Czy ktoś zechciałby mi wyjaśnić różnicę pomiędzy filtrem polaryzacyjnym
kołowym a liniowym? Sprzedawcza w sklepie (choć ogólnie znał się na
rzeczy) coś mętnie tłumaczył o "kołowej płaszczyznie polaryzacji", ale
jak już wspomniałem wyjaśnienia były nie jasne. Domyslam się, że róznica
polega na budowie filtra, ale przecież filtr kołowy działa tak samo jak
liniowy (co widać w celowniku). A skoro oba działają tak samo (tzn.
tłumią swiatło o określonej płaszczyżnie polaryzacji i przepuszczają te,
o płaszczyżnie polaryzacji różniącej się o 90-st.), to skąd biarą się te
niezrozumiałe dla mnie wymagania, żeby z lustrzankami stowować wyłącznie
filtry kołowe. Oczywiście nie nie to wymóg bezwzględny i o tym czy
konieczne jest stosowanie filtru kołowego czy wystarczy liniowy decyduje
producent. Tylko że skoro elementy AF lub do pomiaru ekspozycji są
wrażliwe na polaryzaję światła, to powinno im być wszystko jedno czy
światło zostało spolaryzowane filtrem kołowym czy liniowym (zostało
spolaryzowane i tyle).
Więc jak to jest z tymi filtrami?
Pozdrawiam:
Krzysztof Szkudlarek
mailto:k...@profidata.com.pl
P.S. Swoje pierwsze zdjęcie zamieszczone na OnePhoto.Net
http://onephoto.net/info.php3?id=3542 wykonałem przy użyciu filtra
kołowego. Może któś zechce ocenić ?
Kolowy to tak naprawde liniowy, tyle ze za warstwa liniowa jest umieszczona
druga warstwa ktora ztcw. dodatkowo "rozmywa" polaryzacje - bez tego uklady
TTL w lustrzankach wariuja.
Roznice mozna zauwazyc latwo - filtr liniowy dziala "w obie strony" tak
samo, filtr kolowy - nie. Efekt jest najlepiej widoczny gdy przez filtr
patrzymy na wyswietlacz cieklokrystaliczny.
Zaslav
"Mariusz Wołek" napisał(a):
> Kolowy to tak naprawde liniowy, tyle ze za warstwa liniowa jest umieszczona
> druga warstwa ktora ztcw. dodatkowo "rozmywa" polaryzacje - bez tego uklady
> TTL w lustrzankach wariuja.
>
> Roznice mozna zauwazyc latwo - filtr liniowy dziala "w obie strony" tak
> samo, filtr kolowy - nie. Efekt jest najlepiej widoczny gdy przez filtr
> patrzymy na wyswietlacz cieklokrystaliczny.
:o ???
Polaryzacja liniowa - skladowa elektryczna natezenia pola wykonyje
drgania w jednej plaszczyznie. Filtr to folia o selektywnej absorbcji -
zaleznej od kierunku drgan promienia.
Polaryzacja kolowa - wiazka swiatla przechodzac przez np. folie lub
warstwe materialu dwojlomnego, jednoosiowego jest w nim rozdzielana na
dwa wzajemnie prostopadle spolaryzowane promienie poruszajace sie z
roznymi predkosciami lecz ta sama droga tak, ze na wyjsciu roznia sie
faza o 90 stopni, promienie sa spojne i interferuja ze soba. Wypadkowy
wektor elektryczny takiego promienia zatacza w przestrzeni spirale, a
patrzac w kierunku rozchodzenia sie - kolo.
Po co to wszystko? Otoz cala zabawa zaczyna sie na lustrze, gdzie
zachodzi polaryzacja przez odbicie. Jesli kierunek polaryzacji wiazki
spolaryzowanej liniowo bedzie prostopadly do plaszczyzny lustra -
zostanie ona teoretycznie calkowicie, w praktyce w duzym stopniu
'wygaszona' i swiatlomierz zmierzy nam co innego nia bedzie w
plaszczyznie filmu po podniesieniu lustra - dotyczy to CALEJ WIAZKI
PROMIENI! W przypadku polaryzacji kolowej, prawdopodobienstwo ustawienia
sie wektora elektrycznego prostopadle do plaszczyzny lustra jest znikome
i doptyczy pojedynczych promieni w wiazce.
--
pozdrawiam
Zenon Drabik
> Polaryzacja liniowa - skladowa elektryczna natezenia pola wykonyje
> drgania w jednej plaszczyznie. Filtr to folia o selektywnej absorbcji -
> zaleznej od kierunku drgan promienia.
> Polaryzacja kolowa - wiazka swiatla przechodzac przez np. folie lub
> warstwe materialu dwojlomnego, jednoosiowego jest w nim rozdzielana na
> dwa wzajemnie prostopadle spolaryzowane promienie poruszajace sie z
> roznymi predkosciami lecz ta sama droga tak, ze na wyjsciu roznia sie
> faza o 90 stopni, promienie sa spojne i interferuja ze soba. Wypadkowy
> wektor elektryczny takiego promienia zatacza w przestrzeni spirale, a
> patrzac w kierunku rozchodzenia sie - kolo.
> Po co to wszystko? Otoz cala zabawa zaczyna sie na lustrze, gdzie
> zachodzi polaryzacja przez odbicie.
Bardzo to fachowe, ale mam jedno pytanie. O ile pamietam z lekcji
fizyki polaryzacja przez odbicie nie nastepuje na powierzchniach
lustrzanych czy metalicznych, lecz tylko przy odbiciu na granicy dwu
osrodkow.
Potwierdza to tez moje doswiadczenie --jezeli patrze przez okulary
polaryzujace na lustro to obraz nie ulega zaciemnieniu niezaleznie od
ustawienia okularow -- inaczej niz np. z odbiciem w politurowanej tamie
lustra.
Wiec jak to jest?
Pozdrawiam,
Wladyslaw
Wladyslaw Los napisał(a):
Polaryzacja zachodzi rowniez na powierzchniach metalicznych, mechnizm
jest bardziej zlozony i w efekcie przy odbiciu uzyskujemy polaryzacje
eliptyczna. Przy odbiciu na powierzchni dielektrykow polaryzacja jest
oczywiscie liniowa (w obydwu przypadkach stopien polaryzacji zalezy
oczywiscie od kata padania). Stad klopot w obserwacji okularami z
filtrem polaryzacyjnym liniowym. Do obserwacji stanu i stopnia
polaryzacji na powierzchni metalicznej niezbedna jest 'cwiercfalowka'-
polaryzator kolowy, ktory ustawiony jednym z azymutow w plaszczyznie
padania wprowadzi dodatkowa roznice fazy 90 stopni pomiedzy skladowymi.
Na wyjsciu uzyskamy juz swiatlo spolaryzowane liniowo i na to nalezy
dopiero patrzec przez polaryzator liniowy aby je wygasic.
--
pozdrawiam
Zenon Drabik
Witam !!
Wszystko to bardzo madre i kolegom naleza sie brawa za znajomosc szczegolow.
Ja moge powiedziec tylko ze uzyzwam polaryzacyjnego liniowego Hamy do Nikona
F60 i jak do tej pory ( ok. 30 filmow ) nie mialem zadnych problemow ani z
AF ani z pomiarem swiatla.
Mam nadzieje ze mi aparat nie padnie po wyslaniu tej wiadomosci ;-))
Pozdrawiam !!
Martin
No to tylko pogratulowac...........
Dodam jeszcze ze "zaklocanie" AF albo swiatlomierza zalezy od konstrukcji ukladu
mierzacego, a producenci chca zeby sprzedawaly sie drozsze kolowe i niechetnie
przyznaja sie do typu polara ktory dobrze dziala pozostajac przy enigmatycznym
stwierdzeniu ze lepiej kolowy bo (chyba) z wszystkim dziala............
> Pozdrawiam !!
Michal
Martin napisał(a):
> Wszystko to bardzo madre i kolegom naleza sie brawa za znajomosc szczegolow.
> Ja moge powiedziec tylko ze uzyzwam polaryzacyjnego liniowego Hamy do Nikona
> F60 i jak do tej pory ( ok. 30 filmow ) nie mialem zadnych problemow ani z
> AF ani z pomiarem swiatla.
> Mam nadzieje ze mi aparat nie padnie po wyslaniu tej wiadomosci ;-))
> Pozdrawiam !!
> Martin
Pisalem o zjawisku, nie o jego skutkach w konkretnym modelu aparatu.
--
pozdrawiam
Zenon Drabik
Michał Dwuznik napisał(a):
> Dodam jeszcze ze "zaklocanie" AF albo swiatlomierza zalezy od konstrukcji ukladu
> mierzacego, a producenci chca zeby sprzedawaly sie drozsze kolowe i niechetnie
> przyznaja sie do typu polara ktory dobrze dziala pozostajac przy enigmatycznym
> stwierdzeniu ze lepiej kolowy bo (chyba) z wszystkim dziala............
Kolowy jest drozszy z oczywistych wzgledow.
Liniowy w wielu przypadkach bedzie wplywal w niewielkim stopniu na
pomiar, ale przy niekorzystnym ustawieniu plaszczyzny polaryzacji w
stosunku do plaszczyzny lustra pomiar bedzie szczegolnie zafalszowany.
Rozwazania iosciowe - co, o ile i w jakim przypadku nie sa mozliwe do
przeprowadzenia w ogolnym przypadku.
--
pozdrawiam
Zenon Drabik