Chcę Was namówić do dyskusji n/t zakazów fotografowania w różnych
miejscach...
W sobotę harcerze z drużyny mojego syna prowadzili akcje pakowania towarów
zakupionych przez klientów supermarketu "Albet". Wiecie jak to wygląda:
"łebkowie" pakują do torebek zakupione towary - klienci dobrowolnie wrzucają
do skarbonki drobne datki...
Postanowiłem udokumentować tę akcję, wykonałem KILKA fotografii uwijającym
się przy kasach harcerzom. Po chwili podchodzi do mnie pracownik sklepu i
oznajmia, że tu jest zakaz fotografowania. Ja na to, że nie widziałem
nigdzie informacji o wspomnianym zakazie, poza tym to prywatne fotografie
wykonane to księgi pamiątkowej. Okazało się, ze info o zakazie widnieje, ale
w mało widocznym miejscu. GRZECZNIE informuję po raz n-ty, że to prywatne
fotografie i nigdzie ich nie opublikuję... Nie pomagają tłumaczenia, rozmowa
z kierowniczką sklepu nic nowego nie wnosi, ŻĄDAJĄ skasowania fotografii
(cyfra). Ja proszę o wydanie zezwolenia "post factum" - NIE. Wielce się
zdenerwowałem, bo czuję, że wymierzają mi swojego rodzaju karę za
nieprzestrzeganie ich (durnowatych) zakazów. Tłumaczą, że stracą pracę gdy
ktoś się o tych fotografiach dowie - nawet to rozumiem ale nie potrafię
pojąć dlaczego (na moją prośbę) nie podadzą telefonu do swoich
zwierzchników. Chciałem przeprosić i ewentualnie zalegalizować
fotografowanie harcerzy.
Ostatecznie ustępuję (straszą POLICJĄ - tego akurat się nie boję), mam na
względzie dobro harcerzy i ich dalszą pracę przy kasach. Kasuję przy nich
wszystkie fotki - żal...
Czuję się pokonany, za PRL`u fotografowałem w różnych miejscach i NIGDY nie
miałem takich problemów. Teraz pytanie: czy supermarkety i inne temu podobne
firmy mają prawo zakazywać fotografowania na ich terenie ? Jeśli tak, to czy
istnieje jakaś podstawa prawna takich zakazów ? Jak radzicie sobie w
podobnych sytuacjach ? Drugi raz nie chcę być pokonany w podobnej sytuacji.
Wydaje mi się, że żyję w wolnym kraju... może mi się zdaje !
Spoglądam na kalendarz, czasy PRL`u CHYBA przeszły do historii - może mi się
zdaje..?
pozdrawiam (zwłaszcza niepokornych)
Tomasz Pokornowski - SP7UTO
Witam:)
Miales akurat dobre zamiary i chec udokumentowania dobrych uczynkow...postaw
sie jednak na miejscu osoby, do ktorej ten supermarket nalezy. Ta osoba Cie
nie zna, nie wie, czy masz dobre intencje, nie wie, czy nie pracujesz dla
konkurencji, nie wie...w jakim celu chcesz wykorzytsac te zdjecia [wiem,
wiem...tlumaczyles , ze do albumu, ale Oni Cie nie znaja..] Poza tym JEST
tam zakaz fotografowania, gdyby go nie bylo, nikt by Cie nie zmusil do
wykasowaia zdjec, prawo byloby po Twojej stronie.....Supermarket to prywatny
obiekt, jak bys sie czul, jakby ktos przyszedl do Twojego domu i robil
zdjecia bez pytania Ciebie o zgode...? Co bys pomyslal, majac domek
jednorodzinny, jakbys zobaczyl osobe krecaca sie kolo Twojego domu i
fotografujaca Twoj dom?[mimo, ze na Twoim domu nie ma zakazu] Widzisz, jesli
jest zakaz , to obowiazuje on wszystkich, nie ma wybranych [tych co chca
uwiecznic akcje harcerzy lub inne dobre uczynki].
Wedlug mnie, nie ma to zadnego zwiazku z czasami PRL-u [ktore rowniez
pamietam] i wolnoscia kraju...mylisz pojecia, mam nadzieje, ze to ze
zdenerwowania....
Przyszlo nam zyc w czasach, kiedy grozba atakow terrorystycznych jest
chlebem powszednim....taki supermarket to wspanialy obiekt dla terrorystow
[duzo ludzi], wez tez to pod uwage :)
Pozdrawiam:)
turystka_nadal_tolerancyjna
Jakiez to strasznie tajne informacje mozna zdobyc fotografujac polki w
hipermarkecie?
> wiem...tlumaczyles , ze do albumu, ale Oni Cie nie znaja..] Poza tym JEST
> tam zakaz fotografowania, gdyby go nie bylo, nikt by Cie nie zmusil do
> wykasowaia zdjec, prawo byloby po Twojej stronie.....Supermarket to
prywatny
Prawo jest nadal po jego stronie. Nie zlamal zadnego paragrafu, nie popelnil
przestepstwa, ani nawet wykroczenia. To jest wewnetrzny przepis firmy, do
ktorego mozesz sie nie zastosowac.
> obiekt, jak bys sie czul, jakby ktos przyszedl do Twojego domu i robil
> zdjecia bez pytania Ciebie o zgode...? Co bys pomyslal, majac domek
> jednorodzinny, jakbys zobaczyl osobe krecaca sie kolo Twojego domu i
> fotografujaca Twoj dom?[mimo, ze na Twoim domu nie ma zakazu] Widzisz,
jesli
Moj dom jest sliczny i fotografuja go ludzie wielokrotnie. Gdybym chcial
kazdego zamykac wiezienia byly by pelne fotoamatorow.
> jest zakaz , to obowiazuje on wszystkich, nie ma wybranych [tych co chca
> uwiecznic akcje harcerzy lub inne dobre uczynki].
Nie ma takiego paragrafu w prawie polskim. Rownie dobrze mogli by sobie
wywiesic na drzwiach zakaz oddychania.
> Wedlug mnie, nie ma to zadnego zwiazku z czasami PRL-u [ktore rowniez
> pamietam] i wolnoscia kraju...mylisz pojecia, mam nadzieje, ze to ze
> zdenerwowania....
To jest klasyczne totalitarne podejscie dokladnie takie jak za PRLu. Tylko
ze wtedy zakazy byly na komendach milicji, a dzisiaj na hipermarketach.
Ciekawe, nie?
> Przyszlo nam zyc w czasach, kiedy grozba atakow terrorystycznych jest
> chlebem powszednim....taki supermarket to wspanialy obiekt dla terrorystow
> [duzo ludzi], wez tez to pod uwage :)
I dlatego terrorysta musi najpierw sfotografowac harcerzy w hipermarkecie,
zeby potem moc go wysadzic? Bredzisz.
--
__________________________________
Boze! Jaki ja jestem piekny !
mail: zen...@poczta.onet.pl
GG:5401526
__________________________________
>
Twoja argumentacja mnie nie przekonuje, ja wyjaśniłem motywy swojego
postępowania (vide pamiątka z harcerskiej akcji). Wszystko zależy od celu i
osoby, która fotografuje. Moje dobre intencje nie budziły zastrzeżeń. Bano
się TYLKO o swoje (za przeproszeniem) tyłki.
Prosiłem o kontakt z szefostwem wyższego szczebla. Co do fotografowania domu
w którym mieszkam - niech sobie fotografują - to wolny kraj. Jeśli dodatkowo
ktoś wyjaśni dlaczego to robi to może jeszcze oprowadzę go dookoła budynku -
niech pstryka. POWIADAM, wszystko zależy od intencji. A ja paranoikiem
BYNAJMNIEJ nie jestem...
niezwykle pokojowo nastawiany do dyskutantów (bez względu na stanowisko)
Tomasz Pokornowski - SP7UTO
Użytkownik "turystka" <tur...@earthlink.net> napisał w wiadomości
news:iUlma.22350$ey1.1...@newsread1.prod.itd.earthlink.net...
>
Pozdrawiam
NR
===================================
Tanie karty CompactFlash:
http://www.atanet.pl/compactflash/
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Widzisz....niechcacy weszlam na sasiednia grupe i przeczytalam tam Twoj
post, ktory jest odpowiedzia na odzew Twojego pierwszego e-mail...
zacytuje ;
"Do tej pory nie mogę spoglądać w lustro widząc tam facjatę FRAJERA,
którego,
jak małe dziecko przegoniono :( Wtedy miałem tylko na względzie dobro
harcerzy i ich pięknej akcji.
Teraz akcja została zakończona a frajer nadal odbija się w srebrzonej
szybie..."
Tobie wiec nie chodzi o dyskusje nad slusznoscia zakazu fotografowania,
tylko przemawia przez Ciebie urazona duma..."jak ktos smial mi zabronic
czegos"...
Wysoko cenie samokrytyke, ale nie w takim wydaniu..
Zaluje, ze zabralam glos w tej dyskusji....
Zdegustowana_turystka
My tez zalujemy. Niepotrzebnie placilismy za impulsy, zeby przeczytac Twoje
posty.
Nie tak ostro ! Nie wycofuj się z dyskusji, cenię Twoje zdanie bo jest
TWOJE. Masz do tego prawo, tak jak i ja mam do fotografowania w sklepie.
"Urażona duma" pozostaje, ale to jeden z elementów - nie jedyny motyw !
pozdrawiam, nadal ceniąc sobie TWOJE prywatne zdanie...
Tomasz Pokornowski
Użytkownik "turystka" <tur...@earthlink.net> napisał w wiadomości
news:Vgmma.22378$ey1.1...@newsread1.prod.itd.earthlink.net...
Mi tez kiedys kazano kasowac fotki zrobione w supermarkecie. Co do
argumentow, ze jest to ich przepis wewnetrzny i mozna sie do niego nie
stosowac ...to jakas bzdura. Wkoncu jest to obikt prywatny. Jka w domu
zabraniasz palic gosciom, to co .... pod zadne paragraf nie podpadaja, a
jednak mozesh ich wyrzucic z domu ...bo to Twoj dom. (tylko nie mow, a
niech sobie pala - bo to idiotyczny argument).
Co do informowania ich o tym po co robiles fotki ...w tym przypadku dla
harcerzy, ale na ich miejscu ....no to dlaczego maa ci wierzyc -
przeciez nikt kto ma niecne cele nie powie .. ale ja przyszedlem
poszpiegowac.
Co do pytania: "Jakiez to supermarkty maja tajemnice" - otoz maja ich
pelno - nie wiesz jakie wlasnie dlatego, ze to tajemnice.
ale zrozum - NIE MASZ PRAWA DO FOTOGRAFOWANIA jezeli wlasciciel obiektu
PRYWATNEGO sobie tego nie zyczy.
sam mowiles o PRLu ...tak tam wszystko bylo wszystkich (piekna idea co?
;-p), a zaleta dzisiejszego systemu jest prawo wlasnosci ... dlatego
wlasnie to wlasciciel decyduje na co pozwolic przebywajacym na JEGO
terenie
czarnowidz
Tomasz Pokornowski - SP7UTO
Użytkownik "Yacoos^" <yac...@DAMNSPAM.php.cd> napisał w wiadomości
news:MPG.190415d19...@news.astercity.net...
> Powiem tak:
jezeli to prywatny las .... to tak moze byc .... chociaz to byloby
smutne.
chyba poojde sobie jutro popstrykac zdjecia w twojej lazience. nie ma
przepisu zadnego, ze nie mozna robic zdjec w lazienkach, wiec nic mi nie
mozesh zrobic i nie mozesh mi tego zabronic.
dobrze rozumuje ?
PS. Swoją drogą, fajnie by było by mnie nie wpuszczano więcej do tego
sklepu - a może oni nie dbają o kasę ! Jeśli tak, to jak traktują klientów
(ROBIŁEM tam zakupy)...
dociekliwy
Tomasz Pokornowski - SP7UTO
Użytkownik "Yacoos^" <yac...@DAMNSPAM.php.cd> napisał w wiadomości
news:MPG.190417378...@news.astercity.net...
> In article <b7ct8r$ick$1...@nemesis.news.tpi.pl>,
> tomasz.po...@sp7uto.prv.pl says...
>
Ty na prawde nie rozumiesz, czy tylko udajesz ?
WLASCICIEL OBIEKTU decyduje co i jak na jego terenie i ma do tego swiete
prawo bo to jego teren.
> PS. Swoją drogą, fajnie by było by mnie nie wpuszczano więcej do tego
> sklepu - a może oni nie dbają o kasę ! Jeśli tak, to jak traktują klientów
> (ROBIŁEM tam zakupy)...
>
Eheheh .... no przeciez nie sadzisz, ze bada stratni ? Nie sadze zebys
zostawial tam kilka milonow zlotych miesiecznie. A poza tym to TEZ jest
ich sprawa .... jak chca moge zrobic sklep czynny od 4 do 5 nad ranem
....i bedzie w nim pusto bo za wczesnie ...... ale TO JEST ICH SKLEP I
ICH ZASADY.
Moze ktos inny potwierdzi moje slowa .... moze zrozumeisz wtedy.
P.S. Zawsze zastanawialem, kto to sie tak ciagle klooci przy
stanowiskach obalugi klienta ;-p
A oddychac w kierunku wlasnego syna mu wolno na terenie hipermarketu?
Owszem mozesz ich wyprosic. Ale nie masz prawa zniszczyc im ich paczki
papierosow. Za to sie idzie do pierdla!!!
A moze wprowadzic kare smierci za smiecenie miedzy stoiskami?
> A oddychac w kierunku wlasnego syna mu wolno na terenie hipermarketu?
absurdalny przyklad - bez komentarza
ludzie ...zrozumcie, ja nie bronie supermarketow .... bo ja ich szczerze
nie lubie.
ale jak czujesz,ze zlamano Twoje prawa to podaj ich do sadu ....
ciekawer jaki bedzie wynik ?
> Owszem mozesz ich wyprosic. Ale nie masz prawa zniszczyc im ich paczki
> papierosow. Za to sie idzie do pierdla!!!
>
masz racje .... ale mam prawo kazac im odswiezyc mi dom skoro mi
nadymili
oni nie zabrali ani nie zniszczyli mu aparatu ... jedyniekazali mu
skasowac zdjecia
P.S. Inna sprawa ...ze trza bylo bez gadania skasowac ...a w domu sobie
odtworzc ;-p
przypominam, ze sklepy nie moge usmiercac klientow
ale moze inaczej. Uwazasz, ze wlasiciel sklepu nie ma prawa wyprosic ze
sklepu klienta, ktory smieci miedzy stoiskami ?
pokojowo nastawiony
Tomasz Pokornowski - SP7UTO
Użytkownik "Yacoos^" <yac...@DAMNSPAM.php.cd> napisał w wiadomości
news:MPG.19041a49d...@news.astercity.net...
> In article <b7cto7$jqq$1...@nemesis.news.tpi.pl>,
> tomasz.po...@sp7uto.prv.pl says...
> > Ciekawe jak do niej wejdziesz :)
> >
Wewnetrzne przepisy firmy nie moga "przekraczac" przepisow kodeksu karnego i
cywilnego. Ochroniarz ma prawo bardzo ladnie poprosic o nie fotografowanie,
ewentualnie o opuszczenie obiektu, w razie nie zastosowania sie moze
zadzwonic na policje. Policja przyjezdza, prosi ladnie fotografujacego o
opuszczenie obiektu, spisuje dane z dowodziku i wypuszcza wolnym i
swobodnym. Koniec kropka. Taki jest przebieg takiego incydentu zgodnie z
prawem. Zadanie kasowania zdjec, zabieranie filmu jest przestepstwem i to z
kilku paragrafow jak sie dobry prawnik za to wezmie. Za cos takiego majac
swiadkow i jakies dowody mozna scigac hipermarket na ciezka kase. Niedawno
wygral proces gosc, ktorego niewinnie ostentacyjnie zatrzymano przy kasach
podejrzewajac o wyniesienie batonika.
Ma prawo.
> Wewnetrzne przepisy firmy nie moga "przekraczac" przepisow kodeksu karnego i
> cywilnego. Ochroniarz ma prawo bardzo ladnie poprosic o nie fotografowanie,
> ewentualnie o opuszczenie obiektu, w razie nie zastosowania sie moze
> zadzwonic na policje. Policja przyjezdza, prosi ladnie fotografujacego o
> opuszczenie obiektu, spisuje dane z dowodziku i wypuszcza wolnym i
> swobodnym. Koniec kropka. Taki jest przebieg takiego incydentu zgodnie z
> prawem. Zadanie kasowania zdjec, zabieranie filmu jest przestepstwem i to z
> kilku paragrafow jak sie dobry prawnik za to wezmie. Za cos takiego majac
> swiadkow i jakies dowody mozna scigac hipermarket na ciezka kase. Niedawno
> wygral proces gosc, ktorego niewinnie ostentacyjnie zatrzymano przy kasach
> podejrzewajac o wyniesienie batonika.
teraz sie zgadzam w 100% :]]]]]
Czyli swobodnie liczac zlamali jakies 5-8 paragrafow. Zmuszanie do czynow
niezgodnych z wlasna wola, niszczenie wartosci intelektualnych, utrata
zarobku spodziewanego, grozby karalne, zlamanie prawa prasowego.
:] teoretycznie tak ...w praktyce wiesh jakby to sie skonczyl
(zakladajac ze przy polskim sadownictwie cokolwiek ma sznase sie
skonczyc ;-p ) niszczenie wartosci intelektualnych by nie przeszlo ...bo
...sam wiesh ..jaka to wartosc
Niestety, wyglada na to ze masz racje.
Bylo o tym na roznych forach, tutaj tez.
Wystawianie produktu, aktualne promocje, to co stoi przy kasach, na jakiej
wysokosci jaki produkt itd. to czesc wielkiej tajemnej wiedzy, ktora
posluguja sie hipermarkety. Sa zazwyczaj wyjatkowo zazdrosne o jej
rozpowszechnianie.
Ktos moglby poleciec za to na pysk i to zupelnie bez sensu.
adam
no :]]]]] w koncu ktos mnie rozumie :]
To najlepiej niech zgasza swiatlo. Wtedy nikt nie bedzie mogl tego
podejrzec. A najlepiej niech wogole ludzi nie wpuszczaja.
A tak na powaznie, to po pierwsze nie jest to zadna wiedza tajemna. W kazdym
podreczniku handlowym to jest opisane. Jedyna "tajemnosc" polega na tym,
zeby klient sie nie polapal jak mu sie na podswiadomosc wplywa. Po drugie na
przeszpiegi chodza fachowcy ze sprzetem o niebo lepszym od naszego.
Ja się zastanawiam co zrobią powiedzmy za rok...dwa jak dam 50zł. gromadce
dzieciaków z komórkami, które będą miały na 100% wbudowany aparat cyfrowy
aby pofociły co się da i ile się da w takim markecie.....
Ochrona zwariuje a ja będę miał kabaret za darmo. Ciekawe w ogóle jak to
wpłynie na owe zakazy.
Temus
Całkowita racja.
Też nie tak dawno miałem podobną przygodę, którą opisałem na grupie.
Z tą różnicą, że mnie puścili i nie 'kazali' kasować.
Ale na początku padło zdanie "powinienem film odebrać".
Do cholery jakie prawo pozwala na zabieranie cudzej własności !?
Jak się pokapują, że skasowane zdjęcia można odzyskać to pewnie będą karty
odbierać albo rozdeptywać.
Niestety mamy do czynienia z państwem w państwie a ochroniarze nie mają
zielonego pojęcia o prawie.
Trzeba uważać i NIE WOLNO w żadnym przypadku dać się zaciągnąć do biura.
Tam mogą zrobić z nami wszystko co chcą. Jeszcze gorzej jak mają poparcie
miejscowej policji.
Od kierownictwa takich przybytków trudno wymagać ogłady, jeśli każą ciężko
pracować ludziom za 400zł. miesięcznie.
Klient liczy się jako statystyczna masa a jednostka nie ma znaczenia.
Pewien grupowicz nie mógł zrobić na statywie panoramy pałacu w Wilanowie.
Jeszcze inny miał nawet problemy z robieniem zdjęć w zoo !
Chyba nikt nie zauważył, że niezależnie od statusu własności wszystkie te
miejsca są PUBLICZNE.
Ja się tak zastanawiam czy niedługo będzie można fotografować cokolwiek.
Dojdzie do tego, że tylko we własnym domu będzie to możliwe pod warunkiem
zasłonienia okien i oczywiście uzyskania pisemnej zgody wszystkich obecnych
osób. Śmieszą mnie do łez zdjęcia z osiedla stojących samochodów z
zamazanymi tablicami. Co jeszcze będziemy zamazywać ? Paranoja to słabo
powiedziane.
30 maja jest w Poznaniu koncert Petera Gabriela. Wielkie wydarzenie
muzyczne.
No i mamy zakaz fotografowania, filmowania i nagrywania.
Może mi ktoś wyjaśni jakie to tajemnice kryje taki koncert.
Kiedyś miałem lunetę na koncercie i ochroniarz dopadł do mojej ręki jak pies
i mi ją wyrwał bo przypominała mu kamerę.
Ot tak bez słowa ją wyrwał !
Dla porządku dodam, że mam ponad 40 lat, podobnie jak zdecydowana większość
tamtejszej widowni.
Jeśli uważają mnie za debila, który i tak nic z tego nie zapamięta to ja na
ten koncert nie pójdę chociaż bardzo chciałem.
Na każdą imprezę o podobnych obostrzeniach również.
I tak zdjęcia i MP3 będą pewnie na drugi dzień w sieci a wpadną tylko ci co
chcieli coś zachować wyłącznie dla siebie.
Komercja i głupota nas zniewala.
I po jasną cholerę ja wróciłem po wielu latach do tego nałogu....
Jedyna nadzieja w "cyfrówkach" w komórkach jako zasłony dymnej. Tego pędu
już nikt i nigdy nie opanuje.
Pozdrawiam
Temus (73 dla autora ..de SP3F**)
Logika jest taka: idąc do jakiegokolwiek sklepu jako zwykli
konsumenci, akceptujemy jego ogólne warunki, które z kolei
nie mogą sprzeciwiać się konkretnym przepisom wydanym
przez organy państwowe (a te zresztą kreują tzw. konsumenta
jako zwykłego półgłówka i przychodzą mu z pomocą w walce
kapitalistycznym wyzyskiwaczem o nazwie >> market <<).
Jeżeli w omawianym przypadku REGULAMIN wisiał
w WIDOCZNYM miejscu, a w tym regulaminie było
postanowione o zakazie rejestracji obrazu - to klient
niech spada na drzewo, bo to on łamie prawo.
(Dlaczego w świecie bywają zakazy rejestracji dźwięku
lub obrazu - to inny temat.)
Jeśli natomiast regulamin nie był w widocznym miejscu,
to szala przechyla się na korzyść konsumenta i tu wkraczają
prawnicy :-D Kłaniają się następujące akty prawne:
- Kodeks Cywilny;
- Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów;
- Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach
sprzedaży konsumenckiej (jest dość nowa i weszła w życie
1 stycznia br.);
- inne akty - głównie niższej rangi na podstawie delegacji
ustawowych oraz ustawy pośrednio związane z tematem
(nie wiem jakie, bo się nie interesowałem).
Temat jest zawiły i naprawdę bardzo obszerny.
Kto wie gdzie ma poczytać, a ma czas i przynajmniej
podstawową wiedzę z zakresu prawa - niech poczyta.
A tak w ogóle, to sam fakt, że jest się w kilkutysięcznym tłumie
nie oznacza, że jesteśmy na ulicy i wolno nam prawie wszytko.
"Animator" tego tematu - Tomek, któremu wydarzyła sie
ta historia troche miesza fakty, a jego żale o "wolnym kraju",
"PRL-u " i "durnowatych zakazach" umniejszają jego
wiarygodność.
PS: Mój kolega niedawno dostał DARMOWĄ przesyłkę
na jego nazwisko, której nie zamawiał. W środku było napisane,
że jeśli nie odeśle jej na wskazany adres, to zawiera się umowę
na comiesięczne przesyłanie jakiejś gazety (za opłatą oczywiście).
Biedak się przestraszył i za własne pieniądze kupił znaczek, kopertę,
stracił czas, żeby wybrać się na pocztę itd...
Wystarczyło trochę rozsądku - przecież NIKT nie może zwykłemu
obywatelowi w taki sposób wciskać usługi. Świadomość prawna
polskiego społeczeństwa jest bardzo mierna. Szkoda, że luki tej
nie wypełnia zdrowy rozsądek.
Ot, taka dygresja.
Jak radzicie sobie w podobnych sytuacjach ? Drugi raz nie chcę być pokonany w
podobnej sytuacji.
Po prostu pytam bodygarda :-) na razie pozwalali :)
Wydaje mi się, że żyję w wolnym kraju... może mi się zdaje !
nie może tylko na pewno !
Spoglądam na kalendarz, czasy PRL`u CHYBA przeszły do historii - może mi się
zdaje..?
czasy PRL'u niestety odeszły - nadeszły gorsze !!!
pozdrawiam,
g3
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> czasy PRL'u niestety odeszły - nadeszły gorsze !!!
>
> pozdrawiam,
> g3
Tak, ciekawe ile lat zbierałbyś na swojego g3 gdybyśmy wciąż mieli PRL.
Jacek Podgórski.
To nie jest calkiem tak. To jest obiekt prywatny, ale rowniez miejsce
PUBLICZNE.
Wlasciciel sklepu otwierajac go jako sklep podlega pewnym przepisom.
Nie moze cie nie wpuscic w godzinach pracy, nie moze ci odmowic sprzedazy
czegos co jest dostepne dla innych.
Kwestia tylko - i to jest do ustalenia - czy moze zabronic fotografowac,
badz
co badz W MIEJSCU PUBLICZNYM.
--
Pozdrowienia, Waldek Godel
aw...@orangegsm.info, aw...@telekomunikacja.org
** Saddam: Zestrzelilismy brytyjski helikopter **
** Bush: KLAMSTWO!!!! to my go zestrzelilismy... **
Dziękuję za głos w dyskusji. Proszę tylko, byś w przyszłości trafniej
dobierał słowa. Napisałeś, że moje wtrącenia dot. PRL`u itp. sprawach
"umniejszają" moją "wiarygodność". Mniemam, że chciałeś zastosować inne
słowo, pisząc "wiarygodność" chciałeś powiedzieć, że zmyślam, naginam fakty
? PRL był porównaniem sytuacji z minionych czasów a swobodę ograniczają nam
podobne zakazy. Pamiętaj proszę o kontekście mojej "sprawy" i nie odrywaj
swych ocen od tej konkretniej !
pozdrawiam - zadowolony z dyskusji
Tomasz Pokornowski - SP7UTO
Użytkownik "Dominik <Leomus>" <leo...@tlen.pl> napisał w wiadomości
news:b7dvt6$tv3$1...@fargo.cgs.pl...
To zupełnie nie temat grupy ale zanim napiszesz lub powiesz podobną głupotę
dobrze byłoby się jednak zastanowić...
Nie wiem ile czasu przeżyłeś w PRL'u ale wydaje mi się, że bardzo niewiele.
Jeżeli jednak chcesz sobie poprawić, to nie męcz się w Polsce - wyemigruj
sobie do Korei Pn. lub n Kubę. W każdym razie daruj sobie - jeśli łaska -
podobne "mądrości".
--
pozdrawiam -
_>42 nat<_
My¶lę, że każdy człowiek, firma czy co tam jeszcze mam takie prawo aby nie
życzyć sobie fotografowania.
Jednak musi to być wyraĽnie zaznaczone aby nie budziło żadnych w±tpliwo¶ci.
W markecie gdzie mnie zatrzymano jest teraz co¶ na wzór znaków drogowych
zakazu.
Jeden z psem, drugi z papierosem a trzeci... hmmm ... wydedukowałem że to
pewnie kamera.
Jednak taki zakaz NIE MOŻE BYĆ ZAKAZEM DOMY¦LNYM.
Bior±c ¶rednie IQ>5 postrzegane u klienta i reszty ¶wiata przez kierownictwo
marketu należy przyj±ć, że każdy powinien to zrozumieć i respektować. Jednak
nie pamiętam, czy to wtedy tam wisiało .....
Takie zakazy, choć idiotyczne ja osibi¶cie respektuje a nawet szanuję.
Jednak maj±c genetyczn± skazę na punkcie swojej własno¶ci jestem gotowy użyć
wszystkich dostępnych prawem ¶rodków aby swoj± własno¶ć chronić.
Żaden kretyn z prywatnej ochronki nie ma prawa zabierać mi czegokolwiek ani
ograniczać mojej wolno¶ci poza bardzo nielicznymi wyj±tkami wynikaj±cymi z
jego obowi±zków ochrony mienia.
Praktyka jest jednak taka, że trzeba być niezłym osiłkiem żeby się im
postawić.
Dzisiaj market, jutro park, ulica. Wszyscy strasznie broni± swojego
wizerunku.
A tymczasem niedługo będziemy mogli uzyskać w internecie informacje o
dochodach prezydentów miast, wojewodów aż do .... szeregowych pracowników
administracji państwowej. Bandyci nie będ± musieli nawet wychodzić z domów
aby podzielić strefy wpływów :-)
Idę poćwiczyć mię¶nie bo wła¶nie zamówiłem kolejn± kartę pamięci.
Duży może więcej :-)
Temus
Chyba zle, sklep to jednak miejsce publiczne, zupelnie inaczej niz Twoja czy
moja lazienka. Chyba ze jestes wlascicielem supermarketu i w nim mieszkasz.
Wtedy Twoja lazienka, niestety tez jest miejscem publicznym
ot bardzo pouczajaca wypowiedz. powaznie. A powiedz mi ...to sa pewne
informacje ? Bo jak tak ...to bomba ...bo szczerze moowiac nigdzie nie
widzialem w zadnym supermarkecie regulaminow na widoku.
Dzieki za obszerna i ciekawa opinie
przekonales mnie :]
> My¶lę, że każdy człowiek, firma czy co tam jeszcze mam takie prawo aby nie
> życzyć sobie fotografowania.
Kwestia czy MOZE sobie nie zyczyc. Jezeli to zamknieta firma, to wszystko
jest
w porzadku. Jednak nawet najmniejszy sklep, a tym bardziej supermarket to
- powtarzam jeszcze raz - miejsce publiczne.
Rzecz z troche innej branzy, choc mechanizm podobny - komorki w bankach.
Wiele bankow probowalo zakazywac, a nawet montowac zagluszacze. Bylo
wlasnie niedawno rostrzygniecie tej sprawy - zagluszacze sa nielegalne.
Komorki maja po to homologacje (czy obecnie swiadectwo zgodnosci) zeby
mozna bylo ich takze uzywac w KAZDYM miejscu publicznym. Automatycznie
oznacza to tez, ze rowniez w sali banku. Jezeli homologowane komorki
zaklocaja
im komputery w stopniu niebezpiecznym, to znaczy ze maja nieodpowiednie
komputery.
Wiec jeszcze raz wracam do supermarketu - jest to miejsce prywatne, ale
rownoczesnie publiczne. Wlasciciel otwierajac to miejsce jako sklep sam
nalozyl
na siebie pewne ograniczenia. Nie wolno mu odmowic sprzedazy komukolwiek
tego co jest publicznie oferowane, nie wolno mu np. nie wpuscic kogokolwiek
(nawet zlodzieja - od karania i nakladania zakazow jest sad a nie firma
prywatna).
Wiec wracajac do sytuacji poczatkowej - zalozmy ze NIE MA sytuacji, ze
dobrowolnie nie chce komus szkodzic, jak wlasnie bylo. Zalozmy ze robie
sobie zdjecie
pamiatkowe z zona w pasazu supermarketu.
Ja bym w takiej sytuacji odmowil skasowania zdjec - niech wzywaja policje.
Tylko
ze policja tez niewiele zrobi - fotografowanie nie jest przestepstwem ani
wykroczeniem.
To raczej supermarket musialby wystapic o sadowy zakaz fotografowania, pod
warunkiem
ze potrafilby to sensownie uzasadnic - a to jest watpliwe.
jak rozumiem, w samolotach tez tak jest?
> jak rozumiem, w samolotach tez tak jest?
>
Nie. I w kazdym innym miejscu gdzie istnieje zagrozenie zycia
W RAZIE GDYBY JEDNAK ZAKLOCILY (szpitale, stacje benzynowe itp..)
Swego czasu zabraniano używania komputerów podczas lotu,
teraz tylko podczas startu i lądowania.
Takie i inne podobne przepisy najczęściej są ustanawiane przez
urzędników będących technicznymi ignorantami. I mają typowa funkcję
dmuchania na zimne.
marek
BARDZO serdecznie dziękuję za WSZYSTKIE głosy w dyskusji n/t zakazu
fotografowania ! Myślę, że informacje zawarte w tym wątku są cenne dla
wielu - dla mnie bez wątpienia.
Przedstawię Wam teraz finał mojej przygody w supermarkecie.
Po południu napisałem oficjalną prośbę adresowaną do "Alberta" by podano mi
kontakt e-mail`owy do bezpośredniego zwierzchnika kierownictwa lokalnego
sklepu.
Zatelefonował do mnie (nie odpowiadając na e-mail) Pan pełniący funkcję
District Manager Ahold Polska. Zapytał o co chodzi, zrelacjonowałem całe
zdarzenie, poinformowałem o wszystkich szczegółach sprawy. Człowiek ten
przeprosił za zachowanie personelu, stwierdził SAM, że ludzie ci POWINNI na
moją prośbę podać wtedy kontakt do niego.
Zaoferował nawet, że przekaże mi interesujące mnie "klatki" zarejestrowane
przez ich telewizję przemysłową :) Poinformował mnie, że jest mu przykro z
powodu straconych ujęć. Miły człowiek zapewnił, że przy okazji kolejnej
akcji harcerzy wyda dla mnie stosowną zgodę na fotografowanie uwijającej się
przy kasach młodzieży. Tak więc wierzmy w ludzi i starajmy się z nimi
rzeczowo rozmawiać. Życzę wszystkim doskonałych fotek i jak najmniej
tabliczek informujących o zakazach fotografowania. Teraz wiem na pewno jak
powinniśmy się w sytuacjach podobnych do mojej zachowywać. Wielkie dzięki za
owocną wymianę poglądów !
pozdrawiam, wdzięczny
Tomasz Pokornowski - SP7UTO
> Nie ma takiego paragrafu w prawie polskim. Rownie dobrze mogli by sobie
> wywiesic na drzwiach zakaz oddychania.
Mogą! I wówczas gdybyś go nie przestrzegał - ochrona mogłaby grzecznie
poprosić Cię o opuszczenie obiektu. Podsumowując: nie podoba się to nie
wchodź.
Mało masz w życiu pomniejszych statusów, regulaminów i przepisów, których
trzeba przestrzegać? W konstytucji nie ma zapisu o prawie ucznia do tylko
jednej klasówki dziennie.
Notopa. Zbigi.
Czyli wystarczy przed fotografowaniem udac sie do kierownictwa i poprosic o
zgode.
Pozdrawiam,
Baca
Zeszlego lata, bedac z kuzynem w sieci jednego hipermarketu (Biedronka)
mialem maja przygode z pracownikami...
Na stosiku w/w marketu byla wystawiona woda mineralna 5+1 gratis (w calym
6paku) natomiast... Przy kasie okazalo sie ze oni sobie licza za caly
szesciopak ktory wychodzi drozej niz kupienie 6 pojedynczych butelek tej
samej wody mineralnej - co jest smieszne - czyli w skrocie:
5+1gratis (w szesiopaku) wychodzi drozej niz 6butelek (dokladnie tej samej
wody)... Kuzyn to zauwazyl przy kasie, jak mu kasjerka juz skasowala - i
kazal jej to wyjasnic oraz usunac wode z rachunku... oczywiscie kobiecina
sie nie zgodzila - i robila jeszcze pretensje... No to kuzyn jak to kuzyn -
wzial zakupy wpakowal do koszyka i poszedl do samochodu nie placac ani
grosza.... oczywiscie troche ich postresowalismy a oni wezwali policje - ja
w miedzyczasie porobilem kupe zdjec - jak szefowa ryczy z buzia otwarta na
szerokosc 2m majac pretensje o to ze nie wykasuje i ze ma zaplacic...
sfotografowalem takze ta wspaniala wystawe z wodami mineralnymi... Jak
policja przyjechala... kazali mi skasowac zdjecia, kuzyn oczywiscie ich
zagadal - ja szybko zmienilem karty pamieci po czym sformatowalem i
pokazalem im napis CF is empty :) zdjecia mam....a wracajac do pani
kierowniczki - poplakala sie bidula - bo ja postraszylismy w koncu
konsekwencjami w radiu - ale na straszeniu sie skonczylo - nie chcialo nam
sie w to wiecej bawic... Aaa i wode tez z rachunku wykasowali :D
pzdr,
grzech
i to jest dobry przykład.......... potwierdzający moje twierdzenie
na podstawie prostego eksperymentu wyciągnąłeś poważne wnioski
za chwilę stwierdzisz ze banki mają rację bo komórki zakłócają
prace komputerów.
z jakiej odległości twoje radio łapie te komórkę
z .5m z 20cm a jak znajdziesz dobre radio to
może w ogóle nie zareaguje.......
Sprzęt medyczny i lotniczy jest troszkę lepiej zrobiony niż
zabawki powszechnego użytku wiec jest bardziej odporny
na zakłócenia.
> A kojarzycie ilustracje z sal sądowych w USA? nie wolno fotografować, ale
> wolno naszkicować. Ciekawe?
No i filmy w Hollywood krecic ;)
--
pzdr.
Jacek Rogalewicz jackobi...@awp.waw.pl
## AWP.net http://awp.waw.pl
Taaaaaaak, jak komuś przyjdzie do głowy, że istnieje taki zakaz.
Widać jestem bardzo naiwny skoro mnie nie przyszło do głowy pytać
kogokolwiek czy mogę fotografować MOJEGO syna i jego kolegów !
pozdrawiam
Tomasz Pokornowski - SP7UTO
Slicznie, ale ISTNIEJE UZASADNIONA OBAWA o MOZLIWOSC
zaklocenia, a poniewaz wiazaloby sie to z zagrozeniem zycia ludzkiego,
to jestem w stanie ten zakaz zaakceptowac.
Uzywanie komorki w banku czy aparatu w supermarkecie nie ma takich
zwiazkow.
ISTNIEJE UZASADNIONA OBAWA o MOZLIWOSC
że któryś z pasażerów może porwać i wysadzić samolot
przewoźmy pasażerów nago i przykutych do foteli.
Można tak argumentować w nieskończoność...........
Samolot ma być tak zrobiony aby go głupia komórka nie zakłóciła
bo jak komórka może to co dopiero zrobi impuls elektromagnetyczny z jakiegoś
urządzenia radarowego................
Najlepsze, że widziałem wiele stacji bazowych GSM na dachach stacji
benzynowych :-D
To jest jeszcze głupsze niż zakaz rejestracji dźwięku na koncertach.
Ciekawe kto znajdzie nagrywarkę MiniDysk schowaną w kanapkach.
Niestety z aparatami mamy znacznie gorzej, ponieważ ich użycie jest dosyć
widoczne.
Temus
Wiec jak to jest naprawde .... mozna czy nie ???
Pozdrowka
tremor @ s602z
PS. Pomijam tu kwestie wiary i religi, chociaz nie powinienem
Przypomniałeś mi taką zabawną historię z epoki głęboko przedcyfrowej.
Kolega poprosił mnie o zrobienie zdjęć na jego ślubie kościelnym.
Nie był to żaden wiejski kościółek (pewnie szkoda) a poznańska Fara.
Jeden z księży prawie wrzeszczał, że mam się wynosić spod ołtarza bo to jest
sakrament.
Nie dawałem za wygraną (on też) bo miałem "zlecenie" i wyglądało, że to
znajomy pary młodej, więc opanowałem swój cięty język.
Byłem troche zdziwiony bo robiłem to wiele razy i nikt nie miał do mnie
pretensji.
Jako były ministrant wiem bardzo dobrze jak się w takich razach zachować.
Ale na kretyna nie poradzisz. To jedno jest pewne.
Pozatym nakręciłem swego casu kilometry taśmy po różnych kościołach i wiem,
że to bardzo komercyjna firma :-))))
Temus
No to patrz
http://fun.from.hell.pl/2003-01-20/Bluetooth.jpg
adam
>Kiedys bylem z zabytkowym kosciele i prawde mowiac dla tzw. sw. spokoju
>spytałem zakonnice bedaca w przedsionku tegoz kosciola czy wewnatrz mozna
>fotografowac (alez tak). Jako fotograf interesowaly mnie zabytkowe wnetrza
>wiec cyknolem jakies 10 fotek z lampa i 10 bez (cyfrowo - bezszelestnie ale
>z błyskami).
Ja podczas wizyty w Pantheonie spytalem przy wejsciu czy mozna zrobic
pare fotek pokazujac "małpe" w reku . Kobieta z security odburkela ze
tak. Ale jak zaczalem wyciagac statyw i zapinac do niego sprzet to
zaraz sie ekipa zbiegla i bylo juz po fotografowaniu :):)
NA moje pytanie dlaczego malpa mozna a lustrzanka ze statywem nie -
odpowiedziano mi ze "amateur" moze a "professional user" musi miec
"permision" :(
--
Pozdrowienia
Tomek "Full2G" Dermin
>Witam.
>To ja z innej beczki.
>Kiedys bylem z zabytkowym kosciele i prawde mowiac dla tzw. sw. spokoju
[ciach]
Ja jak robilem zdjecia w Poznanskiej Katedrze to sie zapytalem
jednej Pani co sprzedawala upominki w kosciele a pozniej tez jakas
zakonnice, byly zdziwione ze sie pytam bo w koncu dlaczego nie moznaby
bylo robic zdjecia ???
Pozdrawiam
Polaco
no to same decydentki i autorytety
można też pytać babci spod koscioła co sprzedaje kwiatki
albo pana z kiosku
siema
serfer
Formalnie sie to nazywa cenzura prewencyjna :(
Natomiast jedyne rozsadne rozwiazanie z jakim sie spotkalem, to na pytanie
czy moge fotografowac, pani w jednym z polnocnoniemieckich muzeow dala mi
papierek na ktorym byla gotowa formolka, ze fotografuje tylko do uzytku
prywatnego i ze nie bede publikowal komercyjnie zdjec. Wpisalem dane,
podpisalem sie i moglem cykac do woli. Miedzy innym zrobilem zdjecie dosc
znanej grafiki "Sylfida i niedzwiedz". Z tym ze gdy oni maja moje
oswiadczenie w razie publikacji zdjecia scigaja mnie swobodnie na
kilkadziesiat tysiecy euro i nawet mi przez glowe nie przemklo publikowac to
zdjecie.
--
__________________________________
Boze! Jaki ja jestem piekny !
mail: zen...@poczta.onet.pl
GG:5401526
__________________________________
maniera:
"wiesh"
"klooci"
"moowiac"
literówki:
odtworzc
wlasiciel
bada (zamias będą)
zrozumeisz
inne:
Przy okazji wielokrotnie rozpoczyna zdania małą literą,
co nie jest zgodnie z zasadami języka polskiego,.
Nie używa także polskich znaków, co sprzeczne jest z netykietą.
O stylistyce nawet nie wspomnę.
komentarz:
Zabierasz z sensem głos w dyskusji.
Ja wiem, że Internet/newsy to nie szkółka, ale biorąc pod uwagę,
iż Internet jest podobno najbardziej demokratycznym medium
proszę Cię...zadbaj trochę o Twój język pisany.
Nie śmieć go takimi "kul" udziwnieniami.
Sprawdź przed wysyłką.
Będzie mi się lepiej czytać Twoje teksty, a może innym także.
Bo demokratycznie użyję filtra...
--
Martscshin ^HHHHtfu Marcin Szeffer
I jak chcesz być konsekwentny, to podpisuj : "Yatsoosh"
a co by bylo gdybys jednak zdecydowal opublikowac w necie te lub jedno lub
kilka z tych zdjec, ktore zrobiles?
Jak by doszli, ze to Twoje fotki, a nie innej osoby, ktora tez wypelnila ten
papierek?
Tak z czystej ciekawosci:)?
Poza tym sprawdzali dane na papierku z faktycznymi z paszportu, dowodu itp?
Theroyal
W Twoim poście datowanym 15 kwietnia 2003 (12:31:08) można przeczytać:
[ciach, bo już patrzeć na to nie mogę]
> Ja wiem, że Internet/newsy to nie szkółka, ale biorąc pod uwagę,
> iż Internet jest podobno najbardziej demokratycznym medium
> proszę Cię...zadbaj trochę o Twój język pisany.
> Nie śmieć go takimi "kul" udziwnieniami.
> Sprawdź przed wysyłką.
> Będzie mi się lepiej czytać Twoje teksty, a może innym także.
> Bo demokratycznie użyję filtra...
Podpisuję się pod tym. Być może takie uwagi są niezgodne z Netykietą, ale jest
nas dwóch zgodnych w opinii. W takiej masie to przestaje być zabawne a zaczyna
być męczące...
--
Pozdrowienia
Koli
Trzech.
Daniel
--
\ Daniel Rychcik, Web: www.ais.pl/<tilde>muflon, Real e-mail - guess :-)
\----+-----------------------------------------------------------------
muflon| GCS/MU/PA/M d-(pu) s++:- a- C++>+++$ US++$ P+>++ L+++>++++$ E---
ais\pl| W++ N++ K w O- M PS PE Y+ PGP X- R !tv b+ D++ G+ e+++ h--- r- y?
Czterech
--
Pozdrawiam
Andrzej K.
--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Pięciu ;p - obiecuje poprawę :]
dokladnie taki przypadek mialem w Colegium Maius w Krakowie.. okazalo
sie, ze fotografowac wolno, ale nie ze statywu... a co jak zmrok zapada?
I tak uwazam , ze zakaz jest kretynski. Zwodowiec ma nie tylko statyw...
pozdrawiam
Marat
--------------
jesli na priv, to w adresie wymien "marat" na "grab3"
Tommy
Nie ważne jakie tajemnice. Jest to teren prywatny i wolno właścicielowi
zakazywac co mu sie podoba.
A jeśli Tobie sie to nie podoba, to tam nie wchodź
>
> > wiem...tlumaczyles , ze do albumu, ale Oni Cie nie znaja..] Poza tym
JEST
> > tam zakaz fotografowania, gdyby go nie bylo, nikt by Cie nie zmusil do
> > wykasowaia zdjec, prawo byloby po Twojej stronie.....Supermarket to
> prywatny
>
> Prawo jest nadal po jego stronie. Nie zlamal zadnego paragrafu, nie
popelnil
> przestepstwa, ani nawet wykroczenia. To jest wewnetrzny przepis firmy, do
> ktorego mozesz sie nie zastosowac.
>
>
> > obiekt, jak bys sie czul, jakby ktos przyszedl do Twojego domu i robil
> > zdjecia bez pytania Ciebie o zgode...? Co bys pomyslal, majac domek
> > jednorodzinny, jakbys zobaczyl osobe krecaca sie kolo Twojego domu i
> > fotografujaca Twoj dom?[mimo, ze na Twoim domu nie ma zakazu] Widzisz,
> jesli
>
> Moj dom jest sliczny i fotografuja go ludzie wielokrotnie. Gdybym chcial
> kazdego zamykac wiezienia byly by pelne fotoamatorow.
>
>
> > jest zakaz , to obowiazuje on wszystkich, nie ma wybranych [tych co chca
> > uwiecznic akcje harcerzy lub inne dobre uczynki].
>
> Nie ma takiego paragrafu w prawie polskim. Rownie dobrze mogli by sobie
> wywiesic na drzwiach zakaz oddychania.
>
A tu sie mylisz. Jest taki przepis. Nazywa sie to m.in. "naruszenie miru
domowego"
>
> > Wedlug mnie, nie ma to zadnego zwiazku z czasami PRL-u [ktore rowniez
> > pamietam] i wolnoscia kraju...mylisz pojecia, mam nadzieje, ze to ze
> > zdenerwowania....
>
> To jest klasyczne totalitarne podejscie dokladnie takie jak za PRLu. Tylko
> ze wtedy zakazy byly na komendach milicji, a dzisiaj na hipermarketach.
> Ciekawe, nie?
>
>
> > Przyszlo nam zyc w czasach, kiedy grozba atakow terrorystycznych jest
> > chlebem powszednim....taki supermarket to wspanialy obiekt dla
terrorystow
> > [duzo ludzi], wez tez to pod uwage :)
>
> I dlatego terrorysta musi najpierw sfotografowac harcerzy w hipermarkecie,
> zeby potem moc go wysadzic? Bredzisz.
>
>
Nie masz zupełnie racji. "Wolnoć Tomku w swoim domku"
Ja mogę zakazać rozmawiania w moim domu, bo mi sie tak podoba i juz. To
wystarczy
>
> --
> __________________________________
> Boze! Jaki ja jestem piekny !
> mail: zen...@poczta.onet.pl
> GG:5401526
> __________________________________
> >
>
>
pozdrowienia
Freddy
Nikt nic nie przekracza. Zakaz fotografowania, znaczy zakaz. A przepis
ustalił (zgodnie z prawem i nadanym mu prawem przywilejem ustalania takich
przepisów), że jak fotografowałeś, oddaj film i koniec. Przegrasz w w każdym
sądzie i nie dlatego że on wielki wlasciciel hipermarketu, tylko dlatego ze
to jego teren prywatny, a ty, jak pisalem wczesniej' natruszyles jego mir
domowy" czyli ustalone przez niego zasady.
Co innego jest "neuzasadnione podejrzenie popełnienia wykroczenia", za które
można scigac
pzdr. Freddy
A to juz byla kradziez. A odnosnie wody mogl powiedziec ze sie rozmyslil z
zakupu i juz
"Oddaj film" ?! Czy on przypadkiem nie jest jego własnością ?
A co jak na filmie mam zarejestrowane uprzednio coś naprawdę ważnego ?
Pisałem już - takie zakazy mądre czy nie powinno się przestrzegać.
Ale co jak przez głupotę zrobisz takie zdjęcie i przyjdzie pajac i powie
"proszę oddać film" ?
Ja sobie myślę a nawet wiem, że jedyne do czego ma on prawo to wyprosić
takiego człowieka z obiektu.
Może go nawet prewencyjnie nie wpuścić w przyszłości.
Ale nie ma prawa zabierać mu czegokolwiek a szczególnie używać siły w tym
celu.
Jak się leszcze dowiedzą na szkoleniu, że zdjęcia z kart można odzyskiwać w
domowym zaciszu to może będą je zabierać co ?
A jeszcze lepiej niszczyć na miejscu. Przynajmniej się chołota nauczy
przestrzegać "przepisów".
Tak na marginesie za "mir domowy w hipermarkecie" masz umnie złotą czcionkę
:-)
Pozdrawiam
Temus
Trochę offtopic, ale robione właśnie w hipermarkecie :)
http://www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=92764
Film musisz oddać, kosz filmu powinni Ci zwrócić.
> A co jak na filmie mam zarejestrowane uprzednio coś naprawdę ważnego ?
A to juz Twoja strata, trzeba było nie robic zdjęć tam gdzie był zakaz.
Możesz sie próbować umówić z właścicielem, że wywoła film i potem odenie
swoje zdjęcia i resztę Ci odda. Ale wątpię czy
będzie mu sie chciało
>
> Pisałem już - takie zakazy mądre czy nie powinno się przestrzegać.
> Ale co jak przez głupotę zrobisz takie zdjęcie i przyjdzie pajac i powie
> "proszę oddać film" ?
Proszę mi pokazać, gdzie jest zakaz fotografowania i grzecznie przeprosić
A jak każe oddać film, to spróbować go grzecznie przekonać, że nie chciałeś
itd.....
Prawo jest po jego stronie.
>
> Ja sobie myślę a nawet wiem, że jedyne do czego ma on prawo to wyprosić
> takiego człowieka z obiektu.
> Może go nawet prewencyjnie nie wpuścić w przyszłości.
> Ale nie ma prawa zabierać mu czegokolwiek a szczególnie używać siły w tym
> celu.
>
> Jak się leszcze dowiedzą na szkoleniu, że zdjęcia z kart można odzyskiwać
w
> domowym zaciszu to może będą je zabierać co ?
> A jeszcze lepiej niszczyć na miejscu. Przynajmniej się chołota nauczy
> przestrzegać "przepisów".
>
> Tak na marginesie za "mir domowy w hipermarkecie" masz umnie złotą
czcionkę
> :-)
Tak się to nazywa w przepisie i sprytny adwokat może pod to podciągnąć. Jest
to w sumie teren prywatny.
A tą złotą czcionkę to daj twórcom kodeksów
pozdrowienia Freddy
>
> Pozdrawiam
> Temus
>
>
A po ile takie trzylatki ?
Promocja jakas byla ?
MSPANC : ))))
adam
Rozwijając twój sensacyjny scenariusz rodem z telewizji ZSRR można sądzić,
że w przypadku odmowy mają prawo odebrać film/kartę siłą.
Dyskusja robi się groteskowa, więc podaj mi z łaski swojej podstawę prawną
takiego działania.
Może oszczędzę tobie trudu i powiem żebyś się nie trudził, ponieważ takowej
nie ma.
Z mojej strony EOT.
Wlasnie Twoje myslenie jest dokladnie z czasow PRL. Ze mozna wszedzie i
wszystko, bo jest wladza ludu
i wszystko wokol jest nasze, tzn. niczyje. Mozna niszczyc, mozna krasc, bo
to nasze - wszystkich.
Wlasnie kiedy jest wlasnosc prywatna, to jest prawowity wlasciciel i on
decyduje, kto na jego teren moze
wejsc i jak sie zachowac. mimo, iz zmienil sie ustroj, to mamy jeszcze
myslenie z czasow PRL. Chociaz wtedy
ludzie nie mieli takiej pasji niszczenia i psucia, jak dzisiaj. Oczywiscie
nie wszyscy. Wlasnie dlatego mamy spoleczne
i za przeproszeniem "obsrane"przez psy,podeptane trawniki, napisy na murach
i ogolne niechlujstwo.
Bo uzytkownikow jest wielu, tylko brak wlascicieli.
Przepraszam wszystkich za te dywagacje, bo to przeciez nie lista pt.
"polityka".
Janek
Ludzie, jakiego _domowego_ miru? Ktoś z Was mieszka w supermarkecie?
Supermarket jest faktycznie własnością prywatną, ale o charakterze obiektu
użyteczności publicznej, stąd właściciel obiektu, decydując się na takie
jego
przeznaczenie dobrowolnie godzi się z pewnymi ograniczeniami jego
praw, czy mu się to podoba, czy nie. Żadem mir _domowy_ nie wchodzi
tutaj w grę. Tabliczkę "Zakaz fotografowania" może sobie walnąć każdy,
kto ma na to ochotę, natomiast sama tabliczka nie świadczy o tym, że
zakaz taki istotnie istnieje, tak jak u fyzjera może sobie wisieć tabliczka
"nie odpowiadamy za garderobę powieszoną na wieszaku", co jest g...o
prawda, bo mimo tabliczki odpowiadają, chyba, że jest odrębna szatnia.
Tak więc pomimo tabliczki o zakaie mogę sobie fotografować do woli,
co wynika z publicznego charakteru supermarketu, a jedynie na _publikację_
zdjęcia muszę mieć zgodę właściciela obiektu.
Rzeczone tabliczki, takie jak w/w, czy "Nie pluć na podłogę" "Nie szczać na
półki" mają charakter wyłącznie prośby, czy życzenia właściciel obiektu, nie
są
natomiast obowiązującym prawem.
I proszę nie mieszać do tego muzeów czy innych placówek o tego typu
publicznym charakterze, albowiem tam zakaz fotografowania ma całkowicie
inne podłoże: Bardzo często zbiory są własnością prywatną, oddaną w depozyt
i tylko właściciel ma prawo do dysponowania wizerunkiem przedmiotów i
czerpania korzyści z faktu, iż jest ich właścicielem, natomiast muzeum ma
np.
tę korzyść, że w zamian za _sprzedaż_ zdjęć obiektów właściciel bierze kasę,
a same zbiory są nieodpłatnie przekazane w depozyt, do oglądania.
Inny charakter mają zbiory szczególne, których fotografowanie wiąże się
z koniecznością użycia lampy błyskowej, ponieważ mogą ulec uszkodzeniu
w wyniku silnego światła lampy.
Tak więc, sama tabliczka "zakaz fotografowania" to za mało.
Ktoś tu już w tyym wątku poruszał kwestię regulaminu supermarketu:
Korzystając z supermarketu dobrowolnie godzimy się na warunki, na jakich
wolno nam dokonywać zakupów. Są one (a w każdym razie powinny być)
podane w opgólnie dostępnym regulaminie. (tak jak jest np. w środkach
masowej komunikacji), Jeżeli nie ma takiego regulaminu, lub nie jest on
powszechnie dostępny (czyt: wywieszony w widocznym miejscu) lub też
nie ma w nim zakazu fotografowania, to obsługa może nam nachuchać...
...na kartę pamięci, żeby zdjęcia lepsze wyszły. Stąd, nie ma regulaminu a
są
tabliczki - mogę robić zdjęcia. Jest regulamin a nie ma tabliczek - nie mogę
robić zdjęć. Dalsze implikacje można sobie już samemu wyprowadzić.
Tak przy okazji...kilka razy potrzebowałem zrobić zdjęcia w paru
supermarketach, bo nie chciało mi się cen spisywać ani robić opisów
towarów (No bo jak żonie opisać 15 rodzajów drzwi?)
Zawsze pytałem obsługi danego działu i _nigdy_ nie miałem
problemów z uzyskaniem zgody, aczkolwiek zawsze podawałem, iż to
wyłącznie dla mojej własnej potrzeby. Chodziło o materiały budowlane,
sanitarne, drzwi etc. I czy to było OBI, Castorama, IKEA czy Praktiker
mogłem robić zdjęć ile wlezie.
Pozdrawiam,
--
Marcin Szeffer
Jak to odnieść do ogólnego zakazu fotografowania obiektów wojskowych?
Chodząc dookoła każdej jednostki natkniesz się na takie oznaczenia. Nie ma
regulaminu (bo nie wchodzisz na jednostkę), są tabliczki. Jak sądzę -
pertraktacje z wartownikami, że masz coś ważnego na kliszy lub karcie - są z
góry skazane na niepowodzenie :-)
Ale nie namwiam do drążenia tematu dalej :-))) Jest już dość wyjałowiony.
Notopa. Zbigi.
I wylazi z auta wyciaga ostentacyjnie obiektyw i przymierza sie do
sfotografowania tak, ze cala ulica widzi, ze facet robi zdjecia. Ani chybi
zlodziej.
Jabym sobie tego nie zyczyl wiec
> majac to na wzgledzie czesto zastanawiam sie nad tym gdzie sam robie
> zdjecia - co by kogos nie poirytowac. Kiedys jakis facet chcial mi zrobic
> zdjecie w EMPIKU i mu grzecznie powiedzialem ze sobie tego nie zycze, tez
> argumentowal to ze zwykle zdjecie.
Mial prawo Ci zrobic zdjecie. A w pewnych warunkach moglby je nawet
opublikowac. Nie znasz prawa prasowech chlopcze i masz wyrazne fobie i boisz
sie ludzi.
Zakończcie tą bezproduktywna dyskusję. Kilu z Was ma rację a kilku nie ma.
Wielu z Was się ośmiesza swoimi stwierdzeniami. Proszę sobie poczytać
cokolwiek
na ten temat w kodeksie, albe lepiej zapytać znajomego prawnika, a dopiero
potem zabierać głos.
Na tym kończę dyskusje na ten temat. Nie dojdzie ona do niczego, a tylko
reszta się z Nas śmieje.
----------------------------------------------------------------------------
--------------
pozdrowienia
Freddy
Jeżeli nie jesteś osobą publiczną, to nie miał prawa, bez pytania o zgodę.
Prawo prasowe nie dotyczy wszystkich ludzi, tylko dziennikarzy i ich relacji
z innymi ludźmi. Dziennikarz nie ma prawa niczego opublikować bez zgody
osoby, której artykuł lub zdjęcie dotyczy. Nawet jeżeli jest to osoba
sądzona,
czyli podejrzana o przestępstwo (wtedy inicjały zamiast imienia i nazwiska i
zgoda
sądu na wykonanie zdjęć). Natomiast można fotografować osoby publiczne -
polityków,
sędziów, itp.
Przed zabieraniem głosu przydałoby się co poniektórym poczytać odpowiednie
przepisy wykonawcze prawa cywilnego.
Pozdrawiam
Janek
I sadzisz ze na tej podstawie moga zarzadac zniszczenia filmu? Bo co?
Towar im sie zaczął psuć od lampy błyskowej? Mogą mi zabronić
fotografowania, ale nie mogą zażądać zniszczenia zdjęć bo są moje
i chroni je moje "prawo własności" - mają złamać moje prawa w
ochronie swoich?
Pozdrawiam,
Henry
Popieram i masz racje.
A rozpoczynajacemu watek, proponuje, zeby "pogoglowal" w archiwum, zamiast
setny raz walkowac to samo pytanie!!
zdroofko
--
DASZEK
ICQ UIN 55861886 GG#5655299
http://paintball.warsaw.com.pl
[NO HTML!zalaczniki tylko .ZIP!]