Pytanie: jakie powinno byc zuzycie paliwa? Uzywalem benzyny ektrakcyjnej.
Pytam, bo zdaje sie do zbiorniczka trzeba dolewac tyle tylko ile
potrzeba. Nalalem pelny zbiornik - troche po gotowaniu zostalo - i potem
opary benzny troche mnie podtruly w namiocie.
I jeszcze jedno - czy jak wezme do samolotu butelke alu po benzynie -
pusta, to moga sie przyczepic, ze to smierdzi oparami???
TA
Opłaca się mieć małą buteleczkę z denaturatem do podgrzewania. Wychodzi
tego bardzo niewiele (tak mniej więcej łyżeczka od herbaty na jeden
raz), a nie kopci.
> Pytanie: jakie powinno byc zuzycie paliwa? Uzywalem benzyny ektrakcyjnej.
Tego akurat nie pamiętam, ale z drugiej strony w baaardzo dawnych
czasach gotowaliśmy na nich np. ziemniaki i nigdy nie potrzebowałem
dolewać w trakcie.
Z moich doświadczeń pamiętam, że ekstrakcyjna jest chyba trochę zbyt
lotna i lepiej się to paliło na aptecznej. A tak w ogóle to wiesz że ta
kuchenka jest zaprojektowana na paliwo samochodowe, prawda?
> Pytam, bo zdaje sie do zbiorniczka trzeba dolewac tyle tylko ile
> potrzeba. Nalalem pelny zbiornik - troche po gotowaniu zostalo - i potem
> opary benzny troche mnie podtruly w namiocie.
No to chyba masz nieszczelny zawór. Normalnie benzyna nie ma prawa
wyciekać z kostki po zakręceniu zaworu.
> I jeszcze jedno - czy jak wezme do samolotu butelke alu po benzynie -
> pusta, to moga sie przyczepic, ze to smierdzi oparami???
A, to już nie mam pojęcia.
Pozdr
--
Borafu
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Z trudem udalo mi sie zapalic (bo za pierwszym razem podgrzanie dyszy
> okazalo sie niewystarczajace).
Jak jest zimno ja podgrzewam bezpośrednio zbiornik dwoma zapałkami. Rośnie
ciśnienie.
--
Jacek
No, akurat bylo dosc goraco.
TA
Trzeba sporo przelać z dyszy do "koszyczka", nawet z wyciekiem do miseczki.
Kopci, ale rusza bez problemu
>
> Pytanie: jakie powinno byc zuzycie paliwa? Uzywalem benzyny ektrakcyjnej.
> Pytam, bo zdaje sie do zbiorniczka trzeba dolewac tyle tylko ile
> potrzeba.
O ile pamiętam w dwie osoby pod namiotem - jeden zbiorniczek na dwa dni
wystarczał (herbata - zupka - makaron - herbata)
Po użyciu zakręcić - nie ma praw śmierdzieć - ew. dokręcić uszczelniacz przy
pokrętle.
Laliśmy do tego etylinę - daaawno to było.
Aaaa! Raz się toto rozpaliło zbyt dobrze i trzeba było w trybie awaryjnym
wrzucić do wody - na szczęście była blisko :)
Pozdrawiam - Omo
"Zbyt dobrze" to znaczy co się stało?
Pozdro
--
Borafu
RalphOcean
> I jeszcze jedno - czy jak wezme do samolotu butelke alu po benzynie -
> pusta, to moga sie przyczepic, ze to smierdzi oparami???
Oczywiscie, ale jak sie wywietrzy to nie powinno byc problemu.
--
Krzysztof Halasa
RalphOcean
> I jeszcze jedno - czy jak wezme do samolotu butelke alu po benzynie -
> pusta, to moga sie przyczepic, ze to smierdzi oparami???
Zdaje sie, że to wlasnie gdzieś na tej grupie czytałem ze komuś się
przyczepili do własnie smierdzącego pojemnika na paliwo.
Musiałbyś zerknać w archiwum.
--
Pozdrawiam Doczu
http://www.doczu.siec2000.pl
Adres do korespondencji doczu_małpa_interia.pl
Kurcze, zajeździłem swoje 2 szt do zużycia zębatek i 1 szt kolegi z
którym zwykle jeździłem pod namiot i nigdy nie miałem żadnego problemu.
Fakt, że w wolnym czasie robiliśmy im "badanie techniczne" ;-)
Pozdro
--
Borafu
Granat to miałbyś gdyby ten słup ognia się nie pojawił!
Ten słup ognia to po prostu efekt działania zaworu bezpieczeństwa.
Ale faktycznie, użytkownik niezdający sobie sprawy z działania tego
zaworu i "dający czadu" bywał lekko zszokowany ;-)
Pozdro
--
Borafu
Po pierwsze ruska tylko jeśli chodzi o miejsce produkcji - bo dokładnie
taki sam prymus produkuje od kilkudziesięciu lat Juwel, da się kupić
oryginalny. Ruskie charakteryzują się głównie gorszymi uszczekami przy
zaworze.
Po drugie - leje się ile wlezie, ważne żeby po nalaniu nie potrząsnąć i
nie dopełnić. Czasem przed kolejnym gotowaniem warto odkręcić i
zapowietrzyć zbiornik. A na noc to się ostawia ten szpej pod tropikiem.
--
Darek
> Z trudem udalo mi sie zapalic (bo za pierwszym razem podgrzanie dyszy
> okazalo sie niewystarczajace). W koncu jakos ruszylo.
Metoda sprawdzona: otworzyc baniak, odkrecic zawor, przechylic kostke
w strone palnika, dmuchnac we wlew (nie przytykac paszczy, wystarczy
silnie dmuchnac pare razy) i troche benzyny wyplynie z dyszy. Zamknac
zbiornik, podniesc reflektor, zapalic benzyne, jak sie jej zacznie lac
z dyszy, przykrecic zawor, zeby nie marnowac paliwa.
> Pytanie: jakie powinno byc zuzycie paliwa?
0.1L (zawartosc zbiornika) to 50 minut pracy na full.
> Pytam, bo zdaje sie do zbiorniczka trzeba dolewac tyle tylko ile
> potrzeba. Nalalem pelny zbiornik - troche po gotowaniu zostalo - i potem
> opary benzny troche mnie podtruly w namiocie.
Moze masz zle zlozony zawor i sie nie dokreca? Po zakreceniu do oporu
w prawo palnik gasnie calkiem, czy masz ,,swieczke''?
> I jeszcze jedno - czy jak wezme do samolotu butelke alu po benzynie -
> pusta, to moga sie przyczepic, ze to smierdzi oparami???
Moga, wyplucz w ekstrakcyjnej, postaw na sloncu otwarte na pare godzin
i smrod sie ulotni.
Ew. uzyj do umycia spraju do czyszczenia gaznikow - uwaga, dosc
agresywny rozpuszczalnik i trujace toto jest.
--
Marek Lewandowski
uzytkownik Szmiela, Kostki i Coleman Pocket Stove z 1947r.
>
> TA
> Po pierwsze ruska tylko je�li chodzi o miejsce produkcji - bo dok�adnie
> taki sam prymus produkuje od kilkudziesi�ciu lat Juwel,
Jesli chodzi o scislosc, to oryginalem jest Optimus Hunter 8R,
instrukcja dostepna na www.optimus.se
Niestety, Ruscy dali inne gwinty i np. pompka z deklem do Optimusa na
ruska kopie nie pasuje.
--
Marek Lewandowski
> uzytkownik Szmiela, Kostki i Coleman Pocket Stove z 1947r.
Może chcecie oglądnąć, jak przerobiłem 'kostkę' w 1984 roku na potrzeby
polskiej wyprawy trwaersującej zimą Spitsbergen. Nota bene, była jedyną
maszynką,
która do końca działała bezawaryjnie.
http://picasaweb.google.com/wilow7/Kostka_przerobka
Pozdrawiam
Wojtek
> Może chcecie oglądnąć, jak przerobiłem 'kostkę' w 1984 roku na potrzeby
> polskiej wyprawy trwaersującej zimą Spitsbergen. Nota bene, była jedyną
> maszynką,
> która do końca działała bezawaryjnie.
Nieźle pomyślane.
--
Jacek
>One się trudniej zapalają jak jest gorąco. Brak pompki, a trudniej o
>podgrzanie benzyny powyżej temperatury otoczenia.
Nie rozumiem.
pozdrawiam
makar
--
Kura szczekaczka, Kaczka zagłuszaczka a Szczygło dureń
mak...@gazeta.pl.gov (best gov is no .gov)
Hmmm....
Spróbuję jeszcze raz, ale Ty też spróbuj się skupić.
Żeby maszynka działała coś musi zmuszać benzynę do wypływania ze
zbiornika. "Coś" to ciśnienie par benzyny we wnętrzu zbiornika.
Przed rozpaleniem ciśnienie w zbiorniku jest takie samo jak na zewnątrz
i nic nie wypływa.
Skoro nie ma pompki to żeby ciśnienie wzrosło trzeba ogrzać zbiornik, a
dokładniej jego zawartość. Kiedy jest mróz wystarczy zbiornik potrzymać
chwilę w rękach aby (ręce mają >= 30C, więc różnica temperatur jest
spora) benzyna zaczęła wypływać. W czasie upału musisz go podgrzać do
znacznie wyższej temperatury. Rękami już nie wystarczy.
Odrobinka spirytusu, która zimą by wystarczyła do eleganckiego startu
maszynki bez kopcenia, w czasie upału może nie wystarczyć.
Pozdro
--
Borafu
Borafu napisał(a) :
>
> Odrobinka spirytusu, która zimą by wystarczyła do eleganckiego startu
> maszynki bez kopcenia, w czasie upału może nie wystarczyć.
Barbarzyńca! Będzie używał spirytusu do palenia ognia :-P
Kombinowanie z denaturatem to też zbyteczna zabawa. Przecież
benzyna też się pali. Od odrobina kapcia (kapciów? ;-) ) w
pomieszczeniu jeszcze nikt nie umarł.
--
Pozdrawiam
Zbyszek
PGP key: 0x39E452FE
> Kombinowanie z denaturatem to też zbyteczna zabawa. Przecież benzyna też
> się pali. Od odrobina kapcia (kapciów? ;-) ) w pomieszczeniu jeszcze
> nikt nie umarł.
Też tak robiłem, ale po jakimś czasie uznałem, że jednak warto trochę
tego denaturatu zabierać. Przymusu nie ma.
Pozdro
--
Borafu
> Mo�e chcecie ogl�dn��, jak przerobi�em 'kostk�' w 1984 roku na potrzeby
> polskiej wyprawy trwaersuj�cej zim� Spitsbergen. Nota bene, by�a jedyn�
> maszynk�,
> kt�ra do ko�ca dzia�a�a bezawaryjnie.
> http://picasaweb.google.com/wilow7/Kostka_przerobka
widzialem Twoja przerobke, fajnie zrobiona, ale powiedzmy, ze wymaga
obycia z obrobka metalu, albo zaprzyjaznionego slusarza.
W praktyce przede wszystkim warto wiedziec, ze w kostce palnik z
tankiem nie jest zamocowany na fest i daje sie wyjac - jesli kostka
robi sie za ciezka do noszenia, mozna wziac same bebechy - mieszcza
sie w menazce, a reszte kuchni sie improwizuje z np. dwoch kamieni.
--
Marek Lewandowski
No nie, spróbój wszystko jeszcze raz przemyśleć.
Prężność oparów benzyny będzie rosła wraz ze wzrostem temperatury.
Założę się, że kuchenka po paru minutach przebywania w saunie (100 C),
będzie podawać benzynę jak oszalała.
Natomiast do poprawnej pracy "breżniewki", oprócz sprawnego wypływania
benzyny z dyszy
jest potrzebna wysoka temperatura mosiężnaj blaszki nad dyszą (jak ona się
fachowo nazywa?)
R09
>W praktyce przede wszystkim warto wiedziec, ze w kostce palnik z
>tankiem nie jest zamocowany na fest i daje sie wyjac - jesli kostka
>robi sie za ciezka do noszenia, mozna wziac same bebechy - mieszcza
>sie w menazce, a reszte kuchni sie improwizuje z np. dwoch kamieni.
Tak właśnie robiłem przez wiele lat.
Trzy małe kamienie jako nóżki.
Zimą gorzej :-)
pozdrawiam
makar
--
makaraj UseNet News.
na Learn what you know.
tlen Share what you don't.
pl http://www.akglodz.org/
> Prężność oparów benzyny będzie rosła wraz ze wzrostem temperatury.
> Założę się, że kuchenka po paru minutach przebywania w saunie (100 C),
> będzie podawać benzynę jak oszalała.
Dokładnie.
> Natomiast do poprawnej pracy "breżniewki", oprócz sprawnego wypływania
> benzyny z dyszy
> jest potrzebna wysoka temperatura mosiężnaj blaszki nad dyszą (jak ona się
> fachowo nazywa?)
Dokładnie tak. Tylko co to ma do mojej wypowiedzi?
Przecież nie sugeruję, że będzie paliła czysto bez rozgrzania palnika.
Ja piszę o samym uruchomieniu maszynki.
Żeby dojść do poprawnej pracy to musisz kuchenkę w ogóle odpalić. Niech
kopci byle paliła. Jak pokopci to się rozgrzeje i będzie palić czysto i
paliwo będzie wypywać jak trzeba.
No i do tego początkowego rozruchu potrzebujesz czasem wymusić wypływ
paliwa. Jak nie masz denaturatu to i tak rozgrzewać będziesz benzyną.
Możesz wyciągnąć butelkę i nalać z niej (o ile całe Twoje paliwo nie
jest już w kuchence), ale na mrozie wystarczy ścisnąć zbiornik w rękach
i rozpalisz maszynę.
W upale tak nie osiągniesz wiele.
Pozdro
--
Borafu
no tak, ale wyciagając kuchenkę z plecaka i wystawiając na kilka minut
na słońce, już tak.
A ze sniegu się nie dało zrobić słupków ? ;-)
No dobra, wiem juz prawie wszytsko o tych prymusach. Teraz skupmy sie na
uzytkowaniu tch prymusow w warunkach tropikalnych (znaczy mocno letnich).
Zapomnialem tez wspomniec o moich wczesniejszych doswiadczeniach z
takimi urzadzeniami.
Otoz, poczatkowo w latach 70/80 nie mialem z nim blizszego kontaktu,
poza tym, ze widzialem jak sie je rozpala. Ale to nie ja bylem
operatorem.
Potem, polowie lat 80. zakupilem Trzmiela 3 (albo 4) i te mialy juz
pompke i byly wielce ok. Niedlugo potem przeszedlem na maszynki
gazowe/kartuszowe.
Teraz wrocilem do pomyslu z 'kostka', bo wybieram sie na miesiac do
Sudanu. Z zakupem kartuszy jest tam problem, samolotem zapasu nie wezme,
a pompkpowy Trzmiel jest troche za duzy...
TA
No to miej nadzieję, że po deszczach zrobi sie znowu gorąco i trenuj
praktycznie. Ja swoje z każdą swoją maszynką, od breżniewki przez
Szmiela do Colemana na Epigas zawsze zaczynałem od "oblotu" w warunkach
domowych.
Po prostu herbatkę na kolację rób na tym co zamierzasz zabrać w podróż.
Smacznego ;-)
Pozdro
PS nie zapomnij o rozebraniu, wyczyszczeniu i w ogóle sprawdzeniu zaworu
bezpieczeństwa.
--
Borafu
> Juz jakis czas temu kupilem na rynku wtornym taka maszynke. Znaczy,
> model kostka.
Myslalem, ze takie rzeczy to mozna tylko znalezc na smietniku albo dostac od
kogos gratis. Ale kupic !? Jesli ta "kuchenka" jest dodatkiem umilajacym
wyjazd, to ok, ale jesli zalezy od niej posilek lub zycie badz zdrowie to
kup sobie cos sensownego zamiast dziadowac. Na rynku jest kilka niezlych
kuchenek wielopaliwowych.
Ale przeeciez na takich kostkach gotowalo sie przez cale lata.
Czy naprawde musze kupowac kuchenke za kilkaset zlotych, jesli mam z
niej korzystac przez jakies 4 tygodnie, a potem pewnie wywalic?
TA
>> Myslalem, ze takie rzeczy to mozna tylko znalezc na smietniku albo dostac
>> od
>> kogos gratis. Ale kupic !? Jesli ta "kuchenka" jest dodatkiem umilajacym
>> wyjazd, to ok, ale jesli zalezy od niej posilek lub zycie badz zdrowie to
>> kup sobie cos sensownego zamiast dziadowac. Na rynku jest kilka niezlych
>> kuchenek wielopaliwowych.
>
> Ale przeeciez na takich kostkach gotowalo sie przez cale lata.
> Czy naprawde musze kupowac kuchenke za kilkaset zlotych, jesli mam z
> niej korzystac przez jakies 4 tygodnie, a potem pewnie wywalic?
Bez urazy, ale to jest klasyka głupich odpowiedzi: "kiedyś były gorsze
(samochody, opony, kuchenki, liny, ciuchy, szpej itp) i ludzie żyli".
Oczywiście, że nie ma przymusu kupna normalnego sprzętu, ale to zależy jak
dla kogo cenne jest życie lub zdrowie. Ja akurat nie zaryzykowałbym 300-400
złotych (praktycznie raz na całe życie, bo na tyle starczy taka kuchenka)
dla atrakcji zostania bez wody lub jedzenia, albo poparzenia się lub
spalenia sprzętu na jakimś odludziu. Ale tak już jest: jedni szukają jakiejś
starej klamerki, szyją paski do starych śmieci czy bawią się archaicznymi
"kuchenkami" a inni nie znajdują przyjemności w proszeniu się o kłopoty. Nie
ma to jak ciągła walka z rzęchowatym sprzętem na wyjeździe w imię
stuzłotowych oszczędności.
Pozdrawiam
Wojtek
PS.
Wolałbym, zamiast kostki kupić:
http://cgi.ebay.de/Enders-Benzinkocher-No-9061_W0QQitemZ120293020385QQcmdZViewItem?hash=item120293020385&_trkparms=72%3A823%7C39%3A1%7C66%3A2%7C65%3A12%7C240%3A1318&_trksid=p3286.c0.m14&timeout=1218979226017
http://cgi.ebay.de/Enders-Benzin-Camping-Kocher_W0QQitemZ230279165208QQcmdZViewItem?hash=item230279165208&_trkparms=72%3A823%7C39%3A1%7C66%3A2%7C65%3A12%7C240%3A1318&_trksid=p3286.c0.m14&timeout=1218979226017
A kostki trzymaja sie mocno:
http://cgi.ebay.de/Campingkocher-Benzinkocher-Neu-OVP_W0QQitemZ300249992756QQcmdZViewItem?hash=item300249992756&_trkparms=72%3A823%7C39%3A1%7C66%3A2%7C65%3A12%7C240%3A1318&_trksid=p3286.c0.m14&timeout=1218979226017
> Oczywiście, że nie ma przymusu kupna normalnego sprzętu, ale to zależy jak
> dla kogo cenne jest życie lub zdrowie.
Chyba przesadzasz.
>Ja akurat nie zaryzykowałbym 300-400
> złotych (praktycznie raz na całe życie, bo na tyle starczy taka kuchenka)
> dla atrakcji zostania bez wody lub jedzenia, albo poparzenia się lub
> spalenia sprzętu na jakimś odludziu.
Ojej naprawde przesadzasz.
Poza tym, rozumujac w ten sposob musialbym na ten wyjazd wylozyc kolejne
kilka tysiecy zlotych. Nowy rower, nowe sakwy, filtry do wody i takie
tam.
Naprawde nie sadze, zeby posiadania/nie posiadanie tej kuchenki mialo w
jakis sposob wplywac na utrate mojego zycia.
TA
w latach 80. używałem tego cudu radzieckiej myśli kreślarskiej-
miał tylko jedną, ale makabryczną wadę - b. trudno było kupić paliwo
inne niż etylinka; a z etylinką było- wiadomo - spoko, luzik;)
g.
> > Juz jakis czas temu kupilem na rynku wtornym taka maszynke. Znaczy,
> > model kostka.
> Myslalem, ze takie rzeczy to mozna tylko znalezc na smietniku albo dostac od
> kogos gratis. Ale kupic !? Jesli ta "kuchenka" jest dodatkiem umilajacym
> wyjazd, to ok, ale jesli zalezy od niej posilek lub zycie badz zdrowie to
> kup sobie cos sensownego zamiast dziadowac.
Ja tam rozumiem, ze psioczenie na wszystko, co zrobiono na Wschodzie
to taka amerykanska moda teraz, ale moze bez przesady?
Kostka jest bardzo dobra kuchenka, produkowana (oryginalnie) przez
Optimusa od cos 80 lat i sprawdzajaca sie w praktycznie kazdych
warunkach. Radzieckie wykonanie bylo raz lepsze, raz gorsze, nie
namawiam do uzytkowania wybrakowanych egzemplarzy, ale jesli dany
jeden jest sprawny, to jest to kocher nie do zdarcia.
Glowne narzekania na kostke wynikaja z:
1) nieumiejetnego stosowania (rozgrzewania, stosowanego paliwa)
2) stosowania niezgodnie z oryginalnym przeznaczeniem - oryginal
nazywal sie 'Hunter' i skonstruowano go do gotowania dla jednej,
maksymalnie dwoch osob, a nie do grzania garnka bigosu na 20 osob.
Kladac na wage z jednej strony HotSpota z cartridgem gazu, a z drugiej
Kostke, wychodzi, ze kostka jest 200g ciezsza (wliczajac w to pudelko,
lejek, zapalki, klucz i pelny tank paliwa). No ja rozumiem, ze jak sie
to ciagnie na plecach po linie na Czomolungme, to to jest roznica, ale
bez przesadyzmu, na wiekszosci wycieczek 200g roznicy nie jest warta
zawracania glowy zwiazanego z szukaniem cartridge'y. Optimus Nova wazy
cos 450g+butelka, wiec masa startowa z 0.1L benzyny, zapalniczka i
futeralem to 700-750g, tyle, co kostka, ale kostka ma bomboodporne
pudelko...
W czym kostka regularnie przegrywa, to tempo gotowania wody - bo ma
raptem cos 1.2kW. Biorac pod uwage, ze jest przeznaczona pod
niewielkie garnczki jest to moc wystarczajaca, jesli sie chce na tym
gotowac cokolwiek oprocz wody. W sprincie na trzy minuty do wrzatku
wygra jednak kazdy gazowy palnik, bo nie wymaga podgrzewania przed
startem...
--
Marek Lewandowski
>> Ale przeeciez na takich kostkach gotowalo sie przez cale lata.
>> Czy naprawde musze kupowac kuchenke za kilkaset zlotych, jesli mam z
>> niej korzystac przez jakies 4 tygodnie, a potem pewnie wywalic?
>
> Bez urazy, ale to jest klasyka głupich odpowiedzi: "kiedyś były gorsze
> (samochody, opony, kuchenki, liny, ciuchy, szpej itp) i ludzie żyli".
> Oczywiście, że nie ma przymusu kupna normalnego sprzętu, ale to zależy
> jak dla kogo cenne jest życie lub zdrowie. Ja akurat nie zaryzykowałbym
> 300-400 złotych (praktycznie raz na całe życie, bo na tyle starczy taka
> kuchenka)
Albo zamierzasz krótko żyć, albo za parę lat jakiś młodziak obrzuci ją
pełnym pogardy spojrzeniem i objaśni ci jak bardzo zacofany jesteś.
> dla atrakcji zostania bez wody lub jedzenia, albo poparzenia
> się lub spalenia sprzętu na jakimś odludziu. Ale tak już jest: jedni
> szukają jakiejś starej klamerki, szyją paski do starych śmieci czy bawią
> się archaicznymi "kuchenkami" a inni nie znajdują przyjemności w
> proszeniu się o kłopoty. Nie ma to jak ciągła walka z rzęchowatym
> sprzętem na wyjeździe w imię stuzłotowych oszczędności.
Kilkanaście lat temu za 1/3 mojej pensji kupiłem najbardziej wtedy
wypasionego Colemana. Obecnie jest beznadziejnie przestarzały, bo i
ciężki jak cholera i piezoelektrycznej zapalarki nie ma. A we wszystkich
okazjach w jakich go przez te lata użyłem, dałaby radę i kostka. Ja też
lubię gadżety, ale ściganie się z postępem dla samej zasady dziecinadą
zwykłą jest.
--
Pozdrawiam
Adam
Bo nie potrzeba. Przy 30 stopniach prężność par benzyny jest na tyle duża,
że benzyna po otwarciu zaworka i tak bez problemu wypływa.
R09
Przekonałeś mnie. Masz rację. Wypływa.
Musiałem używać wadliwego egzemplarza benzyny.
Pozdro
--
Borafu
Tyle, ze kostka jest normalną kuchenką beznynową. NIe ma się co oszukiwać w
dziedzinie maszynek na benzynę w oststnich kilkudziesięciu latach nie było
wyraźnego sksoku technologicznego. A co do nowego sprzętu to od paru lat
używam Flexifuela i mam z nim większe problemy niż z kostką (ten model jest
niestety mało przemyslany). Czyli za niemal 10 krotnie wyższą cenę (~300
pln) mam podobn jakość (kostki można kupić już za 25 zeta)...
Pawel A napisał(a) :
> niestety mało przemyslany). Czyli za niemal 10 krotnie wyższą cenę (~300
> pln) mam podobn jakość (kostki można kupić już za 25 zeta)...
To chyba mieszkasz w jakiejś innej Polsce. Używane to po 40 i
więcej. Nowe ok. 80-100 zł.
Eee no bez przesady - kupowałem kostki po niecale 30 PLN (uzywki)
A i nówki po 60 PLN nie są jakąś rzadkością.
Trzeba się wstrzelić w dobry czas, bo ceny tego sprzętu mocno falują.
Nieraz widzialem nówki schodzące po ponad 100 PLN a nieraz za nówki nie
bylo chętnych przez kilka dni za ok. 60 PLN.
White gas to właśnie benzyna ekstrakcyjna. Najważniejsze, żeby nie dopuścić
do przegrzania zbiornika. Mnie pionowa krewna kostki wybuchła w zimie. Jak
to ktoś juz napisał: ta kuchenka służy do krótkiej pracy z małymi
naczyniami.
Pzdr;-)
Konik
>A ze sniegu się nie dało zrobić słupków ? ;-)
Większe się dało, takie z marchewką ;-)
pozdrawiam
makar
--
makaraj Gravity sucks?
na Gravity is a myth.
tlen The Earth sucks!
pl http://www.akglodz.org/
Można prosić o źródło tej informacji?
Pozdrawiam
Wojtek
Pawel A napisał(a) :
> Kostki po 25 PLN (bez pudełka ale wyglądały jak nówki) na początku maja
> mozna było kupic na placu targowym w Wieliczce...
Widocznie tam zaopatrują się handlarze z Alledrogo ;-)
Może rzeczywiście lepszym rozwiązaniem jest wybranie się na targ,
a nie liczenie cały czas na serwisy aukcyjne.
>Skoro nie ma pompki to żeby ciśnienie wzrosło trzeba ogrzać zbiornik, a
>dokładniej jego zawartość. Kiedy jest mróz wystarczy zbiornik potrzymać
>chwilę w rękach aby (ręce mają >= 30C, więc różnica temperatur jest
>spora) benzyna zaczęła wypływać. W czasie upału musisz go podgrzać do
>znacznie wyższej temperatury. Rękami już nie wystarczy.
A czym zapalasz tą już wypłyniętą benzynę?
pozdrawiam
makar
--
Polityczna dziwka dla władzy służy nawet Bolkowi.
mak...@gazeta.pl.gov (best gov is no .gov)
http://members.iinet.net.au/~mbuckler/fuel/index.shtml#whitespiritgas
Pozdro
--
Borafu
Hmmm...
czy ja niedowidzę haczyka, który jest w tym pytaniu?
Zapalam najczęściej zapałką, a czasem zapalniczką.
Pozdro
--
Borafu
> Może rzeczywiście lepszym rozwiązaniem jest wybranie się na targ, a nie
> liczenie cały czas na serwisy aukcyjne.
W przypadku produktów zza wschodniej granicy jest to zdecydowanie najlepsze
rozwiązanie....
Pozdrawiam
Paweł
>> A czym zapalasz tą już wypłyniętą benzynę?
>Zapalam najczęściej zapałką, a czasem zapalniczką.
No to masz czym wstępnie podgrzać zbiorniczek...
pozdrawiam
makar
--
Magister Kwaśniewski? Doktor Kaczyński? Profesor Lepper?
Kaczką narodów jesteś i papugą...
No i...?
Ja nie skarżyłem się, że nie umiem podgrzać zbiorniczka, więc nie bardzo
wiem co chcesz mi udowodnić
Pozdro
--
Borafu
> > Może rzeczywiście lepszym rozwiązaniem jest wybranie się na targ, a nie
> > liczenie cały czas na serwisy aukcyjne.
> W przypadku produktów zza wschodniej granicy jest to zdecydowanie najlepsze
> rozwiązanie....
Ale ja zanim kupilem swoja 2 lata temu (od znajomego znajomego) poza
allegro szukalem na bazarkach, a nawet bylem raz na Stadionie X-Lecia
(brrr) i tam latwiej czolg kupic niz taka maszynke.
Podobnie z aparatami Lomo...
TA
>Ja nie skarżyłem się, że nie umiem podgrzać zbiorniczka...
Cieszy mnie to.
A teraz skup się.
Jak umiesz podgrzać to teza wyrażona przez Ciebie:
Borafu w <g80s06$h3v$1...@inews.gazeta.pl>:
>One się trudniej zapalają jak jest gorąco. Brak pompki, a trudniej o
>podgrzanie benzyny powyżej temperatury otoczenia.
nie jest prawdziwa.
Z mojej praktyki wynika wręcz przeciwnie. Że jak jest gorąco to
breżniewka lepiej odpala.
pozdrawiam
makar
--
makaraj Good judgement is the result of experience.
na Experience is the result of bad judgement.
tlen
pl http://www.akglodz.org/
Pozdro
--
Borafu
> Bez urazy, ale [...]
Umiesz jeszcze trafić do domu bez GPS'a?
Lepiej sprawdź, ostatnio coś dużo mówią o przerwach w dostawach prądu.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>Jeśli umiem zapalić ognisko w czasie deszczu to twierdzenie, że jest to
>trudniejsze niż w czasie suszy przestaje być prawdziwe?
Jakieś kulawe to Twoje porównanie.
Przecież twierdzisz że breżniewka gorzej odpala w ciepły dzień a nie w
deszczowy.
pozdrawiam
makar
--
makaraj Arguments are extremely vulgar,
na for everyone in good society
tlen holds exactly the same opinion.
pl http://www.akglodz.org/
Pozdro
--
Borafu
>>> Jeśli umiem zapalić ognisko w czasie deszczu to twierdzenie, że jest to
>>> trudniejsze niż w czasie suszy przestaje być prawdziwe?
>> Jakieś kulawe to Twoje porównanie.
>> Przecież twierdzisz że breżniewka gorzej odpala w ciepły dzień a nie w
>> deszczowy.
>Albo trollujesz, albo jesteś na kacu.
Widzę, że oprócz rozpalania breżniewki, możesz też nauczać
grzeczności...
pozdrawiam
makar
--
makaraj Nigdy nie dyskutuj z chamem
na bo ściągnie Cię na swój poziom
tlen i wygra dzięki większemu doświadczeniu.
pl http://www.akglodz.org/
Wybacz, jeśli poczułeś się urażony. Nie to było moją intencją.
Nie mogłem uwierzyć, że nie jesteś w stanie zrozumieć tej analogii, więc
założyłem że albo się ze mną przekomarzasz, albo dotknęła Cię...
chwilowa niedyspozycja.
Skoro ani jedno ani drugie, to niestety jestem bezradny. Nie potrafię
wytłumaczyć Ci, w których miejscach wyciągasz nielogiczne wnioski.
W tej sytuacji moje EOT jest chyba uzasadnione.
Pozdro
--
Borafu
>Wybacz, jeśli poczułeś się urażony. Nie to było moją intencją.
:-)
>Nie mogłem uwierzyć, że nie jesteś w stanie zrozumieć tej analogii...
Porównanie rozpalania ogniska w deszczu do rozpalania breżniewki w
upale rzeczywiście wydaje mi się niepojęte.
pozdrawiam
makar
--
Minister Zero,
zero sprawiedliwości i 140 tysięcy odszkodowania.
Troche odgrzewam watek, przemyslenia kolegi na temat
http://primus.okwf.fuw.edu.pl/~mmnow/prymus.txt
BTW, niedawno mialem awarie, w kuchence trzmielopodobnej
(nie wiem ktory to model). Uzylem pompki niedlugi czas po
gotowaniu, gdy bylo jeszcze spore cisnienie.
Wnetrze pompki zalalo sie benzynka, troszke siknelo
na zewnatrz, a wiec nie radze tego robic (bo i tak nie
ma potrzeby).
Jesli po czyms takim podpali sie kuchenke, benzynka ktora
naleciala do pompki moze delikatnie kapac, lepiej wiec
rozkercic pompke i wylac nadmiar.
A kostke sobie bardzo chwale;)
pozdrawiam
bartekltg
"Kostka", to temat - rzeka, i emocji nie mniej... Tu juz 52 glosy, a
gdzie indziej ? Np, tu:
http://ngt.pl/forum/%5Bgotowanie-%5D-rosyjska-kostka,935,3.html