Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Martwy kon w Ogniem i Mieczem

565 views
Skip to first unread message

Mariusz Ck

unread,
Jul 3, 1998, 3:00:00 AM7/3/98
to

Informacja z lokalnej telewizji lubelskiej:

Ze stadniny koni w Białce k/Krasnegostawu wypożyczono do filmu Ogniem i
Mieczem 18 koni, wróciło 17.
Jedno ze zwierząt przy przeprawie przez rzeczkę doznało szoku
termicznego. Nie przeżyło.
Pozostałe konie mają pozdzieraną sierść od siodeł wojskowych aż do
białej skóry i liczne otarcia.

Nasuwa mi to skojarzenie z filmu Sara, gdzie na końcu był napis "żadna
rybka w tym filmie nie ucierpiała".

Co wy na to?????????

P.S. Zdaje się, że polska kinematografia ma doświadczenie w uśmiercaniu
koni.
(chyba film pt. "Lotna")

Sebastian Zurowski

unread,
Jul 6, 1998, 3:00:00 AM7/6/98
to

Mariusz Ck napisał...

>Ze stadniny koni w Białce k/Krasnegostawu wypożyczono do filmu Ogniem i
>Mieczem 18 koni, wróciło 17.
>Jedno ze zwierząt przy przeprawie przez rzeczkę doznało szoku
>termicznego. Nie przeżyło.
>Pozostałe konie mają pozdzieraną sierść od siodeł wojskowych aż do
>białej skóry i liczne otarcia.
>Co wy na to?????????

Coz, w kazdym cywilizowanym kraju taka produkcja bylaby zbojkotowana przez
widzow, ale w Polsce takie wiadomosci nie rusza nawet zielonych, ktorzy wola
sie przybetonowywac na drodze przyszlych autostrad.

--
Sebastian Zurowski
ba...@polbox.com

Cezar "Thannatos" Matkowski

unread,
Jul 6, 1998, 3:00:00 AM7/6/98
to

> Coz, w kazdym cywilizowanym kraju taka produkcja bylaby zbojkotowana
przez
> widzow, ale w Polsce takie wiadomosci nie rusza nawet zielonych, ktorzy
wola
> sie przybetonowywac na drodze przyszlych autostrad.

W sumie tylko sie cieszyc, ze w Polsce nadal bardzie liczy sie monumentalny
film niz jeden kon... A swoja droga, masztalerz filmowy powinien za to
odpowiadac (kon to kupa szmalu) a nie zeby zaraz bojkotowac film...


--
+++++++++++++++++++++++++
++ Homo hominis lycanthropus ++
+++++++++++++++++++++++++
Cezar "Thannatos" Matkowski
E-Mail: interp...@opnt.optimus.wroc.pl


Sebastian Zurowski

unread,
Jul 6, 1998, 3:00:00 AM7/6/98
to

Cezar "Thannatos" Matkowski napisał...

>W sumie tylko sie cieszyc, ze w Polsce nadal bardzie liczy sie monumentalny
>film niz jeden kon... A swoja droga, masztalerz filmowy powinien za to
>odpowiadac (kon to kupa szmalu) a nie zeby zaraz bojkotowac film...

... totez do niego nie nawoluje. Pisze tylko, co by bylo na zachodzie, gdyby
film nie byl "przyjazny dla srodowiska".
Nie wiem tylko, czy to jest powod do radosci, ze film jest wazniejszy od
konia. Tym bardziej, ze mozna robic filmy, gdzie nawet rybce luska z lba nie
spada ;-)

--
Sebastian Zurowski
ba...@polbox.com

Arkadiusz Dabrowski

unread,
Jul 6, 1998, 3:00:00 AM7/6/98
to

>Coz, w kazdym cywilizowanym kraju taka produkcja bylaby zbojkotowana przez
>widzow, ale w Polsce takie wiadomosci nie rusza nawet zielonych, ktorzy wola
>sie przybetonowywac na drodze przyszlych autostrad.

Podejrzewam, z okazji budowy autostrady ucierpi więcej stworzeń niż na
planie OiM. Trudno więc się dziwić.

+--\ /--\ +--\ +--\ /--\ | | Arkadiusz Dabrowski
| | | | |--< |--/ | | | | dob...@priv.onet.pl
+--/ \--/ +--/ | \ \--/ \/

Roman Mitka

unread,
Jul 7, 1998, 3:00:00 AM7/7/98
to

Są filmy, podczas kręcenia których zginął człowiek. I nikt tych filmów
nie bojkotował.
Ale jeśli ktoś jest political correct to zwierzę jest ważniejsze niż
człowiek.

Bartek G. aka Golab

unread,
Jul 7, 1998, 3:00:00 AM7/7/98
to

Arkadiusz Dabrowski napisał(a) w wiadomości:
<35a0eaa...@news.icm.edu.pl>...

>>Coz, w kazdym cywilizowanym kraju taka produkcja bylaby zbojkotowana
przez
>>widzow, ale w Polsce takie wiadomosci nie rusza nawet zielonych,
ktorzy wola
>>sie przybetonowywac na drodze przyszlych autostrad.
>
>Podejrzewam, z okazji budowy autostrady ucierpi więcej stworzeń niż
na
>planie OiM. Trudno więc się dziwić.


A ja mysle, ze w dlugim okresie czasu wiele zwierzat moze zyskac
dzieki budowie autostrad. To przykuwanie sie do drzew to
nieprzemyslane dzialania swiadczace o braku logicznego myslenia.

______________________________
Bartosz Golebiowski aka Golab
icq#:2562502 e: go...@bigfoot.com


Michal Polrola

unread,
Jul 7, 1998, 3:00:00 AM7/7/98
to
Mariusz Ck wrote:
>
> Informacja z lokalnej telewizji lubelskiej:
>
> Ze stadniny koni w Białce k/Krasnegostawu wypożyczono do filmu Ogniem > i Mieczem 18 koni, wróciło 17.
> Jedno ze zwierzšt przy przeprawie przez rzeczkę doznało szoku
> termicznego. Nie przeżyło.
> Pozostałe konie majš pozdzieranš sier ć od siodeł wojskowych aż do

> białej skóry i liczne otarcia.
Oczywiste zaniedbanie ze strony tych, ktorzy zajmowali sie konmi.

> Nasuwa mi to skojarzenie z filmu Sara, gdzie na końcu był napis "żadna
> rybka w tym filmie nie ucierpiała".
Ciekawe czy to prawda... ( z tymi rybkami )
> Co wy na to?????????
Podobno im bardziej cywilizowane spoleczenstwo, tym lepszy jego stosunek do
zwierzat. My (nie tylko w kontekscie kina ) wypadamy dosc nedznie...
> P.S. Zdaje się, że polska kinematografia ma do wiadczenie w
> u miercaniu koni. (chyba film pt. "Lotna")
Moim zdaniem rekord dzierzy p. Wajda za zepchniecie CELOWO zywego konia w
przepasc w bodajze "popiolach" dla, jak sie wyrazil "realizmu", czy "efektu
artystycznego" czy tam innych pierdol.
W "Potopie" zmuszano konie do upadkow (w pelnym galopie, dla niewtajemniczonych
jakies 40-50 km/h ) sciagajac sznurek zawiazany na przednich nogach albo
powodujac utrate przytomnosci za pomoca wstrzasu elektrycznego.Ciekawe jak bylo
teraz.
Bo to o czym napisales na poczatku... wiesz, akurat _takie_ rzeczy trudno
przewidziec, ( znacznie trudniej niz to ze kon pokaleczy sie pry upadku, albo
obetrze od zle zalozonego siodla ) bo zapewne przez ta rzeczke nie przeprawial
sie tylko jeden kon, a poza tym o ile wiem zdjec nie krecono podczas mrozow -20
stopni. Ale pewnie na planie nie bylo weterynarza, ani nikogo podobnego ( a
bylo, o ile wiem 200 koni + inne zwierzaki).

--
###########################
# Michał Półrola #
# mpol...@elka.pw.edu.pl #
###########################

Cezar "Thannatos" Matkowski

unread,
Jul 7, 1998, 3:00:00 AM7/7/98
to
... totez do niego nie nawoluje. Pisze tylko, co by bylo na zachodzie,
gdyby
> film nie byl "przyjazny dla srodowiska".
> Nie wiem tylko, czy to jest powod do radosci, ze film jest wazniejszy od
> konia. Tym bardziej, ze mozna robic filmy, gdzie nawet rybce luska z lba
nie
> spada ;-)

Wiem, animowane...

MAT

unread,
Jul 7, 1998, 3:00:00 AM7/7/98
to
Michal Polrola wrote:

> Moim zdaniem rekord dzierzy p. Wajda za zepchniecie CELOWO zywego konia w
> przepasc w bodajze "popiolach" dla, jak sie wyrazil "realizmu", czy "efektu
> artystycznego" czy tam innych pierdol.

Kiedys (ok. 2 lata temu) lecial w telewizji program zrobiony chyba przez
fundacje Animals na temat wykozystywania zwierzakow w filmach
fabularnych. Pokazana tam byla scena wlasnie z Popiolow, pana wajdy.
Zaraz po tym obrazku zmienilem kanal a wajde znienawidzilem naprawde
ostro. I teraz jak slucham o jego Panu Tadeuszu, to przypomina mi sie
ten obrazek. IMHO Szkoda slow na naszego wielkiego pana artyste.


Arkadiusz Dabrowski

unread,
Jul 7, 1998, 3:00:00 AM7/7/98
to
On Tue, 7 Jul 1998 14:54:58 +0200, "Bartek G. aka Golab" <go...@bigfoot.com>
wrote:

>A ja mysle, ze w dlugim okresie czasu wiele zwierzat moze zyskac
>dzieki budowie autostrad. To przykuwanie sie do drzew to
>nieprzemyslane dzialania swiadczace o braku logicznego myslenia.

Sugerujesz, że blokują wiewiórkom dostęp ? ;)

O tych zyskach, to głowy bym nie dał. Jedno wiadomo na pewno. Rozkorkowanie
dużych miast zmniejszy nieco emisję spalin. Innych korzyści dla środowiska
nie widzę. Przeciwko budowie autostrady obok mojego osiedla nie protestuję,
ale trochę żal ulubionego lasu po którym szalałem od lat szczenięcych.

Upsss. To już zupełnie off topic. Ale co zrobić. Dawno w kinach nie było
takiej serii dziadostwa. A napisać coś trzeba :)

Bartek G. aka Golab

unread,
Jul 8, 1998, 3:00:00 AM7/8/98
to

Arkadiusz Dabrowski napisał(a) w wiadomości:
<35a45b90...@news.icm.edu.pl>...

>On Tue, 7 Jul 1998 14:54:58 +0200, "Bartek G. aka Golab"
<go...@bigfoot.com>
>wrote:
>
>>A ja mysle, ze w dlugim okresie czasu wiele zwierzat moze zyskac
>>dzieki budowie autostrad. To przykuwanie sie do drzew to
>>nieprzemyslane dzialania swiadczace o braku logicznego myslenia.
>
>
>O tych zyskach, to głowy bym nie dał. Jedno wiadomo na pewno.
Rozkorkowanie
>dużych miast zmniejszy nieco emisję spalin.

Tylko o takich korzyściach piszę i wydaje mi się, że będą one spore.

Uprzedzam, że:
a) lasów wokół Gliwic (hometown) nie wycinają, więc jestem spokojny
b) jestem zmotoryzowany, więc autostrady są mi na rękę

Adam Twardoch

unread,
Jul 8, 1998, 3:00:00 AM7/8/98
to
Roman Mitka napisał:

>Są filmy, podczas kręcenia których zginął człowiek. I nikt tych filmów
>nie bojkotował.
>Ale jeśli ktoś jest political correct to zwierzę jest ważniejsze niż
>człowiek.

Co za bzdura! Ludzie zgłaszają się do filmu na ochtnika, bo chcą zarobić
trochę kasy i stać się sławni. Nikt nikogo do grania w filmach nie zmusza.
Natomiast zwierzęta są wykorzystywane w filmie często wbrew ich woli.
Człowiek ma świadomość ryzyka, jakie jest związane z graniem w filmie,
zwierzę nie. I to nie ma nic wspólnego z PC.

Zapewniam cię, że gdyby w czasie kręcenia filmu np. wojennego, zginęli od
jakiejś ekspolzji nie aktorzy czy kaskaderzy, ale zwykli przechodnie czy
mieszkańcy jakiegoś miasteczka, to podniosłaby się wrzawa...

Niestety w Polsce nie ma jeszcze (o ile wiem) ustawy o ochronie zwierząt,
choć była w planach. Gdyby taka ustawa była, można by pociągnąć realizatorów
filmu do odpowiedzialności karnej.

Pozdrawiam,

Adam Twardoch
[ http://www.font.org/ ]
[ http://ogonek.home.ml.org/ ]


Artur Rumianek

unread,
Jul 9, 1998, 3:00:00 AM7/9/98
to

Cezar "Thannatos" Matkowski wrote:

> > Tym bardziej, ze mozna robic filmy, gdzie nawet rybce luska z lba
> nie
> > spada ;-)
>
> Wiem, animowane...
>

To raczej było z "Rybki zwanej Wandš". Przypominam też, że żaen Łoś nie
ucierpiał poczas kręcenia zdaje się "Świętego Graala" albo też "M.P. w
Hollywoo Bowl".

A.R.


Amarot

unread,
Jul 9, 1998, 3:00:00 AM7/9/98
to
> >Są filmy, podczas kręcenia których zginął człowiek. I nikt tych
> >filmów nie bojkotował. Ale jeśli ktoś jest political correct to
> >zwierzę jest ważniejsze niż człowiek.
> Co za bzdura! Ludzie zgłaszają się do filmu na ochtnika, bo chcą
> zarobić trochę kasy i stać się sławni. Nikt nikogo do grania w
> filmach nie zmusza. Natomiast zwierzęta są wykorzystywane
> w filmie często wbrew ich woli. Człowiek ma świadomość ryzyka,
> jakie jest związane z graniem w filmie, zwierzę nie. I to nie ma
> nic wspólnego z PC.

Na planie Smierc jak Kromka Chleba zginal czlowiek i jakos
nikt Kutza nie zbojkotowal. A ekolodzy i ochroniarze zwierzat
zamiast atakowac Hoffmana, niech zaczna pikietowac Wielka
Pardubicka i Sluzewiec - ochroniliby w ten sposob wiecej
koni.

Gdy ktos zaczyna mowic o 'woli zwierzat' i 'braku swiadomosci
ryzyka', od razu przypomina mi to dyskusje staruszek na temat
aborcji. Do licha, przeciez PC, powstale posrednio w glowie
Jacquesa Derridy - ktorego Lem nazywa najgorszym filozofem
w dziejach - zakrzewilo juz tyle tyle absurdow, ze naprawde nie
musimy do tej listy dodawac stypy martwego konia, jednego
z kilkuset bioracych udzial w Ogniem i Mieczem.

amarot

Amarot

unread,
Jul 9, 1998, 3:00:00 AM7/9/98
to
> To raczej było z "Rybki zwanej Wandš". Przypominam też,
> że żaen Łoś nie ucierpiał poczas kręcenia zdaje się "Świętego
> Graala" albo też "M.P. w Hollywoo Bowl".

Nie tylko w tych filmach! W kazdej obecnie hollywoodzkiej
produkcji, w ktorej 'udzial biora' zwierzeta, w napisach koncowych
pojawia sie stosowna planszka. Tak samo obowiazkowa, jak
'Wszystkie wydarzenia pokazane w filmie...'

amarot

Michal Olszewski

unread,
Jul 9, 1998, 3:00:00 AM7/9/98
to
Amarot wrote:

> naprawde nie
> musimy do tej listy dodawac stypy martwego konia, jednego
> z kilkuset bioracych udzial w Ogniem i Mieczem.

Nie dodajemy tutaj zadnej stypy. Chodzilo chyba o to, zeby pokazac roznice
pomiedzy kinem polskim, a cywilizowanym. Jesli na planie filmowym ginie
takie zwierze jak kon, to cos jest nie w porzadku. Nie znamy jednak
dokladnych okolicznosci, wiec proponuje eot.

--
Mich a L Ols z ewskI
. ... mailto:mich...@bigfoot.com ... .
. ... http://polbox.com/m/misiu2 ... .
_=- -\| EnD 0f tRansm|ss!0n |/- -=_

Jacek Sitowski

unread,
Jul 10, 1998, 3:00:00 AM7/10/98
to
On Tue, 07 Jul 1998 13:08:19 GMT, Michal Polrola
<mpol...@elka.pw.edu.pl> napisał(a):

>Moim zdaniem rekord dzierzy p. Wajda za zepchniecie CELOWO zywego konia w
>przepasc

Wydaje mi się, że w jakimś polskim filmie w latach 80-tych podpalono
na planie stado owiec.
Dziwię się kolegom, którzy Derridą i PC zasłaniają zwyczajną
przyzwoitość. Od zwierząt różni nas między innymi stosunek do nich.

--
Pozdrawiam
Jacek Sitowski

Amarot

unread,
Jul 10, 1998, 3:00:00 AM7/10/98
to
> Wydaje mi się, że w jakimś polskim filmie w latach 80-tych
> podpalono na planie stado owiec. Dziwię się kolegom, którzy
> Derridą i PC zasłaniają zwyczajną przyzwoitość. Od zwierząt
> różni nas między innymi stosunek do nich.

Nie kolegom - ale koledze, nie zaslaniaja przyzowitosc - ale
odslaniaja nadgorliwosc. Jak wczesniej napisal Michal, nie znamy
szczegolow wypadku, wiec nie mozemy dyskutowac o motywach
i szukac winnych. Zdarzyl sie wypadek i tyle.

amarot

Roman Mitka

unread,
Jul 10, 1998, 3:00:00 AM7/10/98
to
> Nie tylko w tych filmach! W kazdej obecnie hollywoodzkiej
> produkcji, w ktorej 'udzial biora' zwierzeta, w napisach koncowych
> pojawia sie stosowna planszka. Tak samo obowiazkowa, jak
> 'Wszystkie wydarzenia pokazane w filmie...'

Widząc to w jednym filmie, oceniłbym to jako miły, zartobliwy akcent.
Obowiązek umieszczania tego na wszystkich filmach z udziałem zwierząt
jest idiotyzmem ludzi od political correct

Adam Twardoch napisał:
> o za bzdura! Ludzie zgłaszają się do filmu na ochotnika, bo chcą zarobić


> trochę kasy i stać się sławni. Nikt nikogo do grania w filmach nie zmusza.
> Natomiast zwierzęta są wykorzystywane w filmie często wbrew ich woli.
> Człowiek ma świadomość ryzyka, jakie jest związane z graniem w filmie,

> z zwierzę nie. I to nie ma nic wspólnego z PC.

Moja znajoma była statystka na planie Listy Schindlera i zarobiła trochę
pieniedzy, ale mówi, że gdyby wiedziała jak to wyglada, nigdy by sie nie
zgodziła. Zimno, a ona tylko brudnej szmacie, przeganiana z konta w kąt
przez klika godzin, aż sie popłakała i chciała zrezygnować w pewnym
momencie, ale ją ktoś tam zapewniał, ze jeszcze tylko chwilka, a jak
zrezygnuje to nie dostanie forsy. A po zdjęciach nawet nie było
pożądnych szatni by sie módz doprowadzić do ładu.

A myślisz, że koń ciągnie wóż na ochotnika?
A świnie idą do rzeźni dla pieniędzy?

Nie jestem za niepotrzebnym zabijaniem zwierząt, wręcz przeciwnie, ale
ostatnio robi się koło tego za dużo głupiego gadania.
"Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre zwierzęta są równiejsze
od innych"

Np. psy od świń. Wbrew Orwelowi.

RM

Michal Olszewski

unread,
Jul 10, 1998, 3:00:00 AM7/10/98
to
Roman Mitka wrote:

> Moja znajoma była statystka na planie Listy Schindlera i zarobiła trochę
> pieniedzy, ale mówi, że gdyby wiedziała jak to wyglada, nigdy by sie nie
> zgodziła. Zimno, a ona tylko brudnej szmacie, przeganiana z konta w kąt
> przez klika godzin, aż sie popłakała

Bez przesady... To naprawde zaden argument. Zle traktowanie statystow to
calkiem inny temat. Zauwaz, ze nie trzymano jej tam na sile. Jedyne co mogli
jej zrobic, to nie wyplacic pieniedzy.

> A myślisz, że koń ciągnie wóż na ochotnika?
> A świnie idą do rzeźni dla pieniędzy?

(:=D) <---- szeroki usmiech a'la Ron Perlman
Zgodnie z pewnym uproszczeniem rzeczywistosci swinia idzie do rzezni,
zebysmy mieli co jesc (trzeba to robic, zeby przezyc). Kon ciagnie woz, bo
tak chce wlasciciel. Jesli dobrze go traktuje, to wszystko gra i czlowiek
zalozyl, ze koniowi nie dzieje sie krzywda. Pomaga czlowiekowi wykonac
prace.
Natomiast gdy zwierze idzie na plan filmu to robi to tylko dlatego, ze
wlasciciel ma takie 'widzimisie'. Robi to ku uciesze widzow. Dopoki nie
dzieje mu sie krzywda, to tez wszystko gra. Chociaz niektorzy z LOP nawet
wtedy powiedza Ci, ze to niewlasciwe.

Jednak chyba zgadzamy sie z tym, ze zwierzeta nie powinny ginac na planie
filmowym. A to czy tocza sie o to dyskusje, mnie nie interesuje. :-)

--
Michal Olszewski at http://polbox.com/m/misiu2
Prawo Conwaya: 'W kazdej organizacji (instytucji) jest zawsze jedna
osoba, ktora wie o co chodzi. Te osobe nalezy natychmiast wyrzucic.'

Roman Mitka

unread,
Jul 10, 1998, 3:00:00 AM7/10/98
to
> > Moja znajoma była statystka na planie Listy Schindlera i zarobiła trochę
> > pieniedzy, ale mówi, że gdyby wiedziała jak to wyglada, nigdy by sie nie
> > zgodziła. Zimno, a ona tylko brudnej szmacie, przeganiana z kąta w kąt
> > przez klika godzin, aż sie popłakała...

>
> Bez przesady... To naprawde zaden argument. Zle traktowanie statystow to
> calkiem inny temat. Zauwaz, ze nie trzymano jej tam na sile. Jedyne co mogli
> jej zrobic, to nie wyplacic pieniedzy.
>
> > A myślisz, że koń ciągnie wóż na ochotnika?
> > A świnie idą do rzeźni dla pieniędzy?
>
> (:=D) <---- szeroki usmiech a'la Ron Perlman
> Zgodnie z pewnym uproszczeniem rzeczywistosci swinia idzie do rzezni,
> zebysmy mieli co jesc (trzeba to robic, zeby przezyc).

Och jaka ta świnia szlachetna.

> Kon ciagnie woz, bo
> tak chce wlasciciel. Jesli dobrze go traktuje, to wszystko gra i czlowiek
> zalozyl, ze koniowi nie dzieje sie krzywda. Pomaga czlowiekowi wykonac
> prace.
> Natomiast gdy zwierze idzie na plan filmu to robi to tylko dlatego, ze
> wlasciciel ma takie 'widzimisie'. Robi to ku uciesze widzow. Dopoki nie
> dzieje mu sie krzywda, to tez wszystko gra. Chociaz niektorzy z LOP nawet
> wtedy powiedza Ci, ze to niewlasciwe.

I właśnie o to mi chodzi. O tych, jak ich nazwałeś z LOP.
Niektóre zwierzęta są po to by służyć człowiekowi wedle jego życzeń,
w zamian za to dostają jedzenie i opiekę. Ale wiele jest osób, które
uważają zwierzęta za świete krowy, których nie można jeść czy zmuszać do
pracy.
I to uważam za nienormalne.
Koń wywracający sie na planie filmu, odwala taką samą robotę jak
kaskader.
To, że sie go nikt nie pyta o to czy woli być koniem-kaskaderem czy
ogierem rozpłodowym, wynika z prostej nierówności społecznej,
jakże widocznej w społeczeństwie ludzi. Nie każdy jest ogierem
rozpłodowym,
wielu jest wołami roboczymi.

Uważam, że na przy kręceniu filmów nie powinna sie dziać krzywda ani
ludziom
ani zwierzentom. Tymczasem w każdym filmie (jak przczytałem) zaznacza
sie,
że zwierzęta nie ucierpiały, a nie zaznacza sie, że nie ucierpieli
ludzie.
Z tego wnoszę, że albo ludzie ucierpieli, albo są mniej ważni niż
zwierzęta.

Roman Mitka

Jacek Sitowski

unread,
Jul 10, 1998, 3:00:00 AM7/10/98
to
On Fri, 10 Jul 1998 07:02:10 GMT, "Amarot" <ama...@friko5.onet.pl>
napisał(a):

>Nie kolegom - ale koledze, nie zaslaniaja przyzowitosc - ale
>odslaniaja nadgorliwosc.

W porządku. Odpisałem trochę w znanym z ubiegłej epoki stylu "Kto za
tym stoi?!", ale rozzłościło mnie mieszanie modnego - i trzeba
przyznać propagandowo skutecznego przeciwko zgniłym liberałom - PC i
bogu ducha winnego konia.

--
Pozdrawiam
Jacek Sitowski

Adam Twardoch

unread,
Jul 10, 1998, 3:00:00 AM7/10/98
to
Roman Mitka <mi...@convector.com.pl> napisał:

>Moja znajoma była statystka na planie Listy Schindlera

Oczekiwała purpury i atłasów? Przecież to był film o obozie
koncentracyjnym... Ale mimo wszystko nikt jej nie walił biczem po pelcach
ani nie łamał jej nóg...

>A myślisz, że koń ciągnie wóż na ochotnika?
>A świnie idą do rzeźni dla pieniędzy?

>Nie jestem za niepotrzebnym zabijaniem zwierząt, wręcz przeciwnie, ale
>ostatnio robi się koło tego za dużo głupiego gadania.

Zabijanie świń jest, niestety, potrzebne, po człowiek jest drapieżnikiem i
mięsko jeść musi (wbrew niektórym zapewnieniom luminarzy wegetarianizmu).
Pracę konia można zastąpić przez pracę maszyn -- to tylko kwestia pieniędzy
i stopnia ucywilizowania. Rozrywki w rodzaju dorożek są coraz rzadsze...

Natomiast łamanie zwierzętom nóg dla rozrywki jest czymś zupełnie innym. W
czasie kręcenia Braveheart zbudowano sztuczne konie, to znaczy że JEST TO do
zrobienia. Podobnie nie znoszę cyrku ze zwierzętami...

Adam Twardoch

unread,
Jul 10, 1998, 3:00:00 AM7/10/98
to
Roman napisał:

>Tymczasem w każdym filmie (jak przczytałem) zaznacza
>sie, że zwierzęta nie ucierpiały, a nie zaznacza sie, że nie
>ucierpieli ludzie. Z tego wnoszę, że albo ludzie ucierpieli,
>albo są mniej ważni niż zwierzęta.

Dwie nieprawdy:
1. Nie w każdym filmie zaznacza się, że zwierzęta nie ucierpiały. Robi się
to tylko w tych filmach, w których nie ucierpiały. W tych, w których
ucierpiały, "taktownie" się ową formułkę przemilcza...
2. Nie ma potrzeby zaznaczania, że ludzie nie ucierpieli, gdyż ludziom
pracującym przy powstawaniu filmu zwykle poświęcona jest cała reszta
napisów, poza tą nieszczęsną formułką... Zresztą, jak już który ucierpi (w
szczególności -- ucierpi poważnie), to pojawiają się np. wokół jego nazwiska
różne ramki, albo napisy w stylu: In loving memory -- John. "The Dragon"
Wozniak, Hauptkaskaderhelikopterpilot der 1. Klasse.

Adam Twardoch

unread,
Jul 10, 1998, 3:00:00 AM7/10/98
to
Amarot <ama...@friko5.onet.pl> :

>Na planie Smierc jak Kromka Chleba zginal czlowiek i jakos
>nikt Kutza nie zbojkotowal.

Slucham? Ja to pamiętam trochę inaczej... W końcu, moje rodzinne strony...

Jo'Asia

unread,
Jul 11, 1998, 3:00:00 AM7/11/98
to
-----BEGIN PGP SIGNED MESSAGE-----

Amarot wrote:

> Nie tylko w tych filmach! W kazdej obecnie hollywoodzkiej
> produkcji, w ktorej 'udzial biora' zwierzeta, w napisach koncowych
> pojawia sie stosowna planszka.

Było też "No gremlins was harmed" czy jakoś tak - formułki niepamiętam, ale
gremliny w niej były.

Jo'Asia

- --
<< Joanna Słupek mailto:jsl...@wa.onet.pl >>
<< ---------------------------------------------- >>
<< This novel wasn't released - it escaped! >>

-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGPfreeware 5.0i for non-commercial use
Charset: noconv

iQBVAwUBNadGfe3bh2ctSCr1AQH2yQH+MJY6RwJqpu2V6ulQzXdHwJIDJbTFxeQZ
LMShHtqZp3fvkAMc0PlgIwAv/89RHgm30oY9r0JsDrm+Ffej19++EQ==
=y9Jx
-----END PGP SIGNATURE-----


Rafał Ruta

unread,
Jul 11, 1998, 3:00:00 AM7/11/98
to
Jacek Sitowski <ter...@friko.onet.pl> napisał(a) w artykule
<35a616e7...@news.task.gda.pl>...

> bogu ducha winnego konia.

Trochę śmieszy mnie ta dyskusja. A prawda jest jedna: Albo zwierzęta --
albo my. Jaką decyzję podejmujecie?
Pozdrawiam,

--
Rafal Ruta
raf...@priv.onet.pl

Amarot

unread,
Jul 12, 1998, 3:00:00 AM7/12/98
to
> W porządku. Odpisałem trochę w znanym z ubiegłej epoki stylu
> "Kto za tym stoi?!"

:)
Zwlaszcza towarzysz Wieslaw lubil zadawac to pytanie.
I odpowiadal sam sobie: imperialistczne karly reakcji.
I dodawal: wrogowie socjalizmu ustawili nas nad przepascia
ale nie martwcie sie, w przygotwaniu mamy reformy, ktore
popchna nas o krok naprzod...

amarot

Michal Polrola

unread,
Jul 12, 1998, 3:00:00 AM7/12/98
to
In article <01bdab0c$ac8cae60$LocalHost@default>,

"Amarot" <ama...@friko5.onet.pl> writes:
>> >Są filmy, podczas kręcenia których zginął człowiek. I nikt tych
>> >filmów nie bojkotował. Ale jeśli ktoś jest political correct to
>> >zwierzę jest ważniejsze niż człowiek.
>> Co za bzdura! Ludzie zgłaszają się do filmu na ochtnika, bo chcą
>> zarobić trochę kasy i stać się sławni. Nikt nikogo do grania w
>> filmach nie zmusza. Natomiast zwierzęta są wykorzystywane
>> w filmie często wbrew ich woli. Człowiek ma świadomość ryzyka,
>> jakie jest związane z graniem w filmie, zwierzę nie. I to nie ma
>> nic wspólnego z PC.
>
> Na planie Smierc jak Kromka Chleba zginal czlowiek i jakos
> nikt Kutza nie zbojkotowal.
Ale sporo halasu o to bylo.

> A ekolodzy i ochroniarze zwierzat
> zamiast atakowac Hoffmana, niech zaczna pikietowac Wielka
> Pardubicka i Sluzewiec - ochroniliby w ten sposob wiecej
> koni.
Nie chodzi o bojkot filmu, ale o to by takich rzeczy
nie przemilczac, udajac ze nic sie nie stalo.
> amarot

Sebastian Zurowski

unread,
Jul 12, 1998, 3:00:00 AM7/12/98
to
Amarot napisał...

>'Wszystkie wydarzenia pokazane w filmie...'

Nie wydarzenia, tylko perypetie, historie, opowiesci, wymysly... ;-)

--
Sebastian Zurowski
ba...@polbox.com

Sebastian Zurowski

unread,
Jul 12, 1998, 3:00:00 AM7/12/98
to
Rafał Ruta napisał...

>Trochę śmieszy mnie ta dyskusja. A prawda jest jedna: Albo zwierzęta --
>albo my. Jaką decyzję podejmujecie?

Co za my? Ludzie tez sa zwierzetami i postawienie takiego wybory jest po
prostu sztuczne i bezsensowne.

--
Sebastian Zurowski
ba...@polbox.com

Amarot

unread,
Jul 12, 1998, 3:00:00 AM7/12/98
to
> >'Wszystkie wydarzenia pokazane w filmie...'
> Nie wydarzenia, tylko perypetie, historie, opowiesci, wymysly... ;-)

Za publiczne ujawnianie fragmentow prywatnej korespondencji
grozi kara pozbawienia wolnosci od lat... :))))

amarot

PS. Mam odpowiadac za to, co filmowcy podaja na planszach!?

Sebastian Zurowski

unread,
Jul 13, 1998, 3:00:00 AM7/13/98
to
Amarot napisał...

>Za publiczne ujawnianie fragmentow prywatnej korespondencji
>grozi kara pozbawienia wolnosci od lat... :))))

A kto wiedzial, ze te cztery slowa pochodza z prywatnej korespondencji,
zanim sam to ujawniles? Zreszta list jest wlasnoscia adresata, a nie
nadawcy.

>PS. Mam odpowiadac za to, co filmowcy podaja na planszach!?

Tylko, jezeli bylbys jednym z nich...

--
Sebastian Zurowski
ba...@polbox.com

Amarot

unread,
Jul 13, 1998, 3:00:00 AM7/13/98
to
> A kto wiedzial, ze te cztery slowa pochodza z prywatnej
> korespondencji, zanim sam to ujawniles? Zreszta list jest
> wlasnoscia adresata, a nie nadawcy.

Mowiac zupelnie powaznie, to nikt nie musial wiedziec, liczy
sie sam fakt (wydarzenie :) ). Nie mam kodeksu karnego pod
reka, bo bym ci zacytowal stosowny paragraf. A nienaruszalnosc
tajnosci korespondencji obejmuje zarowno osobe nadawcy, jak
i adresata.

Oczywiscie, nic sie nie stalo i jesli ktos zarzucilby mi teraz,
ze bije piane, musialbym mu przyznac racje ;)

amarot

Michal Polrola

unread,
Jul 14, 1998, 3:00:00 AM7/14/98
to
In article <01bdac5b$de4f9200$LocalHost@default>,

"Rafał Ruta" <raf...@priv.onet.pl> writes:
> Jacek Sitowski <ter...@friko.onet.pl> napisał(a) w artykule
> <35a616e7...@news.task.gda.pl>...
>
>> bogu ducha winnego konia.
>
> A prawda jest jedna: Albo zwierzęta --
> albo my.
To wcale nie jest prawda.
>

--
###########################
# Michał Półrola #
# mpol...@elka.pw.edu.pl #
###########################

Michal Polrola

unread,
Jul 14, 1998, 3:00:00 AM7/14/98
to
In article <01bdabce$3fcaa620$LocalHost@default>,

"Amarot" <ama...@friko5.onet.pl> writes:
> Nie kolegom - ale koledze, nie zaslaniaja przyzowitosc - ale
> odslaniaja nadgorliwosc. Jak wczesniej napisal Michal, nie znamy
> szczegolow wypadku, wiec nie mozemy dyskutowac o motywach
> i szukac winnych. Zdarzyl sie wypadek i tyle.

Tak, tylko widzisz, w nazym kinie nie robi sie prawie nic ( niektorzy proboja
te sytuacje zmienic, raczej bezskutecznie ) , zeby takie wypadki sie _nie_
zdarzaly. We wczesniejszym poscie pisalem, jak to na planie "Potopu"
zmuszano konie do upadkow, a tymczasem, jak pokazuja to Amerykanie, mozna to
zrobic inaczej. Porownajcie sobie jak przewraca sie kon z jezdzcem w "Potopie"
a jak w chociazby westernach kreconych mniej wiecej w tym samym czasie.
Wyraznie widac roznice w "podejsciu" do sprawy.
I moim zdaniem o to tu chodzi, zwolennikiem PC nie jestem a dyskusje "czy
wazniejsze jest zwierze, czy czlowiek" uwazam za bezsensowna.
Uwazam po prostu, ze ani ludzie, ani zwierzeta nie powinny ginac dla rozrywki.
Zgoda, wypadki sie zdarzaja, ale trzeba sie starac zeby sie NIE
zdarzaly.

Sebastian Zurowski

unread,
Jul 14, 1998, 3:00:00 AM7/14/98
to
Amarot napisał...

>Mowiac zupelnie powaznie, to nikt nie musial wiedziec, liczy
>sie sam fakt (wydarzenie :) ). Nie mam kodeksu karnego pod
>reka, bo bym ci zacytowal stosowny paragraf. A nienaruszalnosc
>tajnosci korespondencji obejmuje zarowno osobe nadawcy, jak
>i adresata.

Dokladnie sie na tym nie znam, ale wydaje mi sie, ze tajemnica
korespondencji obejmuje wylacznie osoby trzecie.

>Oczywiscie, nic sie nie stalo i jesli ktos zarzucilby mi teraz,
>ze bije piane, musialbym mu przyznac racje ;)

Nawet gdyby byl to Grzegorz W. Ferodynski? ;)

P.S. Co co sprawy znanej nam po kryptonimem "Quiz.. Show" moze wystapic
pewne opoznienie z mojej strony, musze po prostu obejrzec pare filmow ;)

--
Sebastian Zurowski
ba...@polbox.com

Amarot

unread,
Jul 14, 1998, 3:00:00 AM7/14/98
to
> >Oczywiscie, nic sie nie stalo i jesli ktos zarzucilby mi teraz,
> >ze bije piane, musialbym mu przyznac racje ;)
> Nawet gdyby byl to Grzegorz W. Ferodynski? ;)

Zlaszcza, gdyby to byl Grzegorz W. Fedorynski!
Alojzy to bardzo inteligentny czlowiek. IMHO troche
za malo miejsca poswiecal na uzasadnianie swoich
smialych tez, ale te kwestie juz sobie wyjasnilismy.

> P.S. Co co sprawy znanej nam po kryptonimem "Quiz.. Show"
> moze wystapic pewne opoznienie z mojej strony, musze po
> prostu obejrzec pare filmow ;)

Bez jaj... to prawie walkower ;)
W nastepnej turze beda pytania o filmy z lat 20. i 30.,
wiec szykuj sie do odwiedzenia Filmoteki Narodowej :->

amarot

Sebastian Zurowski

unread,
Jul 15, 1998, 3:00:00 AM7/15/98
to
Amarot napisał...

>Bez jaj... to prawie walkower ;)
>W nastepnej turze beda pytania o filmy z lat 20. i 30.,
>wiec szykuj sie do odwiedzenia Filmoteki Narodowej :->

Dobra, dobra, odpowiedni mail powiniej dojsc na Twoj adres w czasie, gdy
pisales te slowa. Po prostu ostatnio nie mialewam czasu, ale jakos udalo mi
sie chyba zmiescic przed uplywem deadline ;)

--
Sebastian Zurowski
ba...@polbox.com

Sebastian Zurowski

unread,
Jul 22, 1998, 3:00:00 AM7/22/98
to
Adam Twardoch napisał...

>Natomiast łamanie zwierzętom nóg dla rozrywki jest czymś zupełnie innym. W
>czasie kręcenia Braveheart zbudowano sztuczne konie, to znaczy że JEST TO
>do zrobienia. Podobnie nie znoszę cyrku ze zwierzętami...

Najgorsze, ze ci "artysci", ktorzy nie licza sie ze zwierzetami na planie
filmow, nie robia tego dla rozrywki. Oni chca uzyskac lepszy "efekt
artystyczny"...

--
Sebastian Zurowski
ba...@polbox.com

Amarot

unread,
Jul 22, 1998, 3:00:00 AM7/22/98
to
> Najgorsze, ze ci "artysci", ktorzy nie licza sie ze zwierzetami na planie
> filmow, nie robia tego dla rozrywki. Oni chca uzyskac lepszy "efekt
> artystyczny"...

Oj, marudzisz. Czyli gdyby robili dla rozrywki, to byloby lepiej?

amarot

Pol Haddad

unread,
Jul 24, 1998, 3:00:00 AM7/24/98
to

A Katarzyna Kozyra? (slynna praca z koniem, psem, kotem, ehh itd...)

Toz to dopiero efekt "artystyczny"

pol

Amarot

unread,
Jul 24, 1998, 3:00:00 AM7/24/98
to
> >Oj, marudzisz. Czyli gdyby robili dla rozrywki, to byloby lepiej?
> Wtedy przynajmniej od razu mozna by ich zamknac u czubkow ;)

Dla rozrywki i 'efektu artystycznego' to zabijal jedynie Harvey Glatman,
artysta, a jednoczesnie jeden z najgrozniejszych psychopatow w historii
Ameryki. Mordowal prostytutki, uprzednio je fotografujac, by uzyskac
'stadium prawdziwego dramatu' i 'samo zycie'. Poszukaj na necie,
to znajdziesz dedykowane mu wiersze.

Temat smierci zwierzat na planie walkowalismy. Dopoki ktos nie poda
konkretnych faktow dotyczacych takowych przypadkow, nie przyjmuje
do wiadomosci zadnych ekologicznych hasel ani grozb ;)

amarot

0 new messages