poszedłby na dno. Ale mam wrażenie, że np. omega też by nie poszła,
> a ona chyba nie jest niezatapialna?
Jest. Jachty mieczowe (tylko stateczność kształtu, czyli wywracalne),
tzw. mieczówki, zawsze są projektowane tak by były niezatapialne. To
podstawowa zasada. Jeżeli jacht można łatwo wywrócić to musi być
niezatapialny. Jeżeli jest niewywracalny (stateczność kształtu +
ciężaru) to nie musi być niezatapialny. I stosowanie tej zasady
próbują wymusić różne przepisy prawne, aczkolwiek jest to na tyle
zdroworozsądkowe, że chyba nikogo nie trzeba za bardzo przekonywać, że
warto się do tego stosować.
Natomiast nadmienić trzeba, że nie ma jachtów niewywracalnych.
Jest to pewne uproszczenie stosowane do jachtów balastowych i
balastowo-mieczowych. W rzeczywistości w pełni niewywracalne mogłoby
być tylko coś o konstrukcji zbliżonej do okrętu podwodnego [1].
Z tego też powodu wiele śródlądowych jachtów balastowo-mieczowych
("niewywracalnych") jest projektowanych tak by mieć możliwe maksymalne
zdolności utrzymania się na wodzie po zalaniu, a niektóre nawet i są
niezatapialne. Na morzu zaś, na balastowych jachtach "niewywracalnych"
stosuje się pontony lub tratwy ratunkowe jako element ratunkowy. I to
także jest w różny sposób wymuszane przepisami prawa.
[1] http://www.zeglarstwo.sail-ho.pl/statecz/stateczn.html
Abstrahuję oczywiście od sytuacji typu spróchniała omega czy
oszczędności armatora przy budowie jachtu lub chęć zwiększenia
przestrzeni mieszkalnej kosztem komór wypornościowych. Sam
uczestniczyłem w jednym kursie żeglarskim wyposażonym w taki sprzęt
ratunkowy, że jak na środku jeziora rzuciliśmy człowiekowi za burtą
koło, to poszło one na dno zanim ten zdążył do niego dopłynąć :).
> Zresztą - co tu pisać - i tak zaraz się koledzy anarchiści i liberałowie
> odezwą, że jak ktoś się chce utopić, to niech się topi.
Ty nie bądź taki praworządny bo jak się takich wielu okaże to wam wprowadzą
egzaminy na używanie trampek (ale tylko powyżej 39 numeru) i okresowe
przeglądy u szewca :)
IMO do pływania w kajaku potrzebne jest wiosło i nic więcej. A jak się ktoś
chce topić to jego prywatna sprawa i wy nie musicie sobie tym głowy
zaprzątać.
--
Jacek
>> Gdzie tu jest mowa o kajakach? Czy jeśli chcę popływać po Zalewie w
>> dwóch morskich jedynkach, z moją 14 letnią córką, to mam być
>> sternikiem motorowodnym, jachtowym, czy może instruktorem PZMiNW?
>> *j
>
> Tu nie ma mowy o kajakach, i całe szczęście, bo gdyby była to mogło
> by się okazać że tylko Ty i niewielu więcej kajakarzy ma dość
> doświadczeń i zaświadczeń by popływać po Zalewie.
W zacytowanym przez Jacka paragrafie nie ma. Natomiast rozporządzenie
jako całość dotyczy także i kajaków. I tak jak Jacek zauważył, nie
wynika jasno z niego co trzeba mieć by móc nadzorować pływanie
kajakiem niepełnoletniego.
> IMO do pływania w kajaku potrzebne jest wiosło i nic więcej. A jak się ktoś
> chce topić to jego prywatna sprawa i wy nie musicie sobie tym głowy
> zaprzątać.
Tak, tak. A świstak zawija w sreberka.
*j
> tylko Ty i niewielu więcej kajakarzy ma dość doświadczeń i zaświadczeń
> by popływać po Zalewie.
Zaświadczeń to ja mam niewiele ;-),
a doświadczenie to się w prawie nie liczy zupełnie.
Zresztą IMHO to ważniejsze od doświadczenia są: wiedza i umiejętności.
Ale tego się raczej w Polsce nie uwzględnia i małe są szanse na zmianę
tego stanu rzeczy w przewidywalnej przyszłości (dla mnie to jakieś 15 lat).
*j
>
> Zresztą IMHO to ważniejsze od doświadczenia są: wiedza i umiejętności.
> Ale tego się raczej w Polsce nie uwzględnia i małe są szanse na zmianę
> tego stanu rzeczy w przewidywalnej przyszłości (dla mnie to jakieś 15 lat).
> *j
Nie był bym aż takim pesymistą, szkoły kajakarstwa to przecież nie tylko
działalność społecznie użyteczna ale też pieniądze do zarobienia. A
jeśli tworzyć je według standartów , lub wręcz w ramach BCU lub ACA to
nawet wstępny okres rozwoju nie musi być bardzo dziki. Byłbym spokojny o
rozwój szkolenia kajakowego w Polsce, gdyby nie obawa ustawodawcy
wsadzą w weń swoje grube paluchy. Bo wtedy kajakarze podziela los
żeglarzy: drogie obowiązkowe patenty i gówniany poziom szkolenia, bo w
końcu liczy się papier.
Malutki
www.hobbo.net
Jasne. Z angielskim jako językiem wykładowym.
*j
Z § 4 ust. 2. jasno wynika, że w przypadku jednostek z napędem
wiosłowym nie są potrzebne kwalifikacje typu st. sternik motorowodny,
sternik jachtowy lub patentu instruktora wydanego przez PZMiNW.
Wystarczy, że tata jest pełnoletni.
Janusz Sokalski
> Z § 4 ust. 2. jasno wynika, że w przypadku jednostek z napędem
> wiosłowym nie są potrzebne kwalifikacje typu st. sternik motorowodny,
> sternik jachtowy lub patentu instruktora wydanego przez PZMiNW.
> Wystarczy, że tata jest pełnoletni.
Prawnikiem jesteś?
*j
Nie jestem prawnikiem. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zapytać
ustawodawcę jak należy interpretować ten fragment dokumentu.
Janusz Sokalski
> Nie jestem prawnikiem.
Skąd wiedziałem?
*j
>> ... szkoły kajakarstwa ... tworzyć je ... w ramach BCU lub ACA ...
>
> Jasne. Z angielskim jako językiem wykładowym.
> *j
Nie koniecznie, w Niemczech funkcjonują szkoły ACA z językiem wykładowym
niemieckim, w Hiszpani szkoły BCU prowadzące zajęcia zarówno po
angielsku jak i po hiszpańsku. Obie te organizacje certyfikują
instruktorów nie język wykładowy.
Malutki
> Nie koniecznie, w Niemczech funkcjonują szkoły ACA z językiem wykładowym
> niemieckim, w Hiszpani szkoły BCU prowadzące zajęcia zarówno po
> angielsku jak i po hiszpańsku.....
Ja niekoniecznie piszę poważnie.
Często posługuję się takim zabiegiem,
który nazywa się "ironia".
*j
Ja myślę, że to jest dobry pomysł na sondę w Onecie.
*j
Wklejam to, co zacytował j*:
"§ 5. 1.
Na jednostkach pływających sportowych i rekreacyjnych
samodzielną żeglugę mogą uprawiać osoby, które ukończyły 16
lat.
2. Jeżeli w składzie załogi jednostki pływającej znajduje się
dziecko,
jednostką powinna kierować osoba pełnoletnia.
3. Osoby w wieku poniżej 16 lat mogą uprawiać samodzielną żeglugę
na
jednostkach sportowo - rekreacyjnych pod nadzorem osoby pełnoletniej
posiadającej kwalifikacje, o których mowa w § 4 ust. 2."
"§ 4 ust. 2.
Osoby prowadzące działalność, o których mowa w ust. 1, powinny
zapewnić aby osoby obsługujące wypożyczalnie sprzętu pływającego
były
pełnoletnie i posiadały kwalifikacje do obsługi tych jednostek:
1) w przypadku jednostek z napędem mechanicznym - st.
sternik motorowodny,
2) w przypadku jednostek wyposażonych w żagiel -sternik
jachtowy,
3) w przypadku skuterów wodnych - patentu instruktora
wydanego przez
PZMiNW."
Trzymając się ściśle litery prawa: gdzie to mowa o jakichkolwiek
kwalifikacjach do obsługi kajaka? Ale w takim razie - skoro nadal
uperamy się przy literze prawa - nie ma mowy o uprawnieniach IRR czy
instruktora lub trenera kajakowego, czyli (nadal w myśl tego przepisu)
człowiek o takich kwalifikacjach nie ma prawa do nadzoru osoby w wieku
poniżej 16 lat . Ale pamiętajmy, że dotyczy to wód morskich).
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> polecam pływanie kajakiem w basenie w Warszawie na Inflanckiej
Dzwoniłem na Inflancką i powiedzieli, że żadnego Janusza nie znają,
a kajak o długości 5.18 m mogę sobie wsadzić [słowo nie nadaje się
na p.r.k] zamiast do basenu.
To już chyba łatwiej po Zalewie.
*j
> marnujesz się tutaj ...
To o mnie, czy o Januszu?
Jeśli to drugie, to masz rację!
*j
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.kajaki
> Niby taki inteligentny (J* oczywiście), a udaje, że nie zrozumiał. A fee!
Na coś się musisz zdecydować: albo na "niby", albo na "udaje".
*j
PS
Małe "j" i gwiazdka z przodu proszę!
> >mwst napisał(a):
> > Niby taki inteligentny (J* oczywiście), a udaje, że nie zrozumiał. A
fee!
> Na coś się musisz zdecydować: albo na "niby", albo na "udaje".
> *j
Rozczarowujesz mnie coraz bardziej szanowny *j (teraz poprawnie?)
> Rozczarowujesz mnie coraz bardziej...
Przepraszam najmocniej. Niepokoję się o Ciebie, bo wydaje
mi się, że dostrzegam jakąś zgryźliwość - czyżby rozdrażnienie?
Powinieneś może odpocząć?
Jakiś spływik: z dala od cywilizacji, cisza, spokój, relaks...
Pozdrawiam serdecznie,
*j
> Przepraszam najmocniej. Niepokoję się o Ciebie, bo wydaje
> mi się, że dostrzegam jakąś zgryźliwość - czyżby rozdrażnienie?
> Powinieneś może odpocząć?
Spostrzeżenia wydają się być poprawne (zgodne ze stanem faktycznym)
Niemniej brak, przynajmniej próby, określenia przyczyny tego stanu.
W tym miejscu liczę, iż uruchomisz swój potencjał intelektualny.
> Jakiś spływik: z dala od cywilizacji, cisza, spokój, relaks...
Taak, to dobra rada. Proponuję byś zastosował ją również w stosunku do
siebie :))
>> Rozczarowujesz mnie coraz bardziej...
się dziwisz ?
toż telewizorni mówili o jakiejś nowej chorobie ...
"ślimoza" się podobno nazywa ...
KKK
> Spostrzeżenia wydają się być poprawne (zgodne ze stanem faktycznym)
> Niemniej brak, przynajmniej próby, określenia przyczyny tego stanu.
> W tym miejscu liczę, iż uruchomisz swój potencjał intelektualny.
Ależ ja go już uruchomiłem, tylko Ty (zapewne na skutek przemęczenia)
tego nie zauważyłeś. Wydaje mi się mianowicie, że jesteś rozdrażniony
na skutek przemęczenia. Dlatego sugerowałem odpoczynek.
Sam też bym chętnie odpoczął, ale niestety muszę siedzieć w W-wie :-(
W tym roku wakacje mi odwołali.
*j
> Dlatego sugerowałem odpoczynek.
> Sam też bym chętnie odpoczął, ale niestety muszę siedzieć w W-wie :-(
> W tym roku wakacje mi odwołali.
> *j
Biedactwo
> Ależ ja go już uruchomiłem, tylko Ty (zapewne na skutek przemęczenia)
> tego nie zauważyłeś.
> Sam też bym chętnie odpoczął, ale niestety muszę siedzieć w W-wie :-(
> W tym roku wakacje mi odwołali.
> *j
Biedactwo
> >> Rozczarowujesz mnie coraz bardziej...
> się dziwisz ?
> toż telewizorni mówili o jakiej¶ nowej chorobie ...
> "¶limoza" się podobno nazywa ...
> KKK
>
>
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.kajaki
> Kwiatusztu, nie wcinaj się między cytrynówkę a piwo.
Tyyyy, przecież to z definicji grupa dyskusyjna jest ....
... upał Ci zaszkodził ?
i nie pisz do mnie tak czule, bo się plotki zaczną
KKK
> [...] dostrzegam jakąś zgryźliwość - czyżby rozdrażnienie?
> Dlatego sugerowałem odpoczynek. [...]
> > W tym roku wakacje mi odwołali.
> > *j
> Biedactwo
> Kwiatusztu, nie wcinaj się między cytrynówkę a piwo.
> Ślimak
Ale dajecie popalić! ;-)
Przypomniało mi się, że jakiś rok temu, o podobnej porze, już chciałem
odpisać na podobną erupcję zgryźliwości, ale >enter< mi zamarzł w
połowie (znalazłem właśnie w folderze "Robocze"):
*************************
*j uszczypnął:
> No wlasnie. To jest wlasnie roznica pomiedzy
> kanu i kanadyjka:
> Pieciometrowa kanadyjka wejdzie
> na malucha, ale do szesnastostopowego kanu
> potrzebujesz co najmniej Jeepa Cheerokee.
czyżby gruczoł odpowiedzialny za produkcję życzliwiny (hormonu
blokującego wydzielanie uszczypliwiny) cierpiał dziś od rana na
zaostrzenie niewydolności? ;-)))
*************************
Wnioskuję z tego, iż jest to cykliczne zjawisko sezonowe ;-)
Też mi się chyba zaczyna udzielać, bo zamiast pracować, odpisuję na
wakacyjne maile ogórkowe ;-)
Pozdrowienia
Mariusz Sarapata
Co_też_musi_pracować_w_34_st.C
pozdrawiam
KKK
Pozdrawiam
Marucha