Gwiezdne Wojny sie skończyły chyba

5 views
Skip to first unread message

Smok Eustachy

unread,
Feb 10, 2020, 7:12:01 PM2/10/20
to
Pierwotny tytuł tego wpisu brzmieć miał: "Kumaj chamie dialektykę" bo
wymowa tzw zwieńczenia sekłeli czyli "Skywalkera: Odrodzenie" jest
dialektyczna właśnie. Wykończenie Skywalkerów nazwane jest ich
odrodzeniem. Synteza sprzeczności to jest? Nic dziwnego że naród się
burzy bo nie rozumie o co chodzi. Pojawiają się głosy, że sitwa się
dorwała do koryta i stąd problemy, bo nie mogą nikogo utalentowanego
dopuścić bo ich wygryzie. Różni twórcy zaczęli dawać publicznie głos i
epatować bredniami. Niejaki Chris Terrio, który wsławił się
scenariuszem do "Batman vs Superman" nawija, że Rey i Kylo są
bliźniakami, czyli rodzeństwem. Rodzeństwem w mocy a ich pocałunek to
jest pocałunek siostrzano-braterski tak jak Leia całująca Luka (i to dwa
razy). Czy muszę tłumaczyć, dlaczego to jest popierniczone? Leia nie
jest jeszcze siostrą Luka w Imperium Kontratakuje i wyszedł zgrzyt. A ci
go świadomie powtarzają. Liczne pozytywy pierwszej trylogii przesłoniły
wiele zgrzytów, sekłe;e nie maja zaś walorów i wszystko widać jak na
dłoni. Muszą tłumaczyć w wywiadach film, bo jest mętny i bezsensowny.
Wątek córki Lando.Nie jest wyjaśnione, że jest jego córką. Śmierć Nien
Numba też została zapodana w wywiadzie, bo w filmie nie widać. Tantive
4, statek od którego się wszystko zaczęło w Nowej Nadziei ponoć się
pojawia, ale film nie wyjaśnia, że to ten i dlaczego. Vader go ścigał i
pojmał Leię. Ostatnia scena na Tatooine też nie ma sensu i jest
elementem otwartego zakończenia. Nie wiemy co Rey tam porabia, czy
zostanie na miejscu? Po co? Czemu miecze zakopała? Wytłumaczenie jest
fanboyskie: chcieli pokazać Tatooine i Luka razem z Leią.

Wyciekły też projekty Epizodu IX autorstwa niedoszłego reżysera Colina
Trevorrowa. Założenia scenariuszy i jakieś obrazki. Zanim do tego
przejdę zajmę się nieszczęsnymi projektami Lucasa:

https://youtu.be/Ym3jjviRkHU


Jakieś bakterie Whillsy, będące mocą i akcja dziejąca się pod
mikroskopem. Whillsowie są mocą i używają ludzi do przemieszczania się.
Druga sfera akcji to przygody normalnych bohaterów, potomstwa Lei
raczej. Może jedno dziecko Lei z Hanem a drugie Luka z kimśtam? Nie
piszę o potomstwie Lei i Luka bo to się źle kojarzy. W każdym razie tam
pojawiło się sporo bredni które Disnej wykorzystał w sekłelach. Jakieś
szukanie Luka, jakieś Sithy, jakieś kopie Vadera. Pokuta Luka na
odległej planecie. Dramat. Nie to jest ważne: przyznają tam, że
pojawienie się Luka Skywalkera kradło film nowym bohaterom i skupiało
uwagę na Luku, co jest oczywiste:

Wcześniej prześledziliśmy losy Luka od Tatoine, poprzez wejście na
ścieżkę Mocy, poprzez niszczenie Gwiazd Śmierci, poprzez klęski które
ponosi w walce z Vaderem aby w końcu przeciągnąć ojca z powrotem i
pokonać Imperium. I chcemy dalsze losy Luka oglądać a nie jakiś nowych
bohaterów, którzy nic nas nie obchodzą i są słabi. Sekłele powinny być o
Luku, Lei i Hanie a nie o jakimś Finnie czy Poe czy Rey. A ci się uparli
czegoś, że nie. I skutki są takie, jakie są. Podobnie John Connor:
Poznajemy go w opłakanym położeniu, rodzina zastępcza, matka
ześwirowała, generalnie koszmar. Ale pojawienie się terminatorów zmienia
jego życie: okazuje się, że matka jego ma rację i zaczyna działać:
ratuje matkę i potem od razu ratuje świat. I przygody takiej fajnej
postaci widzowie chcieli oglądać, to nie: Albo ginie, albo jest jakimś
cyborgiem, albo coś. W następnym filmie ginie w przyszłości od raz a w
teraźniejszości jest jakimś bubkiem ( włamuje się do weterynarza po
psychotropy?) i chodzi o ocalenie jego przyszłej żony. I w Terminatorze
i w Gwiezdnych Wojnach mamy podobny zabieg: kasacja fajnego bohatera na
rzecz słabego w imię czego właściwie? Feministycznej ideolo? Nie
rozumiem tego kompletnie.

W każdym bądź razie Epizod IX doprowadził do sytuacji analogicznej jak
Powrót Jedi: Sithów nie ma i nie ma z kim walczyć. W następnej części
ponownie muszą reinkarnować Imperatora Palpatine który wcale nie zginął,
tylko teleportował się magią Sithów na planetę Babol gdzie ma tajną
flotę Gwiazd Śmierci, których nie potrzebuje bo sam błyskawicami jest w
stanie niszczyć planety. Kylo Ren też nie zginął bo cośtam i cała zabawa
od początku. Innej rady nie ma.

Wspomniany Trevorrow w swoim projekcie części 9 "Duel of Fates" nie
wprowadził Imperatora, co dowodzi że Palpatine to jest radosna
improwizacja i że nie było jakiś konkretnych planów całej trylogii.
Dodatkowo zrzyna niemiłosiernie z poprzedniej trylogii, która jest
pierwszą, która jest drugą: Rey ubrana jest jak Luke w Powrocie Jedi,
Leia zakłada strój taki jak w Nowej Nadziei i wiele, wiele innych.
Przecież scenę w Powrocie Jedi gdy Imperator kusi Luka pokazując mu
klęskę floty i śmierć towarzyszy powtórzyli dwa razy: w Ostatnim Jedi
raz i Skywalkerze: Odrodzenie drugi raz.

A gdyby tak przestali zrzynać ordynarnie i wymyślili coś oryginalnego?
Czy są w stanie? Chyba jednak nie. Zarżnęli jednak markę i nie ma co
liczyć na nowe filmy. Historii Rey nie ma jak kontynuować, a jakaś Stara
Republika? Wiadomo, jak się skończy opowieść więc co? Ano nico. Jestem
zdruzgotany zaistniałą sytuacją.

Adam Michałowski

unread,
Mar 2, 2020, 2:48:42 PM3/2/20
to
W dniu Tue, 11 Feb 2020 01:11:04 +0100, użytkownik Smok Eustachy napisał:

> A gdyby tak przestali zrzynać ordynarnie i wymyślili coś oryginalnego?
> Czy są w stanie? Chyba jednak nie. Zarżnęli jednak markę i nie ma co
> liczyć na nowe filmy. Historii Rey nie ma jak kontynuować, a jakaś Stara
> Republika? Wiadomo, jak się skończy opowieść więc co? Ano nico. Jestem
> zdruzgotany zaistniałą sytuacją.

No cóż, ja jestem z licznej dość grupy, która po Ostatnich Jedi
powiedziała dość. I gdyby mi ktoś piętnaście, czy nawet dziesięć lat temu
powiedział, że w kinie będą Gwiezdne Wojny, a ja ich nie obejrzę, to
popukałbym się tylko w głowę.
Więcej, zanim film jeszcze pojawił się w kinie przeczytałem wszystkie
przecieki, a już po premierze dokładny opis fabuły i uznałem, że to
wszystko to chyba jakiś żart.
I najbardziej szkoda mi niewykorzystanego potencjału, bo po TFA uznałem,
że ok, nie jest świetnie, ale głównych bohaterów polubiłem i teraz może
być tylko lepiej.
No i teraz, tak jak większość, trylogię prequeli wspominam z
rozrzewieniem, bo może nie była dobra (Atak Klonów był wręcz tragiczny),
to jednak byliśmy młodzi, piękni, a grupa tętniła za tamtych czasów życiem
- może z wyjątkiem Zemsty Sithów, bo już wtedy usenet znajdował się w
stanie sporego rozkładu.

--
glootech w stanie spoczynku

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages