Mam skórzane buty. Żadnej tam membrany, nubuck zasmarowany pastą. A dlatego
jest pasta (a nie odpowiedni wosk), bo skóra zaczęła mi pękać.
Więc kupiłem taką pastę, której główną rolą jest _zmiękczanie_ skóry. Pasta
jest bezbarwna, ma lekki rybi zapach i pisze na niej: kiwi sport, wet pruf /
graisse. (z tyłu pisze, co prawda, że nie nadaje się do Nubucku...). Tylko,
że pasta już mi się skończyła L. Trudno ją trochę dostać, tylko jeden znany
mi szewc w centrum Warszawy ją sprzedawał.
Czy możecie mi coś poradzić w zamian? Ktoś kiedyś pisał o smarze
silikonowym. Możecie to potwierdzić? Może jakaś forma płynnego tłuszczu, nie
wiem, olej jadalny, czy może gęsty olej przekładniowy? Mam taką mieszankę
oleju silnikowego i towotu, o konsystencji powideł śliwkowych (kolor też
jest podobny...). Marzyłaby mi się pasta (lub "coś") rozmiękczająca skórę i
nie wyparowująca z niej zbyt szybko. Powtarzam: najważniejsze dla mnie jest
utrzymanie jak najdłużej miękkiej skóry, by powstrzymywać dalsze pękanie.
Pozdrawiam, KL
> Mam skórzane buty.(...)
>
> Czy możecie mi coś poradzić w zamian?
Terpentyna + tłuszcz do skór + olej do siodeł, tu jest artykuł
na ten temat: http://turystyka.skibicki.pl/?id=49
Swoje buty traktuję tym sposobem.
--
Uzdrawiam
Paweł Suwiński
Narty śladowe... i trasy są wszędzie!
http://www.dracono.webpark.pl/index-narty.html
Dokładnie, Paweł ma rację. Stosowanie tych wszystkich sztucznych
preparatów Nikwaxa itp. prowadzi właśnie do tego co cię spotkało.
Naturalna skóra potrzebuje tłuszczu. Sucha zaczyna zwyczajnie pekać.
Nie wiem czy konieczna jest terpentyna ale olej do skór się przyda do
zmiękczenia (dostaniesz w sklepie jeździeckim) oraz tłuszcz do skór
np. firmy Palc (12zł na Allegro) Po takim natłuszczeniu skóry można
but już śmiało posmarować pastą ale też nie zwyczajnym syntetykiem, a
taką z naturalnymi woskami np. firmy Coccine (sklepy CCC lub net)
Nie przejmuj się że jest to nubuk a nie licowa skóra. Ja smaruję nubuk
i jest rewelka.
Dzięki. Ten artykuł to jest raczej taką historyjką. A mnie raczej chodzi o
"przepis".
Czy mam robić tak na zmianę: terpentyna, tłuszcz i potem olej i od nowa? W
tej kolejności? Np. tak ze trzy razy?
A na koniec pasta?
I tak co roku? Czy może po takim natłuszczeniu to już co roku tylko
pastowanie pastą?
BTW. W moim przypadku nie zamierzam odkształcać butów, cokolwiek przywracać.
Pęknięcia, niestety, zostaną. Chcę je tylko powstrzymać. W razie wątpliwości
pokażę wam zdjęcia.
KL
> Dzięki. Ten artykuł to jest raczej taką historyjką. A mnie raczej chodzi o
> "przepis".
>
> Czy mam robić tak na zmianę: terpentyna, tłuszcz i potem olej i od nowa? W
> tej kolejności? Np. tak ze trzy razy?
>
> A na koniec pasta?
>
> I tak co roku? Czy może po takim natłuszczeniu to już co roku tylko
> pastowanie pastą?
>
> BTW. W moim przypadku nie zamierzam odkształcać butów, cokolwiek przywracać.
> Pęknięcia, niestety, zostaną. Chcę je tylko powstrzymać. W razie wątpliwości
> pokażę wam zdjęcia.
Przeleć kilka razy (2, 3, 4? - sam stwierdzisz kiedy przestać) but
samym olejem, niech skóra się dobrze nasączy i przestała być sucha. Po
tym możesz ale nie musisz posmarować je tłuszczem Palca i na koniec
pastą woskowo żywiczną. Tyle na pierwszy raz wystarczy. Chyba że skóra
jest w fatalnym stanie to możesz zrobić zabieg z użyciem tej
terpentyny.
Później przy każdej konserwacji już sam musisz stwierdzić czy
przesmarować je jeszcze olejem i tłuszczem + pasta czy sam tłuszcz i
pasta wystarczy a może tylko pasta. Pamiętaj jedynie że z
częstotliwością i ilością smarowań olejem nie wolno przesadzać bo
możesz za bardzo tę skórę rozmiękczyć. Co za dużo to niezdrowo. Jeśli
but ma też wykończenie skórzane wewnątrz to od czasu do czasu gdy
poczujesz palcem, że skóra jest sztywna i sucha to przesmaruj go też w
środku.
> Dzięki. Ten artykuł to jest raczej taką historyjką. A mnie raczej chodzi o
> "przepis".
>
> Czy mam robić tak na zmianę: terpentyna, tłuszcz i potem olej i od nowa? W
> tej kolejności? Np. tak ze trzy razy?
>
> A na koniec pasta?
>
> I tak co roku? Czy może po takim natłuszczeniu to już co roku tylko
> pastowanie pastą?
>
Może odbierasz to jako "historyjkę", ale to jest dokładny przepis na
odrestaurowanie zasuszonych albo nawet pękających po fatalnej konserwacji
butów w pełni skórzanych. Można to stosować do nubuku a nawet do jego
kiepskich gatunków. Oczywiście sory inne niż licowe zmienią swój kolor na
znacznie ciemniejszy. "Przepis" którego potyrzebujesz możesz sobie z mojej
"historyjki" zrobić sam:
- najpierw olej "do siodeł" - wcierać wielokrotnie aż przestanie go skóra
wchłaniać.
- potem tłuszcz - identycznie jak olej.
- na koniec pasta woskowo żywiczna.
Masz tam fotki poszczególnych preparatów. Olej i tłuszcz kupiłem w sklepie
hipicznym, a pastę widuję ostatnio w CCC.
Konieczność powtórzenia zależy od intensywności szlajania się po zdeszczonych
trawach lub mokrych śniegach a także od grubości skóry na cholewie buta - im
grubsza skóra i rzetelniej zrobiona renowacja, tym kolejne "pojenie" butów
rzadsze. Ja stosuję pastowanie ww. pastą przed każdym wyjściem a olej i
tłuszcz dwa razy do roku...
Oczywiście odstaw raz na zawsze wszelkie "psikadła" do impregnacji. Chyba że
chcesz wkrótce kupować nowe buty...
Poza wskazanym tekstem jest na moim forum potężny wątek (ponad 70 stron)
poświęcony butom do turystyki górskiej i tam znajdziesz mnóstwo szczegółów -
podręczny indeks tematyczny jest tam na stronie 63-ej, a mozna szukanej frazy
poszukać poprzez opcję "Szukaj na forum"...
Jeszcze jedno - terpentyna jedynie na samym początku, gdy skóra jest jeszcze
zupełnie "drewniana"
Zapraszam
--
Zygmunt Skibicki
www.turystyka.skibicki.pl
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
"Zygmunt Skibicki" <dystrybu...@WYTNIJ.gazeta.pl> wrote in message
news:fdstuk$hrc$1...@inews.gazeta.pl...
> - najpierw olej "do siodeł" - wcierać wielokrotnie aż przestanie go skóra
> wchłaniać.
OK, zrobione.Parę raze musiałem to robić, ale teraz skóra wygląda na matową,
ale jak ją lekko docisnę, to olej się pokazuje.
Więc jest chyba już nasiąknięta olejem.
> - potem tłuszcz - identycznie jak olej.
Posmarowałem raz tłuszczem i nic nie chce mi wsiąknąć! Rozgrzewania suszarką
do włosów niewiele pomogło.
To co mam teraz zrobić? Może "olać": posmarować już tylko raz pastą
woskowo-żywiczną i koniec?
Czy też coś jednak robić?
Pozdr, KL
Wyglada, że tego oleju dałeś jednak za dużo. Nie dawaj już niczego - olej ma
także własności impregnujące, ale dość krótkotrwałe. Za około miesiąc będziesz
mógł dać tłuszcz a później zaraz pastę. Będzie OK!