On 2020-09-10, DIM10 <w...@sentinel.xq> wrote:
> Witam,
>
> Jak tam Wasze wrażenia i odczucia po obejrzeniu już ostatniego filmu
> całej sagi i po zobaczeniu zakończenia oficjalnej już historii ze świata SW?
[ciach!]
Gdyby ktoś pięć lat temu powiedział mi, że będą nowe Gwiezdne Wojny (i
nie żaden spin-off, tylko normalnie kolejna część sagi), a mi się nie
będzie chciało nawet ruszyć tyłka do kina, to powiedziałbym, że chyba po
moim trupie.
No więc chyba faktycznie piszę tu jako duch, bo po pierwsze przeczytałem
wszystkie wycieki jeszcze zanim wyszedł film i zdecydowałem się, że to
jest chyba jakiś żart, a po drugie nawet bez wycieków po obejrzeniu
Ostatniego Jedi uznałem, że w moim wieku to już jednak lepiej się nie
narażać na takie negatywne emocje. Powiem tylko tyle, że po obejrzeniu
Ostatnich Jedi dostrzegłem nowe walory Ataku Klonów (który to film
wspominam teraz z niejakim rozrzewieniem), więc zasługa Riana Johnsona
(którego bardzo lubię i naprawdę nie wiem co się w Ostatnich Jedi stało)
jest tutaj niemała.
Epizod IX zacząłem więc oglądać po tym jak pojawił się na HBO,
fragmentami (kiedy dozmywuję to, czego zmywarka nie pozmywa, bo się nie
zmieściło) i robię to od jakichś trzech tygodni i nie wiem czy będzie mi
się chciało dokończyć (oglądać, nie zmywać).
Nie ma czegoś takiego jak nowa trylogia - są trzy filmy, których nie
łączy nic poza tym, że występują w nich ci sami aktorzy. Są miecze
świetlne, są myśliwce, są nawet teraz Imperatorzy, ale nie ma w tym
żadnego ładu, składu, ani sensu.
Reasumując - jedyne Gwiezdne Wojny które wyszły w latach dwa tysiące
dziesiątych to Strażnicy Galaktyki 1 i 2.
O reszcie lepiej zapomnieć.
--
pozdrawiam,
glootech który chętnie jeszcze nieraz wybrałby się na podróż swoim myśliwcem
przez galaktykę