Najlepiej IMO pokazac buty _fachowcowi_ zeby sie wypowiedzial.
Fachowca poznaje sie po szyldzie "szewc" i wyposazeniu zakladu
pamietajacym czasy wojny, najlepiej pierwszej :)
Cos co sie nazywa "klinika obowia" ja bym omijal z daleka ;)
PS. IMO 0.5cm to but pewnie rozciaga sie podczas normalnego
uzytkowania wiec chyba nie bedzie problemu.
q
> Najlepiej IMO pokazac buty _fachowcowi_ zeby sie wypowiedzial.
> Fachowca poznaje sie po szyldzie "szewc" i wyposazeniu zakladu
> pamietajacym czasy wojny, najlepiej pierwszej :)
Z nowoczesnym butem górskim omijałbym takiego fachowca szerokim łukiem.
Raz oddałem but to podklejenia podeszwy i gość posklejał wszystko na
sztywno wewnątrz (nawet się tym chwalił, bo rzekomo było źle poklejone).
W efekcie but (jeden!) stracił zupełnie jakąkolwiek elastyczność
podeszwy i jeden numer rozmiaru.
Pzdr,
M.
W palcach, czy w najszerszym miejscu stopy?
W pierwszym przypadku nie ma szans.
W drugim naklej plastry na stopę, załóż dodatkową skarpetę i pochodź
kilka dni.
rychu
>
> W drugim naklej plastry na stopę, załóż dodatkową skarpetę i pochodź
> kilka dni.
>
> rychu
a ja bym doradzil abys tak chodzil w mokrym bucie.
--
Pozdrawiam Marcin
O tym też gdzieś swego czasu wyczytałem. Proponowano aby but zalać
wodą, pozostawić na noc a następnie po ubraniu suchej skarpety na
nogę włożyć ja dodatkowo do woreczka foliowego i dopiero do tego
mokrego buta. Z tak założonym butem chodzić do czasu jego
wyschnięcia. Skóra buta po takim zabiegu powinna się pięknie
ułożyć do kształtu stopy ale czy to by pomogło na długość? -
wątpię, na szerokość raczej tak.
A po jaką cholerę ten woreczek foliowy, jeśli wolno?
Pzdrw.
R.B.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> A po jaką cholerę ten woreczek foliowy, jeśli wolno?
A zapewne po to, żeby nie chodzić przez kilka/naście godzin z mokrymi
stopami.
--
Artur Goc
goc maupa o2 kropa pl
>
> A zapewne po to, żeby nie chodzić przez kilka/naście godzin z mokrymi
> stopami.
>
W woreczku też będą po paru godzinach mokre.
Pozdrowienia.
Basia
Oj, jeśli nie szybciej :-) Dałbym 1 h. rozsądnej suchości :-)
Tak narawdę chodzi o to, by te mokre nogi nie zmarzły w butach :-) Jak jest lato
i kilkanaście stopni to nie jest to aż tak nieprzyjemne. Widziałem zaś otaracia
generowane przez zestaw but, worek, skarpeta...
> Oj, jeśli nie szybciej :-) Dałbym 1 h. rozsądnej suchości :-)
Lepsze to, niż nogi mokre od razu.
> Tak narawdę chodzi o to, by te mokre nogi nie zmarzły w butach :-)
> i kilkanaście stopni to nie jest to aż tak nieprzyjemne. Widziałem zaś otaracia
> generowane przez zestaw but, worek, skarpeta...
Przepraszam, to taki sposób się stosuje na szlaku?! Dla mnie
nieporozumienie prowadzące do tego co napisałeś - odparzenia, otarcia,
zepsuta wycieczka. A poza tym - ten sposób to pewnie był dobry 20 i
więcej lat temu, kiedy wyboru nie było i buty były jakie były, musiały
się dopasować. Jeśli o mnie chodzi teraz to tylko mit...
Teraz wchodzę do sklepu i testuję klikanascie modeli w kombinacji z
kilkoma rozmiarami i but mam dopasowany już w sklepie.
Owszem, trzeba go _czasem_ rozchodzić, ale to drobiazg i nigdy nie
kończył się u mnie mięsem wydartym z pięty.
Podsumowując - buty, które potrzebują rozchadzania metodą "wlać wodę i
suszyć na nodze" to buty po prostu źle dobrane.
> > Widziałem zaś otaracia
> > generowane przez zestaw but, worek, skarpeta...
>
> Przepraszam, to taki sposób się stosuje na szlaku?! Dla mnie
> nieporozumienie prowadzące do tego co napisałeś - odparzenia, otarcia,
> zepsuta wycieczka.
Otarcia mogą wystąpić i na szlaku i na betonowym chodniku i na dywanie i na
parkiecie w domciu.... One nie powstają pod wpływem górskiego powietrza tylko
pod wpływem chodzenia w takim zestawie...
Pzdrw.
R.B.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Otarcia mogą wystąpić i na szlaku i na betonowym chodniku i na dywanie i na
> parkiecie w domciu.... One nie powstają pod wpływem górskiego powietrza tylko
> pod wpływem chodzenia w takim zestawie...
Ale chyba lepiej obetrzeć sobie nogę na mieście i wrócić do domu
autobusem, niż wleźć z mokrymi butami na Krzyżne, żeby tam okazało się,
że zamiast stóp mamy tatara? ;)
Dlatego pomysł, żeby traktować tak buty i nogi na szlaku jest dla mnie
co najmniej dziwny. Zresztą, co będe owijał w bawełnę - w dzisiejszych
czasach ten pomysł jest po prostu idiotyczny.
widzialam takie sposoby ale nie sluzace rozciaganiu butow tylko ochronie
nogi przed przemarznieciem podczas parodniowego chodzenia w sniegowej brei
(nie bylo mozliwosci wysuszenia butow).
efekt: mierny.
pzdr, aga