--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
przenoski przenoskami, ale zrobienie z rzeki stojacej metnej wody to masakra!!!
Z.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Zadaj pytanie w odpowiedniej gminie, powiecie czy województwie. I
poinformuj nas :)
--
Jacek
Nie jestem stroną w sprawie, więc żaden urząd nie musi mnie o niczym
informować. Nawiasem mówiąc w 2002 roku napisałem do Urzędu Wojewódzkiego w
Poznaniu i starostwa w Złotowie pismo informujące o złamaniu ustawy "Prawo
wodne" przez ówczesnego właściciela fabryki tektury w Tarnówce (właściwie
Tarnowskim Młynie) na Gwdzie - wcześniej była tam elegancka, 50-metrowa
przenoska lewym brzegiem po trawce ale gość zastawił przejście 3-metrowymi
blokami betonowymi i trzeba taszczyć się narażając zdrowie po niemal
pionowych skarpach i żelbetowych umocnieniach (zdjęcia są chyba na stronie
SN "Zwałka"). A w ustawie wyraźnie jest napisane, że zabrania się grodzenia i
zabraniania przejścia w 1,5 metrowym pasie przylegającym do wód płynących. I
co? Sprawa została przekazana do Urzędu Gminy w Tarnówce, której wójt
nazwiskiem Baran napisał, że z uwagi na skomplikowane rozpoznanie wydłuża
termin rozpatrzenia do 2 miesięcy. Najlepsze jest to, że od siedziby urzędu
gminy do rzeki są niecałe 2 km. Było to w styczniu 2003 roku, odpowiedzi nie
mam do dziś. Przejścia oczywiście też jak nie było tak nie ma.
Igor
PS. W międzyczasie fabryka zbankrutowała.
> Sprawa została przekazana do Urzędu Gminy w Tarnówce, której wójt
> nazwiskiem Baran napisał, że z uwagi na skomplikowane rozpoznanie wydłuża
> termin rozpatrzenia do 2 miesięcy. Najlepsze jest to, że od siedziby urzędu
> gminy do rzeki są niecałe 2 km. Było to w styczniu 2003 roku, odpowiedzi nie
> mam do dziś. Przejścia oczywiście też jak nie było tak nie ma.
A to nie jest tak, ze teraz mozna urzedasow scigac za opieszalosc jakos?
> PS. W międzyczasie fabryka zbankrutowała.
I slusznie. Pewnie za kare. Nieslusznie, ze nikt nie zmusil wlasciciela
do posprzatania po sobie. Pewnie Baran znowu mial za daleko.
Bartol
Szczerze mówiąc nie chciało mi się użerać z baranami. Zresztą jak wybudują
kolejną zaporę i to na najpiękniejszym odcinku Gwdy to nie warto będzie w
ogóle nią pływać. Co to za przyjemność - jezioro, przenoska (na niej często
jakiś niemiły facio z obsługi elektrowni), jezioro, przenoska itp. itd.
Pozdrawiam.
Igor
>> Zadaj pytanie w odpowiedniej gminie, powiecie czy województwie. I
>> poinformuj nas :)
>
> Nie jestem stroną w sprawie, więc żaden urząd nie musi mnie o niczym
> informować.
Jest jakaś ustawa o tym że urzędy działają jawnie. Możesz wejść i zażądać
informacji budżetowych, informacji o gospodarce przestrzennej itd. Jak
będziesz naciskał, to poszukam, ale tak to mi się nie chce :)
--
Jacek
Możesz poszukać :)
To prawda. Nie musi Cię informować z urzędu, ale musi odpowiedzieć na
zadane przez Ciebie pytanie - i to zgodnie z prawdą. Tak więc - zapytaj
- musisz uzyskać odpowiedź. Tego typu sprawy są jawne, odpowiednie
ogłoszenia o takich inwestycjach muszą być podane do publicznej
wiadomości z odpowiednim wyprzedzeniem.
Myślę, że to jest nasz interes, aby śledzić takie inwestycje i jedynie w
liczebności i rozproszeniu naszych kolegów kajakarzy mamy szanse na
obronę własnych interesów.
BTW - każdy urząd publiczny musi prowadzić tzw. BIP - Biuletyn
Informacji Publicznej. W nich są podawane wszelkiego rodzaju informacje
urzędowe. W jednym z takich BIP-ów dowiedziałem się o budowie w
miejscowości, w której spędziłem dzieciństwom, punktu przeładunkowego
ropy naftowej oraz instalacji do uzdatniania tejże. Nieciekawa to
perspektywa, choć dająca ludziom pracę.
> Nawiasem mówiąc w 2002 roku napisałem do Urzędu Wojewódzkiego w
> Poznaniu i starostwa w Złotowie pismo informujące o złamaniu ustawy "Prawo
> wodne" przez ówczesnego właściciela fabryki tektury w Tarnówce (właściwie
> Tarnowskim Młynie) na Gwdzie - wcześniej była tam elegancka, 50-metrowa
> przenoska lewym brzegiem po trawce ale gość zastawił przejście 3-metrowymi
> blokami betonowymi i trzeba taszczyć się narażając zdrowie po niemal
> pionowych skarpach i żelbetowych umocnieniach (zdjęcia są chyba na stronie
> SN "Zwałka"). A w ustawie wyraźnie jest napisane, że zabrania się grodzenia i
> zabraniania przejścia w 1,5 metrowym pasie przylegającym do wód płynących. I
> co? Sprawa została przekazana do Urzędu Gminy w Tarnówce, której wójt
> nazwiskiem Baran napisał, że z uwagi na skomplikowane rozpoznanie wydłuża
> termin rozpatrzenia do 2 miesięcy. Najlepsze jest to, że od siedziby urzędu
> gminy do rzeki są niecałe 2 km. Było to w styczniu 2003 roku, odpowiedzi nie
> mam do dziś. Przejścia oczywiście też jak nie było tak nie ma.
W tymże samym punkcie Prawa Wodnego jest zapis, dopuszczający
ograniczenie tego zakazu do stref ochronnych - nie zawsze więc
zagrodzenie dostępu do wody jest złamaniem Prawa Wodnego. Proszę o tym
pamiętać.
A co do budowy zapór na tym terenie.
O ile budowa zapory na Piławie jest możliwa, o tyle nie sądzę, aby
kogokolwiek było stać na budowę zapory na Gwdzie - zupełnie inny poziom
kosztów.
Ale to tylko moja prywatna opinia :)
Pozdrawiam
stachu
Co do Zabrodzia - dowiem sie, jaka to gmina i wyślę zapytanie. I to
oficjalne, w imieniu Towarzystwa Przyjaciół Piławy.
Pozdrawiam
Adam
Zdaję sobie z tego sprawę ale obowiązkiem urzędu, skoro już wysłałem pismo
było poinformowanie mnie o tym.
> O ile budowa zapory na Piławie jest możliwa, o tyle nie sądzę, aby
> kogokolwiek było stać na budowę zapory na Gwdzie - zupełnie inny poziom
> kosztów.
Mnie też się tak wydawało. Do czasu kiedy porozmawiałem z inwestorem, zresztą
zupełnie przypadkowo. Człowiek na biednego nie wygląda, poza tym wykupił
wszystkie grunty nad rzeką i liczy (pewnie słusznie) na duże wsparcie z
funduszy unijnych - w ciągu najbliższych lat ze żródeł odnawialnych (woda,
wiatr) musi pochodzić kilka procent wytwarzanej w Polsce energii więc z
pewnością będą promować takie inwestycje. Zresztą zapora na Gwdzie wcale nie
musi być tak duża jak należące do Energetyki: Dobrzyca czy Ptusza - np w
Tarnówce, przy fabryce tektury zapora nie jest imponująca - a to przecież
dolny bieg Gwdy. W przypadku Piławy sprawa wygląda podobnie - inwestor (jakiś
profesor z Poznania) ma już od kilku lat wykupione grunty i tylko czeka na
przyzwolenie na budowę elektrowni :(
Pozdrawiam.
Igor
> Pozdrawiam
> Adam
Zabrodzie jest w gminie Szydłowo ale pozwolenie wodnoprawne na tego typu
inwestycje wydaje Starostwo Powiatowe (w tym przypadku w Pile). Są tam
szczegółowo określone warunki budowy itp. Dlatego warto spytać się o obie
inwestycje. Jeśli, nie daj Boże, okazało by się, że ich budowa jest
przesądzona to warto domagać się aby w pozwoleniach koniecznie zaprojektowano
jak najkrótszą trasę do przenoszenia kajaków z odpowiednim zejściem (np tak
jak w Głowaczewie).
Pozdrawiam.
Igor
gmina Szydłowo, urząd gminy mieści się w Jaraczewie, wójt : Zdzisław
Marciniak
ma zresztą też domek w Zabrodziu
K
tam pracuje jeden ze Zwałek - we wtorek powinienem coś wiedzieć
K
Jest jeszcze jeden artykuł, ktory dotyczy dostępu do wody. Poza tym strefy
ochronne dotyczą ujeć wody, nie elektrowni, a nie stosowanie sie do zapisu o
dostępie do wody i o zagradzaniu pasa 1,5 m od linii brzegu jest karalne.
USTAWA z dnia 18 lipca 2001 r.
Prawo wodne. (Dz. U. z dnia 11 października 2001 r.)
Art. 28.
2. Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym
korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający
to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza
zarząd gminy w drodze decyzji.
Rozdział 2 Strefy oraz obszary ochronne
Art. 51. W celu zapewnienia odpowiedniej jakości wody ujmowanej do
zaopatrzenia ludności w wodę przeznaczoną do spożycia oraz zaopatrzenia
zakładów wymagających wody wysokiej jakości, a także ze względu na ochronę
zasobów wodnych, mogą być ustanawiane:
1) strefy ochronne ujęć wody,
2) obszary ochronne zbiorników wód śródlądowych.
Art. 193. Kto wbrew obowiązkowi:
2) uniemożliwia dostęp do wód, o którym mowa w art. 28 ust. 1 i 2,
- podlega karze grzywny.
Art. 194. Kto:
2) grodzi nieruchomości przyległe do powierzchniowych wód publicznych w
odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu,
- podlega karze grzywny
pozdrawiam
Kasia Wołek
> USTAWA z dnia 18 lipca 2001 r.
>
> Prawo wodne. (Dz. U. z dnia 11 października 2001 r.)
>
> Art. 193. Kto wbrew obowiązkowi:
> 2) uniemożliwia dostęp do wód, o którym mowa w art. 28 ust. 1 i 2,
> - podlega karze grzywny.
>
> Art. 194. Kto:
> 2) grodzi nieruchomości przyległe do powierzchniowych wód publicznych w
> odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu,
> - podlega karze grzywny
To powinno się wozić wypisane dużymi literami na dziobie kajaka.
M
Ja sobie to wydrukowałem i schowałem do portfela. Zawsze się może
przydać, i wam też radzę tak zrobić :) W razie draki nikt nie pamięta
namiarów na ustawę...
--
Jacek
O tym samym pomyślałem ! Jutro zabieram na zimową Piławę.
Pozdrawiam
Adam
>>Ja sobie to wydrukowałem i schowałem do portfela. Zawsze się może
>>przydać, i wam też radzę tak zrobić :) W razie draki nikt nie pamięta
>>namiarów na ustawę...
> O tym samym pomyślałem ! Jutro zabieram na zimową Piławę.
Od dłuższego czasu trwa dyskusja w sprawie grodzenia przez właścicieli
nieruchomości aż do linii wody, uniemożliwając swobodne przemieszczanie
się wzdłuż brzegów.
Jak wspomniałem, nie zawsze taki zakaz jest bezprawny, ale w tej chwili
nie posiadam jescze wystarczającej wiedzy, aby zarzucić Was paragrafami.
Co innego będzie oznaczało takie grodzenie na działce rekreacyjnej, co
innego zakazy w pobliżu budowli wodnych - która z ustaw: Prawo Wodne,
Prawo Budowlane czy Ustawa o Ochronie Środowiska będzie najważniejsza w
tym przypadku?
Sprawę działek rekreacyjnych pomijam - jest oczywista (choć póżniej coś
jeszcze napiszę), sprawę użytkowania wody przez różne MEW i inne
urządzenie wyjaśnię.
Szperając w Internecie nie znalazłem na żadnej z grup (żeglarska,
ogrodnicza, dom, prawnicza czy wędkarska) żadnych w miarę pełnych
omówień tematu. Postaram się więc to w miarę dokładnie udokumentować
odpwiednimi paragrafami - na tylę , na ile zrozumiałem, działanie prawa
w Polsce w ciągu ostatnich 40 lat (tak, tak - pewne przepisy będą miały
swoje oparcie w latach pięćdziesiątych pewnie.
Ze swej strony zamierzam przejrzeć kilka operatów wodno-prawnych
związanych z budowlami piętrzącymi wodę oraz w szczególności - decyzjom
wodno-prawnym wydanym dla tych budowli. Możecie mi wierzyć - użytkownik
może wcale nie znać prawa wodnego i innych ustaw z tym związanych -
pozwolenie wodno-prawne jest jego Biblią i jedyną płaszczyzną rozmów z
urzędami - on obudzony w nocy będzie rzucał parametrami zrzutów
maksymanych, minimalnych przepływów, sposobie postępowania po
stwierdzeniu, iz wodowskaz pokazuje NWW a z Gminy przyszedł telefonogram
BANKIET, następnego zaś dnia - KLIN.
W latach 1980-1984 pracowałem w pewnym zakładzie branży rolno-spożywczej
zużywającym dużo wody - zarówno z rzeki jak i ujęć podziemnych,
dodatkowo zaś wprowadzał do Warty olbrzymi ładunek ścieków.
Operat wodnoprawny był grubą księgą, pozwolenie wodnoprawne niewielką,
szczegółową broszurą. Przygotowanie przedłużenia posiadanego wcześniej
przez Zakład trwało kilka miesięcy - z jednej strony nowe przepisy i
wymagania urzędów - z drugiej - zmiania sposobu produkcji, wielkości
produkcji, miejsca zrzutu ścieków.
Dzizsiaj pamiętam jedynie wojnę o wywalczenie najdogodnijszych zapisów,
ale jakimi przepisami się podpieraliśmy - nie wiem, trzydzieści lat
zrobiło swoje.
Ważne jest natomiast, że w razie kontroli posługiwaliśmy się pozwoleniem
wodno-prawnym. Prawo wodne wypływało tylko czasami, ale jeżeli w zapisie
pozwolenia był odnienny zapis - wiążące było pozwolenie!
Jeżeli możecie, przesyłajcie na adres *wierzbno (na) tlen.pl* swoje
spostrzeżenia, opisy awantur - zwłaszcza, jeżeli się kończyły
interwencją jakis służb z podaniem powodów , miejsca i daty. Może uda
się stworzyć bazę miejsc nieprzyjemnych kajakarzom i sprawdzić zasady,
na jakich działają.
Przesyłajciie na ten adres także znane wam sprawy sądowe, z opisem
zdarzenia i wyrokiem (w miarę także podając paragrafy przywołane w wyroku.
Jeżeli znajdziecie w Internecie ciekawe wątki - też prześlijcie je na
mój adres.
Ze swej strony wyślę kilka zapytań do różnych instytucji do do
stosowania wspomnianego prawa w praktyce.
Nie, nie liczcie na wykładnię Sądu Najwyższego, ale postaram się dotrzeć
nożliwe wysoko.
Tak się składa, ża za 2 tygodnie wyląduję na operacji po której nie będę
mógł prowadzić normalnego trybu życia przez jakiś czas (kilka miesięcy),
ale mam nadzieję, że będę miał dużo czasu na męczenie urzędników :)
Wreszcie na koniec jedna rada: - te wycinki z prawa wodnego mogą do
niczego się nie przydać. Nawet, tak ktoś ogrodził dojście do wody
bezprawnie jedynie co możecie zrobić - zgłosić sprawę w odpowiednim
urzędzie, jeżeli naraziło Was takie postępowanie na koszty - wykroczyć z
powództwem cywilnym o ich zwrot od sprawcy. Samowolne niszczenie takiego
ogrodzenia i wkraczanie siłą na jego teren może skończyć się kontrpozwem
z jego strony o naruszenie własności. Tak więc będą dwa procesy: Wy
pierwszy wygracie i facet dostanie grzywnę 500 zł, drugi przegracie,
dostaniecie 6 m-cy w zawieszeniu i obowiązek naprawienia szkody.
Takie niestety jewst polskie prawo.
Ufff
stachu
[ciach]
> Takie niestety jest polskie prawo.
łoł, aleś się zawziął :) Powodzenia życzę zarówno w rehabilitacji jak i w
nękaniu urzędasów :)
I z niecierpliwą ciekawością czekam na podsumowanie.
--
Jacek
Wyjątkiem są tylko budowle wodne. Pozostałe działki np. rolne, budowlane,
rekreacyjne (czyli 99%) podlega zakazowi grodzenia 1,5 metrowego pasa przy
wodzie płynącej.
> Może uda się stworzyć bazę miejsc nieprzyjemnych kajakarzom i sprawdzić
> zasady, na jakich działają.
Tu dopiero jest pole do popisu. Ja toczę boje przy niemal każdej zaporze,
młynie czy pstrągarni. Najbardziej wkurza mnie jak jakiś znudzony życiem cieć
każe przenosić kajaki (często dziewczynom) wokół ogrodzenia przez pokrzywy, 3
razy dłuższą drogą. Ostatnio zamiast próśb i bezowocnych negocjacji
przenosimy sprzęt najkrótszą trasą. Jak się pajac przyczepia mówimy "i co Pan
nam zrobi??" i... przeprawiamy się dalej. Bardzo skuteczna metoda,
szczególnie gdy płynie 30-osobowa grupa :-)
Oto lista moich "ulubionych" miejsc:
1. Elektrownia Klepacz na Gwdzie - upierdliwy, marudny gość (szczególnie jak
sobie chlapnie).
2. Elektrownia w Podgajach na Gwdzie - jedna z najbardziej parszywych
przenosek (szczególnie zejście). Ze 2 razy jakiś patafian mamrotał, że jest
zakaz płynięcia kanałem (kto płynął ten wie). W takim przypadku przenoska
miała by kilometr.
3. Tarnowski Młyn na Gwdzie - o tym pisałem wcześniej.
4. Poniemiecki jaz na Piławie - w ostatnich 2 latach pojawiał się tam
jakiś "gospodarz" (nie wiem bo sam akurat tego etapu nie płynąłem) który
ogrodził niemal cały teren taśmami, zabrania wchodzić na bunkier itp.
5. Elektrownia w Nadarzycach na Piławie - gość zagrodził najkrótszą drogę
przenoszenia - teraz trzeba drałować 3 razy dłużej. Ma za to na wyposażeniu
wózki - oczywiście za opłatą. To dopiero bezczelność!
>
> Wreszcie na koniec jedna rada: - te wycinki z prawa wodnego mogą do
> niczego się nie przydać. Nawet, tak ktoś ogrodził dojście do wody
> bezprawnie jedynie co możecie zrobić - zgłosić sprawę w odpowiednim
> urzędzie, jeżeli naraziło Was takie postępowanie na koszty - wykroczyć z
> powództwem cywilnym o ich zwrot od sprawcy. Samowolne niszczenie takiego
> ogrodzenia i wkraczanie siłą na jego teren może skończyć się kontrpozwem
> z jego strony o naruszenie własności. Tak więc będą dwa procesy: Wy
> pierwszy wygracie i facet dostanie grzywnę 500 zł, drugi przegracie,
> dostaniecie 6 m-cy w zawieszeniu i obowiązek naprawienia szkody.
> Takie niestety jest polskie prawo.
Święta racja, niestety.
Pozdrawiam.
Igor