> w weekend jest spływ na moravicy
Nie tylko w weekend. Teraz na Moravicy trwa "wodniacka akcja" już od
wtorku i codziennie puszczają wodę, bo w Hradcu n. M. są zawody. A w
weekend można będzie popłynąć już spod Krużberku. Niestety, z powodu
zawodów zamknięty jest bardzo atrakcyjny odcinek poniżej Żimrowic.
http://www.svcampanula.cz/download/cervenec2010.pdf Przy okazji...
wybiera się ktoś może?
Ale Moravica ma miejscami górski charakter i choć gumy nawet z
"nabzdryngolonymi" osadami dobrze tam sobie radzą, to debiutujący
kajakarz niekoniecznie. Szczególnie z dzieckiem. Choć łatwiejszy
odcinek Krużberk - Podhradi (z przenoską na progu w Janskich
Koupelach) można chyba polecić.
Ale bardzo atrakcyjny jest odcinek Odry od Chałupek do mostu między
Zabełkowem i Olzą. Nieco mniej atrakcyjny, lecz również wart
spłynięcia jest dalszy bieg rzeki. jak jest woda, to spłynąć można
także Rudą i Kłodnicą od miejsca, gdzie za Pławniowicami rozstaje się
z Kanałem Gliwickim. Choć i kanał jest dobrym szlakiem kajakowym,
jeśli uwzględnić przenoski na śluzach. Ponoć w Kędzierzynie-Koźlu
można nawet skorzystać z komercyjnego spływu w trójkącie: kanał od
kozielskiego portu do akweduktu - Kłodnica do ujścia - Odra do portu,
ze śluzowaniem na kanale. Ludzie pływają także na Przemszy, choć to
już Zagłębie :). No i jest trochę dostępnych dla kajakarzy zalewów w
starych wyrobiskach. Pławniowice, Małe Dzierżno, Pogoria... Dość
blisko GOP jest Mała Panew, Warta, Pilica, Nida.
A co do Kłodnicy na odcinku przez GOP, to nie jest tak źle. Jak przy
większym deszczu lub po roztopach stężenie hm... efektów defekacji w
wodzie spada, to da się pływać. Niektórzy nawet szukają wrażeń przy
oczyszczalni ścieków :). http://tiny.pl/h7d6d
--
Marek
Jest tego tyle, że musiałbyś sobie popcorn i colę przynieść, gdybyś
chciał przeczytać wszystko, co mógłbym na ten temat napisać.
A tak na szybko wymieniając to: Wisła, Odra, Ruda, Bierawka, Gostynka
Pszczynka, Kłodnica (tak! tak!) Biała Przemsza, Czarna Przemsza, Sumina,
Soła, Skawa, Olza, Koszarawa, Sztoła, Opava, Moravica, Orava, Osobłoga,
Psina, Warta, Liswarta, Mała Panew, Vag.
Oczywiście wymieniłem tylko te z najbliższych okolic, po których
pływałem.
> Blisko Śląska są góry, ale nie mam jeszcze takich umiejętności,
> żeby spływać rzeką górską.
Z wszystkimi Sołami, Skawami, Koszarawami to problem jest taki,
że przeważnie nie ma w nich wody (i na przemian znowu niosą jej zbyt
dużo). Przy normalnym, w miarę niskim stanie nie przesadzałbym
z "górskością" tych rzek.
--
maryjan
"Dziubkómy se szproty, Fulómy gupoty"
Blaf (http://www.blaf.cz/index.php?body=texty&cas=1002196509)
--
Marek
> Przyniosłam popcorn i colę, pisz dalej, będę czytać!
;)
Jeśli jesteś sam i nie masz za dużo doświadczenia, to radzę poszukać
kontaktu z jakimś śląskim klubem (na przykład Neptun z Żor). Będziesz
mógł popływać w grupie, nabrać umiejętności, wykorzystać naszą wiedzę na
temat lokalnych rzek czy poznać ludzi.
Co do samych rzek to nie jest tak tragicznie, jakby to się mogło
wydawać. Dodatkowo są otwarte granice, tak więc nie ma najmniejszego
problemu skoczyć na czeską część Górnego Śląska, czy na przykład pływać
Olzą (rzeka graniczna). Masz autostrady typu Odra czy Wisła. Z drugiej
strony mocno zwałkowe jak Ruda czy pewne odcinki Bierawki. Nielubiana
przez ciebie Kłodnica pomiędzy Panewnikami a Halembą potrafi zachwycić
dzikością.
--
maryjan
"I am Sir Oracle, And when I ope my lips let no dog bark."
Sir Oracle
>Jeśli jesteś sam i nie masz za dużo doświadczenia, to radzę poszukać
>kontaktu
Marian Magda nie jest sama, ma męża i dziecko, tyle przynajmniej
wykombinowałem z innych wątków ;-)
Natomiast pomysł z klubem uważam za bardzo dobry.
Pozdrawiam
> Hehehe... Spokojnie, już się przyzwyczaiłam, że jak baba na forach zaczyna
> gadać o sprzęcie, sporcie itp. to ją za faceta biorą
Przepraszam za objaw seksizmu w postaci wzięcia cię za faceta. ;)
> Najbardziej zainteresowały nas Rudy i Chałupki, bo tam czasem przebywamy u
> znajomych. Ale zaskoczyło nas, że można tam spływać!
Jeśli przyjmiesz nasze, styksowe, założenie. Styks to też klub kajakowy
na Śląsku, którego jestem samozwańczym prezesem. Jest nawet bliższy
twojemu miastu, bo z Orzesza. Jest tez mocno wirtualny ale w sensie kto
jest jego członkiem, a nie samego pływania. ;) Założenie to mówi, że
pływać można po wszystkim, do czego zmieści się kajak. Kiedyś latem
Gostynka zrobiła się tak wąska, że 72 cm szeroki kajak zaklinował się o
brzegi. Od tego czasu Gostynkę robimy tylko jak schodzą śniegi.
Ruda za Jeziorem Rybnickim była kiedyś mocno zwałkowa. Teraz może być
nieco przeczyszczona, bo ŚKTK Neptun, organizator ogólnopolskiego spływu
tą rzeką przesunął nieco etapy w dół. Ale szczegółów nie znam i bardziej
gdybam niż wiem. ;)
--
maryjan
"Gdyby każdy tak pijaczek, puścił pawia raz na krzaczek
to by pawi rosło morze, a świat cały był w kolorze"
Piosenka warszawskiego MPO, remix
> Szukałam na
> necie informacji na temat Styksu z Orzesza. Wyguglałam i wyszło: Styks.
> Międzynarodowy przewóz zwłok, Styks. Zakład pogrzebowy...
Wyskakują też miejsca w których się płaci za uciechy cielesne.
> Załóżcie choć bloga,
> albo profil na facebooku jak nie macie strony. Zawsze to jakieś info,
> można zrzeszać ludzi ze Śląska... i już na spływ razem.
Kiedyś była strona, ale się rozleciała z lenistwa. ;)
--
maryjan
Hajle Silesia!
A jeśli chodzi o stronę, to teraz nic trudnego. Polecam joomlę (łatwa w
instalowaniu i obsłudze). A prościej jest na google - blogspot, albo
facebook - jeśli nie zależy ci na grafice, a na zrzeszaniu i informowaniu
ludzi. No i można tam i filmiki i fotki zamieszczać.
Powodzenia!
--
Marek
Trzon Styksa stanowią honorowi członkowie innego dużego klubu bardzo
formalnego. Skomplikowane to, ale nie przeszkadza pływać.
;)))
Dorzucę:
Biała Przemsza 2009:
http://picasaweb.google.com/maryjan8/BiaAPrzemsza2009#
Gostynka 2009:
http://picasaweb.google.com/maryjan8/Gostynka2009#
Gostynka 2010:
http://picasaweb.google.com/maryjan8/201003Gostynka#
W stopce moje gg, jakby co...
--
maryjan
gg#: 30335
Mówisz masz...
Strona utworzona na facebooku:
Kajakiem po Śląsku
http://www.facebook.com/pages/edit/?id=129939253715276#!/pages/Kajakiem-po-Slasku/129939253715276
Zapraszam :)
No ja się wybieram :)
Mieliśmy okazję się spotkać na Odrze pod knajpką, ale jeszcze wtedy nie
wiedziałem, że ten Marek z Gliwic to Ty.
Byłam tam z jooonkami.
A Ty będziesz?
żebym wiedział, żeby się ładnie do zdjęć uczesać :)
pzdr
hipis
pozdr
Piotr
Nie. Seria zdjęć powinna nosić tytuł "Więcej szczęścia, niż rozumu".
--
--
Marek
Nie wiesz o czym piszesz. Nie masz pojęcia, na jakie
niebezpieczeństwo narażasz się w takim miejscu.
Nie rozumiesz zagrożenia. Dlatego piszę o braku rozumu.
> Gumę na tak prostym i niskim progu
> trudno przewrócić, choć niektórzy i to potrafią.
Niebezpieczeństwo odwoju nie polega na tym, że się
przewrócisz na progu, tylko na tym, że odwój zatrzyma kajak,
ściągnie pod próg i tam przewróci.
> Pneumatyczna łódka, w
> odróżnieniu od "sztywniaka", łamie się i kładzie płasko na odwoju.
Pneumatyczna łódka w odożnieniu od sztywniaka jest słabo stabilna
kierunkowo i wolna (trudna do rozpędzenia) dlatego jest bardziej
niebezpieczna w takim miejscu. Przewagę ma taką, że jest szeroka,
więc nawet osoba kiepsko pływająca łatwiej utrzyma równowagę,
a po wywrotce guma nie nabierze wody, więc będzie się czego trzymać.
Ale nie życzę nikomu, żeby kręcił się w takim miejscu nawet
trzymając się 8 osobowego raftu. To niewielka pociecha.
> zdjęcie Jooonyyy z wyższego, choć bardziej płytkiego w niecce progu:
Jeszcze raz powtarzam: nie wiesz, na czym polega zagrożenie. Wysokość
progu to rzecz zupełnie drugorzędna. Decyduje masa wody i ukształtowanie
niecki.
Próg może mieć 10 cm wysokości, a odwój za nim będzie śmiertelnie
niebezpieczny.
> ....technika ogranicza się do rozpędzenia łódki i
> napłynięcia na próg dziobem do nurtu oraz prostym balansie ciałem.
> Wtedy na Kłodnicy jedyna trudność polegała na utrzymaniu prędkości,
> czy raczej ponownym rozpędzeniu łódek po wyhamowaniu przez walec.
Dokładnie. Pływanie takich progów i w taki sposób nie ma nic wspólnego
z umiejętnościami - to jest wasza wersja rosyjskiej ruletki. Kiedyś
traficie
na nabój.
> Udało się nam obu "na styk", ale na wypadek porażki była w odwodzie
> rzutka.
Rzutka wam nic nie pomoże. Gdyby ten odwój na Kłodnicy zatrzymał kajak,
to załoga utopi się na twoich oczach, bo nie będziesz umiał jej pomóc.
Możesz znaleźć na youtube kilka filmów, które pokazują, jak wygląda
ratowanie kogoś kręcącego się w odwoju przy pomocy rzutki. Znajdź je
i obejrzyj - może zrozumiesz, że to wcale nie jest bułka z masłem
i że można się utopić, nawet wtedy, gdy na brzegu stoi 10 kolegów z
rzutkami.
>Przy mniejszej wodzie ....
Mówimy o tym konkretnym zdjęciu. Przy tym stanie wody spływanie
tego odwoju było idiotyzmem i świadczy o braku wiedzy i rozsądku.
Facet miał szczęście, nic więcej.
> .... Na sztywnej łódce i na gumie bez
> asekuracji z brzegu nie ośmieliłbym się nawet zbliżyć do tego miejsca,
> bo chyba rozumu mam nie mniej niż szczęścia. Na dodatek jestem
> ostrożny i boję się wody :). ....
Wiedzy nie masz. Nie rozumiesz zagrożenia, nie umiesz czytać wody
i jesteś nierozsądny, bo nie słuchasz rad ludzi bardziej doświadczonych.
Kropka.
--
Marek:
Napisałeś:
>Pneumatyczna łódka, w
>odróżnieniu od "sztywniaka", łamie się i kładzie płasko na odwoju.
Marek właśnie, dlatego dmuchawce są najgorszymi z możliwych łódek do
pokonywania odwoju. A fota ilustrująca spływany jaz jest tego świetnym
przykładem. Zauważ, że Palava zanurza się w miejscu gdzie odwój jest
najsilniejszy, co dość skutecznie ją hamuje. Na sztywnym kajaku, aby w to
miejsce trafić trzeba się bardzo postarać. Pomijam, że prędkość sztywnego
kajaka przy napłynięciu może być zdecydowanie większa, a zbufowanie
takiego jazu pozwala dodatkowo przeskoczyć, bez wytracania prędkości
najmocniejszy odcinek odwoju. Ale to wszystko to lata ćwiczeń ;-)
A teraz, co do oceny odwoju, z fotek, które byłeś łaskaw pokazać wynika,
że akurat odwój na Dunajcu, to mały pikuś ;-) ponieważ wygląda, że ma dość
płytką cyrkulację. Dużo niebezpieczniejszy był na tym odcinku betonowy
krąg. Marek po za tym, nie każde bystrze to zaraz WWIII ;-)
Natomiast odwój, który jak się nie mylę spływa Jura, ma głęboką
cyrkulację.
Nie będę pisał w tym miejscu o rzutkach, srutkach itp. Jacek precyzyjnie
to opisał.
No może po za tym, że je macie, za to duży plus ;-) Pewnie potraficie ich
użyć, następny plus, ale czy któryś z Was siedział kiedyś w odwoju?
Jacek o tym nie pisał, ale udana akcja ratownicza zależy od współpracy
miedzy ratowanym, a ratującym. Choćbyś najcelniej i najdalej rzucał
rzutką, jeśli ratowany nie będzie się potrafił w odwoju odnaleźć, z Twojej
umiejętności niestety nie skorzysta. Po za tym odwoju nie asekuruje się w
pojedynkę i jeszcze wiele innych zasad, które złamaliście. Teraz się
udało, następnym razem nie musi.
Niestety tu na forum Twój przykład może zachęcić innych do podobnych
wyczynów.
Stąd nasz zdecydowany sprzeciw. Pomijam Marek, że takie spływanie i takich
przeszkód nic nie wnosi do Waszego kajakarskiego rzemiosła po za odrobiną
adrenaliny.
Nie chcę się rozpisywać, Ala mam propozycję dla WSZYSTKICH SZUKAJĄCYCH
WRAŻEŃ. Mamy w Lwówku odwój, który daje się regulować, dość bezpieczny.
Jeśli ktoś ma ochotę zapraszamy można na własnym dupsku posmakować, popić
Bobrzanki i popluć do woli. Wiele osób do tej pory skorzystało i na pewno
zmieniło stosunek, o nabraniu dystansu nie wspominając.
Pozdrawiam
Ale tak przy okazji, to podniosę jeszcze jedną rzecz, którą nie dość chyba
jasno uwypukliła dotychczasowa dyskusja.
Otóż aby przepłynąć odwój trzeba napłynąć próg pod kątem prostym i:
- nie skręcić
- nie wytracić prędkości.
Robert zwrócił uwagę na to, że łódka pneumatyczna, składając się na progu,
dość znacznie wytraca prędkość - bardziej, niż kajak sztywny. To
rzeczywiście
niekoniecznie jest prawdą z punktu widzenia człowieka, który nie wie, co to
boof. Jeśli nie bufujesz progu, to kajak sztywny poleci dziobem w dół i
przy takiej
technice rzeczywiście może okazać się gorszy od pneumatyka, bo zanurzy się
w
powracającą wodę głębiej i bardziej wyhamuje. Jeżeli jednak umiesz bufować,
to na kajaku sztywnym zrobisz coś, co w gumie jest chyba praktycznie
niemożliwe:
wylądujesz za progiem płasko, kajak nie zanurzy się i będziesz w stanie od
razu
zacząć wiosłować, aby wyjść z odwoju.
Zwróćmy jeszcze uwagę na drugi problem, który moim zdaniem został
przeoczony:
otóż chodzi o to, żeby po wylądowaniu kajak utrzymał pierwotny kierunek.
Ten cel
jest równie ważny, co utrzymanie prędkości i także jemu służy bufowanie.
Jeśli dopuszczamy do zanurzenia dziobu w wodę, to tracimy część kontroli
nad łódką:
mimo symetrycznego kształtu dziobu nie mamy pewności, czy siła wyporu nie
wyrzuci
wynurzającego dziobu w bok i nie skręci łodki bokiem do odwoju. Bufujemy
więc nie tylko, żeby "przeskoczyć" walec, ale także, a ja bym nawet
powiedział przede
wszystkim po to, żeby nie utracić ani na chwilę kontroli nad łódką.
No dobrze, a jak to wygląda w pneumatyku? On nie jest sztywny, przy
skakaniu
progu zawsze się składa i prawie zawsze składa się niesymetrycznie
i nieprzewidywalnie. Nieprzewidywalnie, bo to, czy dziób wygnie się nam
trochę,
czy bardzo, w lewo, czy w prawo zależy od wielu niewiadomych: aktualnego
napompowania
łódki, rozmieszczenia załogi i ładunku, dynamiki ruchu załogi. Nie sposób
tego
kontrolować. Dlatego piszę, że skakanie progu w dmuchaczu to ruletka.
--
Nie kazdy pneumatyk sie sklada ,sa dmuchance jedynki np
Sally,Traveller,ktore wcale sie tak nie skladaja,a co do argumentacji to
bylem swiadkiem jak dwoch Czechow przeslecialo slizgiem ,,safari,, odwoj
na ktorym za chwile kajakarz w sztywnym kajaku mial
problem,,,niekontrolowane rodeo,,(odwoj n Bialce przed Czarna G.),ja
osobiscie uwazam ze kajaki sztywne,oczywiscie produkowane pod katem
konkretnej formy kajakarstwa przewyzszaja dmuchance rownierz produkowane
do tych celow,tylko nie wiem po co tyle emocji z twojej
strony,wyluzuj,przeciesz napisalem ,,NIE ZAWSZE,,
Składają się też. Może nie "tak", ale się składają.
Pneumatyk jest mniej sztywny, niż kajak sztywny.
Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że każdy pneumatyk
jest mniej sztywny, niz dowolny kajak sztywny.
> a co do argumentacji to
> bylem swiadkiem jak dwoch Czechow przeslecialo slizgiem ,,safari,, odwoj
> na ktorym za chwile kajakarz w sztywnym kajaku mial
> problem...
No, to rzeczywiście jest argument. Tylko, że ja byłbym pewnie w stanie
przypomnieć sobie 50 kontrprzykładów.
> ...tylko nie wiem po co tyle emocji z twojej
> strony,wyluzuj...
Emocje? Gdzie Ty widzisz emocje? Przecież ja wchodzę na p.r.k, żeby
odetchnąć chwilkę od ciężkiej pracy ;-)
--
Mam wrażenie, że o czym innym myślimy pisząc "składają". Są gumiaki, na
których
da się nawet bufować, ale jednak nie są one tak sztywne, jak odpowiadający
kajak poletylenowy, czy szklany i każdy pneumatyk mniej lub więcej się w
odwoju
"złoży". I przez to będzie trudniejszy do kontrolowania. Ale jeśli chcesz
czepiać się słówek, to oczywiście masz absolutną rację.
--
Nie nie czepiam sie slowek,moze zle sie poprostu zrozumielismy,pozdrawiam.
No to szkoda ;-)
--
Jako mieszkaniec K-Koźla. zachęcam do przepłynięcia Kłodnicą od Rudzieńca
gliwickiego aż do Odry, najlepiej podzielić sobie ten odcinek na dwa dni :)
oczywiście służę wiedzą na temat tego odcinka rzeki.
Dodam jeszcze że od ujścia rzeki z jeziora Pławniowickiego nie jest aż tak
źle z czystością wody.