http://www.scratchadelic.com/images/desktops/scrabble.jpg
i ten z okładki
http://ksiegarnia.pwn.pl/5071_pozycja.html?si=b
... oprócz zmiany punktacji na literze W i dodania pasującej reszty.
Nasuwa się również inne pytanie. Czy mógłbym zmienić autora i zamiast
wyrazów 2-6 wydać pozycję z wrazami 2-15 literowymi ? Obiecuję, że obrazek
sam bym wygenerował lub zlecił bieglejszym od siebie.
ELF
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Jeśli jednak samowolka wydawnicza to jestem zniesmaczony
>
Nawet nie wiecie jak trudno w dzisiejszych czasach być uczciwym emerytem. A
cóż wy chcecie od Ojca polskich scrabble? Kilka lat temu skończyła mu się
ciepła, tajemnicza i skrzętnie ukrywana przed opinią publiczną scrabblistów
posadka u Mattela, a przecież nadeszły cięższe czasy i żyć z kogoś trzeba....
http://ksiegarnia.pwn.pl/5071_pozycja.html
Ciekawe kto odważył się zdjąć reklamę ze strony głównej PFS?
Pozdrawiam, biznesmen scrabblowy - Garden
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Myślę, że jako autor słownika nie musiałbyś generować żadnych obrazków
na okładkę, bo tym zazwyczaj zajmuje się wydawnictwo. Tak czy inaczej,
ja także czuję się zniesmaczona. I oświadczam, że nie nabędę ani ksiązki
Andrzeja, ani ewentualnej ksiązki Elfa a zanim kupię cokolwiek innego od
PWN-u 5 razy porządnie się namyślę. Cwaniactwu mówimy STOP!
Czubajka
Elf
pozdrawiam
ps
A tak na marginesie - chyba nie warto rezygnować od razu z kupowania
wydawnictw PWN. W przeważającej liczbie przypadków są to przecież na prawdę
solidne i merytoryczne publikacje.
Żeby była pełna jasność: zdaję sobie sprawę, że PWN nie jest jakimś
raczkującym wydawnictwem i mam świadomość tego, że prawdopodobnie
wszystko jest zgodne z prawem (zdjęcie jest opublikowane w necie jako
free desktop). Moje zniesmaczenie dotyczy jedynie tego, czy aby na pewno
wszystko jest zgodne z tzw. "dobrymi obyczajami"? Nie uzurpuję sobie
praw do ustalania jakichkolwiek norm moralnych, ale mam prawo do tego,
by wyrażać swoją dezaprobatę i z tego prawa korzystam. Uważam bowiem, że
"moralne" prawo do takich wydawnictw ma wyłącznie PFS do spólki z
PWN-em. Z niecierpliwością czekam na wypowiedź na grupie kogoś z PFS-u.
W kwestii pytań Elfa - są to pytania do prawnika - specjalisty od prawa
autorskiego, zatem pewnie nie znajdziemy na nie tutaj odpowiedzi.
Pozdrawiam, Czubajka
PS. NIe napisałam, że zrezygnuję z kupowania wydawnictw PWN a jedynie
tyle, że pięć razy się zastanowię zanim coś kupię. W moich oczach
wydawnictwo to dzisiaj bardzo straciło.
> Prawa do OSPSa były zawsze dla mnie wielka
> niewiadomą. Czym się różnią prawa do słownika polskiego skrablisty od praw w
> krajach chociażby anglojęzycznych.
> Czytam sobie właśnie Word Freaks i w USA
> na porządku dziennym są wydawnictwa ze zbiorami słów wszelakich.
Chociażby
> bardzo przydatny zestaw słów 2-9 literowych wyczerpujący ogromną
większość
> przypadków na planszy scrabblowej (służący jako słownik do sprawdzania
> wyrazów bez komputera), czy zestawy najbardziej prawdopodobnych
scrabbli,
> słów zawierających znaczną przewagę samogłosek nad spółgloskami i wiele
> innych.
Też mi się tak przez pewien czas wydawało. Jednakże ostatnio zmieniłem
zdanie po próbach znalezienia na jakiejkolwiek OFICJALNEJ stronie
pełnego pliku tekstowego ze słowami z SOWPODS. Chyba jednak status
prawny tego zbioru słów nie jest taki do do końca jasny, a na pewno nie
jest to plik typu "public domain".
Co do praw do bazy słów OSPS-u, to powinni się tu wypowiedzieć
kompetentni, biegli w prawie autorskim prawnicy. Ja jedynie mogę
wspomnieć, że w wyniku umowy z 3 listopada 2004 roku Polskiej Federacji
Scrabble:
"Z chwilą przyjęcia słownika przez PFS Autor przenosi na PFS wyłączne,
niczym nieograniczone autorskie prawa majątkowe do korzystania i
rozporządzania słownikiem w całości i we fragmentach, w kraju i za
granicą, na czas nieokreślony, obejmujące w szczególności prawo do:
a) przystosowywania, zmiany układu lub jakichkolwiek innych zmian w
słowniku,
b) rozpowszechniania, w tym użyczenia lub najmu, słownika lub jego kopii
- w nieograniczonej ilości wydań wielkości nakładów."
W świetle tej umowy, jako Autor figuruje niejaki Maciej Czupryniak...
widocznie jednak w ciągu półtora roku coś się pozmieniało ;)
Co do opracowań OSPS-u, to wydaje mi się (ale to już moje prywatne,
niefachowe zdanie), że zgodnie z ogólną koncepcją prawa autorskiego -
prace noszące dostateczne znamiona oryginalności, są dozwolone. Czyli
lista zawodów, rybek atlantyckich, roślin jadalnych znajdujących się w
OSPS-ie jest chyba OK. Nie dotyczy to jednak mechanicznie generowanych
podzbiorów, szczególnie służących do "sprytnego" skopiowania OSPS-u w
odcinkach (powiedzmy: 5-ki z przedłużkami, potem 2,3,4, potem 6,7,8,
potem 9 i dłuższe itp.).
---
Maciek Czupryniak
Kilka słów na temat projektu okładki.
Nie ulega wątpliwości, że na okładce owego słownika figuruje to samo zdjęcie.
Dowiedziałam sie jednak, że okładkę projektował doświadczony grafik. Nie sądzę
zatem, żeby pozwolił sobie na "samowolkę". Tym bardziej, że zdjęcie w necie jest
w kiepskiej rozdzielczości i nie jestem pewna, czy mógłby z niego cokolwiek
wygenerować.
Poza tym projektant nie musi robić wszystkiego od początku sam. Może korzystać z
wiedzy i doświadczenia innych osób. Oczywiście idą za tym pewne umowy i
wynagrodzenie dla osób, które przyczyniły sie do ostatecznego kształtu projektu.
Nie wątpię, że tak jest i w tym przypadku.
Kilka słów na temat wydania ""Słownika Scrabblisty"" i roli PWN.
PWN w w 1999 roku wydał pierwszego OSPS-a, w 2005 drugiego OSPS-a. W obu
przypadkach rozmawiał z Andrzejem Lożyńskim. Dla nich Andrzej Lożyński
występował jako przedstawiciel PFS-u i osoba, z racji pełnionej funkcji,
upoważniona do dysponowania bazą słów OSPS-u. Tym bardziej, że do tej pory nie
było żadnych problemów i żadna strona nie miała większych zastrzeżeń do owej
współpracy.
Gdy zrodził się pomysł wydania słownika scrabblisty w wersji ksiązkowej, PWN nie
dopuścił się samowolki. Skontaktował się (dowodem na to jest nazwisko figurujące
na ""Słowniku Scrabblisty"") z człowiekiem, z którym zawsze rozmawiał w sprawach
OSPS-u - Andrzejem Lożyńskim, założycielem PFS-u, wieloletnim prezesem,
człowiekiem, w domu którego zarejestrowana jest federacja. Dla mnie jest to
dowód na to, że PWN chciał załatwić sprawę uczciwie (w odróznieniu od autora
M-szału słówek, który się z nikim nie skontakował, wydając ksiązkę, która w
dużej części jest zwyczajnym plagiatem). Uprzedzając kontrargumenty, ilość
włożonej w nią pracy nie jest dowodem na samodzielność i oryginalność. Gdyby tak
było to chętnie bym poświęciła wiele dni i nocy na przepisnie "Nocy i dni"
Dąbrowskiej i poszłabym do wydawcy, żeby wydał ją pod moim nazwiskiem.
W obronie Paszka można by powiedzieć, że każdemu mogą się zdarzyć chwilę
zaćmienia umysłu, i niezdawanie sobie sprawy z takich rzeczy, jak prawa
autorskie itp. Warto jednak zaznaczyć, że wprowadził też własny akcent. Podał
sporo definicji (mam nadzieję, że opracowanych samodzielnie), polemizował
(aczkolwiek według mnie niezbyt racjonalnie i przy formach, o które nie warto
kruszyć kopię) na temat niektórych form.
Natomiast nie wiem; nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, jak to możliwe, że
współzałożyciel i wieloletni prezes PFS-u mógł się podpisać pod pracą
człowieka, któremu osobiście bardzo wiele zawdzięcza.
Serdecznie pozdrawiam
Ania Andrzejczuk
PS Na temat "opracowywania" piątek już się kiedyś wypowiadałam. Na temat
"M-szału słówek" też, zarówno na tym forum jak i w komentarzach Słownika
Alternatywnego. Wspominałam, że na te precedensy PFS powinno zareagować.
Doczekaliśmy się skutków "braku reakcji".
Jeżeli ktoś zrobiłby z tym porządek w kwestii prawnej, to można by było wtedy
gdybać bo jak tu już wszyscy pisali prawa autorskie to czarna magia w tym
wypadku a jednoosobowe plagiatorstwo nad wyraz widoczne.
Pozdro
Tylko do scrabblistów!
----------------------
Kiedyś, dawno temu, kiedy istniały peweksy a ja byłem na pierwszym i drugim
roku studiów, chodził ze mną w grupie niejaki Kapusta. Handlował ile wlazło,
cinkciarzył, i tak w ogóle to niewiele na uczelni robił. Fura, skóra, dupki
i ... komóry tylko nie miał, z uwagi na niedorozwój techniki i lata 70-te.
Na każdy egzamin Kapusta inaczej wyglądał, raz był wysoki a innym razem
niski, raz blondyn a czasem szatyn.
Nikt z wykładowców w zasadzie Kapusty nie mógł z nikim skojarzyć, gdyż na
każdy egzamin lub kolokwium, Kapusta pojawiał sie po raz pierwszy i ...
ostatni. Zawsze chodził z dobrze wyglądajacym dowodem osobistym i wklejanymi
kolejno zdjęciami. W nauce przegonił mnie bardzo szybko, bo skończył studia w
terminie.
Szedł na samych czwórkach i piątkach, wszyscy mu zazdrościli. Co chciał to se
kupił. Pracę magisterską obronił również.... coraz to "inaczej wyglądający"
Kapusta.
Zastanawiałem się nieraz, cóż to był za fenomen !!!?
Podziwiałem spryt i finezję.
Na studiach każdy ściąga i kombinuje, normalka.
Po wielu latach okazuje się, że niejedyny to fenomen! Okazuje się, że nawet
pracę doktorską!!! można jak widać publicznie wydać.
Czyżby naprawdę wszystko bezkarnie robić wolno?
Pozdrawiam, Garden
Ps. Dwa skrajne uczucia.
Kiedyś podziwiałem kunszt i doskonałą studencką robotę, ale tym razem chce mi
się aż rzygać... tfu.
"Klasy" zabrakło. Pozostał tylko niesmak i wspomnienia.
Proponuję spalić cały nakład, by obecnym czytelnikom i następnym pokoleniom o
rzekomym geniuszu autorskim, nie wciskać jednak kitu. "Bykom" STOP.
Akurat co do okładki to jeśli nie było zgody twórcy to jestem pewien, że
jest to naruszenie praw.
Oto link do praw autorskich:
http://www.scratchadelic.com/freegraphics/licence.htm
By visiting my free graphics area and sub pages leading from there you are
granted a personal license to download and use any free wallpaper on your
personal computer only. The free web graphics are to be only used on your
own personal site. Under no circumstance must any graphic or content from
this site be copied and/or altered then used in your own or commercial work
without my written permission. You may not post them on public or private
web sites, whether they are nonprofit or commercial.
Co do jakości obrazka to podałem link do miniaturki, tu obrazek można pobrać
w rozdzielczości 1280:1024
http://www.scratchadelic.com/freegraphics/scrabble.asp
Jestem pewien, że jest to grafika pobrana z tej strony , no chyba, że
autorem grafiki z ksiązki oraz z www jest ta sama osoba.
Pozdrawiam
Elf
> Żeby była pełna jasność: zdaję sobie sprawę, że PWN nie jest jakimś
> raczkującym wydawnictwem i mam świadomość tego, że prawdopodobnie
> wszystko jest zgodne z prawem (zdjęcie jest opublikowane w necie jako
> free desktop).
Niekoniecznie. Marek Futrega napisał na swoim blogu
(http://www.futrega.org/stek/2006/04/13/pwn_scrabble_okladka.html):
"Na grupie dyskusyjnej pl.rec.gry.scrabble nie wiedziano jednak, czy ilustracja
została użyta za zgodą autora, więc postanowiłem napisać do niego i zapytać.
Odpowiedź?
Rob Allachin ze Scratchadelic odpisał, że nie pytano go o pozwolenie i nie dawał
nikomu zgody na użycie ilustracji Scrabble, więc zrobiono to z naruszeniem prawa
(cyt. "I was not asked and did not give permission to use the "Scrabble" image
and so it is copyright infringement.")"
--
Daniel 'Nathell' Janus, GG #1631668, przesu...@nathell.korpus.pl
"Though a program be but three lines long, someday it will have to be
maintained."
-- The Tao of Programming
>
> Jestem pewien, że jest to grafika pobrana z tej strony , no chyba, że
> autorem grafiki z ksiązki oraz z www jest ta sama osoba.
Ja znam ta grafike z innej storny - tu pozdrowienia dla wiecznego
przyjacila AS :). Jeśli ktos dokładnie przeglądał ... to wie :)
Pozdrawiam wszystkich.
Co innego strona własna a co innego publikacja sprzedawana...ale przecież nie
znamy dokumentów i umów związanych z tą publikacją, PWN i Autorem...... i
pewnie nie poznamy...:)
> Co innego strona własna a co innego publikacja sprzedawana...ale przecież
> nie znamy dokumentów i umów związanych z tą publikacją, PWN i
> Autorem...... i pewnie nie poznamy...:)
>
Jaka by umowa z PWN nie była, to twór pod tytułem Słownik Scrabblisty nie
jest autorstwa Andrzeja Lożyńskiego, o czym wszyscy doskonale tutaj piszą i
wiedzą.
Samowolka A.L. i lawirowanie:
a) wstępne - pomiędzy p. Czupryniakiem a PWN, polegające na zapłaceniu za
OSPSa p. Czupryniakowi pieniędzmi PWNowskimi celem zdobycia praw autorskich
dla PFS
b) końcowe - sprzedanie cudzej własności, bo własnosci PFS, ponownie PWNowi
pod nazwiskiem Andrzej Lożyński bez konsultacji z władzami PFS, bez
jakiegokolwiek uprzedzenia prawnego obecnego właściciela, musi mieć
charakter czynu przestępczego.
Zauważyłam DWIE RZECZY, że:
Operacja a) nie kosztowała A.L. żadnych prywatnych pieniędzy ani nakładu
pracy.
Operacja b) to już czyste kurjozum i przestępstwo.
Co na te zarzuty napisze Sąd Koleżeński PFS?
Co myślą na ten temat obecne władze PFS?
Czy tego typu "krętacz" powinien być członkiem komisji rewizyjnej w PFS?
Co myślą o tym grający w scrabble?
Czy ja w swoim rozumowaniu gdzieś bładzę i nie mam racji?
Zniesmaczona scrabblistka - Ewa
Wesołych Świąt dla wszystkich scrabblomaniaków :-)
Anna Gogolewska
Kierownik Działu Graficznego PWN
Elf