>> Ja w 15 minut to nawet z vaulta nie wyszedłem w F3. A vault i jego
>> społeczność bardzo się różniły od reszty. To miał być kontrast.
>
> Tzn. po 15 min F:NV wydaje sie, ze to inna liga w porownaniu
> do kilku godzin spedzonych w F3. W F3 rozniac sie od siebe mimo
> wszystko mieszkancy ktorych napotkalem byli na pewnym
> tym samym poziomie "papierowosci" postaci. W F:NV tego na poczatku
> nie czulem. Nieco inny poziom zawieszenia niewiary.
> W F3 wszystkie postaci ktore spotkalem byly takie jednowymiarowe, z
> jednoznacznymi intencjami, charakterami, grac mi
> sie szybko odechcialo - moze pozniej bylo inaczej? Ale w NV
> tego juz nie czuc, podobnie jest z poczatkowymi budynkami - pierwsze
> wrazenie mam takie, ze to po prostu bardziej czujacy klimat ludzie
> robili i ze to nie jest przypadek.
Dla mnie już F3 był mocno klimatyczny, ale ja fanem pierwszych falloutów
jednak nie byłem. Może więc mi wprowadzone tam zmiany bardziej pasowały.
FNV według mnie nie różni się aż tak bardzo, i jest sporo wątpliwych
przypadków (np. jeden z wyższych dowódców NCR okazuje się zdrajcą - ale
za chorobę nie rozumiem jego tłumaczeń :)), psychole jacyś albo
niezrównoważeni. Najmniej wiarygodny jest ten cały legion Cezara,
najbardziej płaski (skauci Brotherhood of Steel nazywają legion po
prostu łowcami niewolników, i to jest najlepsze podsumowanie tej
"frakcji"). No ale nadal jest wystarczająco klimatycznie, żeby było
fajnie. I wystarczająco niewiarygodnie, żeby traktować wszystko z
przymrużeniem oka.
> Nie pamietam dokladnie, poczatek gry, szedlem na jakas gore,
> chyba ratowac kogos- w kazdym razie zleceniodawcy okazali
> sie okrutnie dwulicowi - niespodziewanie calkiem :)
> I bylo to nawet wiarygodnie przedstawione.
To chyba ten koleś co kobitę chciał ratować od gekonów. Tam są pułapki
na miśki i lodówka. To jest fajne miejsce na ćwiczenie kości, tak swoją
drogą. Cóż, ja od razu traktowałem go jako lewego, choć nie wiedziałem
jaki konkretnie numer chce mi wyciąć (myślałem raczej, że wpadnę w
zasadzkę zrobioną przez jego kumpli, a tu zasadzką był on sam). Nie ma
jednak takiego problemu w relacjach międzyludzkich jakiego by bejzbol
nie rozwiązał.
>> Hm, ja tego tak nie odbieram. Wręcz przeciwnie, wszystko jest
>> przewidywalne. Przynajmniej wszystkie "zdrady". Więcej, w kilku
>> miejscach byłem pewien że się zaraz krew poleje (np. Jacobstown) a
>> skończyło się na niczym.
>
> Czyli jednak pewna nieprzewidywalnosc jest - tylko w druga strone :)
Tam można tak poprowadzić akcję, żeby się te złe przewidywania
sprawdziły. Ale trzeba tego mocno chcieć. Albo - czasem - mieć o jeden
punkt Inteligencji za mało. Czy czegoś.
> E to lipa troche z ta "telepatia"...
To o czym mówię to siłowe zamknięcie alternatywnych questów. Bo
najczęściej NPC nie wiedzą że coś tam przeskrobałeś, jeśli tego nie
widzieli. Chyba że:
- chce tego scenariusz (a często chce)
- zdążą cię zobaczyć przed przeskrobaniem (telepatycznie informują całą
swoją frakcję o twoim złym postępowaniu, nawet jeśli nie mówią co
dokładnie zrobiłeś). Tak, system karmy i reputacji jest moim zdaniem
poroniony.
> Inna sprawa, ze to ze lubia postac
> wszedzie nie musi byc takim minusem - w koncu w F1 i F2 tez sie chyba
> tak dalo, przynajmniej do pewnego momentu stykowego, gdzie musiales
> wybierac czyli np. Szeryf czy Gizmo. Chyba ze zle pamietam.
> Wszystko zalezy gdzie i jaki ten "punkt styku"...
>
>> To jak te ghule, co poleciały na Księżyc w F:NV?
>
> Nie wiem, nie widzialem, zalezy jak te ghule przedstawic,
> moze byc mniej glupie to niz ghul ktory zamienil sie w drzewo :P
Hm, czyli vaulta z roślinkami jeszcze nie widziałeś…
> Aha :) Coz, no ja mam tylko pierwsze wrazenia z obu, z F3 nawet troche
> dluzsze, Megaton w kontrascie do klimatu F1 i F2 wypadl strasznie...
> A nie jestem wielkim wyznawca tych starych czesci, ba F2 to chyba
> ani razu nie przeszedlem w calosci. Niby jest w F3
> cywilizacja zbudowana na smieciach poprzednich czasow, tak jak
> wczesniej, ale... w starych prowizorka wygladala jak
> prowizorka, a tu wyglada nieraz dziwnie. Ale skoro mowisz ze
> w obu grach sa takie Megatony - to juz musze sam sprawdzic :>
Mnie Megaton nie przejął, a dziwne i przejmujące miejsca w FNV
zdecydowanie są. Tak się nieraz przejmuję, że nie mogę przestać się
śmiać. Przykład to vault z roślinkami. To co mnie jeszcze razi, i to w
obu grach, to bałaganiarstwo ludzi, którzy robią biznesy, życie sobie
układają, a utrzymują bałagan zamiast porządku, śpią w brudnych
ubraniach, gapią się na zepsute telewizory itp. Jak wygnańcy w jakimś
obozie. 200 lat minęło, kurde, wiedza i kultura w dużej części ocalone,
a ci żyją jak Buszmeni.
--
Saiko Kila
Mirror, mirror on the wall, who is the handsomest paladin of all?