Najliczniejsza grupa przyjezdnych w Sudety to Wielkopolanie. Wystarczy
przejść się po sudeckich kurortach i popatrzeć na samochody. Większość
tablic rejestacyjnych na pojazdach ma znaki identyfikacyjne województwa
wielkopolskiego. Gdyby nie Wielkopolanie, to miejscowości te by świeciły
pustkami. Wśród tych przyjezdnych dominują grupy towarzyskie,
uprawiające turystykę kwalifikowaną o charakterze indywidualnym i bardzo
rzadko korzystające z usług przewodnickich. Społeczeństwo Wielkopolan
idzie do przodu z postępem i wykazuje się większą samodzielnością i
zaradnościa niż daje się to zauważyć wśród mieszkańców innych regionów.
Oni wydają pieniądze z rozwagą i przewodnicy na nich po prostu niewiele
zarobią... Ta regionalna cecha jest niewątpliwie również jedną z
przyczyn, że w Poznaniu nie powstał żaden ośrodek przewodnictwa
górskiego, a zwłaszcza sudeckiego (w te góry mamy najbliżej) jakie
powstały w innych miastach Polski.
Malejący popyt, odchodzenie od masówek i coraz większa popularność
turystyki indywidualnej w niedalekiej przyszłości ogarną inne regiony i
same rozwiążą kontrowersje wokół problemu przesadnego obwarowania
górskich przewodników turystycznych ogromną ilością niespójnych
przepisów. Padną monopole, podziały na przewodnickie klasy i obszary
uprawnień i cała ta bezsensowna megalomania zostanie odstawiona do
lamusa wraz z pomysłami trącącymi archaizmem i ciemnogrodem. W to
miejsce wkroczy zdrowa konkurencja, gdzie będą się liczyć się pomysłowe,
atrakcyjne ofery i fachowość oraz konkurencyjne ceny usług
przewodnickich, z których ludzie będą się korzystać z własnej i nie
przymuszonej woli, a przede wszystkim ci, których będzie na to stać.
Cała reszta będzie wędrować indywidualnie czy w grupach organizowanych
przez dobrowolne stowarzyszenia turystyczne - jak kto chce - bez obaw o
ściganie z jakiegoś paragrafu.
Lech
http://kspoz.prv.pl - strona Klubu Sudeckiego z Pozna
Polecam powtórną lekturę końcówki tekstu:
"Cała reszta będzie wędrować indywidualnie czy w GRUPACH ZORGANIZOWANYCH
przez dobrowolne stowarzyszenia turystyczne - jak kto chce - bez obaw o
ściganie z jakiegoś paragrafu."
Dala jasności dodam, że dla tych (także grup zorganizowanych), których
będzie na to stać, pozostaną do dyspozycji oczywiście przewodnicy, ale
nie z uprawnieniami nadawanymi przez jakich państwowych urzędników, a
tacy którzy zaistnieją na wolnym rynku. Ich fachowość i liczba zależna
będzie od naturalnych praw rynku (popyt - podaż), a nie według
widzimisię urzędników i różnej maści kombinatorów wyciągających tylko od
ludzi pieniądze na nikomu do niczego nie potrzebne pozwolenia i
zezwolenia, koncesje, licencje, kontrole, na opłacanie ludzi tworzących
bzdurne przepisy itp.
--
Pozdrawiam
Lech
http://kspoz.prv.pl - strona Klubu Sudeckiego z Poznania