Jakimi zatem czasami trzeba "dysponować" by "nie było tragedii"
przy negatywie cz-b 6x6 (6x9)
oraz negatywie kolorowym 6x6 (6x9)
i na jakim "sprzęcie" właśnie "takie czasy" można by uzyskać
niedrogo?
Tak samo, czyli te same czasy, temperatury i odczynniki w przypadku gdy
któryś z nich mógłby/choć nie musi wymagać "indywidualnego podejścia"?
Czy też dzisiejszym filmom, nadającym się do wywoływania w automatach,
"wszystko jedno"?
> W procesie zimnym ,
> czarno białym - każdy film musi być traktowany indywidualnie.
Rozumiem ręcznie i "maszynowo" również.
A jakiego typu maszyny o magicznym oznaczeniu C-?? lub innym,
robią dobrze negatywy "automatycznie", a których należy unikać?
/bo o C-41 jest już poniżej/
>> Na wewnętrznej stronie kartoniku, w który był zapakowany Ilford 400, są
>> takie dwie tabelki zawierające czasy "obróbki" w funkcji temperatury
>> 20°C i 24°C, ISO, rodzaju filmu. Te ww. zalecenia "temperaturowe"
>> dotyczą procesu niskotemperaturowego?
>
> Dokładnie tak.
>
>> No bo 20-24 to raczej temp. pokojowa i dany film trzeba obrabiać tylko
>> ręcznie - bo "zalecany jest proces niskotemperaturowy"? Czy też, czasy
>> w tabelce oznaczonej 20°C są dla procesu niskotemperaturowego? A czasy
>> w tabelce oznaczonej 24°C są dla procesu wysokotemperaturowego co
>> oznaczałoby, że można go wywołać w C-41?
>
> Nie można tego filmu wołać w C-41 -szlag go trafi. Ale można wołać w
> różnych temperaturach, manipulując czasem wywołania.
Rozumiem ręcznie (domowym sposobem) i w jakimś automacie również?
>>>> I pojawia się pytanie czy te negatywy oddane do labu drugiego były tak
>>>> samo "dobrze zrobione" jak te z pierwszego.
>>>
>>> Zapewnie podobnie, z poprawką na jakość "operatora" procesu.
>>>
>>>> Tyle wyczytałem na jakimś forum, ale to już historia (~10 lat) a
>>>> wiadomo dziś technika/chemia poszła do przodu. A może nie?
>>>
>>> No niespecjalnie. 10 lat w cyfrze to ze dwie epoki, w analogu to
>>> przerwa na kawę.
>>>
>> Pisząc o technice/chemii miałem na myśli analoga właśnie. A co do cyfry
>> to fakt. Ale do dzisiaj mam (już 15-letniego - wielkości karty
>> kredytowej, tylko "trochę" grubszy) Canona z 4 MPIX (prawie) matrycą, a
>> fotki wychodzą nadal... "boskie".
> Bo też wyścig na megapiksele ma znaczenie głównie marketingowe.
> Pozdrawiam Marcin
Ponoć przy małych kompaktowych cyfrówkach z matrycą 1/2" i "towarzyszących
mu szkłach", graniczna rozdzielczość matrycy to ok. 16 MPIX, gdyż dalsze
zagęszczanie pikseli nic nie wnosi z uwagi na fakt [tu będzie cytat]:
"iż rozdzielczość optyczna obiektywu jest mniejsza od rozdzielczości
fizycznej matrycy". Ile jest prawdy w porównaniu tych dwóch "parametrów"?
I czy takie graniczne zestawienie ww. zacytowanych "parametrów" jest obecne
a w zasadzie dopuszczalne w analogu? Tj, czy istnieją już tak dobre filmy
(24x36), że produkcja lepszych pozbawiona jest już sensu, gdyż emulsja nie
umożliwi przechwycenia i przeniesienia większej ilości informacji z uwagi
na ograniczenia zjawisk fizyko-chemicznych zachodzących w samej emulsji?
A wracając do cyfrówek...
Bo jeśli "dużo", to te aparaty w komórkach z matrycą większą od 4-8 MPIX to
zwyczajny bełkot marketingowy.
Pojawia się zatem pytanie jaka jest graniczna i sensowna rozdzielczość
"pełnej klatki" w cyfrówce, zważywszy na fakt, że tu mamy do czynienia
z obiektywami ze szkła, a w małych kompaktach z matrycą 1/2" to w
znakomitej większości poliwęglan czyli pleksa.
A jak widzę te "wielosoczewkowe" obiektywy (ze szkła) w "smyrfonach"
to zastanawiam się jak daleko została przesunięta granica
bełkotu marketingowego.
I o ile w przypadku rozwiązania z "pryzmatem" i "prostopadłego" biegu
promienia po drodze:
"obiekt->pryzmat90°->obiektyw->matryca",
było by to jeszcze do przełknięcia, to w przypadku biegu promienia:
"obiekt->obiektyw->matryca",
i układu "wielosoczewkowego z zoomem optycznym" to totalny bełkot.
No ale cóż, "lepszy jest" telefon co ma więcej megapikseli, megaramu,
megaherców. RAM producenci dawkują sobie niczym torcik -
kawałeczek po kawałku, rdzeni więcej już się nie da upchać
więc "zmniejszają nanometry" technologii wytwarzania co daje więcej
tranzystorów w tej samej objetości krzemu
no i teraz przyszła pora na ilość obiektywów...
Zaczęło się od dwóch w HTC One 8 w 2014 ale się nie przyjęło,
a dzisiaj mamy 2 do 3, a Nokia wypuszcza 5-6-cio obiektywowe smatrfony.
Zastanawiam się kiedy skończy się ten obłęd?
Nie lepiej zrobić aparat z telefonem? Chociaż już cos takiego było.
Ale się rozpisałem...
Pozdrawiam
.