Od pewnego czasu mam problem z dyskami twardymi: zawsze po długim czasie nie
działania (np. przez weekend stacjonarka stoi wyłączona) podczas włączania
komputera nie może on się dogadać z HDD. Raz zdarzyło się, że ponad minutę
wisiał na ekranie detekcji HDD, dziś zaraz po włączeniu dostałem DISK BOOT
FAILURE. Motyw polega jednak na tym, że zawsze po restarcie wszystko działa
jak powinno - niezależnie od tego, jaki błąd się pojawił. Dyski to dwa WDki
na IDE (80+160 GB) i jeden Seagate 250 GB na SATA. Zasilacz Chieftec 500 W.
Co może być przyczyną tak dziwnego zachowania komputera?
Pozdrawiam -- Spook.
--
! ._______. Warning: Lucida Console sig! //) !
! || spk || www.spook.freshsite.pl / _ """*!
! ||_____|| spook at op.pl / ' | ""!
! | ___ | tlen: spoko_ws gg:1290136 /. __/"\ '!
! |_|[]_|_| May the SOURCE be with you! \/) \ !
a po tym pierwszym wlaczeniu slychac jak dyski sie wlaczaja(rozpedzaja)?
Nie zwróciłem specjalnej uwagi, ale wydaje mi się że tak. Tym bardziej, że
nie słyszałem, żeby po resecie się włączały, a na pewno zwróciłbym na to
uwagę.
Gdy używałem jeszcze Visty, od czasu do czasu jeden z dysków (chyba
SATA-owy) miał tendencję do wyłączania się i włączania co kilka minut, ale
jestem absolutnie pewien, że był to "ficzer" systemu, bo ani pod XPkiem ani
pod linuksem takich sytuacji nie miałem.
Z tym wyłaczaniem i wł to najpierw do biosu bym zajrzał czy nie jest
ustawine suspend hard drive's. To dziwne zachowanie moze byz z przyczyn
biosowych bo jesli po takim czasie dopiero cos sie dzieje to moze przyczyna
tego ze ustawienia biosu sie zmieniają. dla pewnosci prosze sprawdziec
bateryjke. Ostatecznie podejzewam ze moze to byc spowodowane tym ze ma pan
az 3 dyski i jeden SATA u mnie tez takie dziwne rzeczy sie wyrabiały, kiedy
miałem podłczony dysk ide pod slot ide nr1 to było ok a kiedy pod ide2 to
sie zamulało i było słychac w systemie ze sata zwlnia i po chwili
przyspiesza albo całkiem sie ziwesza.